Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk broni debaty o wieku emerytalnym i apeluje o powagę

Donald Tusk broni debaty o wieku emerytalnym i apeluje o powagę

Donald Tusk przeprosił przewodniczącego Solidarności za nieporozumienie i bronił powagi debaty o wieku emerytalnym oraz ustawie. Apelował, by posłowie powstrzymali się od powtarzania plotek i upraszczających interpretacji dotyczących referendum i pracy nad ustawą.

Wyjaśnienie incydentu


Podczas przerwy podszedł do przewodniczącego Solidarności Dudy i wyraził ubolewanie, jeśli jego sformułowanie mogło kogoś dotknąć. Poprosił o sięgnięcie do scenogramu i podkreślił swój szacunek dla przewodniczącego.

Ostrzeżenie przed plotkami


Zwrócił uwagę na polityczne interpretacje związane z referendum i ustawą - przestrzegł przed wyciąganiem daleko idących wniosków na podstawie plotek. Skrytykował sugestie o „ustawionej grze” między nim a premierem oraz domysły dotyczące ruchu Palikota i powiązań politycznych.

Debata o wieku emerytalnym i reforma emerytalna


Przypomniał, że wiele cytatów z różnych lat (1998, 2010) wskazywało na diagnozę konieczności dłuższej pracy z powodu systemu emerytalnego. Nie rościł sobie autorstwa tej diagnozy, lecz podkreślił, że brakowało wcześniej konkretnych projektów i odwagi do podjęcia twardej decyzji.

Donald Tusk — migawka z wystąpienia: Donald Tusk broni debaty o wieku emerytalnym i apeluje o powagę (30.03.2012)

