Konfederacja wzywa: Stop sprowadzaniu taniej siły roboczej z Indii
Konfederacja 24 lutego 2026 krytykuje rząd za wzrost pozwoleń na pracę dla obywateli Indii i podpisaną umowę o współpracy, która jej zdaniem może obciążyć ZUS. Politycy alarmują, że mechanizmy dopłat do emerytur i masowe sprowadzanie taniej siły roboczej zagrażają polskim pracownikom i budżetowi.
Konfederacja wskazuje, że po 2020 r. liczba zezwoleń dla obywateli Indii gwałtownie wzrosła, a rekordowo w 2023 r. wydano 46 tys. pozwoleń na pracę. Partia podkreśla, że podpisana umowa z Indiami przewiduje mechanizmy zabezpieczeń emerytalnych, które mogą skutkować dopłatami przez polski ZUS.
Politycy przypomnieli liczby dotyczące kosztów dopłat:
według przedstawionych danych wydatki z rosnącą dynamiką wzrosły od 2020 do 2025 roku (przytoczone kwoty z dyskusji: 2020 - 221 tys. zł, 2021 - 370 tys. zł, 2024 - 865 tys. zł, styczeń-październik 2025 - ponad 1 260 tys. zł). W materiale padła teza, że mechanizm podobny już funkcjonuje wobec obywateli Ukrainy.
Konfederacja ostrzega, że masowe sprowadzanie taniej siły roboczej i ewentualne dopłaty do emerytur obcokrajowców obciążą budżet i pogłębią problemy demograficzne oraz finansowe systemu emerytalnego. W dyskusji pojawiły się też zastrzeżenia co do programu SAFE i realnego wpływu inwestycji na miejsca pracy w Polsce - przykład PZL Świdnik i obaw o produkcję poza granicami kraju.
Partia wzywa do jednoznacznego sprzeciwu wobec masowej imigracji z Indii, do zerwania współpracy z firmami sprowadzającymi pracowników oraz do podpisywania petycji Ruchu Narodowego i nacisku na premiera. W materiale pojawiło się także krytyczne odniesienie do wypowiedzi premiera Donalda Tuska dotyczących krytyków rządu.
Co alarmuje Konfederację
Konfederacja wskazuje, że po 2020 r. liczba zezwoleń dla obywateli Indii gwałtownie wzrosła, a rekordowo w 2023 r. wydano 46 tys. pozwoleń na pracę. Partia podkreśla, że podpisana umowa z Indiami przewiduje mechanizmy zabezpieczeń emerytalnych, które mogą skutkować dopłatami przez polski ZUS.
Skala i dane
Politycy przypomnieli liczby dotyczące kosztów dopłat:
według przedstawionych danych wydatki z rosnącą dynamiką wzrosły od 2020 do 2025 roku (przytoczone kwoty z dyskusji: 2020 - 221 tys. zł, 2021 - 370 tys. zł, 2024 - 865 tys. zł, styczeń-październik 2025 - ponad 1 260 tys. zł). W materiale padła teza, że mechanizm podobny już funkcjonuje wobec obywateli Ukrainy.
Konsekwencje gospodarcze i społeczne
Konfederacja ostrzega, że masowe sprowadzanie taniej siły roboczej i ewentualne dopłaty do emerytur obcokrajowców obciążą budżet i pogłębią problemy demograficzne oraz finansowe systemu emerytalnego. W dyskusji pojawiły się też zastrzeżenia co do programu SAFE i realnego wpływu inwestycji na miejsca pracy w Polsce - przykład PZL Świdnik i obaw o produkcję poza granicami kraju.
