Michał Kołodziejczak: Morawiecki kapituluje wobec ukraińskiego zboża
Michał Kołodziejczak 11 marca skrytykował rząd PiS i premiera Mateusza Morawieckiego za brak kontroli nad importem zboża z Ukrainy. Według posła niekontrolowany napływ zbóż obniża ceny krajowego zboża i zagraża opłacalności polskiego rolnictwa.
Michał Kołodziejczak zarzuca rządowi „kapitulację” w obronie polskich producentów i wskazuje, że mechanizmy wprowadzone dla tzw. korytarzy solidarnościowych okazały się nieszczelne. Poseł podkreśla, że tylko część transportów ma być plombowana, co nie rozwiązuje problemu niekontrolowanego wjazdu zboża na rynek krajowy.
Kołodziejczak przypomina, że plomby mają dotyczyć jedynie około 15% transportów przeznaczonych na tranzyt, natomiast zboże importowane do Polski nie jest objęte takimi samymi kontrolami ani badaniami pozostałości środków ochrony roślin. W jego ocenie oznacza to, że realnie niewiele się zmieniło w kwestii importu zboża z Ukrainy.
Poseł wskazuje na dramatyczny spadek cen:
z ok. 1450–1500 zł/t do poziomów poniżej 1000 zł/t w wielu rejonach kraju. Takie obniżenie cen, zdaniem Kołodziejczaka, zagraża opłacalności upraw i może prowadzić do rezygnacji z produkcji rolnej.
W wystąpieniu przywołane zostały protesty rolników w Dorohusku i Medyce oraz krytyka, że zboże ukraińskie, które miało trafiać m.in. do Afryki, ląduje na krajowym rynku. Kołodziejczak obarcza winą premiera i rząd PiS za brak skutecznej polityki ochrony polskiego rolnictwa i podkreśla, że obecna sytuacja ma realne konsekwencje dla producentów i rynku zboża.
Najważniejsze tezy
Michał Kołodziejczak zarzuca rządowi „kapitulację” w obronie polskich producentów i wskazuje, że mechanizmy wprowadzone dla tzw. korytarzy solidarnościowych okazały się nieszczelne. Poseł podkreśla, że tylko część transportów ma być plombowana, co nie rozwiązuje problemu niekontrolowanego wjazdu zboża na rynek krajowy.
Procedury i tranzyt
Kołodziejczak przypomina, że plomby mają dotyczyć jedynie około 15% transportów przeznaczonych na tranzyt, natomiast zboże importowane do Polski nie jest objęte takimi samymi kontrolami ani badaniami pozostałości środków ochrony roślin. W jego ocenie oznacza to, że realnie niewiele się zmieniło w kwestii importu zboża z Ukrainy.
Skutki ekonomiczne dla rolników
Poseł wskazuje na dramatyczny spadek cen:
z ok. 1450–1500 zł/t do poziomów poniżej 1000 zł/t w wielu rejonach kraju. Takie obniżenie cen, zdaniem Kołodziejczaka, zagraża opłacalności upraw i może prowadzić do rezygnacji z produkcji rolnej.
