Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Marek Sawicki krytykuje zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy

Marek Sawicki krytykuje zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy

Marek Sawicki skrytykował proponowane zmiany w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy i zapowiedział zdecydowany sprzeciw wobec projektu. Twierdził, że zapisy naruszają konstytucję, grożą przekształceniem umów B2B w stosunki pracy wstecz i osłabią konkurencyjność gospodarki.

Najważniejsze ustalenia


Marek Sawicki wskazał, że projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Pracy zawiera rozwiązania umożliwiające przekształcanie umów B2B w stosunki pracy retroaktywnie. Ostrzegł, że może to doprowadzić do likwidacji wielu podmiotów gospodarczych, szczególnie małych i średnich przedsiębiorstw, oraz do wzrostu cen w niektórych branżach.

Kwestie konstytucyjne i finansowe


Sawicki podkreślił zarzut naruszenia zasady działania prawa wstecz oraz zauważył ryzyko obciążeń finansowych dla systemu emerytalnego poprzez obowiązek uwzględnienia kwoty początkowej dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Jako przewodniczący Komisji Kontroli Państwowej sygnalizował też niepokój, że w budżecie przewidziano środki na nowe uprawnienia zanim same uprawnienia zostały formalnie przyjęte.

Wsparcie organizacji przedsiębiorców


Na konferencji obecne były największe izby i organizacje przedsiębiorców, w tym Business Center Club, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Izba Gospodarki Elektronicznej, Konfederacja Lewiatan i Krajowa Izba Gospodarcza. Sawicki zaznaczył, że to rzadkie porozumienie środowisk gospodarczych wyniknęło z obaw o skutki nowej ustawy.

Żądanie zdjęcia projektu z porządku obrad


Marek Sawicki zażądał od premiera ponownego zdjęcia projektu z Komitetu Stałego Rady Ministrów i wyraźnie zapowiedział, że w tej wersji nie zaakceptuje jego dalszego procedowania. Podkreślił gotowość klubu parlamentarnego do obrony swobody umów i wolności gospodarczej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu, witam Państwa serdecznie na konferencji prasowej Klubu Parlamentarnego Polskie Stronnictwo Ludowe Trzecia Droga. Konferencji prasowej dotyczącej sprzeciwu wobec zmian w Państwowym Instytucie Pracy. Inspekcji Pracy, przepraszam. Dzisiaj z nami obecni są przewodniczący Klubu Parlamentarnego Polskie Stronnictwo Ludowe Trzecia Droga, poseł na Sejm Krzysztof Paszyk, poseł Jacek Tomczak oraz marszałek senior Marek Sawicki. Wraz z parlamentarzystami są sprzyjające organizacje w odniesieniu do głównego tematu dzisiejszej konferencji prasowej. Pozwolę sobie Państwu odczytać zaproszonych gości. Są to Łukasz Bernatowicz, Business Center Club, Marek Kowalski, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Magda Sudołkutkiewicz, Izba Gospodarki Elektronicznej, Robert Lisicki, Konfederacja Lewiatan, Piotr Soroczyński, Krajowa Izba Gospodarcza, Jarosław Malczewski, Polska Grupa Mleczarska, Piotr Rogowiecki, Pracodawcy RP, Przemysław Mikus, Soda, Jan Klimek, Związek Rzemiosła Polskiego. O pierwszego zabranie głosu poproszę przewodniczącego, znaczy poproszę, co jest werset słowa, ale zapraszam zabranie głosu przewodniczącego klubu parlamentarnego Polskie Stronnictwo Ludowe, posła Krzysztofa Paszyk. Szanowni Państwo, dzisiaj kondycja polskiej gospodarki i potencjał rozwojowy to jest racja stanu. Bez silnie, dynamicznie rozwijającej się gospodarki nie będziemy w stanie zapewnić bezpieczeństwa i dobrobytu Polkom i Polakom. A filarem tej