Wystąpienie Premiera Donalda Tuska na Campusie Polska Przyszłości
Donald Tusk podczas Kampusu Polska Przyszłości w Olsztynie wezwał młodych Polaków do obrony wolności, praw człowieka i demokracji. Premier mówił o zagrożeniach związanych z kłamstwem, przemocą, kultem siły oraz rosnącą popularnością radykalnej prawicy w Polsce i Europie.
Donald Tusk podkreślił, że przyszłość Polski zależy od ludzi gotowych łączyć odwagę z przyzwoitością i reagować na zło. W jego ocenie wspólnota nie może być budowana na strachu, nienawiści, pogardzie ani kłamstwie.
Premier ostrzegał przed polityką opartą na brutalności, cwaniactwie i wykorzystywaniu lęków społecznych. Wskazywał, że podobne mechanizmy mogą wzmacniać radykalne ruchy polityczne, także w Polsce, a siła pozbawiona etycznych fundamentów staje się zagrożeniem dla obywateli.
Donald Tusk mówił o konieczności codziennego reagowania na przemoc i obrony osób słabszych, w tym dzieci oraz ukraińskich rodzin. Zaznaczył, że nie chodzi o heroizm, lecz o gotowość do sprzeciwu wobec krzywdy, kłamstwa i pogardy.
Premier wezwał młode pokolenie do aktywnego udziału w życiu publicznym i przejęcia odpowiedzialności za przyszłość Polski. Podkreślił, że młodość w polskiej i europejskiej polityce nie powinna oznaczać poparcia dla prawicowej skrajności.

Donald Tusk ocenił, że Polska stoi przed fundamentalnym wyborem między polityką opartą na wartościach a przyzwoleniem na cynizm, przemoc i manipulację. Zaapelował o determinację oraz wspólną obronę wolności, równości, niepodległości i praw człowieka.
Wartości i odpowiedzialność
Donald Tusk podkreślił, że przyszłość Polski zależy od ludzi gotowych łączyć odwagę z przyzwoitością i reagować na zło. W jego ocenie wspólnota nie może być budowana na strachu, nienawiści, pogardzie ani kłamstwie.
Krytyka kultu siły
Premier ostrzegał przed polityką opartą na brutalności, cwaniactwie i wykorzystywaniu lęków społecznych. Wskazywał, że podobne mechanizmy mogą wzmacniać radykalne ruchy polityczne, także w Polsce, a siła pozbawiona etycznych fundamentów staje się zagrożeniem dla obywateli.
Reakcja na przemoc
Donald Tusk mówił o konieczności codziennego reagowania na przemoc i obrony osób słabszych, w tym dzieci oraz ukraińskich rodzin. Zaznaczył, że nie chodzi o heroizm, lecz o gotowość do sprzeciwu wobec krzywdy, kłamstwa i pogardy.
Apel do młodych
Premier wezwał młode pokolenie do aktywnego udziału w życiu publicznym i przejęcia odpowiedzialności za przyszłość Polski. Podkreślił, że młodość w polskiej i europejskiej polityce nie powinna oznaczać poparcia dla prawicowej skrajności.

Polska na rozstaju dróg
Donald Tusk ocenił, że Polska stoi przed fundamentalnym wyborem między polityką opartą na wartościach a przyzwoleniem na cynizm, przemoc i manipulację. Zaapelował o determinację oraz wspólną obronę wolności, równości, niepodległości i praw człowieka.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk: KPO popłynie po rozdzieleniu funkcji ministra i prokuratora
Donald Tusk o kryzysie małych firm: Inflacja to być albo nie być
Donald Tusk po wizycie w Ankarze: list z 1745 i współpraca z Turcją
Donald Tusk – Tarcza na wschodniej flance. Co dalej?
Donald Tusk: Apel o jedność Zachodu i pochwała żołnierzy
Donald Tusk: 53 miliardy mają trafić do polskich firm
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
PiS
PiS domaga się wyjaśnień po powodzi. Pada zarzut 4,5 mln zł
Małgorzata Kidawa-Błońska
Małgorzata Kidawa-Błońska o kryzysie rozmowy i polityce
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki: Weta chronią Polaków przed podatkami
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek o aferze kryptowalutowej i odpowiedzialności rządu
Adam Szłapka
Konferencja prasowa Rzecznika Rządu Adama Szłapki oraz Ministra Andrzeja Domańskiego
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz żegna gen. Mirosława Różańskiego
Artykuły
Artykuł
Sierpień 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Wrzesień 2023: kampanijny spór o kolejki, szpitale i ochronę zdrowia
Artykuł
Grudzień 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Transkrypcja
Moi drodzy, przed wami premier Donald Tusk oraz Rafał Trzaskowski.
