Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Rozwój Plus: Szynkowski vel Sęk wskazuje luki w alarmowaniu

Rozwój Plus: Szynkowski vel Sęk wskazuje luki w alarmowaniu

Szymon Szynkowski vel Sęk i senator Ryszard Majer przedstawili wyniki kontroli poselskiej dotyczącej systemu ostrzegania ludności po zagrożeniu z powietrza z 30 lipca. Rozwój Plus domaga się pilnego przeglądu systemu i sprawniejszego informowania mieszkańców o sytuacjach kryzysowych.

Luki w systemie ostrzegania


Z odpowiedzi Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wynika, że informacja o potencjalnym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej wpłynęła o 3.04, a potwierdzone zagrożenie przekazano telefonicznie o 3.36. Alert SMS nie został wysłany, a procedura jego dostarczenia może trwać nawet do dwóch godzin. Mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego zostali ostrzeżeni syrenami.

Różne tempo informowania


Członkowie Rady Ministrów otrzymali wiadomość tekstową o 3.08, cztery minuty po pierwszej informacji. System powszechnego ostrzegania uruchomiono po potwierdzeniu zagrożenia, a komunikat o jego ustaniu nadano o 3.57. Szynkowski vel Sęk zwrócił uwagę na różnicę w czasie powiadamiania przedstawicieli rządu i mieszkańców.

Urlop rzecznika RCB


W odpowiedzi na pytania po kontroli RCB wyjaśniło, że rzecznik prasowy był w tym czasie na urlopie, a osoba go zastępująca miała ograniczoną możliwość odbierania telefonów. Z przedstawionych informacji wynika też, że w 2026 roku Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego spotkał się dwa razy, w związku z opadami śniegu.

Postulat zmian


Rozwój Plus domaga się pilnego przeglądu systemu ochrony ludności cywilnej, szczególnie sposobów szybkiego przekazywania ostrzeżeń. Szynkowski vel Sęk wskazał na możliwość wykorzystania aplikacji mObywatel, z której korzysta ponad 8 milionów mieszkańców.

Rozwój Plus (konferencje prasowe) — klatka z wypowiedzi: Rozwój Plus: Szynkowski vel Sęk wskazuje luki w alarmowaniu (23.09.2026)

