Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Trudne pytania młodych Polaków

Donald Tusk: Trudne pytania młodych Polaków

Donald Tusk podczas spotkania z młodzieżą mówił o zagrożeniach związanych ze wzrostem popularności skrajnej prawicy w Europie, bezpieczeństwie Polski i przyszłości NATO. Premier odniósł się także do deepfake’ów, związków partnerskich, Trybunału Konstytucyjnego oraz sukcesów i porażek rządu po trzech latach pracy.

Bezpieczeństwo Europy i Polski


Donald Tusk ocenił, że większe zagrożenie dla europejskiego projektu może stanowić skrajna prawica we Francji niż AfD w Niemczech. Wskazał na możliwe konsekwencje wzrostu popularności ugrupowań niechętnych Ukrainie i sprzyjających Rosji.

NATO i ryzyko eskalacji


Premier podkreślił, że Polska musi wzmacniać współpracę w ramach NATO oraz utrzymywać bliskie relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Zaznaczył, że najbliższe miesiące mogą być kluczowe dla bezpieczeństwa regionu, a zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” powinna pozostać fundamentem Sojuszu.

Deepfake’i i koncerny technologiczne


Donald Tusk mówił o wykorzystywaniu wizerunku polityków i osób publicznych w fałszywych reklamach internetowych. Poparł działania na poziomie Unii Europejskiej, które mają chronić prawa obywateli, rynek oraz użytkowników internetu i sztucznej inteligencji przed nadużyciami firm technologicznych.

Bilans rządu


Wśród najważniejszych sukcesów Donald Tusk wymienił utrzymanie wydatków na obronność, działania na rzecz bezpieczeństwa finansowego rodzin, program babciowe, rozwój opieki żłobkowej oraz odblokowanie środków z KPO. Jako problem wskazał wolne tempo rozliczeń i brak ustawowych gwarancji dotyczących praw kobiet oraz praw mniejszości.

Donald Tusk — klatka z wystąpienia: Donald Tusk: Trudne pytania młodych Polaków (28.08.2026)

Związki partnerskie i odpowiedzialność


Premier zadeklarował poparcie dla prawnego uregulowania związków partnerskich, jednocześnie przyznając, że prezydenckie weto utrudnia przyjęcie ustawy. Donald Tusk odniósł się również do kandydatury Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego i podkreślił, że bierze odpowiedzialność za decyzje podejmowane przez rząd.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Oddaję wam głos, przepraszam. Dziękujemy panie premierze, zatem przechodzimy do części, gdzie głos oddajemy naszym uczestnikom. Zaczynamy pojedyncze pytania, czy zbieracie? Dobra, to spróbujemy zacząć pojedynczo. Nazywam się Mateusz Gwóźdź, jestem z Młodych Nowoczesnych. Chciałem panu premierowi zadać pytanie odnośnie sytuacji wyborczej w Niemczech i we Francji. Jak pan premier dobrze wie, w obu tych krajach w sondażach prowadzą partie skrajnie prawicowe, eurosceptyczne. Więc chciałem zapytać, jakie scenariusze przewiduje pan w wyniku wygranej populistów w Niemczech i we Francji w 27 i 29 roku. I czy w takim scenariuszu odpowiedzialność za kontynuację europejskiego projektu w takim kształcie, w jakim jest teraz, nie spadnie na państwa średniej wielkości, na przykład nas, Polskę? Dziękuję. No tak, wielu sądzi, że znam się bardzo dobrze na niemieckiej polityce, więc nie mogę zawieść tutaj tego zaufania. Wydaje się, że AFD zdobywa popularność nie dlatego, że samo w sobie jest partią silną i skuteczną. Jak wiecie, AFD jest bardzo niekoherentne. Znaczy, wielu polityków AFD w sposób bardzo brutalny atakuje wszystkie mniejszości, także mniejszości w szerokim pojęciu obyczajowe, a równocześnie liderka AFD jest symbolem tej nowoczesności, mając partnerkę, żonę. Mówię o tym dlatego, żeby pokazać, że zagrożenie ze strony AFD jest trochę mniejsze w moim przekonaniu niż ze strony ultraprawicy francuskiej, bo AFD jest partią wewnętrznie chaotyczną. Możemy tam