Arkadiusz Myrcha: proponuje ustawę odblokowującą sądy frankowe
Arkadiusz Myrcha (KO) zapowiada prace nad „historyczną” ustawą procesową dotyczącą spraw frankowych, mającą odblokować przeciążone sądy. Celem jest uporządkowanie postępowań, które w ciągu dekady wygenerowały około pół miliona spraw i spowodowały przewlekłość postępowań.
Myrcha wskazał, że sprawy dotyczące umów indeksowanych lub denominowanych do franka szwajcarskiego zdominowały pracę wydziałów cywilnych i apelacyjnych. W pierwszym półroczu blisko połowa spraw o sygnaturze C w sądach okręgowych to sprawy frankowe, a w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie ich udział sięga blisko 3/4 spraw pozostających do rozstrzygnięcia.
Poseł przypomniał, że w niektórych latach wpływ spraw frankowych wynosił kilkadziesiąt tysięcy spraw (80 tys. w 2022 r., 120 tys. w 2024 r.), co przekracza wielokrotnie np. liczbę spraw rozwodowych trafiających do tych samych wydziałów. To zjawisko zdaniem mówcy doprowadziło do powstania „potwornych zatorów” i radykalnego spadku tempa rozpoznawania spraw.
Zanim nowe przepisy mają wejść w życie, ministerstwo i sądy podjęły kroki organizacyjne - utworzono specjalne wydziały frankowe w sądach apelacyjnych (m.in. Warszawa, Poznań) oraz sekcje i wzmocniono kadrowo wydziały okręgowe (ponad 30 asystentów w jednym z warszawskich wydziałów), co pozwoliło po raz pierwszy częściowo opanować napływ spraw.
Myrcha zapowiada projekt przygotowany z Komisją Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego, który ma ingerować wyłącznie w przepisy procesowe - tak, by „odkorkować” sądy - bez przesądzania rozstrzygnięć materialnoprawnych, które mają pozostać w gestii sądów.
Według posła możliwe są dwie strategie - ignorowanie problemu, co prowadzi do dalszej przewlekłości, lub systemowe uregulowanie procedur sądowych. Projekt ma być próbą drugiej drogi, mającą przywrócić sprawność wydziałów cywilnych i apelacyjnych oraz skrócić czas oczekiwania na rozstrzygnięcia.
Najważniejsze informacje:
Myrcha wskazał, że sprawy dotyczące umów indeksowanych lub denominowanych do franka szwajcarskiego zdominowały pracę wydziałów cywilnych i apelacyjnych. W pierwszym półroczu blisko połowa spraw o sygnaturze C w sądach okręgowych to sprawy frankowe, a w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie ich udział sięga blisko 3/4 spraw pozostających do rozstrzygnięcia.
Skala problemu:
Poseł przypomniał, że w niektórych latach wpływ spraw frankowych wynosił kilkadziesiąt tysięcy spraw (80 tys. w 2022 r., 120 tys. w 2024 r.), co przekracza wielokrotnie np. liczbę spraw rozwodowych trafiających do tych samych wydziałów. To zjawisko zdaniem mówcy doprowadziło do powstania „potwornych zatorów” i radykalnego spadku tempa rozpoznawania spraw.
Działania organizacyjne:
Zanim nowe przepisy mają wejść w życie, ministerstwo i sądy podjęły kroki organizacyjne - utworzono specjalne wydziały frankowe w sądach apelacyjnych (m.in. Warszawa, Poznań) oraz sekcje i wzmocniono kadrowo wydziały okręgowe (ponad 30 asystentów w jednym z warszawskich wydziałów), co pozwoliło po raz pierwszy częściowo opanować napływ spraw.
Propozycja legislacyjna i zakres:
Myrcha zapowiada projekt przygotowany z Komisją Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego, który ma ingerować wyłącznie w przepisy procesowe - tak, by „odkorkować” sądy - bez przesądzania rozstrzygnięć materialnoprawnych, które mają pozostać w gestii sądów.
