Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Waldemar Żurek o odbudowie państwa i rozliczeniach

Waldemar Żurek o odbudowie państwa i rozliczeniach

Waldemar Żurek mówi o rozliczaniu afer finansowych, odbudowie wymiaru sprawiedliwości i działaniach podejmowanych przed kampanią wyborczą. W rozmowie przedstawia także plany dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, prokuratury oraz wsparcia młodych prawników.
Waldemar Żurek — migawka z wypowiedzi: Waldemar Żurek o odbudowie państwa i rozliczeniach (27.08.2026)

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Wiecie, co jest najfajniejsze, że pogoda ładna, a wam się chce przychodzić i tutaj słuchać o czym gadamy, więc jeszcze raz wam za to dziękuję, że chcecie być aktywni i to jest ważne, bo ja, jak byłem w waszym wieku, też starałem się być bardzo aktywny. Troszkę gorzej to wyglądało, bo wtedy jeszcze po ulicach ZOMO biegało, ale to tym bardziej szacun, że wam się chce po prostu zmieniać świat. Więc cieszę się bardzo, że mogłem do was przyjechać. Wracając do dzisiejszego dnia, rzeczywiście dzisiaj się dzieje, ale pamiętajmy, że to jest początek rozupływania wielkiej afery, która walnęła wielu Polaków i to tak konkretnie i do tej pory działo się tak, że te wszystkie afery finansowe wielkie kończyły się tak, że pieniądze znikały, łapano płotki najczęściej, a ludzie zostawali z niczym. Tu nam się udaje zrobić trochę więcej i mam nadzieję, że jak najwięcej tych środków, które pochodzą z przestępstwa uda się zabezpieczyć, po to, żeby nie tylko złapać gangsterów, ale także po to, żeby ludzie odzyskali swoje pieniądze. Wy jesteście młodzi, wielu z was pewnie wie, co to są kryptowaluty, wie dobrze, jak to jest ryzykowny rynek. Ten rynek miał być ucywilizowany przez bardzo dobry projekt, który powstał w naszym rządzie, no ale niestety są blokady i na końcu jak ludzie zostają z niczym, to ci politycy, którzy blokują, nagle ich nie ma. To nie my, ale jakby każdy potrafi ocenić, jak to wygląda. Dzisiaj rzeczywiście poszliśmy po jednego człowieka, to znaczy teraz właśnie, kiedy my tutaj siedzimy, będzie przesłuchiwany, jeżeli będzie chciał zeznawać, postawione mu zostaną zarzuty, czy pójdzie wniosek o tymczasowe aresztowanie, to musimy poczekać, bo ja jestem zwolennikiem działania niezależnej prokuratury naprawdę i to ci, którzy są na miejscu, którzy znają akta, którzy znają dowody, ci prokuratorzy muszą sami zdecydować, czy idziemy do sądu po tymczasowe aresztowanie, czy jest obawa ucieczki, matactwa, zobaczymy. Dzisiaj dzień się jeszcze nie skończył. Czy Pan ma poczucie, że Pan się ściga z czasem, dlatego, że Pan dołączył do rządu około 13 miesięcy temu, w momencie, w którym już było półtora roku rządzenia obecnej koalicji. Nastroje były średnie, pamiętam zaraz, wkrótce potem przyszedł Pan do nas, do polityki Insight, mówił Pan o nadziejach, które nie zostały spełnione w tych, w tym pierwszym okresie rządzenia. 