Karol Nawrocki: Q&A z Prezydentem
Karol Nawrocki podczas spotkania z młodzieżą odpowiadał na pytania o relacje z rządem, bezpieczeństwo, edukację, demografię, sztuczną inteligencję i politykę zagraniczną. Prezydent podkreślił, że nie zamierza być „notariuszem” rządu i zapowiedział obronę własnych kompetencji oraz interesu Polski.
Karol Nawrocki stanowczo odniósł się do sporu dotyczącego nominacji ambasadorskich. Zaznaczył, że prezydent nie został wybrany po to, aby automatycznie akceptować decyzje rządu, lecz aby aktywnie reprezentować interes Rzeczypospolitej Polskiej.
Prezydent mówił o znaczeniu sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i NATO, relacjach z Chinami oraz polityce Polski wobec Izraela i Palestyny. Podkreślił potrzebę potępiania śmierci cywilów, a jednocześnie prowadzenia pragmatycznej polityki bezpieczeństwa.
Wśród tematów spotkania znalazły się zakaz smartfonów w szkołach, uzależnienie od mediów społecznościowych oraz rozwój sztucznej inteligencji. Karol Nawrocki wskazał także na swój projekt Funduszu Technologii Przełomowych, który ma wspierać start-upy, inżynierów i firmy technologiczne.
Karol Nawrocki uznał kryzys demograficzny za jeden z największych problemów Polski. Zadeklarował, że nie poprze podniesienia wieku emerytalnego i nie chce przerzucać kosztów reform na emerytów ani młodsze pokolenia.

Prezydent opowiedział się za większym wsparciem dla mniej medialnych dyscyplin sportu, w tym szachów i łyżwiarstwa figurowego. Zapowiedział również, że po dużym zainteresowaniu wydarzeniem przyszłość.pl chce zorganizować jego kolejną edycję.
Relacje z rządem
Karol Nawrocki stanowczo odniósł się do sporu dotyczącego nominacji ambasadorskich. Zaznaczył, że prezydent nie został wybrany po to, aby automatycznie akceptować decyzje rządu, lecz aby aktywnie reprezentować interes Rzeczypospolitej Polskiej.
Bezpieczeństwo i polityka zagraniczna
Prezydent mówił o znaczeniu sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i NATO, relacjach z Chinami oraz polityce Polski wobec Izraela i Palestyny. Podkreślił potrzebę potępiania śmierci cywilów, a jednocześnie prowadzenia pragmatycznej polityki bezpieczeństwa.
Młodzież, szkoła i technologie
Wśród tematów spotkania znalazły się zakaz smartfonów w szkołach, uzależnienie od mediów społecznościowych oraz rozwój sztucznej inteligencji. Karol Nawrocki wskazał także na swój projekt Funduszu Technologii Przełomowych, który ma wspierać start-upy, inżynierów i firmy technologiczne.
Demografia i emerytury
Karol Nawrocki uznał kryzys demograficzny za jeden z największych problemów Polski. Zadeklarował, że nie poprze podniesienia wieku emerytalnego i nie chce przerzucać kosztów reform na emerytów ani młodsze pokolenia.

Sport, pamięć historyczna i przyszłość wydarzenia
Prezydent opowiedział się za większym wsparciem dla mniej medialnych dyscyplin sportu, w tym szachów i łyżwiarstwa figurowego. Zapowiedział również, że po dużym zainteresowaniu wydarzeniem przyszłość.pl chce zorganizować jego kolejną edycję.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Prezydent dziękuje strażakom: odwaga i inwestycje dla bezpieczeństwa
Karol Nawrocki w Bednarach: krytyka zielonego ładu i pakiet cenowy
Karol Nawrocki: Obchody 50. rocznicy Radomskiego Czerwca 1976
Karol Nawrocki: Protektorat nad harcerstwem i Jamboree 2027
Karol Nawrocki zapowiada wypowiedzenie paktu migracyjnego
Karol Nawrocki zapowiada wypowiedzenie paktu migracyjnego
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artykuły
Artykuł
Marzec 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Listopad 2024: szpitale, NFZ i polityczny spór o rachunek za leczenie
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Artykuł
Weto Nawrockiego wobec SAFE wywołuje polityczną burzę w Woronicza 17
Transkrypcja
Oddaję głos panu redaktorowi, pytajcie mnie o co tylko chcecie.
Oklaski.
Świetnie, w takim razie myślę, że od razu możemy przejść do pytań od publiczności,
żeby jak najwięcej osób mogło zadać pytanie.
Bardzo proszę, tutaj już pierwsza osoba.
O, tu byłem chyba najbliżej. Aha, no dobra, to przepraszam.
To się liczy.
To się liczy, no udało się.
Ja mam do pana takie pytanie, bo niedawno, znaczy już jest sierpień,
końcówka sierpnia, zaczyna się już rok szkolny.
Mamy tą ustawę o zakazie telefonów komórkowych w szkołach.
Ale chciałem się zapytać, czy może nie pójść jeszcze o krok dalej,
no bo jednak szkoła jest szkołą, a według różnych badań, no my młodzież
i jeszcze młodsze dzieci, czy nasi bracia, siostry, młodsze rocznikowo,
średnio 7-8 godzin swojego wolnego czasu spędzają w mediach społecznościowych.
No i ogólnie te wielkie koncerny, firmy, które te media prowadzą,
no zarabiają na tym, żeby jak największą ilość naszego czasu zaabsorbować
na właśnie te szkodliwe, szczególnie dla dzieci,
szczególnie do 16 roku życia treści.
