PiS: „Piątka Tuska” ma oznaczać wyższe podatki i cięcia
Politycy PiS przedstawili swoją ocenę strategii finansów publicznych rządu Donalda Tuska i ostrzegli przed możliwymi skutkami przekroczenia progów ostrożnościowych. Wskazali na ryzyko podwyżek podatków, ograniczenia programów społecznych, wolniejszej waloryzacji emerytur i zahamowania inwestycji.
Jarosław Wieczorek powoływał się na zapisy ustawy o finansach publicznych, w tym artykuł 86, oraz prognozy długu przedstawione przez Ministerstwo Finansów. Według jego interpretacji przekroczenie progu ostrożnościowego mogłoby wymusić ograniczenie deficytu i doprowadzić do cięć wydatków lub wzrostu podatków.
Politycy PiS nazwali przewidywane skutki „piątką Tuska”. Wymienili podwyżki podatków, ograniczenie programów społecznych, brak wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej, waloryzację rent i emerytur ograniczoną do inflacji oraz wstrzymanie lub ograniczenie inwestycji publicznych. To ocena i prognoza przedstawiona przez polityków PiS.
W wypowiedzi skrytykowano rozwiązania dotyczące progów PIT i ryczałtu. Politycy PiS przypomnieli własną propozycję podniesienia drugiego progu podatkowego ze 120 do 180 tys. zł i przekonywali, że zmiana miałaby zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach podatników. Zapowiedzieli także przedstawienie propozycji dotyczących gospodarki podczas kongresu.

W drugiej części wystąpienia poruszono m.in. kwestię alertów dotyczących ataków na Ukrainę i ocenę działania służb, spór wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz system kaucyjny. Politycy PiS wyrazili też poparcie dla szerokiej współpracy prawicy przed wyborami i odnieśli się do zbiórki podpisów w sprawie referendum w Warszawie.
Prognozy i ustawa o finansach publicznych
Jarosław Wieczorek powoływał się na zapisy ustawy o finansach publicznych, w tym artykuł 86, oraz prognozy długu przedstawione przez Ministerstwo Finansów. Według jego interpretacji przekroczenie progu ostrożnościowego mogłoby wymusić ograniczenie deficytu i doprowadzić do cięć wydatków lub wzrostu podatków.
Pięć możliwych konsekwencji
Politycy PiS nazwali przewidywane skutki „piątką Tuska”. Wymienili podwyżki podatków, ograniczenie programów społecznych, brak wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej, waloryzację rent i emerytur ograniczoną do inflacji oraz wstrzymanie lub ograniczenie inwestycji publicznych. To ocena i prognoza przedstawiona przez polityków PiS.
Podatki, przedsiębiorcy i propozycje PiS
W wypowiedzi skrytykowano rozwiązania dotyczące progów PIT i ryczałtu. Politycy PiS przypomnieli własną propozycję podniesienia drugiego progu podatkowego ze 120 do 180 tys. zł i przekonywali, że zmiana miałaby zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach podatników. Zapowiedzieli także przedstawienie propozycji dotyczących gospodarki podczas kongresu.

Pytania o bezpieczeństwo i instytucje
W drugiej części wystąpienia poruszono m.in. kwestię alertów dotyczących ataków na Ukrainę i ocenę działania służb, spór wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz system kaucyjny. Politycy PiS wyrazili też poparcie dla szerokiej współpracy prawicy przed wyborami i odnieśli się do zbiórki podpisów w sprawie referendum w Warszawie.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
PiS: Rząd odpowiada za kryzys związany z peletem i rekordowe ceny
PiS: izby porodowe przy SOR - pytanie do ministra zdrowia
Zbigniew Ziobro: Manipulacje przy obsadzie składów sędziowskich
Anna Krupka: Świętokrzyskie 'tłuste koty' PSL-u
Jarosław Gonciarz pyta o limity odbioru zwierząt przez organizacje
Sebastian Kaleta: Warszawa pozbawiona gospodarza
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Andrzej Śliwka
Andrzej Śliwka: Polska nie powinna finansować wsparcia dla weteranów z Ukrainy
Dariusz Joński
Dariusz Joński pyta o fundację i spotkania Nawrockiego
Andrzej Śliwka
Andrzej Śliwka: Tusk był najbardziej prorosyjskim premierem
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki: pracownik musi być w centrum gospodarki
Lewica
Lewica żąda podpisu Nawrockiego pod ustawą o tańszym paliwie
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek: PiS chce podnieść drugi próg podatkowy
Artykuły
Artykuł
„Zdrajca”, którego PiS może potrzebować, by wrócić do władzy
Artykuł
Próg zdecyduje o Rozwoju Plus Morawieckiego. Po wejściu model daje R+ 24 mandaty
Artykuł
Rozłam w PiS w danych PKW. Sześć nazwisk dominowało swoje listy
Artykuł
Kryzysy ochrony zdrowia: mapa 20 debat parlamentarnych
Artykuł
Luty 2008: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Czerwiec 2006: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Transkrypcja
po strategii rządu na kolejne lata. To, co wiemy już po danych dotyczących finansów publicznych,
deficytu, tego, co będzie w przyszłym roku, tego, co będzie w kolejnych kilku latach tej strategii
Ministerstwa Finansów, prowadzą nas do sformułowania bardzo prostej piątki
Tuska, nowy program Koalicji Obywatelskiej, który Państwo macie wyświetlony.
