Krzysztof Brejza o procesie Szymczyka i sprawie granatnika
Poseł Krzysztof Brejza komentuje rozpoczęcie procesu Jarosława Szymczyka w sprawie wybuchu granatnika w Komendzie Głównej Policji. Mówi o wcześniejszych próbach przedstawienia zdarzenia jako zawalenia stropu od śniegu oraz zapowiada interwencje dotyczące działań służb i sprawy Mariusza Pośnika.
Krzysztof Brejza podkreśla, że po wielu latach sprawa wybuchu granatnika trafiła do sądu. W jego ocenie postępowanie było opóźniane, a otoczenie ówczesnego komendanta Policji próbowało przedstawiać go jako osobę pokrzywdzoną, a nie odpowiedzialną za zdarzenie.
Poseł przypomina, że początkowo informowano o zawaleniu stropu z powodu śniegu. Odnosi się także do wpisów publikowanych z oficjalnego konta Komendy Głównej Policji, w których jego informacje na temat granatnika określano jako kłamstwa i oszczerstwa.
W nagraniu Brejza wskazuje na pracę dziennikarzy, którzy ujawniali kolejne informacje o sprawie, oraz na działania policjantów, którzy jego zdaniem nie zgodzili się na przedstawienie fałszywej wersji wydarzeń. Szczególne miejsce poświęca Mariuszowi Pośnikowi, pseudonim Dragon, oraz konsekwencjom, jakie miały go spotkać po prowadzeniu czynności w tej sprawie.
Brejza mówi o informacjach dotyczących obecności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Komendzie Głównej Policji przed przyjazdem pirotechników. Zapowiada skierowanie interwencji do szefa ABW i zwrócenie się do prokuratora generalnego Waldemara Żurka o ujawnienie materiałów dotyczących sprawy granatnika oraz audyt postępowania dotyczącego Mariusza Pośnika.

Poseł przekonuje, że proces Jarosława Szymczyka powinien być monitorowany, a odpowiedzialność za czyny popełnione w instytucjach publicznych nie może zależeć od zajmowanego stanowiska. Obejmuje to również wyjaśnienie, czy podczas pierwszych czynności zabezpieczano i właściwie chroniono dowody. Obejrzyj nagranie, aby poznać pełne stanowisko Krzysztofa Brejzy.
Proces Jarosława Szymczyka
Krzysztof Brejza podkreśla, że po wielu latach sprawa wybuchu granatnika trafiła do sądu. W jego ocenie postępowanie było opóźniane, a otoczenie ówczesnego komendanta Policji próbowało przedstawiać go jako osobę pokrzywdzoną, a nie odpowiedzialną za zdarzenie.
Pierwsza wersja wydarzeń
Poseł przypomina, że początkowo informowano o zawaleniu stropu z powodu śniegu. Odnosi się także do wpisów publikowanych z oficjalnego konta Komendy Głównej Policji, w których jego informacje na temat granatnika określano jako kłamstwa i oszczerstwa.
Rola dziennikarzy i policjantów
W nagraniu Brejza wskazuje na pracę dziennikarzy, którzy ujawniali kolejne informacje o sprawie, oraz na działania policjantów, którzy jego zdaniem nie zgodzili się na przedstawienie fałszywej wersji wydarzeń. Szczególne miejsce poświęca Mariuszowi Pośnikowi, pseudonim Dragon, oraz konsekwencjom, jakie miały go spotkać po prowadzeniu czynności w tej sprawie.
Pytania o działania ABW
Brejza mówi o informacjach dotyczących obecności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Komendzie Głównej Policji przed przyjazdem pirotechników. Zapowiada skierowanie interwencji do szefa ABW i zwrócenie się do prokuratora generalnego Waldemara Żurka o ujawnienie materiałów dotyczących sprawy granatnika oraz audyt postępowania dotyczącego Mariusza Pośnika.

