Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
PSL: Weto prezydenta blokuje walkę z wykluczeniem

PSL: Weto prezydenta blokuje walkę z wykluczeniem

PSL wskazuje, że prezydenckie weto wobec ustawy o publicznym transporcie zbiorowym zablokowało rozwiązania dla mieszkańców wsi i małych miejscowości. Stanisław Bukowiec oraz Marek Sawicki pytają, co weto zmieniło dla pasażerów i zapowiadają powrót do reformy transportu publicznego.

Minimalny standard połączeń

Ustawa przewidywała co najmniej cztery pary połączeń autobusowych w dni robocze i dwie pary w dni wolne między gminami, powiatami oraz stolicami województw. PSL podkreśla, że dla mieszkańców małych miejscowości taki standard oznacza dostęp do pracy, szkoły, lekarza i urzędu.

Transport na żądanie i cyfrowe rozkłady

Stanisław Bukowiec wskazuje, że pasażerowie stracili również możliwość korzystania z transportu na żądanie oraz elektronicznych rozkładów jazdy. Ustawa miała pomóc osobom mieszkającym w miejscach, do których regularne autobusy nie docierają.

Koordynacja i bezpieczeństwo

Projekt zakładał wzmocnienie roli marszałków województw jako integratorów transportu, aby lepiej koordynować połączenia autobusowe i kolejowe. Przewidywał także szybszą wymianę najstarszego taboru; minister przypomniał, że dzięki środkom z KPO zakupiono 547 autobusów pozamiejskich.

Spór o kompetencje i finansowanie

Stanisław Bukowiec przekonuje, że ustawa nie odbierała gminom i powiatom kompetencji organizowania transportu, a samorządy miały otrzymać zabezpieczone środki. Budżet funduszu miał wzrosnąć z 800 milionów złotych w 2023 roku do ponad 1,2 miliarda złotych w 2026 roku, a 10 procent środków przeznaczono na przewozy na żądanie dla gmin.