Będziemy o tym mówić szeroko, jak nie dopuścić do tego programu Tuska,
jak wyjść z tej nędzy finansów publicznych, jak wyjść z tej nędzy gospodarki,
w którą wpada gospodarka polska już w sobotę na naszym kongresie
Gospodarka w Warszawie, na który serdecznie Państwa zapraszamy.
Ale zanim do soboty dojdziemy, mamy środę i prezentacja tego programu.
Jeśli nic się nie zmieni, a rząd nie zamierza nic zmieniać,
to ta nowa piątka Tuska to radykalna podwyżka podatków, to po pierwsze.
Zresztą widzieliśmy to już wczoraj na Radzie Ministrów.
Z jednej strony zamiast podnoszenia progu podatkowego z 30 do...
kwoty wolnej od podatku z 30 do 60 tysięcy, co obiecali zresztą w konkretach,
trzymają ją dalej na 30 tysiącach, podnieśli zamiast tego, co proponujemy
ze 120 do 180, to podnieśli do 130 minimalnie tylko drugi próg podatkowy.
Stworzyli nową stawkę podatkową PIT 24% po to, żeby skomplikować podatki.
W sumie ta cała operacja może dać oszczędności maksymalnie 3600 złotych Polakowi,
który i tak nie najgorzej zarabia.
W naszym układzie, w naszych propozycjach to jest 12 tysięcy,
a przy małżeństwie, który przypominamy panu Domańskiemu,
to związek kobiety i mężczyzny, a nie dwóch panów na przykład,
to 24 tysiące złotych.
Ale przede wszystkim proponowali również redukcję możliwości korzystania z ryczałtu,
czyli uderzają w bardzo dużą liczbę polskich przedsiębiorców,
którzy zarabiają na małej marży, a zatem podnoszą podatki
i będą je podnosili w związku z tym katastrofalnym stanem finansów publicznych.
Zatem radykalna podwyżka podatku.
Likwidacja programów społecznych.
Dlaczego?
Dlatego, że jest artykuł 86 ustawy o finansach publicznych,
który będzie do tego zmuszał państwo polskie,
jeśli nie wycofa się z tego katastrofalnego kursu na ścianę z finansami publicznymi.
Po trzecie, brak wzrostu wynagrodzeń budżetówki.
To wynika wprost z tego artykułu 86.
Następnie ograniczenie waloryzacji rent i emerytur tylko do poziomu inflacji.
To też wynika z tego artykułu 86.
No i oczywiście to, co jest najgorsze,
zahamowanie wszelkich inwestycji państwowych i samorządowych,
czyli nędza i bezrobocie.
Piątka, Tuska, która wynika z katastrofy finansów publicznych,
z katastrofalnej polityki finansowej Domańskiego i Tuska
i z coraz gorszych perspektyw finansów publicznych
przedstawionych przez całe Ministerstwo Finansów,
a o tych perspektywach powie pan poseł Jarosław Wieczorek.
Bardzo proszę.
Bardzo dziękuję panie profesorze.
Szanowni państwo, rzeczywiście tak jest,
że chyba pierwszy raz w historii Polski zdarzyło się,
że program wyborczy jest napisany wprost w ustawie.
Bardzo ważna ustawa, ustawa o finansach publicznych.
Odniosę się do trzech artykułów, które wprost będą decydowały o tym,
czy ta nowa piątka zmaterializuje się na 100%,
czy jest jakaś szansa na to, żeby z tej pułapki wyjść.
Jest to po pierwsze artykuł 38 ustawy,
mówiący o państwowym długu publicznym,
o tym, że jeżeli próg ostrożnościowy
w relacji do produktu krajowego brutto nominalnego
przekroczy 55%,
no to na podstawie tego artykułu 38 oraz 38a,
czyli tak zwane netto, ten próg ostrożnościowy,
czyli pokorekcie środków, które generalnie znajdują się na kontach
budżetu państwa z ostatnim dniem roku rozliczeniowego,
wówczas po przekroczeniu należy zastosować artykuł 86.
Wygląda to tak, że Monitor Polski roku kolejnego
musi opublikować taką informację.
W związku z tym na podstawie tej publikacji z Monitoru Polskiego
kolejny budżet musi zostać przygotowany w taki sposób,
żeby ten próg ostrożnościowy
nie tyle wyhamować, co ponownie zejść poniżej tego progu ostrożnościowego.
A za chwilkę jeszcze jednym zdaniem powiem, że ten jeszcze mamy drugi próg,
który jest jeszcze bardziej niebezpieczny i oby nigdy w przestrzeni, nawet w wyobraźni
się do niego nie zbliżać.
Ale wrócę do tych 55%.
I artykuł 86 mówi o tym,
że musimy albo skonstruować budżet bez deficytu,
albo z drastycznym obniżeniem relacji długu publicznego, skarbu państwa
względem roku poprzedniego.
Co to oznacza?
To oznacza gigantyczne cięcia.
Jeżeli my dzisiaj, rząd Donalda Tuska potrafi skonstruować cztery ustawy budżetowe
zakładające 1,4 miliardów złotych deficytu,
no to kto jest w stanie uwierzyć w to,
że oni są w stanie naprawić w następnych dwóch, trzech latach
finanse publiczne i polską gospodarkę?