Standardy w instytucjach państwa
Poseł przekonuje, że proces Jarosława Szymczyka powinien być monitorowany, a odpowiedzialność za czyny popełnione w instytucjach publicznych nie może zależeć od zajmowanego stanowiska. Obejmuje to również wyjaśnienie, czy podczas pierwszych czynności zabezpieczano i właściwie chroniono dowody. Obejrzyj nagranie, aby poznać pełne stanowisko Krzysztofa Brejzy.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Krzysztof Brejza wzywa do dymisji ministra i alarmuje o chaosie
Krzysztof Brejza żąda wyjaśnień ws. związków redaktora
Krzysztof Brejza ostro o liście żelaznym dla Romanowskiego
Krzysztof Brejza ostrzega przed inwigilacją polskiego internetu
Krzysztof Brejza żąda przerwy i dopuszczenia pytań
Krzysztof Brejza: Był inwigilowany Pegasusem, oskarża rząd
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Zbigniew Bogucki
Kancelaria Prezydenta o kontroli stażu kandydata do TK
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: Polska stawia na własny przemysł zbrojeniowy
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek: Polska może być liderem Europy
Zbigniew Bogucki
Kancelaria Prezydenta: 16 poprawek i oczekiwanie na kompromis
Donald Tusk
Wypowiedź Premiera Donalda Tuska przed posiedzeniem Rady Ministrów
Zbigniew Bogucki
Prezydent apeluje o kompromis w sprawie kryptowalut
Artykuły
Transkrypcja
Witajcie w podcaście poświęconym akcji
Jawna Sprawiedliwość, bo sprawiedliwość musi być jawna,
a dziś porozmawiamy o sprawie Grantnika.
Rusza proces wreszcie Szymczyka po wielu, wielu latach,
dzięki też ogromnej pracy, jaką wykonali dziennikarze wolnych mediów,
dzięki determinacji uczciwych ludzi z różnych stron
funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości,
którzy zaangażowali się w wyjaśnienie tej sprawy.
Wbrew krętaczom, cwaniakom, ludziom umoczonym w korupcję,
jak się spojrzy na część prokuratury, wbrew bandytom, kłamcom, uszczercom,
przepraszam za ten język, język jest prawdziwy,
udało się prawdę doprowadzić w akcie oskarżenia przed sąd.
A tak miało nie być.
Przypomnę, że pierwsza wersja z tej eksplozji Grantnika,
którą serwowało otoczenie pisowskiego komendanta,
pierwsza wersja była taka, że zawalił się sufit z powodu śniegu.
Z powodu śniegu się zawalił sufit.
Szacunek duży, to był grudzień 1922 roku,
duży szacunek dla dziennikarzy wolnych mediów,
dla Radosława Grucy, dla Mariusza Gierszewskiego,
jeżeli jeszcze kogoś pominę z tych dziennikarzy,
którzy ujawniali tę sprawę na gorąco wtedy w grudniu 1922 roku,
przepraszam najmocniej, szacunek dla dziennikarzy.
Nieskromnie przyznam, że też od początku, od pierwszych godzin,
kiedy dzięki sygnalistom z KGP dotarły do mnie te informacje,
zacząłem publikować szereg informacji,
które niemalże w całości się potwierdziły.
Były potem atakowane przez Ciarkę.
Pozdrawiam pana Ciarkę, jeżeli nas słucha,
raczej nie pozdrawiam, wstyd człowieku za to, co robiłeś.
Ciarka to był taki oficer polityczny, prasowy,
który zajmował się w otoczeniu komendanta Głównego Policji,
polityką medialną, jak to się ładnie mówi,
a tak naprawdę w tej sprawie nie odegrał zbyt aktywnej,
pozytywnej roli, wręcz przeciwnie.
Dlaczego? Dlatego, że kiedy zacząłem Wam ujawniać na Twitterze
krok po kroku, zanim jeszcze opublikowałem Wam zdjęcia
dziesięć miesięcy później, ale na bieżąco, żeby ta sprawa
nie przyschnęła, żeby ujawnić prawdę, budować standardy,
pokazać jak żenująca, zdegenerowana ekipa pisowska
rządzi policją, zostałem zaatakowany na Twitterze
z konta oficjalnego polskiej policji.
