Donald Tusk: Nie budować kariery na grobach ofiar Smoleńska
Donald Tusk w Sejmie odniósł się do projektu uchwały dotyczącej katastrofy smoleńskiej i ostro skrytykował wykorzystywanie rocznicy do celów politycznych. Zajął stanowisko przeciw politycznemu instrumentalizowaniu żałoby, wzywając do rzetelnej budowy wspólnoty i szacunku dla zmarłych.
Główne tezy wystąpienia:
Donald Tusk podkreślił, że Sejm jest miejscem uczciwej i odpowiedzialnej debaty o konsekwencjach katastrofy smoleńskiej oraz o kontekście relacji polsko-rosyjskich i działaniach państwa polskiego. Zwrócił uwagę, że osoby odpowiedzialne za losy Polski powinny zabierać głos na temat śledztwa i wyjaśnień katastrofy.
Krytyka instrumentalizacji rocznicy:
Mówił o oburzeniu wobec tych, którzy przekształcają rocznicę w wiec polityczny, zamiast w chwilę skupienia i zadumy. Skrytykował krzyki, agresję i wykorzystywanie pamięci o zmarłych do budowy kariery politycznej.
Ocena projektu uchwały:
W kontekście projektu uchwały zgłoszonego przez Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość podkreślił, że propozycja odwołania się do władz Federacji Rosyjskiej i zarzuty wobec władz polskich tworzą „kłamstwo smoleńskie”. Ostrzegał, że takie działania prowadzą do politycznej polaryzacji i wykluczenia części społeczeństwa.
Konsekwencje dla wspólnoty narodowej:
Zaznaczył, że jedyną drogą, by Polska nie wyszła osłabiona z tej tragedii, jest rzetelna i uczciwa budowa wspólnoty wokół katastrofy, a nie wykorzystywanie jej jako narzędzia politycznego. Wskazał, że dramat dotknął wszystkich Polaków i wymaga szacunku ponad podziałami.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Pani Marszałek, Szanowne Panie i Panowie Posłowie. Sejm jest właściwym miejscem, aby uczciwie, odpowiedzialnie dyskutować o politycznych, państwowych konsekwencjach katastrofy smoleńskiej. To jest ten moment w związku z projektem uchwały, którą zgłosił Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość. To jest ten moment, kiedy ludzie odpowiedzialni za to, co w Polsce się dzieje, ludzie, którzy czują się odpowiedzialni za Polskę, powinni zabrać głos w sprawie katastrofy smoleńskiej, jej przyczyn, a przede wszystkim w sprawie kontekstu, jaki opisuje projekt uchwały, a więc w kwestii relacji polsko-rosyjskich i działań państwa polskiego oraz Polaków, instytucji polskich, partii politycznych w Polsce w kwestii śledztwa i wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Jesteśmy kilka dni po bardzo głośnych obchodach drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Część z nas 10 kwietnia, tak jak pokazuje nasza dobra tradycja, i rodzinna, i narodowa, klękała przy pomnikach, grobach, kładła znicze i z narastającym zdumieniem obserwowaliśmy. Ci wszyscy, którzy z katastrofy smoleńskiej nie robią wiecu politycznego, tylko dla których katastrofa smoleńska jest powodem do autentycznej, głębokiej zadumy nad naszą historią, także nad naszą przyszłością, nad kondycją naszego państwa. Z coraz większym zdumieniem patrzyliśmy na tych, dla których katastrofa smoleńska i pamięć po zmarłych jest przede wszystkim polityczną drogą do domniemanego zwycięstwa przyszłości. Usłyszałem w ostatnich kilkunastu godzinach wiele wezwań do zabrania głosu. Według niektórych milczenie rządu 10 kwietnia było niezrozumiałe lub zaskakujące. Powiem bardzo otwarcie, kiedy zapalam znicze, kiedy myślę o zmarłych, kiedy jestem na grobie mojej matki, czy na grobach, czy pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej, to uważam milczenie, skupienie i chwilę modlitwy za właściwsze zachowanie, niż krzyki, wrzaski, przekleństwa