Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Karol Nawrocki apeluje do młodzieży i o regulacje DSA

Karol Nawrocki apeluje do młodzieży i o regulacje DSA

Karol Nawrocki w wystąpieniu na Kongresie Młodych mówił o roli młodzieży w przyszłości Polski i o wyzwaniach mediów cyfrowych. Zajął stanowisko, że projekt DSA ma istotny wymiar walki z dezinformacją, ale ostateczną decyzję podejmie po otrzymaniu ustawy na biurko.

Najważniejsze tezy


Podkreślił potrzebę zmiany paradygmatu oddziaływania młodzieży na państwo i działalność publiczną. Zadeklarował, że jako prezydent chce inaczej patrzeć na konstelację obowiązków publicznych w zderzeniu młodego pokolenia ze starszym.

Media cyfrowe i DSA


Wyraził ostrożność w publicznym komentowaniu decyzji prawnych, lecz ocenił, że DSA ma szlachetny i istotny wymiar walki z dezinformacją i hejtem. Zaznaczył, że decyzję podejmie dopiero po zapoznaniu się z ostatecznym brzmieniem ustawy.

Doświadczenia osobiste z dezinformacją


Przyznał, że był celem fake newsów i zmanipulowanych materiałów stworzonych przez sztuczną inteligencję - wskazał przykład fałszywych nagrań namawiających do kupna produktów. To doświadczenie uznał za argument za regulacją mechanizmów działania platform cyfrowych.

Dialog międzypokoleniowy i rola młodzieży


Zwrócił uwagę, że młodzież jest przyszłością Polski i podkreślił potrzebę dialogu międzypokoleniowego - starsi mogą przekazywać doświadczenie, a młodzi wnoszą kompetencje technologiczne i nową perspektywę.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowni Państwo, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Karol Nawrocki. Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy. Niech żyje Polska, po pierwsze Polacy! Szanowni Państwo, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Karol Nawrocki jest z nami! Dziękujemy, że Państwo dzielnie na nas czekali. Widzę pełną salę, wspaniałych młodych twarzy. Tak jak zapewne większość z Państwa wie, ja będę tę rozmowę tylko moderował, to od Was będą płynęły pytania do Pana Prezydenta. Zanim do tego dojdzie, jeszcze ja poruszę parę kwestii. Panie Prezydencie, chciałbym zacząć od takiej pięknej klamry. W zeszłym roku miałem ogromny zaszczyt i przyjemność prowadzić spotkanie w Lublinie z niesamowicie ciekawym człowiekiem. Prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, Karolem Nawrockim. Od tego czasu trochę się wydarzyło, trochę się pozmieniało, przybyło obowiązków dla ojczyzny. Bardzo dziękuję, że znalazł Pan czas, żeby być tutaj dzisiaj z nami. Wielka przyjemność. Ja chciałbym podziękować przede wszystkim Panu Prezesowi Szymonowi Stachowiakowi i wszystkim Wam, droga młodzieży, za to, że byliście ze mną w zeszłym roku, gdy jeszcze ta walka o prezydenturę trwała. Dziękuję oczywiście grupie EKR, którą dzisiaj reprezentuje Pan Marszałek Adam Bielan. Ale przede wszystkim dziękuję młodzieży. To, że byliście wówczas ze mną, co się zresztą odbiło w wynikach wyborczych i z tego się bardzo cieszę. I tamto spotkanie z zeszłego roku pokazało, że mamy wiele do zrobienia. To znaczy ono jest dla mnie, nie było tylko przyjemne w zeszłym roku, ale jest też obowiązujące, więc nie wyobrażam sobie i nie wyobrażałem sobie, że nie przyjadę jako prezydent Polski. Nie tylko, żeby podziękować, ale żeby zajmować się także