Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Janusz Palikot: Reforma nie rozwiązuje problemu rynku pracy

Janusz Palikot: Reforma nie rozwiązuje problemu rynku pracy

Janusz Palikot skrytykował projekt reformy emerytalnej, twierdząc, że nie trafia w sedno przyczyn wydłużenia wieku emerytalnego. Podkreślił, że prawdziwym problemem są strukturalne deficyty rynku pracy - bezrobocie, niskie płace i umowy śmieciowe.

Główne stanowisko


Janusz Palikot
Janusz Palikot przyznał, że po raz pierwszy zgadza się z Jarosławem Kaczyńskim co do tego, że reforma jest chóżliwa, lecz jego krytyka ma inny wymiar - reforma według niego leczy jedynie skutek, a nie przyczynę problemu.

Diagnoza rynku pracy


Palikot wskazał na „tragiczną sytuację na rynku pracy”, wskazując na utrzymujące się od wielu lat wysokie bezrobocie, w tym ukryte bezrobocie związane z emigracją zarobkową i pracą na czarno. Zwrócił uwagę, że mimo demograficznych tendencji problemem jest brak odpowiedniej liczby miejsc pracy.

Płace i formy zatrudnienia


Mówca przedstawił dane o niskich wynagrodzeniach:
65% wypłat jest poniżej średniej krajowej, najczęściej wypłacane wynagrodzenie to 1474 zł. Ostrzegł przed rozmiarem „umów śmieciowych” - według niego około 30% kontraktów określających stosunek pracy to umowy pozbawione statusu umowy o pracę.

Konsekwencje dla systemu emerytalnego


Palikot argumentował, że niska składka wynikająca z dużej liczby osób pracujących na minimalnych stawkach, duża liczba rencistów, młodych emerytów i rolników powoduje systemowy problem dla ZUS. Wydłużenie wieku emerytalnego jego zdaniem nie rozwiąże tych źródłowych trudności.

Janusz Palikot — migawka z wystąpienia: Janusz Palikot: Reforma nie rozwiązuje problemu rynku pracy (26.04.2012)

