Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Anita Kucharska‑Dziedzic krytykuje projekt „Tak dla rodziny, nie dla gender”

Anita Kucharska‑Dziedzic krytykuje projekt „Tak dla rodziny, nie dla gender”

Anita Kucharska‑Dziedzic (Lewica) w wystąpieniu na forum Sejmu sprzeciwiła się obywatelskiemu projektowi „Tak dla rodziny, nie dla gender”, argumentując za jego odrzuceniem i broniąc praw kobiet oraz dzieci. Poseł podkreśliła, że gender to nauka, wskazywała na zmiany prawa i ostrzegała przed cofnięciem ochrony prawnej.

Główne tezy


Anita Kucharska‑Dziedzic oceniła, że projekt społecznie i prawnie szkodzi kobietom i dzieciom, a prace komisji nad nim byłyby „znęcaniem się” nad ofiarami przemocy. Zwróciła też uwagę na niską frekwencję na sali jako symptom traktowania sprawy z lekceważeniem.

Argumenty historyczno‑prawne


Poseł przywołała historyczne przykłady zmian prawa - kiedyś prawo dopuszczało zabijanie, palenie na stosie i traktowało kobiety oraz dzieci jako własność mężczyzn - by pokazać, że prawo ewoluuje i że cofanie tych zmian byłoby regresją. Przykładem tej transformacji była też dyskusja o domniemaniu ojcostwa i prawach rodzicielskich.

Konwencja Stambulska i krytyka wnioskodawców


W wystąpieniu padła obrona Konwencji Stambulskiej jako europejskiego standardu ochrony przed okaleczaniem i przemocą wobec kobiet i dziewczynek. Posłanka krytykowała wnioskodawców projektu, wskazując na związane z nimi środowiska ideologiczne i geopolityczne narracje, które według niej stoją w sprzeczności z prawami człowieka.

