Donald Tusk o sprawie Ambergold: refleksja premiera i ojca
Donald Tusk przedstawił informację dotyczącą sprawy Ambergold i potwierdził gotowość rządu oraz ministrów do udzielenia odpowiedzi na wszystkie pytania. Podkreślił, że sprawa ma wymiar osobisty i ustrojowy, stawiając pytania o granice ochrony i wolności oraz rolę instytucji niezależnych.
Przedstawienie materiałów i obecność ministrów
- Podziękował Pani Marszałek i zapowiedział, że razem z ministrami rządu oraz szefami niezależnych instytucji przedstawią informację i odpowiedzą na pytania posłów.
Wątek osobisty i obrona rodziny
- Zaznaczył, że sprawa ma wątek osobisty; wyraził obawę przed tabloidami, które usiłują uczynić jego syna negatywnym bohaterem, i opisał perspektywę ojca w rozważaniu granic kontroli i wolności wobec własnych dzieci.
Znaczenie ustrojowe i granice interwencji państwa
- Wskazał, że najważniejszy spór dotyczy zakresu interwencji państwa wobec obywateli i niezależności instytucji; przypomniał, że nowoczesne państwo powinno opierać się na instytucjach niezależnych, co niektórzy nazywają abdykacją państwa.
Klasyczne elementy sprawy Ambergold
- Wymienił powtarzające się w takich aferach elementy - oszusta, tysiące poszkodowanych, wolne media oraz działanie instytucji państwowych - i postawił pytanie, czy wnioskiem z tej sprawy powinno być przywrócenie zależności niektórych instytucji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dziękuję bardzo Pani Marszałek. Dziękuję za tę możliwość wygłoszenia informacji wspólnie z ministrami w moim rządzie, którzy odpowiadają za dziedziny takie jak finanse czy wymiar sprawiedliwości. Wspólnie z nimi przedstawimy informację dotyczącą tzw. sprawy Ambergold. Zwróciłem się do Pani Marszałek i Prezydium Sejmu o możliwość zorganizowania na tym posiedzeniu tej debaty, ponieważ zdajemy sobie sprawę ile emocji, uzasadnionych emocji i społecznych i politycznych sprawa Ambergold wzbudziła. Jak Państwo posłowie wiecie, do Waszej dyspozycji jeśli chodzi o informacje, a także odpowiedzi na pytania są nie tylko ministrowie rządu, ale zaproszenie ze strony Prezydium Sejmu Pani Marszałek i z mojej strony przyjęli także szefowie innych instytucji niezależnych od rządu, które także z różnych powodów mają prawo czuć się współodpowiedzialne za dziedziny, których sprawa Ambergold dotyka. Ta sprawa ma także wątek osobisty i oczywiście trudno, żebym o tym nie pamiętał. Nie chciałbym, aby powstało choćby przez chwilę wrażenie w Wysokiej Izbie i w opinii publicznej, że premier rządu nie zauważa tego kontekstu, o którym z tak dwuznaczną natarczywością pisze choćby jeden z tabloidów, usiłujący mojego syna zrobić jednego z negatywnych bohaterów całej tej sprawy. Zdaję sobie sprawę, że opinia publiczna i także parlament mają prawe do informacji również w tych sprawach, chociaż odnoszę wrażenie, że staraliśmy się w każdym szczególe te kwestie wyjaśnić, ale domyślam się, że pojawią się na tej sali pytania i stąd jeszcze raz potwierdzam gotowość swoją i moich ministrów do odpowiedzi na każde pytanie, niezależnie od jego jakości, które w tej debacie padnie. Ale kiedy myślę o moim dziecku także w kontekście tej sprawy, to nie tylko dlatego, że spodziewam się, że będzie nadal przedmiotem dociekliwości, szczególnie niektórych państwa posłów. To jest także refleksja, bo pozwolicie Państwo, że szczegółowe kalendarium zdarzeń przedstawią ministrowie i szefowie instytucji, a jeśli będą pytania szczegółowe do mnie, to ja w drugiej części także będę na nie odpowiadał. Ale potrzebna jest na początek tej debaty, jak sądzę, ogólna refleksja i nieprzypadkowo