gospodarki, gwarantem rozwoju gospodarki są polscy przedsiębiorcy. To na nich opiera się ten rozwój, to na nich opiera się odporność naszej gospodarki na różne wyzwania. Tym przedsiębiorcom, które są dzisiaj filarem naszej gospodarki potrzeba kilku rzeczy. Po pierwsze, zmniejszania konsekwentnego obciążeń i ciężarów. Po ośmiu latach rządów naszych poprzedników tego było bardzo dużo. Po drugie, potrzeba też zmniejszania obciążeń, regulacji organizacyjnych, które utrudniają, ograniczają swoboda i możliwość działalności gospodarczej, ale też, co ważne, pogarszają konkurencyjność. To jest niezwykle ważne, dlatego pozwoliliśmy dzisiaj sobie zareagować bardzo stanowczo, wspólnie z dziewięcioma organizacjami dużymi, najważniejszymi organizacjami skupiających pracodawców wobec niezwykle szkodliwych rozwiązań dotyczących Państwowej Inspekcji Pracy, jako właśnie rozwiązań godzących, osłabiających ten filar polskiej gospodarki i polskiego rozwoju. Szanowni Państwo, dzisiejsza nasza konferencja jest bezprecedensowa, ponieważ z nami są tutaj przedstawiciele wszystkich najważniejszych izb gospodarczych w Polsce. To rzadko się zdarza tak, że uda się w jednym miejscu spotkać tak wybitne grono, tak wielu przedstawicieli polskiej gospodarki. Zjednoczyła nas zła ustawa, zła ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy przygotowaną przez Ministerstwo Pracy. Pamiętacie Państwo, co ona zawiera. Mamy w niej szereg bardzo negatywnych rozwiązań dla polskich przedsiębiorców. Mamy w niej przede wszystkim możliwość przekształcania stosunków pracy, stosunków z umów B2B w trybach natychmiastowych, wstecz, kika lat wstecz, co może spowodować likwidację wielu podmiotów gospodarczych w Polsce. Co doprowadzi na pewno do uderzenia w to serce polskiej gospodarki, jakie są małe i średnie przedsiębiorstwa. To uderza wreszcie wartości konstytucyjne, jakim jest swoboda umów, jaka jest wolność gospodarcza. Tych wolności tutaj przyszliśmy razem bronić, by chronić polskich przedsiębiorców. Te przepisy zmniejszą konkurencyjność polskiej gospodarki, jeżeli by weszły w kształcie proponowanym dzisiaj przez Ministerstwo Pracy. Doprowadzają oczywiście do pogorszenia warunków wprowadzenia gospodarki w Polsce, no i konsekwencji do likwidacji wielu branż i wzrostu cen, jak na przykład dotyczy to rolników, czy likwidacji branży praktycznie związanej z cyfryzacją informatyków, w których cała ta branża pracuje na praktycznie umowach B2B. I konsekwencja jest także wyprowadzenie się wielu inwestorów z Polski i zmniejszenie inwestycji w Polsce. Szanowni Państwo, jestem tu nie tylko jako posł Polskiego Stronnictwa Ludowego, ale także jako przewodniczący Komisji Kontroli Państwowej, która nadzoruje bezpośrednio pracę Państwowej Inspekcji Pracy. I jako komisja śledzimy zarówno prace związane ze zmianą ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, ale także prace nad budżetem dla tej inspekcji. I kiedy zobaczyłem, że jeszcze nie ma dodatkowych uprawnień, a już są przewidziane w budżecie pieniądze, to złapałem się za głowę, bo tak być nie może. Pani minister Dziemianowicz-Bąk szkodzi polskiej gospodarce, szkodzi polskiej przedsiębiorczości. Tu mam szczególne podziękowania Panu Markowi Kowalskiemu i Federacji Przedsiębiorców Polskich, bo na bieżąco materiały i opinie, ekspertyzy w sprawie szkodliwego wpływu na gospodarkę tego projektu otrzymuję. Także otrzymuję mój klub. I chcę wyraźnie podkreślić, że dwa podstawowe zarzuty, które stawiam w tej ustawie i pani minister Dziemianowicz-Bąk. Łamie konstytucję poprzez wprowadzanie