tym, co jest dzisiaj i dla przyszłości Polski bardzo ważne. A więc naszą przyszłością, a to przecież nasza młodzież jest naszą przyszłością i kształtowanie młodzieży i dyskusja. Bo ja w ogóle chciałbym zacząć od tego, że powinniśmy i chciałbym być prezydentem, który zmieni zupełnie paradygmat oddziaływania młodzieży na państwo polskie i na działalność publiczną. My w związku z rewolucją technologiczną w XXI wieku, jestem oczywiście przywiązany do pewnej klasyki, w której nabiera się doświadczenia, jestem w wieku średnim. Nie mówię tego jako nestor, tylko jako człowiek w wieku średnim, ale to naturalne, że czym dłużej żyjemy, tym więcej nabywamy doświadczenia, tym więcej mamy wiedzy. Ale rewolucja technologiczna XXI wieku pokazuje nam regularnie, że jesteśmy w wyjątkowej sytuacji, w której dzisiaj tacy jak ja, 40-latkowie, ale też osoby starsze i wiecie to jak rozmawiacie ze swoimi rodzicami i dziadkami, są dzisiaj nauczycielami dla uczniów, którzy są od nich starsi w opowiadaniu teraźniejszości XXI wieku. Więc moja obecność tutaj jest też chęcią podkreślenia i zaakcentowania, że my jesteśmy zobowiązani, ja jako prezydent i myślę wszystkie władze publiczne, do tego, żeby zupełnie inaczej patrzeć dzisiaj na konstelację obowiązków publicznych w zderzeniu młodego pokolenia ze starszym pokoleniem. Tak jest wiele rzeczy, których możemy się uczyć od starszych i powinniśmy to wiedzieć. Nie chcę się rozwijać i zacząć mówić o Wiktoru Franklu i pewnych doświadczeniach czy filozofiach, które wpływają na korzystanie z doświadczenia osób, które są od nas starsze, ale to chyba pierwszy tak wyraźny moment w historii na pewno XXI wieku i XX wieku, w którym my od młodzieży i jeszcze starsi ode mnie mogą nauczyć się jak zarządzać sprawami publicznymi. Do tego rzeczywistość nas też zobowiązuje, bo przecież wyniki wyborów odbywają się często, czy decydują się często, choćby w przestrzeni elektronicznej, w przestrzeni mediów nietradycyjnych, jak moglibyśmy powiedzieć. Rozwój technologiczny odbywa się za sprawą młodych ludzi, więc przyjechałem, żeby podziękować i Panu Prezesowi i Wam, że mnie wspieraliście i powiedzieć, że jestem z Wami, jestem z młodzieżą, a przyszłość Polski zamknięta jest w naszej wspaniałej młodzieży. Również bardzo dziękujemy. No właśnie, poruszył Pan Prezydent wątek mediów nietradycyjnych. Ostatnio w Sejmie była przegłosowana ustawa o akt o usługach cyfrowych, DSA, która ma bardzo szlachetny i istotny wymiar walki z dezinformacją i hejtem w przestrzeni publicznej. Jak Pan Prezydent się odnosi do tego projektu? Złamie pewną zasadę, którą staram się stosować, a więc to, że nie opowiadam o tym, jaką podejmę decyzję, zanim ustawa wyląduje na moim biurku, bo nie wiem ostatecznie, co na tym biurku wyląduje. Ale tak ogólnie mogę opowiedzieć o tym, co myślę o propozycji w odniesieniu do DSA i do debaty publicznej, ale już też debaty parlamentarne i rozstrzygnięcie europejskich. Przede wszystkim my jesteśmy narodem, który jest bardzo przywiązany do wolności. Ja mówię to nie tylko jako historyk i prezydent Polski, ale też jako, trzeba to powiedzieć jasno, i nie, że narzekam, bo nie narzekam na to, drodzy Państwo, ale jestem też przedmiotem wielu fake newsów. Widziałem sztuczną inteligencję, w której namawiam do kupowania jakichś produktów. Oczywiście