dla mnie istotne miejsce w tej refleksji ma doświadczenie nie tylko premiera, ale także ojca. I wytłumaczę w dwóch zdaniach dlaczego. Wydaje się, że wszyscy wtedy, kiedy decydujemy się na role polityczne, ale jeśli mamy także współodpowiedzialność rodziców, mamy dokładnie ten sam dylemat. Na ile zakreślamy granice bezpieczeństwa, granice kontroli, granice własnej interwencji wobec tych, którzy opieki czy pomocy od nas się spodziewają. Na ile jesteśmy w stanie zabezpieczyć czy swoje dzieci, czy państwo wtedy, kiedy jesteśmy w rolach publicznych, od wszelkich nieszczeń, zagrożeń i ryzyk, równocześnie pamiętając, że naszym zadaniem jest nie ograniczać zbytnio wolności, czy swoich dzieci, czy obywateli. Ten wstęp jest potrzebny, ponieważ nie tylko dlatego, że każdy z nas dobrze wie, jak często cierpimy w tych sytuacjach rodzinnych, kiedy decydujemy się na jedyne rozsądne moim zdaniem wyjście, czyli dajemy tyle wolności, ile to możliwe, chociaż to kosztuje. Ale jest także istotne, ponieważ w tej debacie nad Ambergold pojawiają się głosy, głosy ważące, głosy płynące ze strony istotnych osób publicznych, w tym polityków, które dotyczą samego ustroju i istoty, wolności, zakresu wolności, zakresu interwencji państwa, niezależności poszczególnych instytucji. I pozwolicie Państwo, że w kilku zdaniach, jako że ten spór wydaje mi się tak naprawdę najważniejszy i fundamentalny, o zakres interwencji państwa wobec obywateli, ich wolności i zakres interwencji, czy zakres możliwości działania władzy politycznej wobec instytucji niezależnych od niej w naszym ustroju, że ta debata tak naprawdę dla nie tylko rozwiązania problemu Ambergold, ale także dla przyszłości Polski ma znaczenie kluczowe, a ona w kilku soczewkach, jakie dostarcza nam sprawa Ambergold, są szczególnie wyraziste. Kiedy decydowaliśmy się na wybór pewnego modelu państwa, uznaliśmy, chociaż nie wszyscy to akceptują, że państwo wolnych obywateli, państwo skuteczne musi składać się z instytucji od siebie niezależnych i że władza polityczna, zgodnie z tym najlepszym, w moim rozumieniu, najlepszym, klasycznym, tradycyjnym myśleniu, władza polityczna znajduje swoje ograniczenia. Ograniczenia nie tylko płynące z wyroku wyborców, bo to oni są suwerenem i decydują, komu powierzają władzę polityczną, ale przede wszystkim ograniczenia instytucjonalne. Istotą nowoczesnego państwa, państwa wolnych obywateli, tak jak ja to rozumiem i tak jak rozumiem, to moja formacja i koalicja, która sprawuje władzę w Polsce od pięciu lat, istotą jest ograniczenie władzy politycznej, niektórzy nazywają to abdykacją państwa, na rzecz niezależnych instytucji, które istotne funkcje państwowe, w tym regulacje dotyczące wolności obywateli, prowadzą niezależnie od władzy politycznej. Dlaczego podkreślam to z taką mocą, jako najistotniejszy polityczny problem w tej debacie? Ponieważ mamy do czynienia w prawie Ambergold z kilkoma klasycznymi figurami, klasycznymi sytuacjami nie tylko dla Polski, ale w historii różnych ustrojów, różnych państw, takie sytuacje się powtarzają z reguły z takimi samymi aktorami. Mamy oszusta, mamy w tym przypadku, to tak bolesne tysiące ludzi, którzy z różnych powodów, z nadzieją, wiarą, czasami brakiem ostrożności, liczyli na szybszy niż bezpieczny, niż bezpieczna lokata w banku zysk. Mamy wolne media, które ze swojej wolności korzystają w sposób przez siebie regulowany. Mamy instytucje państwa polityczne, prawne, które w większym lub mniejszym stopniu właściwie lub niewłaściwie działały wtedy, kiedy pojawił się problem tego oszustwa na dużą skalę. Musimy w związku z tym po