13 miesięcy minęło, a za chwilę jest kampania wyborcza i zostanie wystawione, wystawiona ocena. Więc pytanie, czy też, też premier ostatnio mówił o tym, że przepraszam w zasadzie za to, że te rozliczenia idą nie tak, jak sobie wyobrażał, że, że będą szły, zresztą powiedział, że Pan ma więcej ochoty niż możliwości. Zastanawiam się, czy Pan się tak czuje, no i czy czuje się Pan, że Pan się ściga z tym czasem, bo, bo za chwilę będzie ta ocena wystawiona. Oczywiście tak się czuje, że rzeczywiście tego czasu mamy mało i tej roboty jest strasznie dużo. Wydaje mi się, że najgorsze, co nas demokratów spotkało, to, że trochę przepaliliśmy zapał wygranych wyborów i była taka wiara w wielu z nas, która była błędną, okazało się, że zrobimy wszystko po aptekarsku, powoli, na raty, mamy dużo czasu. Czas uciekał, była też taka nadzieja, że te wybory prezydenckie skończą się dobrze dla demokratów. Ja mogę rozumieć, że pewne rzeczy nie szły w takim tempie, więc wypaliła nam się ta wiara, że coś się uda i jak przyszedłem w tym momencie, rzeczywiście było bardzo ciężko. Wielu prokuratorów czy sędziów było zrezygnowanych, no teraz to tak, nie zreformujemy nic. Każda ustawa, którą przygotowujemy, najpierw Andrzej Duda, teraz obecny prezydent weto, weto, weto, weto, więc my musimy szukać prawnych rozwiązań, które są dopuszczalne w ramach naszej Konstytucji i Prawa Europejskiego, czasem są jakimiś fortelami prawnymi. No zwróćcie uwagę, jak nam się udało przywrócić Krajową Radę Sądownictwa. Wydawało się, że to jest beznadziejne, bo na starej ustawie sędziowie, którzy walczyli z tym, z tą ustawą, nie, nie będą chcieli brać w tym udziału, ale zrobiliśmy oddolne wybory, sędziowie wybrali swoją reprezentację, musieli łyknąć pewne gorzkie pigułki, czyli pewne kandydatury opozycji w KRS-ie się znalazły, ale Rada zaczęła działać. Koleżanka ministra Ziobry, Pani Dagmara, nazwiska nie wymienię, uważała, że ona będzie tam w tym budynku do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej, bo że ci niezależni sędziowie zbojkotują to wszystko, a oni zatrą ręce. Tak zapętliliśmy system, że wy sobie z tym nie poradzicie, więc my go odpętliliśmy. Ja podjąłem też bardzo dużo decyzji kadrowych, które mogły być podjęte wcześniej, prezesi, wiceprezesi sądów, w prokuraturze, rzecznicy dyscyplinarni, tego się nie widzi na co dzień, o tym się nie mówi, ale tak naprawdę na tych stanowiskach niezależna kadra, ludzie odważni, którzy się nie boją, to jest klucz do sukcesu. To się niestety dzieje wszystko za późno, ale ja mam nadzieję, że my jeszcze mamy bardzo dużo, ten rok to jest jednak dużo, tylko musimy bardzo ciężko pracować, więc udał się KRS. Drugim takim sukcesem rzeczywiście to jest rozpoczęcie odbudowy Trybunału Konstytucyjnego, bo też wydawało się, że no tak, prezydent wszystko zawetuje, mamy ustawy pisowskie, one się nadają do kosza, ale nie możemy zrobić nowych, będzie weto prezydenta. Więc to, że przekonała się koalicja do tego, że odbudowujemy Trybunał, to, że już wybrano siódemkę, że za chwilę demokratyczna większość wybierze większość zgromadzenia Trybunału. Oczywiście to jest bardzo misterna, długotrwała praca, którą każdego dnia robimy i ja widzę już perspektywę tego, że to się uda. Mamy oczywiście też porażki moi drodzy, bo przygotowaliśmy na przykład taką ustawę, która dla wielu ludzi miała być ułatwieniem rozwiązania ich życiowych problemów. Nie macie małoletnich dzieci, chcecie się rozwieść, idziecie do Urzędu Stanu Cywilnego, tak jak w wielu cywilizowanych krajach, rozstajecie się, podpisujecie odpowiednie dokumenty i możecie zacząć nowe życie. Prezydent wetuje. Ja się spotykam z ludźmi w terenie, bez względu na to, czy są katolikami, ateistami, jakie mają poglądy na sakrament małżeństwa, mówią trzeba ludziom ułatwiać