Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Dorota i Krzysztof Brejza: symetryzm zaciera różnicę między PiS a innymi

Dorota i Krzysztof Brejza: symetryzm zaciera różnicę między PiS a innymi

Poseł Krzysztof Brejza omawia w podcaście symetryzm w polskiej debacie publicznej, sprawę listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego oraz rozliczenia rządów PiS. Wypowiedź dotyczy także Unii Europejskiej, Ukrainy, dezinformacji i propozycji powszechnego dostępu do broni.

List żelazny dla Romanowskiego


Brejza krytykuje wydanie listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu, argumentując, że według niego przepisy uzależniają taką decyzję od wniosku prokuratora albo braku jego sprzeciwu. W rozmowie pojawiają się również wątpliwości dotyczące sędziego, który orzekał w tej sprawie.

Symetryzm i odpowiedzialność komentatorów


Rozmówcy analizują, jak porównywanie politycznych stron bez uwzględnienia różnic może utrudniać ocenę wydarzeń i odpowiedzialności. Brejza wiąże fałszywy symetryzm z relatywizowaniem działań PiS, a także porusza temat roli mediów, dziennikarzy i publicystów w debacie.

Unia Europejska, Ukraina i rosyjska dezinformacja


W podcaście pada teza, że jedność europejska ma znaczenie dla bezpieczeństwa Polski. Rozmówcy omawiają także rosyjskie działania dezinformacyjne i wykorzystywanie sporów historycznych do dzielenia społeczeństw.

Decyzje prezydenta i dostęp do broni


Brejza krytycznie ocenia weta Karola Nawrockiego oraz jego pomysł powszechnego dostępu do broni, wskazując na znaczenie kontroli i badań psychologicznych. Rozmowa obejmuje też kwestie cen paliw, odnawialnych źródeł energii i reformy wymiaru sprawiedliwości.

Krzysztof Brejza — kadr z wystąpienia: Dorota i Krzysztof Brejza: symetryzm zaciera różnicę między PiS a innymi (04.10.2026)

Walka z mafią i doświadczenia historyczne


Na koniec rozmówcy porównują systemowe nadużycia władzy z przenikaniem grup przestępczych do struktur państwa oraz przywołują przykłady walki z mafią sycylijską. Obejrzyj nagranie, by poznać argumenty i kontekst całej rozmowy.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Czy jest OK? Słuchajcie, witamy Was serdecznie w podcaście, w którym chcielibyśmy porozmawiać nieco głębiej dzisiaj o tym, co dzieje się w polskiej polityce, oczywiście o tym, o czym rozmawialiśmy do tej pory, czyli walce z mafią, determinacji prokuratorów niezależnych i agentów służb, ale chcielibyśmy też porozmawiać o głosach, które tę walkę niszczą. Czyli o głosach szeroko rozumianego komentariatu, który nazywa się sam też często symetryzmem. Słuchajcie. Czyli taka trochę meta-rozmowa na temat tego, dlaczego ta narracja dzisiaj polityczna wygląda tak, jak wygląda, czemu ona często jest symetrystyczna, jakie są przyczyny tego symetryzmu, czemu symetryści są symetrystami. A jest to o tyle ważne, że kwestia narracji. Oczywiście dzisiaj już przez media społecznościowe trochę się zmieniła dynamika. Kiedyś media dużo bardziej kształtowały światopogląd, natomiast dzisiaj są media społecznościowe i to trochę się zmienia. Jednak myślę, że nadawanie pewnego rytmu albo pewnego znaczenia wydarzeniom jest bardzo istotne i jest jedną z przyczyn tak długo trwających rządów PiS-u. Posłuchajcie. Masz dużo racji, że tak zwany symetryzm, symetryzm fałszywy wpływa na to, co się dzieje w polskiej polityce. Ale chcielibyśmy o nim porozmawiać jako o zjawisku, które wynika z psychologii, które związane jest z taką podbudową psychologiczną. Kiedyś powiedział bardzo mądre słowa profesor Bartoszewski, że prawda nie leży pośrodku, tylko prawda leży tam, gdzie leży. Pozdrawiamy panią Lucy, panią, pana Amenitę, pana Janusza. Dzięki, że jesteście. Witamy was serdecznie. I rozmawiamy dzisiaj o czymś, co natchnęło nas do tej