Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Kacper Płażyński proponuje zaostrzenie prawa wobec agresywnych psów

Kacper Płażyński proponuje zaostrzenie prawa wobec agresywnych psów

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Tak, możemy? Dobrze, dziękuję drodzy Państwo, że jesteście. Sprawa jest bardzo ważna, bo dotyczy naszego bezpieczeństwa. Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że prawo chroni zwierzęta. W takim sensie, że jeżeli człowiek się znęca nad zwierzętami, to prawo staje w obronie zwierząt. Ale drodzy Państwo, od co najmniej trzydziestu lat w Polsce jest luka prawna, która niestety, ale nie chroni ludzi i też słabszych zwierząt. Dlatego dzisiaj, drodzy Państwo, przedstawiamy Wam projekt ustawy Prawa i Sprawiedliwości o zmianie ustawy o ochronie zwierząt. Ale tak naprawdę chodzi o to, żeby agresywne psy, psy, które mają historię pogryzień, psy, które są niebezpieczne, psy, które w sposób zupełnie niesprowokowany atakują ludzi, zwierzęta, nawet zabijają ludzi, żeby skończyć z tą, drodzy Państwo, farsą, zupełnie absurdalną sytuacją, gdzie te psy tak naprawdę po tych zdarzeniach zostają u właścicieli, u właścicieli, którzy albo nie potrafią, albo nie chcą tych psów upilnować. Bo dzisiaj, drodzy Państwo, prawo w tym zakresie jest niestety, ale zupełnie martwe. Nawet jeżeli pies zabije człowieka w sposób niesprowadowany się na niego rzuci, pogryzie właśnie w takim celu, to nie można tego psa potem odebrać. Jedyną przesłanką do odebrania agresywnego psa, paradoksalnie jest to, kiedy stwierdzi sąd, że człowiek nad tym psem się znęcał, że właściciel nad tym psem się znęcał, jedynie wtedy taki przypadek można orzec. Nie muszę Państwu tłumaczyć, że to jest chory, bo ludzie, którzy czasami ze swojej głupoty, a czasami z jakichś niezrozumiałych cech charakteru mają też często niebezpieczne psy, które zagryzają po kolei inne psiaki, bo też znamy takie historie o psach, które zabijają inne psy seryjnie i wiecie, co się wtedy, drodzy Państwo, dzieje z tymi psami? Ci właściciele dostają mandaty w wysokości do tysiąca złotych, a ten pies, już nie będę mówił o konkretnych rasach, robi po prostu dalej to, co robił do tej pory. Czy myślicie, drodzy Państwo, że sytuacja tego kierowca, kierowcy TIR-u w zeszłym roku, w październiku, nagłośniona przez Was bardzo słusznie, który poszedł w przerwie od pracy na grzyby do lasu i tam spotkał trzy belgijskie owczarki? Myślicie, drodzy Państwo, że to była pierwsza sytuacja? Nie, te psy już wcześniej wielokrotnie gryzły w sposób poważny ludzi. Ludzie trafiali na wiele dni do szpitala, ale co się z tymi psami działo? Psy wracały do właściciela, bo takie mamy dzisiaj w Polsce prawo i my dzisiaj chcemy temu powiedzieć basta. Dlatego proponujemy przepisy, w których prokurator może wydać postanowienie przy takiej sytuacji, po zasięgnięciu opinii biegłego behawiorysty albo opinii powiatowego lekarza weterynarii o odebronie takiego psa i skierowania go do schroniska dla zwierząt albo do organizacji, fundacji, która takimi psami się zajmuje i co bardzo ważne, bez prawa do następnej adopcji. Drodzy Państwo, za każdym razem, jak kolejne zdanie wyjaśnienia, o co nam chodzi tutaj do Państwa kieruje, to sobie zdaję sprawę, że mamy kolejne absurdy, z którymi musimy walczyć, bo wiecie Państwo dzisiaj, że nawet jak właściciel zrzecze się psa, który zabił innego człowieka, na przykład niemowlę, bo z taką sytuacją też mieliśmy do czynienia, że pies, który był grzeczniutki, pewnego dnia podszedł do swojego podopiecznego, czy nie wiem jak to nazwać, dzieciątka, niemowla w rodzinie i po prostu je zagryzł. I ten pies, Drodzy Państwo, jeżeli właściciel się zrzecze do niego praw, trafić może do schroniska, a potem w tym schronisku nie ma żadnych procedur co robić dalej i taki pies potem może trafić do kolejnej rodziny. Zupełnie nieświadomie nawet, jakiego psa bierze do siebie, bo nie ma żadnych obowiązków mówiących o tym, że taki pies musi być jakoś oznaczony, czy cokolwiek. Dlatego, Drodzy Państwo, my przygotowaliśmy ustawę, która sprawia, że kiedy mamy do czynienia z takimi niebezpiecznymi zwierzętami, których