Gdyby to potrafili, no to dzisiaj nie byłoby takiej dramatycznej sytuacji w finansach publicznych.
Czyli dowód mamy bezpośrednio przez te cztery lata i ten gigantyczny wzrost.
Czyli zejście z deficytu w sposób nieprawdopodobny.
Jeżeli zejście z deficytu, to są w zasadzie na dwa sposoby, albo dwa łącznie.
Czyli albo drastyczne podniesienie podatków, żeby strona dochodowa, no bo nie potrafią pokazać
innego mechanizmu, albo będzie strona wydatkowa, czyli ogromne cięcia.
No najłatwiej oczywiście będzie im sięgnąć bezpośrednio do portfeli Polaków.
Kolejny wprost zapisany punkt mówiący o tym, że nie będzie w sferze budżetowej podwyżek.
Szanowni Państwo, tych podwyżek nie będzie przez lata, bo oni w swojej strategii
zarządzania sektorem długu publicznego zakładają, że ten próg ostrożnościowy,
jak zostanie przekroczony, to on będzie trwał.
Czyli to nie będzie jednoroczny kryzys w finansach publicznych, tylko wielowieloletni.
Takie jest założenie dzisiaj Domańskiego i rządu Donalda Tuska.
Żołnierze nie dostaną podwyżki przez lata.
Strażacy nie dostaną podwyżki przez lata.
Policjanci nie dostaną podwyżki przez lata i wszyscy pracownicy w sfery budżetowej.
Nauczyciele również pochodnie poprzez artykuł kolejny z 1986 mówiący o ograniczeniach
również w inwestycjach i w realizacji deficytów jednostek samorządu terytorialnego.
Ten artykuł też o tym mówi.
Mówimy o zatrzymaniu, wstrzymaniu bądź ogromnym ograniczeniu strategicznych inwestycji.
Już dzisiaj trochę widzimy, że ATOM nie idzie, CPK nie idzie.
Wiele projektów strukturalnych, infrastrukturalnych jest ograniczonych.
No właśnie między innymi, chyba że przygotowują się już do tego, że to zostanie za dwa lata
definitywnie zatrzymane, bo ustawa będzie o tym mówiła i mówi o tym wprost.
Dotykać to będzie też samorządów, czyli samorządy też mają ograniczenie możliwości
inwestycyjne, będą musiały mieć nadwyżki operacyjne, nie będą mogły mieć deficytów.
Mało tego, tam jest jeszcze wiele innych punktów.
Państwo polskie samorządowi nie będzie mogło pomóc, bo nie będzie mogło udzielić
żadnej pożyczki czy też kredytu.
Ile miast dzisiaj musi korzystać z tego typu instrumentów wsparcia ze strony państwa.
To zostanie wyłączone i to zostanie ograniczone.
Proszę sobie to uzmysłowić i wyobrazić.
To są ogromne liczby, często nie trafiające bezpośrednio do wyobraźni ludzi,
ale za dwa lata to te ogromne liczby plus te zapisy spowodują, że nowa piątka
Donalda Tuska niestety wejdzie w życie.
A naszym zadaniem, odpowiedzialnym zadaniem jest do tego nie dopuścić.
Z jednej strony będziemy debatować i dyskutować i rozmawiać o tym jak te
finanse uzdrowić i tu w sobotę jak profesor zapowiedział będziemy o tym
rozmawiali, ale drugi chyba najbardziej konieczny czynnik do tego, żeby do tego
nie dopuścić no to Donald Tusk w przyszłym roku po prostu musi stracić
władzę i to jest absolutne minimum, które musimy uczynić, bo przez całe
cztery lata w finansach publicznych udowodnili, że tego robić nie potrafią.
Dług rośnie lawinowo, lawinowo i to, że on wczoraj minister Domański powiedział
jednym zdaniem, że prawdopodobnie może państwowy dług publiczny nie przekroczyć
konstytucyjnie w 60%, to szanowni państwo to jest kolejne słowo wydmuszka,
bo jak państwo cofną się w strategiach to oni nie potrafili oszacować tego
wzrostu długu publicznego za każdym razem im wychodziło, że zadłużyli państwo
więcej niż prognozowali. Więcej niż prognozowali.
Dla uzmysłowienia tylko za ten kwartał państwowy dług publiczny wynosi już 53%
za drugi kwartał tego roku. 53,3 dokładnie, a w strategii z ubiegłego
roku założyli, że do końca roku nie przekroczy 53%, czyli już się pomylili
tylko po pierwszym półroczu i te lata wstecz było dokładnie to samo.
Zmierzamy z tym rządem, absolutnie Polacy zmierzają na ścianę, to trzeba jak
najszybciej zatrzymać. Proszę państwa podsumowując to co
napisali nam sami rządzący, pan Domański jako minister finansów najgorszy w
Polski oraz cały rząd. 282 miliardy 600 milionów złotych
deficytu budżetowego na rok przyszły. Zwiększenie tego zadłużenia względem
PKP, długu państwowego, długu publicznego z 48,9% przez 53% aż do 59,5% PKB
w perspektywie strategii zapisanej przez Ministerstwo Finansów.
