Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Przemysław Czarnek otwiera debatę o dezinformacji i cenzurze

Przemysław Czarnek otwiera debatę o dezinformacji i cenzurze

Przemysław Czarnek otworzył cykl debat programowych i zapowiedział pierwszy temat: kłamstwo, manipulacja i dezinformacja w przestrzeni publicznej. Zaznaczył, że panele będą dotyczyć zarówno zakłamania wynikającego z funkcjonowania obecnego rządu, jak i sposobów radzenia sobie z dezinformacją.

Plan i struktura konwencji


Przemysław Czarnek przedstawił plan konwencji - krótki wykład wybitnego publicysty M. Wilcztajna i dwa panele dyskusyjne: jeden poświęcony przestrzeni publicznej i zakłamaniu, drugi - możliwościom przeciwdziałania dezinformacji.

Diagnoza „świata na opak” przedstawiona w wykładzie


M. Wilcztajn w wykładzie „Świat na opak, czyli walka o znaczenie” argumentował, że podstawowe idee i wartości uległy odwróceniu. Wolność została przedstawiona jako ograniczana przez nową interpretację emancypacji, a odwołanie do klasycznego porządku aksjologicznego jest coraz częściej potępiane.

Mowa nienawiści, cenzura i rola prawa


Wykładowca krytykował penalizację mowy nienawiści i ocenił ją jako przywrócenie cenzury, podkreślając arbitralny charakter definicji „mowy nienawiści”. Zwrócono uwagę, że normy prawne mogą stać się narzędziem egzekwowania dogmatów ideologicznych, a obowiązek kontroli może zostać przeniesiony na internetowych nadawców.

Skutki dla debaty publicznej i instytucji


W wykładzie wskazano na konsekwencje dla wolności słowa i debaty publicznej - od rosnącej kontroli aktywistów na uniwersytetach po przypadki prawnych represji poza Polską. Przytoczono także, że - według wykładu - w Wielkiej Brytanii za sprzeciw wobec muzułmańskiej emigracji miały być wymierzane wyroki, co zdaniem prelegenta pokazuje zasięg problemu.

Konsekwencje ideologiczne i prawne


Autor wykładu ostrzegał przed utożsamianiem prawa z narzędziem pełnego planowania życia społecznego, nazywając takie podejście utopijno-totalitarnym. Zwrócono uwagę, że zastępowanie elastycznych norm kulturowych i religijnych rygorami prawnymi może ograniczać przestrzeń wolności i prowadzić do represji wobec niezgodnych z nową ortodoksją punktów widzenia.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry. Proszę Państwa, kontynuujemy naszą pracę, rozpoczynamy cykl debat programowych, tematycznych, które są kontynuacją naszej konwencji programowej katowickiej. Dzisiaj pierwszy temat, no wybraliśmy ten temat nieprzypadkowo. Kłamstwo, manipulacja, dezinformacja w przestrzeni publicznej, w polityce. To jest coś, co ciąży Polsce od wielu lat i dzisiaj będziemy na ten temat debatować. Nasza dzisiejsza konwencja programowa, jeżeli chodzi o jej strukturę, wygląda w ten sposób, że najpierw poprosimy wybitną postać, publicystę, pisarza, M. Wilcztajna o krótki wykład na ten temat, a później będą dwa panele. Jeden panel będzie dotyczył przestrzeni publicznej i zakłamania wynikającego z funkcjonowania obecnego rządu, a drugi będzie dotyczył ewentualnych możliwości radzenia sobie z tym straszliwym zagrożeniem, który niszczy Polskę, niszczy nasze losy, niszczy debatę publiczną i jest czymś, czemu trzeba sprostać. I dlatego dzisiaj o tym będziemy rozmawiali. Dziękuję bardzo. Panie burmistrzowie, zapraszam serdecznie do wygłoszenia wykładu pod tytułem Świat na opak, czyli walka o znaczenie. Dzień dobry Państwu. Dzień dobry Państwu. Przepraszam, ja pozwolę sobie na siedzący mówić, bo te warunki raczej sprzyjają do tego. Nawet sobie