Wielkie, wielkie brawa.
Drodzy Państwo.
Drodzy Państwo kochani, przed Państwem i przed nami pan premier Donald Tusk.
Po raz kolejny na Kampusie Polska Przyszłości.
Jeszcze raz, panie premierze, dziękuję bardzo za przyjęcie zaproszenia.
Szczerze powiedziawszy, to ja dziękuję Rafałowi i Iwanowi, żeście zdecydowali się na to spotkanie.
To jest już tradycja dla mnie bardzo dobra, że mogę rozmawiać z młodymi Polkami i młodymi Polakami tu w Olsztynie.
I to w taki sposób, który zawsze odchodzi od rutyny, od sloganów.
Nie ukrywam, że z największą, nazwijmy to radością, czekam na pytania,
bo wiem, że one z reguły wymagają ode mnie największej koncentracji.
Rafał mnie pocieszył i mówił, słuchaj, ty jesteś w odpowiedziach dużo lepszy niż w słowie wstępnym,
więc się cieszę już z góry na te pytania.
Ale pozwólcie, że przez kilka minut powiem o tym, co leży mi na sercu.
Dzisiaj może jest to taki ciężar większy niż kiedykolwiek wcześniej,
ale tak naprawdę jest to sprawa, która była dla mnie od czasów bardzo wczesnej młodości taką główną motywacją.
Głównym powodem, dla którego lata temu, nie powiem wieki temu, ale lata temu zaangażowałem się w życie publiczne.
To był czas, kiedy jak ktoś się angażował w tak zwaną politykę, mówię o końcu lat 70.,
później okres Solidarności, podziemia solidarnościowego, no to można było o różne rzeczy myśleć o tych ludziach,
także o mnie, ale było na pewno to bezinteresowne.
Nie szukało się kariery, nie szukało się pieniędzy, nie szło się do polityki dla biznesu.
W jakimś sensie, przepraszam za górnolotne słowo, szło się z powołania.
Zresztą wtedy w czasach realnego socjalizmu przynajmniej te moralne wybory były proste.
Jeśli ktoś miał minimum, bo to nie był heroizm jakiś, ale minimum odwagi,
i jeśli ktoś miał minimum przyzwoitości, też nie mówię, że był świętym człowiekiem,
ale minimum przyzwoitości, więc to połączenie trochę odwagi i trochę przyzwoitości
kazało w jakiś sposób podjąć to wyzwanie, jakim była rzeczywistość.
Trudna do zniesienia, zakłamana, nasycona ludzką krzywdą, kłamstwem.
I niezależnie od tego, w jakim momencie historycznym żyjemy,
szanse naszej ojczyzny, i tak się dzieje na całym świecie,
zależą od tego, czy ci ludzie, którzy mają tę odrobinę odwagi i odrobinę przyzwoitości,
czy znajdują w sobie także wolę do działania.
Ja nigdy nie byłem w stanie znieść takiego dość powszechnego poglądu,
że taką cechą immanentną, taką oczywistą cechą ludzi kulturalnych, wykształconych,
z ambicjami, z poczuciem wstydu, ludzi odpowiedzialnych, jest słabość.
To znaczy, że ten o kim myślimy, że jest kulturalnym, sensownym,
takim przyzwoitym człowiekiem, że jak dochodzi do konfrontacji ze złem,
z taką fizyczną przemocą, to ona zawsze musi wygrać właśnie w tym fizycznym starciu.
Że zło jest silne, a dobro jest wobec silnego zła bezradne, słabe.
I wiecie co? Ten pogląd pokutuje także dzisiaj, nie tylko w Polsce.
Jeśli mamy, i sądzę, że to jest doświadczenie nas wszystkich,
takie poczucie, że coś naprawdę fundamentalnie złego zaczęło dziać się na świecie,
w Europie, w Stanach Zjednoczonych, w Polsce, nie mówię o tych miejscach,
gdzie to złopa nosi się od dawna, żeby wspomnieć choćby agresywną Rosję.
Skoro mamy to poczucie, to musimy także z siebie wszyscy wydobyć,
tak jak parę razy się zdarzyło w historii.
Nie tylko te nasze najlepsze cechy, a każdy człowiek ma w sobie jakieś dobre cechy,
ale musimy na nie postawić, a równocześnie nie możemy uznać,
że jak ktoś bije na odlew, że jak ktoś wymachuje pięścią,
że jak ktoś jest brutalny i wulgarny w języku, w zachowaniach,
to nie mamy szansy w konfrontacji z nim.