i polityczne transparentne. Powiem tak po ludzku, wolałbym się nie urodzić, niż na grobach zmarłych budować swoją karierę polityczną. Sprawa jest poważna, ponieważ ta atmosfera rocznicy smoleńskiej, pełna krzyku, agresji i nienawiści, to nie tylko emocje rozemocjonowanych polityków, to także cyniczny plan polityczny. Na tym polega dzisiaj ten największy polski dylemat. Jak uniknąć tego, aby takie użyteczne, takie trywialne interesy polityczne nie zakłócały nam możliwości budowy wspólnoty narodowej, także w cierpieniu, także wspólnoty wszystkich bez wyjątku Polaków. Tę wspólnotę było widać już chwilę po katastrofie, dwa lata temu. I tę wspólnotę, wspólnotę pierw żałoby, wspólnotę skupienia, wspólnotę wzajemnego szacunku, niektórzy już kilka tygodni po katastrofie postanowili niszczyć. Jestem przekonany, że każda tragedia narodowa, w każdym dojrzałym narodzie, tam gdzie mamy do czynienia z odpowiedzialnymi elitami, każda taka wspólnota staje się potężniejsza właśnie w obliczu tragedii. Pod jednym warunkiem, że wśród politycznych elit nie są ci, którzy tragedię narodową, poczucie żałoby czy smutku, nie będą chcieli uczynić motorem budowy wspólnoty przeciwko całej wspólnocie. Że dzisiaj najprawdziwszym, najgłębszym problemem smoleńskim jest to, że powstaje na naszych oczach wspólnota polityczna, której celem, zadaniem jest wykluczenie większości Polaków z tej wspólnoty. Nie można zbudować szacunku do zmarłych, nie można kultywować dobrej pamięci o naszych zmarłych na fundamencie kłamstwa czy politycznej agresji. Dramat Narodowy Najbardziej dramatycznym Tej prawdy o Smoleńsku nie zagłuszy ani skandowanie pod Pałacem Prezydenckim, ani na tej sali. Nie zagłuszy krzyk PiSu, ani innych radykalnych polityków, którzy z tej katastrofy robią machinę polityczną. Możecie krzyczeć 10 kwietnia 11 przez cały rok. Nie zakrzyczycie prawdy. Dzisiaj prawdziwy problem polega na tym, że w imię prawdy o Smoleńsku buduje się polityczne kłamstwo. Tak rzeczywiście mamy dzisiaj w Polsce do czynienia z wielkim kłamstwem smoleńskim. Tym kłamstwem smoleńskim jest codziennie formułowany zarzut pod adresem władz Rzeczpospolitej, państwa polskiego, Obywateli, którzy mają dosyć tej agresji, że zarzutu o zdradę i o kłamstwo. To jest to kłamstwo. Jedyną drogą dla Polaków, aby Polska nie wyszła osłabiona z katastrofy smoleńskiej, jest rzetelna i uczciwa budowa wspólnoty wokół tej katastrofy. Rozumiem cierpienie tych, którzy utracili najbliższych, ale na tej sali swoich najbliższych utracili i ci z prawej, i ci z lewej, i ci w centrum. 10, 11, 12 kwietnia 2010 roku nikt nie miał wątpliwości, że ta katastrofa dotknęła wszystkich Polaków, niezależnie od tego, jakie poglądy polityczne prezentują. W sprawie działań państwa polskiego, wówczas w czasie tych trudnych dni, wszyscy, nawet ci najbardziej opozycyjnie nastawieni, nie mieli wątpliwości, że wspólnie robiliśmy to, co do nas należy. Że wspólnie oddaliśmy część naszym zmarłym. Że państwo polskie zrobiło wszystko, aby przetrwać ten kryzys i równocześnie, żeby uszanować potrzebę narodowej wspólnoty w tych trudnych chwilach. Co wy wtedy robiliście? Co wy dzisiaj robicie? Dzisiaj mamy decydować o tym, czy polski Sejm przyjmie uchwałę. To kolejny krok tych, dla których państwo polskie w obecnej postaci jest nie do zaakceptowania. Oczywiście dla tych, którzy uznają, że Polska nie przez nich rządzona jest dla nich nie do zaakceptowania, ta uchwała jest potrzebna. Bo w tej uchwale, bo w tej uchwale czytamy, że Sejm Rzeczpospolitej Polskiej zwraca się do władz Federacji Rosyjskiej. I kilka zdań niżej jest