rozmowy. Komentariat do listu żelaznego do Romanowskiego. Rozmawialiśmy o tym, ja byłem w Brukseli, ty byłaś w regionie. I rozmawialiśmy o tym i tobą też wstrząsnęło takie relatywizowanie. Nie chcemy też wskazywać, żeby oceniać osób poszczególnych z komentariatu, z nazwisk, bo uważamy, że to nie jest taka nasza rola, żeby stygmatyzować kogoś personalnie. Mówimy o zjawisku. Zjawisko jest takie, że pojawiły się doniesienia o liście żelaznym, jak się okaże potem wobec Romanowskiego, wydanym przez sędziego Nauk R.S. I występował jeden bardzo znany adwokat, który w jednej z bardzo dużych telewizji stwierdził, że to dobrze, że wydany został ten list, że to pomoże w postępowaniu i że żeby pamiętać, że kiedyś role mogą się zamienić i kiedyś te osoby, które dzisiaj domagają się ścigania Romanowskiego, same mogą też oczekiwać listu żelaznego. I to jest taka instytucja, coś tam, coś tam, coś tam. Uporządkujmy te fakty dotyczące listu Romanowskiego, a potem porozmawiajmy o tym zjawisku. Uporządkujmy te fakty. Zgodnie z aktualnym prawodawstwem, czyli z aktualnym kodeksem postępowania karnego, list żelazny może być wydany tylko na wniosek prokuratura albo przy braku jego sprzeciwu. I w zasadzie treść tego przepisu jest jednoznaczna. Próba powoływania się na jakieś orzecznictwo, które niby ewentualnie mówi inaczej albo próba interpretowania tego, że mogę lub nie muszę, jest, powiedzmy to sobie wprost, kontralegem. Kontralegem, czyli przeciw na ustawie. Szczególnie na gruncie prawa karnego czy procedury karnej musimy być wyczuleni na to, żeby stosować prawo ściśle, czyli zmęczająco, nierozszerzająco i nie stosować żadnych analogii, ani żadnych domniemania, ani żadnych rozszerzeń interpretacji. A zatem, jeżeli przepis mówi na wniosek albo za zgodą, to znaczy na wniosek albo za zgodą i stawiamy kropkę. I każdy logicznie myślący i chcący zachować praworządność prawnik musi uznać, że takie są przepisy. Przepisę to wprowadził PiS z sobie znanych powodów, bo wtedy przecież prokuraturą rządził Ziobro, miał ją pod kontrolą, więc chciał w razie czego kontrolować troisy rusiej listu żelaznego, gdyby miał ją dostosować wobec swoich przeciwników. Przecież taki był zamysł. Finalnie to się odwróciło przeciwko niemu, więc mamy wydane orzeczenie z ewidentnym błędem, z ewidentnym naruszeniem prawa procesowego. I to wpływające na wynik postępowania. Nie ma prawa się ostać tego rodzaju rzecz. Druga kwestia, kto w tej kwestii orzekał? Sędzia, który w innych postępowaniach nie przechodził testu bezstronności. Jeszcze tylko taką, jeżeli mogę, wyjść sobie słowo. Bo moim zdaniem ten list też się nie należy, po prostu dlatego, że ten człowiek, zgodnie z orzecznictwem, powinien dodać rękojmie dobrego zachowania. No i to jest trzeci aspekt, który jest bardziej już funkcjonalny. I trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy list żelazny ma być elementem przyspieszającym postępowanie i pozwalającym go w ogóle ukończyć, czy też ma być nagrodą polityczną i tak naprawdę czerpaniem zysków z tego, że się lekceważyło wymiar sprawiedliwości. Czyli mamy trzy elementy. Jeden to jest ewidentne rozstrzygnięcie kontra legem wbrew przepisom i w zasadzie na tym powinniśmy zamykać dyskusję. Ale możemy ją kontynuować i powiedzieć sobie o osobie sędziego, który tam orzekał. Przecież skoro to jest człowiek, który nie przychodził testu bezstronności w innych sprawach, skoro to jest człowiek w 2018 roku powołany przez całkowicie ziobrową KRS i uzależniony od jego wpływów i skoro jeszcze na dodatek mamy ten trzeci element, taki słusznościowy i taki jakby już bardziej funkcjonalny, to chyba powinniśmy sobie powiedzieć, że prawda leży po stronie tego, żeby tego listu nigdy nie wydawać. Tymczasem nagle okazuje się, że w dyskusji pojawiają się głosy, że czemu nie. I