napisałem, żeby nie było, że mówię z głowy. Żyjemy w świecie na opak rzeczywistości odwróconych znaczeń i wartości. Najważniejsze idee przywoływane w publicznym dyskursie zostały obrócone w swoje zaprzeczenie. Pod hasłem wolności następuje jej coraz dalej idące ograniczenie. Liberalne do niej podejście kwestionuje jej elementarny sens. Wolność zostaje sprowadzona do oswobodzenia popędów oraz zrównania wszelkich form życia. Pogłębia się presja na zakaz ich wartościowania, a ideały, które legły u podstaw cywilizacji są negowane i dyskryminowane. Tak wolność przeradza się w swoje zaprzeczenie. Uległość popędom i odruchom dla klasycznych myślicieli była zaprzeczeniem wolności. Dziś podejście to zostało odwrócone. Natomiast odwołanie do klasycznego porządku akcjologicznego, na którym zbudowana została nasza cywilizacja jest potępiane. Postulowana przez Unię Europejską penalizacja mowy nienawiści, co właśnie przegłosowane zostało przez polski Sejm w formie ustawy dla naszego kraju, regorystycznej ustawy, to przywrócenie cenzury. Samo to określenie, mowa nienawiści ma charakter arbitralny, a definiują ją najbardziej wpływowa środowiska. To zabezpieczenie kodeksem karnym dogmatów nowej ideologii. Siły, które są w stanie ustanowić normę prawną, będą ją także egzekwowały. To one określą, czym jest mowa nienawiści i na czym polega zniewaga wymierzona na przykład w orientację zuseksualną. Można za nią uznać wskazanie, że istnieją tylko dwie płcie. W ten sposób karać można obrońców wszystkich naturalnych zasad cywilizacji. Oficjalne przywrócenie cenzury jest tylko ostentacyjnym ogłoszeniem radykalnego ograniczenia wolności. Projekt ten ma perwersyjny, typowy dla systemów totalitarnych charakter, gdyż obowiązek cenzury przenosi na internetowych nadawców, którzy jeśli się do niego nie zastosują mogą być zrujnowani karami. Nie tylko instytucje władzy nadzorują obywateli, ale mają oni ustawowy obowiązek kontrolowania się nawzajem. Natomiast coraz bardziej restrykcyjne ograniczenie publicznego dyskursu funkcjonuje już od dekad w Europie, na całym Zachodzie, a zwłaszcza w Europie, niezależnie od wprowadzenia oficjalnej cenzury. Oczywiście w imię wolności. Sprzeciw wobec ideologii emancypacji, zasad gender, małżeństw homoseksualnych, aborcji czy eutanazji jest coraz częściej penalizowany. Wymierzona pierwotnie w obrońcu w cywilizacji zachodniej przemoc symboliczna, zastępowania jest coraz częściej tradycyjną, głównie prawną formą. Wielu obywateli, państw zachodnich zostało sądownie skazanych za krytykę dogmatów nowej ortodoksji. Piętno homofobii uniemożliwia obronę tradycyjnego porządku rodzinnego. Oskarżenie o islamofobię uderza w tych, którzy analizują nieprzywiedlność islamu do cywilizacji zachodniej i skazują wewnętrzną sprzeczność multikulturalizmu. Staje się to uprawomocnieniem politycznych represji. W Wielkiej Brytanii w więzieniach za sprzeciw wobec muzułmańskiej emigracji wylądowało już kilka tysięcy ludzi, osób. Nasza wyzwolona epoka, która szczyci się tym, że obala tradycyjne tabu i fetysze, na ich miejsce powołuje nowe, liczniejsze i ustawowo chronione. Współczesna ortodokcja opiera się na ideologicznych dogmatach, często bardziej rygorystycznych, a na pewno bardziej arbitralnych niż chrześcijańskie zasady. Nowe prawa stają się instrumentem ideologicznej inkwizycji, która ściga nieprawomyślnych, jak zwykle odwołując się do najbardziej wzniosłych sloganów. Liberalne dogmaty stają się uzasadnieniem cenzury i budowy nowego totalitaryzmu. Ich obrona rozszerzana jest na wszelkie dziedziny