Powrót do reformy

PSL (konferencje prasowe) — moment z przemówienia: PSL: Weto prezydenta blokuje walkę z wykluczeniem (03.09.2026)
PSL podkreśla, że ustawa była konsultowana z samorządami i ekspertami, a jej celem było ograniczenie wykluczenia komunikacyjnego dotykającego około 10 milionów Polaków. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada ponowne prace ekspertów, samorządowców i społeczników nad rozwiązaniami uwzględniającymi uwagi prezydenta.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
w sprawie zawetowania przez prezydenta Rzeczpospolitej ustawy o przeciwdziałaniu i wykluczaniu komunikacyjnego do ministra infrastruktury. Bardzo proszę, panie pośle. Dziękuję, szanowna pani marszałek, panie ministrze. 19 sierpnia 2016 roku pan prezydent odmówił podpisanie ustawy z dnia 31 lipca o zmianie ustawy o publicznym transportzie zbiorowym oraz niektórych innych ustaw. Ustawa miała wprowadzać systemowe rozwiązania mające na celu ograniczenie wykluczenia komunikacyjnego w szczególności na obszarach wiejskich i w mniejszych miejscowościach. Projekt zakładał m.in. ustanowienie ogólnopolskiego minimalnego standardu dostępności transportu publicznego, wzmocnienie roli marszałków w województwie jako integratorów transportu, rozwój transportu na żądanie oraz przekształcenie Funduszu Rozwoju Przewodców Autobusowych w Fundusz Przeciwdziałania Wykluczeniu Transportowemu. W związku z tym WET-em, jakie konkretne działania zamierza podjąć rząd w transportzie zbiorowym, aby zapewnić mieszkańcom obszarów wiejskich i mniejszych miejscowości realną i przewidywalną dostępność transportu zbiorowego? Czy rząd zamierza ponownie przedłożyć rozwiązania wprowadzające ustawowy minimalny standard połączeń? W szczególności proszę o informację, co pasażer stracił w wyniku WET-a prezydenta do ustawy o publicznym transportzie zbiorowym. Jakie rozwiązania ustawa przewidywała dla mieszkańców małych miejscowości i terenów wiejskich? Czy ustawa była przygotowywana w dialogu z samorządowcami i jakie były najważniejsze argumenty za jej wprowadzenie? Czy prezydenckie WET-o rzeczywiście rozwiązuje jakikolwiek problem związany z wykluczeniem komunikacyjnym? Bardzo proszę Panie Ministrze o odpowiedzi na to pytanie. Dziękuję bardzo. A na pytania pana posła odpowiedz sekretarz stanowy w Ministerstwie Infrastruktury, pan minister Stanisław Bukowiec. Bardzo proszę Panie Ministrze. Szanowna Pani Marszałek, Wysoka Izbo. Chciałbym zacząć nie od paragrafów, nie od sporów politycznych i nie od argumentów, które czasem padają w dyskusji, jak ma wyglądać transport publiczny w Polsce. Chciałbym zacząć od człowieka, od pasażera. Kiedy mówimy o ustawie o publicznym transporcie zbiorowym, mówimy tak naprawdę o tym, czy człowiek mieszkający w małej miejscowości, w wiosce, przy siłku będzie miał czym dojechać do lekarza, do szkoły, do pracy, do urzędu czy na dworzec. I właśnie z tego punktu widzenia trzeba dzisiaj odpowiedzieć na podstawowe pytanie. Co pasażer otrzymał przez WET-o prezydenta? Niestety, ale gorzkim prezentem jest pusty rozkład jazdy, w którym nie ma żadnych połączeń. Straciliśmy przede wszystkim szansę na minimalny standard połączeń. Ustawa gwarantowała co najmniej cztery pary połączeń autobusów w dni robocze i dwie pary w dni wolne między gminami i powiatami oraz między powiatami a stolicami województw. To nie był przywilej, to absolutne minimum. Dla mieszkańca dużego miasta cztery autobusy dziennie mogą nie robić większego wrażenia. Ale dla mieszkańca małej miejscowości dwa autobusy rano, dwa autobusy po południu mogą oznaczać różnicę między możliwością normalnego życia a wykluczeniem. Przez WET-o tego rozwiązania nie będzie. Pasażer stracił również możliwość skorzystania z przejazdu na żądanie. To rozwiązanie było skierowane właśnie do tych miejsc w gminach wiejskich i miejskowiejskich, do których regularny autobus nigdy nie dotrze. To nie był tylko przepis