Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Marcin Ociepa - Prezydent-elekt ma prawo do ochrony i wiedzy

Marcin Ociepa - Prezydent-elekt ma prawo do ochrony i wiedzy

Marcin Ociepa w Sejmie argumentuje za uregulowaniem praw prezydenta-elekta, podkreślając potrzebę wyposażenia przyszłej głowy państwa w instrumenty organizacyjne i informacyjne.

Poseł wskazuje, że dostęp do wiedzy nie jest przekazywaniem uprawnień przed zaprzysiężeniem, lecz elementarną troską o powagę Rzeczypospolitej - od szyfrowanej łączności po kwestie ochrony i obsługi małżonka prezydenta.

Ociepa apeluje o ponadpartyjną odpowiedzialność i doprecyzowanie przepisów, by państwo było przygotowane na różne scenariusze. Zachęca do obejrzenia nagrania, by poznać jego argumenty i propozycje rozwiązań.

Wypowiedź z 13-02-2026 r.

Marcin Ociepa - Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o Prezydencie Elekcie Rzeczypospolitej Polskiej, ochronie kandydatów na urząd Prezydenta oraz statusie Małżonka Prezydenta

Profil posła:


https://videoparlament.pl/poslowie/marcin-ociepa

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję bardzo, Panie Marszałku, Wysoka Izbo, Panie Ministrze. Bardzo serdecznie dziękuję za tę dyskusję, bo to jest jeden z takich tematów, który dzieli tę Izbę nie według kryteriów klubów parlamentarnych, tylko dzielimy się na państwowców i ignorantów. I to jest to kryterium podziału. Jak ktoś tu wychodzi, wypowiada się z troską o powagę państwa, wypowiada się z troską o ciągłość władzy, o troską o powagę Urzędu Prezydenta, to jest państwowcem. A jak ktoś sobie kpi, to jest ignorantem, nierozumiejącym, z czym ma do czynienia. I oczywiście do tych ignorantów jakoś się szczególniej odnosić nie będę, ponieważ po prostu tego państwa nie rozumieją. Żałuję, że klub, idąc po kolei koalicji obywatelskiej, wysłał swojego prezydenta jednak z tej puli ignorantów, bo myślę, że w koalicji obywatelskiej też są państwowcy, którzy to rozumieją, że te sprawy warto uregulować. Nie, nie wprowadzamy, tu jest głos także do Polskiego Sojusznictwa Ludowego, żadnej kontrowersyjnej zmiany, która by stała w sprzeczności z konstytucją. Ten wątek tu się pojawiał wielokrotnie. Szanowni Państwo, prawo do wiedzy nie jest równoznaczne z prawem do podejmowania decyzji. Gdybyśmy my wprowadzali do porządku prawnego prezydenta elekta jako tego, który może podejmować jakieś decyzje przynależne głowie państwa, to wtedy moglibyśmy mieć wątpliwości konstytucyjne. Natomiast danie prezydentowi elektowi prawa do uzyskiwania różnego rodzaju informacji niezbędnych do przygotowywania się do objęcia tej funkcji, czynią go lepszym. Będzie po prostu lepszym prezydentem. To jak będzie korzystał z tej wiedzy, z tych informacji, to jest zupełnie inna sprawa. Ale wiedza jeszcze nikomu nie zaszkodziła, wręcz przeciwnie. Dlatego dzisiaj wszystkie te regulacje dotyczą raczej tego aspektu, żebyśmy po prostu wyposażyli do człowieka, który za chwilę będzie prezydentem głowy państwa, nowe wszelkie instrumenty, które pozwolą mu się dobrze przygotować do objęcia tej funkcji. Bardzo dziękuję za te wszystkie głosy troski i Polskiego Stronnictwa Ludowego, i Polski 2050, i Konfederacji, i Demokracji Bezpośredniej. Oczywiście mojemu klubowi parlamentarnemu Prawo i Sprawiedliwość za ten głos, którego także tutaj reprezentuję. Natomiast