Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Kancelaria Prezydenta: Szefernaker o wecie ustawy

Kancelaria Prezydenta: Szefernaker o wecie ustawy

Paweł Szefernaker, występując w imieniu prezydenta Karola Nawrockiego, przedstawił w Sejmie uzasadnienie odmowy podpisania ustawy o statusie osoby najbliższej oraz przepisów wprowadzających te regulacje. Wskazał, że prezydent popiera praktyczne rozwiązania dla obywateli, ale uznał ustawę za zbyt szeroką i budzącą wątpliwości konstytucyjne.

Powody prezydenckiego weta


W ocenie prezydenta ustawa wykracza poza kwestie informacji medycznej, pełnomocnictw i spraw urzędowych. Paweł Szefernaker podkreślił, że nowe przepisy nadawałyby osobom pozostającym w związku szerokie skutki prawne, majątkowe, podatkowe, spadkowe, socjalne i proceduralne, zbliżone do rozwiązań związanych z małżeństwem.

Konstytucja i status małżeństwa


Przedstawiciel prezydenta odwołał się do konstytucyjnej ochrony małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa. Wskazał, że sama zmiana nazwy instytucji nie usuwa problemu, jeśli jej konsekwencje prawne przypominają alternatywę wobec małżeństwa. W przemówieniu zaznaczono, że ustawa obejmowałaby ponad 240 zmienianych aktów prawnych.

Spór o konsultacje i kierunek zmian


Paweł Szefernaker krytycznie ocenił proces konsultacji projektu, argumentując, że zabrakło w nim szerszego udziału rodzin, organizacji prorodzinnych, ekspertów demograficznych, konstytucjonalistów, rodziców i samorządów. Wskazał również, że zdaniem prezydenta ustawa może otwierać drogę do dalszego zbliżania statusu związków jednopłciowych do statusu małżeństwa.

Paweł Szefernaker — ujęcie z wystąpienia: Kancelaria Prezydenta: Szefernaker o wecie ustawy (17.09.2026)