Jeśli chodzi o mierniki unijne jest jeszcze gorzej z 59% aż do 75,3% w
2029 roku. Wszystko to powoduje przekroczenie tych
ostrożnościowych progów i uruchomienie artykułu 86, czyli uruchomienie piątki
Tuska, radykalna podwyżka podatków, bo ktoś za to będzie musiał zapłacić,
likwidacja programów społecznych takich jak 800 plus 300 plus i innych, bo nie
będzie na to pieniędzy, brak wzrostu wynagrodzeń budżetówki, bo jest zakazana
artykuł 86, ograniczenie waloryzacji rent i emerytur tylko do inflacji, bo to
nakazuje prawo i oczywiście zero jakichkolwiek inwestycji.
Na kongresie gospodarka w sobotę będziemy o tym mówić i będziemy pokazywać jak
z tego, z tej doliny nędzy, w którą wciska nas Tusk, Kosiniak-Kamysz-Domański
wyjść. Dziękuję bardzo.
Dziękuję panie profesorze. Proszę Państwa nie będzie wzrostu
wynagrodzeń, nie będzie 800 plus, nie będzie 13 i 14 emerytury, ale żeby
nie było tak źle, to Donald Tusk prowadzi podwyżkę podatków.
Tak wygląda w skrócie program Koalicja Obywatelska.
Ulotki Państwo otrzymali, wyręczyliśmy Koalicję Obywatelską, szczegóły są tam
podane. Ja teraz bardzo proszę o pytania od
redakcji. Proszę o przedstawienie się i podanie
również nazwy redakcji. Bardzo proszę Panie redaktorze.
Dzień dobry, Dominika Celińska w Polsce 24.
Ja mam dwa pytania w tematyce bieżącej. Wczoraj reporter telewizji w Polsce 24,
Rafał Jarząbek, chciał skonfrontować Lecha Wałęsę z wyrokiem prokuratury w
sprawie analfabetyzmu byłego prezydenta. No i w odpowiedzi tutaj na pokazane
dokumenty, były prezydent tak odezwał się do reportera.
Pan sobie de wytrzyj. Tym do tego to się nadaje.
Czy taka postawa przystoi byłemu prezydentowi?
To jest pierwsze pytanie i kolejne. ABW i policja badają film z groźbą
zamachów w Polsce. Ambasada Ukrainy odcina się od tego
nagrania z zamaskowanym mężczyzną, który na tle ukraińskich flag grozi w
Polsce zamachami. Pytanie na ile jest to realne
zagrożenie? Dziękuję bardzo.
Szanowni Państwo, trudno odpowiedzieć na pierwsze pytanie.
Kogo bardziej trzeba strofować? Czy tego biednego Wałęsa, który od dawna
już nie wie co mówi, albo wie co mówi, tylko kłamie, kłamiąc nie wie jak kłamie?
Czy też ten sąd, który stwierdził, że ktoś kto był analfabetą był
jednocześnie twórcą upadku komunizmu, noblistą i dlatego nie mógł być agentem
TW Bolek. No wydaje mi się, że pożalić to się
trzeba na ten sąd, który w sposób prymitywny próbuje, próbuje bronić i
ściemniać agenturalną przeszłość TW Bolka.
A pan Wałęsa już dawno jest godny pożałowania, sam tylko przyznał,
że tym, tym sformułowaniem, jeśli rzeczywiście był we władzach
umysłowych takich, które pozwoliły mu to zrobić, że to co zrobił sąd,
orzekając, że nie był TW Bolkiem, tylko był analfabetą, nadaje się do tego,
o czym Pani redaktor tam była łaskawa, zacytować.
Ale to co zrobił sąd jest po prostu skandalem, z którym skończymy
oczywiście zaraz po dojściu do władzy. Sądy też muszą o tym wiedzieć.
Co do zagrożeń ze strony Ukrainy, to od tego są służby państwa polskiego,
żeby to rozstrzygać, czy to są rzeczywiście zagrożenia, czy to są
prowokacje rosyjskie. Mam wrażenie, że na służby nie mamy co
liczyć. Słuchałem Pana Siemoniaka dzisiaj w
Radiu Zet, który tłumaczył, że był raport CIA i nie był raportu CIA i że
Tusk nie mówił, że był raport CIA, ale powiedział, że był raport CIA.
No to są rzeczy, które mogą tylko od Siemoniaka wyjść z głowy i od nikogo
więcej, a przy tym Szanowni Państwo odnosił się do naszych zastrzeżeń
dotyczących alarmów, alertów. No przecież wczoraj mieliśmy chyba z
pod rząd, że atak na Ukrainę. Atak na Ukrainę, Panie Siemoniak,
jest od 24 lutego 22 roku. Mieszkańcy Lubelszczyzny nie mogą
otrzymywać kilka razy dziennie informacji, że jest atak na Ukrainę,
bo jak będzie atak na Polskę, to przestaną w ogóle czytać te alerty.
Już przestali czytać, bo co to znaczy, że dostajemy cztery razy w ciągu dnia
alert, atak na Ukrainę, czekaj na kolejne komunikaty, a następny jest
odwołano, nic nie grozi. Następny znów atak na Ukrainę,
czekaj na kolejne komunikaty. Na litość boską, tak nie działa państwo
polskie. Państwo polskie nie jest na wojnie.