Jak się okazało, jest artykuł Rzeczpospolitej z 2024 roku,
kto stał za wpisami z konta KGP, szokujące ustalenia,
Rzeczpospolita ustaliła, że polecenie wydawał ktoś
z kierownictwa MSWiA. Przez lata na profilach KGP
pojawiały się kontrowersyjne wpisy, 15 grudnia 2.2,
komenda Główna Policji, wybuch granatnika,
zainteresował się ówczesny senator, dzisiejszy Europosoł,
on przekazał opinię publiczną, eksplorował granatnik RGW-90H,
to również on poinformował, że broń miała zostać przewieziona
bez zgłoszenia w bagażniku samochodu itd.
I teraz na te serie wpisów, one są dostępne całe,
możecie spojrzeć, w odpowiedzi na wpisy brejzu na Twitterze
komenda Główna Policji opublikowała takie oświadczenie.
Pana wpisy to kłamstwa i oszczerstwa bez żadnego pokrycia
w faktach i dalekiej od prawdy.
Panieciarka, panieciarka kłamczuchu, przepraszam,
nie wytrzymuje z wami pisowcy, do czego wy się posuwaliście,
dlatego trzeba wam to przypominać.
Jeszcze raz.
Wpisy to kłamstwa i oszczerstwa bez żadnego pokrycia
w faktach dalekiej od prawdy, kwalifikujące się na proces o zniesławienie.
Właściwie nic z tego, co pan napisał, nie jest prawdą.
Napisano z oficjalnego konta Polskiej Policji.
Panieciarka, dziś rusza proces Szymczyka.
Każdy zwykły obywatel Rzeczypospolitej
za wniesienie granatnika przeciwpancernego do biura,
do zakładu pracy, do lokalu usługowego,
odpalenie i narażenie ludzi w promieniu kilkuset metrów
na utracie życia, zdrowia, kalectwo,
siedziałby, siedziałby.
A wy robiliście wszystko, żeby swoją oligarchię ochronić.
Wy krypto-aferanci z Układu Pisowskiego,
który objął niestety również prokuraturę i próbował objmować policję.
Przepraszam za wzburzenie.
Jest to autentyczne wzburzenie,
dlatego że konto Policji Pisowskiej,
ale jednak Policji Państwa Polskiego w tym czasie,
mi zarzucało kłamstwa i oszczerstwa,
podważając zaufanie ludzi, którzy głosują na posła, na senatora
i grożąc jeszcze procesem o zniesławienie,
czyli w trybie karnym.
Żeby skazać mnie za zniesławienie?
Za co? Za prawdę?
Szacunek dla dziennikarzy raz jeszcze,
dla tych, którzy ujawniali to wszystko
i wielki szacunek, i to będzie też clue dzisiejszego podcastu,
chciałbym, żebyście zapamiętali nazwisko człowieka,
który jak ujawnił redaktor Mateusz Baczyński w Onecie
dziesięć miesięcy temu,
ta publikacja nie przebiła się niestety za mocno,
a powinna rezonować w opinii publicznej
i też w odpowiednich organach.
Mariusz Pośnik, uczciwy policjant z CBSP
i jak ujawnił Mateusz Baczyński,
to on był i dowodził grupą z CBS,
która nie pozwoliła skręcić tej historii.
I został ten człowiek strasznie poturbowany
potem przez służby i przez prokuraturę pisowską,
zaraz do tego dojdziemy.
Także szacunek dla tych ludzi, którzy w tamtym czasie,
w czasie próby stanęli po stronie prawdy,
po stronie uczciwości. Byli i dziennikarze,
i byli też policjanci, którzy walczyli o to,
żeby Polska opierała się na uczciwości, na zasadach,
na wartości, na przyzwoitości,
przecież to jest tak banalne i tak potrzebne zarazem.