Konsekwencje:
Według posła możliwe są dwie strategie - ignorowanie problemu, co prowadzi do dalszej przewlekłości, lub systemowe uregulowanie procedur sądowych. Projekt ma być próbą drugiej drogi, mającą przywrócić sprawność wydziałów cywilnych i apelacyjnych oraz skrócić czas oczekiwania na rozstrzygnięcia.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Arkadiusz Myrcha pyta o blokadę orzeczeń i ingerencję prezydenta
Arkadiusz Myrcha ostrzega przed 'państwem w państwie' Izby Dyscyplinarnej
Arkadiusz Myrcha krytykuje centralizację nagród w prokuraturze
Arkadiusz Myrcha: Krytyka likwidacji Biura Trybunału
Arkadiusz Myrcha: Krajowa Rada jako 'Krajowa Rada Szmalu'
Arkadiusz Myrcha żąda wyjaśnień ws. podejrzeń o korupcję sędziowską
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Monika Rosa
Monika Rosa - #RóżowyPaździernik #profilaktyka
Bożena Lisowska
Bożena Lisowska - o kredytach frankowych
Urszula Koszutska
Urszula Koszutska alarmuje o marnowaniu Funduszu Medycznego
Paulina Matysiak
Paulina Matysiak żąda trzymiesięcznego zatrzymania prawa jazdy
Artur Dunin
Artur Dunin przedstawił sprawozdanie Komisji Infrastruktury
Grzegorz Piechowiak
Grzegorz Piechowiak pyta o faworyzowanie kredytów frankowych
Transkrypcja
Dziękuję Panie Marszałku, Wysoka Izbo, przystępujemy do prac nad wyjątkową, a nie ukrywam i nie boję się użyć określenia historyczną ustawą, która zmierzy się jednym z największych problemów, z którymi mierzą się sądy w ostatniej dekadzie. Mówimy to potocznie o sprawach tzw. frankowych, ale chodzi tu oczywiście o spory dotyczące umów kredytu i pożyczek hipotecznych, denominowanych lub indeksowanych do franka szwajcarskiego. Mówimy o sytuacji, która w wielu sądach na terenie Polski zdeterminowała ich całą pracę w ostatnich latach. Zalew spraw, z którymi zderzyły się sądy okręgowe, sądy apelacyjne w dużej mierze zdeterminowały radykalny spadek tempa rozpoznawania spraw nie samych franków, ale wszystkich wpływających do tych sądów. Przez ostatnią dekadę wpłynęło w zaokrągleniu oczywiście około pół miliona spraw na tle umów frankowych. To spowodowało, że sądy okręgowe, a w ślad za tym sądy apelacyjne, wpadły na razie jeszcze nie opanowaną, ale powoli opanowywaną sytuację i spiralę przewlekłości. Jeżeli Państwo trafiliście na takie nagłówki albo słyszeliście w rozmowach ze znajomymi, z wyborcami, że sprawa czeka na rozstrzygnięcie w sądzie na przykład apelacyjnym do 2027 roku, 2028 roku, że na pewno wydawałoby się dość proste rozstrzygnięcia pozwów w sprawach cywilnych czeka się około roku, półtora, to możemy mieć prawie pewność, że źródło tej sytuacji znajduje się w sprawach frankowych. Na potrzeby dzisiejszej dyskusji będziemy się posługiwali pewnymi oczywiście danymi zgromadzonymi w pierwszym półroczu tego roku. My oczywiście monitorujemy sytuację w sądach regularnie, natomiast ta sytuacja z frankami jest oczywiście dynamiczna, bo przecież każdego dnia wpływają sprawy i każdego dnia też zapadają rozstrzygnięcia. Ale jeżeli sięgniemy do statystyk z pierwszego półrocza, w pierwszej kolejności do sądów okręgowych, to zobaczymy, że sprawy o sygnaturze C, które pozostały do rozstrzygnięcia, to w blisko 50% to są sprawy frankowe. Jeżeli spojrzymy na rozstrzygnięcia do sądów apelacyjnych, w szczególności do sądu apelacyjnego w Warszawie, to zobaczymy, że tych spraw pozostałych do rozstrzygnięcia, to jest blisko 3 czwarte, to są same sprawy frankowe. Jeden rodzaj spraw gromadzi taki wolumen pozwów i takie obciążenie, jak kilka z sumowanych ze sobą rodzajów spraw. Dla przykładu, jeżeli w danym roku czytamy, że wpłynęło 80 tysięcy, jak to było w 2022 roku, albo 120 tysięcy, jak to było w roku 2024 roku, to możemy powiedzieć, że to jest jakieś 4-5 razy więcej niż spraw rozwodowych, które trafiają do tych samych wydziałów, do wydziałów cywilnych w sądach okręgowych. 