Państwo polskie musi informować swoich obywateli, wówczas kiedy jest atak na
Polskę, od tego są służby, żeby to rozpoznać, tylko te służby,
które są pod wodzą Kosiniaka, Kamysza czy Siemoniaka, po prostu są
bezwładne i to jest największy problem państwa polskiego, również w kontekście
tych zagrożeń od ukraińskich, o których Pani mówi.
Bardzo proszę kolejne pytanie, Pani redaktor.
Dzień dobry, Monika Celek, Polsat News.
Ja tak hurtowo, ale postaram się wszystko szybciutko załatwić.
Ten hurt to ile? Pięć, ale dobra.
Jak piątka Tuska. Jak piątka Tuska.
O, no to może właśnie w temacie konferencji też trochę.
Pierwsza rzecz, chodzi mi o przyszłe wybory parlamentarne, czy zamierzają
państwo tworzyć jakąś koalicję wyborczą, jeżeli tak, to z kim?
Czy z rozłamowcami od Mateusza Morawieckiego, a może z którąś z
Konfederacji, to jest pierwsza rzecz. Pięknie Pani ich nazwała, to nie my.
Pani ich nazwała rozłamowcami, pięknie, bardzo lubię.
Tak to funkcjonuje, również w przestrzeni publicznej.
Druga kwestia, system kaucyjny. Pan mówił o tym, że trzeba go
zlikwidować, dzisiaj mija rok od wprowadzenia tego systemu, czy może
jakieś lepsze oceny po tym roku się pojawiły, czy nie?
Czy dalej Pan uważa, że trzeba to zlikwidować?
Trzecia rzecz, wpis ministra przydacza przed szczytem G20, no bo wiemy,
że leci tam Karol Nawrocki, ale pojawił się wpis pana ministra
przydacza o tym, że ze względu na obecność Władimira Putina może trzeba
przemyśleć doproszenie Radosława Sikorskiego albo Donalda Tuska.
Czy taki wpis był potrzebny, biorąc pod uwagę sytuację międzynarodową i przy
naszej wschodniej granicy, czy to jakoś pomaga naszej dyplomacji i naszemu
bezpieczeństwu? Czwarta rzecz, Trybunał Konstytucyjny.
Mija wrzesień, wiemy, że premier zapowiadał, że trzeba będzie do końca
września zapewnić możliwość wejścia wszystkim sędziom i rozpoczęcia pracy
w Trybunale. Mija, czego się państwo spodziewają.
I piąta rzecz, referendum w Warszawie, zbieranie podpisów.
Organizator zbierania tych podpisów w Warszawie mówił o tym, że on się
spotykał z prezesem Jarosławem Kaczyńskim.
Pan to już chyba dementował, ale jak wyglądała ta współpraca,
czy ona w ogóle była akurat przy okazji zbierania tych podpisów?
Dziękuję. Jakbym czegoś zapomniał, to proszę
przypomnieć, dobrze, bo jednak hurt był dość duży i pierwsza rzecz dotyczyła
wyborów parlamentarnych przyszłorocznych.
Wyborów parlamentarnych przyszłorocznych i koalicji.
Szanowni państwo, my przygotowujemy się do tych wyborów przede wszystkim
programowo. Spotykamy się dzisiaj po raz kolejny z
grupą około 50 rolników Staje Polskiej.
Będzie także pan minister Jan Krzysztof Ardanowski.
Będziemy pokazywać szczegółowe rozwiązania naszych rozwiązań prawnych
deregulacyjnych w zakresie rolnictwa po to, żeby uwolnić Polską wieś.
To co zapowiadaliśmy, to jest spotkanie zaplanowane z tymi samymi rolnikami
Staje Polski jeszcze w czerwcu. Dopiero co spotkaliśmy się z sekcją
Sekretariatu Krajowego Solidarności, sekcją Górnictwa Węgla Kamiennego po to,
że projektować oparcie naszej energetyki w najbliższej przyszłości na węglu
kamiennym i obniżenie cen energii o kilkadziesiąt procent.
To nas dzisiaj interesuje. W sobotę kongres gospodarka,
na którym będą niespodzianki, będą nowe twarze i będą pokazywały nasze
kierunki wyjścia z nędzy, w którą wpycha nas Tusk i ten rząd.
To jest nasz przedmiot zainteresowania. Natomiast pan prezes Jarosław Kaczyński,
pokazując również to, co się dzieje w jakiś średnich sondażowych,
które są dzisiaj niestabilne, ale można jakieś trendy z nich
wywnioskować, mówi otwarcie, im szersza lista prawicy, tym lepiej.
Im większa koalicja prawicowa, tym lepiej.
Tylko mam wrażenie, że inne ugrupowania prawicowe mają inne poglądy na ten temat.
No weźmy choćby Kraków, prawda? To ja przecież po rozmowach z panem
prezesem Jarosławem Kaczyńskim w Gdańsku jeszcze na samym starcie tej
prekampanii jeszcze krakowskiej, już po odwołaniu pana Misielskiego,
kiedy jeszcze nie było żadnego kandydata zgłoszonego, zaproponowałem otwarcie
i oficjalnie wspólnego kandydata prawicy w wyborach na prezydenta Krakowa.