Stanąć po stronie słabego, tak, to wymaga determinacji i odwagi.
Stanąć po stronie kogoś, kogo otacza pogarda, kogoś, kto jest ofiarą przemocy.
Czy to jest szkoła, czy to jest polityka, czy to jest polska ulica,
czy to jest ukraińska dziewczynka atakowana przez zbirów,
którzy uważają siebie za patriotów, czy to są ludzie, którzy mają tę aspirację,
żeby czegoś się nauczyć, być nowoczesnym, w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Każdy z tych ludzi powinien po pierwsze liczyć na innych ludzi,
którzy mają też taki system wartości.
I on nie może w żadnym wypadku wynikać, wiecie, z poczucia wyższości.
Wszyscy jesteśmy różni. Każdy z nas jest inny.
My musimy w tej różnorodności, w tej odmienności odnaleźć to, co nas łączy,
co buduje wspólnotę i która to wspólnota nie jest wspólnotą strachu,
nienawiści, kłamstwa, agresji, nieuczciwości.
Wbrew pozorom, ja wiem, że trudno w to uwierzyć, ale jak szerzej otworzymy oczy,
to dzisiaj to widzimy, moim zdaniem, tak czarno na białym.
Jest bardzo łatwo zbudować wspólnotę interesu i wspólnotę emocji
w oparciu o strach, niechęć do innego, fobie.
To jest właściwie klucz do sukcesu polityków po obu stronach oceanu.
Mówię o tym świecie dawniej dobrze funkcjonujących demokracji,
bo ci tak zwani strongmeni to są z reguły faceci,
którzy wierzą w to, że silna władza, takie silne przywództwo
bez żadnych zahamowań, bez ograniczeń wynikających z konstytucji,
z parlamentaryzmu i to poczucie z drugiej strony ludzi,
że tylko siła może uchronić ich przed tym, co buduje lęk.
Tak jest z syndromem nielegalnej migracji.
Na całym świecie można na tym budować wielką pozycję polityczną,
bo wywołać lęk przed obcym, czy to są zdjęcia z Cełty,
czy to są te sytuacje jeszcze z czasów Lampeduzy,
te ostatnie czasy począwsze od roku 2008,
kiedy się tak radykalnie nasiliła fala różnych migracji.
I zobaczcie, jak łatwo było wskoczyć na tę trampolinę polityczną tym,
którzy ze strachu uczynili swoje główne narzędzie.
Tak powstawał też kiedyś faszyzm, każda wersja faszyzmu.
Jeśli dzisiaj niektórzy odnoszą tę dramatyczną historię Europy
z lat 30. i 40. do czasów dzisiejszych,
no to ktoś powie, przesada, no przestańcie,
ale przecież trzeba być ślepym, żeby nie widzieć,
ile mają wspólnych wątków tamte najbardziej ponure czasy
i pewne ambicje, projekty polityczne, które dzisiaj na naszych oczach brunatnieją.
I mówię tu też o polskich politykach.
Ja nigdy się nie zgodzę z takim przekonaniem,
że w polityce liczy się wyłącznie siła i skuteczność i cwaniactwo.
Nie zgodzę się z tym, że jak ktoś jest silny,
to może wyłudzić od kogoś bezradnego starego mieszkanie.
Ktoś może machać pięścią i straszyć dziennikarza.
Nie zgodzę się z tym, że państwo organizuje się niczym mafia
po to, żeby w świetle dnia bez żadnego wstydu okradać własny naród, własne państwo.
Cechą tego brunatniejącego fenomenu jest także właśnie bezwstyd.
Ludzie, którzy są nasyceni tą wiarą, że jak jestem silny,
to wykorzystam siłę przeciwko każdemu, kto jest ode mnie słabszy.
Jak jestem brutalny, to z brutalności uczynię ten sposób wpływania na ludzi.
A po to, żeby wygrać wybory, wytłumaczę wszystkim pozostałym, że to jest w ich interesie.
Będę używał tych najgłębszych lęków, tych najgłębszych obaw,
żeby ludzie sobie pomyśleli, że kradnie, bo kradnie.
Brutalny, no trudno. Ham, ham.
Ale myśli tak jak ja o moich lękach.
To było dokładnie źródło tych największych nieszczęść Europy.
Blisko 100 lat temu, z tymi wszystkimi katastrofami,
włącznie z II wojną światową.
