Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Jarosław Kaczyński: o powołaniu EKR i współpracy z partią włoską

Jarosław Kaczyński: o powołaniu EKR i współpracy z partią włoską

Jarosław Kaczyński mówił o powodach opuszczenia Europejskiej Partii Ludowej, powołaniu EKR i współpracy z włoską partią Bracia Włosi oraz panią premier. Ocenił, że decyzje z 2004 i 2009 roku dały szansę na wzmocnienie roli jego formacji w Parlamencie Europejskim i budowanie strategicznych sojuszy.

Ocena decyzji o opuszczeniu partii ludowej i powołaniu EKR


Decyzję o wystąpieniu z partii ludowej i współtworzeniu EKR Kaczyński nazwał konieczną. Wspomniał o roli Adama Bielana i Michała Kamińskiego, którzy namawiali do tego kroku, i przyjął współodpowiedzialność za tę decyzję, podkreślając, że dała ona nową szansę polityczną.

Współpraca z partią włoską i rola w Parlamencie Europejskim


Jarosław Kaczyński wskazał, że jednym z filarów EKR obok jego formacji jest partia włoska Bracia Włosi i że współpraca ta wzmacnia pozycję ugrupowania w Parlamencie Europejskim. Zauważył też, że ostatnie przesunięcia na prawo i sojusze między partią ludową, EKR i formacjami jeszcze bardziej prawicowymi mogą sprzyjać dalszemu wzmocnieniu tej pozycji.

Rozszerzanie wpływów w rejonie bałtyckim i skandynawskim


Kaczyński podkreślił znaczenie przyciągania delegacji z krajów nadbałtyckich i skandynawskich - widzi w tym szansę na budowę międzypartyjnych, a docelowo międzypaństwowych układów. Wspomniał o planach kontaktów i nawet zwołania konferencji w stolicy kraju, co miałoby przyczynić się do wzmocnienia tej części Europy w kontekście relacji z Rosją.

Relacje transatlantyckie i rola Trójmorza


Wystąpienie poruszało też relacje z USA i znaczenie Trójmorza - Kaczyński przypomniał role działań dyplomatycznych i prywatnych spotkań, które jego zdaniem przyczyniły się do wizyty prezydenta USA w 2017 roku. Zwrócił uwagę na aspekt gospodarczy i bezpieczeństwa - handel gazem LNG jako element strategii zwiększenia niezależności od Rosji.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie prezesie, to jest dla mnie nowa rola zadającego pytania, ale zostałem poproszony przez młodzież, żeby to wystąpienie było jak najbardziej dynamiczne. Więc mam kilka pytań, natomiast zacznę od podziękowań, bo jesteśmy na kongresie młodych EKR-u. Nie byłoby EKR-u moim zdaniem najlepszego możliwego domu dla osób o poglądach konserwatywnych w Europie, gdyby nie dwie śmiałe decyzje, odważne decyzje pana prezesa. Najpierw w 2004 roku o tym, żeby Prawo i Sprawiedliwość opuściło skręcającą coraz bardziej na lewo europejską partię ludową, a potem w 2009 roku, żebyśmy stworzyli razem z brytyjskimi konserwatystami, których niestety już nie ma w Europie po Brexicie oraz z czeskim ODS, nową formację o nazwie właśnie EKR. Dzisiaj jednym z fundamentów, z filarów EKR-u obok Prawa i Sprawiedliwości jest partia włoska Bracia Włosi z panią premier Giorgio Meloni. Chciałbym zapytać pana prezesa, jak pan ocenia tamtą decyzję, 2004, później 2009 roku o utworzeniu EKR-u i jak pan ocenia naszą współpracę z panią premier Meloni? Dziękuję bardzo. Cóż, jeżeli chodzi o powołanie EKR-u na pierwszą decyzję, tą trzeba było podjąć, bo wystąpienie z partii ludowej, to tutaj nie mogę nie docenić roli obecnego tutaj pana Adama Bielana, a także nieobecnego tutaj i dziś w innym miejscu niż my, pana Michała Kamińskiego, bo oni do tego namawiali i w związku z tym dzieją też ze mną, oczywiście ja się nie