Zbigniew Bogucki: Kandydatura Berka pod znakiem pytań
Przedstawiciel Prezydenta podczas posiedzenia Sejmu zakwestionował kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Zbigniew Bogucki wskazywał na wątpliwości dotyczące wymaganego stażu radcowskiego oraz politycznego doświadczenia kandydata.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Zbigniew Bogucki: Prezydent stoi po stronie Polaków
Bogucki o odpowiedzialności Tuska i sprawie szpitala
Zbigniew Bogucki: Weto wobec ustawy o rynku kryptoaktywów
Zbigniew Bogucki - wręczenie zaświadczenia o wyborze z 26.10.2023
Kancelaria Prezydenta: 15 poprawek do ustawy o kryptoaktywach
Kancelaria Prezydenta: Bogucki o krypto, opieszałości i Rosji
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Dominik Jaśkowiec
Dominik Jaśkowiec o pomyłce PiS w sprawie Trybunału
Bartosz Romowicz
Bartosz Romowicz: Dorożała powinien odejść z polityki
Janusz Kowalski
Janusz Kowalski pyta o finansowanie Campus Polska
Fryderyk Kapinos
Fryderyk Kapinos apeluje o procedowanie ustawy dla rolników
Dominik Jaśkowiec
Dominik Jaśkowiec o wniosku PiS i Trybunale w Strasburgu
Wioletta Kulpa
Wioletta Kulpa o remoncie szkoły w Czerwińsku
Artykuły
Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoki Sejmie, Panie Premierze, Rado Ministrów, Panowie Kandydaci, Szanowni Państwo Zgromadzeni w Izbie Polskiego Parlamentu.
Słowacki pytał kiedyś o Polskę, a dzisiaj to pytanie jest jak najbardziej aktualne.
Parafrazując słowa polskiego wieszcza, można skierować je do tej większości, która próbuje dzisiaj obsadzić polityka w funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Szli krzycząc Konstytucja, Konstytucja, w ten pewnego razu chcąc krzyknąć zapomnieli na ustach wyrazu.
Zapomnieliście o swoich wyborcach, zapomnieliście o swoich hasłach, zapomnieliście o tych o krzykach Konstytucja, Praworządność, o tych, którzy, również o tych sędziach, którzy z wami z świeczkami stali na różnego rodzaju manifestacjach.
Pytanie tylko właśnie, czy zapomnieliście. Być może część z Państwa się jeszcze odsknie, ale inni w ogóle w to nigdy nie wierzyli.
Tutaj pani poseł Matysiak mówi o wstydzie. Ta kategoria części z Państwa jest w ogóle nieznana. Nie znacie czym jest wstyd, bo gdybyście wiedzieli czym jest wstyd, to nie forsowalibyście tej kandydatury pana ministra Berka.
Przypomnę, polityka odpowiedzialnego członka Rady Ministrów, uwaga, do spraw wdrażania, słuchajcie się Państwo, polityki rządu, czyli do tej pory pan minister Berek, jako prawa ręka pana premiera Tuska, miał wdrażać politykę rządu w istocie jako realny wicepremier.
Jako realny wicepremier i prawa ręka szefa rządu, a teraz tę politykę ma wdrażać w Trybunale Konstytucyjnym. To jest odpolitycznienie według Państwa?
No właśnie, odpowiedź jest tak. Szanowni Państwo, ale pytania są jeszcze inne, które należy tu postawić. Należy postawić pytanie o to, czy spełnia pan minister Berek wymagania formalne, czyli zasadnicze, aby w ogóle procedować tę kandydaturę.
Ja przysłuchiwałem się, oglądałem, panie ministrze, który jest tutaj obecny, przysłuchiwałem się i oglądałem posiedzenie komisji, które debatowało nad kandydaturami dotyczącymi sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
I na pytania posłów opozycji, jak to jest z tym dziesięcioletnim stażem, jeżeli chodzi o doświadczenie radcowskie, właściwie nikt nie był w stanie odpowiedzieć.
Otóż odpowiedź pana przewodniczącego była taka, że weryfikowała to Kancelaria Sejmu, a chyba padło dokładniej, że biuro pana marszałka. To pytam się, bo mam dane o kandydacie wraz z uzasadnieniem, gdzie są umowy wykonywania tej działalności radcy prawnego? Gdzie są te umowy zlecenia? Gdzie jest potwierdzenie?