rzeczywiście nie jestem bardzo zaskoczony, ale rozczarowany trochę jednak tak. Bo lewica w Polsce także dzieli się na tą propaństwową i tą, która ma problem z pojęciem, które pani poseł wymieniła sześciokrotnie w swoim wystąpieniu, drwiąco. To określenie brzmi elementarna powaga Rzeczypospolitej. Nie wiem, to jest ostatnie pojęcie, które można używać w atmosferze drwiny. Więc zachęcam do tego także klub lewicy, żeby także tam państwowcy się obudzili i po prostu wytłumaczyli pani poseł, że to nie jest sprawa dotycząca bieżącego sporu, to nie jest kwestia, gdzie można się odwoływać do tych ostatnich 8 lat czy 16 lat, tylko to jest sprawa przyszłości Rzeczypospolitej. Rzeczywiście bardzo odległej może przyszłości, ale dzięki temu możemy rozmawiać bez emocji. Bo kiedy składać taki projekt ustawy jak nie teraz? Kiedy już są rozstrzygnięte wybory prezydenckie? Ale jeszcze świeżo pamiętamy ten moment, kiedy przez dwa miesiące, i na to chcę Państwu zwrócić uwagę, osoba wybrana przez ponad 10 milionów Polaków, w tym w ostatnich wyborach, wybrana na Urząd Prezydenta Rzeczypospolitej, głowa państwa, przez dwa miesiące jest osobą prywatną, prywatną w świetle przepisów. I wszystko, co się dzieje wokół tej osoby, dzieje się albo na zasadzie pewnej prowizorki, pewnej wypadkowej umiejętności organizacyjnej jego zespołu, a także dobrej woli rządu i ustępującego prezydenta. I to także, już od razu odpowiem panu ministrowi, tak to powiedziałem, że Minister Spraw Wewnętrznych ma takie prawo, kierując się dobrem państwa, przydzielić komuś ochronę i tak się działo. Tylko rzecz w tym, że to nie powinno być fakultatywne, ponieważ państwo, prawo musi zakładać różne scenariusze, także takie, że może być Minister Spraw Wewnętrznych, który uzna, że to jednak nie jest, nie wymagane, bo gdyby pani poseł z lewicy, która tu występowała, była Minister Spraw Wewnętrznych, to rozumiem, że dla niej to nie jest ważne. I może by tej ochrony nie było. I tutaj się pojawia pytania państwa posłów, jakie są, jakie są ryzyka. No to wyobraźmy sobie to ryzyko. Czy ktoś zostaje głową państwa, nie ma tej ochrony SOP-u i dzieje mu się krzywda. W ramach konfliktu hybrydowego z naszymi adwersarzami, w ramach napadu jakiegokolwiek, w ramach tych emocji politycznych. Więc dobrze, że mamy przytomnych Ministrów Spraw Wewnętrznych, którzy w tej kwestii podejmowali słuszne decyzje na przestrzeni ostatnich ponad 30 lat, ale tak nie zawsze musi być. Więc podstawowe ryzyko jest takie, że ktoś zadaje śmierć prezydentowi, który został wybrany i nigdy nie złoży przysięgi. Jaki to wywołuje chaos prawny, polityczny w kraju itd. Jaki to jest prezent dla naszych adwersarzy. Naprawdę koszty tej ochrony są niczym w porównaniu z ryzykiem, którym my musielibyśmy się jako państwo mierzyć. Pani poseł Wojtyszek także pytała, no jakie jest to zagrożenie. Powiedziałam o zagrożeniu bezpośrednim, takim fizycznym. Ale to jest kwestia takiej elementarnej powagi. Przecież prezydent-elekt odbiera już oficjalne gratulacje od głów państw z całego świata. Gdzie ma to odbierać? Jeśli nie ma mieć dostępu do tej bezpiecznej łączności, to ma ze swojej komórki to odbierać, swojego maila na gmailu obsługiwać. Gdzie to ma być? To wszystko musi zostać uregulowane. A ci prezydenci, którzy dzwonią głowy państw w ramach gratulacji, nie dzwonią