Solidarność i odpowiedzialność polityczna


Powiedział, że będąc kiedyś członkiem Solidarności wolałby, by politycy nie powoływali się na związek jako oręż w partyjnej rozgrywce. Wskazał na konieczność prowadzenia działań na rzecz zwycięstwa na własną odpowiedzialność i skrytykował wykorzystywanie cytatów do politycznych ataków, przywołując wypowiedzi oponentów takich jak Kaczyński, Palikot czy Miller oraz interwencje posłów i posłanki, w tym Kopycińskiego i Beaty Kempy.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję bardzo Pani Marszałek. Wykorzystując tę krótką, nieprzewidzianą przerwę, oczywiście podszedłem do Pana Przewodniczącego Solidarności Dudy i wyraziłem obolowanie, jeśli go dotknęło, sformułowanie, które w sposób oczywisty nie dotyczyło jego osoby. I proszę oczywiście o sięgnięcie do scenogramu, będzie to jasne. Ja mam najwyższy szacunek do Pana Przewodniczącego i nie tylko dzisiaj, mam nadzieję, Pan Przewodniczący o tym się przekonuje. Pojawiały się w trakcie tej debaty także rozmaitego typu interpretacje polityczne związane z referendum i z samą ustawą. Ja bym przestrzegał posłów przed formułowaniem zbyt daleko idących wniosków na podstawie plotek czy pogłosek. Według kilku tu przemawiających, ten wątek także pojawił się w wystąpieniu Pana Przewodniczącego Dudy, premier Pawlak i ja, toczyliśmy jakąś z góry umówioną grę. Znaczy, że ja zły policjant, on dobry i że wszystko było ukartowane. Podchwycił ten wątek poseł Kopyciński. Ja przestrzegam przed bezrefleksyjnym powtarzaniem plotek. Równie powszechną plotką jest to, że ruch Palikota jest wymyślony przeze mnie po to, żeby wspierać dyskretnie platformę, a pan Palikot jest pociągany przeze mnie za sznurki, za przeproszeniem. I tak samo to jest nieprawdą, jak i supozycja, że toczy się jakiś polityczny spektakl. Ja wiem, że niektórym może trudno w to uwierzyć, ale w sprawach, które dotyczą ludzi, na tej sali są posłowie, ministrowie, politycy, którzy nie toczą żadnej gry, tylko mają swoje poglądy, swoje przekonania, a także swoje obawy i w związku z tym ucierają te poglądy po to, żeby znaleźć kompromisowe rozwiązanie najlepsze z możliwych dla Polski. Nie wstydzę się tego, że z panem premierem Pawlakiem wspieraliśmy się długi, długi czas o to, jaki ostateczny kształt przyjmie ta ustawa. I mówiliśmy dość otwarcie, jakiego typu wrażliwości czy punkty widzenia prezentujemy. I nie było to jakoś, tak sądzę, nieczytelne czy szczególnie zagmatwane. Nie ma w ogóle jakiegoś tłoku wtedy, kiedy trzeba podjąć takie decyzje. Nie wiem, czy państwo zauważyli, że to nie jest tak, że ustawiła się kolejka chętnych, która chciałaby takie trudne decyzje podjąć. Chociaż ze względu na czas Wysokiej Izby nie będę posługiwał się tą dobrą i efektowną metodą wyciągania cytatów. Ale jeśli będzie taka potrzeba, to cytaty na temat tego, czy pracujemy za krótko, czy za długo i czy należy podnieść wiek emerytalny, będą także do państwa dyspozycji. Cytaty na temat tego, jak powinna wyglądać reforma emerytalna w 1998 roku, ale także w 2010 roku. Zdania, jakie na ten temat wypowiadał rząd Solidarności, prezydent Lech Kaczyński, liderzy lewicy, do wyboru, do koloru. Łączy jedno te cytaty. Przekonanie, bliskie pewności, że niestety w związku także z systemem emerytalnym, jaki przyjęliśmy, trzeba będzie pracować dłużej. Nie roszczę sobie pretensji do autorstwa tego wynalazku. Jedyne, co nam nie spadło, to podjęcie w tej kwestii wreszcie konkretnej i oczywiście twardej decyzji. Bo tych, których stać na diagnozę często wypowiadaną szeptem, było zdecydowanie więcej niż tych, którzy z tytułu tej diagnozy podjęli się wysiłku skonstruowania konkretnego projektu i powiedzeniom ludziom prosto w twarz, że nie ma alternatywy dla wydłużenia wieku pracy. Pani poseł Beata Kempa w kontekście systemu emerytalnego wprowadzanego przez rząd Buzka powiedziała, że tamten rząd po prostu zdradził i dały solidarności. Proszę przekazać pozdrowienia ministrowi Ziobro ode mnie, jeśli chodzi o pani ocenę rządu Buzka, w którym minister Ziobro był uczestnikiem. Mówię o tym też dlatego, żeby pozbawić kogokolwiek złudzeń. Wszystkie słowa, wszystkie argumenty są słuchane, będą