Pozostałe tematy briefingu


W odpowiedziach na pytania dziennikarzy Szynkowski vel Sęk skomentował także wypowiedzi Bartłomieja Sienkiewicza dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, sprawę Instytutu Pileckiego w Nowym Jorku, przywracanie emerytur byłym funkcjonariuszom oraz działania rzecznika praw dziecka. Klub Parlamentarny Rozwój Plus domaga się odwołania rzecznika.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Witam państwa bardzo serdecznie na briefingu prasowym poświęconym systemowi ochrony ludności cywilnej przed zagrożeniami. Witam wspólnie z panem senatorem Ryszardem Majerem. Chcieliśmy państwa poinformować o wynikach kontroli poselskiej, którą przeprowadzaliśmy z panem posłem Grzegorzem Macko pod koniec lipca, wtedy kiedy na wschodnią część Polski spadła rakieta, a to zagrożenie rzeczywiście było poważne. I wówczas mieliśmy do czynienia z jednej strony z poinformowaniem ludności o zagrożeniu poprzez dźwięk syren alarmowych, z drugiej strony bardzo dużym zaniepokojeniem ludności cywilnej, ponieważ za dźwiękiem syren alarmowych nie poszły komunikaty RCB, nie było żadnej informacji w radiu, w telewizji, w internecie, co dokładnie się dzieje, jakiego charakteru jest to zagrożenie. W związku z tym dzień później udaliśmy się z panem posłem Grzegorzem Macko z kontrolą poselską do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, żeby zadać cały szereg pytań. Na część z tych pytań uzyskaliśmy dość ogólnikowe odpowiedzi pokazujące, że jest bardzo dużo nieszczelności tego systemu powiadomienia ludności cywilnej. Usłyszeliśmy też zapewnienia, że ten system będzie weryfikowany. Przypomnę też, że to był ten dzień, kiedy rozesłano poradnik bezpieczeństwa za pomocą linku. Wcześniej Rządowe Centrum Bezpieczeństwa informowało, że nigdy nie rozsyła linków. W związku z tym część mieszkańców, która otrzymała tę informację, bała się wejść w ten link. A ten link okazało się, że został zablokowany. Prawdopodobnie też przez zbyt duże obciążenie. Więc ta sekwencja błędów w zakresie ostrzegania ludności cywilnej skłoniła nas do zadania szeregu pytań. Wówczas padły odpowiedzi ustne. Niedawno otrzymaliśmy odpowiedzi pisemne na zadane pytania z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Tutaj to jest ta pisemna odpowiedź, której fragmenty chcemy państwu zaprezentować, bo ona pokazuje jak na dłoni, że dzisiaj rząd ma do odrobienia bardzo poważną lekcję. Pilną lekcję, pilne zadanie domowe, w jaki sposób wprowadzić efektywny, taki, który będzie informował w sposób skuteczny obywateli o zagrożeniach, system powiadamiania w sytuacji kryzysowej. Ja zacznę może od tytułu briefingu. Zaanonsowaliśmy państwu ten briefing z tytułem czy system powiadamiania ludności cywilnej przed zagrożeniami jest na urlopie. Ten tytuł nie jest przypadkowy. Jest on związany z odpowiedzią na ostatnie pytanie, które zadaliśmy podczas kontroli poselskiej. Ono dla państwa może być szczególnie interesujące, bo to od państwa mieliśmy sygnały, że wtedy, kiedy te wszystkie zdarzenia się działy nad ranem w dniu 30 lipca, państwo, przedstawiciele mediów nie mogli dodzwonić się do rzecznika prasowego Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Otóż w odpowiedzi na tę kwestię Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wyjaśnia, że rzecznik RCB był wówczas w tych dniach na urlopie i dlatego nie odbierał telefonu. Wówczas zwiększony zakres obowiązków osoby zastępującej oraz zmożona liczba kontaktów sprawiła, że możliwość bieżącego odbierania połączeń telefonicznych była ograniczona. W odpowiedzi Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zachęca państwa również, czyli przedstawicieli mediów, że jeżeli telefon nie odpowiada, to należy pytania skierować mailowo, szanowni państwo. Ja to pozostawię bez komentarza. Myślę, że państwo możecie sami to odpowiednio skomentować. Natomiast w odpowiedzi na inne pytania, te fragmenty szczególnie interesujące, chciałem