to nie ja, to wytwór właśnie tej sztucznej inteligencji. Jestem też przedmiotem wielu ataków w internecie, gdy one odbywają się pod imieniem i nazwiskiem. To mogę powiedzieć, szanuję, że tak myślisz, nie zgadzam się z Tobą, ale także fejkowych ataków. Ostatnio była dość głośna afera o człowieku, który zachowywał się w sposób, który budzi absmak. Nie tylko do mnie, ale do wielu osób z życia publicznego, a był pod pseudonimem i był w relacjach z osobami publicznymi, a więc było to polityczne działanie. Więc mówię nie tylko jako prezydent polski, ale mówię też jako przedmiot wielu ataków, który powinien mieć interes w tym, aby wyregulować pewne mechanizmy działania za sprawą DSA. I z drugiej strony jest ten suwerennościowy, wolnościowy zmysł Polaków, do którego jesteśmy głęboko przywiązani. W Pradze ostatnio na Uniwersytecie Karola przytaczałem wielkiego kanclerza koronnego Zamojskiego. Zamoś jest nie całkiem daleko stąd, drodzy Państwo, który gdy emisariusze Iwana Groźnego przyszli i powiedzieli, że w Polsce nie można wydawać książek, które mówią źle o Iwanie Groźnym, to kanclerz Wielki Koronny powiedział, my w naszej Rzeczpospolitej ani nie zakazujemy, ani nie każemy wydawać książek. Jesteśmy narodem wolności i ta wolność rzeczywiście w nas głęboko jest. Ja się zastanawiam, znam oczywiście chrześcijańską, ewangeliczną zasadę odnoszącą się do dobroczynności, że ręka lewa nie powinna wiedzieć, co robi ręka prawa, ale to jest dobre w dobroczynności, a nie w funkcjonowaniu władz publicznych. I teraz zastanawiam się, czy nadregulacje płynące z Unii Europejskiej, to jest regulacja, to jest założenie prawidłowe w odniesieniu do próby regulacji złych tendencji w przestrzeni internetowej. Ale często ustawy, które trafiają na moje biurko są jeszcze nadregulacjami odnoszącymi się do prawa europejskiego. Wiele narodów radzi sobie z nadregulacjami. Nie wiem, czy Państwo pamiętacie kwestię ekomobilności. Litwini sobie doskonale poradzili z regulacjami Unii Europejskiej, implementując prawo, które gwarantowało branż, dla przykładu transportowej, litewskiej, funkcjonowanie na lepszych zasadach niż przedstawiciele innych narodów, którzy na terytorium Litwy funkcjonowali. Polska sobie z tym nie poradziła, więc nadregulacja jest złym rozwiązaniem. Jest nasz syndrom wolności, a z drugiej strony konieczność uregulowania pewnych kwestii. Ale dlaczego powiedziałem o tym, że ręka lewa nie wie, co robi ręka prawa? Drodzy Państwo, my żyjemy w sytuacji, w której telewizja publiczna, na którą ja płacę podatki i Wy płacicie swoje podatki, dezinformuje nas właściwie każdego dnia. Na przykład pozycjonując potencjalne, a niezgodne z prawdą i publicznie przeze mnie krytykowane, czy pokazujące za moją sprawą, że to jest nieprawda. Telewizja publiczna dezinformuje, że na przykład prezydent Polski jest za wystąpieniem Polski z Unii Europejskiej. Żyjemy w sytuacji, w której telewizja publiczna, czy część telewizji komercyjnych, które kształtują świadomość dużej części Polaków, regularnie każdego dnia dezinformuje o funkcjonowaniu organów państwa polskiego albo wpływała za sprawą swojej dezinformacji na kampanię wyborczą, na proces wyborczy. Mówimy o instytucji publicznej. Tu się na szczęście nie udało. Tu się oczywiście nie udało, no bo to już wyglądało tak