Czy może tutaj kancelaria, pan postarać się stworzyć ustawę,
która chociaż zakazałaby tym wielkim koncernom używania specjalistycznych algorytmów,
które powodują to behawiorystyczne uzależnianie młodzieży.
No bo też jednak młody mózg jest bardzo plastyczny i pewne linie,
że tak parafrazuję, kształtują się w naszym mózgu, one później zostają na całe życie.
I to jest bardzo szkodliwe.
No i wiadomo, później dzieci dorastają, ale te uzależnienia nadal pozostają.
I to jest główny cel tych firm.
Czy może jakoś w ten sposób pójść dalej, bo niektóre państwa już to zrobiły.
Tak, to bardzo ważne pytanie.
Mówiąc rozsądnie na ten temat i przyglądając się temu, co nas czeka od września tego roku w szkołach,
to musimy powiedzieć, że już mamy pewien sukces.
Ja w swoim planie 21, czyli w szkole moich marzeń, gdy byłem kandydatem na urząd prezydenta,
wskazywałem wprost na to, że szkoła ma być bez smartfonów.
Udało się, gdy już zostałem prezydentem, nie z mojej bezpośrednio inicjatywy,
ale przy wyraźnym wsparciu wprowadzić tą ustawę, która będzie teraz obowiązywać.
I wydaje mi się, że odpowiadając rozsądnie na to pytanie, należy zobaczyć, jakie zmiany przyniesie to rozwiązanie,
na które wszyscy czekaliśmy.
Oczywiście zagrożenie, uzależnienie od technologii, ból, z jakim dzieci rozstają się z telefonami komórkowymi,
oddawane i w statystykach, i w analizach psychologów, i specjalistów, edukatorów,
prowadziło nas do tego przekonania, że trzeba ograniczyć możliwość ze smartfonów,
z telefonów komórkowych w szkołach.
I żeby podejść do tego w sposób rozsądny, nie można się zamykać na to, o czym Pan mówi,
czyli na kolejny krok, ale myślę, że po przyjęciu tego prawa,
warto zobaczyć, jak będzie ono funkcjonowało w kolejnych latach szkolnych i wówczas podjąć konkretne decyzje.
Co do meritum, pewnie nikt nie ma wątpliwości, że to było potrzebne.
Zdarza się tak częściej niż się wielu wydaje, że to co wychodzi z parlamentu jest podpisywane przez prezydenta.
Podpisałem ponad 200 ustaw, a tą nie tylko podpisywałem, ale zawarłem także w swoim planie 21
i konsekwentnie zachowałem się do tego, jak odpowiadałem i wierzę, że to przyniesie moim także dzieciom,
ale dzieciom w całej Polsce ulgę.
Więc myślę, że powinniśmy poczekać, zanim zrobimy krok dalej przy kolejnych zakazach.
Dobrze, myślę, że możemy przejść do kolejnego pytania.
Tutaj mamy pełno chętnych, postaram się dojść.
A ja będę chodził z panem redaktorem razem.
Jasne. Tak, tak, tak. Zapraszamy.
Dzień dobry, Gabrysia Pieczewska z Ostrowa Wielkopolskiego.
Stwierdziłam, że się przedstawię najpierw.
Ja mam takie pytanie.
Czy pan prezydent myśli, że państwo powinno wspierać i finansować nie tylko te medialne i dobrze oglądane sporty,
ale również te dziedziny sportu, które nie są aż tak medialne, ale jednak bardzo dobrze rozwijają młodzież?
No tutaj personalnie mogę powiedzieć szachy.
Ja jeśli chodzi o szachy nie jestem obiektywny, bowiem jeśli chodzi o szachy to bardzo je lubię
i gościłem także jako prezydent Polski, gram w szachy ze swoim synem,
ale gościłem także nasze wspaniałe mistrzynie Europy.
Więc mamy wspaniałe kobiety szachistki, które zdobywają medale na mistrzostwach Europy.
Odpowiadając wprost na to pytanie, jeśli zobaczymy jacy sportowcy, jakich dyscyplin zdobywają medale
na arenach europejskich i światowych, na igrzyskach olimpijskich,
to zobaczymy, że nie są to niestety te najbardziej popularne często sporty.
Są to sporty, których miliony Polaków nie ogląda pasjami, a mamy doskonałych sportowców.
Ja jak byłem na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie, to poszedłem obejrzeć,
jazdę figurował na łyżwach i wygląda to na żywo naprawdę bardzo imponująco.
Choć nie zdobyliśmy medalu, to jest to też sport, który dobrze ogląda się przecież w telewizji,
a jak mówili mi działacze, sport niedoinwestowany przez państwo polskie.
Więc tutaj oczywiście jestem za tym, a prezydent jest też patronem Polskiego Komitetu Olimpijskiego,
jestem oczywiście za tym, żeby nie zapominać o tych sportach, które przynoszą nam jak lekko atletyka
chociażby medale, radość i wiele sukcesów na arenie międzynarodowej.
Tak, będę wspierał te sporty.
Dziękuję bardzo.
Mamy kolejne pytanie.
Dzień dobry, panie prezydencie. Nazywam się Emilia Stefankiewicz, przyjechałam z Warszawy.
Bardzo dziękuję za to piękne wydarzenie i chciałam zapytać o naszą politykę międzynarodową.
Ja jestem osobą, która studiowała w Stanach Zjednoczonych i przez jakiś czas również byłam stażystką w kongresie,
więc co nieco wiem o tamtejszej polityce i rozmawiałam również z wieloma zarówno polonijnymi, jak i amerykańskimi specjalistami.