uchylam, odpowiedzialność za tą decyzję. Ale decyzja daje szansę, daje szansę na to, by w tym nowym kształcie, który być może powstanie, jest na to większa szansa niż w czasie poprzednich wyborów, nasza formacja odgrywała rolę jeszcze dużo większą niż dzisiaj, chociaż dzisiaj już odgrywa naprawdę przyzwoitą rolę w parlamencie europejskim, bo wobec tych przemian, które tam ostatnio nastąpiły, pewnych przesunięć, przesunięć na prawo, przynajmniej jeżeli chodzi o niektóre decyzje, to rolę KR-u jest naprawdę duża. Pewne decyzje ostatnio zostały podjęte w sojuszu między partią ludową, a naszą formacją, ale także formacją jeszcze na prawo od nas. Chodzi o patrzyjotów. Krótko mówiąc, to jest sytuacja, która dopiero jest w fazie kształtowania się. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jaki będzie finał, ale może być naprawdę bardzo, bardzo dobrze. Przyciągamy nowych ludzi, mamy wiele delegacji i co ważne mamy delegacje, co prawda nieliczne, ale jednak delegacje z tej części Europy. Także z tej części Europy, która jest bardzo interesująca z punktu widzenia strategicznego w tej sytuacji, która została wywołana przez napad na Ukrainę przez Rosję. Mianowicie chodzi o kraje nadbałtyckie, ale także, i to jest właśnie nowe, kraje skandynawskie, bo zbudowanie tutaj takiego układu najpierw międzypartyjnego, ale później może także międzypaństwowego, który by jakby umacniał tą część i Unii Europejskiej i NATO. No Unii Europejskiej to nie licząc Norwegii, bo to jest państwo skandynawskie, ale jednocześnie nie należy do Unii Europejskiej, ale za to należy do NATO. Krótko mówiąc, tutaj jest wiele szans, wiele możliwości, także o wymiarze naprawdę strategicznym, bo to, co w tej chwili mówię, to jest wymiar strategiczny i warto w tym kierunku pracować. Nawet tutaj przed przyjazdem do państwa miałem okazję rozmawiać z panią, która się świetnie w tych sprawach orientuje, jest ciągle aktywna. Był już niestety ambasador Polski na Łotwie, panią Michaliczyn, właśnie w sprawach nawiązywania kontaktów, zwołania nawet do Warszawy konferencji partii, które są dzisiaj w opozycji w tych krajach, ale które mają szansę w kolejnych wyborach. Krótko mówiąc, to jest droga do uzyskania naprawdę bardzo poważnego instrumentu oddziaływania nie tylko Polski oczywiście, ale także i innych krajów, ale oddziaływania na stan tej części Europy, ale poprzez tą część Europy, całej Europy, no przez nie na tą relację sił między państwami demokratycznymi a Rosją. Oczywiście mówiąc o przyszłości Europy, musimy też powiedzieć o przyszłości relacji transatlantyckich. Pan prezes bardzo często w swoich wypowiedziach podkreśla wagę, szczególnie dla naszej części Europy, ale chyba nie tylko dla Europy Środkowo-Wschodniej. To jest ważne, relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Nasz obóz potrafił zbudować znakomite relacje z trudnym partnerem, jakim jest pan prezydent Trump. Mało osób pewnie tutaj obecnych wie, że te relacje nie byłyby możliwe. Oczywiście wszyscy wiedzą, że gdyby nie wizyta prezydenta Trumpa w 2017 roku, bodaj w lipcu w Warszawie na drugim szczycie Trójmorza, prezydent Trump cały czas do niej nawiązuje, uważając, że to było jedno z najważniejszych przemówień amerykańskich prezydentów w Europie i chyba było, było znakomicie przyjęte w naszym kraju. Ale mało osób z państwa wie, że nie byłoby tej wizyty, gdyby nie pewna kolacja. Chciałbym powiedzieć, że ta kolacja się odbyła u mnie w domu, ale tak niestety nie było, bo odbyła