Wyniki pokazały, że gdyby to był wspólny kandydat na prezydenta Krakowa
i nikt nikogo mu nie wbijałby noża w plecy, jak naszemu kandydatowi
koledzy z Rozwoju Plus, to mielibyśmy dzisiaj prawdopodobnie
kandydata prawicowego w drugiej turze i klęskę totalną pani z Koalicji Obywatelskiej
i PSL-u. No niestety tak się nie stało, bo natychmiast z oburzeniem wystąpili
koledzy z Konfederacji, że oni mają swojego znakomitego kandydata,
tylko że skończyło się tym, że nie byli w stanie uzbierać nawet
tych trzech tysięcy podpisów poparcia, żeby go zarejestrować.
A z kolei koledzy z Rozwoju Plus najpierw poparli naszego kandydata
Michała Drewnickiego, potem wycofali poparcie i w radiach nawet mówili,
że popierają Gibałę. No i kończy się to właśnie tym, a niczym innym.
Więc jak pani pyta o to, co my robimy, zajmujemy się Polską.
Przede wszystkim budujemy program, spotykamy się z ludźmi,
z przedsiębiorcami, z rolnikami, dzisiaj z górnikami, z energetykami.
Robimy prawie w każdą sobotę konwencje programowe, kongresy,
kongres gospodarka, po to, żeby pokazywać, jak Prawo i Sprawiedliwość,
bo nikt inny tego nie robi, jak Prawo i Sprawiedliwość projektuje
możliwość wyjścia z nędzy, w którą wciska nas rząd Tuska.
A cała reszta będzie się dopiero objawiała, przy czym jesteśmy otwarci
na szerokie koalicje na prawicy, bo one dadzą nam możliwość
realnego zwycięstwa nad Tuskiem. A jeśli będzie rozbijanie prawicy,
tak jak to trwa od jakiegoś czasu, a to od rozłamowców, jak to pani
nazwała, przez ludzi, którzy potem mówią, że mają najlepszych kandydatów,
a ich później nie rejestrują i negują możliwość wspólnego działania,
no to wtedy rzeczywiście problem będzie duży, ale Prawo i Sprawiedliwość
i tak wygra, bo ma realny program wyjścia z nędzy i ten program
będzie Polakom skutecznie pokazywać. To było pierwsze pytanie.
Drugie. System kaucyjny, a potem wpis...
System kaucyjny, nic się nie zmieniło, żadnej pozytywnej oceny tego nie ma.
To, co było projektowane wcześniej, to był system fakultatywny.
Można było do niego przystąpić. Nie trzeba. Wprowadzenie obligatoryjności
do tego systemu pod ogromnymi karami, jeszcze zaniewejściu do tego systemu
spowodowało, jak to mówili nawet przedstawiciele obozu rządzącego,
że zrobili z Polaków śmieciarzy absolutnie do likwidacji.
Trzecie pytanie. Wpis ministra Przydacza o szczycie...
Proszę Państwa, to trzeba pytać pana ministra Przydacza
i kancelarii pana prezydenta Karola Nawrockiego o intencje
i o spojrzenie na to, co się dzieje. My jesteśmy szczęśliwi z tego,
że pan prezydent Karol Nawrocki będzie reprezentował Polskę na szczycie G20
na zaproszenie Stanów Zjednoczonych. To, że Stany Zjednoczone zaprosiły
również Władymira Putina. Jak pani mnie pyta, to pani powiem,
że tak jak wszyscy dookoła, nie jesteśmy z tego szczęśliwi.
Tak jak nie byliśmy szczęśliwi z Alaski, jak nie byliśmy szczęśliwi
ze wspólnego przejazdu pana Donalda Trumpa z Putinem jednym samochodem,
ale to jest polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych,
które są oddalone kilka tysięcy kilometrów stąd.
Nasza polityka zagraniczna względem Rosji jest niezmienna.
Dlatego poszukiwanie jakichś rodzajów reakcji na to zaproszenie Putina
na pewno jest zasadne. Ale dlaczego takie, a nie inne?
To proszę pytać pana ministra Przydacza.
To jeszcze Trybunał Konstytucyjny i referendum warszawskie.
Trybunał Konstytucyjny. Szanowni Państwo, dzisiaj o 17.30 mam spotkanie
pod Trybunałem z uczestnikami tamtego miasteczka przed Trybunałem,
które skutecznie, jak widać, broni Trybunału Konstytucyjnego.
Jesteśmy za to ogromnie wdzięczni wszystkim tym,
którzy angażują się w obronę Trybunału.
Myślę, że jest to jeden z czynników, dla których zapowiedzi pana Tuska
do tej pory się nie sprawdziły i żadnego siłowego wejścia do Trybunału
do tej pory nie było. Ale wrzesień się jeszcze nie skończył,
dlatego o 17.30 będę tam również z tymi protestującymi.
Będziemy pilnować Trybunału także w październiku, także w listopadzie.
Dziś spotykam się również z panem Piotrem Dudą,
także na ten temat będę chciał z nim rozmawiać i pytać go o dalsze plany
również w tym względzie, dlatego że wszyscy mamy świadomość jednego.
Trybunał Konstytucyjny jest jedną z ostatnich praworządnych instytucji
w państwie polskim. Jeśli oni go przejmą, a mówią,
dlaczego chcą to przejąć, Berkiem, być może Żurkiem i innymi
i będą składać ślubowania wobec prezydenta, bez prezydenta
albo tworzyć nowy Trybunał, to to będzie oznaczało
absolutne przyspieszenie likwidacji suwerenności Narodu Polskiego,
państwa polskiego, niepodległości państwa polskiego,
to jest dla nas zupełnie oczywiste. No i referendum w Warszawie.
