Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Jarosław Kaczyński o dawnym Sejmie: komiczne przemówienia

Jarosław Kaczyński o dawnym Sejmie: komiczne przemówienia

Jarosław Kaczyński wspomina dawny Sejm, w którym uwagę parlamentarzystów przyciągały komiczne przemówienia, problemy z trzeźwością i obyczajowe skandale. W nagraniu przedstawia barwny, krytyczny obraz życia parlamentarnego sprzed lat.

Komiczne przemówienia


Jarosław Kaczyński opisuje posłów, których wystąpienia miały wzbudzać powszechne zainteresowanie przede wszystkim ze względu na swoją komiczność. Jak podkreśla, na niektóre przemówienia parlamentarzyści przychodzili nawet z sejmowych restauracji.

Sejmowe „medale”


Wspomnienie obejmuje także żartobliwy system oceniania posłów. Jarosław Kaczyński mówi o parlamentarzystach, którzy zasługiwali na „złote”, „srebrne” i „brązowe medale” za wyjątkowo komiczne wystąpienia, a także o nazwiskach używanych jako miara inteligencji.

Problem alkoholu


Jednym z najostrzejszych elementów wypowiedzi jest opis wieczornego życia w Sejmie. Jarosław Kaczyński twierdzi, że wśród licznych wieczorem posłów trudno było znaleźć osoby trzeźwe, a jedno z przemówień miało składać się z niepowiązanego ciągu słów.

Jarosław Kaczyński — migawka z wystąpienia: Jarosław Kaczyński o dawnym Sejmie: komiczne przemówienia (19.09.2026)

Obyczajowa scena w hotelu sejmowym


Jarosław Kaczyński wspomina również sytuację w restauracji hotelu sejmowego, gdzie pojawiła się grupa młodych kobiet. Z jego relacji wynika, że przedstawiono je jako finalistki konkursu organizowanego w jednym z województw. Całość tworzy krytyczny i anegdotyczny obraz dawnych obyczajów parlamentarnych.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Wtedy można było przyjść, wyjść, być, nie być, chociaż trzeba powiedzieć, że Sejm był zwykle pełen ludzi, przy czym no z przewagą restauracji wyraźnych. W Sejmie było wielu ludzi, którzy wzbudzali szczególne zainteresowanie, ale nie z innych względów, tylko dlatego, że ich przemówienia były po prostu niebywale komiczne. Ja sądzę, że nie będę wymieniał nazwisk, ale to przemówienia przynajmniej jednego z nich były nie do pobicia dla naszych najlepszych twórców kabaretowych. Nikt czegoś podobnego, co było w tych przemówieniach, nie myślił. I naprawdę, jak dowiadywano się w restauracji, że ten poseł ma przemawiać, to ludzie rzucali nawet te toniki bez kapsla. Wszystko, niedojedzone obiady i biegli do Sejmu, żeby te przemówienia wysłuchać. Ale to on był, można powiedzieć, mistrzem, złotym medalistą. Natomiast byli tacy, którzy mieli już tam srebrne czy brązowe medale, ale też byli pod tym względem dobrzy. I byli tacy, których nazwisko służyło do mierzenia inteligencji, że na przykład przeciętny poseł ma tam 50 nazwisk iksińskich, a ci wybitni 120, a ci bardzo średni to 20, 30, 15. I to jakoś oddawało tą ówczesną rzeczywistość, bo rzeczywiście ludzie tam byli zupełnie różni, najróżniejsi. Poza tym był taki element, można powiedzieć, pewnego rodzaju rozpasania, który charakteryzował się dwoma zjawiskami. Po pierwsze, wieczorem w Sejmie było ciągle wielu posłów, ale znaleźć wśród nich trzeźwego było trudno. Nie powiem, żeby to było w ogóle niemożliwe, ale było trudno i jeden z posłów, skądinąd z naszego klubu, ale oczywiście nie wymienię jego nazwiska, bo tylko jedną kadencję krótką, wygłosił kiedyś przemówienie, będąc w tym stanie, gdzie nie było nawet jednego równoważnika zdania, już nie mówię o tym zdaniu. Po prostu ciąg słów niepowiązanych. Powiązanych w żaden sposób. I to można powiedzieć, jest dobra ilustracja właśnie tej sytuacji, która wtedy istniała. A drugim zjawiskiem, takim jeszcze szpetniejszym, to była też obecność najstarszego zawodu świata. Oczywiście nie jakaś permanentna, ale jednak... Ja nie zapomnę takiej sceny, jak siedzę w restauracji, tej drugiej restauracji, której na początku nie było, w hotelu sejmowym i w pewnym momencie wkracza taka niemalże kolumna wojskowa, jakaś taka uderzająca, no można powiedzieć ładnych, ale dość charakterystycznych. Słychać śmiech publiczności Młodych kobiet. Ja od razu pomyślałem, kto to zorganizował, bo ja dacie pewno miałem i od razu podszedłem do niego, był przy jednym stojkie, pytam się, co to jest. On mówi tak, finał konkursu na mistrz pewnego województwa. Słychać śmiech publiczności To finalistki właśnie.