Artur Łącki o 85. rocznicy sowieckich deportacji Polaków
Artur Łącki, poseł Koalicji Obywatelskiej, przypomniał w Sejmie o sowieckich deportacjach Polaków, które rozpoczęły się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku. Przemowa miała charakter pamięciowy i krytyczny wobec brutalności działań NKWD oraz ich skutków dla tysięcy polskich rodzin.
Artur Łącki opisał scenariusz akcji deportacyjnych:
gwałtowne wyłamywanie drzwi, bicie, wrzask konwojentów i pośpieszne pakowanie osób wywożonych. Pierwsza akcja rozpoczęła się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku, następne miały miejsce 13 kwietnia 1940, 29 czerwca 1940 i 20 czerwca 1941 roku.
W mowie przytoczono liczby ofiar:
początkowo wywieziono około 140 tys. osób, później ponad 60 tys., następnie 80 tys., a ostatnia fala objęła około 90 tys. deportowanych. Ofiarami byli m.in. rodziny wojskowych, urzędników, nauczycieli, policjantów, przedstawicieli inteligencji, lekarzy i naukowców.
Poseł wymienił, że zesłańcy trafiali do odległych obwodów i republik radzieckich - m.in. obwodów Archangielskiego i Świerdłowskiego, Jakucji oraz Kazachstanu - gdzie wielu z nich zginęło na obcej ziemi. Podkreślił, że nigdy nie poznamy dokładnych liczb wszystkich uwięzionych i zmarłych.
Łącki wezwał do szacunku i pamięci wobec ofiar:
przypomniał, że zginęli „tylko wyłącznie dlatego, że byli Polakami” i zaapelował o trwałe upamiętnienie ich losu. Przemowa miała charakter upamiętniający i podkreślający konieczność pamięci o tragicznych wydarzeniach.
Przebieg deportacji
Artur Łącki opisał scenariusz akcji deportacyjnych:
gwałtowne wyłamywanie drzwi, bicie, wrzask konwojentów i pośpieszne pakowanie osób wywożonych. Pierwsza akcja rozpoczęła się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku, następne miały miejsce 13 kwietnia 1940, 29 czerwca 1940 i 20 czerwca 1941 roku.
Skala i ofiary
W mowie przytoczono liczby ofiar:
początkowo wywieziono około 140 tys. osób, później ponad 60 tys., następnie 80 tys., a ostatnia fala objęła około 90 tys. deportowanych. Ofiarami byli m.in. rodziny wojskowych, urzędników, nauczycieli, policjantów, przedstawicieli inteligencji, lekarzy i naukowców.
Miejsca zesłań
Poseł wymienił, że zesłańcy trafiali do odległych obwodów i republik radzieckich - m.in. obwodów Archangielskiego i Świerdłowskiego, Jakucji oraz Kazachstanu - gdzie wielu z nich zginęło na obcej ziemi. Podkreślił, że nigdy nie poznamy dokładnych liczb wszystkich uwięzionych i zmarłych.
Pamięć i znaczenie
Łącki wezwał do szacunku i pamięci wobec ofiar:
przypomniał, że zginęli „tylko wyłącznie dlatego, że byli Polakami” i zaapelował o trwałe upamiętnienie ich losu. Przemowa miała charakter upamiętniający i podkreślający konieczność pamięci o tragicznych wydarzeniach.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Artur Łącki: Spółki komandytowe zagrożone zmianami podatkowymi
Artur Łącki krytykuje zwolnienia podatkowe: dlaczego płacą szpitale?
Artur Łącki krytykuje ustawę o Policji i nową służbę 2000 ludzi
Artur Łącki pyta o odszkodowania dla firm przy Tarczy Wschód
Artur Łącki: Krytyka obietnic mieszkaniowych i luki podatkowe
Artur Łącki pyta o kontrole grantów po pięciu latach
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Sejm RP
Roman Fric krytykuje „terapię daremną” i broni ochrony życia
PiS
PiS ostrzega przed ponownym wprowadzeniem opłat autostradowych
Józefa Szczurek-Żelazko
Józefa Szczurek-Żelazko pyta o komponenty wojsk medyczne
PiS
Henryk Kowalczyk żąda obniżek VAT na żywność i energię
Andrzej Domański
Andrzej Domański ostro do posła Kaczyńskiego: 'Wstyd'
Anna Paluch
Anna Paluch pyta o odszkodowania dla mieszkańców wokół lotnisk
Artykuły
Transkrypcja
Pani marszałek, Wysoka Izbo. 146 dni od 17 września 1969 roku do 10 lutego 1940 roku zajęło sowieckim okupantom przygotowanie wielkiej akcji deportacyjnej. Sporządzenie list deportowanych, przygotowanie miejsc koncentracji, zapewnienie transportu. Zaczęło się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku, 85 lat temu. Scenariusz wszędzie był taki sam. Głomotanie kolbami do drzwi, wrzask i bicie. Jeśli komuś przyszło do głowy, stawianie oporu był katowany, a często zabijany przez żołdaków. Wśród płaczu kobiet, krzyku przerażonych dzieci i przekleń z konwojentów wyrwani ze snu ludzie próbowali zebrać ze sobą choć najpotrzebniejsze rzeczy. Czy dostali na to 2 godziny czasu czy 15 minut? Zależało tylko od widzimisię NKWD-istów. To był początek gechenny 140 tys. Polaków. Głównie rodzin wojskowych, urzędników państwowych, służby leśnej i kolejowej. Ze wschodnich obszarów przedwojennej Polski, którzy w bydlęcych wagonach ruszyli ku swojemu tragicznemu przeznaczeniu. 2 miesiące później, 13 kwietnia 1940 roku, rozegrał się drugi akt tego dramatu. Wywieziono ponad 60 tys. osób. Nauczycieli, policjantów, urzędników, ziemian, polityków. Według już przećwiczonego scenariusza. Wrzask, bicie, pospieszne pakowanie, podróż w bydlęcych wagonach. 29 czerwca 1940 roku ruszyła trzecia akcja deportacyjna. Tym razem na daleką Syberię wywieziono 80 tys. osób. W dwóch trzecich byli to Żydzi uciekinierzy spod niemieckiej okupacji. Ofiarami tej owózki padły wielu przedstawicieli inteligencji, lekarze, naukowcy i ich rodziny. Ostatnie akcje bilackiej tragedii rozegrał się 20 czerwca 1941 roku. Parę dni przed atakiem Niemców. Sowiecy oprawcy zagonili do bylęcych wagonów 90 tys. ludzi. Tym razem były to głównie rodziny już wcześniej wywiezionych. I osoby w jakiś sposób z nimi powiązane. Nigdy nie poznamy dokładnych liczb obywateli Polski uwiezionych do obwodów Archangielskiego, Świerdłowskiego, Komuńskiej, Socjalnej Republiki Sowieckiej, do kraju Krasnoyarskiego, do Jakucji, do kraju Autalskiego, do Kazachstanu i do wielu jeszcze innych miejsc na tej inni ludzkiej ziemi. Jednak bez względu na to, ile zesłańców spoczęło w tej nieludzkiej ziemi, wszystkim im należy się szacunek, wieczna pamięć i miejsce w sercach Polaków. Bo oni tam zginęli i tylko wyłącznie dlatego, że byli Polakami. Cześć ich pamięci. Bardzo dziękuję. Dziękujemy.