I to jest także dzisiaj to, co towarzyszy wszystkim ludziom wrażliwym,
którzy właśnie mają oczy i serca szeroko otwarte,
czyli to poczucie, że kult siły, bezczelności, cwaniactwa, hamstwa
zaczyna być zarówno polityczną ideologią, politycznym narzędziem,
ale jakże często także pewnym wzorem zachowania.
Tak na co dzień, na ulicy, w domu, w szkole, w pracy.
Pamiętam, kiedy zakładałem Platformę, to miałem taką wypowiedź.
Jakoś chyba nie umiałem tego dobrze sprzedać, bo niewielu ludzi mnie wtedy zrozumiało.
Ale mówiłem o tym, że wówczas Platforma Obywatelska powstaje właśnie po to,
żeby ludzie, którzy nie widzą w sile brutalności, w przemocy
czy sposobu na życie i na sprawowanie władzy,
żeby tacy ludzie nie czuli się osamotnieni albo słabsi, albo bez szans.
Że to nie jest tak, że jak ktoś jest etyczny, dobry, wykształcony,
naiwny w dobrym tego słowa znaczeniu, ufny,
że on musi właśnie przegrać z kimś, kto idzie jak taran do przodu,
jak trzeba uderzy, jak trzeba skłamie, jak trzeba ukradnie.
Tak nie jest. Nie ma żadnego powodu, żeby ludzie dobrej woli uznali,
że są mniejszością i że nie mają szans w konfrontacji ze złem.
Ja mówię, wiecie, tak na takim, ktoś powie metapoziomie, ogólnym poziomie,
że to jest abstrakcja. Nie. To jest najbardziej wyrazista substancja
tego, co dzieje się dzisiaj w polskiej i światowej polityce.
Ta konfrontacja właśnie brutalnego zła, przemocy, cynizmu, kłamstwa
z ludźmi, którzy do niedawna uważali, że takie numery nie przejdą
i nagle wiedzą, że te numery przechodzą.
Że można wygrać wybory, że można pokonać demokratów,
bo oni wydają się jacyś właśnie zalęknieni, mało zdeterminowani,
tacy niepewni siebie, roztrzęsieni.
Nagle słowo, nie wiem, liberalizm stało się synonimem słabości,
braku decyzji, bezradności wobec problemów takich jak migracja, wojna czy pandemia.
Skrzyżowanie tych trzech rzeczy, fala nielegalnej migracji,
konflikty wojenne, w tym przede wszystkim atak Rosji na Ukrainę,
pandemia jako doświadczenie całej generacji, które uformowało pewne myślenie
całej generacji, ludzi mniej więcej waszym wieku.
Bo to było pierwsze dobitne doświadczenie, które ukształtowało także
pewien typ wrażliwości na lęk, strach, niepewność, samotność.
Maseczka i lockout i te wszystkie środki, jakie trzeba było podjąć w czasie pandemii,
one bardzo mocno utkwiły w sercach i w umysłach szczególnie młodych ludzi,
którzy nagle zobaczyli, że można wobec zła, wobec ryzyka, wobec niebezpieczeństwa
być w izolowanym, w samotności. To też jest takie podglebie,
tak jak było 100 lat temu, do tych ruchów, które będą proponowały proste recepty,
siłowe rozwiązania i które powiedzą nie martw się, nie myśl za dużo,
ja się tobą zaopiekuję, ja rozwiążę wszystkie twoje problemy,
ja jestem silny, ja znajdę obcego i mu przywalę, ja obronię ojczyznę,
bo siła o tym będzie rozstrzygała. Siła jest absolutnie kluczową wartością w polityce,
ale może być wartością przekleństwem, jeśli jest wyzbyta podstaw etycznych,
jeśli jest siłą dla siły, jeśli jest wyłącznie metodą do zdobycia
i utrzymania władzy i wykorzystania tej władzy dla własnych interesów.
Wtedy siła staje się przekleństwem dla zwykłych ludzi, dla obywateli.
Siła jest dobrodziejstwem wtedy, kiedy z takiej siły, z takiej skuteczności
chcą korzystać ludzie, którzy mają takie etyczne fundamenty.
I to nie jest lekcja w tej chwili z etyki czy religii.
To są proste rzeczy, naprawdę. Tylko nie można przestać w nie wierzyć.
Bo moim zdaniem bardzo prostą rzeczą i ciągle łatwą, mimo internetu, AI
i całego tej rewolucji technologicznej, która jest też zagrożeniem obok pandemii,
wojny, migracji, niepewności finansowej, to co dzieje się w internecie
konsoliduje wszystkie te lęki i samo w sobie też staje się obszarem zagrożenia
dla naszych umysłów i wrażliwości.