pierwsze wyraźnie sobie powiedzieć, czy wnioskiem z tej sprawy, tym wnioskiem, który niektórym się narzuca i który pojawia się w ostatnich dniach z taką mocą. Czy pierwszym wnioskiem powinno być przywrócenie zależności niektórych instytucji, tu szczególnie głośno mówi się o prokuraturze, władzy politycznej. To pytanie pojawia się i moim zdaniem na tym pytanie musimy się pochylić szczególnie wnikliwie. Pojawia się problem i też musimy go sobie rozstrzygnąć. Czy mamy ograniczać możliwości obywateli wtedy, kiedy chcą podejmować ryzyko np. lokowania swoich oszczędności w instytucjach niepewnych, ale obiecujących wyższe zyski czy wyższe oprocentowanie niż mało atrakcyjne, ale bezpieczniejsze banki. Czy zadaniem państwa w związku z Ambergold i innymi sytuacjami jest odwrócenie procesu, z jakim w Polsce mamy do czynienia od 20 lat, a więc budowy niezależnych instytucji, w jakimś sensie rozproszenia władzy w różne miejsca po to, aby ograniczyć władzę polityczną. Czy jest dokładnie odwrotnie, jak chcą niektórzy, że sprawa Ambergold i inne podobne na mniejszą skalę wydarzenia każą nam zastanowić się, aby znowu władzę, w tym wymiar sprawiedliwości, skupić w rękach jednego politycznego suwerena. Nie mówiłbym o tym, gdyby nie coraz bardziej natarczywe głosy domagające się właśnie takich rozwiązań, które miałyby być konsekwencją sprawy Ambergold. O tym, jak działały instytucje, co tak naprawdę stało się, opowiedzą w szczegółach, być może żmudnych, moi następni mówcy, ale kilka refleksji dotyczących samego problemu Ambergold też chcę Państwu przekazać. Po pierwsze, prokuratura. Zdajemy sobie sprawę, że zbudowaliśmy system, w którym prokuratura jest niezależna od władzy politycznej i zdajemy sobie także sprawę, że fakt, iż prokuratura jest niezależna od władzy politycznej, nie powoduje automatycznie, że prokuratura działa we wszystkich przypadkach sprawnie. Pojawia się pytanie, czy w odwrotnym systemie, i będę posługiwał się wyłącznie przykładem Ambergold, a raczej twórcy i właściciela Ambergold, czy w innych warunkach ustrojowych, a więc wtedy, kiedy, jak to powiedział jeden z prawicowych polityków, domagając się tej prawnej kontrrewolucji, czy powrotu do status quo, użył słów o pasji, żarliwości prokuratora generalnego, który jest równocześnie politykiem, i że wtedy jest szansa uniknięcia takich sytuacji, o jakich mówimy dzisiaj, mówiąc o Ambergold. To chcę powiedzieć, nie szukając odpowiedzialności u innych, tylko pokazując, jak to działa w różnych warunkach ustrojowych. Chcę powiedzieć, że to, co tak bulwersuje opinię publiczną i tak wielu państwa posłów, a więc na przykład wyroki w zawieszeniu dla Marcina P., w zawieszeniu na wniosek prokuratury, to rzecz charakterystyczna także w latach 2006-2007. Wtedy, kiedy żarliwym prokuratorem generalnym był polityk, minister sprawiedliwości, z prawdziwą pasją używający służb i swojej energii po to, żeby nadzorować i kontrolować postępowanie prokuratury. Jeśli usłyszeliście państwo drwinę w moim głosie, to nie było to moją intencją. Moją intencją jest uświadomienie państwu na bazie faktów, że jeśli decydujemy się na jedno z dwóch rozwiązań, prokuratura pod nadzorem politycznym polityka, albo prokuratura pod nadzorem prokuratora generalnego, niezależnego od polityków, to rozstrzygamy o modelu, który mówi nam o zasięgu ingerencji polityki w życie obywateli i instytucji, a nie jednoznacznie o sprawności takiej instytucji. Prokuratura może być sprawna lub niesprawna, może wnosić o wyroki w zawieszeniu lub bez, zarówno wtedy, kiedy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym jest żarliwy polityk