życie. Kilkadziesiąt tysięcy spraw, gdyby nam wyszło z systemu, a czasem rok trzeba czekać na wyznaczenie rozprawy, bo Ziobro doprowadził do zabagnienia systemu. Tak jakby wiedział, że ten system go będzie rozliczał, no to tak zróbmy, że te sprawy będą się toczyć latami. I te sprawy nie wyszły nam z sądów, więc tych trudnych spraw też nie możemy przyspieszyć, ale dużo się nam też udało dla młodych ludzi zrobić, to jest mój osobisty sukces. Mogę teraz o tym, czy później? No może to za chwilę, bo żebyśmy nie, za chwilę przejdziemy do tego, co się udało dla młodych, ale zatrzymajmy się w takim razie na chwilę przy Trybunale Konstytucyjnym, bo Pan w sierpniu mówił, że liczy Pan na to, że do listopada uda się doprowadzić do szczęśliwego zakończenia, ale dotarło dzisiaj do mnie od grupy młodych ludzi, którzy brali udział w warsztatach Polityki Insight, pytanie i skoro już jesteśmy przy tym Trybunale, to pozwolę sobie w imieniu tych młodych osób, które były w ramach bonusu zadać je od razu i dotyczy wypowiedzi Pana sędziego Patyry, którym powiedział, że ma olbrzymie pretensje w związku z sytuacją w Trybunale i z tymi czterema sędziami, którzy no nie mogą, nie zostali dopuszczeni do orzekania, którzy nie dostają swoich pensji i młodzi ludzie tutaj, niektórzy obecni na kampusie mają poczucie, że koalicja ich opuściła. Czy Pan tak czyta również tę sytuację? No trudno mi powiedzieć, że mam pretensje do sędziego Patyry, bo ja uważam, że żaden minister czy prokurator nie powinien mieć pretensji do żadnego sędziego. Pan sędzia Patyra czekał dosyć długo na to, że prezydent zaprosi go do pałacu, a mieliśmy różne przekazy medialne. Mogłoby być tak, że Pan sędzia Patyra mógł się znaleźć w gronie tych, którzy musieliby składać przysięgę wobec prezydenta, ale w budynku Sejmu. Więc on czekał dosyć długo, część prawników też się tym niecierpliwiła, doczekał się, ale no nie na tym to polega, żeby czekać aż prezydent jaśnie oświecony zaprosi do pałacu. Wydaje mi się, że sędzia Patyra ma trochę wyobraźni i wie dobrze, że sędziowie ci nowo wybrani nie chcą, żeby policja wprowadzała ich do budynku. Chcą to zrobić zgodnie z regułami prawa. Dzisiaj w Trybunale rządzi Pan Święczkowski, ale ma już kilka postępowań karnych, ludzie, którzy wykonują jego polecenia są przesłuchiwani i prokuratura zadziała, to wymaga czasu. Samo wejście sędziów do Trybunału nie oznacza sukcesu tej instytucji, dlatego, że tam musi dojść do pewnego przełomu, który może spowodować zgromadzenie, zgromadzenie sędziów Trybunału. Przełomem jest Pan Berek? Przełomem jest ósmy sędzia. Ja myślę, że Panu Berkowi zrobiono niewielką krzywdę, prezentując go jako jakiegoś znajomego, czy prawą rękę bardzo ważnego polityka, czy ważnych polityków. Ja mogę tylko tyle powiedzieć i uwierzcie mi, widziałem tego człowieka w akcji, potrafi wytknąć każdemu błędy prawne, jest gigantem prawa, nigdy nie należał do żadnej partii i nieważne, czy ktoś zje z jakiej partii, jakiejś partii na rządzie ważnej, mniej ważnej, jeżeli Pan Berek widział, że prawo jest źle tworzone, to on potrafił to powiedzieć głośno, jeszcze z wysoką kulturą osobistą. Więc uważam, że to jest człowiek, który ma sędziowski charakter. Oczywiście jest tak, że my idąc do zmian mówiliśmy, ale musi być karencja. Nawet jest taki zapis w tej ustawie, która nie stała się prawem, bo została wysłana