Ale niezależnie od tego, w jak trudnych okolicznościach żyjecie,
wy, ja, to przecież rozróżnienie tego, co jest kłamstwem, a prawdą, nie jest trudne.
Tylko czasami wymaga odwagi.
To, że ktoś kłamie w sposób bezczelny, bezstydny i cyniczny,
są przywódcy światowi wielkiej rangi, którzy potrafią skłamać,
jak niektórzy wyliczyli, tysiąc razy w ciągu tygodnia czy miesiąca.
Kiedyś pojedyncze kłamstwo dysfalifikowało w życiu publicznym.
Załapano polityka na jednym kłamstwie.
Jezu Maria, wiecie, no w ogóle koniec.
W tej chwili jestem o tym przekonany.
Nie jest tak, że my mamy problem z rozróżnieniem tego, kto kłamie,
a kto mówi prawdę.
My, mówię jako zbiorowość, jako społeczeństwo,
mamy skłonność do kapitulacji przed tym, kto kłamie bezczelnie
i kto jest gotów użyć siły czy różnych form przemocy.
Jeśli ktoś w klasie znęca się nad kimś z powodu jego deficytów
albo bez powodu, jakże często bez powodu,
to przecież wszyscy to widzą.
Jeśli dwóch, trzech gości czeka pod szkołą na jakąś dziewczynę, chłopaka
i go bije bez powodu lub ją bije bez powodu,
to przecież wszyscy widzą i wiedzą, że to jest zło.
Problem polega na tym, czym jesteśmy gotowi do reakcji
i czy jesteśmy jakby przekonani, że nie ma ważniejszej rzeczy
niż każdego dnia, w każdym miejscu mieć właśnie oczy otwarte
i umieć powiedzieć sobie nie.
Nie ma zgody na kłamstwo, nie ma zgody na przemoc, nie ma zgody na pogardę.
Można mieć różne poglądy polityczne.
Ktoś może powiedzieć, że mój pogląd na świat jest może trochę staromodny,
bo ja, można mnie obudzić o drugiej w nocy i będę zawsze mówić,
że dla mnie wolność, równość, niepodległość ojczyzny, prawa człowieka
to jest mój polityczny dekalog i nigdy z tego nie zrezygnuję.
Ale niektórzy mówią staroświeckie, to już się nie nadaje.
Przy pomocy tych wartości nie rozwiążemy żadnego problemu.
Tak naprawdę tylko te wartości są w stanie uratować nasz świat,
tylko te wartości są w stanie uratować nas samych przed przemocą i pogardą
pod jednym warunkiem, że będziemy gotowi je bronić.
I tu jest druga sprawa. Wiecie, to jest bardzo trudne.
To wymaga takiego głębokiego własnego przekonania
i właśnie zakorzenienia w jakimś podstawowym systemie moralnym,
systemie etycznym. To znaczy być gotowym także do użycia siły
wtedy, kiedy bronisz słabszego. Wiecie?
Nie wiem jak wy, być może jeszcze macie czas na te próby.
Ja pamiętam, jestem już, nazwijmy to, dojrzałym człowiekiem
i pamiętam kilka sytuacji w moim życiu.
Z niektórych jestem dumny do dzisiaj. Od czasów szkoły podstawowej
po dorosłość parę razy zdarzyło mi się stanąć po stronie bitego
i zapłaciłem za to stosowną cenę, raczej nie miałem szansy,
ale do dzisiaj czuję się z tym bardzo dobrze.
Dwa razy w życiu zdarzyło mi się to, że nie starczyło mi odwagi.
Okej, nikt mnie nie pobił dzięki temu, nawet przez kilka godzin
udawałem, że Grzesia nie widziałem albo niedokładnie widziałem
i do dzisiaj jest to dla mnie ciężar w sumieniu czasami aż trudny do zniesienia.
Nie chcę, żeby to była taka, wiecie, pogadanka o tym, jak być dobrym człowiekiem,
ale to naprawdę ma przełożenie takie bezpośrednie na dzisiejszą politykę
i bardzo konkretnie na wybory, które czekają nas nie tylko za rok z okładem,
jeśli chodzi o wybory parlamentarne, ale także wybory każdego dnia.
Bo na przykład, jeśli ja z takim apelem może naiwnym się zwróciłem
po którymś tam kolejnym ataku kiboli na właściwie dzieci ukraińskie.
Ten apel był bardzo prosty. Słuchajcie, policja złapie każdego czy prawie każdego.
W dobie monitoringu, wiecie, no to nie jest takie trudne.