I to jest tak ważne, żeby o tym mówić,
bo my się przyzwyczajamy do tego,
że państwo zaczyna funkcjonować normalnie.
Dzisiaj wyobraźcie sobie, że Donald Tusk
założyłby fundację i z krypto albo z czegoś na tę fundację
ktoś mu przylał kasę i Donald Tusk gdzieś tam
by uciekał po świecie.
Prokurator generalny tak robił PiSu.
Prokurator, który czuwał nas wszystkimi śledztwami.
Przecież to ten człowiek zarządzał instytucją,
która ukręcała Zondę, czyli Ziobro.
Albo wyobraźmy sobie, że dziś
Komendant Główny Policja, Komendant Straży Pożarnej
wniósłby jakiś granat albo ładunek wybuchowy
i odpaliłby gdzieś na zapleczu.
Jak się przyzwyczaiła?
Mówię tutaj zwłaszcza o tej opinii symetrycznej,
bo jest takie grono symetrycznych dziennikarzy,
niestety, którzy za wszelką cenę próbują powiedzieć,
że oni są źli i oni są źli,
oni są tacy sami i oni są tacy sami.
Nie, ekipa Koalicji Obywatelskiej,
ekipa też, która obecnie zarządza państwem
w różnych instytucjach,
to nie jest symetryczne odbicie
jakościowe, moralne, etyczne
takich ludzi chociażby jak Szymczyk,
bo Szymczyk zasiada dzisiaj na ławie oskarżanych.
I przejdźmy do tego.
Jeszcze wracając do tych tweetów,
bo Komenda Główna Policji Ciarka twierdził,
że wszystko się nadaje na zniesławienie itd.,
straszne szczerstwa Wam przedstawiałem,
wszystko okazało się prawdą.
O 7.50 KGP wszedł do swojego gabinetu,
weszli zastępcy obywych i monitoring
17 grudnia 2.2, to było opublikowane,
dalej jest na moim iksie, Szymczyk poszedł na zaplecze,
grantnik stał pionowo, komendant chciał się pochwalić,
doszło do odbezpieczenia RGW,
zaczęło migać światło zabezpieczenia,
naciśnięty został spust, doszło do strzału,
RGW stał pionowo, pocisk wbił się w sufit,
przebił go i rozpadł się.
To jest bardzo ważne, bo po 10 miesiącach
na zdjęciach, które będą opublikowane,
cała ta wersja została ujawniona,
tuż przed wyborami, żebyście też poznali
prawdę o tym aparacie, który próbował tę sprawę skręcić.
Dalej, pocisknął, wzbrał się, miał za mało dystansu,
podłogę zniszczył, silnik rakietowy zerwał sufit,
który spadł na głowę ochroniarza,
ten ochroniarz siedział pod gabinetem Szymczyka.
Powstała panika na gorąco, rozpowiedziano,
że zawalił się dach od śniegu, nie udało się utrzymać tej wersji,
otoczenie komendanta chciało utrzymać taką fałszywą wersję
i nałożono całkowite empargo informacyjne.
A w pobliżu granatnika było mnóstwo butelek alkoholu.
Podtrzymuję tę wersję również i wiem,
że w materiałach tego postępowania są odpowiednie na to dowody.
Na miejscu nie wezwano straży pożarnej, jak się dowiaduje,
PSP dostało informację, żeby nie włączać się w czynności.
Podtrzymuję tę informację. Wszystko, co wam opisałem wtedy,
było prawdą.
I teraz jeszcze wracając do tego dnia,
informacje, które są szokujące,
bo one wiążą się z postacią też
potem poturbowanego,
niesamowicie chyba jednego z najbardziej zgnojonych,
uczciwych ludzi w Polsce, Mariusza Pośnika.
Odsyłam was jeszcze raz
do artykułu redaktora Mateusza Baczyńskiego.
To jest artykuł...
Już sobie otworzę pełną wersję.