znaleźć jakby wszystkie odłamy myślenia o polityce, o gospodarce, o geopolityce, a to co łączy te formacje wydaje mi się jednak dość kruche. Tam oczywiście najważniejszą sprawą jest poczucie bałaganu i cofania się Niemiec przede wszystkim w związku z masową legalną i nielegalną migracją. Niemcy są uznawane w Europie za państwo, które przesadziło i dzisiaj nie jest w stanie zapanować nad społecznymi skutkami nadmiernej ilości migrantów i to jest to główne paliwo dla AFD. W moim przekonaniu AFD będzie dobrze służyło naszej sprawie, bo będzie przez lata nieustannym ostrzeżeniem właśnie dlatego, że to są Niemcy. Bo wszyscy w koło będą mieli tą wyobraźnię. Co to się stanie jak Niemcy na serio zaczną się zbroić, a na czele państwa niemieckiego staną tacy goście jak są w AFD. Więc w jakimś sensie to jest takie ciągłe permanentne ostrzeżenie dla nas wszystkich, ale wydaje mi się, że oni władzy nie przejmą w tej dającej się przewidzieć przyszłości. Będą partią wygrywającą, jeśli chodzi o miejsce na podium, ale raczej władzy nie przejmą. Dużo grożniejsza jest sytuacja we Francji. Tam ta prawica francuska, znam trochę tych ludzi, jest mniej odrażająca w niektórych aspektach od AFD. Może też dlatego, że Francuzi nam się nie kojarzą z tak bezpośrednim zagrożeniem jak rządy ultraprawicy niemieckiej, ale z całą pewnością zwycięstwo pani Le Pen lub kandydata z jej środowiska politycznego jest bardzo realne. I niestety też tam związane jest z poczuciem braku kontroli nad taką zbalansowaną społeczno-etniczną sytuacją wskutek też nadmiernej migracji. Ja wiem, możemy się spierać o to, jakich metod używać, żeby kontrolować sytuację, jeśli chodzi o granice i przepływ migrantów, ale jednego nie możemy kwestionować, że jeśli państwo traci kontrolę nad granicą, jeśli państwo jest zbyt otwarte, to to doprowadza do napięć, a na końcu może doprowadzić do właśnie zwycięstwa kogoś takiego jak Marie Le Pen. Ale muszę powiedzieć, że Macron udowadniał parę razy, że wychodził z sytuacji bez szans zwycięsko. Więc być może teraz, bo on jest utalentowany polityk, więc być może teraz także na końcu Francuzi mając do wyboru ultralewicowca i ultraprawice gdzieś jednak zdecydują się na ten bardziej umiarkowany i odpowiedzialny centrum. Ale tutaj każdy scenariusz jest możliwy. No i to oczywiście będzie miało konsekwencje dramatyczne, bo to, co łączy ultraprawice, zobaczcie też w Polsce, to jest wyraźna, jednoznaczna niechęć do Ukrainy w jej konfrontacji z Rosją i mniej lub bardziej skrywana sympatia do Putina i do Rosji. Więc jeśli w Europie ten środek ciężkości przeniesie się na taką niby neutralność, co oznacza oczywiście stanięcie po stronie Rosji, no to my będziemy pierwsi, którzy mogą za to zapłacić wielką cenę. Ale my martwmy się o tych, którzy w Polsce dzisiaj mają 15, 20, 25% poparcia, którzy jawnie już w tej chwili stanowią taką opcję prorosyjską i antyukraińską w obliczu wojny. To jest zagrożenie fundamentalne dla nas wszystkich, dla naszego życia, dla niepodległości państwa polskiego. Tu nie może być żadnego najmniejszego wahania. Partia Brauna, część partii Bosaka, część PiSu, to są ludzie, którzy Polskę sprzedadzą w 5 minut czy z głupoty, czy dla zdrady, czy dla pieniędzy, czy dla ideologii jakiejś przeraźliwej, ale to będzie oznaczało tak naprawdę realne zagrożenie dla fundamentów naszego państwa. Więc jest rzeczywiście o co się martwić. Ewentualna wygrana prawicy na zachodzie może im pomóc niestety. Teraz weźmiemy dwa pytania, bardzo proszę. Dzień dobry panie premierze, Michał Chińc. Zaraz wybory, więc chciałbym usłyszeć od pana, myślę, że bardzo proste pytanie. Proszę wymienić rzeczy, z których jest pan dzisiaj zadowolony po tych trzech latach, a co było pana największą porażką. Jeszcze jedno w takim