Część agresorów lubi się pochwalić w necie tym, że pobiło dwunastolatkę,
więc my jakoś jesteśmy w stanie tych ludzi wyłapać.
Ale to nie działa. Znaczy, wiecie co będzie działało?
Jeśli odnajdziemy w sobie, i nie chodzi tu, wiecie, o taką heroiczną solidarność.
Wszyscy przyjęliśmy ukraińskie rodziny, jesteśmy piękni i wspaniali.
Takie rzeczy zdarzają się raz na 10, 20, 30 lat.
Taka była pierwsza solidarność, to był w ogóle jak sen,
jak jakiś taki aż banalny film o tej konfrontacji dobra i zła.
Takie były pierwsze tygodnie wojny rosyjsko-ukraińskiej
i ta nasza ogólnonarodowa solidarność.
Ale o wiele cięższym zadaniem jest takie czuwanie każdego dnia na tym,
żeby ludziom, którzy niczym nie zawinili, nie działa się krzywda.
I nieważne jest czy to jest ukraińska dziewczynka,
czy to jest kibic innej drużyny, czy to jest chłopak, który ma jakiś kłopot w szkole
i jest ofiarą przemocy.
My w każdej chwili musimy mieć w sobie tę gotowość reagowania.
Nie chodzi mi o heroizm.
Nie każdy musi od razu rzucić się do fizycznej konfrontacji.
Nie każdy może, nie każdy potrafi.
Ale każda reakcja na zło będzie miała bezpośredni wpływ także,
czym będzie Polska za 5, 10, 15 lat.
Bo to zło w momencie, kiedy dotyka władzy, ważnych polityków,
najważniejszych urzędów, ono nabiera powabu dla ludzi.
Każdy z nas ma w sobie tę cząstkę takiego moralnego lenistwa.
Taką pokusę, żeby zrobić coś niestosownego, złego, komuś dokuczyć.
Mówię delikatnie.
Ale do niedawna wszyscy szanowaliśmy ramy, jakie narzuca kultura, tradycja,
dobre wychowanie, chrześcijaństwo, prawo oczywiście.
Można by jeszcze wymienić wiele tych ram, ograniczeń, jakie dobrowolnie
na siebie przyjmujemy, żeby to, co w nas złe, nie hulało tak zupełnie bezkarnie.
Kiedy popularność, a następnie władzę zdobywają ludzie,
którzy czynią zło bezwstydnie, w otwarty sposób, to to, co jest złe w każdym z nas,
nabiera odwagi i wigoru.
Jeśli prezydent kłamie, a ktoś nie ma potrzeby czasami kogoś okłamać,
to znaczy, że kłamstwo samo w sobie nie jest aż takie złe.
Jeśli rząd kradnie, to dlaczego ja nie miałbym spróbować?
My dzisiaj jesteśmy na rozstaju dróg w Polsce, jestem o tym absolutnie przekonany.
Sam, jak wiecie, mam takie bardzo osobiste i bardzo dla mnie ważne doświadczenie
z ludźmi młodymi i bardzo młodymi.
Mówię o moich dzieciach i mówię o moich wnukach.
Najstarszy wnuk będzie kończył w przyszłym roku liceum i bardzo lubi też rozmawiać
ze mną o polityce.
Widzę, jak jedna z kluczowych ram, jedno z kluczowych ograniczeń
dla tego, co może złego się w nas narodzić, czyli świadomość historyczna,
jak właściwie przestała funkcjonować.
Europa wytrwała w pokoju dlatego, że przez całe dziesięciolecia,
także moje pokolenie, miało zakodowane jako absolutne, wiecie, takie przykazanie nr 1,
że faszyzm, przemoc, rasizm, xenofobia, antysemityzm,
że to przyniosło śmierć milionom ludzi, że to było piekło na ziemi.
I ten kontynent szarpany wojnami przez tysiące lat, właściwie non stop,
wytrzymał bez wojny, przynajmniej bardzo istotna część tego kontynentu,
właśnie dlatego, że jedna z tych ram, czyli świadomość historyczna, funkcjonowała.
Dzisiaj to odchodzi w przeszłość i to nie jest zarzut z mojej strony.
Ja jak miałem 16, 17, 18 lat, to miałem tę świadomość historyczną
II wojny światowej, ale przecież coś, co działo się w XIX czy XVIII wieku,
nie budziło we mnie, wiecie, zachowań politycznych.
Więc my musimy w jakimś sensie budować, szczególnie dla waszego pokolenia,
taką samoświadomość, która nie będzie czymś spontanicznym, naturalnym.