się w gabinecie pewnego znanego prawnika, chociaż nie wiem, czy powinienem wymieniać jego nazwisko. Lepiej się powstrzymać. W każdym razie była to kolacja pana prezesa z Rudim Julianim, czyli przez wiele lat prawą ręką Donalda Trumpa, który w grudniu 2016 roku w takim okresie po wyborach prezydenckich, gdzie doszło do zaskakującego wyniku, miała wygrać Hillary Clinton, wygrał Donald Trump, a przed zaprzysiężeniem w styczniu Rudy Julianim gościł w Polsce. I w trzygodzinnej rozmowie, byłem tego świadkiem, chociaż pan prezes zaraz się żachnie, pan prezes przekonał Julianiego, poinformował najpierw, czym jest Trójmorza, a później przekonał, że to jest też okazja do zwiększenia zaangażenia Ameryki i też zarobku, bo tutaj była taka klasyczna, ulubiona przez Amerykanów sytuacja win-win. Amerykanie sprzedają gaz, kroplony, LNG, nie tylko Polsce, ale wszystkim krajom na południe, bo taka jest idea też Trójmorza, a my zyskujemy wielką niezależność od Rosji. Więc gdyby nie ta kolacja z udziałem pana prezesa, nie byłoby Trumpa w 2017 roku w Polsce i nie było później tych świetnych relacji. Widzieliśmy to też później w kampanii wyborczej po wyborach. Ale chciałbym zapytać pana prezesa o ocenę prezydentury Trumpa w tym wymiarze międzynarodowym, o ocenę dotychczasowej aktywności Trumpa wobec Polski, wobec Europy. Teraz oczywiście dużo dyskutujemy przede wszystkim o różnych wersjach. Nie wiemy do końca, która jest prawdziwa planu dla Ukrainy. Jak pan prezes to ocenia? No ale pan polecił mi się żachnąć. Więc najpierw się żachnę. Powiem, że rzeczywiście Amerykanie i to nie tylko za czasów prezydenta Trumpa, ale w ogóle są trudnym bardzo sojusznikiem. Ale bezwzględnie nam potrzebnym. No po prostu dlatego, że to jest jedyne w tej chwili państwo, no może poza Chinami, ale to byłby trudny sojusz, chociaż w naszych dziejach ostatnich kilkudziesięciu lat w pewnym momencie, krótkim momencie się pojawił. i jednym państwem, które jest w stanie oddziaływać, powstrzymywać Rosję. Z tym państwem Rosjanie naprawdę się liczą. Wiedzą, że jest mimo wszystko silniejszy od nich. Były co prawda takie momenty, kiedy w tym wymiarze militarnym można się było nad tym zastanawiać, kto jest silniejszy. To były lata siedemdziesiąte, przynajmniej pewna część lat siedemdziesiątych. Ale generalnie przewaga jest po stronie amerykańskiej. I choćby to powoduje, że oni są głównym gwarantem bezpieczeństwa całej Europy, już na pewno tej Europy odzyskanej, do której należymy. I w związku z tym my musimy te relacje powstrzymywać. A jakieś opowieści o tym, że to bezpieczeństwo może być zabezpieczone w inny sposób, no są tylko i wyłącznie opowieściami, są marzeniami takimi jeszcze od De Gaulle'a, kiedy był przy władzy we Francji, ale podchwyconym później przez innych polityków europejskich. Dzisiaj tutaj przodują pod tym względem politycy niemieccy. Bo to nie jest absolutnie jakaś sprawa, która łączy polityków, tych znaczących polityków w całej Unii Europejskiej, a tym bardziej w całej Europie. Ale jest to dzisiaj problem rzeczywiście stawiany i nazywa się samodzielność strategiczna Europy, czy Unii Europejskiej. Tą strategiczność można by uzyskać, gdyby Unia Europejska zbudowała armię, która by była co najmniej porównywalna z armią amerykańską. Gdyby te 5% postulowane przez Trumpa było rzeczywiście wydawane. W tej chwili PKB Unii Europejskiej to jest 19 miliardów, więc 5% to jest 950 miliardów dolarów rocznie. I to jest mniej więcej tyle, ile Amerykanie wydali na