Płeć społeczno‑kulturowa i konsekwencje społeczne


Kucharska‑Dziedzic podkreśliła, że płeć społeczno‑kulturowa jest przedmiotem nauki i wiedzy socjologicznej, a opór przed tymi pojęciami wiąże się ze strachem przed osiągnięciami nauki społecznej. Zaznaczyła też konieczność ochrony praw osób nieheteronormatywnych, podmiotowości kobiet oraz przeciwdziałania przemocy po separacji.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, przepraszam bardzo, ale ze względu na głos będę sobie pomagała wolą. Panie Marszałku, Wysoka Izbo. Tak dla rodziny, nie dla gender. Myślałam przez chwilę, czy w imieniu klubu Lewicy złożyć wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu tego obywatelskiego projektu, czy jednak go nie obradować na komisjach. Dlaczego? Dlatego, że nie mam żadnych wątpliwości, że wstyd powinien być udziałem zgłaszających ów projekt nie tylko na tej sali plenarnej dzisiaj, kiedy jest nas tak mało na tej sali, ale także podczas obrad kolejnych komisji, które by się nad tym projektem znęcały. Bo jeżeli to znęcanie się nad kobietami Wam tak nie przeszkadza, to może powinniście usłyszeć trochę rzeczy, które byłyby znęcaniem się nad Waszym projektem. Gender to nauka. Gender to nauka. Zmienia się. Macie panowie problem? I powiem Wam, jak ta nauka się... Przepraszam bardzo, pani poseł. Tak samo jak w przypadku pani poseł, tak i w przypadku panów posłów, którzy tak radośnie się cieszą, będę egzekwował to, aby umożliwić każdemu z tej mównicy swobodną wypowiedź. Zmieniają się nauki społeczne. Zmienia się stan prawa. Zmienia się nasza wiedza społeczna, nasza wiedza socjologiczna. Prawo kiedyś legalizowało sytuację, w której można było człowieka zabijać. Dzisiaj prawo w Polsce wyklucza sytuację, żeby w świetle prawa kogokolwiek zabijać. Prawo kiedyś pozwalało palić kobiety na stosie. Dzisiaj już tego prawa nie ma, aczkolwiek wielu jeszcze za nim tęskni. Jest w wielu krajach nawet prawo pozwalające okaleczać dziewczynkom narządy rodne. Między innymi Konwencja Stambulska wprowadza jednolity standard na terenie Europy, żeby tym dziewczynkom, bez względu na to, z jakiej grupy kulturowej, z jakiej grupy plemiennej czy z jakiej grupy religijnej się wywodzą, żeby nie można było im okaleczać narządów rodnych. Prawo się zmienia. Prawo kiedyś stanowiono w ten sposób, żeby chroniło pewne plemienne interesy. I powiedzmy sobie jasno, są pewne pozostałości niegdysiejszego prawa własności. Własności kobiet i dzieci, bo były własnością mężów, rodzin, których już dzisiaj nawet nie rozumiemy, że jest to ślad pewnej własności. To, że ja nazywam się kucharska dziedzic, to znaczy, że kucharski był mój ojciec, a dziedzic to mój mąż. I w myśl dekalogu tego jednego ostatniego przykazania, które jest dzisiaj dwoma przykazaniami, kobiety i dzieci, tak jak zwierzęta, wchodziły kiedyś w skład majątku mężczyzny. Dzisiaj już tego nie ma. Zostały pewne pozostałości. Nadal kobieta zgłasza, musi stosować sprzeciw na przykład, jeżeli w Urzędzie Stanu Cywilnego jest jej dziecko rejestrowane, urodzone. Bo domniemanie ojcostwa jest ze strony męża. I kobieta musi powiedzieć, jeżeli będzie chciała rodzice, jeżeli dziecko nie będzie miało mieć nazwiska męża, jeżeli to jest związek nieformalny. Dlatego, że to po prostu pozostałość. Pozostałość pewnego prawa, które się zmieniło. Zostały nam gesty i symbole, które są już kompletnie nieczytelne. Ale jak słyszę ten sprzeciw wobec gender, wobec płci społeczno-kulturowej, to przypomina mi się taka słynna scena z serialu Dom. Nie z serialu Dom, przepraszam. Z serialu Noce i Dnie, która ma też swoje źródło w książce Marii Dąbrowskiej. Ludzie, chowajta, dzieci, doktory jadą. I to jest mniej więcej ten stan strachu pewnych niewykształconych grup społecznych przed osiągnięciami nauki. Ludzie bali się lekarzy, bali się szpitali, bali się szczepionek, bali się pociągów, automobili. Bali się też nowych rozwiązań, które przynosiła nauka społeczna czy nauka prawna. Zmiany prawa także powodowały wielokrotnie różnego rodzaju konflikty. I dzisiaj Państwo, wnioskodawcy o tego projektu, jesteście w trudnej sytuacji, ponieważ ta znienawidzona przez Was konwencja stambulska, która mówi dosyć z plemiennym traktowaniem kobiet, nawet jeżeli ono zostało usankcjonowane przez jakąkolwiek religią, została przyjęta przez Parlament Europejski. I Wasze