My musimy na nowo zmuszać siebie każdego dnia właśnie do odróżniania zła i dobra
i nawet jeśli historia jest nudna, to nie tylko jako historyk,
ale też właśnie jako ktoś, kto marzy o dobrej Polsce dla moich dzieci i wnuków
i dla wszystkich dzieci i wszystkich wnuków.
Musimy ten wysiłek wykonać. Ok, jeśli książka już nie zawsze jest punktem odniesienia,
wiedza historyczna nie zawsze jest punktem odniesienia,
religia dla młodych w dużym stopniu przestała być punktem odniesienia,
autorytet rodziców, nie mówiąc właśnie o dziadkach czy babciach,
jest coraz słabszy, no bo w internecie znajdzie się o wiele szybciej,
o wiele przynajmniej, wiecie, w pozornie mądrzejszych i ciekawszych treści.
I wtedy padniemy ofiarą złych wyborów, jeśli nie znajdziemy w sobie tej potrzeby
i zdolności odróżniania zła i dobra.
I ja też, ja nie mam żadnych wątpliwości, jak wróciłem z tej mojej zagranicznej misji,
to mówiłem i niektórzy patrzyli na mnie trochę jak na lekkiego wariata,
jak mówiłem, że w Polsce wybory polityczne to jest nieustanna konfrontacja
o takim wręcz biblijnym charakterze, zła i dobra.
I że jak patrzyłem na to, co się dzieje za rządów PiSu,
ale jak patrzę teraz na to, co się dzieje w partiach tych skrajnie prawicowych,
w Pałacu Prezydenckim, to czuję, że ta potrzeba fundamentalnego sporu
o to, co jest dobre, przeciwko temu, co jest złe, jest jeszcze większa niż 3 lata temu.
I mówię o tym nie dlatego, że rządzenie sprawia mi jakąś szczególną frajdę.
Nie oczekuję żadnego współczucia. Ja dokonałem swojego wyboru w życiu
i mi determinacji starczy do końca mojego życia.
Ale ja tak naprawdę mam absolutne przekonanie, że nie można was,
waszego pokolenia zostawić na pastwę niekontrolowanych emocji manipulacji,
kłamstwa, bo czasami właśnie dlatego, że wyrośliście w takiej, a nie innej sytuacji.
Możecie być bezradni wobec tego.
I dlatego jestem przekonany, że najważniejszym zadaniem dzisiaj
polityków takich jak ja jest przygotowanie Polski dla was,
żebyście wy to wzięli w swoje ręce i żebyście zrozumieli,
że to nie jest kwestia debaty, dyskusji, tylko, że to jest kwestia nieustannej walki.
I jak trzeba, także twardości.
Jak powiedziałem, moim zdaniem siła wtedy, kiedy towarzyszy dobru,
jest naprawdę dobrodziejstwem.
Nie wiem, czy pamiętacie tę...
Jest taka bardzo przewrotna oczywiście scena, chyba w pierwszym filmie z cyklu Indiana Jones,
kiedy facet wyskakuje z mieczem czy szablą i chce zabić Harrisona Forda,
a on wyciągna spluwę i go zabija.
No, w sumie nie ma się z czego cieszyć, teoretycznie.
Ale nie oszukujmy się, każdy, kto widział ten film,
w tym momencie ma takie poczucie jest.
Nie okazał się słabszy, stał się potencjalną ofiarą brutalnego ataku.
Nie dał się przechytrzyć, nie skapitulował.
No i użył dość brutalnej metody,
znanej w ogóle z bardzo takiej popularnej niegdyś kultury westernu,
gdzie ludzie z taką ekscytacją i z takim marzeniem, z takim pragnieniem
oglądali filmy, czytali książki, gdzie zwykli ludzie byli bezsilni wobec zła
i nagle przyjeżdżał albo szeryf, albo pojawiał się jakiś jeden,
czy grupa bohaterów, czy siedmiu wspaniałych.
I okazało się, że jak ludzie zobaczyli, że ktoś jest gotowy się bić o te wartości,
to sami stawali też i byli gotowi bić się o te wartości.
Jeśli wy nie będziecie się gotowi bić o te wartości,
to ja nie mam żadnych szans. Żadnych.
Jeśli dacie sobie wmówić, a ja widzę to każdego dnia,
że walka polityczna w Polsce to jest walka między bandami, między gangami,
PiS-PO jedno zło, tu wiadomo, chcą się dorwać do władzy,
wszystko jedno, na kogo będę głosował, a Konfederacja nie jest taka zła,
albo oni jeszcze nie rządzili, dajmy im porządzić.