4-5 razy więcej. Gdybyśmy sobie dzisiaj wyobrazili, że w tych sądach spraw frankowych nie ma, mielibyśmy radykalnie zupełnie inną sytuację w większości sądów okręgowych i sądów apelacyjnych. I teraz można przybrać dwie strategie. Taką jak nasi poprzednicy, udawać, że problemu nie ma i pozostawić sprawę samym sobą, tylko będziemy mieli do czynienia z tym problemem i ta strategia doprowadziła nas do tego, że mamy potworne zatory w sądach okręgowych i w sądach apelacyjnych, jak wspomniałem. Albo można zmierzyć się z tym problemem z punktu widzenia przepisów procesowych i spróbować te zagadnienia uporządkować w sposób radykalny i w sposób skuteczny. Natomiast zanim jeszcze przepisy proponowane w tej ustawie wejdą w życie, ze strony ministerstwa podjęliśmy prace organizacyjne, wspierające, najbardziej obciążone sądy, tak żeby pomóc im opanowywać bieżące wpływy. Dla przykładu w sądzie apelacyjnym w Warszawie, tym, który został najbardziej doświadczony ze wszystkich sądów apelacyjnych, został utworzony z początkiem roku specjalny wydział do rozstrzygania spraw rankowych. Tak, żeby Wydział Cywilny w sądzie apelacyjnym nie rozstrzygał wszystkich odwołań z Wydziału Cywilnego i Wydziału Frankowego łącznie, bo to się działo z krzywdą dla wszystkich spraw cywilnych rozstrzyganych przez sądy warszawskich. W Poznaniu została utworzona sekcja, w Sądzie Okręgowym, sekcja do rozstrzygania spraw rankowych. Sąd Okręgowy w Warszawie, w którym funkcjonuje specjalny wydział frankowy, został wzmocniony kadrowo bardzo solidną grupą asystentów sędziów, czyli osób merytorycznie, znakomicie przygotowanych do wspierania pracy orzeczniczej. W ciągu kilku miesięcy ponad 30 osób dodatkowo wsparło ten wydział, co pozwoliło, chyba po raz pierwszy w historii tego wydziału, jak on funkcjonuje, opanowywać bieżący wpływ, czyli rozstrzygać więcej spraw, niż napływało do tego sądu. To wydaje się bardzo oczywiste, bo tak generalnie powinno być, tak jest w większości spraw, ale w sprawach frankowych tak nigdy nie było. Zawsze zalew pozwów był większy niż tempo rozstrzygania tych spraw. Pomimo, że te sprawy są oparte na zbliżonym, czy wręcz analogicznym stanie prawnym, stanie faktycznym i mimo to, że sprawy zgromadziły jednolite orzecznictwo, zarówno na poziomie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i zdecydowanie jednolite orzecznictwo na poziomie krajowym. Bo wystarczy wskazać, że blisko 100%, bo nie jest to idealnie 100%, ale blisko 100% pozwów rozstrzyganych jest na korzyść konsumentów, którzy kierują swoje sprawy do sądów. I to jest obraz, w którym znajdujemy się dzisiaj. Jeżeli chcemy uporać się z tym problemem raz na zawsze, to wraz z Komisją Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego chcemy zaproponować Wysokiemu Sejmowi ustawę, która ingerując jedynie w przepisy procesowe odkorkuje te dzisiaj niezwykle zakorkowane sądy. Chciałbym to podkreślić z całą mocą, bo wokół tej ustawy oczywiście już od wielu miesięcy toczy się debata publiczna. Pojawiają się różnego rodzaju pomysły, zarzuty, dywagacje, wątpliwości zupełnie naturalne, zwłaszcza, że tego typu regulacja jest raczej wyjątkiem w polskim porządku prawnym. Ale świadomie pracując nad tą ustawą powiedzieliśmy, nie dotykamy przepisów o charakterze materialnym, czyli nikt z góry nie przesądza, jakie będzie rozstrzygnięcie tej sprawy. Od tego jest oczywiście sąd. Naszym zadaniem jest zaprojektowanie tak przepisów, żeby