Wezwanie do działania
Partia wzywa do jednoznacznego sprzeciwu wobec masowej imigracji z Indii, do zerwania współpracy z firmami sprowadzającymi pracowników oraz do podpisywania petycji Ruchu Narodowego i nacisku na premiera. W materiale pojawiło się także krytyczne odniesienie do wypowiedzi premiera Donalda Tuska dotyczących krytyków rządu.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Jakub Kalus: Polacy nie chcą segregacji sanitarnej
Adam Berkowicz: Zapowiada walkę o mandat senatorski w Krakowie
Marcin Sypniewski: Ostrzega przed skokowym wzrostem cen paliw
K. Bosak: Prawda o Wołyniu musi zostać uznana
Konfederacja: Rozporządzenie ws. azylu na granicy to pozór
Konfederacja: Premier zrywa z ciepłą wodą w kranie — rachunki w górę
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
VideoParlament
Sejm: Jak zapobiegać bezdomności psów i kotów
Beata Szydło
Beata Szydło: Europa musi wyciągnąć wnioski z Rosji
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun: Oskarżenia i prawo do zadawania pytań [świece chanukowe]
PiS
PiS: mObywatel zagrożony - 11 mln użytkowników w niepewności
VideoParlament
Wołodymyr Zełenski: Apel o 90 mld euro i wsparcie dla Ukrainy
Andrzej Halicki
Andrzej Halicki: Ukraina już zwyciężyła - Europa musi być silna
Artykuły
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Debata o ETS, wyroku NSA i ryzyku zaangażowania w konflikt - spór w Radiu ZET
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Artykuł
Weto Nawrockiego wobec SAFE wywołuje polityczną burzę w Woronicza 17
Transkrypcja
Dzień dobry, szanowni Państwo. Stop sprowadzaniu taniej siły roboczej z Indii. Każdy Polak, który kiedykolwiek pracował, czy nawet wyjechał turystycznie do Wielkiej Brytanii, wie, co oznacza dla Państwa masowe, wieloletnie sprowadzanie imigracji zarobkowej, taniej siły roboczej z takich krajów jak Indie, czy inne kraje azjatyckie. Czego, czego możecie nie wiedzieć, to to, że niestety również w Polsce ten proces pocichu, w pełzający sposób zachodzi już od wielu lat. Od lat Indie są w czołówce krajów, których obywatelom wydawane jest najwięcej zezwoleń na pracę, zezwoleń na pobyt, wizj wjazdowych. Przed 2020 rokiem to było jeszcze tylko kilka tysięcy. Po 20 roku ta liczba gwałtownie wzrosła. Rekord został pobity w ostatnim roku rządów Mateusza Morawieckiego, w 23 roku, aż 46 tysięcy zezwoleń na pracę dla obywateli Indii wydano w Polsce. Natomiast niestety po przyjściu do władzy Donalda Tuska, pomimo obietnic wyborczych, że imigracja zostanie ograniczona, ta liczba się ustabilizowała i co roku kolejne dziesiątki tysięcy zezwoleń na pracę dla obywateli Indii są wydawanych przez, przez organy państwa polskiego. Nic nie wskazuje, żeby ta sytuacja miała się zmienić. Mało tego, rząd pracuje nieustannie, przez całą tę kadencję, pracuje nad nowymi zachętami do tego, żeby obywatele Indii przyjeżdżali do Polski. Mianowicie już w tej kadencji podpisana została umowa o współpracy z państwem indyjskim. Umowa przewidująca m.in. w rozdziale dotyczącym zabezpieczeń emerytalnych, że rząd polski, polski ZUS zostanie zobowiązany do dopłacania mieszkającym w Polsce obywatelom Indii, dopłacania do minimalnej emerytury. Mechanizm ma polegać na tym, że jeżeli ktoś pracował przez część swojego życia w Indiach, część swojego życia w Polsce, następnie osiadł w Polsce, otrzymuje tutaj emeryturę, otrzymuje emeryturę z Indii, z indyjskiego budżetu poniżej polskiej emerytury minimalnej, to polski budżet miałby dopłacać mu do wysokości jego emerytury minimalnej. W praktyce może to działać w ten sposób, że kiedy obywatel Indii po całym życiu pracy, całym życiu mieszkania w Indiach, w wieku 66 lat i 11 miesięcy przyjedzie do Polski, przepracuje