zapisane. Nie możemy sobie pozwolić na przerzucanie się argumentami tylko po to, żeby ktoś kogoś znowu łomotał po głowie, wykorzystując fajną okazję polityczną. To są trudne i bolesne sprawy, a nie fajne, smaczne okazje polityczne po to, żeby coś ugrać. Rozmawialiście państwo tutaj przemawiając w tej mównicy także o takich kategoriach, które z wiekiem emerytalnym nie mają wiele wspólnego. Prezes Kaczyński jednoznacznie stwierdził, że to jest ten moment, w którym on znowu czuje władzę. I że wspólnie z Solidarnością doprowadzi do tego, że odzyska władzę. Bardzo by mi zależało na tym, pewnie nie jestem odosobniony w tym poglądzie, aby tu w parlamencie wszyscy politycy reprezentujący kluby polityczne starali się prowadzić swoje działania na rzecz swojego zwycięstwa, na własną odpowiedzialność. Tak się złożyło, że ja byłem także uczestnikiem Solidarności i członkiem Związku Zawodowego i wolałbym, aby żaden polityk, czy to jest pan prezes Kaczyński, czy Tusk, czy Palikot, czy Miller, bez znaczenia nazwisko i funkcja, nie powoływali się na Solidarność rozumianą jako nazwa Związku Zawodowego, jako także dziedzictwo narodowe, jako oręż w partyjnej rozgrywce o władzę. O władzę trzeba bić się na własną odpowiedzialność. Niektóre rzeczywiście smaczne cytaty pokazywały także niekonsekwencje polityków, jeśli chodzi o kampanie wyborcze, a następnie decyzje rządowe. Czy na pewno państwo chcecie, panie przewodniczący Miller, panie przewodniczący Palikot, nie ma pana prezesa Kaczyńskiego, to już... Panie przewodniczący Mularczyk, czy na pewno chcielibyście, abyśmy na każdym posiedzeniu Sejmu wywieszali każdemu z was, co kiedyś mówił i co później robił? Czy szczególnie zafascynował mnie przewodniczący Leszek Miller, były premier? A zafascynowałem jego wypowiedź, precyzyjnie rzecz ujmując, w której była zawarta ta przygana, że w kampanii wyborczej Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe nie mówiły o potrzebie podniesienia wieku emerytalnego. Znaczy tak, jakby pan Leszek Miller w kampaniach wyborczych biegał ze sztandarem podatku liniowego albo wyprawy na Afganista. Nie pamiętam, aby w którymś z tych przypadków mówił pan o tych sprawach w kampaniach wyborczych. Chcę także państwu uświadomić w kontekście, ale proszę wybaczyć panie premierze, że pana wziąłem na widelew, ale pan był tutaj przykładem najsmakowitszym. Zresztą mógłbym ciągnąć i ciągnąć długo. Wiele przykładów i dlatego chcę być... Problem polega na tym, że ja odnoszę wrażenie, kiedy słucham dzisiaj opozycji pisowskiej i eseldowskiej, bo to są te dwa wyraźne stanowiska na rzecz referendum, dlatego wymieniam te dwa kluby i Solidarna Polska. Czasami jeszcze mi się kojarzycie z pisem po wystąpieniu pani Kępy. Wiem, że to zupełnie bezzasadne. Tak, tak. To nikogo z Platformy nie znam. Nawet marszałek Niesiołowski nie odważyłby się tak zdefiniować prezesa Kaczyńskiego, jak to pani poseł Kępie się udało. Także rzeczywiście jesteście w pełni autonomiczną siłą polityczną. A więc SLD, PiS i Solidarna Polska, te trzy kluby tak jednoznacznie wspierają referendum, właściwie stawiając sprawę tak. Jeśli nie będzie referendum, rząd Tuska przeprowadzi tę reformę i koniec, klapa. Otóż jest to wyraz albo takiego politycznego cynizmu, to znaczy nie chodzi o to, co jest przedmiotem referendum i co będzie dalej w Polsce, tylko jak się ogrzać przy Solidarności i jej wysiłku zbierania podpisów i prowadzenia tej akcji społecznej. A może jest to kompletny brak wiary w to, że kiedykolwiek wygracie wybory. Najbliższe wybory parlamentarne będą za trzy lata. A może nawet wcześniej. Nie mówcie tego za głośno, bo ten argument będzie działał przeciwko wam. W tym, co za chwilę powiem. A może nawet wcześniej. W związku z tym, gdybyście mieli choćby cień wiary w to, że przekonacie Polaków do siebie, to referendum nie byłoby dla was aż tak istotne, bo za rok, jak sądzicie, za dwa, za trzy lata, tak jak ja sądzę, wygracie wybory. Nie mam wątpliwości, że będziecie startowali w tych wyborach pod hasłem obniżenia wieku merytalnego i będziecie mogli to wszystko zrobić tak, jak uważacie, za stosowne. Ja wiem, dlaczego tak bardzo stawiacie dzisiaj na wysiłek