razie zróbmy. Panie premierze, Rafał Brzoska prowadzi wojnę z deepfake'ami, które pojawiały się w serwisach meta. Zalewa nas to od lat. Ten problem dotyka również młodzieży w szkołach. Stąd moje pytanie. Co pan w tej sprawie zrobił i zamierza zrobić? Dziękuję. Meta jest teraz problemem dzięki akcji bardzo tragicznego, jak wiecie, człowieka, pana Brzoski, który przy okazji też był ofiarą pewnego procederu najbardziej spektakularnego. To akurat nie dotyczy was, ale na przykład mnie bezpośrednio. To znaczy dziesiątki i setki reklam wykorzystujących wizerunek do takiej przestępczej działalności, bo to są... No, Brzoska był w kajdankach. Ja byłem często ofiarą reklam typu tu zabierze wszystkim emerytury, jest moje zdjęcie, a pod spodem jest reklama jakiegoś funduszu, który cię zabezpieczy przed tą decyzją na przykład. Więc problem z meta u nas jest, przepraszam za tę grę słów, metapolityczny. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że Polska powinna być państwem, które buduje integralność europejską w relacji ze Stanami Zjednoczonymi i przede wszystkim z koncernami technologicznymi. Nie żeby być z nimi w konfrontacji, tylko żeby chronić nasze prawa, chronić nasz rynek, który jest dość bezwzględnie wykorzystywany przede wszystkim przez dominujące firmy wykorzystujące internet i AI do swojego biznesu. A jak wiemy, niektórzy liderzy tych firm to są także politycy. Ja naprawdę dedykuję wszystkim analizę tego, co napisano w Stanach Zjednoczonych jako ideologię dla ludzi takich jak Elon Musk, ale nie tylko. I ta głęboka wiara w to, że światem powinni rządzić technokraci, którzy mają takie narzędzia w ręku, wobec których ludzie są kompletnie bezradni i dlatego władza powinna być w rękach tych, którzy tymi narzędziami umieją się posługiwać. Bardzo groźny fenomen, bardzo niebezpieczny jak science fiction, ale niestety realny. Więc ja dzisiaj powiedziałem panu premierowi Gawkowskiemu, który zaproponował i złożył wniosek do Komisji Europejskiej o karę finansową, ale to oczywiście jest tylko reakcja na działania, które z naszego punktu widzenia mają charakter nielegalny. Natomiast jak chronić nas wszystkich, w tym was, przed rozmaitego typu nadużyciami, w tym moralnymi, dotyczącymi praw autorskich, wy znacie lepiej wszystkie negatywne konsekwencje aktywności mety w różnych dziedzinach życia, to to jest zupełnie odrębna sprawa. Bo można wrzucić raz taką inicjatywę jak poważna kara finansowa, być może uda się zahamować albo zmusić firmy do kontrolowania takich procederów jak te nielegalne reklamy z użyciem wizerunku ludzi znanych, ale problem jest dużo poważniejszy. Na razie, no sami wiecie, każdy z nas jest ofiarą telefonu i komputera w tej chwili. Właściwie każdy bez wyjątku. Paradoks polega na tym, że ci nieliczni, którzy potrafią siebie lub swoje dzieci chronić i izolować, są też ofiarami tej sytuacji, no bo nie muszę wam tłumaczyć, jak w trudnej sytuacji znajduje się, nie wiem, 16-latka, która nie jest w trendzie, która nie wie o co chodzi, bo dba o swoje zdrowie psychiczne i nie siedzi non stop w internecie, ale ona przegrywa tę pseudo konkurencję z tymi, którzy mają to obcykane tak perfekcyjnie. Więc ja chcę, żeby Polska była krajem liderującym działaniom całej Unii Europejskiej, bo całej Unii będą się trochę bali. Samej Polski nie. Kiedy mówiłem, że to jest problem też metapolityczny, to też weźcie pod uwagę, ja mam taki dylemat, ja mam ten dylemat codziennie. Co robić, żeby utrzymać możliwie bliskie relacje ze Stanami Zjednoczonymi, bo wojna? I wiecie, nie chcę mówić o zagrożeniu nuklearnym, ale znowu temat się pojawił. Podobno w Moskwie spekuluje się, czy nie warto użyć w sposób ograniczony broni jądrowej wobec Ukrainy. No i to bardzo wyraźnie pokazuje, jak ważne są dla