zapisów działania prawa wstecz. To jest rzecz niedopuszczalna. Drugie nie zauważa, że również obciąża w przyszłości ZUS niesamowitymi kosztami w postaci zapisów kwoty początkowej w poczet emerytur tych wszystkich, którzy pracowali jako samodzielna własna działalność. Więc wydaje się, że rządowe centrum legislacji nie do końca wczytało się we wszystkie opinie organizacji przedsiębiorców, które do tego rządowego centrum płynęły. I nie wyobrażam sobie, żeby projekt w tej wersji, która była prezentowana do tej pory, mógł ponownie dzisiaj stanąć na Komitecie Rady Ministrów. Oczekuję i żądam od pana premiera Donalda Tuska ponownego zdjęcia tego projektu z dzisiejszego Komitetu Stałego. Dziękujemy. Chcielibyśmy teraz dać głos izbom, które reprezentują przedsiębiorców. PSL zawsze był tą płaszczyzną, w którym staraliśmy się słuchać w głos przedsiębiorców. Dlatego prosimy państwa o zabranie głosu. Proszę o zabranie głosu Łukasza Bernatowicza, Business Center Club. Szanowni państwo, dziękujemy klubowi i posolskiemu PSL za zaproszenie w tej bardzo ważnej sprawie dla nas, dla środowiska przedsiębiorców. Sprawa jest naprawdę bulwersująca, bo my przez ostatnie lata apelowaliśmy, zwłaszcza do poprzedniego rządu, o wdrożenie, umożliwienie nam wykorzystywania jako krajowi środków z KPO. I nie sądziliśmy, że kiedy wreszcie do tego dojdzie, to jednym z kamieni milowych będzie właśnie takie rozwiązanie legislacyjne, które sprawi, że jak tutaj już padły te słowa, bardzo poważne zagrożenie dla naszej gospodarki. Zwłaszcza w tym świecie pełnym zagrożeń, gospodarka powinna być jednym z filarów funkcjonowania naszego państwa i przyczynia się bardzo do jego bezpieczeństwa. My tutaj, jak stoimy na tym podium, na tej scenie, to w zasadzie organizacje reprezentujące 70% polskiego PKB. Nie można nas tak traktować jak do tej pory, jeśli chodzi o prowadzenie konsultacji społecznych w tej kwestii, które urągają wszelkim zasadom, a to to również za tej koalicji miało się zmienić, bo to poprzednia z nami nie konsultowała większości spraw. Mamy do czynienia ze swoistym Polskim Ładem BIS, tylko o jeszcze dalej idących konsekwencjach niż ta pierwsza niefortunna nowelizacja prawa i apelujemy o to, żeby ten dialog był prowadzony w sposób rzetelny, żeby rząd nie podejmował tych decyzji ponad naszymi głowami. Myśmy przekazali mnóstwo uwag do tego rozwiązania zarówno pani minister, jak i innym resortom i oczekujemy, że one zostaną wzięte pod uwagę. Te zasady konstytucyjne, które projekt narusza, powodują, że cofamy się do czasów, kiedy znowu trzeba walczyć o zasady konstytucyjne, co nas bardzo dziwi. Więc jeszcze raz apel o to, żeby ten bardzo zły pomysł legislacyjny zatrzymać i kamień milowy, który jest niezbędny, zrealizować w porządny sposób. Dziękuję uprzejmie. Proszę o zabranie głosu. Marek Kowalski, Federacja Przedsiębiorców Polskich. Proszę państwa, powiem bardzo krótko. Ta ustawa nic nie wnosi i nic nie wniesie. Nie osiągnie tego, co jest jej celem. Natomiast skłóca przedsiębiorców. Dla mnie to jest bezprzykładny atak na przedsiębiorców, próbowanie skłacania przedsiębiorców z pracownikami. Jest to po prostu atak dużej skali. Natomiast to, że ustawa nic nie zmienia, to odsyłam wszystkich do OSR-u, który wreszcie po wielu miesiącach Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawiło. Jeżeli ta ustawa miałaby osiągnąć swój skutek, to powinny się zwiększyć w sposób znaczący wpływy do budżetu państwa. Mówię tutaj o Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Zwróćcie państwo uwagę. Ta ustawa przynosi straty, a