Solidarności i na przeprowadzenie tego referendum. Bo wiecie, że Polacy, będąc bardzo niechętnie nastawionymi do podniesienia wieku merytalnego, tak samo jak do decyzji o podniesieniu podatku, musieliśmy podjąć decyzję o podniesieniu podatku. Pamiętam o tym VAT. Wiecie, jaka była opinia Polaków? Nie wiem, 98% przeciw. A rok później były wybory. Bo na szczęście jest tak, że Polak pytany o to, czy chcesz więcej zarabiać, odpowie mądrze, tak, chce więcej zarabiać. Polak zapytany o to, czy chce płacić niższe podatki, krócej pracować, płacić niższe składki, odpowie mądrze, każdy, tak, chce. A na końcu, kiedy wybiera tych, którzy mają rządzić, będzie wybierał ludzi odpowiedzialnych, a nie tych, którzy będą w ten sposób mu podsyłać takie pytania. I wy to też wiecie i dlatego chcecie tego referendum, bo się boicie, że nie będziecie mieli okazji zmienić ten stan rzeczy. I jeśli ma się tę, to takie polityczne wirtu, taką odwagę, to weźcie swoje barki, gotowość, stoczenia własnej kampanii w tej sprawie, wygrania wyborów i przeprowadzania tego, tak jak uważacie, za stosowne. Powiem szczerze, ja wiem, że dzisiaj nie jestem, delikatnie mówiąc, idolem Solidarności i dzisiaj demonstrujących, zdaję sobie z tego sprawę, ale powiem wam szczerze, dajcie wy też spokój Solidarności. Niech każdy zajmie się swoją robotą. To są związki zawodowe, a wy jesteście partiami politycznymi. Mówiono tu o władzy, o wyborach, o referendum, padały także często słowa o odwadze i o strachu. Chcę na zakończenie powiedzieć, że nie wymaga szczególnej odwagi. Decyzja o tym, aby obniżyć podatki wtedy, kiedy się rządzi i podwyższyć wydatki. To prawda. Wtedy, kiedy rządził PiS, zdecydował się na ten manewr obniżenia podatków, a wydatki rosły bez żadnych zmian. To jest trochę tak, jak z tym pytaniem referendalnym, panie przewodniczący. I dlatego jestem zdziwiony, właśnie dlatego, że pana tak cenię, a nie dlatego, że mam o pana złe wyobrażenie. Bo to jest dokładnie ta sama metoda. To nie wymaga ani odwagi. To jest demonstracja braku kompetencji albo strachu. Jeśli podejmuje się decyzje, które bardzo się podobają w dniu, kiedy się je podejmuje, ale nie ma się odwagi podejąć decyzje, które muszą im towarzyszyć i które się nie podobają. Od rządzących nie oczekujemy i nie możemy oczekiwać podejmowania decyzji wyłącznie pod kątem, czy się podobają, czy nie. Od rządzących wymaga się decyzji zbilansowanych, szczególnie wtedy, kiedy się mówi o pieniądzach publicznych, o interesie obywatela tym finansowym, o przyszłości emerytu. I to wymaga właśnie odwagi. Tamte decyzje nie wymagały w żadnym wypadku odwagi. Już nie będę używał mocnych słów, ale każdy potrafi obniżyć podatki i podwyższyć wydatki. Sztuką jest obniżyć podatki, jeśli umie w jeszcze większym stopniu obniżyć wydatki. Tak, żeby jednak bilans był mniej więcej na zero. To rozumie każda matka i każdy ojciec, jeśli mają na utrzymaniu rodzinę i są odpowiedzialne za budżet rodzinny. I trzeba dokładnie w takich samych kategoriach myśleć o państwie. Więc jeśli dzisiaj mówimy o strachu i odwadze, bo dużo o tym mówił prezes Kaczyński, to chcę powiedzieć, że dzisiaj odwagi wymaga decyzja o podniesieniu wieku emerytalnego, a nie podpisywanie się pod polityczne dzieło Solidarności. Odwagi wymaga dzisiaj stanięcie po stronie takiej trudnej decyzji. I chcę powiedzieć szczególnie uderzający obrazek. On będzie towarzyszył moim zdaniem tej debacie jako ilustracja szczególnej metamorfozy. Mi na pewno utkwi na długie lata. To obrazek pana premiera Millera, który śpiewał, śpiewał, śpiewał za dużo powiedziane, bo widziałem tam kłopot z tekstem był, ale usiłował śpiewać mury wspólnie z działaczami Solidarności, pod sztandarami Solidarności. Panie premierze, powiem panu tak. Niektóre gesty wyglądające identycznie w zależności od czasu mogą być świadectwem czegoś zupełnie innego. Jakby pan 30 lat temu poszedł do robotnika ze sztandarem Solidarności i zaśpiewał z nim mury, to byłoby to świadectwo odwagi. Dzisiaj to było świadectwo braku odwagi. Oczekuję od państwa elementarnej odwagi w tej sprawie. I mogę zagwarantować Polakom w tej trudnej decyzji, niepopularnej, nam odwagi nie zabraknie. Dziękuję.