Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Bartłomiej Sienkiewicz: fundusze UE trzeba skierować na innowacje

Bartłomiej Sienkiewicz: fundusze UE trzeba skierować na innowacje

Poseł Bartłomiej Sienkiewicz rozmawia z Hanną Gil-Piątek o przyszłości funduszy unijnych, innowacjach i sposobie wydawania publicznych pieniędzy. W nagraniu postuluje likwidację NCBR i krytykuje Kanał Zero, określając go jako projekt polityczny.

Fundusze unijne a rozwój Polski


Sienkiewicz wskazuje, że model sprawnego wydawania pieniędzy na infrastrukturę przyniósł Polsce wymierne korzyści, ale nie odpowiada już na wyzwania związane z innowacjami i postępem technologicznym. Jego zdaniem samo wykorzystanie całej puli funduszy nie powinno być uznawane za sukces.

NCBR i finansowanie innowacji


W rozmowie pada krytyka sposobu finansowania innowacji oraz ocena działalności Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Sienkiewicz postuluje likwidację NCBR, argumentując, że państwo powinno odbudować wiarygodność i przeciwdziałać marnowaniu pieniędzy publicznych. Gil-Piątek wskazuje także przykłady projektów, które jej zdaniem pokazują problemy z oceną innowacyjności.

Nowe priorytety budżetu europejskiego


Polityk mówi o zmianach w podejściu Unii Europejskiej do finansowania innowacji, technologii i bezpieczeństwa cyfrowego. Podkreśla, że Polska powinna lepiej przygotować się do konkurowania o europejskie środki i kontrakty, zamiast polegać wyłącznie na dotychczasowym modelu funduszy strukturalnych.

Bartłomiej Sienkiewicz — moment z wypowiedzi: Bartłomiej Sienkiewicz: fundusze UE trzeba skierować na innowacje (01.10.2026)