tłumaczenie, że Sejm zwraca się do władz Federacji Rosyjskiej, ponieważ polskie władze nie podejmują zdecydowanych roków prawy. W historii Polski tego typu działania przeszły do historii zdrady narodowej. Tylko ludzie opętani nienawiścią do własnego państwa, pogardą do swoich oponentów, pozbawieni naturalnego szacunku dla ojczyzny, w jakiej żyją, tu i teraz, dzisiaj, są gotowi wnosić w projekt uchwały adres do władz Federacji Rosyjskiej. Adres do dumy, adres do cara, po to, żeby stwierdzić, że państwo polskie źle działa. To, co jest zadaniem dla nas wszystkich ludzi odpowiedzialnych, to wyciągać wnioski także polityczne z każdego dramatu. Tym najważniejszym wnioskiem politycznym jest rezygnacja z pokusy, aby budować pozycję polityczną na grobach naszych wszystkich wspólnych ofiar. Naszym zadaniem, nawet wtedy, kiedy się spieramy, kłócimy, jest w atmosferze wzajemnego szacunku. Szacunku do nas samych, szacunku do swojej ojczyzny, cierpliwe, konsekwentne dbanie o wspólnotę. Jeśli chcemy osiągnąć efekty także w naszych relacjach z Rosją w kontekście śledztwa smoleńskiego, tym bardziej musimy być razem. Każdego dnia, tu w Polsce i wtedy, kiedy rozmawiamy z naszymi przyjaciółmi w Europie i na świecie, każdego dnia widzimy, jak wielką wartością w czasach trudnych, w czasach kryzysu jest narodowa zdolność do budowania jedności wokół najważniejszych celów. Podstawą do tego jest szacunek, szczególnie w obliczu takiej tragedii, do wszystkich, którzy są jej ofiarami. Ofiarami tej tragedii są nie tylko zmarli, nasi bliscy. My wszyscy możemy stać się ofiarami tej tragedii. Jeśli pozwolimy, aby nienawiść, pogarda dla innych, brak szacunku, wylewały się każdego dnia. Z ust tych, którzy potrafią tylko krzyczeć w tej sprawie. Tak, to prawda. Rosja nie postępuje w sprawie śledztwa smoleńskiego tak, jak my byśmy sobie tego życzyli. Tak, widzimy to każdego dnia. Władze państwa polskiego podejmowały inicjatywy na najwyższym szczepu wielokrotnie. Tak, wielokrotnie. Także w sprawie szczągnięcia wraku do Polski, jak najszybciej. I chcę przypomnieć państwu, że było to przedmiotem rozmów, także publiczny rozmów. Nawet na tak wysokim szczeblu, jak rozmowa polskiego premiera z rosyjskim prezydentem w grudniu 2010 roku. I wtedy padła publicznie deklaracja prezydenta Miedwiediewa, że w ciągu kilku miesięcy wrak wróci do Polski. Tak, mamy do czynienia z partnerem, który w tej sprawie, delikatnie mówiąc, nie jest konsekwentny. Podejmujemy na poziomie prokuratury, ministra spraw zagranicznych, rządu, prezydenta Rzeczpospolitej. Podejmujemy te inicjatywy ze świadomością, że odpowiedź rosyjska, iż wrak musi pozostać w Rosji do czasu zakończenia śledztwa, jest odpowiedzią, z której dla Polski niewiele wynika. Trzeba mieć bardzo dużo dobrej woli, żeby uznać, że zapowiedź władz rosyjskich sprzed kilkunastu godzin, że są gotowi podjąć właściwie natychmiast rozmowy o technicznych warunkach przekazania wraku. Trzeba mieć naprawdę bardzo dużo dobrej woli, żeby potraktować to jako zapowiedź szybkich decyzji ze strony Moskwy. Ale my nie ustąpimy. Ja wiem, że ci, którzy chcą wygrać wybory na katastrofie smoleńskiej, potrzebują atrakcyjnych haseł. Potrzebują zdrady, kłamstwa, potrzebują krzyku. Państwo polskie potrzebuje skutecznego, cierpliwego, które będzie prawdopodobnie trwało latami wyjaśniania każdego szczegółu katastrofy. Nie wszystkie elementy, nie wszystkie przyczyny katastrofy zostały wyjaśnione. To jest dość powszechne przekonanie. Niektóre tajemnice być może ofiary smoleńskie wzięły ze sobą do grobu. Tak, ja też mam poczucie, że kilka spraw być może nie będzie