gdzie leży prawda? Właśnie ona jednak leży tam, gdzie leży. Wiesz co, rozmawialiśmy wtedy tego dnia i zgodziliśmy się, że nie można przyjmować i akceptować też takiej postawy. Całe szczęście w tej samej telewizji po dwóch dniach pojawił się profesor Zbigniew Świąkalski w wywiadzie też bardzo dobrym. Chyba w duecie był z Arkiem Myrchą. I Świąkalski powiedział bardzo mądrą rzecz, że nie ma problemu dla samego postępowania to, że państwo ściga Romanowskiego, że mnóstwo osób się ukrywa w różnych częściach świata, w Przedsiębiorstwie Międzynarodowym i tym ludziom nie rozdaje się jako kół ratunkowych listu żelaznego. Ale też powiedział, że wątek Romanowskiego aktualnie można wyłączyć z całego postępowania i kontynuować postępowanie. Natomiast to stało w zupełnej sprzeczności z głosem człowieka, nie będę wymieniać napiska, prawnika-komentatora, który chyba z redaktorem Wojdą był w dyskusji. I on powiedział właśnie to, że absolutnie mu się słowa żurka nie podobają. Nie, on po prostu skandaliczny słowa żurka na ten temat. I właśnie użył takiego sformułowania, że to dobrze, że wydane i że to ma służyć i w przyszłości role mogą się obrócić i te osoby, które dzisiaj krytykują ten list same mogą... Można jeszcze zrozumieć, że tak. I powiem tobie... Rozmawiałem potem z osobą, która zna tego człowieka ze świata, powiedzmy, prawników i ta osoba mi powiedziała taką rzecz. Wiesz co? Kiedy w 19 czy 20 roku broniliśmy wielu ludzi i jako prawnicy się angażowaliśmy w obronę praworządności, to takie osoby niekoniecznie się angażowały. I to jest bardzo zauważalne, że jest grono takie elitarne. Nie chcę wszystkich profesorów, bo różne są głosy, stygmatyzować, ale jest grono ludzi z takim poczuciem wyższości moralnej, którzy potrafią bardzo symetrycznie, szkodliwie tak naprawdę dla społeczeństwa zabierać głos, ale w tym czasie próby, w tym roku 18, 19, 20, 21, 22, jak był strajk kogiet chociażby, wszyscy wiedzieliśmy, że byli prawnicy, byli ludzie, którzy się angażowali w obronę pokrzywdzonych na przykład bitych ludzi albo niesłusznie wtedy gnębionych przez aparat państwa, ale byli tacy, którzy wtedy nie mieli tyle może czasu zawodowego, żeby ten czas poświęcić. I to jakby skłoniło nas do dzisiejszej audycji, żeby porozmawiać o czymś, co naszym zdaniem niszczy Polskę. Moim zdaniem Polskę niszczy narcyzm, komentatorów, elit. I podstawę dziś w tym podcastie chciałbym wam spróbować, przy twojej pomocy, jeżeli pozwolisz, i przy twoich też ocenach, postawić taką tezę, bo zastanawialiśmy się długo, z czego wynika narcyzm, symetryzm. Czy on wynika z jakiejś niechęci wchodzenia, czy wynika w istotę rzeczy, czy on wynika z postaw bardziej takich koniunkturalnych czasami, czy oryginalnego dzielenia świata na pół. Czy on wynika, i tak słuchając niektórych głosów, dochodzimy do wniosku, że może wynikać z narcyzmu tak naprawdę. A dlaczego jest szkodliwy symetryzm? Dlatego, że on niszczy Polskę pod lat... Ale generalnie symetryzm jest szkodliwy z takiego powodu, że on uniemożliwia dojście do sedna sprawy, czyli ukrycenie tego, co jest tak naprawdę w danym problemie najistotniejsze. I jeżeli będziemy przyjmowali postawę symetrystyczną na temat polskiej polityki w ostatnich latach, to powiemy sobie, że zarówno ci krali, ale przecież tamci, i zawsze znajdzie się taki przykład, także krali, albo także mieli na swoim sumieniu jakiś tam występ. Przecież nie znajdziesz ekipy rządzącej Polską przez ileś tam lat, która nigdy nie popełniła, żaden z jej członków nie popełnił nigdy żadnego błędu ani itd. Czyli możesz przyjąć taką postawę, ale wtedy nigdy nie dojdziesz do sedna problemu, nigdy nie będziesz wiedzieć, w czym rzecz, bo to, co się działo z zarządów PiSu przez ostatnie 8 lat, to nie było tylko jeden, drugi, trzeci, czwarty występek i coś, co