Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Lewica: więcej pieniędzy z NFZ ma trafiać do pacjentów

Lewica: więcej pieniędzy z NFZ ma trafiać do pacjentów

Lewica popiera rządowe propozycje zmian w ochronie zdrowia, w tym ograniczenie pracy lekarzy do maksymalnie dwóch etatów i większą przejrzystość wynagrodzeń oraz wycen świadczeń. Politycy Lewicy wskazują, że mimo wzrostu planowanych nakładów na ochronę zdrowia do 275 mld zł potrzebne są reformy, które zapewnią pacjentom większy dostęp do leczenia.

Zmiany w wynagrodzeniach i czasie pracy


Przedstawiciele Lewicy popierają projekty rządu, które mają ograniczyć możliwość pracy lekarzy przy pacjentach na więcej niż dwóch etatach oraz zmienić zasady dodatkowych wynagrodzeń za wykonane świadczenia. W rozmowie wskazano limit 76 tys. zł miesięcznie w przypadku pracy na dwóch pełnych etatach, powiązany z minimalnym wynagrodzeniem. Lewica podkreśla, że celem nie jest walka z lekarzami, lecz zatrzymanie nieprawidłowości i skierowanie większej części publicznych środków na leczenie.

Nakłady na ochronę zdrowia i potrzeby pacjentów


W nagraniu zestawiono 165 mld zł nakładów na publiczną ochronę zdrowia przy przekazaniu rządów przez PiS z planowanymi 275 mld zł na 2027 rok. Lewica zaznacza, że sam wzrost finansowania nie wystarczy, jeśli pacjenci nadal napotykają ograniczenia w dostępie do badań i świadczeń.

Przejrzystość i reforma NFZ


Wśród dalszych postulatów znalazły się reforma Narodowego Funduszu Zdrowia, większa przejrzystość wycen świadczeń medycznych oraz kontrola wykorzystania kosztownego sprzętu kupowanego przez szpitale. Lewica postuluje także zastąpienie składki zdrowotnej podatkiem zdrowotnym, który obejmowałby również wielki kapitał i duże korporacje.

Spór o wysokie wynagrodzenia


Politycy Lewicy przywołują przykład szpitala, w którym wynagrodzenia lekarzy miały stanowić 115 proc. kosztów jego funkcjonowania, oraz wskazują na faktury sięgające 200-250 tys. zł miesięcznie. Jednocześnie podkreślają, że lekarze powinni zarabiać godnie, a proponowane ograniczenia mają dotyczyć medyków wykonujących pracę z pacjentami. Lewica apeluje do PiS i Karola Nawrockiego o poparcie rozwiązań.

Lewica (konferencje prasowe) — ujęcie z wystąpienia: Lewica: więcej pieniędzy z NFZ ma trafiać do pacjentów (23.09.2026)