nienaturalnie i było tak odległe od prawdy, że nikt rozsądny w to nie uwierzył. A tymczasem chcemy zabierać Polakom, którzy mają prawo do tego, aby dzielić się swoimi opiniami, możliwość dzielenia się tymi opiniami w internecie. To znaczy ja uznaję, że powinniśmy zacząć od pewnych kwestii zasadniczych. Nie godząc się na to, aby pod pseudonimem współpracownik prezesów ważnych spółek czy ministrów w polskim rządzie obrażał nie tylko osoby publiczne, ale także innych użytkowników internetu. Nie powinniśmy godzić się na to, aby płacić środki finansowe na regularną dezinformację i propagandę. I potem być może uregulować kwestie, które są pewnym zagrożeniem dla działalności internetu. A to jest, drodzy Państwo, taki rodzaj czy chęć wprowadzenia głębokiej nadregulacji i zabrania głosu wielu z Was, którzy pod imieniem i nazwiskiem dzielą się swoimi opiniami, które być może nie są mainstreamem, być może ktoś się z nimi nie zgadza. I ja zadaję sobie też pytanie nad katalogiem tych 27 spraw. Oczywiście część z nich jest zasadniczych. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem oczywiście, aby natużywać wizerunku osób do tego, żeby promować jakieś oferty komercyjne, szczególnie jeśli to nie jest zgodne ze stanowiskiem tych osób. Jestem oczywiście przeciwny temu, aby w internecie można było promować handel ludźmi i te wszystkie złe rzeczy, które są wymierzone. Ale zastanawiam się, czy oddanie decyzji i guzika o tym, co jest prawidłowe, a co jest nieprawidłowe, urzędnikowi, który jest wskażany przez premiera Rzeczypospolitej Polskiej. Niezależnie od tego. Dzisiaj mamy takiego premiera, za jakiś czas będziemy mieć innego premiera. I zastanawiam się, czy jest zgodne z polityką platform cyfrowych albo rządu to, aby mówić wprost, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny zgodnie z polską konstytucją. Czy jest zgodne poruszanie się w przestrzeni internetowej z hasłami, w których jest płeć żeńska i jest płeć męska. Ja nie wiem, kto będzie decydował o wciskaniu guzika, co jest prawidłowe, a co nie jest prawidłowe. Więc takie zagrożenia wokół tej ustawy widzę jako człowiek głęboko przywiązany do wolności. I prezydent świadomy, że żeby zacząć cenzurę w internecie powinniśmy naprawdę usystematyzować kwestie publicznych organów instytucji telewizji publicznej, które nie mogą dezinformować. Dziękuję bardzo. Odpowiedzi jasne, jaka będzie decyzja, zostawał nie mamy, ale jak to mawiał Tadeusz Sznuk, że możemy się domyślać, jaki będzie tego efekt. Nie wiemy, panie prezesie, co ostatecznie trafi na moje biurko. Szanowni Państwo, ja stanąłem w sytuacji, w której toczyła się debata publiczna o tym, żeby wprowadzić osłony na ceny energii elektrycznej. Gdy pytano mnie, czy należy sprawić, żeby Polacy płacili mniej za energię elektryczną, mówiłem, że tak, trzeba osłony na energię elektryczną dla przedsiębiorstw i dla Polaków utrzymać. A, no to skoro tak, to dostałem ustawę 98 stron. Dwie strony były o energii elektrycznej, a 96 stron o wiatrakach. I, no przecież mówił pan, że trzeba, no tak, ale nie mówiłem, że będzie 96 stron o wiatrakach, więc dlatego nauczony też tym doświadczeniem nie wypowiadam się o tym, jaką decyzję podejmę, natomiast podejmę decyzję zgodnie z polskim genem wolności i nie godząc się na żadne nowe akta i na żadną cenzurę, bo