można naprawić, tylko to był system. Paramafijny system, który polegał na tym, żeby państwo uczynić źródłem zysków. Jeżeli się widzi to w taki sposób i jednocześnie nie potrafi się ocenić dzisiejszej ekipy rządzącej w takich samych kryteriach, to znaczy, że musimy gdzie indziej położyć punkt ciężkości. Rozumiesz, co mówię? Jeżeli zdefiniujesz państwo PiSu jako państwo paramafijne, czyli takie, które uczyniło ze swoich rządów system, który dążył do wyciągania finansowych korzyści z rządzenia, i nie masz takich cech w obecnej władzy, to znaczy, że nie możesz mówić, że oni są tacy sami, że my kiedyś będziemy, czy środowisko dzisiaj rządzące by cię potrzebowało listu żelaznego, bo to nie są te same rzeczywistości. Jakby nie ważymy tego na tych samej wadze. I kurczę, to jest to, co mnie najbardziej razi, bo to przekrzywia, to pokazuje debatę publiczną przy tym zwierciagle i rozmawiamy tak, jakbyśmy rozmawiali z błędem logicznym wewnątrz. I myślę sobie o tych komentatorach, co nimi kieruje. Dzisiaj mówimy o narcyzmie, próbujemy to przez takie pojęcia psychologiczne przesiać i w ten sposób to opisać. A ja pamiętam, co mnie od zawsze wynerwowało, kiedy obserwowałam komentariat, zwłaszcza na Twitterze, gdy denerwowała mnie zawsze wyższość moralna. I to, że ja czułam, że po tamtej stronie taki lekki uśmiech, dystans, i ten dystans był po to, żeby właśnie pokazać, ja jestem lepszy, ja jestem arbitrem, ja ocenię, wy jesteście źli, wy jesteście źli, wy czasami gorsi. W pełni racja, też czuję takie poczucie wyższości moralnej ze strony części komentatorów symetrystów, ale zaraz, gdy spróbujemy głębiej wejść, ono jest związane właśnie z narcyzmem. Pozdrawiamy panią Cenię, pana Ryszarda raz jeszcze, że pani Lucia, jakakolwiek krytyka PiS przyjmuje jako hej, przepisz hej wszystkim, którzy się z nimi nie zgadzają. Oczywiście, że to też jest taka metoda. Natomiast rozpoczęliśmy też od słów Bartoszewskiego, że prawda leży tam, gdzie leży, a nie można właśnie tak arytmetycznie podzielić świata na pół. A oni dzielą to na pół. I stawiając się, to już mamy to na pozycji wyższości moralnej. I powiem tobie tak, jak przygotowywaliśmy się dzisiaj do tego podcastu, właśnie chcieliśmy państwu powiedzieć, że jedną z przyczyn może to być oczywiście koniunkturalizm, cyniczny kalkutyzm, czyli ochrona własnego interesu, ponieważ symetryzm daje takim komentatorom maksymalizację słuchaczy. Bo jeżeli ja określę się w sprawie samobójstwa Bidy albo tego, jak zniszczono Andrzeja Leppera po bardzo konkretnej stronie wartości i prawdy, to w ten sposób w oczach symetrysty, ja jako symetrysta, ja sobie zawężę pole oddziaływania. Tak, bo odbiorca powie, że ty jesteś tym PiS-owskim, albo ty jesteś tym platformianem, dziennikarzem. Tak, i to jest to. I dlatego z tym jesteś nierzeczalny. I to jest czasami właśnie takie działanie asekuracyjne, dlatego żeby uniknąć strachu. Ale jest też działanie właśnie narcystyczne. I to jest bardzo ciekawe, ponieważ pojawia się takie pojęcie uświęconego symetrysty i psychologowie w Stanach Zjednoczonych też dokonali mnóstwo badań i stwierdzili, że bardzo silnym psychologicznym motorem postawy takich fałszywego symetryzmu jest właśnie to, o czym ty powiedziałaś, czyli narcyzm i poczucie wyższości moralnej. Bo poczucie wyższości moralnej wiąże się właśnie z narcyzmem i ono jest widoczne w szczególności u części akademików, komentatorów i publicystów. Ponieważ taki symetrysta patrzy na spór publiczny z góry i przedstawia obie strony tego sporu jako plemiona, jako jakichś fanatyków, a siebie pozycjonuje jako osobę jedynie trzeźwą, która jest rzekomo bezstronnym obserwatorem. I w ten sposób on może sygnalizować jakby swoją, to co mówiłaś, wyższość moralną, swoją cnotę, ponieważ gdyby miał nazwać zło po imieniu, to wtedy