nas jak najściślejsze relacje ze Stanami Zjednoczonymi. No ale dzisiejsza administracja jest też bardzo twardo po stronie mety w konfrontacji z państwami europejskimi. Więc ja muszę szukać w tej chwili rozwiązań, które nie nadwyrężą, nie narażą nas na jakiś dramatyczny konflikt czy jakiś zawał we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, a równocześnie szukać skutecznej ochrony nas wszystkich przed tym, co potrafi robić meta. Zadanie jest trudne, pierwszy raz coś takiego mamy w historii, nie ma przykładów i dlatego szukamy w Europie sojuszników, żeby te projekty miały możliwie unijny charakter, no bo wtedy będziemy mieli pewność, że będą nas respektować. Rozgadałem się, a pierwsze pytanie było? Największy sukces ostatnich trzech lat i porażka. Wiecie, jako lider partii politycznej powinienem powiedzieć same sukcesy bez porażek, nikt mnie nie namówi na to, żeby mówić źle o swojej formacji politycznej czy o swoim rządzie, a z drugiej strony jako normalny człowiek zawsze się wstydzę, kiedy ktoś mnie namawia na takie, wiecie, jestem najlepszy albo wszystko jest świetnie. Poza tym to jest też nie za mądre, bo jeśli ludzie widzą, że coś źle idzie, a władza mówi, że idzie świetnie, to ludzi szlag trafia i ja to rozumiem. Mnie też zawsze to denerwowało, przecież mnie całe życie jak jestem premierem, o wiele częściej byłem człowiekiem wkurzonym na premiera niż premierem. Sukcesem najważniejszym jest to i dzisiejszy dzień jest symbolicznym, bo dzisiaj przyjęliśmy jako rząd budżet, że co prawda cały czas poruszamy się po granicy bezpieczeństwa finansowego, mamy dość wysoki deficyt, znaczy wysoki, nie dość, wysoki deficyt i dług rośnie. Równocześnie ten dług w porównaniu do tej średniej europejskiej nie jest jakimś bardzo dramatycznym zagrożeniem, tylko nas kosztuje coraz więcej pieniędzy. Im większy mamy dług, tym więcej płacimy z tego tytułu raty, kiedy dług spłacamy. Każdego roku te wydatki rosną. Ale jestem bardzo dumny z tego, że udało się to utrzymać w takich ryzach elementarnego bezpieczeństwa, równocześnie utrzymać blisko 5% nazbrojenia, nawet, słuchajcie, nawet jeśli nie wszystkie zakupy tam są adekwatne do potrzeb. My nie chcemy wrywać kontraktów, które PiS zawarł. Nie wszystkie wydają nam się trafione. Współczesne pole walki coraz bardziej pokazuje, że dużo lepiej byłoby zainwestować tych kilka miliardów w drony, może bardziej niż w czołgi. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły, ale generalnie staramy się utrzymać wszystkie nasze zobowiązania, żeby mieć to poczucie, że w razie jakiegoś większego niebezpieczeństwa Polska będzie w stanie się bronić. Zarówno dzięki sojuszom, jak i dzięki własnej sile. Więc utrzymaliśmy nakłady nazbrojenia. Jeden z najwyższych wyłapieli w NATO. Udało mi się utrzymać to, co było taką ambicją, żeby rodzina w Polsce czuła się bezpieczna jakoś, bezpieczna finansowo wtedy, kiedy ma dzieci. Wiecie, babciowe na przykład, dzisiaj też o tym mówiłem. To, że w tym roku, w 27. wydamy o miliard więcej, czyli 7 miliardów złotych. Że żłobki, no nie w całej, ale już prawie wszędzie są dla rodziców praktycznie bezpłatne dzięki temu programowi. I te pierwsze dane pokazują, że może coś dregnęło, jeśli chodzi o demografię. Że nie będziemy się obkurczać jako naród. Więc z tego jestem bardzo dumny. Jestem dumny z tego, że mimo obstrukcji Dudy i Nawrockiego, wet, zabetonowania prokuratury i będziecie zdziwieni, jak to powiem, że udaje się krok po kroku odbudowywać państwo prawa. To jest piekielnie trudne. Jestem ciągle na początku tej drogi. Ale to, co było dla mnie pierwszym sygnałem, że dajemy radę mimo tej obstrukcji, to była zgoda całej Unii, żeby te miliardy z KPO trafiły do Polski, a nie trafiały, bo u nas były łamane zasady