I niestety nasza obecność w Waszyngtonie nie jest aż tak znacząca, można powiedzieć.
Nie mamy aż takiego wpływu w porównaniu np. z tyloma organizacjami czy think tankami,
które wykształciły np. Wielka Brytania czy Niemcy.
I dlatego moje pytanie brzmi, jaki mielibyśmy na to sposób?
W jaki sposób kształtować przyszłość Polski, jej obecność, szczególnie w Waszyngtonie,
jako naszym powiedzmy najmocniejszym sojusznikowi?
Bardzo dziękuję. To jest bardzo ważne pytanie i mam w nim wiele do opowiedzenia.
I rzeczywiście ta diagnoza, Pani diagnoza na poziomie fundacji polskich możliwości,
polskich grup, jakkolwiek byśmy ich nie nazwali.
To są grupy lobujące za interesem polskim w Stanach Zjednoczonych
albo budujących relacje ekonomiczne, gospodarcze, relacje bezpieczeństwa.
To jest pewne zaniechanie po 89 roku i wiele państw europejskich,
tych słabszych, tych mniejszych od Polski ma niestety dużo większe możliwości
na tym poziomie, o którym Pani wspomina.
Tutaj oczywiście bez odpowiedzialnej polityki rządu nie da się tego zbudować.
Prezydent nie ma takich narzędzi, w których mógłby budować
mocne międzynarodowe fundacje i stowarzyszenia.
Do tego byłaby po prostu potrzebna zmiana rządu w kierunku takiego,
który rozumie potrzebę budowania relacji ze Stanami Zjednoczonymi.
Ale chcę powiedzieć, co ja zrobiłem w ciągu ostatniego roku.
To znaczy zanim wygrałem wybory prezydenckie, dziękuję wszystkim tym,
którzy we mnie wierzyli, mi pomagali, którzy byli ze mną w czasie kampanii wyborczej,
ale witam z równą otwartością także tych, którzy nie pomagali,
a nawet nie głosowali. Cieszę się też, że jesteście.
Nie wiem, jak wyglądają te proporcje. Jeśli chodzi o sytuację,
którą zastałem, gdy zostałem prezydentem Polski, to była to sytuacja,
w której niestety najważniejsze osoby w państwie obrażały prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Relacje ze Stanami Zjednoczonymi, naszym najważniejszym sojusznikiem
pod względem ekonomicznym, gospodarczym, pod względem bezpieczeństwa,
takim bilateralnym, bezpośrednim, największym naszym partnerem,
były naprawdę w bardzo ciężkiej sytuacji. Ta decyzja narodu polskiego,
że zostałem prezydentem, pozwoliła na to, abym w kolejnych momentach spotkań
z prezydentem Stanów Zjednoczonych, Donaldem Trumpem, między innymi
załatwił bezpośrednio dla Polski wejście do grupy G20.
Ja uznaję to naprawdę za przełomowy sukces polskich przedsiębiorców,
polskich pracowników, wszystkich tych, którzy na ten sukces pracowali,
ale to by się nie odbyło bez mojej rozmowy i mojej prośby w kierunku
do prezydenta Donalda Trumpa. Kwestie bezpieczeństwa żołnierzy
amerykańskich, kolejnych kontraktów udało się dopiąć za sprawą
tych bezpośrednich relacji, ale też zmiany za sprawą wyborów prezydenckich
zmiany nastawienia do Stanów Zjednoczonych. Więc odpowiadając już
konkluzja na Pani pytania, mogę powiedzieć, że ja jako prezydent
robię wszystko i zrobię wszystko, żeby z naszymi partnerami i w Europie
i na świecie i w Stanach Zjednoczonych mieć jak najlepsze relacje,
a na poziomie fundacyjnym i tym poziomie, na którym działa Pani,
czyli ludzie do ludzi, people to people, jak mi powiedziała jedna Pani minister,
na tym poziomie musimy zrobić więcej z całą pewnością.
Ja myślę, że mógłbym się tutaj dopytać w kontekście polityki międzynarodowej.
Obecnie wielu sojuszników Polski, jest wiele państw, w których nie mamy
ambasadora. Jak tą sytuację możemy załatwić?
Tą sytuację możemy załatwić w bardzo prosty, konstytucyjny sposób.
I gdyby był tu Pan Minister Spraw Zagranicznych, Pan Minister Sikorski,
z którym wielokrotnie o tym rozmawiałem bezpośrednio, wie jak tą sytuację załatwić.
Sytuacja konstytucyjna jest prosta. Oczywiście minister, rząd wskazują
kandydatów na ambasadorów, a prezydent musi podpisać się po tym,
że ktoś zostaje ambasadorem. Więc w państwie, w którym uznaje się
prezydenta Rzeczypospolitej, trzeba przyjść do prezydenta i powiedzieć,
proponujemy 25 konkretnych osób. Może Pan prezydent się zgadza,
może się nie zgadza, może ma swoje propozycje. Zanim podpisze.
Panie redaktorze, drodzy Państwo, ja nie zostawałem prezydentem Polski
po to, aby być notariuszem jakiegokolwiek rządu.
Tego dzisiejszego, czy tego, który może przyjdzie po nim.
Mamy kolejne pytanie od publiczności.
Jeszcze powiem trochę o tej polityce zagranicznej.
Zdradzę Wam. Dyskusja o tym, jak ma wyglądać obsada stanowisk ambasadorskich,
była właściwie zakończona. My z Panem Ministrem się dogadaliśmy.