państwu zacytować. Pytaliśmy m.in. o to, dlaczego nie zesłano informacyjnego SMS-a przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, który by poinformował o zagrożeniu. Otóż otrzymaliśmy informację, że ten alert nie został przekazany operatorom telefonii komórkowej ze względu na odwołanie przez wojsko zagrożenia uderzeniem z powietrza. Co za tym idzie, nieaktualność ostrzeżenia. Procedura uruchomienia alertu RCB od momentu otrzymania informacji o zagrożeniu do dostarczenia wiadomości do użytkownika końcowego może trwać nawet do dwóch godzin. Myślę, że państwo możecie w tym kontekście ocenić efektywność przesyłania takiej informacji o zagrożeniu potencjalnym atakiem rakietowym, jeżeli system RCB daje sobie do dwóch godzin do dostarczenia tej wiadomości do ludności. Poprosiliśmy również o harmonogram godzinowy, minutowy tych działań, które były podejmowane tej nocy, 30 lipca. I tak po kolei. Pierwsza informacja o potencjalnym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej, którą otrzymała służba dyżurna RCB, to była godzina 3.04. Następnie, dopiero 32 minuty później, o godzinie 3.36, Centrum Operacji Powietrznych przekazała informację telefonicznie o potwierdzonym zagrożeniu z powietrza z kierunku wschodniego. Wtedy aktywowano system powszechnego ostrzegania dla województwa lubelskiego i podkarpackiego. O godzinie 3.57 ten komunikat został nadany o ustaniu zagrożenia, czyli szybciej ustalono, że zagrożenie ustało, niż udało się od pierwszych informacji o potencjalnym zagrożeniu potwierdzić istnienie zagrożenia. I tutaj rzecz, Szanowni Państwo, bardzo charakterystyczna. Mianowicie zapytaliśmy też o to, kiedy poinformowani zostali członkowie Rady Ministrów. Członkowie Rady Ministrów w ramach systemu wiadomości tekstowych zostali poinformowani o godzinie 3.08, czyli dość wcześnie. Tu trzeba pochwalić, że ta informacja od 3.04, czyli od pierwszej informacji do momentu wysłania SMS-ów do członków Rady Ministrów, do przedstawicieli rządu, to zajęło raptem 4 minuty. Natomiast narzuca się pytanie, dlaczego wobec tego ponad pół godziny, aż 32 minuty zajęło wdrożenie tego systemu i poinformowanie poprzez syreny mieszkańców. To nie jest rozwiązanie, które powinno zasługiwać na akceptację sytuacji, w której jest zagrożenie. Oczywiście, że muszą być poinformowani członkowie rządu. Natomiast w pierwszej kolejności, a przynajmniej w takiej samej kolejności, w tym samym trybie winni być informowani mieszkańcy, których to zagrożenie może dotyczyć. Pytaliśmy, Szanowni Państwo, również o to, czy Prezes Rady Ministrów, czy Premier uczestniczy regularnie w ćwiczeniach z zakresu zarządzania kryzysowego. Tutaj na poziomie krajowym otrzymaliśmy odpowiedź, że nie ma takiego wymogu ustawowego, więc, można powiedzieć, uchylono się od udzielenia tej informacji. Można domniemywać, że Prezes Rady Ministrów, w związku z tym, że nie ma takiego obowiązku, prawdopodobnie w tych ćwiczeniach nie uczestniczy. Natomiast na poziomie ćwiczeń natowskich odwołano się tutaj do klauzuli niejawności dokumentu. Tutaj informacji nie udzielono. Zapytaliśmy również, jak często odbywały się spotkania rządowego zespołu zarządzania kryzysowego. Ja przypomnę, że to jest zespół, który w czasie, kiedy premierem Polski był Mateusz Morawiecki, spotykał się w sytuacjach kryzysowych codziennie. Tak było w pandemii, tak było w trakcie ataku Rosji na Ukrainę. Dlatego byliśmy ciekawi, jaka jest częstotliwość tych spotkań wobec sytuacji zagrożenia dla ludności cywilnej. Otrzymaliśmy odpowiedź, że w 2026 roku ten zespół spotkał się dwa razy. 8 i 9 stycznia w związku z dużymi opadami śniegu. Sytuacja zagrożenia potencjalnego atakiem z powietrza nie była przedmiotem w bieżącym roku spotkania rządowego zespołu zarządzania kryzysowego. I szanowni państwo, rzecz ostatnia. Pytaliśmy również, dlaczego powiatowe centra zarządzania kryzysowego uruchomiły wyłącznie alarmy w postaci syren. Nie było