Szanowni Państwo, jeżeli sędzia, jeżeli jest kandydat, który jest tak jak pan minister Berek, radcą prawnym i chce być sędzią najniższego sądu w Polsce, sądu rejonowego, to nie tylko musi przedstawić wpis na listę adwokatów, czy wpis na listę radców prawnych, tylko musi wykazać w najniższym sądzie powszechnym.
Musi wykazać, że wykonywał ten zabud, a nie tylko, że był wpisany na listę. A tu nie ma właściwie żadnych dokumentów. Przeciwnie, na pytania posła Jabłońskiego nawet Kancelaria Prezesa Rady Ministrów odpowiedziała, że żadne ze stanowisk, które sprawował pan minister Berek, a wcześniej w innej roli, nie było wykonywaniem obowiązków radcy prawnego. To pana urzędnicy odpowiedzieli, zresztą wcześniej podlegli panu ministrowi Berkowi.
Jest wielkie prawdopodobieństwo, że pan minister Berek, dzisiaj kandydat na sędzie jego Trybunału Konstytucyjnego, w ogóle nie spełnia wymagań formalnych. I co się dzieje dalej po tej komisji, szanowni państwo, bo to nie koniec. Otóż okazuje się, że pan minister Berek po tej dyskusji na portalu X postanawia wrzucić to zaświadczenie, które było tutaj już na tej mównicy.
Oświadczenie Szefowej Izby Radców Prawnych. Wiecie państwo, z którego dnia i z której godziny jest to zaświadczenie? Otóż zaświadczenie jest z wczoraj, z godziny 12.58. Przypomnę, że komisja skończyła się przed godziną dziesiątą. Na czym procedowaliście? Na jakich dokumentach? Przecież to jest kpina.
Więc jeżeli sędzia najniższego sądu rejonowego, czy ktoś kto chce być sędzią, ma dowieźć, że wykonywał zawód radcy prawnego czy adwokata, to tym bardziej sędzia czy osoba, która aspiruje na stanowisko sędziego najwyższego w Polsce Trybunału Sądu Konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, powinna dowieźć tego, że ma spełnione wymagania formalne.
A w tych okolicznościach nie sposób o tym powiedzieć. Nie wiem, jak pan marszałek i służby pana marszałka to weryfikowały, czy odbyło się tylko to wyłącznie na oświadczenie. Wiem jedno, że dzisiaj są tak daleko idące wątpliwości co do wykonywania zawodu radcy prawnego przez 10 lat, rzeczywistego, a nie wpisania na listę, że ta kandydatura z powodów formalnych nie powinna być po prostu procedowana.
Kolejna rzecz, szanowni państwo, to jest ten NIMP. NIMP niezależności, niezawisłości, bezstronności, takiego sznytu podobno państwowego pana ministra Berka. Panie ministrze Berek, ja panu tego nie odmawiam wtedy, kiedy pan był urzędnikiem.
W istocie pan wiele lat spędził jako urzędnik, czy w kancelarii senatu, czy w kancelarii prezesa Rady Ministrów. Ale sam pan mówił, że od kilku lat jest pan politykiem. Jest pan politykiem w tym rządzie. I faktycznie pan trzymał ten rząd, bo pan trzymał tę legislację. Pytanie, jak to będzie, skoro było tak źle do tej pory, jak to będzie, jak pana nie będzie. Myślę, że pan premier będzie miał pewne problemy.
Ale wczoraj, myślę, że panie ministrze Berek, panie premierze, szanowni państwo, ta maska niezawisłości, niezależności, apolityczności opadła. Otóż pan minister Berek w ramach takich erystycznych wywodów, w których nie liczy się prawda, tylko liczy się przekonanie, szczególnie tych, którzy nie doczytali albo nie wiedzą, próbował udowadniać, z jaką troską odnosi się do sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym.
Panie ministrze, mówił pan o tych błyskawicznych zabezpieczeniach, które wydaje Trybunał Konstytucyjny. Ale nie wspomniał pan, że pierwsze takie zabezpieczenie zostało wydane w sprawie K34 na 15 w roku 2015, kiedy większość ówczesna podejmowała uchwały dotyczące wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, kiedy prezesem Trybunału Konstytucyjnego był pan Rzepliński.
