Krzysztof Bosak: alerty RCB sieją chaos zamiast ostrzegać
Krzysztof Bosak skrytykował system alertów RCB i powiadamiania ludności podczas konferencji Konfederacji 1 października. Wskazał na częste komunikaty, brak jasnych procedur i potrzebę bezpiecznego kanału ostrzegania przed realnymi zagrożeniami.
Bosak ocenił, że mieszkańcy otrzymują zbyt wiele alertów, także o sprawach, które nie wymagają pilnej reakcji. Jego zdaniem nadmiar komunikatów może prowadzić do dezorientacji i osłabiać gotowość do reagowania na rzeczywiste niebezpieczeństwo.
Polityk odniósł się do sytuacji z 17 września, kiedy w szkołach i urzędach przeprowadzano ewakuacje bez jednolitych instrukcji. Podkreślił, że mieszkańcy powinni wiedzieć, jak rozumieć polecenie udania się w bezpieczne miejsce i gdzie szukać wiarygodnych informacji.
Bosak postuluje stworzenie szybkiego, zdefiniowanego kanału komunikacji z obywatelami, który ograniczałby ryzyko podszywania się pod RCB i opóźnień typowych dla SMS-ów. Zwrócił też uwagę na przestarzały, jego zdaniem, sposób uruchamiania syren alarmowych.
Wypowiedź dotyczyła również wydatków na ochronę ludności i obronę cywilną oraz braku jasno określonych celów i kontroli ich wykorzystania. Bosak wskazał, że problem systemu ostrzegania narastał za rządów PiS i pozostaje nierozwiązany za rządów Donalda Tuska.

W odpowiedziach na pytania Bosak mówił także o obniżeniu danin na paliwa, sprawie Marcina Romanowskiego, negocjacjach dotyczących obecności wojsk amerykańskich oraz standardach sprawnościowych w służbach mundurowych.
Alerty RCB i bezpieczeństwo cywilne
Bosak ocenił, że mieszkańcy otrzymują zbyt wiele alertów, także o sprawach, które nie wymagają pilnej reakcji. Jego zdaniem nadmiar komunikatów może prowadzić do dezorientacji i osłabiać gotowość do reagowania na rzeczywiste niebezpieczeństwo.
Procedury i ewakuacja
Polityk odniósł się do sytuacji z 17 września, kiedy w szkołach i urzędach przeprowadzano ewakuacje bez jednolitych instrukcji. Podkreślił, że mieszkańcy powinni wiedzieć, jak rozumieć polecenie udania się w bezpieczne miejsce i gdzie szukać wiarygodnych informacji.
Technologia systemu ostrzegania
Bosak postuluje stworzenie szybkiego, zdefiniowanego kanału komunikacji z obywatelami, który ograniczałby ryzyko podszywania się pod RCB i opóźnień typowych dla SMS-ów. Zwrócił też uwagę na przestarzały, jego zdaniem, sposób uruchamiania syren alarmowych.
Wydatki i odpowiedzialność
Wypowiedź dotyczyła również wydatków na ochronę ludności i obronę cywilną oraz braku jasno określonych celów i kontroli ich wykorzystania. Bosak wskazał, że problem systemu ostrzegania narastał za rządów PiS i pozostaje nierozwiązany za rządów Donalda Tuska.

Pozostałe tematy konferencji
W odpowiedziach na pytania Bosak mówił także o obniżeniu danin na paliwa, sprawie Marcina Romanowskiego, negocjacjach dotyczących obecności wojsk amerykańskich oraz standardach sprawnościowych w służbach mundurowych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Krzysztof Bosak: Autentyczność i alternatywa w kampanii samorządowej
Krzysztof Bosak wzywa do dymisji ministra po pomyśle podatku
Krzysztof Bosak o ustawie 1449: paragrafy napawają niepokojem
Krzysztof Bosak: Zaprzecza wpływom, atakuje media i projekty unijne
Krzysztof Bosak: Zarzuca ministrowi złe zarządzanie obroną
Krzysztof Bosak w Sejmie: żąda likwidacji podatków i opłat
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski: referendum w Warszawie się nie odbędzie
Donald Tusk
Donald Tusk: Nawrocki prowadzi strategię wetowania ustaw
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki podpisał ustawę o zyskach koncernów paliwowych
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki: Akademie wzmacniają bezpieczeństwo Polski
Marcin Kulasek
Marcin Kulasek otwiera rok akademicki 2026-2027
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz: patriotyzm, prawda i bezpieczeństwo
Artykuły
Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Chcemy dziś zabrać głos na wspólnej konferencji prasowej z jednym z naszych liderów
Konfederacji na Podkarpaciu, Piotrem Pomykałą
na temat alertów RCB i systemu powiadamiania ludności,
który nie działa, nie działa na wielu poziomach, pomimo że wydawane są
na obronę cywilną,
na sprawy kryzysowe, ogromne pieniądze.