obdarzony pasją i może tak samo oferować na wniosek prokuratury w wyroki w zawieszeniu, kiedy prokuratorem generalnym jest osoba niezależna od nominacji politycznej. To znaczy, że kiedy decydowaliśmy się na rozdzielenie prokuratury od władzy politycznej, to nie dlatego, że wierzyliśmy, że to automatycznie spowoduje, że wszyscy prokuratorzy będą szybko działać, będą absolutnie uczciwi, będą bardzo zdeterminowani, oni się co do istoty swojego charakteru nie zmienią dlatego, że zmienił się ustrój. My rozdzielamy i będę bronił tego modelu po sprawie Amber Gold jeszcze z większym przekonaniem. My decydujemy się tylko na to, aby polityk nie decydował o tym, jak używa się prokuratury wobec obywateli, nawet wtedy, kiedy wiemy, że niektórzy z tych obywateli są przestępcami czy robią rzeczy szkodliwe, groźnie dla obywateli. Chcę zauważyć, że w tej debacie pojawia się wniosek albo cyniczny, albo ustrojowo nielogiczny. Otóż wydawałoby się, że szczególnie najbardziej gorliwi oponenci mojego rządu powinni być dzisiaj wyjątkowo usatysfakcjonowani z tego tytułu, że prokuratura badająca wszystkie aspekty sprawy Amber Gold, także te, które dotykają mnie, jest niezależne od władzy politycznej. Że chyba to z punktu widzenia opozycji powinno być najlepszym dowodem na to, że niezależność prokuratury od władzy politycznej, chociaż nie gwarantuje stuprocentowej skuteczności każdego prokuratora, to gwarantuje w większym stopniu, bo pewnie też nie w stu procentach, jedną rzecz, że nie będzie używana politycznie wobec oponentów albo dla ochrony swoich bliskich. Dlatego sprawa Amber Gold w mojej ocenie pokazuje ze szczególną wrazistością, że model państwa, państwa prawa, państwa liberalnej demokracji, państwa niezależnej instytucji, szanującej zasadę check and balance, równowagi rozmaitych instytucji politycznych i życia publicznego, w której nawet wybrany w powszechnych wyborach polityk, nawet premier rządzący w Polsce długą kadencję, co jest rzadkością w naszej historii. Nie ma władzy absolutnej, szczególnie w tak wrażliwych dziedzinach, jak sprawiedliwość, prawa człowieka, działania prokuratury. I tego modelu będziemy bronić niezależnie od tego, ile nas to będzie kosztować. Chcę powiedzieć, że także w sprawie Amber Gold pojawiały się w debacie publicznej zastrzeżenia do innych instytucji, nie tylko do prokuratury. Kiedy rozmawialiśmy w czasie posiedzenia Komitetu Stabilności Finansowej, także z udziałem, co zrozumiałe w tym gronie, prezesa Narodowego Banku Polskiego, Komisji Nadzoru Finansowego i szczególnie w tej sytuacji także Urzędu Ochrony Konkurencji Konsumenta. A więc rozmawialiśmy w gronie instytucji, co do których chyba mamy przekonanie, że powinny być niezależne. Ba, kiedy mówimy, czy opisujemy na tym posiedzeniu Komitetu, ale też w czasie debat publicznych działania sądu, też pojawiają się różne wątpliwości. Czy to, że ja nie zawsze zgadzam się, jako premier polskiego rządu, dysponującym mandatem wynikającym z demokratycznych wyborów. To, że nie zgadzam się z każdą decyzją Rady Polityki Pieniężnej. Albo nie każda decyzja Narodowego Banku Polskiego odpowiada polityce rządowej. Czy to oznacza, że mamy kwestionować niezależność tej instytucji? Czy to, że uciążliwie bywa dla władzy politycznej działania ułokiku, wtedy, kiedy wchodzi nawet na drogę sądową z rządem? Czy to oznacza, że polityk obdarzony żarliwością i pasją powinien zmierzać do takiego ustroju, w którym to on będzie decydował? Jakie działania podejmuje Urząd Ochrony Konsumenta, Narodowy Bank Polski, Rada Polityki Pieniężnej, sądy powszechne? Otóż dzisiaj, kiedy badamy i kiedy