praworządności, jak pamiętacie. Więc ten pierwszy test zdaliśmy dobrze. Bardzo martwi mnie tempo rozliczeń, kiedy wobec pół miliona ludzi w Warszawie w czasie czerwcowego marszu mówiłem, że rozliczymy całe zło. Bo warunkiem pojednania, bo gdzieś metą, tym celem politycznym, mam nadzieję, że w niezbyt odległej przyszłości powinno być wygaszenie tych najbardziej gorących konfliktów między ludźmi. Ale żeby to się stało możliwe, potrzebne jest uczciwe, głębokie rozliczenie zła. I czy to jest złopisowskie? Po naszej stronie też się zdarza. Musimy pokazać, że jesteśmy gotowi to rozliczyć. Tutaj mam poczucie nie porażki, tylko że to tempo jest tak wolne, mógłbym godzinę tłumaczyć dlaczego, ale ja nie chcę się tłumaczyć. Wydaje mi się, że nie było możliwe bez łamania takich absolutnie fundamentalnych praw człowieka, nie było możliwe rozliczanie intensywniejsze i szybsze. Ja nie mogę wsadzić kogoś do więzienia, jeśli nie ma postępowania, prokuratura, sąd. Cały ten proces, i on często trwa bardzo długo, czasami jest sabotowany przez niektórych urzędników, niektórzy tęsknią za czasami pisowskimi i myślą sobie przeczekam, nic nie zrobię. Tak, taka jest prawda. W takich warunkach pracuję, ale tutaj mam poczucie oczywiście, poczucie porażki. Ten bilans, no wiecie, zobowiązań jakie przyjąłem na siebie i na całą Koalicję Obywatelską w wyborach, bilans tych zobowiązań, ich wypełnienia nie jest imponujący. Ja wiem, znaczy ja liczę na wasze zrozumienie, ale jeśli nie, no to też muszę się z tym pogodzić. Kampania wyborcza to jest obietnica tego, co bym zrobił, gdybym miał pełną władzę. Jak zauważyliście, wszystkie kampanie wyborcze to są obietnice, niezależnie od tego, jaki kraj i jakie partie. Rządzenie w każdym kraju jest mniejszym czy większym rozczarowaniem, że nie wszystko udało się zrobić. Prawa kobiet, musimy szukać jakichś takich dziwnych mechanizmów, znaczy dziwnych. Ustawy nie mogą przejść, no to nie wiem, prawo do bezpiecznej aborcji w sytuacji, kiedy ona jest konieczna. Ono w praktyce stało się znowu prawem, dzięki rekomendacjom prokuratury i ministra zdrowia, ale nie uzyskaliśmy tego poczucia przełomu, że prawa kobiet są ustawowo prawem zagwarantowane. I to jest, nie powiem, że to jest moja porażka, ale to jest porażka tych trzech lat, że nie udało się w tych kwestiach takich jak prawa kobiet czy prawa mniejszości uzyskać ustawowych gwarancji. OK, mamy pewne sposoby omijania tej obstrukcji, ale one na pewno nie są satysfakcjonujące dla tych najbardziej zainteresowanych. Wiecie co, na końcu przecież to wy będziecie rozstrzygać o tym, co było sukcesem, a co było porażką. Jeśli wy uznacie, że jest więcej porażek niż sukcesów, no to znaczy, że dałem ciała i że nie mam co tutaj się wdzięczyć na tej scenie. Ja tylko bardzo proszę o to, żeby zawsze włączyć takie krytyczne myślenie. Krytyczne nie tylko pod moim adresem, ale krytyczne także pod adresem okoliczności, w jakich przyszło nam rządzić. I tak jak powiedziałem, nie chcę współczucia, nie narzekam. Jestem szczęśliwy, dumny, spełniony jako polityk. Cieszę się, że mogę robić, mam nadzieję, dobre rzeczy. Jestem wkurzony od rana do wieczora, że nie potrafię albo nie mam możliwości zrobienia tego szybciej i więcej. Na końcu bilans będzie w waszych rękach. I moje gadanie nic tutaj nie pomoże. Jako, że staramy się utrzymywać u nas słowa w ramach pytań, teraz dwie dziewczyny. Bardzo proszę. Dzień dobry, panie premierze. Ega Kostecka. Wiekiem zbliżam się do magicznej liczby 26 i wraz z skończeniem 26 lat przestanie obowiązywać mnie ulga wynikająca z tak zwanego PIT-u zerowego. I stąd moje pytanie. Czy rząd, czy państwo planuje jakieś działania, które jednak wspomagałyby młodych w wkraczaniu w tę samodzielność finansową? Może zwiększenie limitu wieku, może