Zacznę może od tych pieniędzy, żebyśmy sobie uświadomili,
jak duże są to wydatki. W 25 roku wydano 16 miliardów złotych,
w 26-17, a w kolejnych latach to ma być ponad 100 miliardów złotych.
Nie, nie przesłyszeli się Państwo, mówimy dotychczas o kilkudziesięciu miliardach złotych
i w przyszłości o ponad 100 miliardach złotych. Na co?
Na program ochrony ludności i obrony cywilnej.
Jak te pieniądze są wydawane? Jak kto chce.
Bez żadnego planu, bez kwantyfikowalnych celów,
bez jakościowej kontroli,
bez z góry założonego planu, jakie dokładnie zdolności mają być osiągnięte.
Zdolności to jest podstawowe pojęcie i nie tylko w obronności, ale także w bezpieczeństwie cywilnym powinno być,
przynajmniej jest, w Polsce chyba niestety nie jest.
W związku z czym rząd zrobił to,
co potrafi najlepiej i co zresztą naśladuje rząd PiSu,
który robił w przeszłości dokładnie to samo,
to znaczy ustanowił swój własny nowy fundusz rozdawniczy
i powiedział gminom weźcie to i wydawajcie.
No i gminy wydają. Tylko czy z tego wynika większe bezpieczeństwo?
Nic na to nie wskazuje proszę państwa. W każdym razie ja jako
człowiek zainteresowany tematyką bezpieczeństwa, na razie
bywając na konferencjach, słuchając dyskusji, wypowiedzi polityków
nie słyszę o tym wzroście bezpieczeństwa, a raczej widzę
narastającą dezorientację naszego społeczeństwa
i narastające zaniepokojenie,
a nawet narastające przekonanie,
że rząd wykorzystuje temat wojny
do celowego siania niepokoju w społeczeństwie
po to, żeby uzyskać tak zwany efekt flagi,
która notabene zdaniem socjologów w Polsce podobno nie występuje,
to znaczy, że społeczeństwo będzie się bardziej jednoczyć wokół rządu
w sytuacji zagrożenia.
My jesteśmy zwolennikami dbania o bezpieczeństwo,
ale jednocześnie nie jesteśmy zwolennikami
bezsensownego siania paniki w społeczeństwie.
I proszę państwa to, czego doświadczają mieszkańcy Rzeszowa,
jeżeli chodzi o alerty RCB, to jest całkowicie nieakceptowalne.
We wrześniu, według tego co słyszę
od Piotra, od działaczy i od mieszkańców,
RCB rozesłało już kilkadziesiąt różnych komunikatów
w sumie w ponad 10 różnych dni.
Tak nie powinno być. Te alerty były wysyłane między innymi
5, 8, 10, 12, 13, 15, 16, 17, 24, 28 września,
a na tym lista pewnie się nie kończy, bo i w ostatnie dni września
z tego co słyszę od Piotra, nie stracili okazji,
żeby informować, a to o pogodzie, a to o szczypiące nalisy,
a to, że na Ukrainie trwa atak,
a to, że polskie lotnictwo operuje w powietrzu.
I co więcej, duża część tych alertów RCB, bo poprosiłem o to,
żebym zobaczył, sam dostaję alerty RCB tam, gdzie mieszkam pod Warszawą,
natomiast poprosiłem, żeby mi to przesłać.
I co mnie zadziwiło, proszę państwa,
w sytuacji, kiedy w żadnym wypadku do niczego nie doszło,
a czasem są to alerty informujące,
nie wiem w sumie po co tak naprawdę,
o standardowych działaniach polskich sił zbrojnych,
co nie powinno być powodem do strachu dla Polaków.