tutaj miesiąc, to w wieku 67 lat stanie się uprawniony do tego, żeby wystąpić do ZUS-u o wypłacanie mu do końca jego życia różnicy pomiędzy jego groszową emeryturą indyjską, a polską emeryturą minimalną. I to co, szanowni Państwo, to co opowiadam to nie jest jakaś spekulacja, to nie jest teoria spiskowa, to jest fakt, dlatego że dokładnie taki sam mechanizm już od lat funkcjonuje w odniesieniu do obywateli Ukrainy. Obywatel Ukrainy już z tego mechanizmu korzystają, jest to rosnącym, coraz większym obciążeniem dla polskiego budżetu. Obecnie rząd Donalda Tuska chce tego typu program zachęt imigracyjnych dla obywateli Indii w wieku przedemerytalnym wprowadzić również w odniesieniu do tego kraju. Dlaczego jeszcze tego nie zrobili? No nie zrobili tego wyłącznie dlatego, że po podpisaniu tej umowy z Republiką Indii, po skierowaniu jej do Sejmu, po zwołaniu komisji, która miała tę umowę rozpatrzyć i przekazać do ratyfikacji na sali plenarnej Sejmu, Konfederacja nagłośniła ten temat. I kiedy my nagłośniliśmy ten temat, było około roku temu w 2025 roku, komisja została w tajemniczy sposób odwołana przez przewodniczącego Kowala i temat na długie miesiące zniknął całkowicie z Sejmu, z polityki, z gazet. I my tego naszego tutaj ta konferencja służy również temu, żeby przypomnieć rządowi, że patrzymy im na ręce, że my tego tematu nie odpuścimy i że jeżeli wrócą, będą próbowali po raz kolejny gdzieś cichaczem ten tragiczny dla polskiego budżetu, niebezpieczny dla polskiego narodu mechanizm przeforsować jeszcze raz, to na pewno Polacy o tym usłyszą. Zachęcamy serdecznie wszystkich do tego, żeby podpisywać się pod petycją internetową Ruchu Narodowego na stronie niefundujmyimigrantom.pl. To jest petycja kierowana do premiera Tuska, żeby właśnie powstrzymać go, uświadomić, co jego własny rząd robi i powstrzymać przed, przed wprowadzaniem tych fatalnych mechanizmów w życie. No i przede wszystkim, wzywamy wszystkich polskich polityków do zajęcia jednoznacznego stanowiska, jednoznacznego stanowiska przeciwko masowej imigracji z Indii, przeciwko ściąganiu do Polski taniej siły roboczej i tworzenia mechanizmów dopłat emerytalnych dla azjatyckiej taniej siły roboczej. Wzywamy wszystkich polityków do zerwania również współpracy z organizacjami, z firmami, które zajmują się sprowadzaniem do Polski imigrantów z Indii, z innych krajów azjatyckich. Dziękuję i bardzo proszę o zabranie głosu posła Bartłomieja Peja. Szanowni Państwo, wzywamy przede wszystkim polskich polityków do tego, aby działali pro polsko, a nie pro innym krajom i innym narodowościom. Szanowni Państwo, nie ma przecież, to nie jest tajemnica, że polski system emerytalny jest w fatalnej kondycji, że musimy do emerytur dopłacać z budżetu, składki nie wystarczają na to, aby pokryć wypłaty emerytalne i właśnie w tym momencie wprowadzane są, jak wspomniał poseł Wawer, te dopłaty do, do emerytur z naszego polskiego budżetu. Przy tym fatalna demografia, do której doprowadziły rządy i Prawa i Sprawiedliwości i kontynuują tą fatalną, te fatalne wyniki demograficzne również rządy Donalda Tuska. Natomiast kilka statystyk. Drodzy Państwo, według danych z 25 roku ta umowa, o której mówimy miałaby przynieść korzyść tylko 200 polskim pracownikom, a w zamian dać uprawnienia emerytalne 21 tysiącom hindusów. Jak to się przekłada, albo będzie przekładało też na, na finanse? Otóż w 2020 roku to 221 tysięcy złotych, w 21 370 tysięcy, w 24 już 865 tysięcy złotych, a od stycznia do października roku ubiegłego, a więc 25 to już ponad milion 260 tysięcy złotych. W Polsce pracuje już ponad milion cudzoziemców. Ten skokowy wzrost w ostatniej dekadzie to również prosty do przewidzenia przecież wzrost wydatków z