wyjaśnimy, bo musimy wyjaśnić, każdy błąd instytucji państwowej, błąd, który spowodował, że prawdopodobny, bo nie ma jeszcze wyroku, oszust, założyciel Ambergold oszukiwał przez tak długi czas tak dużo ludzi. Więc każdy błąd w tej sprawie musi być wyjaśniony, dlaczego do tego doszło. Ale proponuję klarowne stanowiska w tej debacie, w tej kluczowej kwestii, jaką jest kwestia ustrojowa. I tu jeszcze raz podkreślę, badania wszystkich instytucji, ich zaniechania, a raczej zaniechania ludzi, którzy te instytucje reprezentowali w tym procesie, muszą być powodem bardzo ostrego i zdecydowanego działania wobec tych ludzi, muszą być powodem do pilnego szukania korekt i rozwiązań, które usprawnią działanie tych instytucji i w żadnym wypadku nie powinny być, moim zdaniem, pretekstem do próby podporządkowania tych instytucji władzy politycznej. To jest dla mnie najważniejsza konkluzja polityczna z tej debaty. Teraz przejdę do możliwie szybkiej, ponieważ więcej szczegółów usłyszycie Państwo od ministrów, oceny działalności tych instytucji, konkretnie w sprawie Ambergold. Prokuratura. Mamy w przypadku piramid finansowych w ostatnim czasie dwa sposoby postępowania prokuratury. Nie mówię prokuratury jako instytucji, ale raczej prokuratorów, którzy otrzymali informacje właściwie identycznej treści od Komisji Nadzoru Finansowego. A więc mamy przypadki zmysłowic, i mamy przypadki z Wrocławia, toczą się sprawy w sądzie w tych przypadkach, to jest sprawa Lex Security, jeśli chodzi o Mysłowice i Care&Cash, jeśli chodzi o Wrocław, gdzie KNF zawiadamiał prokuraturę i ta podjęła działania, dzięki czemu mechanizm zadziałał sprawnie. Tak jak często się mówi, państwo nie zadziałało. Nie, państwo zadziałało, ponieważ konkretne osoby, w tym przypadku konkretni prokuratorzy, przejęli się tak jak powinni informacją z Komisji Nadzoru Finansowego, podjęli działania, co spowodowało nie tylko szybkie doprowadzenie przed sąd podejrzanych, ale także ograniczyło do absolutnego minimum i szkodliwą działalność, jeśli chodzi o obywateli lokujących tam, czy chcących tam ulokować swoje pieniądze. Mówię o tym, żeby pokazać, że model niezależnej prokuratury może sprawnie zadziałać. Mówię o tym dlatego, żeby jeszcze raz podkreślić, że jest rzeczą w mojej ocenie domagającą się pilnego wyjaśnienia przez prokuratora generalnego i procedury, jakie ma do dyspozycji prokurator generalny, zachowanie tego prokuratora, czy tych prokuratorów, którzy z zaskakującą uporczywością nie reagowali w sposób właściwy na zawiadomienia Komisji Nadzoru Finansowego. To zawiadomienie dotarło do prokuratury w grudniu 2009 roku. Miesiąc po pierwszych reklamach, których celem była akwizycja lokat przez Ambergold. W grudniu 2009 roku. Ta sprawa, jak Państwo wiecie, się toczy. Wyjaśnienie tych zachowań prokuratorskich leży w gestii prokuratora. Spodziewam się, że Wysoka Izba będzie oczekiwała w tej kwestii informacji. Ja, szanując niezależność prokuratora generalnego, zwróciłem się z prośbą, co leży w moich kompetencjach, o taką przekrojową informację. Premier nie powinien pytać prokuratora generalnego o konkretne śledztwo. To jest jedna z zasad niezależności prokuratury. Ale poprosiłem o przekrojową informację, w jaki sposób postępują prokuratorzy w Polsce wtedy, kiedy istnieje taka sytuacja, jak ta związana z Ambergold. To także da nam materiał pozwalający w przyszłości uniknąć takich niezrozumiałych, nie powiem jeszcze nagannych, chociaż z takiego ludzkiego oglądu oczywiście nagannych zachowań prokuratury. Tu wniosek, o wnioski będziemy prosili prokuratora generalnego, ale wniosek z mojej strony