życia i obejmuje także pozajęzykowe zachowania. Cenzura i totalitaryzm zawsze występują pod wzniosłymi szyldami. Coraz więcej wokół aktywistów, hunwy i binów emancypacji, którzy na zlecenie władzy tropią nieprawomyślne wypowiedzi i zachowania, zaszpokajając w ten sposób swoją namiętność kontroli i nadzoru. Substytut panowania. Uderzające jest to na uniwersytetach, na których aktywiści i studency blokują niezgodne z ideologią emancypacji wystąpienia, prześladują profesorów, którzy nie chcą jej ulec i generalnie w dziedzinach humanistycznych nadzorują kształt i sposób nauczania. Można ulec wrażeniu, że to oni nauczają swoich profesorów. Cięża wprowadzania w życie nowej ideologii spoczywa jednak głównie na systemie prawnym. Założenie, że przy pomocy prawa rozwiązać można wszystkie problemy ludzkie ma charakter utopijno-totalitarny. To wyobrażenie, że możemy i powinniśmy bez reszty racjonalnie zaplanować nasze życie. Tradycyjne prawo stanowiło jego szerokie ramy. Wewnętrzne treści kształtowane były przez religię, kulturę, etykę, moralność, obyczaj. Struktury te są dużo bardziej elastyczne, a więc adekwatne do złożoności spraw człowieka i pozostawiają mu spory wymiar wolności. Zastąpienie ich normą prawną niszczy naturalne środowisko ludzkie, deformuje prawo i likwiduje wolność. Kreuje system zmierzający ku totalitaryzmowi. Prawo, które szczelną siecią spętać usiłuje społeczeństwa zachodnie, jest narzędziem ideologii. Nowa ideologia nie ma nazwy i sądzę, że najtrafniej nazwać ją ideologię emancypacji, gdyż pojęcie to jest dla niej kluczem. Odmieniane jest bez końca we wszystkich dokumentach międzynarodowych, gremiów, a szczególnie Unii Europejskiej. We wszelkich deklaracjach, oświadczeniach i manifestach. Mamy emancypować się, czyli wyzwalać od norm nakładanych na człowieka przez znaną nam kulturę, a więc kulturę po prostu. Naszym spełnieniem ma być jednostka oswobodzona z wszelkich limitów, a zatem i tożsamości, które jak wszystkie formy wyznaczone są przez swoje granice. Mamy wyzwolić się od tożsamości religijnej, cywilizacyjnej, narodowej, rodzinnej, a w końcu i płciowej, czyli biologicznej. Czym będzie to przyszłe, nieznane nam istnienie, nie wiemy, ale wiemy, że aby się narodziło, musimy zlikwidować to wszystko, co stworzyło jego poprzednika, czyli człowieka. Pasja przedsięwzięcia emancypacyjnego musi zostać obrócona na destrukcję tego, co znamy. Musi zakwestionować wszelkie ograniczenia, a więc i ład naturalny. Rzecznicy emancypacyjnego projektu protestują przeciw określeniu go jako ideologii. Ma on być po prostu bezalternatywnym spełnieniem ludzkiej racjonalności i wolności. Tylko ludzie uwięzieni w tradycyjnych przesądach, religijni fanatycy, nieoświeceni, czyli niedojrzali, mogą przeciw niemu protestować, słyszymy. I tylko populiści, żeby nie powiedzieć ostrzej, faszyści, chcą zbijać polityczny kapitał na tego typu stycznictwie. Dlatego populistów należy otoczyć kordonem sanitarnym i wykluczyć z debaty publicznej. A jeśli mimo to kwestionować będą demokrację liberalną, czyli wolność, to w jej obronie należy ich w ten czy w inny sposób usunąć z polityki. Najwyższe ideały, takie jak wolność, pluralizm czy tolerancja, wymagają, aby w ich obronie używać, kiedy trzeba, środków nadzwyczajnych. Ideologia to projekt z gruntu nowoczesny. Narodziła się w XIX wieku jako konkurentka religii. To całościowe ujęcie ludzkiej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości oraz wyobrażenie, że jesteśmy w stanie racjonalnie zaprojektować jej optymalny, jeśli niedoskonały