To jest artykuł opublikowany w tym roku,
który przedstawia sylwetkę szefa antyterroru
w Centralnym Biurze Śledczym Policji.
To jest artykuł z 16 lutego 2026.
Dostępny jest na online.
Granatnik, afera, taśmowa, tajne dokumenty. Jak polowana dragona?
Dragon to jest pseudonim Mariusza Pośnika,
który w nagłówku tego artykułu stwierdza
nigdy nie popełniłem żadnego przestępstwa.
Zniszczono mnie, bo nie chciałem zatuszywać sprawy
w wybuchu granatnika w komendzie głównej policji.
W rozmowie z Onetem ujawnia nieznane kulisy sprawy.
Może też kilka fragmentów tego artykułu,
czy też taki skrót wam przybliżę.
Mariusz Pośnik opowiada, że około godziny 11.00
otrzymał informację, że Szymczyk jest ranny, leży w szpitalu
z komendy głównej policji.
Przyślijcie do nas pirotechników, bo u szefa jest paczka
od atasze ukraińskiego po incydencie u Szymczyka.
Boimy się, że tam mogą być jakieś niebezpieczne materiały.
Brzmiało to wszystko niewiarygodnie.
Poszedłem od razu do generała Półtorzyckiego.
Przekazałem mu, co usłyszałem. Ten spojrzał na mnie,
jakby mi coś odkleiło się w głowie.
Zadzwonił do jednego z wysokopostawionych funkcjonariuszy
komendy głównej policji.
Niech dragon nie pier... głupot, w komendzie zawalił się
strop od śniegu, odpowiedział funkcjonariusz.
To jest bardzo ciekawe. Czyli ta pierwsza wersja
preparowana przez otoczenie Szymczyka była wdrażana,
że niby doszło do zawalenia dachu.
Nie zrozumiałem, nie miałem czasu, żeby się na tym zastanawiać.
Poleciałem do budynku straży pożalnej, tam pracowali już moi ludzie.
Po zakończeniu akcji zadzwonił do oficera,
którym podlegają pirotechnice samodzielnego pododziału
terrorystycznego w Warszawie.
Teraz pośnik przedstawia, jak absurdalnie wyglądały
te pierwsze chwile, jak ludzie ze służb nie byli w stanie
okiełznać rozumem, że mogło dojść do eksplozji granatnika
w gabinecie szefa policji.
Cześć kolego, pewnie lecisz już do PSP, nie musisz się spieszyć,
temat masz ogarnięty, chłopaki zakończą się czynności,
piszą protokół, ale zapraszam cię do nas na kawę.
A szef pirotechników, będę za jakieś dwie godziny,
muszę drużynę alarmową ściągać.
Pośnik, a gdzie ty jesteś? Nie mogę więcej powiedzieć.
Chwilę potem dostał kolejny telefon, tym razem funkcjonariusza
z biura kryminalnego KGP. Potrzebujecie Dragon,
przyjedź do komendy głównej policji.
Pośnik odpowiedział, że potrzebuje oficjalnego rozkazu przełożonego.
Długo nie musiał czekać, chwilę później był już w drodze na Puławską.
Odsyłam was do całości tego artykułu.
I jeszcze streszczając całą historię,
przed wizytą, też informacja bardzo ważna,
przed wizytą Centralnego Biura Średczego Policji
w siedzibie Komendy Głównej Policji,
zjawili się tam agenci Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego,
ABW. I co zrobiło ABW na miejscu tego zdarzenia?
To była ta chwila, kiedy Szymczyka autem odwieźli do szpitala,
zamknięto oddział SOR.
ABW zajmowała się przejmowaniem telefonów
i zabezpieczaniem, czyszczeniem wszystkich nośników.
ABW czyściła wszystkie nośniki.
Dopiero po ABW przyjechał oddział pirotechników
z Centralnego Biura Średczego Policji.
To jest bardzo ważne, ponieważ uważam, że należy wyjaśnić,
jaką rolę odgrywa ABW w tym postępowaniu.