Jeżeli polskie lotnictwo operuje w powietrzu, to to nie jest powód do strachu,
to jest powód do dumy, albo do przekonania, że wszystko jest na swoim miejscu.
I RCB tytułuje te alerty
UWAGA, UWAGA, UWAGA z wykrzyknikami pisane kapslokiem.
I tak po kilka razy dziennie. No proszę państwa, tak się nie da funkcjonować.
I zaowocowało to chaosem, do którego doszło 17 września,
że szkoły czy urzędy były ewakuowane,
przy czym ewakuowane bez żadnego planu,
bez żadnego przećwiczenia. Jedni schodzili do piwnic,
inni wychodzili na plac. Niektóre dzieci były przestraszone,
niektóre płakały. Nikt właściwie nie wiedział,
do czego to ma prowadzić. I jaka jest odpowiedź
rządu i ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo
mianowanych z ramienia rządu Donalda Tuska do tych spraw?
Śledź komunikaty. Proszę państwa,
no ale gdzie mamy śledzić te komunikaty? Gdzie są te komunikaty?
Tego już się nie dowiemy. Mamy też kabaretowe wręcz
sytuacje, jeżeli chodzi o ten cały system powiadamiania.
Na przykład z jednej strony w zakresie cyberbezpieczeństwa
jesteśmy informowani, że mamy nie klikać w linki,
z drugiej strony raz RCB samo rozesłało
SMS-a z linkiem i jak wszyscy
obywatele zaczęli w ten link klikać, no bo dostali to od RCB,
więc prawdopodobnie zaufali, to się okazało, że strona jest
nieprzygotowana na taki ruch i przez kilka godzin w ogóle nie działało.
To jest, proszę państwa, kabaret.
A jak wygląda poważna komunikacja ze społeczeństwem?
Przede wszystkim ona nie powinna się odbywać przez SMS-y.
Ona się powinna odbywać przez specjalny kanał
stworzony we współpracy z telekomami,
z operatorami telekomunikacyjnymi, zdefiniowany kanał
na poziomie technologicznym, który w odróżnieniu od kanału
SMS nie ma kilkugodzinnego
opóźnienia, który po drugie
nie ma ryzyka, że ktoś się będzie podszywał.
Obecnie SMS nie jest bezpiecznym kanałem komunikacji
z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.
Można przy wykorzystaniu nawet bezpłatnych bramek w internecie
wysłać fałszywy alert, fałszywy SMS
podszywając się nawet pod RCB.
To jest po prostu technologicznie możliwe.
No i przede wszystkim powinien istnieć jednak
zdefiniowany kanał, w którym publikowane są te komunikaty.
Taki kanał w tej chwili nie istnieje.
Bywa tak, że RCB rozsyła jakiś komunikat, a zależne od rządu
i przejęte zresztą bez właściwej ustawy media
w tym samym czasie nadają muzykę, albo nadają w ogóle informacje
z tym niezwiązane, albo w ogóle nic nie nadają.
Więc w jaki sposób my budujemy w społeczeństwie
przyzwyczajenie, że co? Że ludzie są zaniepokojeni
przez te SMS-y, włączają np. Polskie Radio
albo włączają kanał TVP Info i tam nie ma żadnej koordynacji
z tym, co jest podawane. To się musi skończyć.
I stąd mój apel i postulat.
Skończmy z tymi po prostu absolutnie
nieprofesjonalnymi praktykami siania niepokoju w społeczeństwie.
Nie róbmy tak,
żeby wykorzystywać możliwość powiadamiania ludzi
bez ładu, bez składu i bez końca.
Odfiltrujmy rzeczywiście
nieistotne rzeczy od tego, o czym ludzie powinni być powiadamiani.
Nie wiem jak Państwo, ale ja nigdy nie miałem
problemu ze szczepionką na lisa, dla lisów na wściekliznę.
Nie znam nikogo, kto by miał.
Literalnie nikogo.
Częściej słyszałem o tak rzadkim zjawisku jak pogryzienie przez bobra
niż zatrucie szczepionką na lisy.
