Anna Paluch oskarża koalicję o próbę cenzury internetu
Anna Paluch, poseł PiS, w wygłoszonym wystąpieniu zarzuciła koalicji rządzącej dążenie do zakneblowania swobodnej wypowiedzi w internecie. Krytykowała przepisy zawarte w druku 1757, które jej zdaniem dają możliwość blokowania materiałów dziennikarskich i relacji niewygodnych dla władzy.
Paluch wskazała, że proponowane regulacje umożliwiają blokowanie treści internetowych, w tym reportaży i relacji dziennikarskich. Posłanka podkreśliła, że takie mechanizmy mogą ograniczać dostęp opinii publicznej do ważnych informacji.
W wystąpieniu przypomniała, że narzędzie interwencji ma trafić w ręce prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej powołanego przez większość rządzącą. Paluch wymieniła także „tzw. zaufany podmiot sygnalizujący” jako element tego systemu, co zdaniem posłanki rodzi ryzyko nadużyć.
Posłanka zwróciła uwagę, że jeśli przepisy weszłyby w życie, opinia publiczna mogłaby nie dowiedzieć się o aktach sabotażu, takich jak zdarzenia na Lubelszczyźnie sprzed kilku dni. Ostrzegała, że urzędnik lub zaufany podmiot mógłby zakwalifikować materiały jako dezinformację.
Paluch porównała proponowane przepisy do instytucji komunistycznej cenzury zlikwidowanej 30 lat temu i oskarżyła koalicję o „złożenie godności drugiej osoby w państwie w ręce gorliwego członka PZPR”. Jej wystąpienie ma charakter krytyczny wobec projektu druku 1757 i sygnalizuje obawy o ograniczenie wolności słowa i mediów.
Główne zarzuty:
Paluch wskazała, że proponowane regulacje umożliwiają blokowanie treści internetowych, w tym reportaży i relacji dziennikarskich. Posłanka podkreśliła, że takie mechanizmy mogą ograniczać dostęp opinii publicznej do ważnych informacji.
Mechanizm prawny i odpowiedzialne organy:
W wystąpieniu przypomniała, że narzędzie interwencji ma trafić w ręce prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej powołanego przez większość rządzącą. Paluch wymieniła także „tzw. zaufany podmiot sygnalizujący” jako element tego systemu, co zdaniem posłanki rodzi ryzyko nadużyć.
Obawy o dezinformację i przykłady:
Posłanka zwróciła uwagę, że jeśli przepisy weszłyby w życie, opinia publiczna mogłaby nie dowiedzieć się o aktach sabotażu, takich jak zdarzenia na Lubelszczyźnie sprzed kilku dni. Ostrzegała, że urzędnik lub zaufany podmiot mógłby zakwalifikować materiały jako dezinformację.
Historyczne odniesienia i konsekwencje polityczne:
Paluch porównała proponowane przepisy do instytucji komunistycznej cenzury zlikwidowanej 30 lat temu i oskarżyła koalicję o „złożenie godności drugiej osoby w państwie w ręce gorliwego członka PZPR”. Jej wystąpienie ma charakter krytyczny wobec projektu druku 1757 i sygnalizuje obawy o ograniczenie wolności słowa i mediów.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Anna Paluch krytykuje zawieszenie progu ostrożnościowego
Anna Paluch: Postuluje ochronę nabywców i fundusz gwarancyjny
Anna Paluch: Komisja poparła projekt o Społecznej Agencji Najmu
Anna Paluch o wsparciu dla gmin: krytyka działań rządu
Anna Paluch: Apel o ochronę krajobrazu i wątpliwości wobec projektu
Anna Paluch: Postuluje obowiązek kasków dla rowerzystów i hulajnóg
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Marcin Ociepa
Marcin Ociepa: uchwała o odzyskaniu nieruchomości zgodna z Konwencją
Józefa Szczurek-Żelazko
Józefa Szczurek-Żelazko pyta o niejasności w projekcie podatkowym
Władysław Kurowski
Władysław Kurowski pyta o likwidację 3-osobowych komisji
Sejm RP
Włodzimierz Skalik o rządowej strategii ws. życia żydowskiego
Józefa Szczurek-Żelazko
Józefa Szczurek-Żelazko krytykuje projekt rejestru umów jako 'bubel'
Marcin Ociepa
Marcin Ociepa: Mówi o dyplomatach, sabotażu i 'czerwonej granicy'
Transkrypcja
Dziękuję bardzo. Towarzyszki i towarzysze z koalicji rządzącej. Dlaczego z takim uporem dążycie do zakneblowania swobodnej wypowiedzi w internecie? Blokowania treści stron internetowych. Stanawione przez was przepisy zawarte w druku 1757, nawet pomimo pracy w komisji, dają możliwość blokowania materiałów dziennikarskich, reportażu, relacji, niewygodnych dla rządu. Bo przecież narzędzia interwencji ma w ręku prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, powołany przez waszą większość sprawującą władzę. Przecież to jest oczywiste. Jeżeli te przepisy weszłyby w życie, to może się okazać, że opinia publiczna by się nie dowiedziała o aktach sabotażu, takie jakie wydarzyły się kilka dni temu na Lubelszczyźnie, bo urzędnik powołany przez Donalda Tuska, albo tzw. zaufany podmiot sygnalizujący, zaangażowany za pieniądze z UK, uzna to za dezinformacje. Towarzyszki i towarzysze z koalicji rządzącej, wczoraj złożyliście godność drugiej osoby w państwie w ręce gorliwego członka PZPR. Nie wskrzeszajcie ustawą, o której mówimy, instytucji komunistycznej cenzury zlikwidowanej 30 lat temu.