komunikatów rozsyłanych inną drogą, telewizja, radio, SMS. Poinformowano nas, że elementem systemu ostrzegania ludności w zagrożeniach jest przekazywanie przez RCB komunikatu do mediów. I taki komunikat został z pozycji rządowego Centrum Bezpieczeństwa wysłany. Jednocześnie w kompetencji wojewódzkich centrów zarządzania kryzysowego jest uruchamianie regionalnego systemu ostrzegania. Natomiast powiaty co do zasady mogą uruchamiać dostępne media, ale nie jest to niczym określone. To jest dosłowny cytat z tej odpowiedzi. Czyli rządowe Centrum Bezpieczeństwa przekazało informacje potencjalnie do mediów, no ale dalsze służby, jak rozumiem tu rządowe Centrum Bezpieczeństwa, umywa w tej sprawie ręce. Ponieważ nie jest to niczym określone, nie miały obowiązku przekazać tej informacji mieszkańcom i jej nie przekazały. A rzecznik, ponieważ był na urlopie, telefonu nie odbierał i w ten sposób mieszkańcy dopiero po godzinie szóstej dowiedzieli się za państwa pośrednictwem, co tak naprawdę się stało. Jakie zagrożenie potencjalnie mogło ich dotyczyć, no bo to już był moment, kiedy to zagrożenie było nieaktualne. Szanowni Państwo, te odpowiedzi rysują bardzo dziurawy system ochrony ludności cywilnej. System, w którym są istotne luki, jak chodzi i o czas podejmowania decyzji, i o tryb podejmowania decyzji, i o kwestie wywiązywania się urzędników odpowiedzialnych za reakcję w sytuacji kryzysowej ze swoich obowiązków. Dlatego jako Stowarzyszenie Rozwój Plus, jako Klub Parlamentarny Rozwój Plus zdecydowanie domagamy się tego, żeby dokonać pilnego przeglądu systemu ochrony ludności cywilnej przed zagrożeniami. W szczególności w zakresie informowania o zagrożeniach, przez nas szybkich informacji na przykład za pośrednictwem systemu M-Obywatel. Dzisiaj posiada go ponad 8 milionów mieszkańców. Można wdrożyć tam specjalny komponent, który będzie informował o zagrożeniach, bo dzisiaj mieszkańcy dostają dość dużo alertów RCB. Mam wrażenie, że momentami są na nie już uodpornieni, bo te alerty dotyczą wysokich, niskich temperatur, potencjalnych burz, potencjalnych dużych opadów deszczu. Natomiast tam, gdzie ten system rzeczywiście powinien poinformować o realnym zagrożeniu, ten system nie działa prawidłowo. Dlatego domagamy się wyciągnięcia wniosków, nie stać nas w tak trudnej sytuacji geopolitycznej na dziurawy system ochrony ludności cywilnej. Tyle z naszej strony. Jesteśmy otwarci i gotowi na Państwa pytania. Dzień dobry, Daryka Sączkowska, 24. Ja mam pytanie o tematy codzierzącej. Bartłomiej Sienkiewicz wzywa do przejęcia kryminału konstytucyjnego. To jest, jak powiedział prezydent, że są wybrani, mają wybrać dzisiejszy koniec. A jak to jest? Bartłomiej Sienkiewicz jest niestety znany z tego niechlubnego aktu przejęcia telewizji publicznej przy złamaniu nie tylko wszelkich standardów demokratycznego państwa prawa, ale przede wszystkim wprost przy zastosowaniu również siłowych metod. Metod, które budziły wówczas i budzą nadal daleko idące wątpliwości. Przypomnę, że to były okoliczności, w ramach których nawet spisanie aktów notarialnych dotyczących kwestii przejęcia władztwa nad telewizją było przedmiotem analizy prokuratury w związku z wątpliwościami, czy w tak krótkim terminie, półtorej godziny do końca dnia od przyjęcia uchwały Sejmu rzeczywiście mogły spotkać się osoby wymienione w tych aktach notarialnych i dokonać czynności z tym związanych. Nie dziwię się, że taka osoba wyrywa się do tego, żeby zabrać głos w przedmiocie Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast z naszej strony zasługuje to na najwyższe potępienie. Pokazuje standardy tej władzy, niskie standardy tej władzy. Pokazuje brak szacunku do demokratycznego ustroju państwa. Ci, którzy mienią się demokratami, bardzo często mówią o sobie, że to jest koalicja demokratyczna, czy większość demokratyczna w Sejmie, czy w Senacie. Za nic mają ustrojowe zasady państwa. I to oczywiście napawa nas smutkiem i