Więc proszę Państwa, może po prostu skupmy się na tym,
co jest rzeczywiście istotne, to znaczy na rzeczywistych zagrożeniach.
I teraz jeżeli jakiś dron czy jakaś rakieta
przekroczy granicę Polski, to ludzie z gmin,
gdzie to leci, powinni być powiadomieni.
Tylko do tego trzeba kanału, który nie ma kilku godzin opóźnień.
I moje podejrzenie jest takie, że oni wysyłają po prostu
te śmieci informacyjne, dlatego że wiedzą, że nie są w stanie
obywateli informować na bieżąco, więc rozsyłają wszystko,
co się da, żeby mieć to, co w administracji nazywa się
dupochronem. To znaczy po prostu, żeby każdy miał odfajkowane
swoje obowiązki i żeby nikt się do nikogo nie mógł przyczepić,
jak coś gdzieś komuś rzeczywiście na głowę spadnie.
A to, czy poczucie bezpieczeństwa wśród ludzi od tego się
wzmaga, wzmacnia czy spada,
to oni mają w nosie, bo kto wie, kto jest szefem RCB,
kto wie, kto polecenia wydaje, no nikt nie wie.
To są jacyś anonimowi, z punktu widzenia zwykłych obywateli,
biurokraci, którzy ostatecznie przed nikim nie odpowiadają.
Notabene warto powiedzieć, że te zaniedbania
to nie jest dziedzictwo rządu Tuska, to się ciągnie od czasu rządu PiS-u
i już w okresie rządu PiS-u, i wiem to z pierwszej ręki
od ludzi, którzy pracowali w RCB, była pełna świadomość,
że ten system jest anachroniczny i nic z tym nie zrobiono,
dlatego że próba zreformowania i unowocześnienia i wzmocnienia
RCB ugrzęzła w sporach pomiędzy
Kancelarią Premiera i MSW. I tak jest to do dziś.
I trzeba mówić, że to jest problem ponadpartyjny, to nie jest
sprawa tylko PiS-u, tylko platformy. Mamy po prostu ludzi
nieodpowiedzialnych, którzy zarządzają tym i się bawią w wysyłanie
SMS-ików i robienie ludziom alarmów
i straszenie ludzi bezwłaściwej do tego podstawy,
a jak rzeczywiście rakieta przekroczy polską granicę,
to wtedy nie informują, bo nawet czasem o tym niestety nie wiedzieli.
Tyle z mojej strony.
Oddaję głos Piotrowi Pomykale, który z perspektywy obywatela
i mieszkańca Podkarpacia coś więcej na ten temat powie.
Już o tym informowaliśmy
na konferencji z europosłem Tomaszem Buczkiem,
jak nie było procedur 17 września,
ale podkreślę, bo minął miesiąc,
dzisiaj jest 1 października, we wrześniu naliczyłem
37 powiadomień z RCB i o tym często
już informowaliśmy, że ludzie
nie reagują już na te powiadomienia.
Często je blokują, wyciszają, ale jakby się cofnąć
w czasie, w sierpniu było ich tylko 6.
Czy coś nadzwyczajnego zmieniło się w sytuacji geopolitycznej,
że taka intensyfikacja nastąpiła?
Nie sądzę. Tutaj mamy informację
o tym, że mieszkańcy,
to co powiedział marszałek, różnie reagowali,
ponieważ dostawali różne instrukcje.
W urzędach często schodzono do piwnic,
dzieci w niektórych szkołach wypuszczano, w niektórych
przetrzymywano w szklanych pomieszczeniach,
w wielkich halach, ale np. w galerii życie toczyło się normalnie.
Więc to, że nie było jednolitych procedur,
o tym już informowaliśmy, ale proszę Państwa,
jeśli komunikat brzmi
udaj się w bezpieczne miejsce, a ludzie nie wiedzą, jakie to jest bezpieczne miejsce,
to dajcie nam poradnik bezpieczeństwa.
To jest wspaniała lektura, do której zachęcają nas m.in.
wicewojewoda Busch bardzo zachęcał do tego,
tylko mamy tam sprzeczności.
Z jednej strony mamy sytuację, że informują nas,
jak konkretnie reagować na konkretne sygnały,
a z drugiej strony na edukację,
ponieważ środki na ochronę ludności,
obronę cywilną są spore.