naszego budżetu. Taka sytuacja i te kolejne wydatki z naszego budżetu, doprowadzanie do tak ogromnego w historii niespotykanego deficytu budżetowego, doprowadzi do nędzy naszych dzieci i naszych wnuków. Autentycznie za kilka, kilkanaście lat nasze dzieci niestety będą musiały żyć w nędzy, bo teraz jesteśmy tak hojni i obcokrajowcom, wypłacamy, dopłacamy do ich emerytur. Zarówno Hindusom, jak i już od wielu, wielu lat Ukraińcom. Wystarczy na chwilę zarejestrować się do pracy i nabywamy, nabywają oni prawa, prawa emerytalne. Nie ma na to zgody Konfederacji i nigdy tej zgody nie będzie. Apelujemy, żeby wreszcie politycy polscy obudzili się i jak powiedziałem na, na początku działali po prostu pro polsko. Dziękuję bardzo. Czy są jakieś pytania? Dzień dobry, Adriana Nitkiewicz, Telewizja Polska. Ja mam pytanie w temacie programu SAFE. Chciałam zapytać, czy przekonuje Panów argumentacja zwolenników tego programu, że SAFE to szansa na rozwój Polski lokalnej, zakładów zbrojeniowych, szansa też dla lokalnych mieszkańców? Gdyby tak Pani redaktor było, to nie byłoby protestów związków zawodowych, nie byłoby protestu mieszkańców, gdzie te firmy, czy polskie, czy te, gdzie w Polsce faktycznie produkują, podkreślam faktycznie, to tego problemu by nie było. Otóż najprawdopodobniej będzie taki, że te 80% zakładanej produkcji w Polsce nie będzie faktycznie w Polsce, tylko będą to firmy w Polsce zarejestrowane. Zresztą mamy już przykłady takich firm. Te firmy najprawdopodobniej będą w Polsce tylko fakturować tą sprzedaż, a produkować zupełnie poza granicą Polskie, więc nie wpłynie to na nasz rozwój gospodarczy, nie wpłynie to na zatrudnienie w polskich firmach. Chociażby u mnie w Świdniku, PZL Świdnik oczekuje, jest gotowy, zakłady są gotowe na produkcję śmigłowców, a polski rząd, co robi w tej chwili, w ostatnich miesiącach, zapotrzebowanie na 24 sztuki śmigłowców szkolno-bojowych, plan rządu podobno jest taki, podobno jest taki, aby kupić te śmigłowce u Airbusa, gdzie produkcji w Polsce nie ma żadnej, jedynie jakieś tam małe magazyny. A w Świdniku kilka tysięcy miejsc pracy, gotowe śmigłowce, zdecydowanie lepszej jakości niż te wcześniej przeze mnie wspomniane. Czy rządzący utrzymują, że na liście zakupów nie ma niemieckich firm? Przepraszam, nie ma jakich? Nie ma niemieckich firm, tak twierdzą rządzący, lista jest. No właśnie to Pani redaktor jest problem, że tak twierdzą rządzący. Ci rządzący to powinni przedstawić tą listę i wtedy opinia publiczna, politycy, a nawet posłowie nie mieliby wątpliwości. Z tą listą mogą zapoznać się członkowie Komisji Obrony Narodowej. To jest lista Pani redaktor niepełna, na tej liście nie ma konkretów i nie ma szczegółów. A Pan się zapoznał z, Pan widział tę listę? Opowiadałem, wiem do czego Pani dąży, nie zapoznałem się z tą listą, być może poseł Wawer, ale chyba też nie. A czy Pan poseł Wippler się zapoznał z tą listą, bo jest członkiem Komisji Obrony Narodowej? Tego nie wiem, to trzeba pytać posła Wipplera. Wczoraj jeszcze mówił, że się nie zapoznał. Wczoraj jeszcze mówił, że się nie zapoznał. Pani redaktor, przypominam, że ta lista, niezależnie co się w niej znajduje, co powinno zostać ujawnione Polakom, a nie tylko posłom zasiadającej w Komisji Obrony, to jest lista projektów i propozycji. Natomiast, żeby te projekty i propozycje w ogóle weszły w życie, to po pierwsze trzeba zorganizować przetargi i podpisać umowy i na ten moment również rząd nie jest w stanie przewidzieć, kto te przetargi wygra, kto te umowy podpisze. A co więcej, Unia Europejska termin na zrealizowanie tych przetargów i umów daje wyłącznie do końca maja, co w realiach polskiej biurokracji jest faktycznie niemożliwe i po maju, my te