Spór o Kanał Zero


W drugiej części nagrania Sienkiewicz komentuje reakcję Krzysztofa Stanowskiego i ocenia, że Kanał Zero pełni rolę projektu politycznego skupiającego różne środowiska prawicowe. Porównuje tę funkcję do roli, jaką w przeszłości odgrywały media skupiające publicystów o podobnych poglądach.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu, witam w Polityce pod dywanem. Dziś nietypowo, bo pod dywanem nie tylko ja, ale Hanna Gil-Piątek, którą zaprosiłem na to nasze spotkanie, bo wydaliśmy książkę niedawno, Naród do Zadania Specjalnych, Jednym z elementów jest problem funduszy unijnych i o tym chcieliśmy porozmawiać, ale rozmawiamy o funduszach unijnych, a nie o książce. Nie chcę, żeby ten program był niczym innym, jak reklamą książki sprzedażową. O broń Boże, chcę powiedzieć coś o to, nie czytajcie jej. O tych zastrzeżeniach chciałem wrócić do głównego tematu. Do tej pory było tak, że Donald Tusk z Elżbietą Miękowską stworzyli taką machinę do pozyskiwania pieniędzy unijnych. Ta machina doskonale zadziałała. Przyjmowaliśmy miliardy euro i wydawaliśmy je co do złamanego centa. Byliśmy mistrzami Europy w wydawaniu unijnych pieniędzy. Nawet znalazło to swoje określenie, że to spending, czyli wydawanie. Dla innych krajów Europy Środkowej, innych nowych członków Unii Europejskiej, Polska była przykładem, liderem i po prostu wzorem do wzięcia. Podobnie w Rumunii i Bułgarii, podobnie w innych państwach bałtyckich, tworzono analogiczne struktury, jakie stworzył Tusk z Miękowską, w nadziei, że one pomogą im właśnie w tym sprawnym wydawaniu unijnych pieniędzy. To oczywiście nie przerośnie mistrza. Nadal utrzymaliśmy palmę pierwszeństwa. Ale świat się zmienił, a ostatnio się zmienia bardzo. Nasze pytanie podstawowe i to, o czym chcieliśmy Państwu opowiedzieć, czy ten system wydawania pieniędzy nadal ma sens w Polsce? To, że odnieśliśmy na tym wielki sukces infrastrukturalny, cywilizacyjny, nie ulega wątpliwości. To wielkie dzieło, jest w porządku, ale czy warto je ciągnąć na tej zasadzie? Przede wszystkim trzeba odróżnić fundusze od funduszy. To, o czym powiedziałeś, kiedy mówiłeś o tym turboministerstwie, bo rozumiem, że o tym strukturze mówiłeś, które ponad dekadę temu istniało w polskim rządzie. Ono łączyło infrastrukturę, ono łączyło fundusze i łączyło też rozwój. Czyli to było takie turboministerstwo, które miało za zadanie wszystkie autostrady powstające wtedy, nie wiem, koleje, mosty przeprowadzić gładko, tak żeby tam nie było żadnych barier biurokratycznych i to się sprawdziło. Natomiast fundusze unijne to też innowacje i to też coś, co popycha polską gospodarkę do przodu. Ale w tym modelu nie byliśmy najlepsi w pieniądzach na innowacje. I to właśnie chcę powiedzieć, że jeżeli chodzi o innowacje i o budowę zarówno dużych firm, takich, które miałyby być czempionami na miarę Googla czy Eleven Labs. Eleven Labs jest firmą założoną przez Polaków, ale poza Polską i tak się dzieje z różnymi polskimi firmami. O tym zresztą więcej w książce piszemy. Natomiast te fundusze na innowacje są wydawane do zera i my się chwalimy tym jako sukcesem. Tym głównym rozdawaczem funduszy jest NCBR w Polsce, który naznaczony bardzo wieloma aferami. Tam przepadło 80 miliardów złotych przez 17 lat i szanowni państwo nie mamy dotąd żadnej polskiej firmy takiej, która na skalę światową, tak jak kiedyś np. Nokia byłaby w stanie być rozpoznawalna. Mówiąc pościej, w NCBR-zy przewalono 80 miliardów na nic. Znaczy nic z tych pieniędzy. Czekaj, ale ja jeszcze nie skończyłam. Daj mi powiedzieć do końca. To nie są jedyne pieniądze, które wydajemy na innowacje i rozwój gospodarczy. My też wydajemy je z tych pieniędzy, które mają do dyspozycji marszałkowie i tam są takie specjalne rozpylacze funduszy unijnych, tak zwane firmy regrantingowe, które zajmują się tym, żeby małym firmom udzielać takich grantów i dotacji. I teraz na co te dotacje płyną? Na przykład na nowe standardy w sommelierstwie, na nowe sposoby relaksacji typu mindfulness, na numerologia w biznesie w jednym z rozdań, które sprawdzaliśmy. To był projekt, który był na końcu kolejki w liście rezerwowych. No ale to mniej więcej obrazuje na jakie głupoty i pierdoły wydawane są unijne fundusze. Te fundusze, które teraz, kiedy świat się zmienił, kiedy to o czym piszemy w książce, czyli ten garażowy model innowacji i postępu, do którego moglibyśmy być dopasowani, trafia na mechanizm, który szczerze mówiąc już nie pełni żadnej roli oprócz spendingu. I my jesteśmy bardzo przeciwko temu spendingowi. Jest takie powiedzenie, które jest mottem, takim zawołaniem Legii Cudzoziemskiej, francuskiej