nie da się wyprostować albo nawet nie ma co ryzykować ich wyprostowanie, bo może dojść do kolejnej tragedii, po prostu nie pozwalamy na to, żeby potem znowu można było je adoptować. Ale, Drodzy Państwo, zdajemy sobie sprawę, że też sytuacje są różne. Dlatego to nie tylko chodzi o to, żeby była ta ostateczna sankcja w postaci odebrania psa, ale żeby też prawo poradziło możliwość dla prokuratura, znowu po wcześniejszej opinii biegłego behawiorysty, zastosować ewentualnie też lżejsze środki, na przykład obowiązek trzymania psa poza terenem zamieszkania na łańcuchu, obowiązek używania kagańca, bo dzisiaj może Państwa też znowu zadziwię. Ja byłem niezwykle zdziwiony, kiedy zgłosiła się do mnie Pani Justyna Oleś-Biernecka, która w sposób bardzo solidny od wielu lat dokumentuje i zajmuje się takimi sprawami, która jest inicjatorką Akcji Społecznej Stop Agresji Psów i która uświadomiła mi, Drodzy Państwo, że dzisiaj nie ma żadnych przepisów w Polsce powszechnie obowiązujących, które wymagałyby, żeby psy, nawet tych takich najostrzejszych ras, na przykład musiały być na smyczy albo w kagańcu. No nie ma takich przepisów w Polsce. Są ewentualnie przepisy prawa miejscowego, ale które przez sądy, jeżeli nawet są, to potem są podważane z tego względu, że sądy wskazują na to, że nie ma takiej delegacji ustawowej, żeby samorządy nawet mogły takie przepisy wprowadzać w życie. Paragraf 22 na naszym bezpieczeństwie, Szanowni Państwo, i zamierzamy to zmienić. Zamierzamy to zmienić, mam nadzieję, szybko, żeby psy, które już atakowały, które mają stwierdzono przez biegłych do tego powołanych, że dalej będą niebezpieczne i dalej będą zabijać, gryźć, żeby wspólnie tutaj w Parlamencie Polskim niezwłocznie szybko tę legislacyjną procedurę przeprowadzić, bo chodzi po prostu o nasze życie, zdrowie, nasze ludzi, ale też innych zwierząt, które cierpią w wyniku albo po prostu choroby tych psów, albo nieodpowiedzialności ich właścicieli. Pani Justyno, przekazuję pani głos. Dzień dobry. Nazywam się Justyna Oleś-Bernacka. Reprezentuję inicjatywę obywatelską Stop Agresji Psów. Celem tej akcji jest uświadomienie społeczeństwa o problemie, jakim są psy stwarzające zagrożenie. Ten problem nie dotyczy tylko ludzi. W dużej mierze ten problem dotyczy innych zwierząt, które bardzo często padają ofiarom ataku. Żebyście państwo zrozumieli, z czym mamy do czynienia, trzeba być świadomym, że tak jak wspomniał poseł, dzisiaj nie ma żadnej możliwości odebrania psa za agresję. Co to znaczy w praktyce? Jeśli w państwa otoczeniu, na osiedlu, w bloku, w klatce jest pies, który regularnie atakuje ludzi, zwierzęta, nie ma dosłownie żadnej możliwości odebrania takiego psa. Nie ma, nie istnieje. Skala ataku, skala państwa obrażeń, śmierć państwa zwierząt nie ma żadnego znaczenia. Tutaj warto jeszcze podkreślić, że dopuszczenie do sytuacji, kiedy pies zostaje zagryziony przez psa stwarzającego zagrożenie, jest to zwykłe wykroczenie. Mandat maksymalnie tysiąc złotych. Druga rzecz, z której praktycznie nikt sobie z państwa nie zdaje sprawy, od 20 lat w Polsce nie można zgodnie z prawem usypiać osobników nadmiernie agresywnych. Nawet jeśli opinia biegłych jasno wskazuje, że te psy stwarzają realne zagrożenie. Co się dzieje z takimi psami? Nic. Albo zostają u właściciela, ponieważ nie można odebrać takich psów, albo jeśli się ich zrzeknie, trafiają do adopcji do kolejnej osoby. Ten pies, który dokonał śmiertelnego ataku, który ma negatywną opinię biegłych, nie musi nosić kagańca, nie musi chodzić na smyczy, a co najważniejsze, może przebywać w dowolnej przestrzeni publicznej. W parkach, w restauracjach, w galeriach handlowych. Przytoczę może tutaj dosłownie kilka przypadków. Niedaleko trzeba szukać. Spróbuję ostatnie dwa miesiące. Gmina Maciowakrze. Dziewięcioletni chłopiec wybiera się na rower. Zostaje zaatakowany przez dwa owczarki niemieckie, które opuszczają niezabezpieczoną posesję. Psy próbują dosłownie rozszarpać dziecko. Ojciec, który jest przy zderzeniu, próbuje chronić syna. Pomagają świadkowie zderzenia. Ale mało tego. Przy tym zderzeniu jest właścicielka tych psów. Właścicielka nie potrafi