Jolanta Piotrowska o 80. rocznicy przesiedleń kresowych
Jolanta Piotrowska (senator KO) w wystąpieniu w Senacie przypomniała o 80. rocznicy przymusowych przesiedleń mieszkańców Kresów na Warmii i Mazurach. Podkreśliła dramat rodzin, trudne warunki osadnictwa po wojnie i znaczenie procedowanej uchwały jako wyrazu pamięci i wdzięczności.
Jolanta Piotrowska przypomniała, że przesiedlenia zrealizowano zgodnie z umowami między PKWN a Związkiem Sowieckim i potwierdzonymi w Jałcie ustaleniami. Zwróciła uwagę na rozróżnienie między propagandową narracją o „repatriacji” a rzeczywistością przymusowego usuwania ludności z Kresów Wschodnich.
Senator opisała, że powojenne osadnictwo na terenach dawnych Prus Wschodnich napotkało zniszczenia, dewastację i utrudniony dostęp do infrastruktury po działaniach Armii Sowieckiej. Wskazała na przykład miejsc tracących prawa miejskie oraz na poczucie tymczasowości i tęsknoty, które towarzyszyły przesiedleńcom.
W wystąpieniu wymieniono obszary pochodzenia osadników:
Wileńszczyznę, Grodzieńszczyznę, Nowogródczyznę, Polesie i Wołyń. Omówiono też, że do powiatów takich jak Lidzbarski, Kęczyński i Branieski trafiali przede wszystkim przybysze wiejscy, a do większych ośrodków - miasta i miejscowości, które miały przyjąć osadników.
Piotrowska podkreśliła osobiste związki z tematem - jej rodzina przyjechała z Wilna w 1945 roku - i znaczenie kultywowania pamięci przez kolejne pokolenia. Jako przykład aktywności wymieniła trzydziesty jubileusz Festiwalu Kultury Kresowej w Mrągowie, wskazując, że potomkowie przesiedleńców angażują się w życie regionu i zachowują świadectwo historii.
Przymusowe przesiedlenia: kontekst historyczny
Jolanta Piotrowska przypomniała, że przesiedlenia zrealizowano zgodnie z umowami między PKWN a Związkiem Sowieckim i potwierdzonymi w Jałcie ustaleniami. Zwróciła uwagę na rozróżnienie między propagandową narracją o „repatriacji” a rzeczywistością przymusowego usuwania ludności z Kresów Wschodnich.
Warunki osadnictwa i skutki dla regionu
Senator opisała, że powojenne osadnictwo na terenach dawnych Prus Wschodnich napotkało zniszczenia, dewastację i utrudniony dostęp do infrastruktury po działaniach Armii Sowieckiej. Wskazała na przykład miejsc tracących prawa miejskie oraz na poczucie tymczasowości i tęsknoty, które towarzyszyły przesiedleńcom.
Skład ludności przesiedlonej i rozlokowanie
W wystąpieniu wymieniono obszary pochodzenia osadników:
Wileńszczyznę, Grodzieńszczyznę, Nowogródczyznę, Polesie i Wołyń. Omówiono też, że do powiatów takich jak Lidzbarski, Kęczyński i Branieski trafiali przede wszystkim przybysze wiejscy, a do większych ośrodków - miasta i miejscowości, które miały przyjąć osadników.
Pamięć, dziedzictwo i obchody lokalne
Piotrowska podkreśliła osobiste związki z tematem - jej rodzina przyjechała z Wilna w 1945 roku - i znaczenie kultywowania pamięci przez kolejne pokolenia. Jako przykład aktywności wymieniła trzydziesty jubileusz Festiwalu Kultury Kresowej w Mrągowie, wskazując, że potomkowie przesiedleńców angażują się w życie regionu i zachowują świadectwo historii.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Jolanta Piotrowska: Rekomendacja ratyfikacji porozumienia z USA
Jolanta Piotrowska - Stop łańcuchom. Apel w Senacie
Jolanta Piotrowska pyta o wdrożenie rekompensat dla weteranów
Jolanta Piotrowska: Projekt o zatrudnianiu cudzoziemców przedstawiony
Jolanta Piotrowska: apel o przyjęcie ustawy zakazującej futer
Jolanta Piotrowska pyta o tajemnicę szkolnych psychologów
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski: Pamięć Powstania jako nasze wspólne zobowiązanie
PiS
PiS: CPK to rewolucja komunikacyjna - żąda przywrócenia planu
Janusz Pęcherz
Janusz Pęcherz: O deregulacji i progach w zamówieniach publicznych
Krzysztof Kwiatkowski
Krzysztof Kwiatkowski przedstawia nowelizację ustawy o pomocy prawnej
Leszek Czarnobaj
Leszek Czarnobaj: Komisja popiera obniżenie kar w Kodeksie Karno‑Skarbowym
Konfederacja
Witold Tłonowicz: ostro o tabeli alimentacyjnej po odejściu ministra