Proszę państwa, zgodnie z decyzją Komitetu Politycznego,
która zapadła kilka tygodni temu, myślę, że nawet to będzie dwa miesiące,
to było na początku wakacji, może nawet pod koniec czerwca,
wszelkie decyzje dotyczące angażowania się Prawa i Sprawiedliwości
w sprawy referendów, w sprawie odwołania prezydentów miast w Polsce
należą do Komitetu Politycznego. I trzeba by najpierw
Komitet Polityczny zwołać, żeby była decyzja o tym,
że angażuje się Prawo i Sprawiedliwość w zbieranie podpisów
i organizowanie referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta.
Nie było takiej decyzji Komitetu Politycznego nigdy.
Co więcej, mieliśmy świadomość tego, że to, co się udało
przy znakomitej organizacji społecznej, tego ruchu społecznego w Krakowie,
w sprawie pana Miszalskiego w Krakowie, i że udało się go ostatecznie odwołać,
choć tylko przecież jednym procentem przewagi nad wymaganym
kworum w referendum, frekwencją referendalną,
to wcale nie musiało się odudać w Warszawie.
Prawo i Sprawiedliwość nigdy się w to nie angażowało.
Kłopoty organizatorów tej zbiórki, dość stydliwe kłopoty
i dość kompromitujące, są kłopotami tych organizatorów,
a nikogo więcej innego.
Dzisiaj podawanie jakiejś informacji o tym, że ktoś rozmawiał,
nie było żadnej decyzji Komitetu Politycznego w tej sprawie.
Nikt ze struktur warszawskich nie angażował się w tę sprawę.
To, że w pewnym momencie zbiórka podpisów stanęła na stu tysiącach
i przez kolejne tygodnie nie ruszyła z miejsca,
to Państwo wiedzą, w internecie już piszą ludzie niektórzy,
z czego to wynikało, kto po drodze został wicemarszałkiem sejmu i tak dalej,
ale ja nie chcę w to wnikać.
Więc niech każdy bierze odpowiedzialność za to, co robi.
My w to się nie angażowaliśmy, dlatego że widzieliśmy
absolutnie brak sensu angażowania się.
To znając również wyniki ostatniego referendum warszawskiego
w sprawie odwołania, wtedy pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Wals,
i znając również przewidywania co do wyników końcowych
ewentualnego referendum, gdyby się ono rzeczywiście odbyło.
To jest akcja polityczna, która była zorganizowana przez ludzi,
którzy chcieli stworzyć pewnie swoją jakąś formację
albo wzmocnić nową formację na scenie politycznej
i którzy sami mówili zresztą, to też warto podkreślić,
ci ludzie, którzy zorganizowali tę akcję mówili,
że jest to akcja absolutnie apolityczna i społeczna wyłącznie.
A dzisiaj się powołują na rozmowę z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim.
To kiedy kłamali? Proszę ich zapytać.
I jeszcze pan redaktor tam w stół.
Dzień dobry, Dominik Łasierek, Telewizja Polska.
To ja w temacie konferencji chciałem zapytać,
bo mówicie panowie o katastrofalnej sytuacji finansów publicznych,
że ten dług rośnie, że trzeba będzie likwidować programy społeczne,
programy socjalne. Wczoraj minister finansów i premier też zapewniali,
że żadnej likwidacji ani XIII, ani XIV emerytury,
ani programu 800+, nie będzie.
No ale też proponujecie państwo jako Prawo i Sprawiedliwość
choćby podwyższenie tego progu podatkowego.
To będzie kosztować. Skąd wziąć zatem na to pieniądze?
Czy pan redaktor pamięta czasy rządów Prawa i Sprawiedliwości?
Czy pan redaktor pamięta, że to rząd Prawa i Sprawiedliwości
obniżył skutecznie podatek PIT z aż do 12%?
Z 18%, 17%, 12%.
Tak, dokładnie. Przez 17% aż na 12%.
Czy pan redaktor pamięta, że zwolniliśmy młodych z PITu
do 26. roku życia?
Czy pan redaktor pamięta, że CIT obniżyliśmy
do jednocyfrowych wartości poniżej 10%?
Czy pan redaktor pamięta, co się stało później
po obniżeniu tego podatku?
Wpływy do budżetu zwiększyły się trzykrotnie.
Wie pan dlaczego? Dlatego, że przedsiębiorczość w Polsce
wymaga uwolnienia tak jak i rolnictwo.
Przedsiębiorcy w Polsce dzisiaj są gnębieni.
Dzisiaj przedsiębiorcom w Polsce obniża się limit
ryczałtu z 2 milionów euro do 250 tysięcy euro.
Ośmiokrotnie. To znaczy, że duża część przedsiębiorców
straci tak naprawdę możliwości rozwojowe,
a także w ogóle zarobkowe swojej firmy,
bo będzie musiała się całkowicie przestawić
na inny sposób rozliczania podatkowego.
Dzisiaj się podnosi CIT, a nie obniża CIT.
To jest dzisiaj właśnie państwo Tuska.