nie zyski. No więc jaki cel tej ustawy jest? Ona przynosi około 10 miliardów strat. Odsyłam do OSR-u. Króciutko państwo sobie sami już zweryfikujecie. I zobaczycie, że projekt, który został przedstawiony, nie wnosi zupełnie nic. Magda Sudoukutkiewicz, Izba Gospodarki Elektronicznej. Dzień dobry. Bardzo również w imieniu Izby Gospodarki Elektronicznej dziękuję za zaproszenie klubowi PSL. Jestem zaszczycona i bardzo dziękuję, że mogę w takim gronie dzisiaj przed państwem występować. I pokazuje to, ta obecność nasza, takiego grona reprezentantów, pracodawców i E-izby, która zrzesza również tą najnowszą, można powiedzieć, taką gałąź pracodawców, którzy koncentrują się na rozwijaniu, na konkurencyjności, na tych aspektach, które były już przez moich szanownych przedmówców przedstawione. Mogę tylko krótko podsumować, że w całej rozciągłości Izba zgadza się z tutaj uwagami i z wskazaniami, które były przed chwilą zgłoszone. I taka refleksja mnie naszła, żeby ten kamień milowy, o którym mówimy, nie był kamieniem tak naprawdę u nogi pracodawców albo u szyi, albo kamieniem młynnym u szyi przedsiębiorców, również z branży e-commerce tego nowego świata. Musimy biec, my nie możemy teraz z tym kamieniem ciągnąć go za nami, więc bardzo dziękuję. Robert Lisicki, Konfederacja Lewiatan. Dzień dobry Państwu. Po pierwsze chciałbym podziękować panom posłom Polskiego Stronnictwa Ludowego za zrozumienie i wsparcie, bo od początku procedowania tego projektu ustawy wskazujemy na brak dyskusji, dialogu tak naprawdę w oparciu o argumenty. Te argumenty wszyscy mogą odnaleźć na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Każda z dzisiaj będących organizacji na tym spotkaniu przedstawiała szereg merytorycznych uwag, pytań. Na te pytania do końca nie dostaliśmy, nie otrzymaliśmy do dnia dzisiejszego odpowiedzi, a tak naprawdę wymieniono już zarzuty dotyczące naruszenia Konstytucji, które są kluczowe i gdzie tak naprawdę mam wrażenie do takiej rzetelnej dyskusji w tym kontekście nie odbyliśmy dotychczas. Były zarzuty przedstawione dotyczące braku merytorycznej dyskusji. Ja bym do tego jeszcze tę wypowiedź uzupełnił dwoma, trzema argumentami. Kwestia ryzyka. Większość naszych firm członkowskich i związków branżowych i regionalnych podnosi, że ta usawa niesie za sobą poczucie ryzyka. Nie chodzi o to, że ja z dnia na dzień nawet zostanę skontrolowany, ale chodzi o to, że jest potencjał tego, że któregoś dnia, za miesiąc, za rok, za trzy lata po przeprowadzeniu kontroli inspektor indywidualnie, autorytatywnie, władczo rozstrzygnie, że nie mamy do czynienia z umową cywilnoprawną bądź działalnością gospodarczą osoby fizycznej i uzna istnienie stosunku pracy. W jakich okolicznościach będą zapadały tego rodzaju decyzje? Obecnie, na co zwracamy uwagę, inspekcja pracy przegrywa w sądach 70% spraw. Jeżeli dotychczasowe narzędzia okazują się nieefektywne, to jak zakładamy, że przy tak mocnym instrumencie oddziaływania ma się zwiększyć efektywność Państwowej Inspekcji Pracy? Dlaczego zakładamy, że te sprawy mają zostać przez inspekcję pracy wygrywane? Na to odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Po drugie, chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na dwa aspekty. Właściwie, z punktu widzenia pewnego rozwoju naszej gospodarki, my od wielu lat przecież uwiarygodnialiśmy umowy cywilnoprawne, promowaliśmy prowadzenie jednoosobowych działalności gospodarczej przez osoby fizyczne. Teraz, po tych kilkunastu latach funkcjonowania naszej gospodarki, rozwoju pewnych sektorów w oparciu o tą