w ustawie. To była konkretna pomoc dla człowieka, który dzisiaj często musi prosić o podwiezienie rodzinę lub sąsiada, a często nigdzie nie pojedzie, bo nie ma go kto wesprzeć. Dlatego rząd zaproponował rozwiązanie tych problemów. Pasażer stracił też elektroniczne rozkłady jazdy. W XXI wieku chcieliśmy, żeby można było w internecie sprawdzić, jak dojechać autobusem czy koleją. Żeby pasażer nie szukał papierowego rozkładu jazdy na przystanku. Żeby informacja o transporcie była dostępna tak, jak dostępna jest dziś informacja o innych usługach publicznych. Tego również przez WET-o nie będzie. Pasażer stracił również szansę na lepszą koordynację transportu autobusowego i kolejowego. Ustawa wprowadzała rolę integratora transportu na poziomie województwa. Chodziło o to, żeby ktoś spojrzał na transport nie tylko z perspektywy jednej gminy czy jednego powiatu, ale całego regionu. Żeby połączenia mogły być ze sobą skoordynowane. Żeby autobus mógł dowieźć pasażera do pociągu, a nie odjeżdżać 5 minut przed jego odjazdem. I wreszcie, przed jego przyjazdem, i wreszcie, pasażer stracił szansę na szybszą wymianę najstarszego taboru i poprawę bezpieczeństwa. To szczególnie istotne w kontekście niedawnego wypadku na Węgrzech. I chybiony jest argument prezydenta, że rząd nie przeznacza środków na tabor w komunikacji publicznej. Dzięki środkom z KPO udało się zakupić 547 autobusów pozamiejskich. Nie wspominając o kolejnych pociągach odbieranych przez samorządy, które mogą zostać zakupione przez odblokowanie środków z Unii Europejskiej. Około 10 milionów Polaków, czyli 27% populacji, nadal doświadcza wykluczenia komunikacyjnego. To są ludzie mieszkający przede wszystkim w mniejszych miejscowościach i na terenach wiejskich. I właśnie dla nich przygotowaliśmy tę reformę. Była to największa od 16 lat kompleksowa próba zmiany Organizacji Publicznego Transportu Zbiorowego. Ustawa nie była przygotowana zza biurka. Przeszła cały proces konsultacji. Była wypracowana w dialogu z samorządami. Uzyskała pozytywną opinię Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, czego nie można powiedzieć o tak często chwalonej przez opozycję ustawie o Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, która w 2019 roku nawet nie została poddana ocenie Kwirstu. Chcę podkreślić rzecz niezwykle istotną. W pracach parlamentarnych nad tą ustawą uczestniczył doradca prezydenta. Był obecny podczas prac. Miał możliwość zabierania głosu. Miał możliwość zgłaszania uwag. I na żadnym etapie tych prac nie zgłosił żadnych uwag do projektu. Ani razu nie zabrał głosu. Dzisiaj, kiedy słyszymy uzasadnienie tego weta, odnoszę wrażenie, że wynika ono z niewłaściwego rozumienia treści ustawy. Szanowni Państwo, ta ustawa nie była ustawą dla urzędników. Nie była ustawą dla Ministerstwa Infrastruktury. Była ustawą dla pasażerów. Który z problemów rozwiązuje prezydenckie weto? Który autobus dzięki niemu pojedzie? Która biała plama komunikacyjna dzięki niemu zniknie? Który senior będzie mógł łatwiej dotrzeć do lekarza? Który uczeń dzięki temu łatwiej dotrze do szkoły? Na te pytania nie znajdujemy odpowiedzi. Bo weto nie zatrzymało wykluczenia komunikacyjnego. Zatrzymało rozwiązania, które miały to wykluczenie ograniczyć. To są pytania, na które polityka transportowa państwa musi odpowiedzieć. Nasze rozwiązania były dobre. I powinny wejść w życie. Bo można zawetować ustawę. Nie można jednak zawetować potrzeb 10 milionów Polaków. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo panie ministrze. I o pytania dodatkowe. Poproszę pana posła Marka Sawickiego. Klub Parlamentarny Polskie Stronnictwo Ołdowe. Trzecia droga. Bardzo proszę panie pośle. Dziękuję bardzo. Szanowna pani marszałek, panie ministrze. Mówimy o problemie, który dotyka milionów Polaków. Przede wszystkim mieszkańców mniejszych, miejscowości i terenów wiejskich. Dla nich transport publiczny nie jest dodatkiem, ani wygodą. Jest często warunkiem dostępu do pracy, szkoły, lekarza, czy podstawowych usług. Dlatego nie możemy patrzeć na tę ustawę wyłącznie przez pryzmat politycznego sporu. Trzeba spojrzeć na konkretne rozwiązania i sprawdzić, czy argumenty przedstawione w ustawieniu WETA rzeczywiście odpowiadają treści ustawy. Dlatego chciałbym jeszcze dopytać. Czy ustawa rzeczywiście odbierała gminom i powiatom kompetencje do organizowania transportu oraz pozbawiała samorządy odpowiedniego finansowania? Czy samorządy miały zapewnione środki na realizację zadań organizatorów, jak również wdrażanie nowych rozwiązań? Dziękuję. Dziękuję bardzo. Na pytanie pana posła odpowie sekretarz Stanów Ministerstwa Infrastruktury, pan minister Stanisław Bukowiec. Bardzo proszę, panie ministrze. Szanowna pani marszałek, wysoka Izbo, panie pośle. Chciałbym odnieść się jeszcze do argumentów, które znalazły się w uzasadnieniu prezydenckiego WETA. Część z nich brzmi poważnie, ale kiedy spojrzymy na treść ustawy, okazuje się, że opierają się one na niewłaściwym odczytaniu jej przepisów. Mówi się, że ustawa przenosiła obowiązek organizacji transportu z gmin na marszałków województw. Nie przenosiła. Dotychczasowy trzystopniowy system organizacji transportu pozostawał bez zmian. Gminy, powiaty oraz związki gmin i powiatów nadal byłyby organizatorami transportu. Mówi się, że samorządy nie miały zabezpieczonych środków. Miały. Budżet funduszu został zwiększony z 800 milionów w 2023 roku do ponad 1,2 mld zł w roku 2026. Samorządy województw miały otrzymać również dedykowane środki na zadanie integratora. A 10% budżetu funduszu miało być przeznaczone na przewozy na żądanie wyłącznie dla gmin. Mówi się również, że pięcioletnie umowy były zbyt krótkie. Ale przecież te pięć lat było już kompromisem. Pierwotnie proponowaliśmy trzy lata. Pięć lat miało zapewnić przewoźnikom stabilność, a jednocześnie pozwolić samorządom reagować na zmieniające się potrzeby mieszkańców. Bo sieć transportowa nie jest czymś stałym. Powstają nowe domy, osiedla, zmieniają się miejsca pracy, zmieniają się potrzeby mieszkańców. Dlatego trudno się zgodzić z tym argumentem, aby argumenty dotyczące poszczególnych drugorzędnych elementów ustawy stały się podstawą do zatrzymania całej reformy. Możemy mówić i rozmawiać o szczegółach. Możemy poprawiać rozwiązania. Możemy rozmawiać o tym, jak jeszcze lepiej organizować transport. Ale nie możemy stracić pola widzenia najważniejszego celu. Rozwiązania, które przygotowaliśmy, miały odpowiadać na realne problemy wykluczenia komunikacyjnego. Problem, który dotyczy milionów obywateli. Dlatego naszym obowiązkiem jest wrócić do tej reformy i doprowadzić do tego, aby dobre rozwiązania wyszły w życie. Bo miejsce zamieszkania nie może decydować o tym, czy człowiek ma dostęp do transportu publicznego, czy nie. I będziemy walczyć o prawa pasażerów. Ustawa nie rozwiązywała jednego problemu. Była próbą uporządkowania całego systemu i skierowania publicznych pieniędzy tam, gdzie transport jest rzeczywiście potrzebny. Dzisiaj mamy sytuację, w której państwo finansuje przewozy, ale nie zawsze przekłada się to na rzeczywistą dostępność komunikacji dla mieszkańca. Możemy wydawać pieniądze na kolejne kilometry, możemy podpisywać kolejne umowy, ale jeśli mieszkaniec ma do przystanku kilka kilometrów, a autobus kursuje raz dziennie, to trudno mówić o sprawnie działającym transporcie publicznym. Ta ustawa powstała w oparciu o rekomendacje ekspertów, którzy pracowali w zespole powołanym przez pana ministra Dariusza Kimczaka. Planujemy w tej chwili, aby zaprosić ekspertów, samorządowców, społeczników do prac ponownie w tym zespole i aby właśnie eksperci pochylili się nad tymi uwagami, które skierował pan prezydent, tak aby wypracować najlepsze wnioski i analizy do tego, aby skutecznie walczyć z wykluczeniem komunikacyjnym w Polsce. Dziękuję bardzo panie ministrze. Dziękuje bardzo. Dziękuje bardzo.