Pamięta pan o tym? Czy zna pan tylko te zabezpieczenia z ostatnich lat i tylko w ramach erystyki pan będzie przekonywał o swojej trosce o Trybunał? Kolejna rzecz. Mówił pan, i to już jest absolutnie skandaliczne i właściwie dyskwalifikujące, mówił pan o dwóch uchwałach Sejmu, które de facto zniszczyły funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego na pana polecenie, panie premierze Tusku.
Pierwsza uchwała, która mówi, że Trybunał nie może funkcjonować, a później druga uchwała w podobnym kształcie i niepublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego od blisko trzech lat. To jest delikt konstytucyjny, za który pan, panie premierze, mam nadzieję, że taka będzie wola narodu, odpowie przed Trybunałem Stanu.
Więc jeżeli sędzia Trybunału Konstytucyjnego mówi, że Sejm może wyłączyć Trybunał Konstytucyjny, czy kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego mówi, że Trybunał Konstytucyjny, a więc organ, który ma patrzeć władzę wykonawczej i władzę ustawodawczej na ręce, uchwałą, która nie jest źródłem prawa, panie doktorze, i pan doskonale o tym wie,
artykuł 87. Konstytucja, ustawy, rozporządzenia, ratyfikowane umowy międzynarodowe, akty prawa miejscowego, powszechnie obowiązujące, nieuchwały, bo to nie jest uchwałokracja, tylko demokracja.
Państwo powołujecie się też, w ramach niewiedzy zakładam, a być może złej woli, na rzekome weto prezydenta co do ustawy, która wprowadzała karencję, czteroletnią karencję między wykonywaniem funkcji politycznych, którą państwo proponowaliście i chcieliście, i przegłosowaliście, i powołujecie się na rzekome weto prezydenta Nawrockiego.
Szanowni państwo, po pierwsze, a weto prezydenta Dudy, to znowu muszę sprostować. Szanowni państwo, nie było żadnego weta, bo żadnej ustawy dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego państwo do prezydenta Nawrockiego po prostu nie skierowaliście.
Po drugie, jeżeli chodzi o decyzję pana prezydenta Dudy, to tam też nie było weta, tylko było odesłanie tej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.
I znowu arystyka ministra Berka. I znowu nieuczciwa argumentacja, panie ministrze. Pan przekonywał, że skoro namawiamy do tego, żebyście przestrzegali reguł, w które podobno wierzycie, po to, żeby polityk przez cztery lata nie mógł być w Trybunale Konstytucyjnym,
to pan mówił, przestrzegajcie również innych zasad tej nieobowiązującej ustawy. Tylko pan doskonale wie, w przeciwieństwie do większości tych posłów, którzy dużo krzyczą, a wiedzy najwidoczniej w tym zakresie nie mają.
Pan doskonale wie, że prezydent Duda odesłał tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego nie z powodu tego przepisu, tylko z powodu tych zastrzeżeń, które składał Sąd Najwyższy, Krajowa Rada Sądownictwa, Rzecznik Praw Obywatelskich, Sejmowi i legislatorzy.
I na koniec wie pan, kto? Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która również dzisiaj sprzeciwia się pana kandydaturze, łącznie z innymi fundacjami i stowarzyszeniami, które wierzyły, a zostały oszukane przez premiera, że chcecie praworządności od politycznienia Trybunału.
Szanowni Państwo, myślę, że pytanie jest jeszcze bardziej zasadnicze, oprócz tych kwestii formalnych, tych nieuczciwych argumentów, które były wczoraj podnoszone.
To pytanie, szanowni Państwo, dzisiejsze głosowanie. Dlaczego pan premier Donald Tusk z takim uporem, mimo oporu części swoich koalicjantów, mimo głosów sprzeciwu niektórych środowisk, które do tej pory bezwarunkowo pana popierały, prawniczych, forsuje pan tę kandydaturę?
Ta odpowiedź jest bardzo prosta, ale trzeba ją rozwinąć. Po pierwsze, żeby mieć swojego pretorianina, swoją prawą rękę w Trybunale Konstytucyjnym. Człowieka, który ogarnie tych, którzy nie poradzili sobie i nie sprostali pana politycznym oczekiwaniom do tej pory w Trybunale Konstytucyjnym.