Ja powiedziałem, że chciałbym mieć swojego reprezentanta w tych państwach,
w których prowadzę bardzo ważne sprawy Rzeczypospolitej.
Pan minister wskazał zasadniczą część ambasadorów, z jakich przyczyn zostały zerwane.
To nie jest dobre dla Polski, ale nie jest też dobre dla Polski to,
że rząd nie uznaje wyboru narodu konkretnego prezydenta,
który jeszcze raz powtórzę, nie jest i nigdy nie będzie notariuszem rządu.
Ja bym mógł pilnować, droga młodzieży.
Życie prezydenta mogłoby być naprawdę piękne.
Może wszystko podpisywać, ma rezydencje, w jednej z nich jesteście dzisiaj.
Może być grzeczny, może mówić wszystko jest dobrze, podpisze każdego ambasadora,
nawet jak nie ma kompetencji, nawet jak nie umie posługiwać się w obcym języku.
Niech wymyślą kogoś. Ja mogę wyjechać z Pałacu Prezydenckiego do Belwederu,
z Belwederu do Juraty, z Juraty do Wisły, z Wisły do Promnika.
Ładnie się uśmiechnąć, spotkać się i powiedzieć,
nie biorę za nic odpowiedzialności, podpisuję wszystkie ustawy,
tylko na litość boską rząd i cała Polska musi zrozumieć,
że nie takiego prezydenta wybraliśmy 1 czerwca.
Jestem tu po to, żeby walczyć.
Mamy kolejne pytanie.
Dzień dobry panie prezydencie, Maciej Szczęsny, należę do Młodzieży Wszechpolskiej.
Od wczoraj jestem żołnierzem Wojsk Obrony Terytorialnej.
I moje pytanie też będzie zależać o politykę zagraniczną,
a konkretnie o to, co pan prezydent uważa o polityce prowadzonej przez państwo Izrael
i to, jakie Polska powinna mieć stanowisko wobec Izraela,
pamiętając o tym, co Izrael do jakichś zbrodni dokonuje w strefie gazy,
pamiętając o tym, jaką narrację historyczną prowadzą Żydzi,
która jest Polsce nie na rękę, nie jest w naszym interesie narodowym.
Bardzo dziękuję.
Dziękuję.
Pierwsze skojarzenie, jak pan się przedstawił, mam nadzieję, że nie będzie.
Nie wiem, komu pan kibicuje.
Wiemy, że jest pan z Młodzieży Wszechpolskiej,
wiemy, że pan jest żołnierzem Wojsk Obrony Terytorialnej.
Nie wiem, z jakiego pan jest miasta, a jak słyszę Maciej Szczęsny,
to przypomina mi się Legia Warszawa w Lidze Mistrzów, jak byłem naprawdę młody.
Tak samo się pan nazywa, jak bramkarz Legii Warszawa.
Jaką politykę wobec Izraela powinna prowadzić Polska?
Polską politykę powinna prowadzić wobec Izraela
i patrzeć na to, co jest dla Polski dobre, a co nie jest dla Polski dobre.
Oczywiście w takiej geopolitycznej, w geopolitycznych ramach
Izrael w sposób oczywisty jest w obozie sojuszników Polski.
Natomiast nigdy nie powiedziałem jako prezydent Polski
i tego nigdy Polacy nie powinni mówić, że to, co dzieje się w Palestynie
i mordy Izraela na niewinnych palestyńczykach
są akceptowalne dla Rzeczpospolitej Polskiej.
Tego typu rzeczy w Polsce nie akceptujemy.
Natomiast jeśli chodzi o nasze podejście dyplomatyczne,
też nigdy się nie spodziewałem, że powiem nawet neutralnie o Wojciechu Jaruzelskim,
ale jeszcze za czasów Wojciecha Jaruzelskiego, komunistycznego dyktatora i zbrodniarza,
który odpowiada za śmierć Polaków w czasie stanu wojennego.
Od czasów Wojciecha Jaruzelskiego polska dyplomacja i ja jako prezydent także
wobec Palestyny i Izraela prowadzimy politykę dwupaństwowości.
To znaczy ja spotykam się i z ambasadorem Izraela i z ambasadorem Palestyny.
Także na poziomie humanitarnym nigdy nie powinniśmy zgadzać się na mordowanie cywilów, dzieci i kobiet.
I to trzeba oczywiście potępiać z całą stanowczością.
Na poziomie strategicznym, militarnym powinniśmy oczywiście współpracować z tymi,
którzy pozwalają nam zachować bezpieczeństwo.
Mamy też wiele dyskusji historycznych.
Ja przez wiele lat byłem prezesem Instytutu Pamięci Narodowej
i też dość stanowczo wypowiadałem się na temat prawdy historycznej.
Konkluzja jest taka, jaką politykę powinniśmy prowadzić wobec Izraela.
Politykę polską, dobrą dla Polski i przyzwoitą względem tych,
którzy tracą życie w okolicznościach, w jakich tracą w Palestynie.
Mamy od razu kolejne pytanie.
Dzień dobry panie prezydencie. Nazywam się Sandra Telogi, przyjechałam z Bielska Białej.
Ja chciałam zapytać, ponieważ pan ma o wiele większe życiowe doświadczenie niż my.
Bardziej się pan zna na polityce niż większość z nas.
I ja chciałam zapytać, jaką rzecz młodzi ludzie powinni wiedzieć o polityce,
zanim zaczną w niej uczestniczyć.
Bardzo ciekawe, co za wyzwanie.