jesteśmy narodem wolności. Jesteśmy narodem wolności, a w tym szczególnym gronie młodych konserwatystów i patriotów jesteśmy też społeczeństwem z wartościami, zasadami i tradycjami i ogromną miłością do ojczyzny. W kontekście tych kwestii też mieliśmy pewne wydarzenie podczas ostatniego posiedzenia Sejmu, a mianowicie wybór następcy, nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, i niestety kandydatura Kolegium IPN Pana Karola Polejowskiego nie przeszła. W mojej ocenie jest to decyzja czysto polityczna. Pytanie teraz, czy Pan Prezydent ma pomysł albo jakąś wizję lub koncepcję, co zrobić z Instytutem Pamięci Narodowej, bo nie możemy dopuścić w dzisiejszej też trudnej rzeczywistości polityki historycznej do sparaliżowania tak niezwykle ważnego ciała, które na przestrzeni ostatnich lat się zdynamizowało i pełni bardzo ważną funkcję w tej budowie polityki pamięci historycznej. Instytut Pamięci Narodowej, nie tylko dlatego, że jestem byłym prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, ale mogę jasno powiedzieć i podkreślić, że jest to instytucja, która udała się Polakom po roku 1989, jak żadna inna. To jest instytucja, której zazdroszczą nam wszystkie kraje europejskie. Nie ma takiego, także spoza Europy, Stany Zjednoczone, nie mają takiej instytucji, tak zorganizowanej, oddziałującej na tak wielu płaszczyznach, nie tylko naukowej, ale też edukacyjnej, archeologicznej, poszukiwawczej. Mamy najlepiej stworzoną instytucję na całym świecie, mogę to powiedzieć, z pełną odpowiedzialnością, która zatrudnia 2,5 tysiąca ludzi, wysokiej klasy specjalistów, także z kompetencjami prokuratorskimi, wyjaśniania spraw z przeszłości, które są bardzo ważne nie tylko dla środowisk, ale też dla rodzin, dla rodzin ofiar systemu komunistycznego i systemu narodowo-socjalistycznego, nazizmu. Więc wszystko to stanowi ogromną wartość i to jest jedyna instytucja, która, drodzy Państwo, została stworzona na takiej głębokiej emocji odcięcia się od systemu komunistycznego. Znaczy nigdy nie było w Instytucie Pamięci Narodowej problemu z wewnętrzną, instytucjonalną lustracją. To jest instytucja stworzona przez ludzi, którzy nigdy nie mieli kontaktu z systemem komunistycznym. Bardzo wolnościowa też, używając tego słowa. Komunizm jest zły, czarno na białym i ta instytucja nie ma nic wspólnego na żadnym szczeblu z systemem, o którym powinniśmy zapomnieć, a to nie udało się z transformacją ustrojową. To jest wielka zasługa, drodzy Państwo, tych wszystkich, którzy doprowadzili do stworzenia tej instytucji, która ma już 25 lat doświadczenia i w istocie tak jest. Ja jak byłem prezesem, to przyjeżdżali zachwyceni i Amerykanie, i Europejczycy po prostu widząc, jak ona funkcjonuje. I tak, prezesura w Instytucie Pamięci Narodowej jest kluczowa, bo ta instytucja, jak mówię, jest ważna. Nie udało się wybrać znakomitego profesora Karola Polejowskiego, który i w kontekście międzynarodowym, i w kontekście głębokich badań historycznych jest sprawdzonym człowiekiem, w ogóle nie związanym z polityką. Oczywiście wspierającym mnie w kampanii wyborczej, ale z żadnych powodów politycznych, tylko z tego, że zna moją pracę i moje poświęcenie dla pracy. To zła decyzja, że nie udało się wybrać profesora Polejowskiego, ale jest pewne rozwiązanie i myślę, że uda się znaleźć