Rodzina, demografia i dalsza praca nad prawem


W wystąpieniu podkreślono, że państwo powinno rozwiązywać konkretne problemy obywateli konkretnymi przepisami, a jednocześnie wzmacniać rodziny, rodzicielstwo i stabilność społeczną. Prezydent Karol Nawrocki pozostaje gotowy do rozmowy o praktycznym statusie osoby najbliższej, pod warunkiem zgodności rozwiązań z konstytucją i zachowania szczególnej ochrony małżeństwa oraz rodziny.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo. Stoję przed Państwem w imieniu Prezydenta Rzeczpospolitej Karola Nawrockiego, aby przedstawić powody decyzji o odmowie podpisania ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu oraz ustawy wprowadzającej te regulacje. To jest poważna decyzja i dlatego wymaga poważnego wyjaśnienia. Tu nie chodzi o emocjonalny spór, jak często próbuje się sprowadzić. Nie chodzi o odmawianie komukolwiek godności czy szacunku do indywidualnych wyborów. Takie pojawiały się także zarzuty. Nie chodzi też o ignorowanie realnych problemów ludzi, którzy chcą uporządkować swoje sprawy życiowe, medyczne czy urzędowe. Takie problemy istnieją, państwo powinno je rozwiązywać i prezydent jest gotów wspierać rozwiązania, które będą praktyczne, przejrzyste i zgodne z konstytucją. Szanowni państwo, warto przypomnieć, że już w kampanii wyborczej prezydent Karol Nawrocki podkreślał gotowość do rozmowy o rozwiązaniach odpowiadających na rzeczywiste problemy obywateli, gdyż każdy obywatel zasługuje na szacunek, bezpieczeństwo i możliwość rozwiązania praktycznych problemów życiowych. Tak, celem zawsze jest ułatwianie obywatelom życia. Powiedzmy to bardzo jasno, prezydent jest gotów rozmawiać o statusie osoby najbliższej, jeśli ma to służyć rozwiązaniu konkretnych, życiowych problemów obywateli. W szpitalu, w urzędzie, w sprawach pełnomocnic, w informacji medycznej, w codziennej organizacji życia. Czym innym jest jednak praktyczne ułatwienie życia obywatelom? Czym innym jest stworzenie nowej instytucji, która zaczyna działać jak alternatywa wobec małżeństwa? Ta ustawa przekracza te granice. Ta ustawa wprowadza do polskiego prawa konstrukcję, która w wielu obszarach zaczyna działać podobnie jak małżeństwo. Daje szerokie skutki prawne, majątkowe, podatkowe, spadkowe, socjalne i proceduralne. A jednocześnie nie wiąże z takim samym poziomem trwałości, odpowiedzialności i obowiązków, jakie prawo łączy z małżeństwem. I właśnie dlatego prezydent nie mógł tej ustawy podpisać. Wysoka Izbo! Konstytucja mówi jasno. Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicelstwo są pod ochroną i opieką Rzeczpospolitej Polskiej. To jest jedna z podstawowych zasad ustrojowych. Nie można jej traktować wybiórczo, nie można jej obchodzić przez zmianę nazwy projektu, nie można mówić, że skoro nie używamy słowa małżeństwo, to problem konstytucyjny znika. Nie znika. Jeżeli nowa instytucja otrzymuje skutki zbliżone do małżeństwa, jeżeli w praktyce korzysta z podobnych przywilejów, jeżeli państwo zaczyna traktować ją jako alternatywny model o podobnych konsekwencjach prawnych, to mamy do czynienia z czymś znacznie poważniejszym niż tylko techniczna regulacja. To już nie jest tylko pytanie o dostęp do informacji medycznej. To jest pytanie o to, czy państwo może zwykłą ustawą tworzyć rozwiązania podważające szczególną pozycję małżeństwa w polskim porządku konstytucyjnym. Zdaniem pana prezydenta nie może. Stąd to weto. Panie Marszałku, Wysoka Izbo, tu warto podać także jedną liczbę, która pokazuje skalę tej ustawy lepiej niż wszystkie slogany. Ponad 240 zmienianych ustaw. To ponad 240 aktów prawnych. To nie jest zwykła korekta. To nie jest techniczne ułatwienie. To nie jest poprawka do formularzy medycznych. To nie jest ustawa o tym, kto może odebrać od kogo informacje w szpitalu. To jest szeroka ingerencja w system prawa. W podatki, w dziedziczenie, ubezpieczenia społeczne, postępowania sądowe, prawo karne, administracje, sprawy mieszkaniowe, świadczenia i wiele innych obszarów życia publicznego. Dlaczego mówi się w tej ustawie o sobie najbliższej, skoro skutki tej regulacji przypominają rozwiązania właściwe dla związków partnerskich? Państwo powinno mówić obywatelom prawdę o skali tego projektu, a skala tej ustawy pokazuje jedno. To nie jest zwykła kosmetyka, tylko bardzo duża zmiana systemowa. Dla