te sprawy miały jak najszybszy finał w sądzie. Żeby to, co jest źródłem tego zakorkowania, u źródła rozwiązać. Nikt nie ma ograniczonych swoich praw dochodzenia roszczeń, nikomu nie ogranicza się swoich ról procesowych, nikomu się nie odbiera czy nie zawęża możliwości dochodzenia należności głównych, odsetek i tak dalej, i tak dalej. To jest jakby w ogóle poza regulacją tej ustawy. To, co w tej ustawie się znajduje, to przepisy wyłącznie procesowe. Czyli to, w jaki sposób dojść do rozstrzygnięcia. A co znajduje się w tej ustawie? Przede wszystkim z dobrodziejstw tych przepisów będą mogli skorzystać tylko konsumenci. Tylko konsumenci, czyli osoby fizyczne, które nie tylko zawarły umowę frankową, ale także występują jako strona w postępowaniu sądowym. Dlaczego taki zabieg? A no, żeby uniknąć sytuacji skupowania wierzytelności. Łatwo do przewidzenia scenariusz. Jeden podmiot, jedna spółka, jedna kancelaria, czy jedna osoba skupuje kilkadziesiąt, kilkaset wierzytelności i w imieniu różnych osób, już nie ich, ale swoich już nabytych, by dochodziła swoich praw. Przy okazji być może czerpiąc z tego jeszcze korzyść finansową. Tak więc pełna ochrona konsumenta. Postępowania zabezpieczające. Chyba największa zmora postępowań frankowych. Największa. Bo oczywiście musimy też mieć świadomość, że i to być może umknęło w pierwszej wypowiedzi, ale do tego na pewno też jeszcze będę wracał, że jeden spór frankowy z jednej umowy najczęściej generuje dwa postępowania. Z jednej strony inicjowane przez konsumenta, z drugiej strony inicjowane przez bank. Konsument dochodzi swoich praw z tytułu stwierdzenia nieważności przepisów umowy. Bank ewentualnie dochodzi jeszcze swoich roszczeń, z tytułu, różnych tam nadpłat, zwrotów i tak dalej. Większość umów generuje dwa postępowania sądowe, chociaż sprawa dotyczy tych samych osób, tych samych podmiotów i dotyczy tej samej umowy. Ale wracając do zabezpieczeń. Jedna z, to jest jeden z największych, jeden z najbardziej palących problemów. A mianowicie każdy, praktycznie każdy konsument występujący z pozwem wraz z pozwem kieruje wniosek o ustanowienie różnych zabezpieczeń. Najczęściej pojawiającym się wnioskiem o zabezpieczenie jest wstrzymanie spłacania rat kredytowych na czas trwania tego postępowania. Dalej idące wnioski o zabezpieczenie to chociażby wniosek o to, aby druga strona nie mogła tej umowy rozwiązać do czasu zakończenia postępowania sądowego. I co to powoduje? A mianowicie, że zanim sprawy zawiążą swój merytoryczny spór, procedowane jest postępowanie o zabezpieczenie. To zabezpieczenie zapada w ciągu kilku miesięcy, dwóch, czasami pięciu, w zależności od obożenia. Następnie jest zaskarżane do sądu apelacyjnego. Każde. To powoduje, że zanim się sprawa merytorycznie zacznie toczyć w sądzie okręgowym, już jest w sądzie apelacyjnym i już kilka miesięcy wisi, bo zostało złożone zażelenie na udzielone zabezpieczenie w postaci wstrzymania płat. Efekt jest taki, że wymiar sprawiedliwości traci kilka miesięcy. Angażowane są dwie instancje, zanim jeszcze sprawa zostaje merytorycznie w ogóle rozpoczęta do rozstrzygania. Ale jeśli prześledzimy orzecznictwo, to widzimy, że wszystkie te zabezpieczenia są udzielane na korzyść konsumenta i wszystkie się ostają. Nie ma na tym tle wyłomów. Dlatego propozycja, żeby te zabezpieczenia w postaci wstrzymania dokonywania wpłat były z mocy prawa. Z momentem, kiedy ten pozew jest doręczany drugiej stronie, data jest wszystkim uczestnikom postępowania znana także sądowi, zawiesza się obowiązek dokonywania dalszych wpłat. Efekt uzyskujemy dokładnie ten sam, ale oszczędzamy pracę dwóch instancji