elastyczność i często wolę dwóch stron, przychodzimy i z dnia na dzień mówimy uczestnikom naszego rynku pracy, zmieniamy zasady gry. Bardzo mocno i stanowczo zmieniamy zasady gry, zaskakując przedsiębiorców i często osoby fizyczne współpracujące, bo wola tych osób fizycznych w tym projekcie ustawy nie została zupełnie uwzględniona. Bardzo dziękuję. Piotr Soroczyński, Krajowa Izba Gospodarcza. Chciałem podziękować za możliwość przedstawienia naszych argumentów. Argumenty dotyczące tego, że rozwiązanie, które jest proponowane, to po prostu bubel prawny, który może wnieść chaos do gospodarki. Już wiele było. Ja chciałbym się skupić przede wszystkim na tym, że w żadnym sposób nie było przedyskutowane potencjalne skutki gospodarcze takiej decyzji. Szanowni Państwo, jeżeli przedsiębiorcy będą w tak dużym ryzyku, że gdzieś w przyszłości może im się pojawić inspektor, który wywali im biznes do góry nogami, to może się okazać, że prewencyjnie już w ciągu kilku najbliższych miesięcy kilkadziesiąt tysięcy takich umów zniknie, a być może docelowo kilkaset tysięcy. To dotyczy zdolnych, mobilnych ludzi. Czy my ich chcemy wszystkich wysłać za granicę? Czy chcemy nakarmić kraje ościenne naszymi najzdolniejszymi ludźmi? To jest bardzo duże ryzyko i nikt się do niego nie odniósł. Zobaczcie Państwo, chcemy zrezygnować z dużego kawałka naszej informatyki, z dużego kawałka naszej służby zdrowia. A jeżeli mówimy o służbie zdrowia, Szanowni Państwo, czy jesteśmy gotowi na lawinowe obniżenie jakości usług, ilości, które są wykonywane, więc wszystkich tych perturbacji związanych z tym, że do lekarza jeszcze trudniej się będzie dostać, czy jesteśmy gotowi na to, że będą nam rosły współczynniki zgonu, bo to będzie oczywisty skutek. Nikt na ten temat nie dyskutuje, a może warto. Więc wydaje się, że taka regulacja powinna być zastopowana przede wszystkim po to, żeby takich negatywnych skutków nie było. Dziękuję. Jarosław Malczewski, Polska Grupa Mleczarska. Szanowni Państwo, chcieliśmy serdecznie podziękować Klubowi Parlamentarnemu Polskiego Stronnictwa Ludowego za poparcie tej inicjatywy. My reprezentujemy jako związek i organizacje rolnicze, przede wszystkim środowisko producentów i przetwórców rolno-spożywczych. Aktualnie stan polskiej gospodarki rolnej jest właściwie katastroficzny. Dlatego, że nie ma działu produkcji rolnej, który jest w tej chwili opłacalny. Praktycznie w większości działów produkcji te marże już są w tej chwili ujemne. Dlatego, że utraciliśmy konkurencyjność na rynku międzynarodowym. Natomiast na rynku krajowym tak naprawdę decyduje polityka wielkich sieci handlowych, która promuje tak zwane marki własne, które z kolei całkowicie tworzą anonimowość dostawców. I w momencie, kiedy koszty pracy wzrosną, wzrosną jednocześnie koszty produkcji przetwórstwa. A zatem ta konkurencyjność zostanie jeszcze obniżona. Natomiast podlegamy pod mechanizmy giełdowe, czyli notowania produktów masowych, których jest w Polsce 65%. A więc tak naprawdę o cenach płodów rolnych decyduje w tej chwili rynek światowy, a o rynku wewnętrznym decyduje polityka wielkich sieci handlowych. Zatem kolejne uderzenie w polskich rolników, w polskich przedsiębiorców, to utrata konkurencyjności, która już w tej chwili jest właściwie ujemna. I w dalszej kolejności może to prowadzić do utraty bezpieczeństwa żywnościowego. A zatem jest to nie tylko i wyłącznie interes rolników i przetwórców, ale jest to interes każdego obywatela, bo może przyjść taki dzień, kiedy w Polsce polskiej żywności po prostu zabraknie, dlatego że do tego