lada moment kandydata, który będzie równie dobry jak Karol Polejowski, a będzie także do zaakceptowania przez tą część, która sceptycznie patrzyła na profesora Karola Polejowskiego. Ta walka w polskim parlamencie i w Sejmie, i w Senacie będzie ważna po prostu dla Polski. I wierzę, że rozsądnie zachowają się środowiska parlamentarne. Jest nadzieja. Jak rozmawiamy o młodych, jeszcze zanim oddam głos naszej wspaniałej publiczności, takie krótkie pytanie powołał Pan Prezydent Radę do Spraw Młodzieży przy Prezydencie. Niebawem jest tutaj sporo przedstawicieli. Podczas panelów też wystąpi minister Andruszkiewicz, który odpowiada za Radę. I takie moje pytania. Jakich celów, jakich efektów oczekuje Pan od tej Rady? Jest pewien problem w młodzieżowych radach, że ich powstawało dziesiątki przy różnych instytucjach. Ja szczerze wierzę, że ta będzie zupełnie inna i jej efekty będą zupełnie inne. Przedstawiciele Nowej.pl też są w tej Radzie i mam nadzieję, że mnie słyszą, że te efekty mają być zupełnie inne niż poprzednich rad. Także chciałbym, żeby od Pana Prezydenta też wybrzmiał taki przekaz. Co ta Rada ma wnieść? Jaki jest idea i zamysł tego projektu? Ja byłem chyba w 12 radach albo w 15 w swoim życiu, drodzy Państwo. Rzeczywiście miałem wrażenie, że Rady są często po to, aby dowodzić swojego intelektualnego egoizmu i rozpływać się w swoim doświadczeniu i w pięknych słowach, które płyną w czasie wielu rad, albo stawiać się w roli recenzenta na temat tego, jak powinien wyglądać idealny świat i co można byłoby zrobić, żeby ten świat był idealny i jakie pomysły można przekazać temu, który ma to zrobić. Zazwyczaj tak jest w Radach, nie we wszystkich. A więc ludzie siedzą, debatują, a po dwóch latach ktoś zadaje pytanie, no i co z tego wyszło? No były fajne pomysły, ale miałem świetny pomysł, doskonałą ideę, ale nikt jej nie podjął i nic z tego nie ma. Znaczy wszystkie rady, które powstają przy prezydencie Rzeczypospolitej, a Rada Młodzieżowa jest, Rada do Spraw Młodzieży jest tą, która powstała jako pierwsza i to był konkretny zamysł, aby powstała Rada do Spraw Młodzieży jako pierwsza i żeby młodzież zaczęła się zajmować w sposób konkretny swoimi sprawami. Więc ja oczekuję od Rady do Spraw Młodzieży i od wszystkich rad, które są przy prezydencie, konkretnych działań, które mają się zamknąć w propozycjach projektów prezydenckich, które trafią do polskiego parlamentu. To znaczy jeśli Rada wyposażona w wyjątkowe osoby, czy składająca się z wyjątkowych osób po dwóch latach powie, że miała doskonałe idee, ale nie potrafiła przy wsparciu ministra Andruszkiewicza czy innych ministrów, którzy opiekują się radami, zamknąć swoich pomysłów w projekt ustawy, którą będę mógł zanieść do polskiego Sejmu, mówiąc, drogi panie marszałku, panie marszałku, tu jest propozycja od młodzieży. Towarzyszu marszałku. Tu jest projekt prezydencki, który jest wynikiem dyskusji Rady i chciałbym, żeby polski parlament się tym zajął. To znaczy, że jeśli po dwóch latach to się nie wydarzy, to powiem, droga młodzieży, jak bardzo was lubię, jak bardzo was kocham, że nie zrobiliście, nie wykonaliście swojego zadania. I tak będzie z Radą do spraw rolnictwa, tak będzie z Radą do spraw demografii. Szukamy konkretnych rozwiązań, a nie skupiamy się nad tym, jacy jesteśmy wspaniali, jakich