tworzyłby taką bezpieczną formę cnoty, przedstawiałby swoją bierność jako relatywizm, rozumiesz? I on tworzy coś, co jakby to powiedzieć, on nie musi się określać, jeśli chodzi o dobro, o zło i nie musi, inaczej, on swoją bierność, swoją neutralność może w ten sposób postawić jako właśnie wyższy poziom kultury, wyższy poziom publicystyki, jako to, że on jest osobą odporną na jakieś manipulacje. No i to by wszystko było okej do tego momentu, gdyby w pewnym sensie jakby niechęć do określenia się po jakiejś stronie ma sens, o ile nie ma komponentu moralnego w całej tej historii. Natomiast w momencie, kiedy się pojawia komponent o charakterze moralnym, czyli nie tylko, że coś jest zgodne z prawem lub niezgodne z prawem, ale też, że coś jest słuszne lub niesłuszne, to wtedy taki brak określenia się jest pewnego rodzaju jednak tchórzostwem. Ponieważ wydaje mi się, że człowiek, który ma ambicję, żeby komentować rzeczywistość, która ma ten komponent moralny, powinien ją umieć odpowiednio ocenić. Trochę za bardzo teoretyzujemy. Teoretyzujemy, ale jeszcze tak dokończmy, bo to jest bardzo ciekawe. Jeszcze też wskazują na to psychologowie, że u części symetrystów jest to związane z czymś, co nazywa się brakiem empatii. Po prostu te osoby rzadko kierują się jakimś takim poczuciem sprawiedliwości wobec ofiar i one nie rozumieją po prostu ofiar. Sama część symetrystów nie rozumiała w ogóle krzywdy, którą ponosiły ofiary reżimu pisowskiego, ponieważ dla nich ważniejszy jest ich wizerunek jako narcyza, czyli osoby, która jest nie tylko wyższa moralnie, ale jej wizerunek jest powyżej jakiegokolwiek sporu. To jest dostrzegane w naszej debacie i rzeczywiście pojawiają się bardzo często takie wprost nazywane przez publicystów określenia, że uczestniczymy w wojnie plemiennej, że trzeba tę wojnę plemienną przerwać, że są dwa plemiona, jedno plemię to jest PiS, drugie plemię to jest Platforma, że potrzeba czegoś innego, jakiegoś nowego otwarcia itd. To jest obecne też w takim sensie, że cały czas nie doszło do rozliczenia PiS-u. I ja nie mówię tutaj o rozliczeniu w sensie prawnym, tylko mówię nie doszło do takiego rozliczenia w sensie moralnym. I oznacza to, że dzisiaj PiS jest traktowany jak dokładnie taka sama partia jak wszystkie inne demokratyczne na tej drodze. Ale przez kogo jest tak traktowany? Mówię ogólnie przez komentariat. Dokładnie. Przez publicystykę. Tymczasem PiS był tą partią, która próbowała zrobić pewien wyłom z demokracji, a pozostałe partie tego nie robiły. I nadal tej oceny mi brakuje. Jeżeli dzisiaj opowiadamy sobie, że to są partie, które wszystkie stoją w jednym rzędzie, to znaczy, że publicyści, komentatorzy zamykają na to oczy. Bo oczywiście odpowiedzialność prawna za rozliczenia jest po stronie wymiaru sprawiedliwości. Odpowiedzialność polityczna za rozliczenia jest po stronie rządu. Natomiast jest też pewna odpowiedzialność wśród tych, którzy mają ambicje i aspiracje do tego, żeby być jakimś głosem. I to są dziennikarze. Wszyscy bardzo chętnie łączą wymiar sprawiedliwości i rządzących w jedno i narzucają narracje tego rodzaju, co nie ma rozliczeń. A o tym ja się pytam. A jak wy rozliczyliście moralnie tę ekipę? Jaką wy nadaliście narrację wobec ich czynów? Bo też bym chciała to usłyszeć. Tymczasem ja wielokrotnie słyszę... I wiesz, to, co mówisz o narcyzmie, ja bym to jeszcze jakby tak ujęła trochę z innej strony. Narcyst to jest osoba, tak jak słusznie powiedziałaś, bez empatii. Ona jest w stanie pewnie opisać pewne emocje, natomiast nie jest w stanie ich zinternalizować i poczuć. Zatem bardzo trudno jej się zidentyfikować z tymi osobami, które były przez system PIS skrzywdzone i rzeczywiście cierpiały, odczuły i tak dalej. To będzie sfera przeżyć poza nią. Zatem łatwo się z tego wyodrębnić i po prostu