Na Podkarpaciu to jest około 300 mln zł rocznie.
Jednak na edukację to jest procent z tego.
Więc mamy problem z tym, że tych sprzeczności
które dzisiaj zauważamy w rozdziale
o zagrożeniach spowodowanych blackoutem,
mamy np. informacje o tym, żeby przygotować
alternatywne źródło ogrzewania.
Ale polskie państwo działa przeciwnie,
tzn. zniechęca do tego, żeby posiadać dodatkowe kominki, piece.
Byliśmy przed chwilą u polskiego przedsiębiorcy,
który również się z tym zmaga
i o tym nas informuje.
Ale są też przedsiębiorcy z Podkarpacia, inżynierowie,
którzy chcieliby zadziałać w systemie ostrzegania,
informować społeczeństwo.
Również odbijają się od ściany.
Machina biurokratyczna działa tak,
że nie umożliwia im finansowania
ich pionierskich pomysłów.
My zachęcamy do tego, żeby na tym się zastanowić,
ponieważ te rozwiązania z technologii systemu dual use
mogłyby umożliwić z jednej strony odstraszanie zwierzyn,
a z drugiej strony informowanie o zagrożeniach
czy wyłapywanie tych zagrożeń.
Podsumowując, komunikaty dla mieszkańców
muszą być zrozumiałe i klarowne.
W tej sytuacji, którą mieliśmy miejsce 17 września
państwo polskie nie zdało egzaminu.
Musimy z tego wyciągnąć wnioski.
Środki są, dysponujemy pokaźnymi środkami,
ale przede wszystkim my musimy zdawać sobie sprawę,
że potrzebujemy dużo szkolenia
i informowania opinii publicznej
o faktycznych zagrożeniach.
Nie nadprodukcji, bo jeśli zastąpimy powiadomianie smsami
innym systemem, inną technologią,
ale jeśli będziemy nadal komunikować tak nadmiernie często,
to też nie będzie miało to racji bytu.
Jeśli są jakieś pytania.
Jeszcze jedną rzecz dodam proszę państwa,
bo obok tych smsów mamy jeszcze temat syren
i to też jest co ostatnio wyszło z tymi syrenami.
Nie wiem czy państwo wiecie, ale z jednej strony jest XXI wiek,
mamy światłowody, mamy karty SIM, mamy łączność opartą
o system GSM, a z drugiej strony
system uruchamiania syren jest oparty w tej chwili
o gońców, o ludzi, którzy mają odebrać komunikat
i następnie gdzieś tam jechać, gdzieś tam iść
w godzinach liczonego czasu,
stawić się, coś uruchamiać.
Nie da się tak zarządzać w czasie, kiedy rakiety
z baz wrogowskozastawionych wojsk
do polskich obiektów lecą parę minut,
to my działamy w oparciu o system gońców,
którzy są urzędnikami, nie są w ogóle
w trybie zmianowym. Mamy dwie służby
co najmniej w trybie zmianowym, które działają
co najmniej dwie służby,
czyli Państwową Straż Pożarną
i oczywiście Policję Cywilną plus Wojsko,
które oczywiście ma swoje stanowiska z dowodzenia całodobowe
i mając w sumie trzy formacje mundurowe utrzymujące
całodobowe stanowiska dowodzenia, my powiadomienie
ludności zrzucamy na urzędników, którzy w ogóle nie mają
całodobowego trybu pracy i którzy mają być gdzieś tam w gotowości
i jak coś tam przyjdzie, to gdzieś tam mają jechać i coś uruchomić.
W momencie, gdzie przy tym urządzeniu można by je połączyć
światłowodem albo zainstalować do niego na zapas
jeszcze kartę SIM i po prostu w RCB,
w programie wcisnąć jeden przycisk i uruchomić
te syreny tam, gdzie trzeba. W ogóle nie trzeba by się komunikować
z samorządami, w ogóle nie ma takiej potrzeby, ale nie ma w ogóle myślenia
w tym kierunku i my tutaj z działaczami młodszego pokolenia,
z Konfederacji, którzy rozumieją takie rzeczy,
z ruchu narodowego, ale też i od naszych partnerów z Nowej Nadziei,
my chcemy po prostu ten sektor bezpieczeństwa wprowadzić
w XXI wiek, zrobić to na poważnie, bo tak jak w tej chwili,
to jest naprawdę, to urąga jakieś
powadze państwa, które, no nie wiem,
ma rozwiniętą gospodarkę i rozwinięty
prywatny sektor i rozwinięte technologie.