Na samym początku powiem, zawiodę panią.
Jeszcze raz, jak pani ma na imię?
Sandra.
Pani Sandra, na początku muszę panią zawieść, bo ja cały czas powtarzam,
tam gdzieś jest minister Szefernaker, on jest politykiem bardzo dobrym.
Śmieje się czasami ze mnie. Mam w kancelarii prezydenta kilku polityków
i wielu ludzi, którzy nigdy nie byli w partii politycznej.
To się chyba rozkłada na pół albo mniej więcej na pół.
Zawiodę panią Sandrę, bo ja nigdy nie byłem w żadnej partii politycznej.
Zawsze interesowałem się oczywiście przede wszystkim historią,
interesowałem się sportem, interesowałem się polityką,
ale w polityce jest to naprawdę stosunkowo krótko.
To jest przyspieszony kurs, bo pewnie sześć miesięcy kampanii wyborczej
daje doświadczenie kilku albo kilkunastu lat w polityce,
a sprawowanie urzędu prezydenta przez rok pewnie też trzeba przemnożyć
przez pięć albo siedem lat bycia w zwykłej polityce,
ale ja nigdy nie szedłem drogą partyjnej polityki.
Nie znam tych struktur, nie znam kwestii walk.
Wielu z was zna, bo widziałem też przyjazne, miłe osoby,
które mi pomagały w kampanii wyborczej i które są związane
w jakimś sensie z partiami politycznymi.
W moim życiu to jest obce. Walka o miejsce na liście do Rady Miasta,
walka o miejsce na liście do parlamentu.
Natomiast korzystając ze swojego doświadczenia z jednej strony naukowego,
historycznego, tych książek czy doświadczeń, które są już za mną,
ono jest z całą pewnością głębokie.
Jeśli chodzi o to, jaka cecha jest potrzebna do tego, żeby osiągnąć sukces,
czy żeby, mogę podpowiedzieć, co było mi potrzebne, żeby wygrać wybory.
To znaczy przeświadczenie o tym, że wartości, które reprezentuję,
są niezbędne dla Polski, przekonanie o tym, że służę tylko jednemu Panu
i ten Pan nazywa się Naród Polski i Rzeczpospolita Polska
i to są chyba dwie najważniejsze cechy.
Jeśli, wiecie, wychodzicie do kampanii wyborczej, wszyscy was obrażają,
czytacie w prasie różne dziwne rzeczy na swój temat,
jeśli wszyscy cię atakują, a ty i tak jesteś przekonany o tym,
że dla dobra Polski, dla tych ludzi, którzy w ciebie wierzą,
jesteś gotowy się poświęcić i jeśli masz wokół siebie dobrych ludzi,
bo polityka to jest z całą pewnością gra zespołowa,
to nic ci się nie złamie i to jest chyba najważniejsza lekcja.
Mamy kolejne pytania.
Dzień dobry, nazywam się Natalia i jestem z Warszawy.
Panie Prezydencie, mam pytanie.
Czy myśli Pan, że dałoby się zjednoczyć cały polski naród?
Co zrobić, żeby ludzie nie dawali się łatwo manipulować
i żeby była właśnie ta solidarność co kiedyś?
Dziękuję Pani Natalio.
To pewnie marzenie, które wszyscy w sobie nosimy.
Wszyscy chcielibyśmy wierzyć, że przynajmniej w jakichś konkretnych dziedzinach
i tematach jesteśmy razem.
Natomiast istota demokracji jest taka, myślę, że nie jest problem w tym,
że my się między sobą różnimy, tylko problem jest w tym,
jak te spory prowadzimy.
Bo istota demokracji jest taka, że jest spór.
Jest spór, który odnosi się do wartości, odnosi się do ekonomii,
do gospodarki, do polityki.
Ale w sporze, który my obserwujemy w roku 2026 tracimy to, co najważniejsze,
że są dziedziny życia, z których powinniśmy wyłączyć spór
między środowiskami czy partiami politycznymi.
Ja nie wierzę, bo nie ma takiego państwa na świecie, jeśli jest demokracją,
że wszyscy myślą podobnie.
Jeszcze raz, istota demokracji jest pewien konflikt.
Tylko my poszliśmy za daleko w artykułowaniu tego konfliktu
i zapomnieliśmy o tym, że w zakresie bezpieczeństwa chociażby
nie powinniśmy wchodzić w konflikty polityczne.
Powinniśmy jasno widać polską linię działania.
Sojusz północnoatlantycki, a więc nasi sojusznicy w całym
Sojuszu Północnoatlantyckim, zagrożenie ze wschodu z Federacji Rosyjskiej
i budowania bilateralnych relacji z innymi państwami
od Skandynawii do Morza Czarnego, do Turcji.
Pewne strefy, wierzę w to, że pewne strefy zostaną wyłączone
ze sporu politycznego, a jeśli chodzi o zupełne wygaszenie
sporu politycznego, to w moim uznaniu on jest niemożliwy,
ale powinien przyjąć inną poetykę.
My chcemy rozmawiać o Polsce, my chcemy się różnić między sobą.
Tu są narodowcy, był pan Maciej Szczęsny,
gdzieś są ludzie o wrażliwości nieco bardziej lewicowej,
ale nadal pozostają patriotami, nie są postkomunistami,
kochają Polskę, a mają wrażliwość lewicową.
I dobrze, żeby spierali się o to, jak ma wyglądać nasza przyszłość,
ale my przekraczamy kolejne granice.