wspaniałych używamy słów. Musi być propozycja legislacyjna. Bardzo dobrze. Młodzi mam nadzieję, że słyszeli i zanotowali. Wszystko w rękach młodych, także przejdziemy teraz do pytań od naszej wspaniałej publiczności. Zachęcam do zgłaszania się wszystkich chętnych. Zdradzę dla Państwa ciekawostkę. Osoba podająca mikrofon jest w Radzie Młodzieży przy Panu Prezydencie Karolu Nawrockim. Proszę bardzo. Panie Prezydencie, na początku chciałam powiedzieć pewną refleksję. Rok temu tutaj w Lublinie po raz pierwszy słuchałam Pana Prezydenta na żywo. Wcześniej słuchałam opowieści Szymona, stojącego na scenie na temat Pana Prezydenta. Dlatego też wiem... Panie jest zostawione. Dlatego też dobrze wiem, że wtedy, pomimo całego przekazu medialnego, uwierzyłam w Pana i w Pana zwycięstwo. Dzisiaj bardzo się cieszę, że mogę zadać to pytanie, że to wszystko, co jest już, co widać po tej prezydenturze, jak Pan Prezydent ocenia to, jaka jest różnica, co sobie Pan Prezydent wyobrażał po tej funkcji, jako prezes IPN-u, jak jest w rzeczywistości. I dziękuję za to, że jest Pan naszym prezydentem. Brawa. Tak, to jest zawsze ciekawe pytanie. Jak oczekiwania versus rzeczywistość, jak to ocenia Pan Prezydent? Ja bardzo dziękuję, że mogę być Waszym prezydentem. Także dzięki Pani zaangażowaniu, bo w ciągu tego roku widzę twarz. Ja mam taką skłonność do zapamiętywania mocnego twarzy, więc nie spotkaliśmy się tylko rok temu i dzisiaj, ale spotykaliśmy się kilkukrotnie. Dziękuję za Pani zaangażowanie i wsparcie. Jestem Waszym prezydentem, ale także dzięki Wam. To jest wspólne dzieło. Odpowiadając na to pytanie, muszę powiedzieć, że ja nie miałem właściwie żadnych oczekiwań. To znaczy, to była sytuacja, trudno w to uwierzyć w świecie politycznym. I niektórzy koledzy politycy nie do końca mi wierzą, ale chciałbym, żebyście Wy, młodzieży, żebyście mi uwierzyli. Znaczy, ja ani nie miałem aspiracji, będąc prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, zostać kandydatem na prezydenta. Ani, jak wiecie, nie byłem nigdy w partii politycznej przez całe swoje życie, więc nie jestem przyzwyczajony do mechanizmów walczenia o nominację na to, żeby zostać kandydatem na urząd prezydenta Polski. Oczywiście, gdy taka propozycja się pojawiła, to byłem i zaszczycony z jednej strony, a z drugiej strony zmobilizowany do tego, żeby taką walkę podjąć. Ale ja nie miałem wyobrażeń czy marzeń, jako prezes IPN, że zostanę kiedyś kandydatem na urząd prezydenta Polski. A jak już tym kandydatem zostałem, to uwierzcie mi, nie miałem czasu zastanawiać się nad tym, co będzie, gdy zostanę prezydentem Polski. Ta dynamika była tak wielka, zdarzeń już po tej nominacji, że ja właściwie wszedłem 6 sierpnia, jako prezydent Polski, bez żadnych oczekiwań wobec tego stanowiska i nie jestem zawiedziony. Następne pytania. Tutaj mamy. Panie prezydencie, witamy Pana bardzo serdecznie w Lublinie. Moje pytanie, jak po pierwszych miesiącach urzędowania i już bardzo licznych delegacjach zagranicznych wyglądają Pana relacje z głowami innych państw, jak z prezydentem Donaldem Trumpem? Dziękuję. Bardzo dziękuję. Też się spotykaliśmy na trasie kampanijnej. Cieszę się i dziękuję też za pomoc w czasie kampanii wyborczej. Właśnie Pan powiedział jedną ważną rzecz. Ja do tego się nie odniosłem. Mam nadzieję, że