rozmawiać o rządach PIS-u w sposób bezemocjonalny. Tymczasem dla wielu ludzi, którzy doświadczyli rządów PIS-u, na przykład, pozwolę sobie teraz nazwać te osoby, Paweł Adamowicz, który zginął i moralnie odpowiedzialny za jego śmierć jest telewizja kurskiego. To są osoby, które straciły rodzinę. Paweł Adamowicz miał żonę. Ma żonę. Miał żonę. Miał dzieci, dwie córki i miał rodziców i całą rodzinę i przyjaciół. Miał też miasto Gdańsk. Wszyscy ponieśli stratę. To był człowiekiem. Ponieśliśmy stratę, bo zginął człowiek, a nie powinien był. Jest syn Magdy Filiks, który popełnił samobójstwo, a z tyłu, za sceną tego wydarzenia, są wydarzenia o charakterze politycznym i nagłośnienie tego. Jak można tego nie dostrzegać i nie umieć tego nazwać? Człowiek, który nie ma empatii, nie przeżywa tego. I bardzo łatwo jest jemu przejść do porządku dziennego nad tymi wydarzeniami i dzisiaj oceniać PiS po prostu jako jedną z wielu partii. Nie pamiętając o tym, że za rozmaitymi przestępstwami była też krzywda. Genialne. Słuchajcie, dziękujemy, że jesteście, bo napędzamy się wzajemnie do analizowania rzeczywistości, mówienia głośno, jak jest. Jeszcze może dokończę ten przykład. A nad tym wszystkim jest to narcystyczne dążenie do uznania, którego się po prostu, ponieważ nie ma się tego poczucia silnego własnej wartości w sobie, to się wszystko eksternalizuje, czyli ja szukam uznania, zatem jeśli dostanę 150 lajków, albo 2000 lajków, albo 5000, albo 7000, to ja jestem podbudowany, bo inni mnie dostrzegają, inni mnie zauważają. I to jest paliwo. Więc taka osoba, taki publicysta musi się ciągle karmić paliwem. Jest taki kanał jeden, który się tak bardzo karmi paliwem w ten sposób. To jest narcystyczny kanał. Ja uważam, że szkoda, jaka stoi za jego funkcjonowaniem, się mierzy w paliwie, które jest czerpane i które liczy się nie tylko w pieniądzach, które są za wyświetleniami, ale to też jest paliwo, które narcyst czerpie paliwo, żeby funkcjonować tak, jak auto czerpie paliwo, żeby jeździć. Bardzo ciekawe. I do tego jeszcze dojrzeliśmy. Nie ma tego sensu. Sytuacja wśród dziennikarzy. Bo mamy z jednej strony pracowników PIS-u, biura prasowego, wszystkie te ich kombajny, które potworzyli, jak się okazuje, też z mafią były pozapinane, takie jak Republika Inna. Ale z drugiej strony mamy dziennikarzy odważnych, z Superwizjera na przykład, albo dziennikarzy ślepczych z Gazety Wyborczej, z Onetu, z wirtualnej, z wielu innych mediów, którzy potrafili i w czasie rządu PIS i obecnie wykonywać swoją pracę jako pracodziennikarze. I tak sobie wyobrażam. Ja nie byłem dziennikarzem, ale dla tych symetrystów, komentatorów to też jest bardzo wygodna pozycja być ponad nimi. Bo wtedy taki komentator narcyz, on nie może przyznać racji, że no, chłopaki tam z TVN-u, z Superwizjera, panowie mieliście rację, rzeczywiście ten Cuszek popełnił, zabili i tak dalej, i tak dalej, narażali się życie, robili się niebezpieczne materiały. Nie, oni się stawiają, trzeba wsłuchać, nasze dzieci z pieskiem wychodzą. Chciałem powiedzieć, że wtedy ci narcyzi, komentatorzy, dziennikarze, są poza tym sporem też uznając, że pracownicy biura PIS z Republiki są tak samo wartościowi, wykonują takie stany wartościowe dla społeczeństwa pracy, jak prawdziwi dziennikarze śledczy. Czyli ten komentariat szkodzi tak naprawdę państwu. No tak. Bo neutralizuje, niszczy tak naprawdę rzetelną pracę dziennikarską. I na koniec tylko powiem tobie i państwu przedstawię wyniki badania moral ground standingu z lat 19-21 o czymś, co nazywa się moralne pozowań. Otóż są publikacje w Stanach Zjednoczonych, które pokazały silną korelację pomiędzy tym moral ground standingiem a narcyzmem tak zwanym uprawnieniowym. I o co chodzi? Chodzi o to, że osoby o silnych cechach narcystycznych traktują debatę