Apel o debatę o zatrudnieniu i płacach


Janusz Palikot wezwał Sejm do merytorycznej debaty o tym, jak zwiększyć liczbę miejsc pracy i poprawić płace, wskazując, że reformy jedynie „zmniejszające gorączkę” nie wystarczą. Zaapelował do całej Izby, w tym do Jarosława Kaczyńskiego, Platformy Obywatelskiej i SLD, o zajęcie się podstawowymi problemami rynku pracy.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Panie Ministrze, Wysoka Izbo. Chyba pierwszy raz, a na pewno pierwszy raz tej trybuny, muszę się zgodzić z Jarosławem Kaczyńskim. I muszę powiedzieć rzeczywiście, że ta reforma jest chóżliwa. Ta reforma jest chóżliwa, ale zupełnie z innego powodu niż ten, który proponuje czy argumentuje Jarosław Kaczyński. Ona jest chóżliwa, bo ona w ogóle, w najmniejszym nawet stopniu, nie próbuje się zająć tym, z czego wynika konieczność wydłużenia wieku emerytalnego. Można powiedzieć, że to jest reforma, która leczy gorączkę jako skutek głębszej choroby. Tą chorobą, która toczy nasze życie społeczno-gospodarcze jest oczywiście rynek pracy. Tragiczna sytuacja na rynku pracy. To jest ta prawdziwa choroba. Jej skutkiem, oprócz tendencji demograficznych, jest właśnie konieczność wydłużenia wieku emerytalnego. Konieczność, co do której pod względem makroekonomicznym czy innym można się zgodzić. Ale która niestety, patrząc na najważniejsze wyzwania, przed jakimi stajemy, jest właśnie rezygnacją. Jest tchórzostwem ze zmierzeniem się z najważniejszymi problemami. Otóż, tak, podamy tą receptę, zaraz do tego dojdziemy. Ale powiedzmy jeszcze o tej chorobie. Jaki tak naprawdę mamy w Polsce problem? Powiem pierwszą podstawową rzecz, z którą być może większość tej sali się nie zgodzi, bo sondaże w mediach od wielu tygodni informują, że właśnie tak myśli społeczeństwa, tak nie jest. Ludzie w Polsce chcą pracować dłużej. Nie ma problemu niechęci, braku woli do pracy dłużej. My nie jesteśmy w sytuacji niektórych krajów zachodniej Europy, jak Niemcy i Francja, czy Afryki, gdzie ludzie nie mają woli do pracy. Polska nie jest w ogóle, to nie jest nasz realny problem społeczny. W Polsce ludzie, wszyscy chcą pracować dłużej, bo mamy tak gigantyczne zaniedbania cywilizacyjne, porównując się z tymi naszymi sąsiadami po zachodniej stronie, że to w ogóle nie jest problem. Ludzie chcą pracować dłużej, tylko czego się boją? Boją się oczywiście tego, czy praca będzie, czy będzie ona miała charakter umowy o pracę i jaka będzie płaca z tym związana. Dlatego tym naszym prawdziwym wyzwaniem dla całej Izby i dla Jarosława Kaczyńskiego, i dla Platformy Obywatelskiej, i dla SLD jest odbyć wreszcie debatę o najważniejszej sprawie. Nie tylko tej, która właśnie zmniejsza gorączkę, dając satysfakcję oczywiście agencjom ratingowym, funduszom finansowym i tym wszystkim, którzy nas obsługują. I z powodu, którego należy to zrobić oczywiście, żeby nie pogarszać sytuacji makroekonomicznej państwa. Ale przecież wiemy doskonale, że to nie rozwiąże tego, z czego się te problemy biorą. A te problemy, proszę państwa, to wciąż 12 lat po rozpoczęciu budowania kapitalizmu w Polsce 20-procentowe bezrobocie tak naprawdę. 22 lata, dobrze. 22 lata budowania 2021 roku tak naprawdę się to zaczęło. W związku z tym możemy mówić o 21 precyzyjnie, już to formułując. Ale te 21 lat budowania w Polsce kapitalizmu dzisiaj, po tych właśnie wielu latach, każą nam zadać sobie podstawowe pytanie, jak to się stało, że przez te 20 lat mamy cały czas mniej więcej 20-procentowe bezrobocie. Bo oficjalnie ono wynosi w granicach 13%, a przecież wiecie, że do tego oficjalnego bezrobocia dochodzi jakieś prawie, że zbliżone bezrobocie ukryte. Wynikające z emigracji zarobkowej, wynikające właśnie z pracy na czarno. Nie tylko to, że bezrobocie w Polsce przez te wszystkie lata wynosi prawie 20%. Powoduje oczywiście w konsekwencji kłopoty w systemie ubezpieczeń społecznych. Bo od tak dużej liczby ludzi zbieramy albo minimalną, albo żadną składkę na rzecz tego ubezpieczenia. Ale jest jeszcze inna, ważniejsza okoliczność dotycząca tego rynku pracy. Otóż ten rynek pracy w Polsce nie tylko, że ma tak duży udział braku miejsc pracy, ale także, i co ma naprawdę fundamentalne znaczenie, jest w związku z tym rynkiem bardzo niskiej płacy. 