jest jeden taki oczywisty. Wzmocnijmy jeszcze niezależność prokuratury, ale wyposażmy prokuratora generalnego lub inną instytucję, być może sądową, w instrumenty, które będą w stanie skutecznie dyscyplinować czy egzekwować prawidłowe zachowania prokuratury. Ale nie dawajmy tych narzędzi politykom. Ani Tuskowi, ani Kaczyńskiemu, ani Palikotowi, ani Millerowi. Kiedy mówimy o zachowaniu prokuratury, mówimy także o przepisach. Czy zawiodły tu przepisy, szczególnie przepisy prawa, które pozwala nam ścigać ludzi, którzy zachowują się tak, jak zachowywał się od samego de facto początku właściciel i założyciel Ambergold. Otóż w zawiadomieniu KNF przywołano artykuł 171 prawa bankowego. To jest artykuł, który mówi o grzywnie do 5 mln zł i do 3 lat więzienia. Dla każdego, kto prowadzi działalność polegającą na gromadzeniu środków pieniężnych innych osób fizycznych, nie będę całości cytował, w celu udzielania kredytów, pożyczek pieniężnych, to nie jest ten przypadek, bo tam to jest marginalna działalność Ambergold lub obciążania ryzykiem tych środków w inny sposób. Nie ulega wątpliwości, że ten jeden przepis już wystarczył, aby po zawiadomieniu KNF prokuratura wszczęła działania zdecydowanie bardziej energicznie niż to miało miejsce w tym przypadku. Czy w związku z tym potrzebne są w tym obszarze jakieś nowe przepisy? W tej konkretnej sprawie. Wydaje się, że nie chodzi nam o taki model państwa, w którym będziemy mieli setki kolejnych przepisów, a nie będziemy umieli skłonić organów państwa, w tym przypadku prokuratury, do wykorzystania już istniejących przepisów dla podjęcia energicznego działania. Zatem tutaj sądzę, nie ma potrzeby jakiejś nadpobudliwości legislacyjnej w tej konkretnej kwestii. Jeśli chodzi o działania KNF, opisując działania prokuratury, de facto opisujemy także działania Komitetu Nadzoru Finansowego. Można zastanowić się, czy w przyszłości lista ostrzeżeń publicznych, a więc ta lista, gdzie KNF zamieszcza informacje, mówiąc językiem potocznym, że dana firma jest wysoce niepewna, że lepiej w nią nie inwestować, lepiej tam nie lokować swoich depozytów. Ta lista ostrzeżeń jest po to, aby wyprzedzić coś, co może trwać długo. Dochodzenie, postępowanie, śledztwo, wyrok. To lista, która nie może definitywnie skreślić kogoś z rynku. To lista, z której w mojej ocenie o wiele ambitniej powinny korzystać media, szczególnie media publiczne, wtedy, kiedy informują o rozmaitych ryzykach występujących na rynku. Niewykluczone, o tym rozmawialiśmy, to będzie jedna z rekomendacji, o których będzie mówił także minister Rostowski, że należy wprowadzić inny, efektywniejszy system informowania o zawartości listy ostrzeżeń publicznych, tak aby ona dotarła do, pewnie nie do każdego obywatela, ale przynajmniej do każdego zainteresowanego, w sposób prostszy niż do tej pory. Chociaż nie oszukujmy się. Informacje o tym, że KNF i prokuratura mają zastrzeżenia do Amber Gold pojawiły się już dość szeroko w mediach na początku roku 2012. Na pewno, nie sięgam pamięcią wstecie, jeśli chodzi o informacje medialne, początek 2012 z całą pewnością i nie przeszkodziło to jeszcze przez wiele miesięcy, do samego końca, wielu ludziom lokować swoje lokaty, swojej szczędności w Amber Gold. Być może wynika to z tego, co m.in. badał Komitet Komisja Nadzoru Finansowego, także UOKiK w różnych badaniach, o czym mówiono na Komitecie Stabilności Finansowej, że bardzo wielu obywateli, którzy decydują się na lokowanie swoich oszczędności w tego typu instytucjach dużego ryzyka, ma świadomość ryzyka i waży, czy jest gotowe pójść na ryzyko niepewnej lokaty z wysokim