Takim apendyksem, dodatkiem, załącznikiem do odpowiedzi
na panie pytanie, musiało być też badania opinii publicznej,
które czytałem jakiś czas temu po raz kolejny.
My musimy sobie uzmysłowić, drodzy państwo,
że według badań opinii społecznej 17% obywateli Rzeczpospolitej Polskiej
deklaruje niechęć, wstyd bądź nienawiść do Polski.
Znaczy pewnego kompromisu z tymi, którzy obrażają moją ojczyznę,
nie szanują swojej matki, nie szanują jej wartości,
nie jestem w stanie zauważyć na żadnym horyzoncie.
Myślę, że to jest nie do osiągnięcia, aby te 17%, mam nadzieję,
że będzie mniej takich osób, które noszą w sobie taką endemniczną,
głęboką niechęć, pogardę do Polski, a są Polakami,
na zawsze pozostaną pewnym problemem.
Ale oczywiście im należy się bezpieczeństwo, godne życie,
bo od tego jest państwo.
Dziękuję bardzo.
To już zostało częściowo powiedziane, ale dopytałbym się,
w jakich tematach obie strony sporu politycznego
powinny mówić jednym językiem.
Z całą pewnością bezpieczeństwo, o tym wspomniałem.
Nie ma innej konstelacji bezpieczeństwa Polski
i myślę, że tu często osiągamy sukces.
Jeśli mam powiedzieć szczerze, to w zakresie bezpieczeństwa
często osiągamy sukces, którym nazywam kompromisem.
Kompromis czasami też jest odwagą.
Kompromis jest sukcesem.
I w zakresie bezpieczeństwa poruszamy się
i będziemy się poruszać w kolejnych dekadach
po prostu w jednej polityce
i tutaj powinniśmy wyłączać spór polityczny.
Pewnie nie będzie zgody, ja uznaję,
że powinniśmy dogadywać się także pomiędzy
wszystkimi frakcjami politycznymi w odniesieniu do edukacji.
Niezależnie od tego, czy to jest lewica, czy to jest prawica,
myślę, że wszyscy powinniśmy mieć jeden cel,
aby z polskiej szkoły wychodził polski uczeń.
Tu jest polska, polski język, polska tożsamość,
historia, kultura, ale nie jestem na tyle optymistą,
aby powiedzieć, że co do edukacji,
szczególnie z dzisiejszym kierownictwem
resortu edukacji narodowej, bylibyśmy gotowi się dogadać.
Zostawmy więc bezpieczeństwo,
niech ono będzie taką nadzieją na narodowy kompromis
i oto, panie redaktorze, drodzy państwo,
zapewniam was, że dbam.
Gdzie mogę zrobić krok do tyłu
w nominacjach generalskich, w relacjach międzynarodowych,
gdzie mogę w konflikcie politycznym
zrobić mały krok do tyłu w sporze politycznym,
to staram się go robić.
Jeśli dochodzimy do sytuacji, że uznaję,
że to jest groźne dla bezpieczeństwa Polski,
to dopiero wtedy atakuję.
Wracamy do pytania publiczności.
Dzień dobry, nazywam się Bartosz Nowak,
przyjechałem z Będargowa gmina Pełczyce.
Panie prezydencie, czy będzie druga edycja
takiego wydarzenia właśnie przyszłość.pl,
ponieważ jest to świetna alternatywa dla osób,
które nie wybierają się na Campus Polska.
Cieszę się naprawdę, że tu jesteście.
Jak widzę tą energię.
Jesteśmy właściwie w 25% realizacji naszego planu,
ale odpowiadając na pana pytanie,
po tym, co już zobaczyłem,
a jeszcze wiele rzeczy zobaczymy do jutrzejszego wieczora,
nie wyobrażam sobie sytuacji,
żeby nie zrobić drugiego spotkania wokół przyszłość.pl.
Jest wokół tego jeden malutki problem,
taki, że mieliśmy ponad 2 tysiące zgłoszeń,
a was tu jest około 800
i serce mi krwawiło, jak moi współpracownicy mówili mi,
że ze względów bezpieczeństwa,
ale też przełomowości tego wydarzenia,
bo wyobraźcie sobie, drodzy państwo,
że od 35 lat III Rzeczpospolitej,
trochę to jest historia teraz tego miejsca.
Tu nigdy nie było tyle ludzi.
Tu były głowy państw, był król Hiszpanii,
był George Bush.
Ja tu spotykałem się także z prezydentami
państw bałtyckich i Rumunii,
ale tu nigdy nie było tego typu wydarzenia.
To jest pierwszy raz w historii Polski
i to ograniczenie do 800 osób,
ono jest obiektywne,
bo odnosi się do bezpieczeństwa,
a daje mi takie poczucie,
że druga edycja powinna odbyć się w miejscu,
w którym spotkamy się w dwa albo w trzy tysiące ludzi
w przyszłym roku.
Może nie w Juracie, a gdzieś indziej.
Ale odpowiedź brzmi tak.
A teraz odwróćcie się wszyscy
i zobaczcie moich współpracowników,
jakie mają smutne miny.
Oni się cieszą,
ale ktoś to wszystko musiał zorganizować.
Podziękujmy im.
Dziękuję wam.
Jak masz na imię?
Skąd przyjechałeś?
Jakie masz pytania?
Dzień dobry Panie Prezydencie.
Kacper Rubik z tej strony.
Przyjechałem z Chojnowa pod Legnicą.
Jestem młodym przedsiębiorcą,
muzykiem i edukatorem
i mam takie pytanie.