gdzieś tam do kosza przez chyba jeszcze Andrzeja Dudę, przygotowana przez ministra Bodnara, więc tam było tak, że jest karencja 4 lata dla kogoś, kto był w rządzie. Ale jestem absolutnie przekonany, że ci, którzy tworzyli ten przepis, myśleli w kategoriach takiego rasowego polityka, jak była Pani Pawłowicz, Piotrowicz, którzy byli posłami, należeli do partii i wola partii była dla nich najważniejsza, bo pamiętamy Panią Piotrowicz, która powiedziała, ja wiem, że ten przepis łamie konstytucję, ale skoro partia tego wymaga, to ja tak zagłosuję. Więc Berek to jest człowiek, który będzie człowiekiem absolutnie niezależnym i trochę mu zrobiono krzywdę, że powiązano jego kandydaturę z polityką. On rzeczywiście był takim prawnym parasolem ochronnym w różnych instytucjach, których był, bo był szefem rządowego centrum legislacji. Ja nie wiem jeszcze jak przebiegnie jego wybór w Sejmie, natomiast z tych prawników, które znam, to jest wybitna postać i taki niezależny sędziowski charakter. Ale oczywiście ja też przyjmuję tą krytykę z tej strony demokratycznej, że w jakiś sposób może być wiązany, to daje też paliwo przeciwnikom politycznym. Z formalnego punktu widzenia nie ma żadnych przeciwwskazań, jeżeli chodzi o jego umiejętności, predyspozycje, to może być jeden z najlepszych sędziów, jakich trybunał zobaczy. Natomiast tutaj z sędzią Patyrą pozwolę się nie zgodzić i to świadczy o tym, że on jakby pomija wszystko to, co rząd robi. Prawda jest też taka, że ta kwestia wynagrodzenia jest bardzo istotna i trwają bardzo intensywne prace nad tym, jak zgodnie z prawem wynagradzać tych sędziów. Bo wiecie moi drodzy, no wyobraźcie sobie, że macie instytucję i na czele tej instytucji komuś się przewróciło w głowie i mówi, ja nie będę wypłacał pieniędzy tym, którym się należą, bo mam jakieś tam swoje uwarunkowania. I czy państwo ma pozostać wtedy zupełnie bezradne? Więc my podjęliśmy starania i mogę powiedzieć panu sędziemu Patyrze i wam wszystkim, że jesteśmy w bardzo zaawansowanym stadium znalezienia prawnego rozwiązania, kiedy nie ten, który powinien wypłacać, czyli prezes powinien wypłacić, tylko ktoś powinien znaleźć środki, żeby ci ludzie mieli z czego żyć i żebyśmy mogli skutecznie wybierać kolejnych sędziów, bo jeszcze ta większość parlamentarna będzie wybierać w styczniu kolejnego sędziego. Więc ja bym prosił o cierpliwość, oczywiście gdybym wcześniej został ministrem, myślę, że te rzeczy byłyby rozwiązane już dzisiaj, ale muszę mieć ten stan za stany i my go naprawiamy. Dlatego ja się cieszę, że ta akcja odbudowy Trybunału, przywrócenia obywatelom tej instytucji na razie idzie według scenariusza. Więc jak ja słyszę, że coś nam się nie udaje, to odpowiadam tak, bo nie znacie scenariusza. Ktoś mi mówi, ale jaki jest scenariusz? Ja mówię, no na tym polega przewaga partii reżimowych nad demokratami, że oni realizują, a my pokazujemy na dużo wcześniej scenariusze, które później są torpedowane. Więc ja teraz mówię, scenariusze są zgodne z prawem, ale będziemy je pokazywać, jak będziemy realizować. Dzisiaj też miałem takie rozmowy z prokuratorami, a czemu ja nie wiedziałem o tym, że jest przygotowana realizacja, jakby to mówimy w prokuraturze. Czyli to znaczy, że kogoś trzeba zatrzymać, zrobić przeszukanie, postawić zarzuty. Ja mówię nie, nie, nie. To już wiele dobrych akcji prokuratorów i policji spaliło na