Szymon Hołownia o wetach i politycznej układance
Szymon Hołownia komentuje możliwe zmiany w rządzie, przyszłość swojej roli oraz relacje między Sejmem, premierem i prezydentem. Wicemarszałek Sejmu podkreśla, że proces legislacyjny powinien opierać się na rozmowie i szukaniu kompromisu, a nie na politycznym teatrze.
Szymon Hołownia nie potwierdza informacji o swoim wejściu do rządu ani objęciu funkcji szefa klubu parlamentarnego. Podkreśla, że decyzje powinny zostać podjęte po bezpośredniej rozmowie z posłami i bez niepotrzebnego pośpiechu.
Wicemarszałek Sejmu krytycznie ocenia sytuację, w której ustawy są uchwalane mimo świadomości, że mogą nie wejść w życie. W jego ocenie potrzebny jest mechanizm wcześniejszych, dyskretnych konsultacji z ośrodkiem prezydenckim w sprawie bardziej kontrowersyjnych projektów.
Szymon Hołownia wskazuje, że prezydent jest elementem systemu tworzenia prawa w Polsce, dlatego Sejm i rząd powinny szukać przestrzeni do rozmowy. Jednocześnie zaznacza, że w sprawach dotyczących podstawowych wartości konieczne może być uchwalenie ustawy mimo ryzyka weta.

Wicemarszałek Sejmu uważa, że klub parlamentarny powinien odgrywać większą rolę polityczną. Wskazuje też na potrzebę budowania przekazu opartego na dumie, nadziei i bezpieczeństwie informacyjnym, zamiast wzmacniania lęku i frustracji.
Zmiany w rządzie i klubie
Szymon Hołownia nie potwierdza informacji o swoim wejściu do rządu ani objęciu funkcji szefa klubu parlamentarnego. Podkreśla, że decyzje powinny zostać podjęte po bezpośredniej rozmowie z posłami i bez niepotrzebnego pośpiechu.
Spór o ustawy i prezydenckie weta
Wicemarszałek Sejmu krytycznie ocenia sytuację, w której ustawy są uchwalane mimo świadomości, że mogą nie wejść w życie. W jego ocenie potrzebny jest mechanizm wcześniejszych, dyskretnych konsultacji z ośrodkiem prezydenckim w sprawie bardziej kontrowersyjnych projektów.
Kompromis zamiast politycznego teatru
Szymon Hołownia wskazuje, że prezydent jest elementem systemu tworzenia prawa w Polsce, dlatego Sejm i rząd powinny szukać przestrzeni do rozmowy. Jednocześnie zaznacza, że w sprawach dotyczących podstawowych wartości konieczne może być uchwalenie ustawy mimo ryzyka weta.

Kierunek dla koalicji
Wicemarszałek Sejmu uważa, że klub parlamentarny powinien odgrywać większą rolę polityczną. Wskazuje też na potrzebę budowania przekazu opartego na dumie, nadziei i bezpieczeństwie informacyjnym, zamiast wzmacniania lęku i frustracji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Szymon Hołownia: ostra krytyka Brauna, szczepień i Unii
Szymon Hołownia: Dziadek jeszcze żyje — nie rezygnuje
Szymon Hołownia: Prezydent na trudne czasy
Szymon Hołownia wzywa do mobilizacji i przedstawia 10-punktowy plan
Szymon Hołownia w Olsztynie: krytyka rywali i wezwanie do debaty
Szymon Hołownia: Będzie dobrze - apel o wytrwałość
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Janusz Kowalski
Janusz Kowalski: Zonda Krypto to afera Tuska i Czarzastego
Tadeusz Tomaszewski
Tadeusz Tomaszewski o komitetach widmo i mężach zaufania
Bożena Lisowska
Bożena Lisowska o cyfrowych pełnomocnictwach dla firm
Włodzimierz Czarzasty
Konferencja marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego - pytania dziennikarzy
Agnieszka Kłopotek
Agnieszka Kłopotek o prawie do osobistej asystencji
Lidia Czechak
Lidia Czechak: Młodzież chce mieć wpływ na Polskę
Artykuły
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Artykuł
Marzec 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Wrzesień 2023: kampanijny spór o kolejki, szpitale i ochronę zdrowia
Artykuł
Listopad 2024: szpitale, NFZ i polityczny spór o rachunek za leczenie
Artykuł
Wrzesień 2021: protest medyków i spór o podwyżki w ochronie zdrowia
Transkrypcja
Czy będzie pan ministrem, wicepremierem?