kształt. Ideologia jest zatem zamysłem utopijnym i jak każda utopia musi zmierzać do totalitaryzmu. Po to, aby dalece nieidealnemu światu nadać kształt doskonały, a w każdym razie optymalny, należy przetworzyć go zasadniczo we wszystkich aspektach. Aby to uczynić, trzeba posiadać władzę totalną. Dziś projekt ten przybrał prawniczy charakter. Jego punktem wyjścia jest zanegowanie ładu naturalnego, co prowadzi do zakwestionowania natury człowieka. Ewentualnie, zgodnie z nową ortodoksją, ma nią być autonomia i zdolność do autokreacji. Tyle, że podejście takie pozwala zakwestionować godność realnie istniejących ludzi w imię ich przyszłego, wyemancypowanego wcielenia. Nie tylko pozwala, ale i narzuca eksperymenty na nich i to zarówno społeczne, jak i biologiczne. Doświadczenia XX wieku pokazały, do czego prowadzi inżynieria społeczna, więc traktowanie ludzi jako surowca do wykucia z nich nowego, wyzwolonego bytu. Konsekwencje eksperymentów biologicznych pokazuje nam dziś głównie literatura science fiction, a nie trzeba proroczego daru, aby wyobrazić sobie hodowlę embrionów służących jako części zamienne dla produkcji nowych ludzi. Zresztą i dziś uśmierczane płody bywają przemysłowo wykorzystywane. Biologiczne konstruowanie ludzi na etapie życia płodowego jest nie tylko obarczone nieznanymi nam konsekwencjami, ale przede wszystkim prowokuje pytanie o godność człowieka. Czy jesteśmy w stanie poważnie ją traktować przy tego typu działaniach? Po odrzuceniu prawa naturalnego związanej z nim idei natury człowieka trudno nie tylko bronić, ale nawet definiować jego prawa. W efekcie stają się one rejestrem życzeń i pragnień współczesnych. Ich obowiązujący w danym momencie kształt ustalany jest przez dominujące grupy wedle panującej ideologii. Demokracja liberalna staje się zaprzeczeniem ludowładztwa i dąży do pozbawienia wspólnoty podmiotowości. Pluralizmem nazywany jest na razie stający monopol dominującej dziś ideologii, a nie tolerancja dla niechcących jej przyjąć paraduje pod szyldem tolerancji. Praworządnością mają być arbitralne rządy prawników. Społeczeństwem obywatelskim nazywana jest dzisiaj sieć organizacji propagujących i nadzorujących wprowadzanie w życie ideologicznych porządków, finansowanych i kontrolowanych przez potężne, zwykle międzynarodowe podmioty, które są w stanie wpływać na politykę rządu. Próby spontaniczne i samoorganizacji obywateli, którzy usiłują bronić swojego kulturowego środowiska i wartości, na których jest ono ufundowane, piętnowane są jako populistyczne, a nawet faszystowskie. Tak atakowany jest w Polsce marsz niepodległości czy ruch obrony granic. Ten odwrócony świat, w którym zaprzeczono znaczeniu elementarnych pojęć, a więc zakwestionowane zostały punkty oparcia ludzkiego rozumienia i komunikacji, powoduje zagubienie współczesnego człowieka i jego podatność na manipulację. Fundamentalne odwrócenie sensów siłą rzeczy przenoszone jest na polityczną rutynę i elementarny poziom egzystencji. Dziś w Polsce politycy opozycji, którzy zawsze podkreślali zagrożenie moskiewskie, są pomawiani bez żadnych uzasadnień o sprzyjanie Kremlowi, a czynią to ci, którzy dokonywali resetów w stosunkach z Rosją i prezentowali ją jako kraj, z którym utrzymywać należy dobrosąsiedzkie stosunki. Rząd, który proporcjonalnie najbardziej z wszystkich państw wspomógł Ukrainę w obronie przed Moskwą piętnowany jest jako sprzyjający Putinowi. Przywracaniem praworządności nazwane jest łamanie konstytucji obowiązujących praw i tak dalej. To odwrócenie znaczeń i budowa świata