nigdy do końca wyjaśnionych. Ale z tego powodu nie formułuję politycznej intrygi, żeby uderzyć politycznego oponenta. Chociaż argumenty nasuwają się same. Bo dla kogoś, kto Polskę szanuje bardziej niż własny interes polityczny, tego typu działania byłoby niedopuszczalne. I ja uważam, że tego typu działania są niedopuszczalne. Nie musicie kochać władzy w swoim kraju. Nie musicie respektować naszych decyzji czy propozycji. Ale powinniście respektować naród polski. Powinniście szanować uczucia wszystkich Polaków, a nie tylko swojej wybranej grupy. Jestem przekonany, że ta uchwała, tak nieszczęśliwie sformułowana, ten adres do władz Rosji, aby obok rządu polskiego dogadywać się z Rosją na warunkach moskiewskich, jest albo piramidalnym nieporozumieniem, albo oznaką czegoś bardzo złego, co stało się z jednym obozem politycznym w naszym kraju. Chcę zapewnić wszystkich Polaków, że wykorzystamy wszystkie możliwości państwa polskiego, aby wszystkie okoliczności wyjaśnić, bez dróg na skróty i bez pokusy, aby wskazać jednego konkretnego winnego, bo taki mielibyśmy interes polityczny. Ja wiem, że ustalenia, jakie udało się przeprowadzić Polskiej Komisji Badającej Przyczyny Wypadku i Polskiej Prokuraturze, one nie nadają się na sztandar polityczny. Tak, one nie są wyjaśnieniem, które dawałyby satysfakcję miłośnikom sensacyjnej literatury, albo politykom, którzy chcą na Smoleńsku coś ugrać. Tak, ten materiał, który państwo polskie przygotowało, do tego się nie nadaje. Ten materiał, z którego wynika, jak przy każdej katastrofie lotniczej, która nie jest efektem zamachu, że tych powodów, tych przyczyn jest wiele. Że trzeba zbadać splot tych okoliczności po to, żeby uniknąć też takich dramatów przyszłości. Żeby odpowiedzialni ponieśli zasłużone konsekwencje. Ale nie, żeby tym raportem, tym wyjaśnieniem uderzyć niczym maczugą po głowie oponentów politycznych we własnej ojczyźnie. Wasze usta są pełne okrzyków hańba. Tak, nie ma nic bardziej haniebnego, niż wywoływanie takiej zimnej wojny domowej, z marzeniem o gorącej wojnie domowej, z wykorzystaniem śmierci swoich bliskich. Zejdźcie naprawdę z tej drogi, bo ona prowadzi donikąd. Ona jest groźna nie tylko dla Was, tylko jest groźna też dla Polski. Najbliższe lata będą wymagały od nas naprawdę takiej determinacji, żeby być razem przy wszystkich różnicach. Można mieć także różne poglądy na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Ale nie można z tego powodu narażać ojczyzny na szwań. Ta uchwała, ten język, ten pomysł, to zwierciadlane odbicie tych naiwnych albo podłych działań, które kiedyś w dawnej historii Polski doprowadziły ją do upadku. To są naprawdę te tropy, te myśli, te emocje. Dlatego z pełną odpowiedzialnością zwracam się do Wysokiej Izby, aby w porządku obrad nie uzupełniać o rozpatrywanie takiego projektu, szkodliwego dla Polski. Być może jedyny, kto będzie miał z tego projektu satysfakcję, to ten na Kremlu, ten w Moskwie, który się cieszy wtedy, kiedy widzi, że Warszawa jest podzielona jak nigdy dotąd. Tak, oni, oni naprawdę, ci, którzy nam źle życzą, oni naprawdę tę uchwałę poparliby tutaj jednogłośnie. I zwracam się do Wysokiej Izby z apelem, aby działania, wsparcie polskiego parlamentu dla polskiego rządu, polskiego prezydenta w tej trudnej misji dochodzenia pełnej prawdy, odzyskiwania wszystkich pamiątek, wszystkich szczątków, żeby polskie państwo miało wsparcie. To wsparcie może mieć także formę dezyderatów uchwał APWi, ale muszą być nacechowane elementarną odpowiedzialnością za całą wspólnotę i za całe państwo, a nie warcholstwem, naiwnością lub podłością. Dziękuję.