Podtrzymuję też wersję przedstawioną kilka lat temu,
że kamery na tym piętrze wtedy
i w obrębie Biura Komendy Głównego Policji
nie działały tego dnia.
A to jest bardzo istotne, ponieważ w tym wywiadzie
Mariusz Pośnik w pseudonim Dragon przedstawia fakty o tym,
że próbowano na nim, na pirotechnikach,
wymóc fałszywą wersję przebiegu wydarzeń.
Oni byli tak przerażeni pisowcy, że próbowali zmusić policjantów
do tego, żeby policjanci podpisali jakieś kwity,
że zawalił się dach od śniegu, ktoś bałwana ulepił
i betonowy dach się zawalił ochroniarzowi na głowę
i on nieprzytomny pojechał do szpitala.
Tak nomen omen tego ochroniarza wysłali do szpitala MSW,
ale potem odesłali go do Południowego
i wozili ciężko rannego ochroniarza z dołu,
ponieważ wcześniej przywiezili Szymczyka i zamknęli SOR.
A jak zamknęli Szymczykowi SOR, to ten bardzo pokrzywdzony ochroniarz
został wywieziony do innego szpitala, krążył sobie po Warszawie.
Jeszcze ciekawostka wezwana została,
według ustaleń interwencji różnych senatorskich udało mi się ustalić,
że początkowo wezwano Straż Pożarną, ale ją odwołano.
I teraz pyrotechnicy z Mariuszem Bośnikiem na czele
nie poszli na układ z układem PiS-owskim,
nie zgodzili się na skręcenie tej sprawy,
zrobili czynności i poświadczyli, że doszło tam do rzeczy,
za którą, tak jak mówię, zwykły kowalski Nowak powinien pójść siedzieć.
Jak ja bym tu wniósł granatnik, odpalił?
Normalne byłoby, że organy ścigania doprowadziłyby do skazania mnie
dość sprawnie za dość prostą rzecz, bo nie wnosi się granatnika
do miejsca pracy i się nie odpala po kontach.
No i co spotkało Mariusza Bośnika, co w tym artykule jest też
bardzo mocno wyartykułowane? Spotkała go kontrakcja służb.
Ale tu jest bardzo ważna informacja, że rzeczywiście ABW wcześniej było,
zaraz po tej akcji w gabinecie, czyścili nośniki i wyobraźcie sobie,
że po kilku miesiącach rano do pana Bośnika, do domu szefa pyrotechników CBS,
wchodzi znowu ABW, zabiera mu wszystkie jego nośniki,
jego telefony, jego urządzenia i dostaje jakiś totalnie skręcony,
spreparowany zarzut w prokuraturze Białystok.
Pozdrowienia dla pani pieniążek. Pani Kusiło, nie pamiętam nazwiska,
jakaś prokurator prowadziła wątek Bośnika, żeby mu tylko postawić zarzut
i ten człowiek został wypchnięty ze służby.
Jest to bardzo rzecz podła, ohydna, ponieważ ten szef antyterroru
był bardzo doświadczonym policjantem, skończył karierę, można powiedzieć,
albo kariera, w zasadzie on nie skończył, po prostu przetrącony został mu kręgosłup
za to, że zachował się przyzwoicie i uczciwie, a służył Polsce kilkadziesiąt lat.
To on m.in. zajmował się ściganiem Kajetana Poznańskiego,
to on m.in. zajmował się sprawą ładunku bombowego
podłożonego w autobusie we Wrocławiu wiele, wiele lat temu.
To on ratował dorosłych dzieci uprowadzanych przez bandytów,
ratował m.in. dziesięcioletniego chłopca uprowadzonego przez groźnego bandytę
w Krakowie, rozbrajał z narażeniem życia, zdrowia ładunki pirotechniczne,
bo jest najlepszym w Polsce pirotechnikiem, i ten człowiek został z policji usunięty,
bo w swojej karierze trafił na wrzut o nazwie instytucja PISO zasadowa
i zachował się uczciwie, nie chciał być tacy jak oni.