panewce, bo były przecieki, więc im mniej osób wie, decydują prokuratorzy prowadzący, decydują policjanci, którzy się dowiadują w odpowiednim czasie, jak ma przebiegać akcja. I wtedy jest szansa, że to będzie przynosić efekty. Tak mecenas Dubois na początku tego tygodnia powiedział, że prokuratora jest jak cieknący durszlak. To jest bardzo chyba surowa ocena, ale. Ale wie Pani co, ja tutaj, ponieważ mecena stoi po przeciwnej stronie niż prokurator generalny, ale ja tych przecieków znam bardzo wiele, od momentu, kiedy jestem prokuratorem i wcześniej. Walczymy z tym, wstrzymamy postępowania. Ja miałem też takie przecieki w ministerstwie. Musiało dojść do radykalnych zmian personalnych, przecieki się skończyły. Więc to często po prostu robią ludzie, którzy są przywiązani do poprzedniego systemu, albo którzy sobie robią jakieś policy bezpieczeństwa, gdyby się po wyborach coś zmieniło, to oni powiedzą, ale to my, my, my to wam pomagaliśmy wtedy. Bo jak ludzie myślą nieprawnie, a politycznie, to nie powinni wykonywać tego zawodu sędziego ani prokuratora. Stanawiam się, bo teraz od miesięcy pracujecie i staracie się odwrócić to, co zadziało się przez osiem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, ale cel chyba nie jest tylko, celem chyba nie jest tylko odwrócenie tego, co się zadziało, ale celem powinno być chyba takie uodpornienie państwa, czy stworzenie systemu, który byłby bardziej odporny, jeśli znowu by doszli do władzy. Czy to jest, czy to się da zrobić w demokratycznym państwie? To jest oczywiście potwornie trudne, bo wiecie, to jest tak jak, nie wiem, siedzimy w restauracji i nagle widzimy, że jest jakaś bójka, przychodzą kibole, rzucają krzesłami w gości. I ludzie są sparaliżowani, bo nigdy nie spotkali się z taką sytuacją. Więc można powiedzieć, że myśmy mieli dobre prawo, ale ja uważam, że wielu naszych bardzo mądrych prawników nie było przygotowanych mentalnie na takie powiedzenie niebrutalnej sile politycznej. Bo zwróćcie Państwo uwagę, jak doszło do przejęcia Trybunału, słynni dublerzy. Jak ja słyszałem wypowiedzi prezesa Trybunału ówczesnego, bardzo szanuję tą postać, zrobił bardzo wiele dla Trybunału, ale ktoś wpuścił tych dublerów do budynku. W momencie, gdy my mówimy, oni są nieprawidłowo wybrani i nie są sędziami, później dowiedzieliśmy się to z orzeczenia Kseroflor przeciwko Polsce, że nie są prawidłowo wybrani, nie mogą tworzyć sądu, ale myśmy wtedy apelowali, nie wpuszczajcie dublerów do budynku Trybunału, nie wpuszczajcie neosędziów do budynku Sądu Najwyższego. Jednak fakty były inne. W momencie, gdy zrywało się konstytucyjną kadencję Krajowej Rady Sądownictwa, to ja byłem, była kilka osób, które powiedziało, mamy nie wychodzić z budynku, ale wszystkie osoby powinny wtedy powiedzieć, nie można zerwać konstytucyjnej kadencji zwykłą ustawą, bo to jest naruszenie oczywistej i rażącej konstytucji. Więc nie ma takich zabezpieczeń. Najlepszym zabezpieczeniem jesteście wy wszyscy. Edukacja i siła organizacji pozarządowych i społeczeństwa obywatelskiego. I jeżeli ja dzisiaj na przykład widzę, jak nam bardzo wzrasta w ministerstwie projekt edukacji w szkołach, edukacji młodzieży, czy spotykania się z seniorami, mamy też taki program dla seniorów, to ja widzę, że jeżeli będzie coraz więcej ludzi, którzy rozumieją, że życie w wolności to życie w demokracji, to jest