Transkrypcja
Szanowna Pani Marszałek, Wysoki Senacie, Szanowni Goście. Mija 80 lat, odkąd mieszkańcy wschodnich krańców Polski zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów i przymusowo przesiedleni na te obecne tereny naszej Ojczyzny. Dla mieszkańców mojego regionu w Armii i Mazur ta historia to nie jest odległy temat z podręczników. To historia całych rodzin, które po wojennym dramacie opuściły swój dom, mieszkanie albo gospodarstwo z niewielkim dobytkiem w wagonie towarowym, zakrytym albo, tak jak Pan senator Władysław Komarnicki, odkrytym i wyruszyły w nieznane. Zgodnie z umowami zawartymi między PKWN a Związkiem Sowieckim, potwierdzonymi w Jałcie, rozpoczęła się masowa akcja przesiedleńcza. Ludność Polska z kresu wschodnich, często utożsamiana przez komunistyczną propagandę z repatriacją, czyli powrotem do Ojczyzny, była w rzeczywistości przymusowo usuwana ze swoich rodzinnych stron i kierowana na ziemi odzyskane, w tym na teren dawnych Prus Wschodnich, czyli na teren dzisiejszego województwa warmińsko-mazurskiego. W regionie Warmii Mazur akcja osiedleńcza była nie lada wyzwaniem. Powojenne osadnictwo odbywało się w miasteczkach i wsiach zniszczonych działaniami wojennymi albo masową dewastacją i grabieżą Armii Sowieckiej, często z utrudnionym dostępem do niezbędnej infrastruktury. Zniszczenia i dewastacje przez Armię Sowiecką, a były to pierwsze tereny poniemieckie, na które wkroczyła ta armia, były tak duże, że niektóre miasta utraciły swoje prawa miejskie, jak Fromburg, Dąbrówno, Pieniężno czy Pasym, a powrót do dawnego statusu zajął wiele lat. Przesiedleńcy w związku z tym spotykali się z brakiem komunikacji i podstawowych usług i często trwali w niepewności o swoją przyszłość. Z jednej strony trzeba było mierzyć się z nostalgią i tęsknotą za rodzinnymi stronami, a z drugiej z poczuciem tymczasowości przez wiele następnych lat. W latach 45-48 na Warmii i Mazurach zamieszkali głównie przybysze z Wileńszczyzny, Grodzieńszczyzny, Nowogródczyzny, Polesia i Wołynia. Przybysze z terenów wiejskich, którzy musieli podróżować wagonami bydlęcymi razem ze swoim inwentarzem, meblami i tobołkami z rzeczami osobistymi najczęściej kierowani byli do powiatów Lidzbarskiego, Kęczyńskiego i Branieskiego, a osadnicy miejsc do takich ośrodków jak Olsztyn, Kęczyn, Ostruda czy Giżycko. Dla tysięcy Wilniuków i innych kresowian zmuszonych do powojennych wędrówek ludów, dla dzisiejszych naszych gości, a także dla mnie osobiście jako potomkini przesiedleńców, dzisiejszy dzień w Senacie i procedowana uchwała są rzeczywiście wydarzeniem szczególnym. Moja rodzina przyjechała na Mazurę z Wilna w 1945 roku. Wrześniowy dzień przywitał przybyszów pięknym słońcem, mieniącym się w falach jeziora Nigocin. Ten symboliczny widok wprost ze stacji kolejowej, przynajmniej na chwilę, pozwolił zapomnieć o strachu i niepewności. Warmia i Mazury stały się domem dla dziesiątek tysięcy rodzin kresowych. Dziś potomkowie kultywują pamięć, wspierają lokalne społeczności, angażują się w życie regionu zatrzymując żywe świadectwo historii. Pięknym przykładem takiego zaangażowania jest jubileuszowy, organizowany już po raz trzydziesty w tym roku, Festiwal Kultury Kresowej w Mrągowie. Mogłabym wymienić jeszcze inne liczne przykłady działalności dzisiejszych mieszkańców, niegdyś przesiedlonych, albo już następnych pokoleń, na rzecz pielęgnowania polskiej kultury dawnych kresów, bogatej historii, literatury, sztuki, architektury, czy mowy z charakterystycznym zaśpiewem. Wysoka Izbo. Ta uchwała jest wyrazem pamięci, ale też szacunku i wdzięczności tym wszystkim, którzy mimo obaw i niepewności, mimo tęsknoty i żalu za ziemią przodków, zostawiwszy wspomnienia i czasem rodziny, budowali nową polską rzeczywistość tam, gdzie rzucił ich los. I choć dla mnie i dla wielu potomków przesiedlonych z kresów, Mazury są moją małą ojczyzną, to z sentymentem i wzruszeniem wracam do ulubionych wspomnień moich przodków. Dziękuję. Dziękuję bardzo.