tylko kurtuazyjnie. Także są rozmowy, które przygotowują do kolejnych szczytów, z których za chwilę on będzie brał udział już jako na przykład NATO, jako reprezentant Rzeczypospolitej. No więc ta łączność musi być szyfrowana, musi być porządna. To wszystko musi mieć ręce i nogi, żeby mógł wykonywać te obowiązki. To jest to kolejne zagrożenie. Pomijając już inne kwestie, które dotyczą po prostu elementarnej takiej powagi, że powinien mieć miejsca i do spotkań, i prawa do gabinetu, do sal konferencyjnych i tak dalej. Kwestia roli i formy tej komórki organizacyjnej obsługującej małżonka prezydenta. Szanowni Państwo, to jest przepis bardzo ogólny, generalny, który daje możliwość szefowi kancelarii prezydenta wydzielenia tej komórki. Ale nie obowiązek. Jak pan prezydent sobie nie będzie życzył, czy małżonek prezydenta nie będzie sobie życzył, to tej komórki nie powstaje. I teraz jaka ona będzie, to wszystko zależy od woli tego urzędującego prezydenta. I to może ulegać zmianie, więc ja nie mogę odpowiedzieć na pytanie, czy to w jedną, czy w drugą stronę, bo to zawsze ten przepis jest bardzo generalny, dający swobodę kształtowania, ale dający możliwość usankcjonowania tej komórki. Bo dzisiaj te komórki funkcjonują w sposób nieformalny. I chyba dobrze, żeby pierwsza dama, czy pierwszy dżentelmen mogli mieć swoją korespondencję, mieć swoje biuro, swój adres, żeby mogli odbierać różnego rodzaju także korespondencje z zagranicy, czy z kraju. Czy ochrona SOP-u powinna być na wniosek, czy obligatoryjnie, tu też jestem otwarty na dyskusję. Ja bym chętnie wysłuchał opinii właśnie Ministerstwa Wewnętrznych i Administracji, Służby Ochrony Państwa, dlaczego tu jest taki, przy niektórych osobach jest rygor obligatoryjności, gdzie indziej jest dobrowolność. Tu jestem otwarty na tą dyskusję. Można tak to rozdzielić, że w momencie, kiedy obejmuje urząd, to już jest obligatoryjna ochrona, kiedy składa przysięgę, a do tego czasu jest na wniosek. Ale dajmy także tą możliwość. Kwestia doprecyzowania pojęcia informacji kluczowych dla bezpieczeństwa państwa, czyli udzielania tych informacji. Zawsze, Szanowni Państwo, to jest prawo, które dotyczy ochrony informacji niejawnych. To właściciel danej informacji decyduje, komu ją udostępnić i dlaczego. Także to nie jest tak, że prezydentowi będzie się należał dostęp, tutaj doprecyzowuję tym, którzy może tego nie wiedzą, do wszystkich informacji niejawnych. Jak ktoś ma dostęp do ściśle tajnych, to tak naprawdę może zadzwonić do ministra Mroczka i poprosić o wszystkie informacje tajne, jakie są w MSW, albo innego rysunku. Tak to nie działa. Musi być uzasadniona potrzeba dostępu do tej informacji. To też można doprecyzować na tyle, na ile trzeba, ale tak naprawdę to właściciel, jeszcze raz powtórzę w cudzysłowie tej informacji, gestor tej informacji, decyduje, co jest właściwe do udostępnienia, że jest interes Rzeczpospolitej w tym, żeby udostępnić, dopisać do rozdzielnika daną osobę, względu na to, czy to jest prezydent-elekt, czy to jest podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury, czy to jest ktokolwiek inny w państwie polskim. Do pani poseł Jachiry nie ma jej na sali. Nie spodziewam się o osobie, która obrażała funkcjonariuszy straży granicznej, żołnierzy ani policji, ani zrozumienia, ani szacunku dla powagi Rzeczpospolitej.