jakiś okres przejściowy, żeby ta rzeczywistość nie zmieniała się tak raptownie z dnia na dzień. Tak naprawdę. Dziękuję bardzo. I jeszcze jedno pytanie w tej serii. Dzień dobry, panie premierze. Oliwia Liczewska. Jest pan w polityce już od naprawdę bardzo wielu lat. Wiem, wiem. Za długo. Zajrzę by sprawę. Nie, nie za długo. Natomiast zastanawia mnie taki punkt kulminacyjny w pana życiu, dzięki któremu w tym momencie jest pan premierem i ma tak silną polityczną posturę tutaj u nas w kraju. Dziękuję. Ja nie jestem pewien, czy dobrze usłyszałem. Nie, nie. Chodzi mi o to, że punkt kulminacyjny w pana życiu, dzięki czemu w tym momencie jest pan premierem. Może jakieś wydarzenie, ktoś pana zainspirował na przykład w przeszłości. Oto, tak. Dziękujemy. Bardzo proszę. Nie wiem. Ja mam naturę sportowca. Już może nie gram tak w piłkę dobrze jak kiedyś. Nigdy dobrze nie grałem, ale zdecydowanie lepiej kiedyś niż teraz. Ale oczywiście taka motywacja, że nie poddam się i nie skapituluję przed czymś, co uważam za złe, ona odgrywała zawsze bardzo ważną rolę w moim życiu. To znaczy jestem, no a Kaszubak jest dość powszechna cecha. Jestem zawzięty i jak jestem do czegoś przekonany, to choćbyście mnie zabili, nie ustąpię. Więc wiecie, dla mnie inspiracją i motywacją jest to, że ciągle Jarosław Kaczyński coś tam psuje, więc ja jestem potrzebny. Tym bardziej, że ma następców, wydaje mi się, groźniejszych niż on. Przynajmniej w tej chwili. Więc... I trzeba mieć trochę szczęścia. Właśnie, żeby nie było, bo jakbym... Ja byłbym gotów połknąć ten komplement, że ja tu jestem jakiś szczególny czy wyjątkowy. Szczęście w życiu i w polityce odgrywa wielką rolę. Wiadomo, banały szczęściu, trzeba pomóc. Ja się nauczyłem jednej rzeczy. Jest okazja, żeby coś wygrać. Jest okazja, żeby na coś wskoczyć. Jakoś coś zmienić. To, żeby nie marnować żadnej okazji. Bo Pan Bóg rozdaje tę okazję wcale nie taką szczerbą ręką. I mam wrażenie, że jeśli w życiu, szczególnie w Waszym wieku, będziecie rezygnowali z czegoś, co jest fajne, atrakcyjne, ciekawe. Może zmienić świat wokół Was na lepsze. Jeśli zrezygnujecie z tego, bo Wam się nie będzie chciało, nie będziecie mieli czasu, ulegniecie czyimś wpływom, to może opatrzność raz Wam daruje. Ale jeśli to stanie się drugi, trzeci raz, to więcej okazji nie będziecie mieli. I mnie życie nauczyło, żeby chwytać każdą okazję za gardło i wycisnąć, ile się da. A teraz będą gwizdy, bo rząd nie planuje przedłużenia tego okresu bezpodatkowego. Słuchajcie, nie gniewajcie się. A w czym sytuacja 26-latka czy 26-latki jest trudniejsza niż 58-latki? Powiedzcie tak szczerze. Jeśli ktoś decyduje się wejść w życie zawodowe później a nie wcześniej, np. nie od razu po studiach albo przedłuża kształcenie, znaczy przedłuża w dobrym tego samym oznaczeniu, no to musi, to już jest, to jest ktoś dorosły. I on musi umieć kalkulować. Ma i tak pewien bonus. To jest bonus, ten do 26 lat przyznaczy. I musi po prostu skalkulować swoją karierę czy swoją pracę w taki sposób. Wiem, że za rok, za dwa, za chwilę nie będę miał tego bonusu, więc muszę się do tego przygotować. I mówię o tym nie tylko dlatego, że w tej chwili w budżecie my nie znaleźlibyśmy na to pieniędzy. Po prostu. Mamy generalnie niskie opodatkowanie w Polsce. Ktoś słusznie zauważył, że bardzo trudno będzie utrzymać sytuację, w której opieka socjalna jest szwedzka, a podatki irlandzkie w Polsce. W tym jest trochę przesady, ale nie za dużo. Więc, no nie gniewajcie się. Nie, nie przewidujemy takiego projektu. Dziękuję bardzo. Za tym kolejna góra. Bardzo proszę. Panie premierze. Ostatnio pan Maciej Berek został zgłoszony przez grupę posłów pana partii na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. A jest to obiektywnie osoba związana z