próby wypowiedzenia konwencji stambulskiej w Polsce oczywiście są skazane na fiasko, ale one są także skazane na fiasko w całej Unii Europejskiej. I ja rozumiem, bo czytam nazwiska wnioskodawców, że macie Państwo problem z tą cywilizacją Zachodu, która jest taka okropna i niesie za sobą wolność człowieka, wolność kobiet, podmiotowość dzieci, prawa osób, które są nieheteronormatywne do funkcjonowania w społeczności. Nie wiem, tego nie sprawdziłam. Czy wśród tych Waszych wnioskodawców oczywiście są przedstawiciele Ordo Iuris i nie sprawdziłam, czy Marta Lempar nadal nie może mówić, że Ordo Iuris jest finansowane z Moskwy, czy już może o tym mówić, jak z tym zabezpieczeniem sądowym. Ale tak, sprzeciw wobec konwencji stambulskiej to jest sprzeciw tej kultury moskiewskiej, putinowskiej, wschodniej. I przypominam, że ostatnie przypadki traktowania gwałtów jako metody wojennej, metody walki wojennej, to są przykłady z Ukrainy stosowania przez moskiewskich żołdaków tego typu metody. Kobiety i dzieci nie są własnością mężczyzn. I nie będziecie sobie, panowie i panie z Ordo Iuris, budować poczucia własnej wartości na traktowaniu innych ludzi jako gorszych. To, że się zmienia płeć społeczno-kulturowa, widać było i na tej sali. Najdłuższe włosy kiedyś, charakterystyczne dla kobiet, nosił poseł konfederacji. Zniewieściały znaczy się, tak? Według tego waszego znienawidzonego gender. Kiedyś dzieci nie należały do rodziców, należały do mężczyzn. Jeszcze 100 lat temu w Polsce Helena Modrzejewska nie miała prawa do swoich dzieci. Musiała je wykupić od ojca. Prawo się zmienia. Właśnie dlatego, że zmienia się płeć społeczno-kulturowa. I to, jak traktujemy kobiety i mężczyzn, jak się zmienia pogląd na kobiety i mężczyzn. Mówicie państwo, że chcecie bronić tego wzajemnego dopełniania się kobiet i mężczyzn w małżeństwie. Ale przywołujecie macierzyństwo i rodzicielstwo. Zapomnieliście o ojcostwie. Ojcostwo jest dla was czymś, co wam się nie podoba. I jakoś nie potraficie się przyznać do tego, że nie jest to żadna kwestia dopełniania tylko prawa do kobiet i dzieci. Skąd się bierze przemoc poseparacyjna wobec kobiet i dzieci? Jeżeli mówicie o tym, że kobiety w związkach nieformalnych, czy kobiety niezamężne, częściej padają ofiarą przestępstwa, jest to także skutek tego, że kiedyś, że się nie naruszało czyjejś własności, więc się nie gwałciło mężatek. Ale gwałt małżeński istnieje i jest nawet w polskim prawie. I przypominam, że zgoda na obcowanie nie jest zgodą dożywotnią, tylko zgodą wyrażaną w każdej chwili od nowa. Bo bronicie państwo prawa mężczyzn do tego, żeby posiadali własne dzieci. Wasza niechęć wobec Skandynawii to jest niechęć do tego, żeby przyznać, że dzieci niekoniecznie są bezpieczne w rodzinie. I przypominam wam, że broniliście Polski i polskich rozwiązań przed takimi rozwiązaniami jak Barnevernet. Ja wam przypominam, że w Norwegii nie ginie ani jedno dziecko rocznie, a w Polsce do 50 z rąk swoich rodziców. I to jest także wasza odpowiedzialność. Jeżeli chcecie powiedzieć, że w Skandynawii jest więcej przemocy wobec kobiet, nie jest więcej przemocy. Ona jest po prostu zgłaszana, bo kobiety czują się bezpiecznie. A polskie rozwiązania służące bezpieczeństwu kobiet w rodzinach i bezpieczeństwu dzieci są zwyczajnie nieskuteczne. Niebieska karta nie jest obowiązkowa ani dla sprawcy przemocy, ani dla osoby pokrzywdzonej. W związku z tym absolutnie nie spełnia swojej roli. Fundusz Sprawiedliwości przejęty przez Zbigniewa Ziobrę pierwsze co zrobił, to wykluczył z Funduszu Sprawiedliwości organizacje kobiece pomagające ofiarom przemocy domowej. W moim województwie zamiast 1800 kobiet ofiar przemocy domowej z Funduszu Sprawiedliwości korzystało 200. Po prostu ukrywaliście. Prawica ukrywa skalę przemocy wobec kobiet i dzieci. I to Ordo Iuris i wy protestowaliście przeciwko rozwiązaniu izolacji sprawcy przemocy domowej natychmiastowej. Pamiętamy to, co się działo trzy lata temu. Szanowni Państwo, gender się zmienia. Zmienia się płeć społeczno-kulturowa. I naprawdę Ordo Iuris i osoby, które się pod tym wnioskiem podpisały, czego jak czego, ale wierności małżeńskiej. Odpowiedzialności rodzicielskiej wobec własnych dzieci uczyć nas nie będą. I tutaj pan Marek Jurek powinien powiedzieć, kończcie i wstydu nam oszczędźcie. Dziękuję. Bardzo dziękuję pani poseł.