projekty, o ile w ogóle, czy jakiekolwiek część z nich się uda zrealizować, to one będą musiały być realizowane we współpracy z innymi państwami unijnymi. Czyli tak naprawdę nie tylko Polacy nie wiedzą, ale nawet rząd, nawet premier Tusk nie wie, kto, które projekty będzie realizował, które z nich zostaną zrealizowane i jeżeli premier Tusk czy minister Kosiniak-Kamysz opowiadają Polakom jakieś konkretne procenty, ile z tego zostanie zrealizowane w Polsce, to opowiadają po prostu bzdury, dlatego że sami nie mają takiej wiedzy i nie są w stanie tego nikomu zagwarantować, tak jak nie byli w stanie zagwarantować realizacji stu konkretów na początku kadencji. Jeżeli nawet jakiekolwiek umowy zostaną podpisane do tego maja, jakieś jednostkowe, to oczywiście zdajemy sobie chyba sprawę z tego, jak wyższe koszty w tych umowach będą musiały być zawarte. Koszty produkcji, no bo wiemy jak kupujemy na ostatnią chwilę, to te ceny zazwyczaj są 20-30% wyższe. Panie poseł, bo pan mówi, że lista powinna być jawna, ale wasz poseł miał możliwość zapoznać się z tą listą, a twierdzi, że tego nie zrobił. Dlaczego? Można w bardzo prosty sposób rozwiązać ten problem, publikując tę listę, dając do niej dostęp Polakom, tak samo jak, na przykład rząd Rumunii, tak samo jak rząd Rumunii udzielił, udzielił tego dostępu swoim obywatelom. Ja mogę powiedzieć z pierwszej ręki, że z tą listą zapoznawał się na przykład wicemarszałek Krzysztof Bosak, więc to nie jest tak, że Konfederacja się tym nie interesuje. Mamy wiedzę z pierwszej ręki, znamy tę listę. I są, są zdaniem marszałka Bosaka niemieckie firmy na tej liście? Zdaniem marszałka Bosaka jest tak, jak powiedziałem przed chwilą, to znaczy nie ma możliwości, żeby rząd był w stanie zagwarantować, podać jakiś konkretny procent i nie ma, no również z tego, co było mówione na komisji, nie ma również jasnej definicji, co to znaczy, że pieniądze zostaną wydane w Polsce. Tak jak powiedział poseł Pejo, może to oznaczać w wielu wypadkach, że po prostu pojawi się jakiś oddział zagranicznej korporacji, który będzie tutaj miał wyłącznie jakieś biuro i które będzie wystawiał faktury, a faktyczna produkcja i faktyczne miejsca pracy będą miały miejsce za granicą. Czyli podsumowując, rozumiem, że zapoznanie się z tą listą nie zmienia zdania Konfederacji i nadal będziecie głosować przeciwko. Zapoznanie się z tą listą potwierdziło obawy, które mamy i będziemy głosowali, tak głosowaliśmy już przeciwko tej ustawie i wzywamy prezydenta Nawrockiego do zawetowania. To jeśli mogę jeszcze tylko na koniec, chciałam zapytać o wypowiedź premiera Donalda Tuska, który już wczoraj mówił o zakutych UB-ach. Dzisiaj doprecyzował, że termin zakute UB dotyczy tych, którzy chcą zablokować pieniądze dla Polski z powodu braku kompetencji lub zwykłej głupoty. Tych, którzy robią to w politycznym lub finansowym interesie obcych państw nazwałbym zdecydowanie mocniej. Jak panowie skomentują te słowa? Skomentujemy to w taki sposób, że kiedy premierowi Tuskowi kończą się argumenty, to sięga powyzwiska i myślę, że to samo się komentuje, wyborcy mogą to sami ocenić. Panie redaktor, zaznaczam, jak pan premier może tak nazywać kogokolwiek, kogoś, kto miał decydować o ogromnych środkach, o miliardach złotych wydawanych z tej pożyczki, bo też trzeba o tym przypomnieć, że to nie tylko pożyczka, bo pani wspomina o tym, że Komisja Obrony Narodowej ma dostęp do tej pełniejszej powiedzmy listy, natomiast posłowie musieli głosować wszyscy. 460 posłów musiało podejmować decyzję w 48 godzin, kupując kota w worku tak naprawdę. I pan premier ma czelność nazywać te osoby naszych posłów parlamentarzystów w ten sposób? To jest oburzające. Dziękujemy. Dziękujemy bardzo.
---
---