Także to jest to przysłowa państwo z dyktyn, na które my się nie zgadzamy.
Pytania państwa, proszę bardzo.
Panie redaktorze, to jest bardzo trudna decyzja,
ja nie śmiałbym doradzać prezydentowi.
Sam jestem ciekaw, jaką decyzję podejmie.
Natomiast powiem, co my byśmy zrobili.
My już w 2021 roku przedstawiliśmy program
obniżki cen paliw,
obniżenia VAT-u, obniżenia
akcyzy, obniżenia opłaty paliwowej.
I to jest właściwy kierunek. I moim zdaniem rząd niepotrzebnie też
łączy kwestie obniżenia danin
nałożonych na paliwa z tym
dodatkowym, nadzwyczajnym podatkiem, do którego są wątpliwości.
A łączy to
z tego powodu, że po prostu mamy rekordowy deficyt
kolejny rok z rzędu i na następny rok znów zapowiadają 7%
PKB deficytu. To jest koszmar, to jest po prostu
najpierw prowadzi nieodpowiedzialną politykę finansową, a później
mówi, no my nic nie możemy, bo nie mamy pieniędzy, dajcie nam pieniądze,
to może coś zrobimy. Ta sytuacja jest karą
za nieodpowiedzialność tego rządu i poprzedniego rządu. Natomiast należy
zrobić to, co my mówiliśmy, czyli zmniejszyć skalę danin
nałożonych na paliwo. I moim zdaniem to dotyczy też
gazu. Gaz jest oczywiście do samochodu w tej chwili tańszy,
ale generalnie gaz też podrożał i mamy
bardzo wielu odbiorców gazu,
którzy na tej sytuacji też tracą.
My zwracaliśmy uwagę już wtedy, kiedy była dyskusja
o stawkach VAT-u, że
nie było obniżek właściwych stawek na gaz.
Ja myślę, że dobrze, gdyby minister Romanowski wrócił do kraju
i złożył zeznania i gdybyśmy nie musieli wszyscy być
pogrążeni w domysłach, co się stało w administracji
i co z zarzutami mu postawionymi, tylko gdyby
sąd mógł po prostu zapoznać się z zeznaniami
i wydać wyrok, choćby w pierwszej instancji.
Na razie nie zanosi się na to,
natomiast ten list żelazny może być do tego
drogą. I jeżeli ten list żelazny
spowoduje odblokowanie sytuacji,
czyli że minister Romanowski, no były obecnie już
poseł, przyjedzie do kraju, złoży zeznania i ta sprawa pójdzie
do przodu, to czemu nie? No to jest decyzja sądu.
Ja uważam, że robienie wokół tego afery
jest dla mnie takie też niepoważne.
Dlatego, że ta sprawa jest w głębokim impasie.
I wszystko idzie w tym kierunku, że przez 4 lata
sprawa nawet nie ruszy z miejsca,
kiedy rządzi właśnie ta koalicja, która chciała
rozliczać przedstawicieli poprzedniego rządu.
Więc ja nie rozumiem tego oburzenia. Mi się wydaje, że czasem
ci, którzy się oburzają, to chcieliby chyba, żeby ta sprawa nie ruszyła,
żeby minister Romanowski sobie już pozostał na emigracji,
a oni, żeby mogli chodzić po mediach i mówić, mamy rację.
No ale to nie jest sprawiedliwość.
Czy baza amerykańska powinna powrócić w starszym Polsce?
A jeśli tak, to dlaczego?
Panie redaktorze, żeby odpowiedzieć na pytanie o bazę amerykańską,
to trzeba by znać jakieś szczegóły. Ja tych szczegółów nie znam.
Wiem, że Ministerstwo Obrony prowadzi rozmowę z Amerykanami.
Uważam, że nasza strona powinna twardo negocjować
z Amerykanami. Nie powinno być tak, że
dajemy się wprowadzić w jakąś
licytację, kto da więcej pieniędzy tylko za to, żeby
jacykolwiek amerykańscy żołnierze tu stacjonowali.