oburzeniem. Dzień dobry, panie prezydentowi. Chciałem zapytać o sytuację, jeśli chodzi mowa o siedzibie Instytutu Pileckiego w Nowym Jorku. Tam był szczyt gospodarczy, którym organizatorem miała być Fundacja Prywatna Centrum Strategii Rozwoju Rozwojowych, ale jak informuje dzisiaj Radio Z, za wynajem miejsca zapłaciło stałe przestawicielstwo przy OMZ i wynajęło to pomysły dla Kancelarii Prezydenta. Mimo, że organizatorem była Prywatna Fundacja, jak stworzyli oficjalnie Kancelaria Prezydenta ma zapłacić przestawicielstwo 35 tysięcy dolarów. Jak państwo to skomentują, że Prywatna Fundacja organizuje wydarzenie, no ale wynajem idzie na Kancelarię Prezydenta i to idzie na wybory z państwa? Panie redaktorze, po pierwsze Kancelaria Prezydenta wyjaśniała, że wynajmowała część powierzchni na wręczanie odznaczeń państwowych. W związku z tym jest to zupełnie normalne, że w takich instytucjach jak Instytuty Polskie, ja nadzorowałem przez szereg lat 25 instytutów polskich rozsianych po całym świecie, czy Instytut Pilewskiego, to przez nas założona zresztą, przez rząd Zjednoczonej Prawicy, filia w Nowym Jorku Instytutu Pilewskiego, jak taka gałązka promocyjna Polski poza granicami kraju, że tego typu miejsca służą przedstawicielom władz państwowych, kiedy władze państwowe chcą z tych pomieszczeń skorzystać. Skorzystał Pan Prezydent na wręczanie odznaczeń. Kancelaria Prezydenta absolutnie mogła z tego skorzystać i nie widzę w tym nic nienaturalnego. Panie redaktorze, za wynajem miejsca pod organizację Polska Amerykańskiego Szczytu. Czyli tak jakbyśmy wynajęli pod te szczyty. Czyli to, co organizowała ta fundacja, to ona chyba organizowała. Rozumiem, opieram się na wyjaśnieniach Kancelarii Prezydenta w tej sprawie. Natomiast powiem całkiem uczciwie. Jeżeli Kancelaria Prezydenta wspólnie z innymi podmiotami działa na rzecz polskich przedsiębiorców, na rzecz polskich przedsiębiorców i ich promocji poza granicami kraju, ja w tym widzę pozytyw, a nie negatyw. To, że Pan Prezydent zabiera na pokład przedsiębiorców ogłosił przecież taki projekt Polski Pokład Biznesu. Że będzie również prowadził misje gospodarcze poza granicami kraju. Że będzie promował polskie firmy. Że będzie uczestniczył w konferencjach gospodarczych. Ja sam wielokrotnie też zachęcałem do tego przedstawicieli i rządu i Prezydenta, żeby włączali się w promocję polskiego biznesu poza granicami kraju. I teraz mam zgłaszać wobec tego, Państwo zgłaszacie wobec tego wątpliwości. Przyznam szczerze, że jestem tym mocno zaskoczony. Ja bym wątpliwości zgłaszał, gdyby okazało się, że Kancelaria Prezydenta nic nie robi w stroje promocji polskich przedsiębiorców poza granicami kraju. Jeżeli robi, to bardzo dobrze. Dziękuję. Zmianie władzy wobec Unia dało już ponad 3 tysiące pozytywnych decyzji przekraczających Unię. Rędy zmniejszone już samochodów. Porównanie sięgnęło do 440 milionów złotych. Jak Pan będzie na to patrzyć? Pan obiecywał, że będzie przywracał tę emeryturę. Niestety z wielkim żalem przyjmujemy tą informację, którą Pan Redaktor przekazuje. Bo rząd Zjednoczonej Prawicy przywrócił sprawiedliwość społeczną i odebrał te wysokie emerytury osobom, które się należały. Natomiast teraz ze zdumieniem obserwujemy faktycznie przywracanie tych emerytur tym, które one nigdy nie powinny zostać przywrócone. Przyjmujemy to z dużym zdumieniem, oburzeniem i żalem. Rozmawiałem z politykami rządzącymi jeszcze Donaldem. Mówią o tym, że nie wszyscy tam byli ci, którzy słyszeli stricte tylko w czasach komuny. Że później przeszli w weryfikacji i słyszeli też już jako funkcjonariusze za tych czasów współczesnych. No więc pytanie. Mówią rządzący, że tutaj nie ma tej sprawiedliwości i oni doprowadzają do tej sprawiedliwości. Znaczy nie jest to drodzy Państwo sprawiedliwość taka, jak powinna być. Ponieważ rząd Donalda Tuska jest znany z tego, że permanentnie łamie, narusza i nagina prawo. I taki jest komentarz w tej sprawie. Szanowni