sądów, orzeczników, pracowników sądów, zaoszczędzamy kilka miesięcy, a dochodzimy dokładnie do tego samego punktu. Jest to rozwiązanie wyjątkowe, oczywiście, ale tak jak wyjątkowe są. I te sprawy, i wyjątkowy jest problem, który rozwiązujemy w sądach. Możliwość przeprowadzenia posiedzenia niejawnego zamiast rozprawy, to jest pewne uprawnienie przewodniczącego składu rozstrzygającego. Będzie miał taką możliwość, kiedy materiał dowodowy na to pozwala, kiedy nie ma potrzeby przeprowadzenia rozprawy, czyli wysłuchania stron, ale żeby to nie było zbyt daleko idące narzędzie, to przewodniczący za każdym razem będzie musiał stronom uzasadnić, dlaczego będzie tą sprawę chciał rozstrzygnąć na posiedzeniu niejawnym. I jednocześnie wyznaczy im odpowiedni termin, w tym wypadku 14-dniowy, do tego, żeby w formie pisemnej przedstawili swoje oświadczenia, które wygłosiliby na rozprawie, gdyby faktycznie rozprawa była. To pozwala, żeby bez wyznaczenia wokandy, bez wyznaczonego specjalnego posiedzenia, czyli na posiedzeniu jawnym, tą sprawę móc rozstrzygnąć. Oczywiście kolejne drobniejsze, ale równie znaczące zmiany procesowe, jak możliwość przesłuchania zdalne świadka, czy odebranie zeznań świadka na piśmie, są oczywiście także narzędziami, które przyspieszą rozstrzyganie tych spraw, ale to, co chciałbym, żeby jeszcze na pewno wybrzmiało, to szersza i łatwiejsza możliwość składania oświadczeń o potrąceniu. Jest to instytucja procesowa, która jest podnoszona wyłącznie na zarzut strony postępowania, czyli to nie jest coś, co można zrobić sobie z urzędu albo w jakiś sposób dowolny. Strona może tylko na swój zarzut, do ściśle określonego momentu podnieść zarzut potrącenia, czyli jakby wzajemnej kompensacji wzajemnych świadczeń według reguł procesowych. Panie Marszałku, do tylko minuty? Minuty. Minuty, dosłownie. Proszę bardzo. Może to zrobić tylko w początkowej fazie procesu. Następnie jest to niemożliwe i ewentualnie dochodzenie wzajemnego roszczenia wymaga zainicjowania odrębnego postępowania sądowego. To się oczywiście dzieje i jest powszechnym zjawiskiem w postępowaniach frankowych. Natomiast jeżeli wydłużymy możliwość, żaden oblik, możliwość składania tych oświadczeń o potrąceniu do zamknięcia rozprawy, wydłużamy ten termin w drugiej instancji, stwarzamy szansę, prawdopodobieństwo, że nie będzie wytaczane kolejne powództwo. Wiedząc, jak się potoczy ta sprawa, to oświadczenie o potrąceniu będzie można złożyć do końcowych faz tego postępowania, oszczędzając wymiarowej składliwości drugie, równoległe, analogiczne postępowanie między tymi samymi stronami dotyczące tej samej umowie. Żeby nie przedłużać i nadużywać uprzejmości pana marszałka, materia jest niezwykle ciekawa, może niezbyt obszerna, ale te propozycje, które są zawarte w ustawie, są propozycjami precyzyjnie identyfikującymi problemy w postępowaniach frankowych. Są to propozycje, nad którymi pracowała i Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego, nad którą pracowali orzecznicy, prawnicy, którzy występują w sprawach frankowych. Tak więc nie jest to akt przygotowania w oderwaniu od jakiejkolwiek grupy, która mierzy się z tymi sprawami frankowymi. Natomiast odkorkowanie, odkorkowanie tego niezwykle palącego problemu to jest nie tylko wyjście naprzeciw wszystkim frankowiczom, ale wszystkim tym, którzy czekają na rozstrzygnięcia z powodu przedłużających się spraw frankowych. Więc jeżeli mówimy o usprawnieniu wymiaru sprawiedliwości, to mamy na myśli tą ustawę. Dziękuję. Pan minister będzie miał jeszcze szansę odpowiadać na pytania, więc pewnie tam też zamieści swoje treści. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.