publiczną nie jako narzędzie do dochodzenia prawdy, ale jako teatr. Symetryczne ocenianie stron jako jednakowo złych pozwala im podgrywać rolę sędziego, co w ich oczach automatycznie lokuje ich moralnie wyżej niż strony swoich. To jakby się zgadza i to jest nawet intuicyjnie słuszne ze tym, co obserwujemy u nas. A jakie to jest szkodliwe dla państwa, bo przecież przez lata pamiętasz sprawę samobójstwa Barbary Gity, zaszczucia jej przez ten układ mafii na Śląsku. Jak ci komentatorzy wtedy zaszkodzili, pobierając taką właśnie narcystyczną swoją postawę tego niby bezsłynnego sędziego. Ponieważ wsparcie słowem też dziennikarskim czy też postawą moralną do rozliczenia tego uniemożliwiłoby powtórzenie tej operacji wobec Andrzeja Leppera. Z Lepperem było tak samo. Z Pegasusem było tak samo. Z tym, co robił Wąsik-Kamiński, było tak samo. Mamy prokuratora generalnego pierwszego w historii Unii Europejskiej, który ucieka jak szczur do Stanów Zjednoczonych. Facet oskarżony o potężną adwersację i dla nich to jest to samo, co żurek. Rozumiesz, nie? Wiele rzeczy by się nie wydarzało, gdyby nie było pozwolenia na nie. I czasami właśnie milczenie wystarczy, żeby akceptować dalej idące zła. Szanowni Państwo, dziękujemy za miłe słowa też. Pozdrawiamy Pana Browara, Panią Mariolkę, Pana Krzycha, Pana Tomasza. Dobry wieczór. Co powiecie o postawie prawicy wobec Unii Europejskiej, Ukrainy i Unii Europejskiej? Pan Krzychu R.? Aha. Co powiemy o postawie prawicy wobec Ukrainy i Unii Europejskiej? No, wszelkie dystansowanie się od Unii Europejskiej, które dostrzegamy w wypowiedziach wielu polityków tzw. polskiej prawicy, jest po prostu na Polski szkodliwe. I to pokazały nam nie tylko ostatnie lata w znaczeniu po II wojnie światowej, czyli ostatnie dziesięciolecia, ale szczególnie ostatnie lata pokazały nam, że bez jedności nie ma w ogóle myślenia o bezpieczeństwie. Unia Europejska na pewno jest wprawdzie może nie militarnym połączeniem państwa, ale gospodarczym bardziej. Niemniej jednak ta wspólnota nam daje bardzo dużo siły. A więc w ogóle co na ten temat powiedzieć? To jest antypaństwowe, prorosyjskie. Ja nie mam innych słów na to. Szkodliwe. Przeciwne Polsce. No, to jest też takie symetryczne trochę, nie? Ze strony prawicy. Takie pływanie. To jest też traktowanie polityki jako teatru. Jeżeli im z sondaży wychodzi, że opłaca się szczuć na Ukrainę, na Ukraińców, to PiS-owcy nagle wywołują wojnę z Unią Europejską i stają się bardzo antypaństwi. Nie wiem, nie wiem. Przecież prezydentowi Lecha Kaczyńskiego. No, w jakiś sposób się też ścierają oczywiście z Zawolińskim, który też być może miał jakieś wypowiedzi, których nie musiał mieć. Natomiast prawda jest taka, że to jest proste jak drut. Że interes wolna Ukraina i Ukraina wolna od Rosji to jest nasz narodowy interes. Absolutnie tak. Czego byśmy nie powiedzieli o przeszłości, czyli jak bardzo nie chcielibyśmy zrobić porządku z przeszłością. Mamy też oczywiście prawo do pamięci historycznej i do, nie? I do pewnego oceniania pewnych postaw w Ukrainie jako, powiedzmy, niekoniecznie zbieżnych z tym, jakbyśmy chcieli, żeby historia była postrzegana. Mówię ogólnie teraz, nie? Ale to się nie zmienia w postaci rzeczy, że żyjemy nie historią, tylko przyszłością. Jasne, ale mimo wszystko w Parlamencie Europejskim z inicjatywy naszej grupy IPP podjęliśmy bardzo ważną uchwałę upamiętniającą oczywiście zbrodnie ludobójstwa z Molańskiego. Przepraszam, ludobójstwa Wołyńskiego. Teraz usunęli mi się wszystko. Ludobójstwa oczywiście Katyńskiego i to była bardzo mocna, to jest bardzo mocne stanowisko Parlamentu Europejskiego, który politycznie uzależnia rozmowy jakiejkolwiek Unii Europejskiej z Ukrainą od odstąpienia przez Ukrainę, od ukraińskiego nacjonalizmu. Mówisz o wojnie, nie o Katynie. Mówię o