zbrojenia przy specyficznej strukturze tych wydatków, ale już to się nie będę wydawał, w zeszłym roku. Już teraz będą w tym, już wydadzą więcej, ale to wystarczy rzeczywiście na potężną armię, na to, żeby mieć bardzo silną flankę wschodnią, silną, bo to też jest potrzebne, flankę południową i przynajmniej zaczątkową flankę północną, bo tam też w tej chwili zaczyna się rozgrywka. No tylko tyle, żeby do czegoś takiego doszło, to po pierwsze musiałaby być to albo armia bardzo zintegrowanego sojuszu, no nie jest to łatwe, albo po prostu armia wspólna. No i tutaj już staje problem całkowitej przebudowy Unii Europejskiej, bo w obecnym swoim kształcie i ono takiej armii mieć nie może. Ale to z kolei oznacza, że najsilniejsze państwa europejskie musiałyby zrezygnować z 5% PKB, czyli bardzo dużych sum, na rzecz tej wspólnoty, tej wspólnej armii. No dotychczasowa praktyka wskazuje na to, że tutaj jesteśmy już w sferze marzeń. Ja sam kiedyś przedstawiałem taki plan o wiele, wiele lat temu, między innymi także w Waszyngtonie. Najważniejsza rozmowa w tej sprawie to była rozmowa nie z politykami, ale z grupą politologów i filozofów polityki, z tym także tych najbardziej znanych w Stanach Zjednoczonych. Fukuyama był na przykład. Fukuyama rzeczywiście był, ale nie on jeden. No i cóż, oni wszyscy wysłuchali tego wykładu i później w dyskusji powiedzieli tak, no piękna rzecz, tylko że Unia Europejska na pewno tego nie zrobi. No i minęło od tego czasu lat już, no za chwilę będzie 20, no i nie zrobiłem. Krótko mówiąc, trzeba brać pod uwagę realia, realnym sojusznikiem, są Stany Zjednoczone. Ten plan Trumpa, plan Pax America, ale z udziałem państw demokratycznych, ale warunek każdy z nich wydaje 5%, więc jeśli tutaj dodać także państwstwa azjatyckie, no to byłaby to suma jeszcze znacznie większa. No to jest plan, który na pewno powinien nas interesować, bo on zakłada suwerenność państw. Ale no jak do tego doprowadzić i gdyby państwo mnie na przykład spytali o tą drogę, no miałbym kłopoty. Ale idee mają swoje konsekwencje. Sama idea, chociaż byliście bardzo sformułowana, być może z czasem przyniesie rezultaty. Na początku sierpnia pan prezes spotykał się z bardzo bliskimi współpracownikami Trumpa i tam podczas tego spotkania przedstawił pan prezes wizję tego, jak należy rozmawiać z Rosją. To był taki, można powiedzieć, fantastyczny wykład, ale czy pan prezes mógłby w skróconej wersji ujawnić naszym uczestnikom tego kongresu, jak pan uważa, Rosję można powstrzymać? To... panie pośle, czy oro pośle, nie wiem, czy to był fantastyczny wykład. To było kilkanaście... Przydzieli z otwartymi ustami. No nie, a wiem w ogóle. Unosili się w powietrzu. Otóż proszę państwa, ja powiedziałem kilka prawd zasadniczych. Nie posunęłem się tak daleko, jak pewien polski filozof, który powiedział nie tak dawno, że żeby zrozumieć Rosję, to trzeba czytać Dostojewskiego, dlatego, że trzeba zrozumieć, no to głównie bracia Karmazow, że istnieje czyste zło, czyste, bezinteresowne zło. Ja się tak daleko nie posunął. Rosjanie jednak na ogół prowadzą politykę ze swojego punktu widzenia racjonalną, ale to jest punkt widzenia państwa, którego sensem jest budowa i rozbudowa imperium. Takiego imperium, które nie ma granic. Nie wiem, czy państwo wiecie, że dwie pierwsze konstytucje po rewolucji, drugi z nich to już był Związek Sowiecki, stanowiły, że to państwo nie ma granic, że to jest państwo otwarte, że każdy może do niego przystąpić. No to była oczywiście idea