I będzie takim hersztem, przywódcą, który będzie próbował przejąć Trybunał albo stworzy Trybunał równoległy. Nie wiem, jakie pan ma jeszcze koncepcje, bo przecież pojawiają się różne, nawet te o zawieszeniu prezydenta Rzeczypospolitej. Przystrzegam, jeżeli pan będzie chciał dokonać takiej wolty, nie sądzę, żeby pan chciał to zrobić, bo jest pan zbyt rozumny, to wtedy pan stromotnie to przegra.
Natomiast idąc dalej, to nie jest jedyny motyw i jedyny powód. Donald Tusk potrzebuje Trybunału, bo jeżeli, co nie daj Boże, i mam nadzieję, że Polacy na to nie pozwolą, w 2027 odnowiłby swoją kadencję, to wciąż będzie rządził prezydent Nawrocki i wciąż będzie ten głos Polaków słyszany z Pałacu Prezydenckiego.
Wciąż mogą być w złych rozwiązaniach weta i odmowy podpisu, a pan sobie już na to nie może pozwolić, więc będzie pan próbował przy użyciu Trybunału Konstytucyjnego podważać prerogatywy prezydenta, podważać chociażby prerogatywę wyłączną, jaką jest weta, o czym mówił ostatnio nie kto inny jak prezes Sol w wywiadzie czy w materiale dotyczącym Trybunała, który ukazał się w fakcie.
To jest plan, ale jest jeszcze drugi wariant. Mam nadzieję, że ten się zmaterializuje, a więc wtedy, kiedy Polacy powiedzą wam już dość. Stop obłudy, hipokryzji, stop tych rządów bezprawia, stop łamania konstytucji, stop oszukiwaniu Polaków.
I wtedy, i wtedy, szanowni państwo, panie premierze Donaldzie Tusku, będzie panu potrzebny ten Trybunał, nie tylko, żeby hamować ten rząd prawicowy czy rząd konserwatywny współdziałający z prezydentem, ale będzie pan go potrzebował także po to, żeby mieć gwarancję, żeby mieć gwarancję nikaralności.
Bo jakiekolwiek ustawy, jakiekolwiek rozstrzygnięcia, a także Sądu Najwyższego będą mogły być podważane przez ten upolityczniony skrajnie przez pana Trybunał. I do tego panu jest potrzebny ten Trybunał. Ale to jeszcze nie koniec, szanowni państwo. Jest jeszcze szersza perspektywa. Jest jeszcze szersza perspektywa międzynarodowa. Otóż procedowany jest budżet Unii Europejskiej. I w ramach tej procedury będzie potrzebna zgoda prezydenta Rzeczypospolitej.
A wiadomo jakie są tendencje. Pana koleżanka, przyjaciółka, promotorka Ursula von der Leyen chce Unii Europejskiej sfederalizowanej. I pan wykona te polecenia. Ale potrzebny jest panu do tego Trybunał Konstytucyjny. I pan jak zawsze przed niemieckimi kanclerzami, przed niemieckimi politykami stanie na baczność i wykona to zadanie. Ale żeby wykonać to zadanie potrzebny jest panu Trybunał Konstytucyjny.
Więc odpowiadając na to zasadnicze pytanie i zwracam się do tej części sali, do tych, którzy mają wątpliwości, chociaż myślę, że te wątpliwości zgwałcił już politycznie premier Donald Tusk.
Zapytam i zapytajcie się sami. Czyja ma być Polska? Czy Polska ma być Donalda Tuska? Czy Polska ma być jednej partii politycznej? Czy Polska ma być niemieckich polityków? Czy Polska ma być Trybunału TSUE, ETPC? Czy Polska ma być tego czy innego prezydenta? Czy Polska ma być Trybunału Konstytucyjnego? Czy Polska ma być Sądu Najwyższego?
Szanowni Państwo, nie. Polska jest własnością suwerena, a tym suwerenem jest naród. I ten naród od was oczekuje decyzji, która będzie w interesie narodu, a nie w interesie politycznym. Dziękuję bardzo.
Dziękuję.