czasu polscy rolnicy i przedsiębiorcy no niestety mogą przeżywać falę upadłości. Dziękuję. Piotr Rogowiecki, pracodawcy RP Dzień dobry Państwu, dziękuję klubowi PSL za możliwość wzięcia udziału w tym wydarzeniu. My jako pracodawcy RP od początku bardzo krytycznie podchodziliśmy do tego projektu, ponieważ on jest po prostu kuriozalny. Możemy sobie wyobrazić sytuację, w której przedsiębiorca zatrudnia osoby na umowy cywilnoprawne od wielu lat. Nagle przyjdzie Inspektor Pracy jednoosobową decyzją przesławić tę umowę o pracę i przedsiębiorca będzie musiał ponieść koszty wstecz, na które nie będzie go wstecz i po prostu zbankrutuje. Zanim się, mówiąc kolokwialnie, wysądzi, jego firma przestanie istnieć, a ewentualne odszkodowanie będzie już tak naprawdę musztardą po obiedzie, na to nie możemy pozwolić, bo naszej gospodarki na to nie znać. Mamy się rozwijać także w oparciu o elastyczne formy zatrudnienia, które są naszą przewagą konkurencyjną w Europie. I to jest też dobra okazja, aby powiedzieć o tym, żebyśmy nie nazwali tych umów umowami śmieciowymi, ponieważ kto jest tym śmieciem w tej konstrukcji prawnej? Przedsiębiorca zatrudniający, czy osoba, która się zatrudnia? Mówimy o tym od wielu lat i to jest też dobra okazja, aby o tym powiedzieć, że tutaj żadnych śmieci na rynku pracy w naszym kraju nie ma i ta ustawa musi być, jeżeli mamy wdrażać ten kamień milowy, a pewnie będziemy, musimy tę pracę prowadzić od nowa na już czystym dokumencie, ponieważ czy ten projekt da się poprawić, jest także kwestią dyskusyjną. Dziękuję bardzo. Przemysław Mikus, Soda. Dzień dobry Państwu, Przemysław Mikus, Organizacja Pracodawców Usług IT, Soda. Cieszę się, że mogę przedstawić nasz głos jako branża IT i w tej niezwykle istotnej sprawie. Jesteśmy przekonani, że przepisy, jeżeli wejdą w takiej proponowanej formie, spowodują dodatkowe zwiększenie ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej w kraju. My w Polsce mamy bardzo świetny hub IT. Jesteśmy świetnym krajem, który fantastycznie wdraża innowacje, tak na rynku krajowym, jak poza Polską. I teraz podnoszenie ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej w taki sposób spowoduje, że będzie nam coraz trudniej konkurować z innymi krajami w okolicy. A dodatkowo, co najważniejsze, o czym mówili moi znajomnici poprzednicy tutaj, bo obawiamy się tego, że spowoduje to duży drenaż mózgów. Że ci wysoko wykwalifikowani specjaliści, którzy są unikatowi na rynku pracy i na szczęście mieszkają w Polsce, tutaj płacą podatki i tak dalej, mogą chcieć łatwo migrować poza Polskę, przenosić swoją własność intelektualną i to może spowodować dodatkowo duże zagrożenie w postaci takiego drenażu mózgów, którego wolelibyśmy uniknąć. Dziękuję. Jan Klimek, Związek Rzemiosła Polskiego. Szanowni Państwo, wszyscy już podziękowali moim kolegom. Ja też do tych podziękowań się przyłączam, ponieważ klub PSL-u wziął w obronę polskich przedsiębiorców. Dzisiaj bardzo często odnosimy się do roku 1989, kiedy to mówimy, że wtedy na 800 tysięcy wszystkich firm, 600 tysięcy to obie zakłady rzemieślnicze. A dzisiaj? Dzisiaj mamy ponad 2 miliony firm, jesteśmy 20 gospodarką świata, 5 gospodarką Europy, jesteśmy gospodarką rozpędzoną i co chcemy z tego zrobić? Chcemy to zniszczyć? Ja już pamiętam takie czasy, kiedy w grudniu nie wiedzieliśmy, jaki będzie podatek w styczniu. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji dosyć szczególnej. My jesteśmy przedsiębiorcami, bronimy przedsiębiorczości. Polska jest dumna z tego, że mamy takich przedsiębiorców. Dzisiaj mamy ponad 900 tysięcy firm rodzinnych. Dziś jesteśmy gospodarką, kiedy młodzi przedsiębiorcy zastanawiają się, czy rzeczywiście opłacać się zakładać swoje firmy, kiedy są zaskakiwani takimi rozwiązaniami. Dlatego przychylam się do wszystkich tych, którzy wyraźli swoje niezadowolenie tego wszystkiego, co się dzisiaj ma znać i liczymy na to, że ta sytuacja zostanie odwrócona. Dziękuję bardzo. Dziękuję. Czy ktoś z Państwa ma pytania w temacie konferencji? W temacie konferencji. Dzień dobry. Hubert Kowalski, TVP Info. Chciałem zapytać, w związku z tym projektem, jakie Polskie Stronnictwo Ludowe ma pomysły na to, żeby walczyć z fikcyjnym zatrudnieniem na umowach B2B? Panie redaktorze, w Pana pytaniu jest już zapowiedziany fałsz. Dlaczego Pan używa zwrotu fikcyjne umowy na B2B? Bo występuje coś takiego jak fikcyjne umowy zatrudnienia. Jeśli są to umowy między pracownikiem a pracodawcą. Więc tu jest zgoda obu stron, więc tu nie ma żadnej fikcji. To jest umowa normalna pomiędzy stronami. Natomiast czy ona jest fikcyjna, czy nie, to przyszedł się jeden z... przedstawicieli przedsiębiorców jasno powiedział, w 70% spraw sądowych Państwowa Inspekcja Pracy to przegrywa. I my mamy rozwiązania, o których chcemy rozmawiać z rządem i będziemy o tym z rządem rozmawiać, a nie posługiwać się za pomocą konferencji prasowej, czy porozumiewać za pomocą konferencji prasowej. Ale chcę wyraźnie podkreślić, że my się nie godzimy na to, żeby arbitrarnie rząd zabierał przedsiębiorcom pieniądze i naliczał kary za 5 lat wstecz. Jednocześnie bardzo wyraźnie powiedział o tym Pan Marek Kowalski, że z oceny skutków regulacji, rządowej oceny skutków regulacji, ta ustawa nie przynosi dodatkowych korzyści do budżetu, tylko ponad 10-miliardowe straty. W mojej ocenie dużo większe niż 10-miliardowe, dlatego że zapisy po stronie ZUS-u, które tam są niedoszacowane, po prostu zwyczajnie tę ustawę dyskwalifikują. I zalecamy, zwracamy się do Pani Dziemianowicz-Bąk, siądźmy jeszcze do Pani Minister Dziemianowicz, żebyśmy siedli nad tym projektem i rozwiązali ten problem zgodnie z zaleceniami wynikającymi z kamieni milowych, ale tak jak powiedzieliśmy, nie mogło być to kamienie u szyi przedsiębiorców, tylko ma być to normalna współpraca i porozumienie. I przedsiębiorcy także mają swoje propozycje, które chcą z Panią Minister Dziemianowicz-Bąk w pierwszej kolejności omówić. Panie redaktorze, czas skończyć z XIX-wieczną teorią konfliktu między pracodawcą a pracownikiem. Ja bym chciał zaapelować do Pani Minister Dziemianowicz-Bąk, żeby z tą XIX-wieczną, już przestarzałą koncepcją skończyć. Dzisiaj dobra sytuacja przedsiębiorców, koniunktura, stwarzanie warunków do rozwoju przedsiębiorców równa się podwyższanie wynagrodzeń, równa się zwiększanie zatrudnienia i lepsza sytuacja na rynku pracy. To, co mam wrażenie i czasami przebija z wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, na czele ubolewam nad tym z Panią Minister, to są jakieś XIX-wieczne teorie właśnie spojrzenia na funkcjonowanie rynku pracy, na funkcjonowanie przedsiębiorczości. Czy w takim razie Polskie Stronnictwo Ludowe w ogóle zauważa ten problem? Chodzi mi o taką, bo tutaj dużo było o elastyczności na umowach B2B, ale mówię o sytuacjach, kiedy pracownik przychodzi do biura, pracuje przy biurku, przy komputerze w firmie od 8 do 16 i jest zatrudniony na umowę B2B. Panie redaktorze, umowy B2B są legalnymi umowami w Polsce, na których pracują setki tysięcy Polaków, którzy podejmują takie decyzje, bo chcą na nich pracować, bo są bardziej po prostu na nich korzyste. Całe