I to podnoszenie podatku będzie konieczne,
dlatego, że to, co zaprojektował ten rząd właśnie,
zapewniając, że do tego nie dojdzie,
że do tego dojdzie. Bo ten rząd zaprojektował
w swojej strategii finansowej przekroczenie tego progu
i przejście na poziom już ponad 59%
w perspektywie strategii finansów
zrealizowanej przez Ministerstwo Finansów.
Więc kogo chcą okłamać? My tylko pokazujemy,
co jest konsekwencją działań tego rządu
zapowiedzianych przez ten rząd
i przedstawionych przez ten rząd.
Konsekwencją jest uruchomienie skutków
z artykułu 86, a te powodują cięcia,
o których mówimy w tej piątce Tuska.
Dlatego ja, Panowie, pytam o Państwa pomysł
na przyszłość, wychodząc z sytuacji...
Serdecznie zapraszam Pana redaktora
na Kongres Gospodarka w sobotę.
Tam te pomysły będą przedstawiane.
A pomysł już wstępny, absolutnie oczekiwany
przez wielu Polaków, to jest podniesienie proste
drugiego progu podatkowego ze 120 tysięcy
do 180 tysięcy i zostawienie Polakom
w kieszeniach 12 tysięcy złotych
i 24 tysięcy małżeństwom.
Niech Pan pamięta w telewizji polskiej,
że to jest związek kobiety i mężczyzny,
a nie dwóch facetów jak w CO Domańskiej.
A nie kombinacja przy podatkach,
komplikacja systemu podatkowego,
nowy próg podatkowy pośredni
w zasadzie nic nie dający poza tym,
że ściemnia się całą operację
po to, żeby zaciemnić rzeczywistość
podwyższania podatków dla przedsiębiorców.
Tylko bardzo krótko, no bo wczoraj
minister Domański potwierdził,
że przekroczymy próg ostrożnościowy
i on to powiedział.
Także dziwię się Panu,
że Pan w ogóle to pytanie zadaje.
No bo skoro przekroczymy próg ostrożnościowy,
no to znaczy, że katastrofa finansów publicznych
nadejdzie nieuchronnie.
A jeżeli nadejdzie nieuchronnie,
no to musimy zastosować artykuł 86.
Ja polecam redakcji
przeczytanie tego artykułu.
Tam jest generalnie 11 różnych podpunktów,
które mówią wyraźnie,
co należy zrobić.
I Pan minister Domański nie powiedział,
nawet się nie zająknął,
co zamierza zrobić,
żeby wyjść z tej pułapki,
z tego przekroczenia.
Tylko jeszcze delikatnie sugerował,
że może uda się ochronić
przed przekroczeniem 60%
państwowego długu publicznego,
który jest zapisany w Konstytucji
i on jest jeszcze tym
tak zwanym ubrudtowionym długiem.
Czyli łatwiej będzie do niego
niestety przy dzisiejszej polityce Tuska
dojść i go przekroczyć.
Jeżeli ten próg zostanie,
to te elementy muszą zostać zastosowane.
No to jest prosta matematyka, Panie redaktorze.
Czyli albo drastycznie podniesie podatki,
albo będzie musiał ciąć wydatki,
albo będzie musiał zrobić
i jedno i drugie.
Nie chcą odpowiadać na to pytanie,
bo wiedzą, że jest to
bardzo niewygodnie postawione pytanie,
bo chcą próbować ponownie oszukać Polaków
w najbliższych wyborach.
I jeszcze jeden trop dla Pana redaktora
i Telewizji Polskiej w likwidacji.
Pamięta Pan, ile wynosi
państwowy dług publiczny,
przepraszam, nie państwowy dług publiczny,
tylko ten mierzony metodami unijnymi
sektora rządowego i samorządowego
na koniec rządów Tuska
i Koalicji Obywatelskiej,
wtedy Platformy i PSL-ów
w 2015 roku?
51,5% PKB.
Pamięta Pan, ile wynosił
ten sam dług względem PKB
mierzony właśnie metodami unijnymi
po ośmiu latach rządów
obniżania podatków,
podnoszenia kwoty wolnych podatków,
podnoszenia drugiego progu podatkowego,
zmniejszania CIT-u, zwolnienia dla młodych.
Wszystko w dół.
Wie Pan, ile wynosił ten dług
po tych ośmiu latach?
Obniżania podatków sukcesywnego
i efektywnego i wielkich inwestycji
w państwie polskim
i wielkich programów społecznych
spadł o 2% do 49,5%.
Tak się rządzi w Polsce,
jeśli rządzi rząd Polski,
Prawa i Sprawiedliwości,
a dług rośnie lawinowo
wówczas, kiedy rządzi Tusk, Domański,
Kosiniak, Kamysz i inni.
To jeszcze tylko to powiem.
Tamte dwa punkty procentowe spadły,
a proszę sobie wyobrazić,
że w 30 miesięcy wzrosło
o 15 punktów procentowych
rządu Donalda Tuska.
Osiem lat spadek,
dwa punkty procentowe,
w 30 miesięcy, czyli 2,5 roku
wzrost 15 punktów procentowych.
Osiem lat obniżania podatków
i spadek długu,
trzy lata podwyższania podatków
i dług w górę lawinowo.
Jest różnica?
Bardzo dziękuję.
Bardzo Państwu dziękujemy.
Zapraszamy na Kongres Gospodarka w sobotę.
Do zobaczenia.