rewolucji światowej. Już ta konstytucja stalinowska to zmieniła, bo koncepcja się zmieniła. Tam tą uznano za całkowicie niewykonalną po różnych wydarzeniach historycznych. Ale tutaj nie czas nad wykładnie, ale cele pozostały takie same. Jest taki słynny, chociaż mający już bardzo wiele lat, wywiad, czy rozmowa, właściwie nie wywiad, sensu stricta, rozmowa Stalina z Dżilasem. Być może ogromnej części spośród państwa to nazwisko nic nie powie. To był taki człowiek bardzo ważny w komunistycznych władzach Jugosławii. Można powiedzieć, że niemalże zastępca Tito, bo Tito już to pewnie jest nazwisko wam znane. No i w pewnym momencie jakby zdystansował się, co nie oznacza, że przeszedł na drugą stronę, ale wydał taką książkę o władzy nowej klasy, traktując nomenklaturę komunistyczną jako nową klasę, bo jakby rozumował w kategoriach marksistowskich. Ale przedtem był takim człowiekiem, który był w stanie wprowadzić długie rozmowy ze Stalinem. I ta rozmowa to już była rozmowa z człowiekiem, który po prostu reprezentuje imperium. Te inne elementy odpadły. Kiedy mój świętej pamięci brat kiedyś powiedział, że Rosja dzisiejsza to jest imperializm i szowinizm, to tutaj w Polsce ci poprawni polityczni niezwykle gwałtownie protestowali. Ale to była całkowita prawda. To jest dzisiaj państwo, które właśnie tego rodzaju motywami, tego rodzaju ideologią, stanem świadomości, czy tamto jest niestety stan świadomości bardzo dużej części społeczeństwa, może poza częścią inteligencji, się kieruje. I żeby powstrzymać to dążenie do odbudowy w tej chwili, bo w tej chwili można mówić i się mówi, sam Putin tak mówi o odbudowie imperium, no to przede wszystkim trzeba dysponować za takimi argumentami, które całkowicie w rosyjskiej wyobraźni, w rosyjskiej wyobraźni politycznej dezracjonalizują tego rodzaju plany. To znaczy z jednej strony pokazują ich niewykonalność, a z drugiej strony pokazują bardzo ciężkie straty, bo Rosjanie są gotowi w imię tej idei ponosić bardzo ciężkie straty, ale bardzo ciężkie straty polityczne i także militarne, także jeżeli chodzi o ludzi, o ich życie, związane z próbą podjęcia tego rodzaju działań. I takie straty już miały miejsce. Proszę pamiętać, że NATO się wzmocniło, rozbudowało się o Skandynawie. Skandynawia nie jest liczna, to jest razem 25 milionów ludzi, ale Szwecja swego czasu miała naprawdę bardzo silną armię i wielu twierdzi, że Ukra to nie rozprostrzenianie broni nuklearnej został zawarty tak szybko po kryzysie kubańskim, bo przecież było na progu wojny i nie minęło więcej niż kilka miesięcy i zawarto ten układ, dlatego, że Szwedzi byli już właściwie o krok od stworzenia broni nuklearnej. To był 1963 rok. No i oni do dziś mówią, że mają własne technologie nuklearne i nie potrzebują niczej pomocy w tych sprawach, kiedy jest mowa o pokojowym wykorzystaniu energii nuklearnej. Krótko mówiąc, no to jest coś bardzo niedobrego dla Rosji i jednocześnie zachęcającego dla tych wszystkich, którzy wiedzą, że Rosja musi po prostu doznać szeregu poważnych porażek i na polu bitwy i jednocześnie na tych innych polach, też bitewnych, tylko w tym innym tego słowa znaczeniu, bo bitwy mogą być także bez użycia broni i dopiero wtedy może uznać, że przynajmniej na tym etapie nie. No ale oni mają takie pojęcie pieredyszki, takiej przerwy. Pieredyszka kiedyś dotyczyła kolejnych fal terroru. Mamy terror, później pieredyszkę. No ale to dotyczy także innych dziennik działalności i w tej chwili nie wiem, czy można zabiegać o