na opak ma ideologiczny charakter. Uznanie, że jest to wyłącznie spotęgowanie tradycyjnej propagandowej kampanii, co jest powszechną interpretacją tego zjawiska nawet pośród jego przeciwników jest moim zdaniem błędem. Oczywiście ma to również taki komponent. Dysponenci środków opinii publicznej pragnąc zachować swoją władzę usiłują deprecjonować przeciwników i dowartościowywać swoich przedstawicieli. Sprawa stara jak świat. Ten prosty opis nie potrafi jednak ująć specyfiki obecnej politycznej realności. znane nam totalitarne systemy całość kultury przekształcały w jeden wielki aparat propagandowy. Spełnieniem ideologicznej utopii miał się stać świat, w którym ludzie nie umieliby nawet wypowiedzieć, a więc uzmysłowić sobie alternatywnego stanu rzeczy. Nie potrafiliby zatem wystąpić przeciwko obowiązującemu status quo. Finałem tego procesu miało być przekształcenie języka, który zamiast środkiem wyrazu i przedstawienia rzeczywistości stać się miał intelektualną klatką formatującą mówienie i myślenie poddanych nowego wspaniałego świata. Syntetycznie ujął to w swojej antyutopii rok 1984 George Orwell, do którego aneks do tej powieści opisuje zasady nowomowy oficjalnego języka, który zgodnie z kalendarzem powieści do 2050 roku zastąpić miał starą mowę, czyli język naturalny. Komunistyczny system był próbą realizacji tego projektu. Stał się jednak zapisem załamywania się przemocy w zderzeniu z naturą człowieka, co ostatecznie doprowadziło do upadku ustroju. Niemniej był najambitniejszym jak dotąd przedsięwzięciem odwrócenia znaczeń znanego ludziom świata. Najpopularniejszym utworem stalinowskiej Rosji była pieśń o ojczyźnie, której referent brzmiał nie znam innego kraju, gdzie tak swobodnie może człowiek oddychać. Powstała ona w 1936 roku, w momencie apogeum wielkiego terroru o skali, której nie znała wcześniejsza historia. Akcja przekształcania podstawowych pojęć kultury ludzkiej wyśmiewana była w licznych dowcipach, których rozpowszechnianie w pierwszym okresie komunizmu zagrożone było poważnymi karami, a w PRL nazywało się szeptaną propagandą. Zwykle przybierały one księstą odpytanie odpowiedzi. Czy będzie wojna? Nie, ale będzie taka walka o pokój, po której kamień na kamieniu nie zostanie. Jaka jest różnica między demokracją a demokracją ludową? Taka jak między księstwem a księstwem elektrycznym i tym podobne. Próba transformacji podstawowych pojęć całość ludzkiej kultury z religią, moralnością, relacjami płciowymi, rodzinnymi za ideologię, która służy uprawomocnieniu istniejącego status quo, czyli porządku dominacji pracodawców nad klasą robotniczą. Był to efekt przyjęcia przez niego ekonomicznego determinizmu, zależności kultury od gospodarczych zjawisk, których miała być ona jedynie nadbudową. Rewolucja nie powinna zatem brać pod uwagę żadnych tradycyjnych względów, które służą jedynie uprawomocnieniu systemu wyzysku. Efektem tego podejścia jest napisany przez Sergieja Nieczejewa w 1869 roku katechizm rewolucyjny, który pozytywnie wartościuje wszystko, co służyć ma rewolucji, bez względu na to, jak bardzo depcze podstawowe normy moralne. To podejście miało ulec materializacji w kolejnych rewolucjach, począwszy od bolszewickich. O ile uznanie przez Marksa całości istniejącej kultury za ideologii jest groteskowym nadużyciem, o tyle sam marksizm ma wszelkie cechy, które pozwalają go zinterpretować jako ideologię. Marksiści często zresztą przejmowali ten szczyt, dodając do niego określenie naukowa, co stanowiło oksymoron. Podejście Marksa przeciwstawia dobro klasy