65% wypłacanych wynagrodzeń w Polsce jest poniżej średniej krajowej. Najczęściej wypłacane wynagrodzenie 1474 zł. To są realne wyzwania, przed którymi stoimy. I tego oczywiście wydłużenie wieku emerytalnego nie załatwi. Na dokładkę jeszcze trzeba sobie powiedzieć, że wszelkie dostępne nam dzisiaj sondaże mówią o tym, że aż 30% umów o pracę, czy umów określających stosunek pracy, to są właśnie nie umowy o pracę. To są właśnie umowy śmieciowe różnego rodzaju. To wszystko razem, plus jeszcze ogromna liczba rencistów, plus do tego jeszcze ogromna liczba młodych emerytów, plus do tego jeszcze ogromna liczba rolników, którzy nie produkują niczego na zewnątrz, tylko ma swoje własne zapotrzebowanie, tworzy potworny problem z miejscem pracy i z pracą w Polsce. Czy te 20 lat i ta konieczność w tej chwili, w pewnej panice wydłużenia wieku emerytalnego z powodu sytuacji finansowej Zakładu Bezpieczeń Społecznych i całego systemu, czy to nie powinno wreszcie w tej izbie stanąć się koniecznością, wezwaniem do prawdziwej debaty? Co zrobić, żeby w Polsce pracy było więcej? I żeby uzyskiwana przez polski przemysł marża i później płaca przez polskich pracowników była odpowiedniej jakości, odpowiedniej wielkości? Przecież 21 lat temu jestem pewien, że tak samo Rafał Grupiński, jak ja i większość tej sali miała marzenie, że ten system, który przyjdzie po PRL-u, da nam właśnie m.in. to, to godziwe wynagrodzenie, adekwatne do dzisiejszego czasu, do poziomu życia innych państw europejskich, że da nam znacznie więcej pracy niż, jak się okazało, mieliśmy w 1991 roku. I niestety tego nie dostaliśmy. Czy musimy powiedzieć, że kapitalizm w tym sensie, tak jak go budowaliśmy w Polsce, tak samo oszukał jak socjalizm? Jesteśmy nim tak samo rozczarowani, jak byliśmy rozczarowani po PRL-u socjalizmem. I pierwszy podstawowy w związku z tym problem dotyczący tej reformy 67 to jest problem taki, że ona nie trafia w sedno. Czy warto leczyć, zmniejszyć gorączkę? Tu są różne rzeczy. Jak wiecie doskonale, dzisiaj się nie zachęca do obniżania gorączki, jeśli chodzi o profilaktykę lekarską, ponieważ gorączka daje iluzję, że skoro ona ustąpiła, to już wróciliśmy, cały organizm wrócił do zdrowia. I trochę taka iluzja jest ukryta w tym 67. Uratujemy płynność systemu ubezpieczeń społecznych, zagwarantujemy dodatkowe środki przez zmniejszenie tego czasu wypłacania tych emerytur i w związku z tym znajdziemy się w sytuacji, w której mamy iluzję, a nie prawdziwe myślenie, mamy iluzję, że doszło do autentycznego naprawienia sytuacji. To będzie pozór. To będzie pozór i kolejne rządy stanął przed tym prawdziwym wyzwaniem, a mianowicie zbudowaniem w Polsce odpowiedniego rynku pracy. Proszę Państwa, ta debata i czas tej debaty uniemożliwia mi pełne przedstawienia, ale zapraszam chętnych 1 maja do sali kongresowej, gdzie przedstawimy właśnie pomysł na to, jak w Polsce zbudować miejsca pracy, skąd wziąć na to pieniądze i jaką rolę w tym wszystkim powinno odegrać państwo. Ruch Palikota jest do tego przygotowany, właśnie nie tylko do pozornych działań, ale do prawdziwej, faktycznej, realnej debaty. I mam nadzieję, że ona kiedyś w tej Izbie się faktycznie stanie. Z całym przekonaniem chciałem powiedzieć, że zarówno możliwa, bardziej rygorystyczna polityka antytransferowa, jak i opodatkowanie instytucji finansowych, jak i też się po raz drugi zgodzę z Jarosławem Kaczyńskim, sięgnięcie do kieszeni tych, którzy najlepiej zarabiają. I głębokich kieszeni. Bardzo proszę, głębokich kieszeni. To są niektóre z tych elementów, które są konieczne, żebyśmy wygenerowali środki niezbędne do tego, żeby nasze państwo zaangażowało się wreszcie w podniesienie marży w naszym przemyśle. Żeby się zaangażowało w tworzenie pewnego rodzaju dziedzin w naszym przemyśle, które same nigdy nie postaną. Ani ze względu na bariery kulturowe, ani ze względu na skalę technologicznych zmian i skalę samego działania, które jest niezbędne, jak chociażby w przypadku odnawialnych źródeł energii, przetwórstwa rolno-spożywczego, czy szeregu innych dziedzin. To nie bez powodu dzisiaj tak jest, że jeżeli jakiś produkt, nawet najlepszy pod względem jakościowym, jak większość polskiej żywności, trafia na eksport, to jest tam sprzedawany Polski, czyli najtańszy. Najlepszy, czyli najtańszy. Co zrobiliśmy przez te wszystkie, także ostatnie pięć lat rządów tej koalicji? Co zrobiliśmy, żeby Polskie oznaczało droższe? Czy chociaż jedna udana kampania, budująca wizerunek Polski, zbliżająca nas do tej sytuacji, w której to samo jabłko wyprodukowane we Francji, ten sam produkt taki czy inny jest od razu droższy? Tego niestety nie doczekaliśmy do tej pory. Mam nadzieję, i to jest wielka szansa tej debaty, że ta dyskusja i wywołane nią spory uświadomią wielu ludziom, także na tej sali, potrzebę prawdziwego namysłu nad tym, jaka będzie nasza ojczyzna za te właśnie 20 czy blisko 30 lat, kiedy ostatecznie wejdzie w całości cała reforma emerytalna. I nie wystarczy moim zdaniem