Jak Polska planuje,
że tak powiem, uregulować
rozwój sztucznej inteligencji
i żeby być nie tylko konsumentem,
a również poważnym graczem w tej walce?
To odnosi się do zasadniczej strategii Polski
i momentu, w którym jesteśmy.
Na naszych oczach odbywa się rewolucja 4.0.
Rewolucja technologiczna,
w której uczestniczy cały świat.
I pytanie, które Pan zadał,
odnosi się do tego,
czy Polska rzeczywiście
w kolejnych dekadach
w tej rewolucji zostanie po prostu konsumentem
tego, co dzieje się
czy za oceanem, czy w Europie?
Czy staniemy się częścią tej rewolucji,
a być może jednym
z istotnych graczy tej rewolucji?
Mamy do tego wszystkie narzędzia.
Mamy wszystkie narzędzia do tego,
aby stać się naprawdę
zasadniczym graczem w rewolucji 4.0.
Także w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi,
które przecież inwestują właśnie w Polskę
w kolejnych latach.
A czemu inwestują?
Bo Polacy są tak zdolni.
Bo Polacy są doskonałymi inżynierami.
Obok względów bezpieczeństwa
i tego, że Polska jest bezpieczna,
w rozmowach ze wszystkimi prezydentami,
ale też z przedstawicielami
największych medialnych koncertów,
czy to z Facebookiem, czy z Metą,
czy z OpenAI.
Zresztą w OpenAI są przecież Polacy,
którzy są odpowiedzialni za tą firmę.
Słyszę, macie najlepszych informatyków,
najlepszych inżynierów.
Jaki to jest zdolny i wykształcony naród.
Dlatego chcemy inwestować.
Co ja zrobiłem już jako prezydent Polski
w ciągu ostatniego roku?
Złożyłem inicjatywę ustawodawczą
o Funduszu Technologii Przełomowych.
Uznaję, że Polska zasługuje
na Fundusz Technologii Przełomowych,
który właśnie da start-upom,
młodym inżynierom,
firmom technologicznym
możliwość wejścia do tej rewolucji.
Niestety ta ustawa, ta inicjatywa,
tak jak wiele innych,
mrożona jest w polskim Sejmie,
ale dobra informacja dla Pana nie odpuszczę.
To znaczy, jak nie w tym parlamencie,
to wierzę, że w kolejnym
będziemy mieli Fundusz Technologii Przełomowych,
a ja będę dbał o to,
żeby Polska była częścią rewolucji 4.0.
Dziękuję bardzo.
Bardzo proszę.
Dziękuję.
Dzień dobry, Panie Prezydencie.
Dzień dobry.
Jestem przeziębiona,
więc mogę trochę skrzeczeć.
Przepraszam wszystkich,
że muszą to słyszeć.
Zdrowia życzę, Pani.
Dziękuję bardzo.
Więc ja chciałabym zapytać,
co Pan uważa
o dostępie do broni palnej w Polsce?
Czy te regulacje są odpowiednie?
Czy może jednak taki
bardziej powszechny dostęp do broni palnej
mógłby jednak być jakimś takim
elementem, który może
być elementem strategii obronnej kraju?
Najpierw powiem,
jak sam do tego podchodzę.
Gdy byłem jeszcze prezesem
Instytutu Pamięci Narodowej,
to zaczęła mnie ścigać
Federacja Rosyjska,
bo zniszczyłem ponad 50...
Zdemontowałem jako prezes
Instytutu Pamięci Narodowej
i około 50 sowieckich pomników.
Tu ma związek z odpowiedzią na to pytanie.
W związku z czym
Federacja Rosyjska zaczęła mnie ścigać.
Grozi mi 5 lat pozbawienia wolności
albo 5 lat łagrów
w Federacji Rosyjskiej
za to, czego dokonałem
i poczułem się zagrożony.
Uznałem, że niestety
po małym ruchu granicznym
między moim rodzinnym Gdańskiem
a Kaliningradem,
nie wiem, czy pamiętacie Państwo
taki szał, jak tworzono ruchy,
małe ruchy graniczne,
przyjeżdżało na zakupy wielu Rosjan,
nie tylko do Trójmiasta,
ale do całej Polski.
Postanowiłem, że się uzbroję
i od wielu lat,
teraz już jako prezydent Polski nie,
ale mówiłem to także w kampanii wyborczej,
chodziłem uzbrojony.
Przeszedłem konkretne testy,
testy psychologiczne,
testy zdrowotne,
cały cykl przygotowań.
Zdałem normalnie egzamin.
Refleksję z tego doświadczenia mam taką,
że dzisiaj na poziomie dostępu
do broni osobistej,
broni indywidualnej
te restrykcje są zbyt głębokie.
Nie jestem zwolennikiem rozwiązań takich,
jak w niektórych stanach,
w Stanach Zjednoczonych,
aby ten dostęp był zupełnie powszechny
do broni, czy to osobistej,
czy kolekcjonerskiej,
ale mam też świadomość,
że choćby takie państwa,
jak Szwajcaria,
przy powszechnym dostępie
i do służby,
i przy większym dostępie
możliwości do broni,
są po prostu dzięki temu bezpieczeńsze.
Więc szczerze zawsze odpowiadam,
że jestem otwarty na inicjatywy
liberalizowania dostępu do broni
i do wzmacniania obrony cywilnej,
ale tą granicą,
gdzieś jest powszechny dostęp,
pozbawiony rygorystycznych badań
i psychologicznych,
i umiejętności posługiwania się bronią.