robotniczej poglądom jej przedstawicieli. Akcentowali to jego następcy. Georgi Lukacz ukłł termin fałszywa świadomość, co oznacza narzucenie proletariatowi przez klasy panujące poglądów radykalne z jego fundamentalnym interesem. Antonio Gramsci odwrócił kierunek Marksowskiego determinizmu i ogłosił, że wychowani w tradycyjny sposób pracownicy nigdy nie dokonają rewolucji. Dla jej urzeczywistnienia należy zdobyć hegemonię w kulturze, przejąć ośrodki edukacji, uczynić je wehikułem rewolucyjnego myślenia oraz przede wszystkim zlikwidować, a w każdym razie usunąć z życia publicznego religię. Współczesna liberalna lewica zrealizowała ten program, czego efektem jest zwycięska rewolucja, która w drugiej połowie XX wieku przetoczyła się przez zachód. Można uznać, że idea fałszywej świadomości jest kluczowa dla ideologicznej mentalności. Zakłada ona, że twórcy nowej ideologii, która za ideologię się nie uznaje, dysponują kluczem mądrości, pozwalającym odtworzyć drzwi do właściwego rozumienia świata, jak dotąd szczelnie zamkniętego przez tradycyjną kulturę. Podążając śladami Marksa, demaskują ją jako system legitymujący wyzysk proletariatu, klasowy układ dominacji, patriarchalny porządek, jak on tam jeszcze formułę na potępienie cywilizacji ludzkiej wymyślał postępowcy. To z takiego modelu wyrastają rozmaite szkoły krytyczne, które są absolutnie bezkrytyczne wobec swoich arbitralnych założeń. Podejście takie pozwala usytuować się w roli najwyższego arbitra ludzkich dylematów i sporów. Dostarczyć ma ono ostatecznej wiedzy, która pozwala dekonstruować podstawowe idee ludzkiej cywilizacji. Umysły, które uznają siebie za wyemancypowanie, przyjmują, że świat jest bierną materią, której człowiek potrafi nadać dowolny kształt. Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat. Idzie jednak o to, aby go zmienić, głosi Marks w XI ostatniej tezie o Feuerbachu wstępie do książki Ideologia Niemiecka. Ta formuła słusznie uznawana jest za kluczową dla marksizmu, jest esencją ideologii rewolucyjnych i jako taka warta jest interpretacji właśnie. Jeśli świata nie trzeba interpretować, czyli rozpoznawać zanim przystąpimy do jego zmiany, oznacza to, że jego zło samo się narzuca. Jeśli nie ma konieczności interpretacji świata, więc rozpoznania go zanim przystąpimy do jego transformacji, to znaczy, że nie jest on w stanie, ten świat, stawić poważniejszemu oporu naszemu przedsięwzięciu. Doświadczenie dziejowe, czyli realizacja komunizmu we wszystkich jego wcieleniach, z jakim się zetknęliśmy, bez względu na jego miejsce na globie i tradycji historyczną, w której był on realizowany, okazało się katastrofą. Niczego nie nauczyło to projektantów kolejnych utopii. Zakwestionowanie ładu świata, bo tym jest uznanie, że możemy dokonywać dowolnych jego przekształć ceń, oznacza ostatecznie zanegowanie realności jego istnienia. Rzeczywistość jest traktowana jako bierna materia, powolna wszelkim ludzkim działaniom. Znamienne jest, że rzecznicy tego podejścia odmawiają oparcia się na doświadczeniach historycznych, a prawomocność swojego projektu osadzają w przyszłości. Ten paradoks oparcia się na tym, czego nie ma, czyli na przyszłości, jest często świadomie wygrywany przez co bardziej wyrafinowanych rzeczników utopijnych zamierza. Warto w tym momencie zrobić dygresję. Opisując źródła zjawisk współczesnych sięga do Marksa i ideologii rewolucyjnych. Tyle, że jak powiada pożekadło, rzecz wymyślił X, a przed nim wielu innych. Ideologie te zakorzenione są dużo głębiej w przeszłości, co próbuje opiszać w swoich