polityką, która była jeszcze do niedawna ministrem w pana rządzie. Mówił pan dzisiaj o wartościach. Stąd moje pytanie. Czy jest sens, czy warto naruszać te wartości w pewnych sytuacjach? Bo tutaj ewidentnie jest to złamanie zasady Trybunału Konstytucyjnego, która mówi, że po prostu sędzia nie może być politykiem. Moim zdaniem może to zaburzyć mocno nie tylko zaufanie do pana i pana rządu, ale przede wszystkim do trójpodziału władzy. Kolejne pytanie. Dzień dobry panie premierze. Ja mam pytanie o pewne nawet statystyki. Negatywna ocena pana premiera jest teraz w okolicach 60%. Negatywna ocena... No, no, no. 58. Niech będzie. 58. Negatywna ocena premiera Mateusza Morawieckiego zbliżyła się do takich wartości dopiero po siedmiu latach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Nie uważa pan, że pana ego, które pana do władzy wzbudowało, nie będzie też przyczyną pana upadku? Gdyż za rok już są wybory i uważam, że powinien pan też przyjąć przykład pana Kaczyńskiego, który w 2015 roku potrafił wejść, że tak powiem, i z szafy działać i wystawił i Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego później jako premierów. Nie uważa pan, że to też jest dobry pomysł dla pana, żeby pan mógł już zniknąć tak powiem z polskiej polityki w tym sensie, że niestety ma pan ten negatywny PR i jest to też spowodowane i spowodowało to też i przegranie wyborów prezydenckich rok temu, ale spowodowało to też niezrealizowanie stu konkretów i inne kwestie, które wybuchały i wybuchają w ostatnich czasie, już pan wie jakie są, nie będę przypominał, więc tu jest moje pytanie do pana. Czy nie myślał pan, że może jednak ktoś z platformy dorówna panu za rok i może on będzie kandydatem na premier? Dzięki bardzo. I kolejne? Dzień dobry panie premierze. Poczekajcie, bo... Poczekać? Tak, bo dwa trudne pytania, muszę myśli pozbierać. Co to jest, tak łatwo wiecie wejść do szafy albo... Nie, jak to tam było. Maciej Beret. Uściśnijmy. Ja wiem, to jest skaza na moim wizerunku. Przeczytałem wszystkie możliwe komentarze. One co prawda dzielą się, powiedziałbym tak pół na pół. Ja jestem po stronie tych, którzy mówią postawili nam takie warunki walki. Trzeba prawdopodobnie postawić w tym przypadku na skuteczność. Wiecie kto jest dzisiaj szefem Trybunału Konstytucyjnego? Tego pseudotrybunału Konstytucyjnego. To jest gość, który był szefem ABW, prokuratorem, wiceministrem. Jest autorem sławnej książki Afery Donalda Tuska. Pan Święczkowski. Wiecie jak funkcjonują sędziowie wybrani, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Wybrani przez Sejm. A bojkotowani przez Nawrockiego. Muszą siedzieć tam na schodach, bo Święczkowski nie chce ich dopuścić do orzekania. Pan Maciej Berek zgłosił się. Pracował zresztą wiele razy nad kwestiami ustrojowymi. Możecie mi wierzyć albo nie. I tak już za to dostałem po głowie wystarczająco dużo. Nie mam powodu niczego zmyślać. On nie ma nic wspólnego z polityką rozumianą, tak jak to zabrzmiało w Pana pytaniu. Nie należał do żadnej partii politycznej. W rządzie zajmuje się nie konfrontacją polityczną, tylko pilnowaniem tego, żeby prawo było zgodne z Konstytucją. Wiecie dlaczego mam zaufanie do niego jako kandydata? Bo ja mam dość silny autorytet w rządzie. Nie każdy chętnie się stawia i jakoś tam protestuje. Berek zawsze, kiedy miał problem, czy nasze pomysły są konstytucyjne, przychodził i mówił, że ze mną takie numery nie przejdą. Ja naprawdę wiem na kogo stawiamy do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli chodzi o jego cechy prawdziwe. Takie autentyczne, a nie opisane w mediach. Po drugie, to oczywiście jest zgodne z zasadami, które dzisiaj panują. I to jest zgodne z zasadami, które panowały zanim PiS zgwałcił nasz system sprawiedliwości i nasz ustrój. Szefami