Przecież wczoraj już mówiłem, nic nie wiem w tej sprawie. Zapytajcie premiera, jest premier, nie ma premiera, zapytajcie premiera.
Właśnie nie ma premiera.
No to premiera to zapytajcie jakoś wicepremiera, no zapytajcie, no ja nie wiem.
Czyli będą zmiany?
Nie wiem.
A chcecie mieć swojego wicemarszałka? Będziecie za to wypłaczać przy okazji dla...
Przecież pani powiem, już mamy wicemarszałka.
Ja wiem, ale pan wtedy byłby w rządzie.
Pani, już za skomplikowana robi się ta układanka.
Zobaczmy po kolei, co się będzie działo. Dynamika tych procesów politycznych będzie duża w najbliższych tygodniach.
Zobaczmy. Ja siedzę ze spokojem, czekam.
Jutro wchodzę, 50. urodziny, bardzo to przeżywam, bo to popołudnie życia zbliża się wielkimi krokami.
Trzeba sobie zadawać pytania, udzielać odpowiedzi, więc...
Kaszkę.
Mam już kapelusz. Pamiętam, jak entuzjastycznie został przyjęty.
I postanowiłem sobie w ramach tych postanowień, że będę go nosił z dumą od tej chwili.
A z premierem kiedy pan ostatnio rozmawiał? Jaka była temperatura?
Trzy tygodnie temu wspominałem już o tym.
Było bardzo gorąco. Siedzieliśmy na parkowej. Było bardzo gorąco. Bardzo upalny dzień.
Ale atmosfera taka gorąca czy...
Atmosfera też była gorąca, no bo jak jest gorąco, no to jest gorąco wszystkim, również w środku.
A panie marszałku, bo wczoraj rozmawialiśmy, a to pan nie był amerykański.
Kwestia węgla dotyczy tego kryptowalut.
Panie przewodniczący, żeby nie było takiej przepychanki,
że trzeba było skonsultować się z prezydentem.
Dzisiaj też marszałek Sejmu się do tego odnosił.
Ale patrząc na to, jak to wygląda architekturalnie,
zostanie odrzucone to węglo, więc co dalej?
Zobaczymy, czy rząd będzie decydował o tym, żeby iść na kolejne okrążenie
i żeby nadal było kolejne weto i kolejne okrążenie i kolejne weto i kolejne okrążenie.
I ile to jeszcze będzie trwało.
Zobaczymy, czy jednak ktoś pójdzie tym tropem, który myśmy zaproponowali.
Czyli takich poprawek, takiego minimum-minimorum,
na które nasza strona w naszej ocenie mogłaby się merytorycznie zgodzić
i które są do zaakceptowania dla prezydenta.
Ale rozumiem, że tu zagra inna logika.
Zagra logika już przedwyborcza, polityczna.
To znaczy, próbujemy, mówiąc ogólnie, złapać prezydenta na spalonym,
że on wytuje cały czas te ustawy, wzajemne oskarżenia.
Mi się to nie podoba.
Ja uważam i mówię o tym otwarcie, że powinniśmy,
nie jesteśmy tutaj od tego, żeby robić teatr polityczny
i zbierać lajki, albo procenty, albo głosy na X,
tylko powinniśmy dowozić prawo.
Prezydent jest elementem systemu tworzenia prawa w Polsce.
Podoba nam się to czy nie? Nie myśmy to wymyślili.
Bez prezydenta nie będzie ustawy, będzie twórczość parlamentarna.
I to powinniśmy dzisiaj też wziąć pod uwagę.
Ja uważam, że jest pole, jest przestrzeń do rozmowy,
więc powinniśmy rozmawiać. Zdania w tej sprawie nie zmienię.
I uważam też, wczoraj to powiedziałem w powtórze,
że powinniśmy wypracować mechanizm konsultowania dyskretnego,
bo oczywiście jest taka walanka polityczna,
że inaczej się nie da, z ośrodkiem prezydenckim
co bardziej kontrowersyjnych projektów, żebyśmy wcześniej wiedzieli,
czy jest pole na kompromis, czy go nie ma.