ustrój, jak to mówił klasyk, najgorszy z możliwych, ale lepszego nie wymyślono. Jak komuś się nie podoba, niech jedzie na Białoruś albo do Rosji. Zobaczy wtedy, czy podoba mu się ta nasza kulejąca demokracja, czy też chce państwa reżimowego. Więc my musimy budować odporność społeczną, edukować. I tu słuchajcie, jest ogromna robota dla młodych ludzi. Musicie być takim kagankiem oświaty, to znaczy w swoich środowiskach, próbować tłumaczyć ludziom, także w mediach społecznościowych, jak ważne są takie instytucje, jak właśnie sądownictwo, prokuratura, ich niezależność od władzy politycznej, bo polityka w różnych formach potrafi się wyradzać, ale jak mamy silne te instytucje prawne i to chociażby te kręgosłupy sędziowskie w Trybunale Konstytucyjnym, bo nie wiem, czy Pani zauważyła, jak zaczęliśmy wybierać tych kandydatów na sędziów, później oni zostali już wybrani w Sejmie, to nagle podniosło się różne głosy w świecie prawniczym, a ten to taki, a tu by był lepszy profesor, a tu by był mądrzejszy. Kilku odmówiło wybitnych naukowców, ale ja nie, nie smuciłem się z tego powodu, bo ważne jest, żeby to byli bardzo dobrzy fachowcy, ale żeby to były też bardzo silne kręgosłupy. I jedno, co mogę powiedzieć, nam się udało z tych dotychczasowych kandydatów, to zwróćcie uwagę, oni wszyscy są ze sobą jak jedna pięść, solidarnie trwają przy prawie, mówią jakie są zasady i jak Pan Święczkowski nie dopuszcza jednego, dwóch, czterech, to pozostali mówią, nie wyjdziemy na salę, nie wyjdziemy na salę w Trybunale, dopóki wszyscy legalnie wybrani nie ubiorą tuk. I to jest siła tych charakterów, więc wydaje mi się, że ważny jest dobór jak najlepszych prawników, ale właśnie takich, którzy mają mocne charaktery. Wielu z nich przeszło już ten czas reżimu i nie dało się złamać i to też jest ważne. Mam jeszcze masę pytań, ale już zaraz oddaję głos, zanim to jeszcze wiem, pamiętam o młodych. Chciałem pochwalić się, co nam wyszło dla młodych. Tak i będzie czas. To króciutko bardzo proszę, dlaczego jeszcze nosi Pan dwie czapki, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego? Jaka logika stoi za tym, że jeszcze nie doszło do rozdzielenia, bo rozumiem, że to była, to był też jeden z elementów, tak, które miały być zmienione, ustrojone. Ja odpowiadam na to, że bardzo bym chciał, żeby pod koniec kadencji, jeżeli dotrwam, mógłbym powiedzieć, mamy tą ustawę, my mamy ją gotową, ale ja daję taki przykład. Prokuratura jest jak pacjent po ciężkiej chorobie, który wyjeżdża z ojomu, musi jechać na salę pośrednią, tam musi dojść do siebie, żeby mógł być wypisany ze szpitala, bo jak go od razu z ojomu przewieziemy do wyjścia, to on za progiem się przewróci. Osiem lat było niszczenia prokuratury przez ministra Ziobrę awansami, złym prawem, zastraszaniem, kupowaniem i wielu z tych ludzi jeszcze jest w systemie i nie było rozliczanych do tej pory. Ja doprowadziłem do zmiany rzecznika dyscyplinarnego jak przyszedłem, bo zobaczyłem, że Wydział Spraw Wewnętrznych, który ma rozliczać sędziów, prokuratorów, w połowie składa się z ludzi Ziobry, takich zaufanych, którzy czekają tylko na jego powrót. Rzecznikiem dyscyplinarnym, tym, który stawia zarzuty prokuratorom za ich przewinienia jest człowiek Ziobry. To nie zostało zmienione, więc mnie się udało to zmienić, więc ja chcę, żeby ta prokuratura najpierw się wyleczyła i widzę