książkach. Obecny splot liberalizmu z lewicowością nie jest historyczną aberracją, a logiczną konsekwencją tej orientacji, która wyprowadziła ze swoich pierwotnych idei konsekwencje nie do końca uświadomione przed jej ojców założycieli. Ale w tym momencie nie mam czasu na dokonywanie tego typu historycznych analiz. Tak czy owak, wystąpienie Marksa, narodziny marksizmu i rewolucyjnych ideologii XIX wieku ma charakter przełomowy. Można sądzić, że marksizm został złożony do grobu wraz z upadkiem komunistycznego bloku. Współczesna liberalna lewica pogodziła się z rynkiem, odrzuciła mesjanistyczną rolę klasy robotniczej, romantyczny sztafasz krwowej rewolucji czy ekonomiczny determinizm. Niemniej pod tym wszystkim zachowała podstawowy impuls marksistowskiej ideologii, dążenie do emancypacji. Rewolucja miała do tego prowadzić i ten cel nadal przyświeca dominującej dziś ideologii. Toteż uznać można ją za rodzaj postmarksizmu. I można przyjąć, że w powojennej Europie dokonana została rewolucja. Nie jest to naturalnie krwawy przewrót bolszewickiego typu czy wydarzenia podobne do rewolucji francuskiej. Rewolucja przebiega w Europie przez ostatnie kilkadziesiąt lat pokojowo i bez naruszania demokratycznych procedur. Na naszym kontynencie nadal funkcjonują instytucje, które tworzyły jego specyfikę. Tyle, że zaczynają one znaczyć coś radykalnie innego niż jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej. A regulatywne idee, obyczaje i normy kulturowe wydają się być zaprzeczeniem tego, co obowiązywało jeszcze pół wieku temu. Wbrew zewnętrznym pozorom, które sugerowałyby proces ewolucyjny, charakter i radykalizm zmian w Europie zaklasyfikować można jako rewolucję. Znaczy też należy zakwalifikować jako rewolucję. Gdyż ów nie do końca skoordynowany proces transformacji cywilizacji europejskiej uderza w jej fundament i usiłuje odwrócić jej podstawowe sensy. A w miejsce kultury kreuje kąt w kulturę. To termin, którego używali burzyciele dotychczasowego i prawodawcy Nowego Ładu. Ta zmiana objęła także centralne ideje, które fundowały Europę. Dlatego jako wartości europejskie przywoływane są rozwiązania kwestionujące podstawy cywilizacji zachodniej, a więc Europy jako idei, do której musimy się odwołać, próbując budować kontynentalną wspólnotę. Geografia do tego nie wystarczy. Wszystko to powoduje, że proces, który do tego doprowadził, należy postrzegać jako rewolucją. Przepraszam bardzo. Muszę posypać. Jakoś tak się pozbieram. Dziękuję. Ideologia emancypacji, co wskazywałem wcześniej, zmierza do totalitarnej realizacji. Nie jest to naturalnie system identyczny z tym, który opisywali Hannah Haren, czy Karl Friedrich i Zbigniew Brzeziński. Tamten jest już przeszłością. Nie znaczy to, że nie grozi nam jego kolejne wcielenie. Nowy totalitarium na pozór zasadniczo różni się od tych, które pamiętamy z wieku XX. Jest zdecydowanie mniej represyjny, a swoją przemoc realizuje głównie w symbolicznym wymiarze. Zamiast jednego centrum wytwarza układ sieciowy. Niemniej, tak jak jego pierwotne wcielenie usiłuje objąć wszelkie aspekty ludzkiej egzystencji, rozbić tradycyjne wspólnoty i doprowadzić do stanu, w którym samotne i bezbrodne jednostki konfrontowane są z wszechwładnym ideologicznym molochem. W sytuacji zagrożenia, czyli wobec narastającego buntu mieszkańców Zachodu przeciwodbierającemu im wolność systemowi, jego rzecznicy coraz częściej odwołują się do rozumianej dosłownie przemocy. Sieciowa władza nowej oligarchii wygląda jak zaprzeczenie totalitaryzmu. Zmierza jednak do podobnego