prawdziwy pokój, no bo to dzisiaj jest ta sprawa najważniejsza w polityce globalnej, czy też tak naprawdę chodzi tylko o pieredyszkę dłuższą. Ona może trwać dosyć długo, ale to jest wtedy tylko pieredyszka. No i to w związku z tym ta pieredyszka jest z punktu widzenia interesów Ukrainy, ale i całego Zachodu, w tym Przęskiem Europy, a Przęskiem naszej części Europy, czymś, co się opłaca, czy później nie będzie gorzej. Także tu mamy do czynienia z sytuacją no bardzo, ale to bardzo skomplikowaną, ale ta koncepcja zbrojnego pokoju ze Stanami Zjednoczonymi w centrum, ale ze Zjednoczonymi we wspólnym celu, ale suwerennymi krajami, którym nikt nie narzuca, co mają robić w swoich wewnętrznych sprawach i jak mają prowadzić politykę we wszystkich tych aspektach, poza tymi, które są w sferze jakiejś umowy. To już by nie mogła być tylko umowa atlantycka, to musiała być jakaś nowa umowa, ale to jest koncepcja bardzo pociągająca, bo sądzę, że przynajmniej na tej sali, bo nie wszędzie w Polsce, ale na tej sali nie ma zwalenników tego, żeby Polska nie była państwem suwerennym, a my tą suwerenność nieustannie tracimy i ostatnio właśnie Tusk stwierdził, że tracimy ją w kolejnej dziedzinie, w dziedzinie bardzo ważnej odnoszącej się do obyczaju, do rodziny, do małżeństwa. Chodzi o ten wyrok odsłychał, o którym pewnie słyszeliście, zostało stwierdzone przez Tuska, że ten wyrok będzie tutaj honorowany, jeżeli będzie honorowany, to Polacy będą mogli wyjeżdżać, wyjeżdżać gdzieś do innych krajów, tam zawierać takie małżeństwo i one będą musiały być tutaj traktowane jako małżeństwo w sprzeczności z Konstytucją, a do tego jeszcze przecież wchodzi regulacje, które mówią o adopcji dzieci. Krótko mówiąc, diabeł będzie się cieszył, a rozsądni Polacy, będący przy zdrowych zmysłach, będą się martwieni. I właśnie dlatego ta suwerenność jest tak nam bardzo potrzebna i powtarzam, bezpieczeństwo, ale bezpieczeństwo suwerenne jest potrzebne i jednocześnie jest bardzo potrzebne to, by współpraca państw europejskich, demokratycznych państw europejskich była zinstytucjonalizowana, była pewnym mechanizmem, no ale nie takim, jaką jest dzisiaj, przede wszystkim przestrzegającym własnych reguł, bo dzisiaj Unia tych reguł nie przestrzegała, łamie po prostu prawo, a poza tym w gruncie rzeczy żadnych reguł nie uznaję, bo spójrzcie na to, co działo się za naszych rządów. Wtedy była jedna sprawa, którą można uznać, mówię to jako prawnik, za sporną. To jest ta sprawa trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego, czy rzeczywiście można ich było zastąpić innymi, ale uzasadnienie tego, że można jest prawniczo bardzo mocne, bo polska konstytucja nie uznaje, nie wprowadza takiego rozwiązania, jak wybór na próbę, a państwo musi działać na podstawie i podkreśla w granicach prawa i to jest cytat z Konstytucji. I w związku z tym, ponieważ to był wybór warunkowy, bo nie było w tym momencie wiadomo, kiedy skończy się kadencja, bo to była decyzja prezydenta, nie było zresztą też wiadomo, kto będzie prezydentem, to w związku z tym to był wybór warunkowy i wobec tego można go było uznać za nieważny od samego początku, za tak zwany nieakt. i w związku z tym dokonać wyboru. Ale powtarzam, ta sprawa, gdyby tutaj usiadło iluś profesorów prawa i sędziów jakiejś wysokiej rangi, to mogliby między sobą dyskutować. Natomiast co do innych aktów łamania prawa, no to proszę mi powiedzieć, że może coś takiego było, ale ja o niczym takim nie słyszę. Dzisiaj prawo jest