objawy, widzę dobre objawy. Słuchajcie, te wszystkie zarzuty, no dam, dam Państwu przykład. Brown dostał zarzuty za kwestionowanie komór gazowych. Ja już nie chcę mówić, że musiałem spotkać się z prokuratorem prowadzącym, zapytać go o plan śledztwa i dlaczego tak długo ściąga to, co cały internet widzi, czyli filmik, kiedy on mówi, nie było komór gazowych w Auschwitz, to fake, ale on idąc po te zarzuty znowu naruszył prawo. Dzisiaj już wszczęto mu kolejne postępowanie, wczoraj naruszył, dzisiaj wszczęte postępowanie, więc prokuratura dzisiaj pokazuje, że da się działać sprawnie i szybko i to jest coś, to jest właśnie to, że ludzie poczuli wiarę w to, że tą instytucję da się uzdrowić. Ja też powiedziałem, że chcę konkursów na wyższe stanowiska w prokuraturze. Część prokuratorów powiedziała, no nie, no przecież to tak nie można i widzę bunty, ale wiem, że rzesze prokuratorów, tych, którzy siedzą w pierwszej linii, najwięcej pracują, oni chcą przejrzystych zasad awansu. To teraz półtorej minuty na pochwalenie się i zaraz już przechodzimy. Półtorej minuty to mało. Słuchajcie, udało się dla młodych zrobić kilka rzeczy, głównie dla młodych prawników. Otwarliśmy filię Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Gdańsku. 60 młodych ludzi od marca kształci się tam po to, żeby zostać sędzią lub prokuratorem. Do tej pory te, ta szkoła była tylko w Krakowie. Wielu ludzi z Pomorza, także z okolic Olsztyna rezygnowało z tej ścieżki kariery, bo do Krakowa daleko, a teraz mają w Gdańsku taką możliwość. Znają w Krakowie wstępny, w Gdańsku filia. To jest mój sukces wielki. Chcę w przyszłym roku otworzyć taką samą filię w Poznaniu, bo rzeczywiście w tamtych miejscach po prostu ci ludzie nie idą później do sądów i prokuratur. Skokowo podniosłem stypendium dla tych młodych ludzi, bo słuchajcie, Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury to jest jedyna taka szkoła, do której idziecie po studiach i wam płacą stypendium, czyli płacą wam za to, że się uczycie, podnosicie kwalifikacje. Udało mi się przeprowadzić świetną ustawę, gdzie asystentem sędziego może być student czwartego, piątego roku prawa. Do tej pory było tak, że jak się kończyło prawo, tak było za moich czasów. Najzdolniejsi, którzy szukali sobie już miejsca w zawodach prawniczych szli do kancelarii prawnych, szli do korpo, a w sądzie kim mogli zostać? Protokolantem, maszynistką. Okazuje się, że ja to chcę zmienić i to się udało. Prezydent przeoczył, podpisał ustawę i teraz jak kończycie studia. To było to ogranie prezydenta, o którym Pan ostatnio mówił. Prezydent tak sypie piach w tryby, że myślę, że ktoś z kancelarii to przeoczył. Moi drodzy, mi bardzo na tym zależy, żeby młodzi ludzie, jak kończą studia prawnicze, żeby myśleli propaństwowo, żeby wiedzieli, że mogą być asystentem sędziego. Tam jest już fajna pensja, można pracować oczywiście na część etatu, bo to jest ten przywilej. Uczycie się, zarabiacie, później możecie iść albo zdawać egzaminy do krajowej szkoły, albo wybrać aplikację uzupełniającą. Idziecie na asesora, zostajecie sędzią. Każdy sędzia, który przepracuje 4 lata nabywa uprawnienia radcy prawnego, adwokata, notariusza. Więc ja do Was mam apel. Każdy, kto marzy o karierze państwowca, zapraszamy do Krajowej Szkoły Sądownictw. A teraz Państwa zapraszamy, Was zapraszamy do zadawania pytań. Pytań jest dużo. Bardzo dużo.