Dlatego należy o tym pamiętać. Jaka była jego sprawa karna też
z tego co jest opisane w tym artykule, zarzut został potem wycofany
i postawiono mu inny tak na szybko, żeby go jeszcze potrzymać w tym kociołku,
żeby go obrzucić błotem. Jestem bardzo ciekaw, bo były zapowiedzi
te przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości na temat Mariusza Pośnika,
że ta sprawa będzie wyjaśniana. Jestem ciekaw, czy ta sprawa została wyjaśniona.
W związku z tym, że dzisiaj rusza proces komendanta Szymczyka, uważam,
że należy do tej sprawy raz jeszcze wrócić. Skieruję dzisiaj pismo
do ministra prokuratora generalnego Waldemara Żurka z prośbą o ujawnienie
wszystkich materiałów dotyczących Grantnika, a też ujawnienie informacji
o toczących się postępowaniach. Dlaczego? Dlatego, że według mojej wiedzy
cały czas trwa, a zawieszone jest tak naprawdę, kuriozalne postępowanie
w oparciu o wersję Szymczyka, że on jest niby pokrzywdzony.
Uważam, że takie postępowanie w ogóle nie powinno mieć miejsca.
To jest jakiś paradoks i wiąże się to z tym, że cała banda pisowców
z Kamińskim na czele w pierwszych tygodniach po tym skandalu wysmarowała
linię obrony Szymczyka, nazywając go osobą pokrzywdzoną.
On nie jest pokrzywdzoną, on jest sprawcą. Dokonał niemal wysadzenia komendy.
Tak jeszcze na marginesie, nie wiem czy Wam wspominałem, szczęście w nieszczęściu,
że ten pocisk się nie uzbroił, bo on ma system wewnętrzny wbudowany,
taki RGW, że po 15 metrach głowica dopiero się uzbraja.
Dlatego wracając w ramach tego projektu naszego wspólnego,
korzystając z siły wolnych mediów, korzystając z siły mediów społecznościowych,
Waszego również zaangażowania, bo każda subskrypcja, polubienie,
to jest Wasze zaangażowanie na rzecz wzmocnienia standardów,
ściania prawdy, wzmacnienia prawdy, wystąpię do ministra,
prokuratora generalnego Żurka o audyt sprawy pana Pośnika,
tak żebyście zobaczyli, co może spotkać policjanta, który ujawnia prawdę
i zachowuje się tak jak trzeba. Uważam, że trzeba to zrobić
i trzeba walczyć o standardy, tak żeby zło nigdy nie powróciło
do instytucji państwa polskiego.
Jeszcze jedna rzecz, linia obrony Szymczyka na razie opierała się na tym,
że oni próbowali przeciągać postępowanie. Nawet tak jak przyznał minister Żurek,
niestety w wymiarze sprawiedliwości, a raczej w prokuraturze,
jest sporo jeszcze tej oligarchi ziobrowej, zasiedzanej i układ w prokuraturze był taki,
że oni próbowali grać na czas. Nie udało się skręcić, ten akt oskarżenia
trafił wreszcie do sądu, ale po niesamowitych też perturbacjach,
bo wyobraźcie sobie, że wnosił tam Szymczyk nawet o to, żeby uzupełniać
ten akt oskarżenia, coś wykreślać, sprawy proceduralne, formalne.
Chodziło o to, że jak najpóźniej akt oskarżenia trafił i żeby jak najpóźniej
sprawa ruszyła w sądzie. Dlatego też tak późno ta sprawa rusza,
ponieważ grał na czas. Na czas, bojąc się starcia z praworządnością.
Różne są metody gry na czas. Zbigniew Ziobro ucieka do Stanów przez Węgry.
Ten tam Czmycha nad Niestrze. Ktoś chciał w Wielkiej Brytanii
jako Czmierowski się zabukować, a Szymczyk korzystał z formalnych różnych rzeczy,
żeby nie zmierzyć się ze sprawiedliwością, tylko brnąć w kłamstwa
i wzmacniać kłamstwa w instytucjach państw. Także jeszcze jedna rzecz.