Kontekst protestów i polityczne konsekwencje
W wystąpieniu przywołane zostały protesty rolników w Dorohusku i Medyce oraz krytyka, że zboże ukraińskie, które miało trafiać m.in. do Afryki, ląduje na krajowym rynku. Kołodziejczak obarcza winą premiera i rząd PiS za brak skutecznej polityki ochrony polskiego rolnictwa i podkreśla, że obecna sytuacja ma realne konsekwencje dla producentów i rynku zboża.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Michał Kołodziejczak o darmowych lekach 65 plus: chaos i rachunki
Michał Kołodziejczak: Kabaret zamiast obrony polskiego rolnictwa
Michał Kołodziejczak: fundusz stabilizacyjny dla rolników
Michał Kołodziejczak krytykuje posłów za sposób traktowania rolników
Michał Kołodziejczak powołuje społeczny komitet w każdym okręgu
Michał Kołodziejczak: Maliny z Ukrainy niszczą polskich producentów
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki: Podstawowa różnica między nimi a nami
Janusz Kowalski
Janusz Kowalski wzywa prezydenta do weta ustawy wiatrakowej
Beata Szydło
Beata Szydło o jedności pod biało-czerwoną i krytyce wystawy
PiS
PiS domaga się weta ustawy wiatrakowej i wsparcia górnictwa
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki: Polska musi mieć armię odstraszającą
Transkrypcja
Rząd Prawa i Sprawiedliwości skapitulował jeżeli chodzi o obronę polskiego rolnictwa i obronę nas przed niekontrolowanym napływem zbóż z Ukrainy. Wczoraj, 11 marca, Morawiecki dostał pytanie odnośnie przywozu zbóż z Ukrainy, czy coś się zmieni w tym temacie. Wiemy, że rolnicy protestowali w Dorochusku, w Medyce, tutaj przy terenach przejeździe z Polski na Ukrainę. Wiemy, że miały być korytarze solidarnościowe celem pomocy Ukrainie. A wiemy jednak, że rolnicy protestują, bo polskie zboże w magazynach leży, marnuje się. A ukraińskie zboże, które miało być zbożem technicznym, panie premierze, które bardzo często jest zbożem niekonsumpcyjnym, ląduje niestety w skupach, a miało jechać do Afryki, miało pomóc tym krajom trzeciego świata. Pytala pani o zboże. Otóż, szanowni państwo, zakończyliśmy realizację koncepcji programowej z panem premierem Kowalczykiem, dotyczącej właśnie tego, w jaki sposób to zboże powinno być dalej eksportowane. I teraz, już chyba od tygodnia czy dwóch, zboże jest zapląbowane. Bo te korytarze, o których pani mówiła, korytarze solidarności, tak to nazywaliśmy, rzeczywiście one były nieszczelne. To znaczy to zboże czasami jako paszowe w różny sposób trafiało na rynek. Albo też konsumpcyjne, jak pani podpowiada. Ale teraz od jakiegoś czasu nie powinno tak być. Zboże jest zapląbowane i albo w samochodach, albo koleją leje zwykle do Gdańska i stamtąd właśnie do Afryki na Bliski Wschód, żeby nie było tam następnej wielkiej wojny z głodu. Zobaczcie, każdy, kto przesłuchał odpowiedź Morawieckiego, pomyślał, teraz zboże, które wjedzie do Polski z Ukrainy, będzie miało plomby. Ale nic bardziej mylnego. Plomby będzie miało tylko i wyłącznie około 15% transportów zboża, które jest przeznaczone na tranzyt. Czyli ma tylko i wyłącznie przejechać przez nas kraj i jechać dalej. Ale wszystko zboże, które jest bez słowo importowane do Polski, może wjechać na takich zasadach, że nikt nie wie, co dalej z nim się stanie. Nie jest to zboże badane na pozostałości pozabronionych w Polsce środkach ochrony roślin. Czyli de facto nic się nie zmieni od czasu, kiedy wcześniej też mogło wjeżdżać wszystko. Plomby będą tylko na kilkunastu procent transportach zboż, które będą miały być przeznaczone od razu do wywiezienia z naszego kraju. To jest wielka manipulacja i gra na naszej niewiedzy. Rząd PiS-u i sam Mateusz Morawiecki nie wiedzą, jak negatywny wpływ ma ten niekontrolowany przywóz zbóż z Ukrainy do Polski. To ja wam powiem. Cena zboża, pszenicy, wrzniwa, była około 1450-1500 złotych za tonę. Dziś w wielu miejscach kraju ta cena za tonę zboża to już poniżej 1000 złotych za tonę. Tyle na tym tracimy, więc później nie dziwcie się, jeżeli nie będzie naszej krajowej produkcji, która będzie zaniechana. Bo to się skończy tym, że nasi rolnicy przestaną uprawiać pola, bo nie będzie się to wszystko opłacało. I za to winę ponosi Mateusz Morawiecki, który sam nie wie, o czym mówi.