oprocentowaniem. To jest także niestety z przykrymi skutkami ten element wolnego wyboru. Ludzie idąc do Amber Gold nie szukają bezpiecznej lokaty. Ludzie szukają lokaty, która przyniesie wyższy zysk niż bezpieczna lokata w banku. Wydaje się, że w ostatnich, szczególnie w ostatnich kilku latach, szczególnie w czasie kryzysu finansowego, informacja o tym, ale to było także obecne w czasie debaty nad innymi instytucjami finansowymi, w tym współdzielczymi, było kilka głośnych debat na temat skoków, wiele razy pojawiał się jednoznaczny komunikat. Istnieje system bankowy, w bankach są lokaty, one z reguły są kiepsko oprocentowane, ale dzięki istnieniu bankowego, funduszu gwarancyjnego i decyzjom rządu na czas kryzysu jest gwarancja dla depozytów. To być może jest w ogóle najważniejsza lekcja w sensie obywatelskim i ekonomicznym. To będziemy musieli powtarzać i użyć być może masywniejszych narzędzi i będziemy musieli prosić media o współpracę, aby powstała powszechna świadomość, że bezpieczna lokata to jest lokata gwarantowana, także przez państwo i niestety nisko oprocentowana. I że każda lokata, która jest poza systemem bankowym i która jest, im wyżej jest oprocentowana, tym w sposób oczywisty wiąże się z większym ryzykiem. Z taką informacją w mojej ocenie KNF także będzie musiał docierać skuteczniej i być może tu będą potrzebne nowe procedury, być może środki finansowe, żeby ta informacja, ta świadomość w umysłach ludzkich powstała wyraźniej niż do tej pory. Czy to zapobierze ryzykownym decyzjom obywateli albo wyeliminuje oszustów z rynku? Proszę państwa, niezależnie od modelu ustrojowego i od historii, oszustów i przestępców mamy i w Korei Północnej i w Stanach Zjednoczonych. W Korei Północnej nie ma Madofa, bo nie ma takich pieniędzy, ale przestępców na głowę mieszkańca jest więcej niż w Stanach Zjednoczonych. Chociaż w tych Stanach Zjednoczonych, co do których ustroju nie mamy jakiegoś zasadniczych wątpliwości, Madof był możliwy. Madof, mówię o symbolu największej piramidy finansowej w dziejach. Także tam, mimo bardzo wysokiej świadomości ekonomicznej społeczeństwa, także tam ludzie reprezentujący elity finansowe byli gotowi zaryzykować, mając właściwie pełną świadomość, że to ryzyko może skończyć się katastrofą. Sądy i kuratorzy, będziemy tu oczekiwać od ministra Gowina pewnej informacji, ale jak państwo wiecie, są bardzo poważne zastrzeżenia, są wnioski dyscyplinarne, i prawdopodobnie dalej idące wnioski dotyczące szczególnie działania kuratora sądowego. O tym już informowaliśmy. UOKiK. Tu jest poważny dylemat. Do państwa dyspozycji będzie przedstawiciel UOKiK-u wtedy, kiedy będą padały pytania. Na Komitecie Stabilności Finansowej później analizowaliśmy zachowania tej instytucji. Instytucji zaufania publicznego wynikającego z faktu, że jest powołana do ochrony interesów konsumenta, nie tylko konkurencji. Nie pierwszy raz mam wrażenie, być może historia budowy tej instytucji do tego doprowadziła, że ochrona konsumenta nie zawsze jest tak skuteczna w wydaniu tej instytucji, jako ochrona konkurencji. W przypadku Ambergold jest w mojej ocenie nie do zaakceptowania. Takie działanie, które spowodowało, że ta instytucja zaufania publicznego oceniła reklamy dotyczące lokat w Ambergold, jako reklamy uczciwe. Mówię o tym dlatego, ponieważ znam historię różnych działań UOKiK-u, niezwykłą determinację i odwagę jego urzędników, także pani prezes, nawet wtedy, kiedy uznawali za konieczne występować przeciwko własnemu rządowi. Przeciwko potentatom na rynku. Wydaje się, że tu zabrakło albo refleksu, albo odwagi, albo gotowości do działania...