Czasem nie będzie i trzeba będzie uchwalić i ryzykować wetą,
bo stoimy zgodnie ze swoimi wartościami.
Ale co się da uratować, wynegocjować, przeciągnąć na dobrą stronę,
to powinniśmy to robić, bo to jesteśmy w innej uczuciu.
Panie Marszałku, a co z procesem legislacyjnym, tym jak wyglądał do tej pory?
Bo na przykład Anna Maria Żukowska tutaj podnosi,
że nie tak wygląda proces legislacyjny.
W tym sensie, że prezydent oczywiście ma swoją rolę,
przedstawia projekt, później Sejm to ocenia,
natomiast oficjalnie w procesie takiego punktu konsultacji nie ma.
Jeśli chodzi o powstawanie, tworzenie prawa.
Nie ma. Ale jeżeli patrzę na to z punktu widzenia
ekonomiki tworzenia prawa,
ekonomiki procesu legislacyjnego,
to marnowaniem czasu i pieniędzy jest uchwalanie ustaw,
o których wiadomo, że nie wejdą w życie.
Że od samego początku wiadomo, że są uchwalane po to, żeby w życie nie weszły.
To po co my się nimi zajmujemy?
To po to, żeby dać świadectwo prawdzie? To nie jest Kościół.
Jeżeli ktoś chce mieć rację, to zapraszamy do Kościoła,
zapraszamy na uniwersytety.
W polityce potrzebna jest większość, a w procesie legislacyjnym,
który opisuje polska konstytucja, również podpis prezydenta.
Tak to zostało wymyślone, tak to wygląda
i musimy się niestety temu podporządkować,
a więc oczywiście, że nie ma tego w regulaminie Sejmu
jako elementu procesu legislacyjnego,
ale powinien to być w mojej ocenie element procesu politycznego,
bo inaczej my będziemy oczywiście próbowali odrzucić weta,
a weta nie będą odrzucane i tak się to będzie kręciło.
Ludzie to naprawdę mają, przepraszam, powiem to bardzo brutalnie w nosie.
Uważają to za zabawę polityków i przepychanki polityków,
a ich sprawy, ich pragnienia, problemy są zupełnie gdzie indziej.
Chciałem tylko dopytać, bo oczywiście prezydent może mieć dobrą wolę
i jego ludzie, ale może mieć też zło.
Może i dlatego mówię, że będą takie ustawy, w których od samego początku
będzie wiadomo, że kompromisu nie będzie, że trzeba jasno i wyraźnie
uchwalić ustawę, w której my powiemy, jakie mamy swoje wartości,
a prezydent niech robi, co chce i bierze za to odpowiedzialność.
Natomiast mówię o pomniejszych sprawach.
Proszę zobaczyć, ten prezydent jednak wciąż większość ustaw podpisuje,
a nie wetuje. Ale proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się
przy tych ustawach, które wydają się może czasami jakieś drobne,
może techniczne, gdzie ośrodek prezydencki też podnosi
różnego rodzaju wątpliwości. One są ważne dla ludzi.
I może udałoby nam się nie przy tych głośnych sprawach,
jak Zonda Krypto, ale przy mniejszych, z trzech, czterech wetowanych
za każdym razem przez prezydenta ustaw, coś ugrać, załatwić,
żebyśmy mogli z tym wszystkim pojechać do przodu.
O taką ekonomikę mi chodzi. Jeszcze raz powtórzę.
Jeżeli w czasach zimnej wojny między blokiem sowieckim a amerykańskim
przez kilka dekad istniał kanał dyplomatyczny,
istniały kanały dyplomatyczne, rozmowy, ucierania,
załatwiania, deeskalacji napięcia, kiedy trzeba było,
to czy naprawdę nie powinien istnieć między
polskim prezydentem a premierem?
Oczywiście.
Czyli jutro zostanie pan w 50. urodziny.
Zostanie pan jutro szefem klubu polskim.
Bardzo mi miło, że podkreśla pan tę rocznicę,
tak bolesną dla mnie. Jutro konsolacja
tutaj będzie trwała pół dnia w tej sprawie,
jak rozumiem, bo się już parę osób zapowiedziało.
Natomiast nic mi na ten temat nie jest wiadomo,
ale jestem w kontakcie z klubem. Nie ma się co spieszyć.
Kośpiech jest wskazany przy łapaniu HEŁ,
ale przy robieniu policji.