Legii Cudzoziemskiej, czyli tego wojska najemników służących w różnych kątach świata dla dobra interesu Francji. Maszeruj albo ginij. To oczywiście się wzięło z ich afrykańskich przygód, ale doskonale odnosi się do tego, co się wokół nas dzieje. Świat się tak szybko zmienia, że albo się dostosowujesz i maszerujesz, albo zostajesz tak naprawdę w kącie, giniesz. I jest jakimś absolutnym paradoksem, że tak innowacyjne społeczeństwo, takie gotowe do zaspokajania ambicji postępu technologicznego, ma system rozdawania pieniędzy unijnych, który jest jakby przeciwko temu, co się na świecie dzieje. Innowacje, postęp technologiczny tworzony w rozproszeniu przez małe firmy, średnie, wielkie, gdzie państwo tylko i wyłącznie jest pomagierem w tworzeniu tej ambicji rewolucji technologicznej, a nie kimś, kto łaskawie wydaje pieniądze. To jest po prostu potrzeba chwili i wydaje się, że najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić w tej chwili w Polsce, to nie mówić o tym. Znaczy uznać, że ten poprzedni, świetny model zresztą, który zapewnił wielkie sukcesy, to jest na zawsze. Że model Tuska i Binkowskiej, no już to jest w innym rozproszeniu, bo już to tak nie działa, ale generalnie ten sukces to niech on się dalej toczy, nie będzie się już dalej toczył. Świat się zmienił, więc może pora przestać milczeć, a zacząć dyskutować na poważnie, nie obrzucając się błotem nawzajem, co uwielbiamy, tylko bardzo merytorycznie w jakiś sposób zmienić wydawanie pieniędzy unijne na innowacyjność. Bo ja mam takie poczucie, że ten system bez tej krytyki publicznej nie ma szans się zmienić. Wiesz, ten system przestaje pasować powoli też do systemu europejskiego. To jest najgorsze. Tutaj w parlamencie europejskim, gdzie siedzimy w ogóle w całym tym ekosystemie Komisji Europejskiej, Unii Europejskiej, inaczej w tej chwili kształtować się będą fundusze i programy dotyczące różnego rodzaju innowacji. Czy to ESA, o której w Polsce wiemy i do której dokładamy mniej więcej 12 razy więcej niż przed dekadą i to bardzo dobrze. Tak jak fundusze na budowę europejskich czempionów, czy bezpieczeństwo cyfrowe, suwerenność cyfrową. Są różnego rodzaju programy, ale one nie są już tak, nie będą już na tej zasadzie, na jakiej my się bardzo przyzwyczailiśmy. To znaczy wielkie pieniądze, które dopływają do Polski i my je mamy zagospodarować. Nie, tutaj kto więcej położy na stoliku, ten będzie miał większy udział w podziale tych środków i w strumieniu kontraktów kierowanych do danego kraju. Więc jeżeli my jako Polska chcemy mieć coś do powiedzenia w przyszłym kształcie Europy, to powinniśmy już teraz zająć się tym, żeby na poważnie traktować innowacje i rozwój gospodarczy. Tymczasem w parlamencie europejskim trwa cicha i głośna wojna o budżet wieloletni, w którym największy spór, a przynajmniej jeśli chodzi o Polskę, dotyczy tych pieniędzy strukturalnych. Ten budżet nowy, który idzie zupełnie inaczej rozkłada akcenty. On wysuwa na pierwsze miejsce właśnie innowacyjność, postęp technologiczny, zdolności cyfrowe, a nie rozdawanie pieniędzy przez marszałków województw. Bo ten model już po prostu przestaje działać. Ja rozumiem samorządowców, którzy są zaniepokojeni, że dostaną mniej pieniędzy, ale tam propozycja jest taka, żeby te dotychczasowe pieniądze na rolnictwo i zmiany strukturalne weszły do takich kopert narodowych i tam rząd będzie rozdawał tak jak uważa, będzie najlepiej. I co też budzi pewną nieufność samorządowców? Ja chcę powiedzieć jedną rzecz. To nie jest kwestia samorządu. To nawet nie jest kwestia rządu. To jest nasza wspólna kwestia, która łączy nas wszystkich. Albo my weźmiemy udział w skoku technologicznym, albo za parę lat nas nie będzie. I jeśli nie wykorzystamy tych pieniędzy odpowiednio, to będziemy ginąć, a nie marszerować. To jest ostatni moment na dyskusję publiczną o sposobie wydawania tych pieniędzy. No dobrze, tylko ja jako radna sejmiku województwa łódzkiego powiem tak. Mówimy o centralizacji funduszy, a pokazujemy NCBR, który kompletnie się w tym nie sprawdził. Owszem na przykład są pozytywne przykłady jak Instytut Łukasiewicza w obronności. Teraz buduje się taka szybka ścieżka wdrażania innowacji. To jest ośrodek systemów autonomicznych OSA. Natomiast ja wcale nie uważam, żeby przez marszałków te pieniądze na innowacje nie szły. Tylko uważam, że źle ustawiliśmy i zaprogramowaliśmy ten stolik. Że mając klapki na oczach w kierunku wydawania do zera tych pieniędzy, my nie zwróciliśmy trochę uwagi na to, na co my je tak naprawdę wydajemy i czy to naprawdę wzmacnia odporność. Bo jeżeli chodzi o rolnictwo, to ja bym widziała na poziomie województw