wojnie, o zbrodnie wojska. Mówiłeś i powiedziałeś o Katynie. Zbrodnie Wołyńskie. W ogóle, przepraszam was. Późna pora. Oczywiście chodzi o zbrodnię wołyńską. Natomiast co do zbrodni wołyńskiej, ponieważ też jesteśmy po spotkaniach kilku w sprawie rosyjskiej desinformacji, nie zapominajmy o jednym, że w latach 37-38 NKWD przeprowadziła tak zwaną operację polską we wschodniej części Związku Radzieckiego i Rosjanie wymordowali około 100-120 tysięcy Polaków, polskich obywateli, którzy mieszkali na dalekich, że tak powiem, kresach. te spory są też oczywiście eksploatowane przez służby rosyjskie. Widzimy w jaki sposób służby rosyjskie działają w Łotwie, na Litwie, w Finlandii. Przecież dla żartów napisałem takiego tweeta, który dotyczył tego, że w związku z eskalacją napięć pomiędzy Rosją a Łotwą, czy też pogróżkami Putina wobec Łotwy, za chwilę w Polsce rozpocznie się propaganda w internecie antyłotewska i rzeczywiście zaczęli ludzie z jakichś kontrolowych, chyba propisowskich, albo probranowych, atakować Łotyszy. Że jest Dynaburg, że tam jest mniejszość Polska, która jest źle traktowana i tak samo jest, ja wiem, jak Rosja zaatakuje Finlandię, to nagle w polskiej infosferze będzie mnóstwo hejtów wobec Finów, a gdy zaatakuje Rosja Litwę, to oczywiście będą, będzie narracja antyliteska, tylko musimy pamiętać o jednym, będziemy to powtarzać, że tak samo będzie Rosja wykorzystywała, taka jest doktryna Kenana z 1946 roku. Zanim jeszcze Czerczyk ogłosił Żelazną Kurtynę, to w lutym chyba 1946 roku amerykański dyplomata George Kenan jako pierwszy ogłosił w takim telegrafii specjalnym dla administracji amerykańskiej metody działania Rosji i Związku Radzieckiego jako rozbijanie jedności Zachodu, dzielenie społeczeństwa, wykorzystywanie wszystkich podziałów, zwłaszcza podziałów też historycznych, odgrzewanie różnego rodzaju nacjonalizmów i to, co Kena w 1946 roku określił, wróciło. Bardzo łatwo dzisiaj jest to robić, ponieważ jest internet i można się przytrzymać, zmieniać tożsamości itd. I rzeczywiście ta dezinformacja w państwach łotyckich jest ogromna, na przykład w Estonii albo w Łotwie, gdzie są te mniejszości rosyjskie jednak zwłaszcza przy granicy z Rosją istotnie osadki są wysokie, wyższe niż Łotyszy czy Estończyków powiedzmy, no to przecież Rosjanie sieją taką propagandę, że tym ludziom tam jest źle i że potrzebują wsparcia Rosji. To jest takie przygotowywanie gruntu na ewentualną właśnie taką jakąś aktywność w tamtych rejonach. Chociaż, miejmy nadzieję i tak mówią generałowie, że pełnoskalowy atak na państwa łotyckie jest zapewne niemożliwy na ten moment. No ale wojna ma równoblicze. Jest już i hybrydowa i... Tak, jest wojna przede wszystkim informacyjna. Informacyjna i kognitywna, jak to się teraz mówi. Tak, wojna o nasze dusze, wojna o nasze umysły, wojna o opinię. Dlatego też musimy się uzbroić. I widzisz, zobacz, rozmawiamy o tak poważnych rzeczach, bo jesteśmy w momencie takim, pewnie historycznym. Gdyby spojrzeć się na to, w jakim momencie historycznym jesteśmy, to pewnie jesteśmy w momencie, w którym waży się, gdyby spojrzeć na to, co dzieje się dzisiaj z perspektywy za 100 lat, kiedy już nas nie będzie, nie będziemy żyli, ale nasi potomkowie i tak dalej będą oceniać te wydarzenia historyczne i będą publicyści, którzy będą opowiadać o tych czasach. Ja myślę, że oni powiedzą, że to jest moment, w którym ważyła się jedność Europy. My nie wiemy, w jakim kierunku ta jedność Europy pójdzie. Ważyła się jedność Europy i ważyło się starcie tego, co złe, no bo chyba możemy powiedzieć dzisiaj, upraszczając jednak, ale że Rosja jednak symbolizuje to imperium zła, a to, co Europa symbolizuje, jedność i obronę wartości demokratycznych, wolności i tak dalej. To jest to, co jest dobre. I jak ważne jest to, żeby dzisiaj