Co proponowane zmiany oznaczają dla pacjentów


Według Lewicy ograniczenie nadmiernych kosztów wynagrodzeń ma pozostawić więcej pieniędzy na świadczenia i leczenie. Projekty mają być szybko procedowane przez Sejm, a szpitale mają otrzymać pół roku na dostosowanie się do nowych zasad; nowe umowy o pracę mają być nimi objęte od początku.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowni Państwo, witamy na konferencji prasowej Lewicy. Dzisiaj o zmianach w systemie służby zdrowia. Można to podsumować jednym zdaniem. Dość marnowania pieniędzy z NFZ, dość wysysania pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. Przez lata jako koalicja 15 października dokładaliśmy dziesiątki miliardów złotych do systemu ochrony zdrowia. PiS, zostawiając swoje rządy, z budżetem NFZ na poziomie 165 miliardów złotych. My w budżecie na rok 2027 zaplanowaliśmy 275 miliardów złotych. Ten wzrost o 110 miliardów to wzrost o 66%. To tak jakby obok szpitala stanął drugi w 66%. Czy pacjenci zauważyli tak radykalną zmianę, tak duży wzrost nakładów na system służby zdrowia? No nie do końca. Dlatego ten system potrzeba zreformować, potrzeba szybkich zmian. Projekty przedstawione na posiedzeniu rządu to projekty, które nakładają komin płacowy na niektórych lekarzy, tych, którzy zarabialiby więcej niż 76 tysięcy rocznie. Przedstawione zmiany ograniczają również czas pracy i możliwość pracowania na kilku etatach. To zmiany, które pozostawią więcej środków na świadczenia. Coś, na czym Lewicy bardzo zależy, żeby pacjenci mieli większy dostęp do świadczeń w systemie służby zdrowia. Dlatego marszałek Czarzasty zapowiedział, że przedstawione projekty będą szybko procedowane przez Sejm. Ale żeby była jasność, te zmiany to nie jest walka z lekarzami, bo i lekarze są różni. Część środowiska w ogóle nie ma takich kwot, o których dzisiaj projekt rządowy pisze. To jest przytemperowanie kłów niektórych wampirów, którzy chcą wykorzystywać ten system. Koniec wysysania pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. Lewica popiera te zmiany, natomiast to też nie jest coś, co byśmy chcieli jako koniec reformy systemu ochrony zdrowia. To dopiero początek. Niezmiennie stoimy na stanowisku, że potrzebna jest likwidacja składki zdrowotnej, że potrzebne jest zastąpienie tego podatkiem zdrowotnym, który również objąłby wielki kapitał i duże korporacje. Potrzebna jest reforma samego NFZ-u, żeby nie był tylko bankomatem, a gospodarzem systemu mógł zarządzać, mógł weryfikować, mógł kontrolować i mógł sprawdzać, czy te środki dobrze są dystrybuowane. Potrzebne są również kolejne zmiany, jak uwolnienie specjalizacji, czy generalnie sprawdzanie, czy wysoko kosztowny sprzęt, który jest zakupowany przez szpitale w ramach NFZ-u, jest dobrze wykorzystywany. To są zmiany, które są na później, które mają mieć w centrum pacjenta, które mają mieć w centrum także personel niemedyczny, ale które powinny mieć w centrum również podatnika, bo wszyscy współfinansujemy ten system i ważne jest, żeby pieniądze z niego nie wyciekały. Szanowni państwo, ta wczorajsza propozycja rządu to propozycja całej koalicji 15 października. To, jak powiedział i zaznaczył pan wojewoda, bardzo dobry krok w bardzo dobrą stronę, ale na tym nie możemy się zatrzymać. Myśmy jako Lewica, idąc do wyborów parlamentarnych, deklarowali, obiecywali zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia i myśmy słowa dotrzymali, bo przypomnę, przejmowaliśmy rządy, kiedy system ochrony zdrowia globalnie publiczny to 165 miliardów, a na przyszły rok zaplanowaliśmy już 275 miliardów złotych i to pewnie nie jest nasze ostatnie słowo. Ale żeby ten system zadziałał i żeby on sprawnie funkcjonował, dzisiaj wiemy, że nie tylko pieniądze są tutaj kluczowe. Tu są ważne wewnętrzne rozwiązania, procedury, tak żeby gro pieniędzy nie szło do kieszeni lekarzy, a zostawało w systemie właśnie dla pacjenta. To, o czym mówił wczoraj pan premier Donald Tusk, podając jeden z przykładów funkcjonowania szpitala, gdzie 115% kosztów funkcjonowania szpitala to wynagrodzenia lekarzy. A gdzie prąd? Gdzie woda? Gdzie personel niemedyczny? Gdzie wręcz lekarstwa dla chorych? To są pewne wynaturzenia, z którymi my chcemy wziąć poważnie za głowę i pokazujemy, że lekarz ma zarabiać godnie. My uważamy, że lekarz powinien zarabiać godnie, ale te granice mają też swój kres. To nie może być tak, że na miesiąc są lekarze, którzy wystawiają faktury za 200-250 tys. zł. Nie może być wreszcie tak, że procedura medyczna jest wyceniona na kwotę X, a od tej kwoty X lekarz za każdą wykonaną procedurę bierze 20-30% w zależności od placówki medycznej. Lekarz ma godnie zarabiać, ma