tego właśnie między innymi prezydent mówi, możemy rozmawiać o praktycznym statusie osoby najbliższej, ale nie będziemy udawać, że związki partnerskie przestają być związkami partnerskimi, tylko dlatego, że ktoś w ustawie zmienił im nazwę. Szanowni Państwo, jest również poważny problem z procesem przygotowania tej regulacji. Zajrzyjmy do oceny skutków regulacji. Wynika z niej, że w pracach i konsultacjach wokół projektu istotną rolę odegrały tylko środowiska skupione wokół postulatów i ideologii LGBT. W OSR-ze załączonym do ustawy wymieniono m.in. Fundacja Transfuzja, Fundacja Tęczowe Rodziny, Homokomando, Queer, Niebinarność i wiele innych podobnych środowisk. I tylko takie środowiska. Innych środowisk w konsultacjach nie było. Trzeba zapytać jasno, czy tak wygląda poważna debata o przyszłości Polski? Czy tak wygląda rozmowa o demografii, o małżeństwie i konstytucyjnej ochronie rodziny? Polska przyszłość nie może być budowana na jednostronnym dyktacie środowisk LGBT. Polska musi być budowana na rodzinie, na matkach, na ojcach, na dzieciach, na odpowiedzialności za następne pokolenia Polaków. Przyszłość narodu Polski nie tworzy się hasłami ideologicznymi. Przyszłość Polski rodzi się w polskiej rodzinie i demografii, a nie w homokomando. Szanowni państwo, każda organizacja ma prawo zabierać głos w debacie publicznej. To jest normalne w demokracji, ale przy ustawie dotyczącej tak wrażliwej materii państwo powinno zadbać o realną równowagę w konsultacjach. Powinno wysłuchać nie tylko środowisk, które od lat zabiegają o takie rozwiązania, ale również rodzin, organizacji prorodzinnych, ekspertów od demografii, konstytucjonalistów, środowiska rodzicielskie, samorządy i instytucje, które widzą ryzyka prawne oraz społeczne. Tego zabrakło, tego w tych konsultacjach nie było. A skoro tego zabrakło, trudno przedstawić ten projekt jako neutralny i czysto techniczny. On od początku był osadzony w konkretnym sporze ideologicznym i aksjologicznym. Tym bardziej powinien być procedowany szeroko i transparentnie. Muszę stąd powiedzieć wprost. Nie udawajmy, że spieramy się dzisiaj o formularz w szpitalu w tej ustawie. Nie udawajmy, że chodzi wyłącznie o pełnomocnictwa, o możliwość odebrania informacji medycznej. Gdyby tylko o to chodziło, można byłoby przygotować kilka prostych, punktowych zmian w szerokiej konsultacji, a nie przepisy pod dyktando środowisk skupionych wokół ideologii LGBT. Tutaj stworzono całą nową konstrukcję prawną, która jest niczym innym jak otwieraniem tylnych drzwi do stopniowego zrównania związków jednopłciowych z małżeństwem. Trzeba to powiedzieć otwarcie. Ta ustawa ma być pierwszym krokiem, by związki jednopłciowe były równie traktowane z małżeństwami, o których mówi artykuł 18 Konstytucji. Tę determinację pozaustrojowego wprowadzania takich związków widzimy też w nachalnym i nielegalnym narzucaniu mechanizmu transkrypcji takich związków. Ta ustawa tworzy mechanizm, który może stać się kolejnym argumentem w sporze o dalsze zrównanie statusu prawnego tych związków ze statusem małżeństwa. Właśnie dlatego nie możemy oceniać tej ustawy wyłącznie przez pryzmat jej nazwy. Musimy patrzeć na jej skutki. Najpierw słyszymy ustawa o statusie osoby najbliższej, a teraz okazuje się, że chodzi o wspólne rozliczenia podatkowe, rentę rodzinną, alimentację, dziedziczenie, mieszkanie, ubezpieczenia i cały katalog innych konsekwencji prawnych. Szanowni państwo, gdzie się kończy status osoby najbliższej, a gdzie zaczyna się tworzenie prawnej alternatywy dla małżeństwa? To jest sedno tego sporu i sedno tego, o czym mówimy w tej ustawie. Nie o godność człowieka, nie o szacunek dla obywatela, nie o to, kto może wejść do szpitala, ale o przesunięcie granicy. Zrobienie przestrzeni do kolejnych kroków tu chodzi. Ta ustawa ma te prawdziwe zamiary po prostu pudrować, schować przed opinią publiczną. Jeżeli państwo chce zmieniać model małżeństwa i rodziny, powinno powiedzieć to wprost obywatelom, a nie pudrować projekt. Nie wolno wielkiej zmiany ustrojowej sprzedawać jako małego administracyjnego ułatwienia. To jest po prostu prawne kuglarstwo, a mówiąc wprost oszustwo. Chciałbym dodać tu jeszcze, że dzisiaj przedmiotem ustawy nie jest adopcja dzieci przez pary jednopłciowe. To trzeba powiedzieć uczciwie. Ale właśnie dlatego pytamy o