Więc nie mówię nie dla liberalizacji,
ale nie jestem,
żeby to nie zabrzmiało,
tak jak kebab z mieszanym sosem,
ale jeśli będą rozsądne inicjatywy
odnoszące się do pewnego stopnia
liberalizacji dostępu do broni,
to na pewno je poprę.
Dziękuję bardzo.
Panie Prezydencie,
wspominał Pan,
że jako prezes IPN-u
zdemontował Pan ponad 50 obiektów sowieckich.
Niestety jeszcze nie wszystkie śmieci
zostały wyrzucone.
Na przykład w Olsztynie
jest wielki pomnik z sierpem i młotem.
Co z tym?
Czy możemy posprzątać to?
Wiem, że kampus był w Olsztynie.
Czy ma to jakiś związek?
Nie.
Ja nic takiego nie powiedziałem.
Nie, rzeczywiście.
Byłem w Olsztynie
jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej
i oglądałem ten pomnik.
Robiłem wszystko,
żeby zlikwidować tzw. szubienice w Olsztynie.
W moim uznaniu one nie tylko szpecą,
bo nie wiem, czy Państwo wiedzą,
jak to wygląda.
One brzydko wyglądają.
Są mniej więcej w centrum miasta
i jeszcze odnoszą się,
są pomnikiem dla zbrodniarzy sowieckich.
Natomiast udało się jakoś ten pomnik
uchronić władzom samorządowym.
Nie udało się go zlikwidować.
Oczywiście powinien być zlikwidowany
jak najszybciej.
Ktoż taki go bronił?
Samorządowcy.
Nie chcę wymieniać konkretnych nazwisk,
ale samorządowcy,
ale także lokalni naukowcy.
W ogóle jest taka tendencja,
aby mówić, że jest to część historii,
którą warto pokazać.
Oczywiście, że komunizm
jest częścią historii Polski.
Oczywiście, że symbole komunizmu
są częścią historii Polski,
ale nie wiem, czy argumentacja o tym,
że stojący w Olsztynie w centrum pomnik...
Bo Pan jakby sceptycznie chyba ma...
Nie?
Pozytywnie.
A, zgadza się Pan.
Możemy podejść i zrobić kontrat.
Nie ma w tym nic złego,
tylko chcę Państwu coś wytłumaczyć.
Pod tymi pomnikami,
bo mówimy o pomnikach, o bryłach,
jest pomnik,
ale w gminach niektórych,
w których likwidowałem te pomniki,
pomnik z żołnierzem z Pepeszą Armii Czerwonej
był jedynym pomnikiem w całej gminie.
Uwaga, co to znaczy.
Tam odbywały się uroczystości
z okazji 1 września,
czyli rocznicy wybuchu II wojny światowej.
Tam odbywały się wydarzenia
z okazji Konstytucji 3 maja.
I teraz wyobraźmy sobie
pod względem edukacyjnym,
co się dzieje w głowie dziecka,
które czci ofiary II wojny światowej,
a widzi dumnego żołnierza z Pepeszą
i z sierpem i młotem.
Mówimy o kamieniu, o pomniku,
o monumencie, o znaku pamięci,
a tam trwa ciągła destrukcja
pewnej świadomości,
przeszłości i przyszłości.
Więc Olsztyn, mam nadzieję,
że się skasuje ten pomnik wcześniej czy później.
Miemy taką nadzieję,
a tymczasem kolejne pytanie od publiczności,
od polskiej młodzieży.
Trochę jeszcze jestem młodzieżą.
Bogu dzięki.
Obiecuję, byłem w koszuli wcześniej,
ale niestety ulewa.
Spokojnie, są wakacje.
Jan Ilnicki z Warszawy.
Ja jestem młodym mężem.
Mam takie szczęście,
że znalazłem jakąś kobietę,
którą...
Mam niestety to nieszczęście,
że operuję na rynku pracy w Warszawskim
zarządów Tuska,
czyli rynek pracy zmienił się
w rocznik 95, zgodnie z danymi.
I przez to, że rząd nie otworzył kontraktów,
to w związku z tym moja firma robiła wielkie cięcie,
w związku z czym tniemy tych z najkrótszym stażem.
I znalazłem się w wielkiej puszce,
ponieważ mam na tyle duże kwalifikacje,
że nie jestem w stanie stać się stażystą,
młodszym specjalistą,
zwłaszcza kiedy widać,
że weekendowo prowadzę wykłady,
to już wtedy po prostu z automatu, za wysoko.
A jak już znajduję pozycję,
to wtedy znajduje się magiczny wpis w moim CV,
czyli praca w Telewizji Republika,
gdzie miałem szczęście być reporterem,
jednak działa to jak filtr.
Z automatu, w wielu miejscach pracy,
nieoficjalnie potem dostaję informację
proszę pana, pana profil na mnie pasuje
ze względów polityczno-światopoglądowych
i mam takie pytanie,
jak się znaleźć na takim rynku
jako młody prawicowiec,
który chciałby założyć rodzinę,
kupić dom i zasadzić drzewo?
I to jest pytanie do pana,
jako też właściciela rodziny.
To jest o tyle istotne, co pan mówi,
że pokazuje pewien mechanizm,
to znaczy za swoje wybory
wszyscy zawsze płacimy cenę,
a żyjemy w świecie,
który nie dopuszcza, czy w Polsce,
która za sprawą obecnie rządzących
nie dopuszcza do świadomości,
że są zdolni, gotowi do pracy ludzie,
którzy mają po prostu inne poglądy.
Co za problemem powinno być to,
że ktoś jest doświadczony w Telewizji Republika,
w telewizji w Polsce,