Państwo, jeżeli Donald Tusk musi nieustannie tego rodzaju akcjami przykrywać nieudolność własnego rządu, to tylko świadczy o tym, jak słaby jest to rząd. Że potrzebuje nieustannego gonienia pisowców, tak to nazwijmy kolokwialnie. Żeby to było, to jest jedyne, czym może próbować się pochwalić. Ale na koniec to się rozbija o to, że to są najczęściej gdzieś tam w świetle kamer zatrzymania. Po czym okazuje się, że bardzo często nie ma dalszego ciągu, nie ma postawienia zarzutów. Albo te zarzuty są obalane przed sądami. Ja powiem o takim przypadku, który rzeczywiście był dla mnie dojmujący. To było chyba nieco ponad pół roku temu. Taka informacja była bardzo szeroko dyskutowana, że jeden z wysoko postawionych dyplomatów polskich, także jeszcze dyplomata za czas urządów Zjednoczonej Prawicy, ale później dalej również nasz przedstawiciel poza granicami kraju zarządów Donald Tuska został zatrzymany. I to była szeroko dyskutowana informacja. Ja niedawno miałem okazję spotkać tego dyplomata, miałem okazję z nim rozmawiać. On mi opowiadał o charakterystyce tego zatrzymania, ale mówił mi o tym również, że nie postawiono mu żadnych zarzutów do tej pory, a to minęło już ileś tam miesięcy. Że wygląda na to, że ta sprawa nie będzie miała żadnego dalszego ciągu. Że jedynie jego rodzina, jego starsza schorowana mama jest w zasadzie można powiedzieć, bo on się jakoś też specjalnie można powiedzieć nie przejął, prawda? Ale jest dotknięta tą sytuacją, bo w całej Polsce dyskutowano potencjalnie, że tak powiem, jego winy, które jak się okazuje nawet nie zostały mu postawione żadne zarzuty. To jest jak w pigułce pokazuje sposób działania tej władzy. Znaczy ma być jakieś kolejne głośne zatrzymanie po to, żeby sprawić takie wrażenie, że prawda już tu prawie, że mafię tutaj Donald Tusk rozbija, po czym okazuje się, że nie ma zarzutów, nie ma osób, którym skutecznie te zarzuty obroniono przed sądami, a służyć ten cały spektakl ma te igrzyska mają odciągnięcie uwagi od wysokich cen paliw, od braku skutecznego zarządzania państwem, od pana Kacprzyka, którego nie przesłuchano przez prokuraturą. Gdzie są służby Donalda Tuska jak chodzi o Dawida Kacprzyka, prawda? Co do którego toczy się postępowanie, co do którego cała Polska słyszała jakie są potencjalne zarzuty. Okazuje się, że ten doktor siedzi sobie za biurkiem i niedawno niektórzy dziennikarze ujawnili, gdzie ma tą całą historię i te zarzuty, które mu się stawia. Nie ma ich, tak powiem, no ma je w głębokim poważaniu, jak to się mówi kolokwialnie. Tymczasem Donald Tusk ściga te osoby, które na zamówienie publiczne mają mu służyć do przykrywania własnych afer, nieudolności prac własnego rządu. Pytanie z sali. Jest wniosek Klubu Parlamentarnego Rozwój plus o odwołanie natychmiastowe, pilne odwołanie pani rzecznik z funkcji. Sytuacja, w której rzecznik nadużywa swoich uprawnień, kontaktuje się z sądem, wkraczając w przestrzeń opieki rodzicielskiej w bardzo brutalny sposób. To jest sytuacja nie do zaakceptowania. To nie pierwszy wybryk pani rzecznik. Pani rzecznik stała się już sławna z tego, że uważa za niesłychanie istotne ściganie przedsiębiorców, którzy rozdają lody za świadectwa z czerwonym paskiem. Z tego się można było troszkę śmiać. To było, można powiedzieć, groteskowe. Natomiast sytuacja, w której odosobniono dzieci ze względu na interwencję rzecznika, co później zostało obalone przed sądem pod byle pretekstem, a tak naprawdę wygląda na to, że pani rzecznik się poczuła urażona na ulicy słowami matki, która szła z dzieckiem. Matki, która pewnie nie powinna takich słów wypowiadać, ale to nie powód, żeby odbierać jej dzieci. To jest sytuacja nie do obrony. Rzecznik praw dziecka powinien być osobą, która działa w sposób chłodny, wyważony na podstawie i w granicach prawa, i nie kieruje się jakimiś swoimi indywidualnymi emocjami. W tym przypadku jest chyba dokładnie przeciwnie. Dlatego pani rzecznik powinna zostać odwołana.