deptane w sposób niebywale bezczelny, nieprawdopodobnie bezczelny. No i co? Co robi Unia Europejska? Nic. Takie są dzisiaj realne reguły funkcjonowania Unii Europejskiej. No i taka Unia Europejska w moim przekonaniu przyszłości nie ma, bo doprowadzi w pewnym momencie do bardzo ciężkiego kryzysu i uczyni społeczeństwem europejskim wiele ciężkich krzywd, bo ona poza tym, że jest nośnikiem imperialnych ambicji przede wszystkim w Niemiec i w jakiejś tam mierze także w Francji, to po drugie jest także nośnikiem pewnego typu ideologii. Jest mechanizmem, który tą ideologię narzuca. Państwo pewnie słyszeli o tych sferach wolnych od LGBT. To w wielkiej mierze była w ogóle sprawa polegająca na pewnym nadrzucie, oszustwie, ale przecież nawet te sejmiki czy rady miejskie, które podejmowały uchwały o ochronie rodziny też musiały się z tego wycofywać, żeby dostawać pieniądze europejskie. A pamiętajcie Państwo, że dzisiaj mamy do czynienia z takimi rozwiązaniami nowymi, w których konstrukcja budżetu będzie taka, że wszystko jest warunkowe, że już w gruncie rzeczy samo funkcjonowanie tego rozdawnictwa pieniędzy przez Unię, oczywiście to są pieniądze państw europejskich, przy czym gdy w tej chwili wziąć pod uwagę różnego rodzaju małe zobowiązania, to Polska będzie już płatnikiem netto. I to są sytuacje, w której Unia Europejska na zasadach całkowicie arbitralnych, ale mających podstawę w tej lewackiej ideologii, będzie mogła się domagać najróżniejszych, często fatalnych i wręcz przerażających rzeczy, godzących w prawo natury, godzących w zdrowy rozsądek i godzących w samą istotę człowieczeństwa i w związku z tym to są rzeczy po prostu nie do przyjęcia. Nie o tym mieliśmy tutaj dyskutować, o to pan Europa sobie nie pytał, ale tak przy okazji. Rozmawiamy o przyszłości Europy, to też jest związane z tym tematem. 12 sierpnia 2008 roku Tbilisi rosyjskie czołgi PRO na stolice Gruzji świętej pamięci pan prezydent Kaczyński, którego nazwisko pan już tu przywołał na czele grupy pięciu przywódców regionu, bo to był niebywały wyjazd zorganizowany w 24 godziny trzech przywódców krajów bałtyckich, prezydent Ukrainy, pierwsza dama Gruzji, która dołączyła i pan prezydent Lech Kaczyński. Chyba najczęściej cytowane słowa w ostatnich latach pana prezydenta wówczas, najpierw Gruzja, potem Ukraina, a potem być może kraje bałtyckie i wreszcie mój kraj Polska. Dzisiaj wszyscy politycy w Polsce się podpisują pod tamtymi słowami, chociaż wówczas i przed tą wizytą i po prezydent był bardzo mocno atakowany, zwalczany przez ówczesnego obecnego premiera Tuska. Przypomnę, że ta inwazja na Gruzję była poniekąd konsekwencją decyzji szczytu NATO w Bukareszcie w kwietniu 2008 roku. Stosunkowo niedawno, nie wiem czy pan prezes słyszał, Jan Rokita ujawnił w felietonie dla Kanału Zero, że gdy nasz prezydent walczył o to, żeby dać mapę członkostwa dla Gruzji do NATO, co uchroniłoby pewnie od wojny z Rosją, to wówczas Tusk zadaniował Janusza Palikota, żeby atakował pana prezydenta za jakieś kolejne bzdury, żeby odciągnąć uwagę. Ale po pierwsze, czy pan prezes jako chyba najbardziej uprawniona osoba może zdefiniować spuściznę geopolityczną pana prezydenta Lecha Gaczyńskiego, bo różne osoby się do niej odwołują, również tacy politycy, którzy dzisiaj pracują dla Tuska. A po drugie, gdy pan prezes mógł odpowiedzieć, dlaczego pana zdaniem Tusk, Sikorski zaczęli w ogóle politykę resetu, bo przecież to jest, to była w oczywisty sposób działalność antypolska w 2000...