Wersja jest taka Szymczyka, że granatnik sam eksplodował.
To jest zupełnie absurdalne, bo to byłby pierwszy przypadek w historii
samoeksplozji granatnika RGW. W żadnym państwie ten granatnik
sam nie eksplodował, ale taką wersję on przedstawia.
Co on może więcej powiedzieć? Nic się w tej sprawie nie klei.
Natomiast techniczna taka rzecz. Czy Szymczyk wiedział, że ten granat
jest uzbrojony czy nie? Nieuzbrojony granatnik RGW,
pusta tuba waży 3 kg. Uzbrojony z głowicą waży blisko 14 kg.
To jest różnica. Średnio rozgarnięta osoba może ocenić,
czy tuba waży 3 kg czy 14, czy jest tam głowica, czy jej w środku nie ma.
Tak wygląda ta sprawa na dzień dzisiejszy. Sprawa rusza po wielu latach
dzięki waszemu zaufaniu, dzięki waszemu poparciu wprost w wyborach.
Oczywiście, że wszystko jest polityką w państwie. Gdyby nie wasz wybór
i gdyby nie zwrot polityczny w kierunku państwa demokratycznego,
zakłosowali się na takich ludzi z koalicji obywatelskiej,
którzy doprowadzają do odpolitycznienia wymiaru sprawiedliwości,
do odpolitycznienia prokuratury i ścigania czynów zabronionych,
a nie zamiatania czynów zabronionych. Nie ma już bajek, że się dach
zawalił od śniegu, tylko człowiek, który wysadza komendę główną policji
staje przed sądem i sąd zdecyduje w oparciu o materiał dowodowy,
akt oskarżenia, sąd zdecyduje, czy to był śnieg, czy to był inny śnieg.
Może nie śnieg, ale gdzieś tam, może jeszcze powodowane
ostrą imprezą komendanta dzień wcześniej, jakieś zaburzenie,
które doprowadziło do takiego i innego zachowania.
Ale chodzi o to, żeby sąd ścigał sprawców przestępstw.
Bo jaki to jest wzór dla całej policji, jeżeli szef tej ogromnej formacji
zachowuje się jak kto i nie ma ponieść odpowiedzialności,
a ścigani byli policjanci za zgubienie amunicji,
za różne drobne przypadki, wstrzymane były postępowania dyscyplinarnego
zarządów PiS, żeby zgnoić niektórych policjantów,
którzy zachowywali się uczciwie pod byle pretekstami,
a szef PiS miał nie ponieść odpowiedzialności, ponieść odpowiedzialność.
Uważam, że powinniśmy ten proces monitorować, sprawdzać,
na bieżąco go opowiadać też, opinii publicznej przypominać,
bo chodzi wszystkim nam o budowę państwa standardów.
Dziękuję Wam za ten krótki raport z cyklu Jawna Sprawiedliwość.
Natychmiast oczywiście po trzymaniu odpowiedzi od prokuratora generalnego,
ministra Żurka, ta odpowiedź zostanie przekazana.
Wyślę oczywiście też interwencję do szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego
w związku z informacjami o czynnościach podejmowanych przez ABW
przed przyjazdem pirotechników do Komendy Głównej Policji.
Uważam, że ta sprawa powinna być zbadana pod kątem ewentualnego niszczenia dowodów.
Czy to nie jest podobne, tak jeszcze na koniec, do sprawy wypadków o Święcimiu?
Pamiętajmy, że tam za składanie fałszywych zeznań grupa borowców
dostała zarzuty chyba, siedem czy osiem osób.
Czy to nie był ich modus operandi?
Tak skręcać śledztwa, tak zrzucać na innych,
tu na Sebastiana z Cinquecento, tu na Dach,
tak żeby samemu zostać bezkarnym.
Ale to się skończyło, musimy o tym mówić.
Pozdrawiam serdecznie.