Co prawda mówią, że Polska musi być bez Żydów, bez Unii Europejskiej,
bez prawniejszości, ale oni tylko tak gadają, może lepiej, żeby dać im szansę.
No włosy na głowie stają.
Kiedy Hitler dochodził do władzy, nie porównuję, to nie jest analogia historyczna,
ale pewien mechanizm działa w podobny sposób na przestrzeni dziejów.
To on dość otwarcie wypisywał i mówił rzeczy, które później zrobił.
Wygrywał wybory, bo ludzie słyszeli tylko to, co chcieli usłyszeć,
a przede wszystkim widzieli gościa, który powiedział, jestem silny,
Żydzi was okradają, bolszewicy chcą was wykończyć,
dajcie mi 100% władzy, zrobię z tym porządek.
Pamiętajcie o tym, bo ta lekcja naprawdę ma niestety uniwersalny charakter
i nie dajcie sobie wmówić, bo to byłaby rzeczywista kapitulacja,
że jak jest trend, to przeciwko trendowi nie ma co występować.
Dzisiaj jest trend na całym świecie, szczególnie w Europie, na radykalną prawicę,
no to nie ma się co temu stawiać.
Przeczekamy albo się zapiszemy do tego trendu,
bo fajnie jest też być po stronie silniejszego wtedy, kiedy on sprawia wrażenie silniejszego.
Wy bądźcie silniejsi. Ja wiem, dlaczego jesteście tutaj dzisiaj,
znaczy nie dla mnie, ale ja wiem, dlaczego wy przyjechaliście na kolejny kampus.
Czasami byliście obiektem drwiń, czasami krytyki.
Wiadomo, jak wygląda dzisiaj temperatura, jak wyglądała wczoraj debaty publicznej.
Was strasznie oszczędzano, ale to, że przez tyle lat spotykacie się
i przecież różniąc się wiecie, dlaczego tu jesteście.
Wyciągajcie z tego poczucia waszej wspólnoty wnioski,
to znaczy bądźcie razem i bądźcie zdeterminowani nie tylko wtedy,
kiedy jesteście w tym miejscu raz do roku, tylko każdego dnia.
Nie dajcie złym ludziom rządzić Polską.
I ostatnie zdanie. Nie wyciągajcie też pochopnych wniosków z jakiejś porażki
swojej albo swojej partii politycznej, swojego kandydata.
W polityce jak w życiu. Raz wygrywasz, raz przegrywasz.
Ale kluczowe jest to, w imię czego wygrywasz i przegrywasz.
Jeśli dobrze wiesz, w imię czego wygrywasz, a czasami przegrywasz,
to z przegranej się podniesiesz.
Ale wy mi na przegranych nie wyglądacie, więc może już przestanę was przestrzegać
przed czarnymi scenariuszami, bo wy jesteście po to,
żeby te czarne scenariusze się nie zdarzyły.
To nie jest z mojej strony kokieteria.
Ja jestem po to, żeby w najbliższych kilkunastu miesiącach
to dobro i te wartości, do których jesteśmy przywiązani,
żeby one nie przegrały. I po to, żeby wam oddać władzę.
Każdy powinien mieć wyczucie swojego czasu i swojego tempa.
Jeśli wy nie będziecie gotowi za rok, za dwa, za trzy,
nie tylko do podjęcia walki, ale później do podjęcia odpowiedzialności.
Tak, i mówię o tych wszystkich, którzy mają dzisiaj 20-30 lat.
Bo to jest to pokolenie, które musi i to szybko przejąć odpowiedzialność
za to, co się dzieje, od takich ludzi jak ja.
Ja też sobie zdaję sprawę, że ja będę coraz mniej zrozumiały
z tymi swoimi staromodnymi przywiązaniami dla ludzi,
którzy mają dzisiaj 15-18 lat. Wiem o tym.
Nie będę udawał, wiecie, młodzieniaszka.
Czasami mnie namawiają, żebym coś tam wrzucił na TikToka i Instagram.
Nie wiem, czy się wstydzić trochę.
I czasami mam wrażenie, że im bardziej tym się cieszy większą akceptacją.
Trochę się we mnie tam buntuje coś.
No ale na dłuższą metę młodzi muszą wziąć odpowiedzialność
i to nie jest slogan.
Po tamtej stronie młodzi biorą już odpowiedzialność.
Nie pozwólcie na to, żeby młodość w polskiej i europejskiej polityce
oznaczała prawicową skrajność, która doprowadzi nasz kraj
i całą Europę do nieszczęścia.
Młodzi po tej stronie muszą podjąć walkę.
Oddaję wam głos.