Szymon mi pozwoli. Jesteśmy, drodzy Państwo, w Lublinie, na Lubelszczyźnie i to też jest miejsce szczególne, bo jest to miejsce, które pokazuje, jak można jednocześnie być głęboko w polskiej tradycji, w takiej Polsce i w zakresie krajobrazu i w zakresie wartości, na prawdziwym skrawku polskiej ziemi, z której jesteśmy dumi, a jednocześnie w mieście i w regionie, które jest tak doskonale rozwijające się, jest doskonałym ośrodkiem akademickim z jednej strony. Aż 15% studentów studiujących w Polsce spoza granic kraju wybiera właśnie Lublin do tego, aby tutaj prowadzić swoje życie akademickie. 75% uczniów szkół średnich w Lublinie podejmuje studia wyższe właśnie w Lublinie, zostając na Lubelszczyźnie. Ośrodek kulturalny, ośrodek akademicki, a tak głęboko w wartościach polskości. Z Lubelszczyzny płynie też takie głębokie przesłanie właśnie chyba wysyłane także przez europejskich reformatorów i konserwatystów do Unii Europejskiej, że my możemy być, drodzy Państwo, silni tym, co Bóg nam dał i tym, co mamy. Czyli naszą tradycją, naszymi wartościami, a to nie zabiera nam i nowoczesności, i technologii, i życia akademickiego, i kontekstów międzynarodowych. Lubelszczyzna jest o tym w moim głębokim uznaniu. A jeśli chodzi o moje relacje z głowami państwem, to oczywiście relacja z prezydentem Donaldem Trumpem jest bardzo dobra. Cieszę się z tego. Spotkaliśmy się już w czasie kampanii wyborczej. Byłem zresztą z Panem Marszałkiem Adamem Bielanem wówczas, który był świadkiem naszych rozmów. No jednak te spotkanie i w kampanii wyborczej, a potem już oficjalne spotkanie głów państw przyniosło konkretne efekty. Efekty, z których Polska będzie korzystać w kolejnych latach. Efekty, które nawet możemy chyba szczerze powiedzieć, że przed tymi negocjacjami, przed poważnymi rozmowami, które przyniosły więcej niż się spowdziewaliśmy w zakresie naszego bezpieczeństwa, czyli pozostawienia żołnierzy amerykańskich w czasie, gdy opuszczają inne regiony Europy Środkowej. Zresztą powiedziałem prezydentowi Trumpowi, cieszę się, że używa tego cytatu, że jesteśmy po raz pierwszy w historii Polski w takiej sytuacji, że Polacy są szczęśliwi, że obce wojska przebywają na ich terytorium. Czyli pierwszy raz w historii Rzeczpospolitej, drodzy państwo, my jesteśmy gotowi do tego, aby przyjmować amerykańskich żołnierzy, bo Amerykę traktujemy jako swojego najważniejszego sojusznika. To się nigdy nie wydarzyło w historii Rzeczpospolitej. To był niezależnie od emocji, które są między nami bardzo pozytywne. Między mną a prezydentem Donaldem Trumpem wymierny efekt naszych działań. Wymiernym efektem tego spotkania jest także to, że dostałem osobiście zaproszenie dla Polski do grupy G20. To jest, drodzy państwo, ogromny przemysł. Wielka rzecz. To oczywiście ja jako prezydent Polski dostałem, szanowni państwo, to zaproszenie i z tego czuję dumę, ale oczywiście to nie moja zasługa. To zasługa wszystkich Polaków w sensie budowania polskiego potencjału gospodarczego po roku 1989. To zasługa polskich przedsiębiorców, pracowników i wszystkich tych, którzy pracowali na wypracowanie polskiego PKB. No ale ten moment w świecie dyplomatycznym był bardzo ważny, że ta propozycja padła konkretnego prezydenta do konkretnego prezydenta. Więc myślę, że ta relacja przekłada się rzeczywiście na dobrą...