mieć takie poczucie, że skoro wzięliśmy właśnie tabletki na obniżenie gorączki, wydłużając wiek emerytalny, to załatwiliśmy tę sprawę. Inną rzeczą, równie skandaliczną, jest to, że dostajemy szczegółowy projekt ustawy kilka dni temu. Powinniśmy jako minimum formalnego, poważnego traktowania, o którym mówił pan profesor Rossati, ludzi w Polsce, przyjąć zasadę, że tego typu ostateczne dokumenty, tak jak pan mówił, tak ważne, trafiają do nas, no nie na kilka dni przed debatą, tylko przynajmniej na te dwa tygodnie. W ten sposób jesteśmy w stanie bardziej odpowiedzialnie podjąć tę na pewno ważną decyzję. Ale proszę państwa, oprócz tej nowej roli państwa, oprócz poważnego namysłu nad całym systemem społeczno-gospodarczym, nad kapitalizmem, który budujemy w Polsce, oprócz wyzwań, jakie wynikają z rynku pracy, jest jeszcze wiele do zrobienia w samym Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, czyli w instytucjach obsługujących te emerytury i zbierane składki. Od dawna poskulujemy połączenie ZUS-u i KRUS-u. I nie widzę żadnego powodu, żebyśmy mieli utrzymywać dwie oddzielne instytucje w każdym mieście w Polsce. Tylko dlatego, żeby działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego mieli tam etaty. Proszę mi wytłumaczyć na poziomie organizacyjnym, panie ministrze, po jaką cholerę ZUS i KRUS i Pałace ZUS-owskie w każdym polskim mieście, kiedy te dwie odrębne składki dla rolników i nierolników można z pewnością wyliczyć w jednym pomieszczeniu, które zresztą powinno być redukowane i pomniejszane, a nie powiększane, tak jak w większości przypadków, oddziałów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wreszcie nadzór korporacyjny. Ja w przerażeniu przeczytałem kilka dni temu, że szef Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, pan prezydent Dziuk, dostał nagrodę. I nie jest to nagroda od Opus Dei wyjątkowo, tylko nagrodę od jakiejś organizacji biznesowej na przedsiębiorcę czy przywódcę roku. No naprawdę, to po prostu jest kompletna kpina. Zakład Ubezpieczeń Społecznych od lat marnuje miliardy złotych na inwestycje w tym zakładzie. Nie mamy nigdy pełnych, adekwatnych raportów dotyczących efektywności tych inwestycji, zwłaszcza w oprogramowanie. Chociaż nie tylko w to. To są miliardy złotych od dziesiątków lat wydawanych, które obywatele cały czas słyszą, że wreszcie będzie prawdziwa, normalna obsługa i jej nie ma. No ale proszę się wybrać nie jako poseł czy posłanka, tylko jako zwykły człowiek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i odeśmę was z powrotem do domu po zaświadczeniu o wielkości zgromadzonych składek, bo ich na miejscu nie wydadzą. Ile trzeba wydać? Trzeba wydać 20-30 miliardów, żebyśmy mieli taką elementarną, banalną sprawę, jak to, że w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych wiadomo, jaka jest wielkość mojej składki? Albo żebym mógł wejść po prostu internetowo i zobaczyć, jaka ona jest właśnie z dnia na dzień? Ile jeszcze mamy wpompować pieniędzy w ten absurd? Nadzór korporacyjny, procedury korporacyjne, Rada Nadzorcza z prawdziwego zdarzenia, kalkulowanie inwestycji, raportowanie publiczne przy tak dużym zakładzie, przy tak ogromnych pieniądzach państwu i obywatelom się to należy jak psobuda. Ale oprócz samych koniecznych zmian w systemie funkcjonowania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i objęcia także częściowo normalnymi składkami tych najlepiej sytuowanych rolników, na co się też nie możemy doczekać od wielu lat. Mam nadzieję, że wreszcie będzie, że pan minister z nową, właściwą mu energią zaproponuje w tej Izbie w ciągu najbliższych kilku miesięcy propozycje pod tym względem bardziej sprawiedliwego systemu ubezpieczeń społecznych. Ale oprócz tego typu zmian jest jeszcze jeden powód, dla którego warto kontynuować tę debatę i dlaczego my będziemy jako Klub Ruchu Palikota za skierowaniem tego projektu do dalszych prac. A mianowicie to jest dla nas wszystkich niepowtarzalna szansa, która nieprędko się zdarzy po raz kolejny, biorąc pod uwagę sposób funkcjonowania platformy PSL-u. Być może to jest jedyna, biorąc pod uwagę także poprzednią kadencję, bo tam były te emerytury pomostowe, jedyna prawdziwa szansa na głębszą diagnozę społeczną, na głębsze omówienie kondycji polskiego społeczeństwa. Ta szansa stoi przed nami. Mam nadzieję, że z niej wszyscy skorzystamy. Dlatego m.in. biorąc także pod uwagę te konieczności oczywiście finansowe czy makroekonomiczne wydłużenia wieku emerytalnego. Tak jak wielokrotnie to deklarowaliśmy, jesteśmy za dalszymi pracami nad tym projektem. Dziękuję bardzo. Dziękuję Panie Poczle.