inwestycje na przykład w mechanizację i w cyfryzację rolnictwa. Tak, w drony, w automatyczne systemy zbiorów. Niech to będzie takie, ale nie miejmy już w głowie, bo to się przez lata sprawdzało. My zbudowaliśmy odporność, zbudowaliśmy cały ekosystem polskich firm, które dodawaliśmy. Jak leci na to, co nazywaliśmy innowacją? A przypomnę, że innowacją było to, co nie występowało w promieniu iluś tam kilometrów. Na przykład stacja benzynowa mogła być innowacją. No ale świat się trochę zmienia i tak już nie jest. Teraz pora pomyśleć o tym, żebyśmy szli do przodu zarówno na drobno, czyli tak właśnie oddolnie jak rolnicy z ich dronami, jak i na grubo, czyli budując te firmy i inwestując w te firmy, które naprawdę mają szansę liczyć się nie tylko w Europie, ale na świecie. Mówiłaś o tym, że to też wymaga jakiejś wiarygodności z punktu widzenia centrum państwa. My tutaj wspólnie jesteśmy przekonani o tym, że takim sygnałem bardzo wiarygodnym dla ludzi, że nie będziemy dopuszczać w przyszłości do marnowania pieniędzy na nowoczesność, jest rozwiązanie i likwidacja NCBR-u, czyli tego miejsca, w którym 80 miliardów zostało przepalonych bez żadnych efektów. Jeśli państwo chce być wiarygodne wobec obywateli, potencjalnych biorców pieniędzy na nowoczesność, to musi dać sygnał, że pewien typ marnotrawienia tych pieniędzy już nigdy w Polsce się nie powtórzy. Dlatego postulujemy, jako początek tej dyskusji o nowym sposobie wydawania pieniędzy, likwidację tej instytucji, a managerowie, którzy dopuszczali się tam różnego rodzaju rzeczy albo po prostu akceptowali ten stan, powinni mieć milczy bilet dostępu do jakichkolwiek pieniędzy publicznych w przyszłości, bez tego ruchu jakiekolwiek zapewnienia, które będą niewiarygodne. Ja bym ci wierzyła, może tak, nie zgadzałabym się być może z tobą, gdyby nie to, że po tym fatalnym wyzwoleniu NCBR-u, który był wykorzystywany jako partyjny paśnik, z ogromnymi aferami, z 50 milionami zapisów. Mówimy o tym, co się działo z zapisami, ale słuchajcie, ostatnio wydano ponad 20 milionów na projekt nowego gatunku piwa z NCBR-u. Naprawdę to jest innowacja, na którą nie stać bez przesady. Znaczy po tym wszystkim już powinna być likwidacja tej instytucji. I to jest nasz wkład w debatę publiczną, co zrobić z pieniędzmi unijnymi. Zacznijcie likwidować zgniłe części państwa, ponieważ tak jest, że jak część rośliny gnije, to się ją odcina, a nie karmi. Ale nie wojowództwa, prawda? Nie, weź Boże. I ten. To tyle jeśli chodzi o temat tego spotkania. Proszę Państwa, okazało się, że pan redaktor Stanowski z Kanału Zero oburzył się, jeśli tak można mniemać, tak bardzo na mnie, że zabrakło mu słów i to swoje oburzenie wyraził ikonkami. Ślad za oburzeniem redaktora naczelnego Kanału Zero ruszyło kilkaset tysięcy innych oburzonych, którzy już nie wyrażali swojego oburzenia ikonkami, a wezwiskami, oburzeniem słownym itd. Co spowodowało to poruszenie właścicieli Kanału Zero i jego słuchaczy? No to zobaczmy co. Praktycznie powstała nowa partia polska, ona się nazywa Kanał Zero i to jest ta właściwa partia, która łączy cały ten obóz. I my się w tej chwili zderzamy jako politycy drugiej strony z partią Stanowski, a nie z partią Nawrocki, nie z partią Kaczyński, ja już nie mówię o jakimś Murawieckim itd. No chyba mamy do czynienia z przypadkiem, w którym zabolała prawda, ponieważ Kanał Zero nie jest zwykłym kanałem dziennikarskim, to nie jest obiektywne dziennikarstwo. Ono udaje obiektywne dziennikarstwo, ale w istocie swojej jest to projekt polityczny i jest oczywiste, że on scala całą strefę polityczną od trzech konfederacji, bo de facto są trzy, przez Polskę Plus. Tak się to nazywa ten nowy twór? Rozwój Plus? Tak, dokładnie, czyli ugrupowanie Murawieckiego i Prawo i Sprawiedliwość z dynamicznym liderem Jarosławem Kaczyński. Wszyscy tam się mogą odnaleźć w Kanale Zero. Co więcej, jak się patrzy na wybór materiałów, to widać wyraźnie, że w takiej czy w innej formie Kanał Zero właściwie reprezentuje ten sposób działania. I proszę Państwa, to nie jest nic niezwyczajnego. Ja przypominam, że taką funkcję pełniły czasami tygodniki, jak powstał Tygodnik do Rzeczy, przez pewien czas Rzeczpospolita, gdzie się zgromadziło bardzo dużo prawicowych publicystów. To nie jest nic złego. Tak jak konserwatyści mają spektatora w Stanach Zjednoczonych, albo że w Anglii, a z kolei liberołowie mają lewica brytyjska, ma gardiana. Panie Stanowski, to nie jest wstyd, że jest Pan liderem ideowym politycznego środowiska i wykonuje Pan robotę polityczną. Jeśli Pan tego nie wstydzi, nie oburza się, a jak już się niech oburza, to może nie ikonkami, tylko słowami.