Nie powinno być tak, że będziemy wydawać
na amerykańskich żołnierzy więcej niż na polskich żołnierzy,
albo że będą mieć lepsze warunki zakwaterowania
czy służby niż polscy żołnierze. Powinniśmy przede wszystkim
dbać o polskich żołnierzy. Natomiast jeżeli jest możliwe
zawarcie jakiegoś korzystnego strategicznie porozumienia
z amerykańskimi siłami zbrojnymi,
to czemu nie? Ale to trzeba po prostu twardo wynegocjować.
My nie jesteśmy przeciwni, ale wszystko zależy od szczegółów.
Zwracam uwagę, że baza a bazie nierówna.
Może być grupa wojskowych biurokratów,
a może być grupa żołnierzy z ciężkim sprzętem
gotowym do walki, a może być jeszcze jakiś inny komponent.
Siły zbrojne współcześnie składają się z bardzo wielu komponentów.
Więc życzę oficerom, którzy będą uczestniczyć w tych negocjacjach,
żeby po prostu dobrze, skutecznie, twardo negocjowali
i trafili na dobrych partnerów po drugiej stronie,
którzy chcą wzmocnienia, odstraszania
w Europie na wschodniej flance NATO.
Wiem, że są tacy oficerowie w siłach zbrojnych i naszych,
i amerykańskich, którzy myślą w tych kategoriach.
Natomiast to musi później jeszcze uzyskać akceptację polityków.
Będziemy to obserwować i zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Czy jeszcze jakieś pytanie?
Panie redaktorze, w formacjach mundurowych jest miejsce
i dla kobiet, i dla mężczyzn.
Natomiast moim zdaniem pojawia się jakiś przechył
w kierunku, powiedziałbym,
po pierwsze obniżania standardów, a po drugie
promowania wręcz służby
w służbach mundurowych przy pomocy kobiecych twarzy.
Dla mnie czasami to wygląda na instrumentalne posługiwanie się kobietami.
Wiadomo, że piękna kobieta
przyciąga oko mężczyzn, być może też kobiet.
To naturalne, to normalne.
I reklama tak działa, że często używa się ładnych twarzy w reklamie.
Natomiast poza pięknymi twarzami
potrzebujemy też siły, skuteczności.
I oczywiście jest grupa kobiet,
która ma te wszystkie cechy, które pozwalają,
żeby nie tylko pracować, nie tylko służyć w policji
i nie tylko za biurkiem, ale i na ulicy.
Sam byłem w tym tygodniu na zgromadzeniu w Warszawie,
gdzie była trochę konfrontacyjna atmosfera
i oddzielał nas kordon złożony z funkcjonariuszek.
To jest możliwe, ja nie mówię, że nie.
I myślę, że Sławomir Męcen też nie mówi, że nie.
Natomiast pozostaje pytanie, jaki próg trzeba spełnić?
Siłowy, sprawnościowy? I to jest pytanie i do kobiety, i dla mężczyzn.
Dlatego, że jeżeli będziemy służbę tworzyć
z osób, które nie mają odpowiednich parametrów,
a niestety w prawie wszystkich służbach mundurowych
te egzaminacyjne parametry zostały poobniżane
w ostatnich dekadach.
Jeżeli będziemy szli w tym kierunku, to skończy się w ten sposób,
że jakiś gangster, nie chcąc się podporządkować
funkcjonariuszom, po prostu ich popchnie
i sobie odjedzie albo pójdzie.
I my w takiej sytuacji nie możemy się znaleźć.
Moim zdaniem powinniśmy do służby premiować ludzi silnych fizycznie,
w szczególności silnych, twardych
i mających odpowiednie parametry
wzrostu i charakteru mężczyzn.
Bo wiadomo, że tak nas natura ukształtowała,
że mężczyźni, co do zasady, statystycznie są więksi i silniejsi.
I tam, gdzie trzeba użyć siły fizycznej,
mieć przewagę fizyczną, ta siła jest po prostu potrzebna.
Mówię tu truizmy.
Jeszcze raz, od tej reguły są wyjątki i podobnie w policji
są stanowiska, na których panie mogą robić super robotę.