Zakładam, że może tak być, ale posiedzenie, jak państwo wiecie,
bo akurat ja będę miał zaszczyt je kończyć,
kończy się w piątek o godzinie 18 zgodnie z czasówką,
więc do tego czasu może się jeszcze dużo wydarzyć,
a jeżeli na tym Sejmie dojdzie do jakichś uzgodnień,
bo może dojdzie, ja muszę najpierw, jak mówię, z klubem
fizycznie porozmawiać. Wczoraj był klub zdalny,
a my się musimy spotkać fizycznie, musimy się zobaczyć,
musimy popatrzeć sobie w oczy.
Jeżeli taka decyzja będzie nawet na następnym posiedzeniu,
to się nic nie zmieni. Natomiast ważne jest to w mojej ocenie,
żebyśmy już dłużej tego procesu nie przeciągali.
Chcą posłowie, żebym został tym szefem klubu. To zostanę,
nie chcę, to nie zostanę i też będę szczęśliwym i spełnionym 50-latkiem,
ale we wrześniu to powinniśmy mieć już zasady.
A co z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz w tym nowym rozdaniu, jeśli do niego dojdzie?
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest przewodniczącą partii.
Nic się w tej sprawie nie zmieniło. Jest ministrem tego rządu.
Nie zakładam, że coś w tej sprawie się zmieni.
Posłowie są dzisiaj jednak i to klub parlamentarny jest dzisiaj,
senator nasz, głównym narzędziem wykonywania działalności politycznej.
Tak to wygląda, tak to jest poukładane.
Czyli słaba rola polityczna przewodniczącej niż pan tutaj?
Uważam, że jest dużo potencjału w tym klubie,
jeżeli chodzi o działalność polityczną,
o to, żeby poszedł mocniej do przodu,
o to, żeby też ugrywał większą rolę w relacji z partią polityczną.
Ona, jak państwo wiecie, nie jest wielka.
Siła polityczna, mamy wspaniałych działaczy,
ale ta siła takiej egzekutywy politycznej, takiego konkretnego działania
jest jednak tutaj na wiejskiej.
Czy pan rozmawiał z premierem na temat tutejszego rządu?
Cieszy mnie to, że mogę zasłuchany w swój głos
powtarzać to po raz czwarty czy piąty.
Rozmawiałem z panem premierem trzy tygodnie temu,
natomiast nie poruszaliśmy tematu mojego wejścia do rządu,
poruszaliśmy tematy w ogóle sytuacji politycznej.
To nie zaskoczył pan premiera?
Ja zaskoczyłem czym?
Nie, rozmawialiśmy o tym, powiedzieliśmy sobie wprost,
że a co z rządem, to sobie zobaczymy, jak zobaczymy, jak wyglądają inne rzeczy.
No i jak wyglądają inne rzeczy?
Chciałby pan?
Inne rzeczy, mówiąc o innych rzeczach, mówię o tym, co dzieje się choćby tutaj.
Nie ma sensu wchodzić do rządu, jeżeli nie dysponuje się siłą polityczną.
Siłą polityczną jest klub.
Jeżeli klub stoi za jakąś osobą,
to ona ma konkretną siłę w koalicyjnych układankach rządowych.
Dzisiaj ja nie spieszę się do rządu,
ja nie zabiegam o to, żeby w tym rządzie być,
nie walczę o żaden stołek,
natomiast jasno i wyraźnie już wielokrotnie w ciągu tych dni kilku powiedziałem,
co uważam w mojej ocenie, że powinno być zrobione w ciągu tego najbliższego roku,
jeżeli chodzi o naszą koalicję,
żebyśmy mieli szansę znowu poprosić ludzi o odpowiedzialność.
Jeżeli ja będę mógł się z tym przydać, narracja, opowieść,
bezpieczeństwo informacyjne,
pójście w dumę wreszcie, jak druga strona idzie w strach,
danie ludziom satysfakcji z tego, że zbudowali taką Polskę,
z której dzisiaj możemy być dumni na świecie,
danie im trochę radości z tego,
danie im takiego przekonania, że jest nadzieja.
Druga strona będzie cisnęła najczarniejsze emocje,
największe frustracje i budowała największe możliwe lęki.
Dzisiaj musimy opowiedzieć ludziom zupełnie inaczej Polskę
i tego nie zrobi Marka.