kierunek zmian. Jeżeli krok po kroku zaciera się prawne różnice między małżeństwem a innymi formami związku, to pytanie o kolejne konsekwencje takiego procesu jest całkowicie uzasadnione. Tym bardziej patrząc, z kim ta ustawa była konsultowana. Szanowni państwo, jeżeli istnieją konkretne problemy obywateli, rozwiążmy je. Informacja medyczna – rozwiążmy. Pełnomocnictwo – rozwiążmy. Sprawy urzędowe – rozwiążmy. Ale rozwiązujmy konkretne problemy konkretnymi przepisami, a nie używamy realnych problemów ludzi jako wytrychu do stworzenia instytucji, która coraz bardziej przypomina małżeństwo, choć tym małżeństwem nie jest. Wysoka Izbo, małżeństwo w polskim prawie nie jest tylko pakietem uprawnień. To są także obowiązki. To wspólnota życia, to wzajemna pomoc, to odpowiedzialność za rodzinę, to trwałość, to szczególny status prawny związany z wychowaniem dzieci i stabilnością społeczną. Dlatego państwo chroni małżeństwo w sposób szczególny. Nie po to, żeby komukolwiek odbierać godność, nie po to, żeby dzielić obywateli, ale dlatego, że małżeństwo i rodzina pełnią funkcję, której nie da się zastąpić prostą umową. Rodzina to podstawowe środowisko wychowania, opieki i solidarności. To tam dziecko uczy się zaufania, odpowiedzialności, relacji z innym. To tam buduje się kapitał społeczny, którego później potrzebuje całe państwo. Właśnie dlatego państwo powinno wzmacniać rodzinę. Także tą rodzinę, która nie jest sformalizowana w małżeństwie. Trzeba przygotować takie rozwiązania, które pomagają polskiej rodzinie, tej sformalizowanej i tej, która z różnych powodów nie chce bądź nie może być sformalizowana. Szanowni państwo, dzisiaj Polska stoi przed bardzo konkretnym wyzwaniem. Demografią. Mamy coraz mniej dzieci, coraz większą presję na system emerytalny, coraz większe problemy z dostępnością mieszkań, coraz większą niepewność młodych ludzi, którzy odkładają decyzje o założeniu rodziny. To są realne problemy. Właśnie tym powinno zajmować się państwo. Jeżeli chcemy poważnie rozmawiać o przyszłości, rozmawiajmy o tym, jak pomóc młodym rodzinom, jak zwiększyć stabilność życia, jak wspierać rodziców, jak ułatwić łączenie pracy z wychowywaniem dzieci, jak stworzyć warunki, w których decyzja o rodzinie nie będzie aktem ekonomicznej odwagi, ale naturalnym wyborem życiowym. Tymczasem ta ustawa idzie w inną stronę. Nie wzmacnia małżeństwa, nie wzmacnia rodzicielstwa, nie odpowiada na kryzys demograficzny, nie daje młodym rodzinom większej stabilności. Tworzy natomiast nową konstrukcję prawną, która otrzymuje szerokie skutki i przywileje, ale nie jest powiązana z porównywalnym zakresem obowiązków. Dlatego pan prezydent to zawetował. To jest zły kierunek. Polska musi być silna rodzinom i demografiom, powinna być silna odpowiedzialnościom, stabilnościom i wsparciem dla tych, którzy wychowują dzieci. Nie powinna budować polityki rodzinnej na ustawie napisanej na postulatach środowisk LGBT. Panie marszałku, wysoka izbo, w imieniu pana prezydenta Rzeczpospolitej apeluję o odpowiedzialne potraktowanie tego wet. Nie dlatego, żeby odmawiać komukolwiek szacunku, nie dlatego, żeby ignorować realne problemy, nie dlatego, żeby zamykać drogę do dobrych, praktycznych rozwiązań. Ale dlatego, że państwo musi działać w granicach konstytucji, musi prowadzić pluralistyczne konsultacje, musi chronić małżeństwo i rodzinę, musi myśleć o demografii, musi wzmacniać odpowiedzialność, a nie ją omijać. Polska rodzina potrzebuje prawa, które jest uczciwe, precyzyjne i odpowiedzialne. Prawa, które rozwiązuje konkretne problemy, ale nie niszczy równowagi całego systemu. Prawa, które pomaga obywatelom, ale nie osłabia konstytucyjnych fundamentów czegoś, co tworzyliśmy od pokoleń. Prawa, które patrzy nie tylko na dzisiejszy spór, ale także na przyszłość rodzin, dzieci i całego państwa. Dlatego proszę, Wysoką Izbę, uszanujmy to weto pana prezydenta. Powtarzam, prezydent jest gotowy do wspólnej pracy nad prawem, które realnie pomoże Polakom. Poprawmy to, co wymaga poprawy. Rozwiążmy realne problemy Polaków, ale nie róbmy tego kosztem małżeństwa, rodziny i konstytucyjnego porządku państwa. Szanowni Państwo, powtórzę to, co powiedziałem wcześniej. Przyszłość Polski rodzi się w rodzinie i w demografii, a nie w homokomando. Dziękuję bardzo. Dziękuję panie ministrze. Dziękuję.