mieć umowę o pracę i ma mieć gwarancję dobrej płacy za dobrze wykonaną pracę, a nie w zależności od tego, ile przyjmie pacjentów bądź ile zabiegów wykona danego dnia, bo to staje się dość chorą sytuacją. Jest pierwsza propozycja, która daje możliwość pracy maksymalnie przez 16 godzin, a nie tak jak to w niektórych przypadkach lekarze pracowali i wykazywali, że pracują na dobę, która ma 24 godziny, nawet 48 godzin, a niektórzy nawet więcej. Wprowadzamy tę górną granicę i dzisiaj możemy z tego miejsca zadeklarować, że Lewica będzie te zmiany wspierać i popierać, ale mamy też apel do prawej strony sceny politycznej, bo przypomnę, to dzięki PiS-owi zostały te kominy płacowe uwolnione, bo to czas pandemii, gdzie lekarze byli na wagę złota. Płaca była też bardzo wysoka, ale wszystko ma jakieś swoje granice, żeby Prawica też nad tymi propozycjami się przychyliła i wreszcie, żeby Karol Nawrocki nie myślał o zawetowaniu tych rozwiązań, bo na razie mamy sytuację taką, ile byśmy do tego systemu nie włożyli pieniędzy, to i tak pieniędzy będzie za mało. Nie może być tak, że najwyższą pozycją w budżecie jest system ochrony zdrowia, 275 miliardów złotych i cały czas w systemie jest brak pieniędzy, brak pieniędzy, brak pieniędzy, a widzimy, że lekarze te faktury wystawiają coraz wyższe. Więc pierwsze dwa konkretne rozwiązania wczoraj Rada Ministrów przedłożyła na najbliższym posiedzeniu Sejmu, najprawdopodobniej się tym będziemy zajmować i czekamy na kolejne propozycje i kolejne konkretne działania ze strony Resortu Zdrowia. Ten limit to będzie 76 tysięcy złotych wkrótce miesięcznie? Tak, pod warunkiem, że lekarz pracuje na dwóch pełnych etatach i ten limit się zwiększa w zależności od minimalnego wynagrodzenia za pracę. Natomiast na pewno ta ustawa zakłada, że nie będzie już tych proporcji dodatkowych pieniędzy za świadczenie medyczne. To musi być wszystko przejrzyste, to musi być transparentne. No i w tej drugiej ustawie, co jest dla nas też bardzo ważne, będzie transparentność, jeżeli chodzi o wycenę świadczeń medycznych. To nie może być tak, że w jednej części Polski to samo świadczenie kosztuje 2-3 razy tyle, ile w innej części Polski. No i też ważny element. Szpitale będą miały okres pół roku na dostosowanie się do tych nowych zasad, które według tej ustawy będą obowiązywały. Niektórzy spekulowali, że odpuszczamy, niektórzy mówili, że odkładamy to na rok, nie wiadomo jak to będzie. Nie, pół roku to jest deadline, a każda nowa umowa o pracę zawarta przez szpital czy placówkę ochrony zdrowia już będzie w reżimie tej ustawy. A wcześniej w tej ustawie też był taki wyjątek, że jeżeli taki lekarz pracuje na dwóch etatach, ale na przykład w jakimś szpitalu pełni funkcję administracyjną związaną z zarządzaniem, to wtedy ten limit nie obowiązuje? Tutaj też tak jest, czy nie? My mówimy tutaj w tej ustawie o limitach, które dotyczą medyków, którzy wykonują pracę z pacjentem. Inna sytuacja jest, kiedy medyk jest też dyrektorem szpitala. No to jest zupełnie inna sytuacja. Natomiast my mówimy o tym, że nie może być tak, że lekarz, który ma kontakt z pacjentem, który leczy, który udziela porad medycznych albo wykonuje zabiegi, pracuje więcej niż na dwóch etatach, no bo to jest sytuacja chora i ta sytuacja może w perspektywie czasu zagrażać życiu i zdrowiu pacjenta. Co to zmiany znaczy dla pacjenta? W traktyce to będzie to znaczyło dla pacjenta? To będzie znaczyło dla pacjenta, że mniej pieniędzy będzie szło na wynagrodzenia, a więcej pieniędzy będzie szło na leczenie. Więc nie będziemy mieli takich sytuacji jak mamy teraz, że na przykład ktoś w listopadzie słyszy już w tym roku nie zrobisz badania, bo skończył się limit. Nie, badania mają być robione zarówno w styczniu, jak i w grudniu, lekarz ma być dostępny i my naprawdę nie boimy się tych historii, o których niektórzy mówią, że tu lekarze będą uciekać do prywatnej ochrony zdrowia. Żadna prywatna ochrona zdrowia ani nie ma takiego sprzętu, ani nie gwarantuje takiego systemu szkoleń, kursów, dokształcania się jak placówka publiczna. Więc lekarz, który jest rozsądny, a gro lekarzy, 80, może nawet 90% jest naprawdę sensownych, rozsądnych, a jeżeli mamy do czynienia z jakąś patologią w systemie ochrony zdrowia, to naprawdę to nie są przypadki nagminne. Natomiast jeżeli system daje możliwość zarabiania więcej, no to ludzie z tego korzystają. Nie, zarabiasz godnie, ale pracujesz na etacie, jesteś 8 godzin w dyspozycji swojego pracodawcy, przez 8 godzin przyjmujesz pacjentów, przez 8 godzin oczywiście w ramach regulacji operujesz czy wykonujesz zabiegi tak, żeby tych pacjentów przyjąć w tym czasie jak najwięcej. Dziękujemy.