Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Monika Rosa: Znieważenie prezydenta a wolność słowa

Monika Rosa: Znieważenie prezydenta a wolność słowa

Monika Rosa mówiła o projekcie uchylającym przepisy kodeksu karnego dotyczące karalności znieważenia prezydenta i organów konstytucyjnych. Opowiedziała się za przeniesieniem części ścigania na oskarżenie prywatne i za ochroną wolności wypowiedzi przy jednoczesnym zachowaniu szacunku dla urzędu.

Cel proponowanej zmiany


Monika Rosa wyjaśniła, że projekt ma uchylić przepisy przewidujące karę pozbawienia wolności za publiczne znieważenie prezydenta oraz karalność ze ściganiem z urzędu za znieważenie organów konstytucyjnych. Podkreśliła, że artykuł 216 kodeksu karnego pozwala nadal ścigać zniewagę z oskarżenia prywatnego, a artykuł 49 kodeksu wykroczeń daje dodatkową ochronę w przestrzeni publicznej.

Argumenty dotyczące wolności wypowiedzi


Mówczyni wskazała na konieczność ochrony wolności słowa jako fundamentu demokracji i prawa do krytyki wobec osób pełniących funkcje publiczne. Przytoczyła orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, argumentując, że krytyka polityków powinna mieć szerszy zakres niż wobec osób prywatnych.

Problemy ze ściganiem z urzędu


Monika Rosa alarmowała, że ściganie z urzędu wszystkich obraźliwych wypowiedzi może sparaliżować policję, prokuraturę i sądy oraz prowadzić do kompromitujących interwencji. Przywołała przykłady spraw medialnych i interwencyjnych, które - jej zdaniem - przyniosły urzędującej głowie państwa więcej kłopotów niż pożytku.