Dlatego, że nie każdy w policji służy na ulicy,
nie każdy w policji jest tzw. szturmanem
w jakiejś brygadzie antyterrorystycznej.
Jest mnóstwo stanowisk analitycznych, administracyjnych,
gdzie panie mogą sprawdzać się nawet lepiej niż rywale
do tych samych stanowisk mężczyźni.
Więc to nie jest zero-jedynkowe.
Natomiast wrzucanie zdjęć pokazujących same kobiety w mundurach
zwiastuje mi taki, powiedziałbym, trend
feminizacji służby.
I my nie chcemy ani dyskryminacji kobiet, ani feminizacji służb.
I jedno i drugie jest niedobre.
Więc ja uważam, że Sławomir Mensen zwrócił uwagę na problem,
który się rzeczywiście w Polsce zaczyna.
A on prowadzi później do tego, co widzieliśmy w Stanach Zjednoczonych,
gdzie doszło do wielkich pożarów i okazało się, że z powodów ideologicznych
strażą zarządzała niekompetentna lesbijka.
No i wszystko było superfajnie, dopóki musiała spełnić
kryteria LGBTQ i coś tam jeszcze.
I wszystkie mieli tam odfajkowane kryteria równościowe,
tylko przyszedł duży pożar i okazało się, że nic nie działa.
Nie chcemy być w tej sytuacji.
To nie jest uwaga do pań, czy nawet jakiejkolwiek
mniejszości seksualnej.
To jest uwaga do tego, żebyśmy premiowali za kompetencje.
Ja mam bardzo poważne wątpliwości, czy powinno być tak,
że jest inny próg sprawnościowy ze względu na płeć.
Znacząco inny. Czy to do wojska, czy do policji.
Bo przecież zadania później są te same.
Jeżeli żołnierz musi dźwigać skrzynię z amunicją,
to ona nie będzie lżejsza, dlatego że ten żołnierz w mundurze jest kobietą.
Ona będzie ciągle ważyła dokładnie tyle samo.
Ja sam byłem na ćwiczeniach zrobionych dla nas posłów
i tam były dwie skrzynki do dźwigania.
Jedna dla panów, druga dla pań. To jest fikcja.
To jest tworzenie świata, które nie istnieje.
I tak samo w przypadku funkcjonariuszy policji.
Jeżeli będzie trzeba się z kimś przepychać, no byliśmy przecież tyle razy
na manifestacjach, na marszach niepodległości.
Przecież ktoś, kto służy w oddziałach prewencji,
finalnie ląduje w tym szeregu z tą tarczą
i musi przepychać się lepiej niż ten, kto na niego napiera.
No więc może zbadajmy to, jaka jest siła oporu
w przypadku, niezależnie od płci, kandydata do służby
i bierzmy tego, kto ma większą siłę.
A nie, że zrobimy kryteria rozdzielno-płciowe
i ścieżkę jak w PRL. Były punkty za pochodzenie w PRL,
to teraz będą punkty za płeć. Ja uważam osobiście,
gdybym był kobietą i ktoś by mnie w ten sposób potraktował, bym to uważał
za uwalczające. Chciałbym udowodnić, że się nadaję do służby
i że jestem lepszy czy lepsza niż wszyscy moi rywale,
niezależnie, czy są takiej czy innej płci.
My wierzymy, że są tylko dwie płcie.
Dla jasności. Także to jest mój komentarz.
Uważam, że Sławomir Męcen dotknął problemu, który się zaczyna
i ja uważam, że poprawność polityczną, marksizm kulturowy i te aberracje
trzeba dusić w zarodku. Jak się komuś nie podoba, że on to skrytykował,
no to niech polemizuje i my na tę dyskusję jesteśmy otwarci.
To jest czas dla dziennikarzy. Zaraz skończymy konferencję,
pogadamy z panem. Czy jeszcze pytania jakieś?
Piotr, chcesz coś dodać?
Zapraszamy do Łańcuta na spotkanie o 17.30
Szkolne Schronisko Młodzieżowe z Piotrem Pomykałą. Będziemy tam
rozmawiać ze wszystkimi, którzy przyjdą.
Zapraszamy i do zobaczenia.