Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Maciej Małecki: Ustawa uderzy w małe polskie firmy

Maciej Małecki: Ustawa uderzy w małe polskie firmy

Poseł Maciej Małecki przedstawił stanowisko Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość wobec ustawy z druku 2799. Podczas debaty ocenił, że przepisy dotyczące ochrony konsumentów nałożą na przedsiębiorców nowe obowiązki klimatyczne, koszty certyfikacji i ryzyko kar.

Nowe wymogi dla przedsiębiorców


Maciej Małecki wskazał, że ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym rozszerza obowiązki firm związane z komunikacją środowiskową. Przedsiębiorcy mogą być zobowiązani do przygotowywania wieloletnich planów, wyznaczania mierzalnych celów, zabezpieczania zasobów i zewnętrznej weryfikacji deklaracji.

Koszty dla małych polskich firm


W ocenie posła PiS nowe procedury, audyty, obsługa prawna i systemy raportowania będą szczególnie dużym obciążeniem dla mniejszych przedsiębiorstw. Duże korporacje dysponują już działami prawnymi, zespołami ESG i środkami na certyfikację, podczas gdy małe firmy mogą zostać zmuszone do rezygnacji z informowania klientów o zaletach swoich produktów.

Rachunek regulacji


Maciej Małecki zakwestionował twierdzenie rządu, że regulacja nie będzie kosztować przedsiębiorców. Zwrócił uwagę na wydatki związane z dostosowaniem opakowań, reklam, stron internetowych, procedur sprzedażowych oraz systemów certyfikacji i kontroli. Według przywołanego w ocenie skutków regulacji unijnego szacunku dostosowanie firm w całej Unii może kosztować około 10 mld euro, jednak projekt nie wskazuje, jaka część rachunku przypadnie na polskie firmy.

Maciej Małecki — kadr z wypowiedzi: Maciej Małecki: Ustawa uderzy w małe polskie firmy (02.09.2026)

Wniosek o odrzucenie projektu


Poseł PiS ocenił, że ustawa może zwiększyć koszty prowadzenia działalności i ceny produktów, a także stworzyć rynek certyfikacji oraz zewnętrznych audytów. W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość złożył wniosek o odrzucenie projektu ustawy. Obejrzyj nagranie i poznaj argumenty przedstawione podczas debaty.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Pani Marszałek, Wysoka Izbo, mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość do ustawy zawartej w druku 2799. Choć ustawa nosi nazwę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym i zawiera kilka rozwiązań pozytywnych dla konsumentów, to pod płaszczykiem ochrony konsumentów wymusza politykę klimatyczną na setkach tysięcy przedsiębiorstw i narzuca określony model zarządzania firmami, które dotychczas nie były objęte systemami takimi jak EUETS, raportowaniem emisji czy przygotowywaniem planów transformacji. Przedsiębiorca, który chce mówić o ograniczeniu wpływu na środowisko, będzie musiał nie tylko udowodnić prawdziwość komunikatu. Może zostać zobowiązany do przygotowania wieloletniego planu, wyznaczania mierzalnych celów, zabezpieczenia zasobów, zewnętrznej weryfikacji. Oznacza to dodatkowe procedury, dokumenty, audyty, obsługę prawną, zmiany w systemach informatycznych, stałe koszty kontroli i ryzyko kar dla przedsiębiorcy za błędną interpretację nieostrych przepisów. Dotychczas firma musiała przede wszystkim nie wprowadzać klienta w błąd. Teraz będzie musiała wykazać, że komunikat odpowiada rozbudowanym kryteriom środowiskowym. Ten system będzie premiował duże korporacje kosztem małych polskich firm. Duże firmy już dziś posiadają działy prawne, zespoły ESG, systemy raportowania i środki na zewnętrzne audyty. Dla nich nowe wymogi będą tylko kolejnym obowiązkiem administracyjnym, ale dla małych polskich firm będą barierą wejścia, być może nie do przeskoczenia. Bo mała firma będzie musiała wybierać między poniesieniem kosztów certyfikacji i obsługi prawnej, a rezygnacją z informowania o rzeczywistych zaletach swojego produktu. Polski producent korzystający z lokalnych surowców, ograniczający ilość opakowań lub oferujący produkt o większej trwałości, może nie mieć środków na przejście formalnego procesu potwierdzenia tych cech. W efekcie regulacja uderzy w mniejsze firmy i umocni pozycję dużych marek, które kupią certyfikaty, audyty i obsługę prawną. Prawo przedstawiane jako ochrona konsumenta stanie się kolejną przewagą regulacyjną największych korporacji. Skorzystają też podmioty certyfikujące, które będą mogły de facto narzucać nowe wymogi. Nie jest to już wyłącznie walka z kłamstwem w reklamie. Rząd i instytucje unijne zaczynają rozstrzygać w jaki sposób opisywanie produktów jest zgodne z przyjętą polityką klimatyczną, jakie systemy certyfikacji są wiarygodne i jakie działania przedsiębiorstwa zasługują na miano środowiskowo korzystnych. Rząd twierdzi, że regulacja nic nie kosztuje, a przecież firmy będą musiały wydać pieniądze na dostosowanie opakowań, materiałów reklamowych, stron internetowych, procedur sprzedażowych, zakresu informacji udostępnianych klientom oraz systemów certyfikacji i weryfikacji. Ocena skutków regulacji przywołuje unijny szacunek, że dostosowanie firm w całej Unii to około 10 mld euro. Ale rząd nie policzył, jaka część tego rachunku przypadnie na polskie firmy. Projekt nie przedstawia też analizy kosztów certyfikacji, liczby dostępnych jednostek kontrolujących ani wpływu nowych wymogów na konkurencję. Nie wiadomo również, jak długo będą trwały procedury i czy polskie firmy będą miały równy dostęp do uznanych systemów. Formalnie zapłaci przedsiębiorca. W wielu przypadkach część kosztów zostanie po prostu przeniesiona na konsumentów w cenach produktów i usług. W ten sposób ustawa mająca chronić kupujących może jednocześnie zwiększyć koszty prowadzenia działalności i podnieść ceny. Projekt jest przedstawiany jako walka z nieuczciwym marketingiem, ale jego skutki są znacznie szersze. Tworzy nową warstwę biurokracji środowiskowej, rozszerza wymagania polityki klimatycznej na firmy dotychczas nieobjęte bezpośrednimi obowiązkami i buduje rynek certyfikacji oraz zewnętrznych audytów. W projekcie brakuje też mierników pokazujących wpływ regulacji na ceny, rzeczywistą trwałość produktów, skalę napraw i koszty przedsiębiorców. Rząd nazywa tę regulację bezkosztową, ponieważ jej rachunek wystawi nie administracji, ale firmom, a ostatecznie klientom. Więcej obowiązków nie oznacza lepszej ochrony konsumenta. Dlatego w imieniu Klubu Prawo i Sprawiedliwość składam wniosek o odrzucenie tego projektu ustawy. Dziękuję bardzo. Dziękuję.