branże pracują, Panie redaktorze, na tych umowach i suponowanie, że to jest fikcja jest po prostu nieprawdą. Może jedno zdanie. Przede wszystkim po to jest sąd, żeby to weryfikował i my nie mówimy o tym, żeby zabronić weryfikacji sądowej, tylko mówimy o tym, że nieprzygotowany, bez kwalifikacji inspektor pracy, bo nie ma kwalifikacji sędziego, z tym się pan zgodzi ze mną, autorytatywnie przeistacza umowę B2B, czy umowę zlecenia na umowę o pracę. Ale nie zwróciliście państwo uwagi na to, co ja powiedziałem na początku, może chaotyczny byłem. Jeżeli ta ustawa miałaby przynieść efekt, to byśmy mieli dużo zmian na umowę o pracę, przekształcenia. Jeżeli byłyby przekształcenia na umowę o pracę, to byłyby wpływy do budżetu państwa. To nie jest mój OSR. To jest OSR pani Dziemianowicz-Bong, w którym pokazała, że nie będzie skutku finansowego. A skoro nie będzie skutku finansowego, to znaczy, że ustawa nie zadziała. Nie będzie tych przekształceń, o których pan mówi i na których panu pewnie zależy. System trzeba zbudować, trzeba szukać rozwiązań systemowych i my jesteśmy za tym, żeby tych rozwiązań systemowych szukać, tak wszyscy jak tu stoimy. Proszę zwrócić uwagę, że PKB Polski jest skształtowany przez nas. Nie przez panią Dziemianowicz-Bong, nie przez rząd. Wynagrodzenia wzrastają. Od 10 lat 100% w górę poszło minimalne wynagrodzenie. Kto za to płaci? My za to płacimy. My naprawdę szanujemy pracowników i chcemy wspierać pracowników, bo jedziemy na tym samym wózku. Ale naprawdę nie można nas traktować jak bandytów i zmuszać nas kijem do zmiany jakiejś decyzji. Są sądy, jest debata. Proszę sobie wyobrazić, że ten projekt nie trafił nawet do Rady Dialogu Społecznego, która została powołana w tym celu. Jesteśmy lekceważeni na każdym kroku. W związku z tym, tak, usiądźmy do debaty, usiądźmy do sensownej rozmowy. Ja mogę teraz powiem za siebie. W roku 2018 Federacja Przedsiębiorców Polski zgłosiła projekt o zysuwania wszystkich umów zleceń. Rozwiązanie systemowe. Dzisiaj nie mielibyśmy tego problemu i wielu innych problemów, które wyszły gdzieś tam po drodze. Ale to jest, tak jak powiedziałem, mówię za siebie w tym wypadku, co dzisiaj już jest niemożliwe do przeprowadzenia, dlatego, że jesteśmy na ostatniej prostej. Wszystkie rozwiązania, które rząd chce wprowadzać, zwłaszcza te kosztotwórcze dla przedsiębiorców, muszą mieć nie 6 miesięcy w akacjolegis. Minimum rok. Panie dyrektorze, proszę sobie nie dać wmówić, że jest jakieś wypychanie ludzi na umowy cywilno-prawne. Przy 5-procentowym bezrobociu i przy fakcie, że 70% pracodawców zgłasza problemy z obsadzaniem etatu, bo nie ma kogo zatrudnić, co wynika z demografii, tego zjawiska po prostu nie ma. To było 15 lat temu, 20, gdy ja szukałem pracy i bezrobocie było 14%, to wtedy darmowy staż był rarytasem. Wtedy rzeczywiście tak było. Teraz tego nie ma i to nadal pracownicy dyktują warunki na rynku pracy. I nie dajmy, tak jak to mówili koledzy, nie pozwólmy na wbicie klina między pracowników a pracodawców, bo pracownicy są naszym dobrem i najlepszą częścią naszych firm. Taka jest po prostu prawda. Pracownicy są dobrem polskiej gospodarki, bo są elastycznie dobrze wykształceni pracowici. W skali Europy są unikalni, a tymczasem, tak jak mówili koledzy, wbija się klin pomiędzy te dwa nasze środowiska. Rzecz jeszcze podkreślam, nie ma wypychania ludzi na umowy cywilnoprawne. Ten projekt idzie w kierunku obniżenia konkurencyjności naszej gospodarki i to będzie jego tak naprawdę jedyny efekt, który wszyscy odczujemy, także pan w swoim osobistym.