monopolu. Wytwarza zamknięty układ, a jego rozproszenie łatwiej pozwala kontrolować całość życia społecznego. Ponieważ stanowi zjawisko nowe, trudniejsze jest ono do rozpoznania i do nazwania, co nie znaczy, że jest niemniej skuteczne w swoich rozszczeniach do panowania niż jego poprzedniczki. Legitymacją jest dla niego ideologia emancypacji, która jak wszelkie ideologie stanowi doskonałe uzasadnienie władzy. Wyemancypowani rządzący mają przecież doprowadzić do wyzwolenia nieświadomy ogół i dla jego dobra oczywiście muszą czasami działać wbrew jego woli, a więc mówiąc słowami Jana Jakuba Rosso zmuszać go do wolności. Okazało się, że nowa ideologia spełnia oczekiwania współczesnego wielkiego biznesu. Tradycyjne ideały religijne, moralne czy etyczne, etos związany ze wspólnotową tożsamością, obowiązujący obyczaj stanowią zawsze barierę przed rozbuchanym konsumpcjonizmem. Wyemancypowanie człowieka ze wszelkich wspólnot i tożsamości, przyjęcie, że wolność to likwidacja wszelkich barier dla ludzkich popędów, to zaproszenie do hedonistycznego modelu życia. To idealny stan dla producentów nowych potrzeb. Nie twierdzę, że liderzy wielkiego biznesu ukroją ideologię emancypacji czy choćby włączają się w nią świadomie rozpoznając ją jako swojego współprzymierzeńca. Nie. Po prostu w epoce zaspokojenia elementarnych potrzeb poszukują strategii, które pozwolą im sprzedawać nowe produkty. Wiedzą, że sprzyja im libertynizm, a ogranicza ich dyscyplina społeczna. W sposób spontaniczny działają na rzecz pierwszego, a przeciw drugiej. Obok wielkiego biznesu na oligarchie obecną składają się ośrodki opiniotwórcze, w tym media, zwykle zresztą w rękach wielkiego biznesu potężne korporacje sprawniczą na czele, która emancypuje się z tradycyjnej roli pośrednika władzy ustawodawczy czy intelektualiści i ludzie kultuzy, którzy mają wreszcie złudne poczucie uczestnictwa w akcie kreacji społecznej. Środowiska te generalnie podążają za duchem czasu i dostosowują się do obowiązującej ideologii z tym większą satysfakcją, że konformizm ich zgodnie z regułami świata odwróconego przedstawiany jest jako akt wolności, a nawet buntu. Rzecznicy ideologii emancypacji dążą do rozbicia tradycyjnych wspólnot i tożsamości w imię wyzwolenia człowieka. W rzeczywistości zaś pozbawiają go oparcia i czynią bezbronnym wobec presji dominujących ośrodków. Czynią z niego idealnego konsumenta towarów i idei. Świat ten może z powodu radykalnej odmienności od znanych nam tradycyjnych systemów kulturowo-społecznych, może z powodu braku historycznego dystansu, może z powodu poru dominujących sił, które narzucają nam zmistyfikowane obrazy rzeczy, a najpewni z powodu kombinacji wszystkich tych względów opisane jest w niewielkim stopniu. Liczne niekiedy bardzo przenikliwe analizy, które są na ten temat publikowane nie ukazują całości zjawiska. Jego ogólne ujęcia pomijają istotne wyznaczające je czynniki. Problem tradycyjny prawicy w Europie i w dużej mierze na całym zachodzie polegał na braku rozpoznania obecnego stanu rzeczy i roli ideologii w jego kształtowaniu. Ideowe kompromisy, które liberalna lewica wymuszała na klasycznej prawicy, wykorzystując swoją przewagę w środowiskach opiniotwórczych, doprowadziły do zatracenia konserwatywnej tożsamości i homogenizacji politycznej sceny Europy. Prawica została w całości skolonizowana, ta tradycyjna prawica została w całości skolonizowana przez liberalną lewicę. Jeśli zatem chcemy obronić naszą cywilizację i jej fundamentalne idee, musimy rozpoznać zagrożenia, z jakimi się dzisiejszymi