Trybunału Konstytucyjnego bywali. Byli ministrowie, szef Trybunału, zresztą mój dobry kolega Jerzy Stępień jest tego najlepszym przykładem i nikt nie miał do nich zastrzeżeń. Problem pojawił się wtedy, kiedy PiS postanowił wysyłać do Trybunału Konstytucyjnego siepaczy politycznych. A finałem był pan Święczkowski, desygnowany do Trybunału, żeby rozprawić się z opozycją. Gość, który pasjami zajmował się słuchaniem taśm, między innymi z moją rodziną na taśmach. Więc nie oczekujcie, ja nie będę pięknoduchem w tej sprawie, ja muszę we wrześniu mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do tego gmachu i że to będzie wszystko zgodne z prawem. Może nie będzie estetyczne, może część z was się na mnie obrazi, ale pomyślcie, czy więcej z was nie obrazi się na mnie, jeśli będę stał o tak z rozjawnioną gębą i nic się nie da zrobić i dalej Święczkowski będzie pomiatał sędziami. Ale ja to biorę na siebie. Ja biorę za to stuprocentową odpowiedzialność i naprawdę wszystkie pretensje proszę kierować pod moim adresem. Tak, to jest kontrowersyjne, ale jak już powiedziałem, nie mam zamiaru w tej sprawie kapitulować. To wbrew, pytanie o to, że już jestem obciążeniem i że powinienem sobie dać spokój jest pytaniem zasadnym. Pan użył pewnego sformułowania i proszę mi uwierzyć, bo mówię bardzo serio. Pan spytał mnie, czy nie byłoby dla mnie lepiej, gdybym się już wycofał. Jezu, ludzie, o ile lepiej byłoby dla mnie. Znaczy, nawet nie macie pojęcia. Ja ostatnie trzy dni spędziłem z moimi wnuczkami i wnukami. Wiecie, cztery godziny w basenie, udawałem rekina, dziewczynki były najszczęśliwsze. Moja najmłodsza wnuczka powiedziała, jak wchodziliśmy razem do basenu, dziadzia, to jest najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Więc ja mam takie nagrody i to w ogóle... Każdy ma jakieś tam ego, a politycy mają ego wybujałe. Powiem Wam, znaczy, możecie mi nie uwierzyć, jak patrzę na polityków, którzy na tej drodze mi towarzyszą jako oponenci czy sojusznicy, to moje ego nie jest aż takie duże, szczerze powiedziawszy. Ja bym tutaj mógł wymienić kilku mistrzów, jeśli chodzi o wiarę we własne siły i możliwości. Słuchajcie, polityka to jest też bezwzględna konkurencja. Pan mnie pyta, czy nie oddałbym teraz władzy przed wyborami komuś lepszemu ode mnie. W tym moim obozie politycznym. Tylko zrozumcie mnie dobrze. Jakby był ktoś lepszy, to by tę władzę wziął. Dziękuję. I w związku z tym, co powiedziałem poprzednio, nie będę płakał, jeśli wreszcie pojawi się na scenie ktoś, kto będzie w równie zdeterminowany sposób walczył o te wartości, które mi leżą na sercu i który będzie po prostu lepszy ode mnie. Tak, ja jestem rzeczywiście przedmiotem kampanii negatywnej i takiego bardzo twardego, negatywnego PR-u nie od roku, nie od dwóch lat, tylko od dwudziestu lat, nie więcej. Od 2005 roku. Tak, wtedy się zaczęła ta jazda na mnie, czyli wybory prezydenckie, kiedy zostałem gestapowcem, pamiętacie? I... Więc moim zdaniem ten wynik, powiem bezszelnie teraz, to, że mam prawie 40% zaufania ludzi po dwudziestu latach, takie jazdy na mnie, że głowa pęka czasami. Ja jestem odporny, ale czasami też aż mi się niedobrze robi, kiedy widzę i słyszę to, co o mnie mówią i piszą. To nie jest taki zły rezultat. Tym bardziej, że wkradła się w pańskie pytanie nieszcisłość. Morawiecki miał po siedmiu latach tyle, ile ja mam po jedenastu latach, a nie po trzech, bo jestem... Jedenasty rok premiery. Czyli w sumie nie najgorzej. Jak patrzę na wskaźniki poparcia dla Macrona, Zeleńskiego, premiera, premierki Danii, premiera Szwecji, nawet pani premier Melonii we Włoszech, zero kompleksów, muszę powiedzieć. Jestem bardzo dumny z tych 40%. Dwa krótkie pytania, bo wiem, że zostało nam jakieś 10 minut jeszcze. Także dwa krótkie