Ochrona godności i jakość debaty publicznej


Mówczyni zaznaczyła, że zmiana ma wyważyć dwie wartości:
wolność słowa oraz szacunek dla urzędu i godności człowieka. Wskazała na konieczność przeciwdziałania mowie nienawiści i hejtowi, jednocześnie postulując, by podstawą ścigania były prywatne oskarżenia osób, które poczuły się urażone.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, celem projektu jest uchylenie przepisów kodeksu karnego, który przewiduje za publiczne znieważenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, karę pozbawienia wolności do lat trzech oraz za publiczne znieważenie lub poniżenie organu konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej, karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat, a także umożliwiających ściganie tych przestępstw z urzędu. Proponowana przez nas zmiana nie oznacza, że nie będzie już można skutecznie karać za znieważenie osób publicznych. Artykuł 216 kodeksu karnego pozwala skutecznie ścigać i karać znieważenie publiczne, ale wyłącznie z oskarżenia prywatnego oraz dopuszcza bardziej adekwatne do skali przestępstwa kary. Liczba skazań z artykułu 216 oraz 226 paragraf 1 kodeksu karnego, która wynosi rocznie ponad 3500, pokazuje, że obrona godności i dobrego imienia zarówno zwykłego obywatela, jak i funkcjonariusza publicznego na mocy tych właśnie artykułów jest możliwa i jest skuteczna. Uchylenie przepisów kodeksu karnego w artykule 135 paragraf 2 oraz w artykule 226 paragraf 3 nie znosi całkowitej karalności czynów związanych ze znieważeniem prezydenta i innych organów konstytucyjnych. Zgodnie z artykułem 49 paragraf 1 ustawy kodeksu wykroczeń, każdy karze aresztu albo grzywny podlega, kto w miejscu publicznym demonstracyjnie okazuje lekceważenie narodowi polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom. Tym samym zachowana zostaje częściowa, dodatkowa ochrona organów władzy publicznej. I tyle szanowni państwo w kwestiach formalnych. Natomiast teraz kwestia wartości, gdyż zmiana ustawy wyważa dwie wartości. Wartość wolności słowa i wartość szacunku do urzędu. Niezbędną instytucją w państwie demokratycznym jest wolność wypowiedzi. Oznacza to, że każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów, także do krytyki. Istnieje uzasadniona obawa, że obecnie funkcjonujące przepisy tę wolność mogą ograniczać. Mogą być wykorzystywane do ograniczenia tej wolności, zwłaszcza w zakresie krytyki władzy państwowej. Wolność wypowiedzi, w tym wolność do krytyki, stanowi fundament ustroju demokratycznego. Krytyka, nawet ta przekraczająca granice kultury, jest wpisana w pełnienie funkcji publicznych. Również o lecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje, że zakres dopuszczalnej krytyki wobec aktywnych polityków powinien być znacznie szerszy niż wobec osób prywatnych, aby zapewnić skuteczną kontrolę obywateli nad władzami. Wartość mająca uzasadnić dopuszczalność ograniczenia wolności słowa, to jest zapewnienie porządku publicznego oraz ochrona godności urzędu, nie pozostaje w adekwatnym związku ze stopniem ograniczenia konstytucyjnej wolności słowa. Wolność słowa oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą usłyszeć. Oczywiście jesteśmy świadkami brutalizacji języka i zachowań w debacie publicznej, w internecie, w mediach. Niestety coraz częściej przyjmują one postać mowy nienawiści. W obliczu tak głębokich podziałów w społeczeństwie, szczególnie my posłowie, ze wszystkich klubów parlamentalnych, ze wszystkich klubów poselskich, powinniśmy dbać o wzajemny szacunek i ważyć każde słowo. Jesteśmy przedstawicielami narodu i naród patrzy. Nie kodeks karny, a przykład płynący od nas, przykłady z mediów, z instytucji obdarzonych autorytetem powinny pokazywać, że można się różnić z zachowaniem podstawowych wartości i standardów i szacunku dla drugiej osoby. Jednocześnie, jak wskazują liczne przykłady, kwestia ścigania z urzędu przysporzyła przede wszystkim urządującej głowie państwa więcej kłopotu i wstydu aniżeli pożytku. I tak przechodzimy do drugiej wartości, jaką jest szacunek. Szacunek dla prezydenta, Sejmu, Senatu, organów władzy publicznej. Szacunek dla osób o innych poglądach. Szacunek dla człowieka. Niezależnie od wiary i pochodzenia. Jest to wartość ogromna. Wartość społeczeństwa otwartego. Które nie godzi się na mowę nienawiści, na hejt, na publiczne znieważenie i poniżenie. Tak chcemy bronić godności urzędu prezydenta i innych organów. Chcemy dbać o jakość w debacie publicznej. Nie zgadzamy się na mowę nienawiści. Walka z cyberprzestępczością, w tym godzącą w dobre imię i godność ludzką, z fałszywymi oskarżeniami, niszczeniem reputacji czy prześladowaniem, nieraz prowadzi do tragicznych skutków. Jest to niewątpliwie wyzwanie dla polskiego prawa i organów wymiaru sprawiedliwości. Natomiast podstawą do ścigania przestępstw przeciwko godności powinno być oskarżenie prywatne osoby, która poczuła się daną treścią urażona. Ponadto ściganie z urzędu wszystkich wypowiedzi obraźliwych, czy dla głowy państwa, czy pozostałych organów konstytucyjnych, przy ilości treści zamieszczanych codziennie w internecie, doprowadzić może do paraliżu prac policji, prokuratury i sądu. Dzisiejsza praktyka niestety prowadzi do podważania prestiżu najwyższych organów państwa. Instytucje wymiaru sprawiedliwości, które często automatycznie podejmują pewne działania, także w sprawach błahych, często obawiając się, że będą oskarżone o opieszałość. Sprawiają, że m.in. głowa państwa narażona jest czasami na śmieszność. Wspomnę kilka przykładów tylko, które przysporzyły głowie państwa poważnych kłopotów. Panie i panowie posłowie z PiSu pewnie dobrze pamiętają sprawę autora serwisu Antykomor. Pamiętamy, gdy policja weszła o poranku do domu młodego internauty, który zamieścił prześmiewczy zmontowany filmik z udziałem prezydenta Dudy. Pamiętamy sprawę bezdomnego Huberta H. W żadnej z tych spraw urzędujący prezydent nie uważał, że sprawa wymaga interwencji prawnej. Stajemy więc dziś wobec rozstrzygnięcia dylematu istotnego dla funkcjonowania państwa. Musimy zważyć dwie wartości. Ochronę godności Rzeczypospolitej i ochronę swobody wypowiedzi. Żadna z nich nie jest bezwzględnie ważniejsza. Jednak kodeks karny nie jest dobrym instrumentem do rozstrzygania tego dylematu. Utrzymanie obecnego stanu prawnego nie dość, że może nadmiernie ograniczyć swobodę wypowiedzi, która stanowi ośle demokracji, to paradoksalnie może prowadzić do słabienia prestiżu władz Rzeczypospolitej. Panie i Panowie Posłowie, z szacunku dla godności Rzeczypospolitej i aby ochronić wolność słowa, proszę zmieńmy obecne przepisy. Będę wdzięczna za spokojną i wyważoną debatę. Dziękuję. Dziękuję.