nad własnymi psami, którymi się opiekuje, zapanować ani przerwać ataku. Dziecko w stanie krytycznym trafia do szpitala. Jego życie jest zagrożone. Obecnie będzie wymagać długotrwałego leczenia oraz bardzo kosztownej rehabilitacji. Nie wiem, czy uda mu się w pełni wrócić do zdrowia. Kolejny przypadek. Cały czas z tych wakacji. Zwierzyniec. Czteroletnie dziecko czeka w kolejce po lody z babcią. Nagle zostaje zaatakowany przez psa w typie rasy niebezpiecznej. Ta sama sytuacja. Świadkowie zderzenia próbują uwolnić dziecko ze szczęk psa. Mało tego. Na miejscu zdarzenia pojawia się właściciel tego psa. I nie potrafi przerwać ataku własnego psa. Znowu. Ma psa, nad którym nie potrafi zapanować. W końcu ktoś używa szczotki od kija, wkłada do pyska tego psa i ten pies na chwilę puszcza ofiarę i wtedy można dziecko wyciągnąć. Tak jak wspomniałam, bardzo dużo zwierząt pada ofiarom ataków. Niestety nikt takiego rejestru nie prowadzi. O takich zdarzeniach dowiadujemy się od ofiar albo dzięki państwu, czyli dzięki mediom, które informują. Przykład znowu z tych wakacji. Gmina Nowy Dwór. Mieszkańcy obawiają się psów w tej pieraznie bezpiecznej, które mieszkają na jednej z posesji. Jeden z tych psów opuszcza posesję, wchodzi na czyjąś prywatną posesję, zagryza psa, który tam odpoczywa. Tego samego dnia opuszcza tę posesję, udaje się na kolejną. To jest tylko z jednego dnia. Trzy psy zostały zaatakowane tylko jednego dnia. Takich wypadków jest bardzo wiele. Szczególnie teraz warto przyjrzeć się sprawom śmiertelnych pogryzień, zwłaszcza, że kilka psów mamy teraz pod obserwacją. Owczarki belgijskie z Zielonej Góry. Krosno-odrzańskie, gdzie Amstaff końcem 2025 roku zagryzł mężczyznę niesprowokowany. Oraz przykład Bluteriera, który zagryzł 7-tygodniową dziewczynkę domownika. Ten pies był oswojony z dzieckiem. Dobrze reagował na dziecko. Wszystkie te psy miały negatywną opinię biegłych, którzy uznają, że dalej stanowią zagrożenie. Na ten moment co się stanie z tymi psami? Zostaną u właścicieli lub trafią do adopcji, jeśli ci właściciele tych psów się zrzakną. To jest szaleństwo, drodzy państwo. To jest szaleństwo, z którym trzeba skończyć. To nie jest tak, że my nie lubimy psów. Ja sam jestem psiarzem. Pani Justyna też bardzo lubi psy. Prawda, pani Justyna? Osoby, które zgłaszają się do akcji stop agresji psów to są właściciele innych zwierząt, które są oburzeni tym, że nie mogą wyjść spokojnie na spacer i obawiają się o zdrowie i życie swoich psów, członków rodzin. Ale pora po prostu pewne rzeczy poukładać. Tak jak w zdrowym, normalnym społeczeństwie one powinny być poukładane. Nie może być tak, że my będziemy bać się wychodzić na spacer z dziećmi. Nie może być tak, że będziemy się bać wychodzić z naszymi może mniejszymi psami, że zobaczymy jakąś bestię, która już nieraz inne psy czy ludzie atakowała. No po prostu trzeba położyć temu tamę i właściwie to uporządkować i dać po prostu polskim organom władz wykonawczych, jak prokuratura odpowiednie narzędzia do tego, żebyśmy mogli czuć się bezpieczniej w miejscach, gdzie mieszkamy, gdzie chodzimy, gdzie spacerujemy z naszymi rodzinami. To jest, drodzy państwo, tak proste. Czy mają państwo jakieś pytania? Nie ma pytań. W takim razie bardzo państwu dziękuję. I liczę na państwa wsparcie w tej sprawie, że rzeczywiście przy pomocy mediów uda się to szybko przeprowadzić, a nie, że ten projekt ustawy trafi do zamrażarki na następne lata. Krzysztof Nowina, Konopka jeszcze w Polsce. Pytanie. Może do tego projektu należałoby dodać to, co jest praktykowane w wielu krajach Europy Zachodniej, czyli obowiązkowe OC dla właścicieli psów uznane z katalogu agresywnych, też mieszańców tych ras, co być może rozwiązałoby jakoś część przynajmniej tego problemu? Jest to oczywiście kwestia jak najbardziej w mojej ocenie rozsądna i do dyskusji. Natomiast chcieliśmy stworzyć taki projekt, który w miarę szybko by załatwił takie newralgiczne kwestie bezpieczeństwa i zrobić to w taki sposób, żeby tam było jak najmniej tematów, które mogłyby być dla posłów z innych klubów w jakikolwiek sposób kontrowersyjne. Dlatego, żeby po prostu chronić nasze życie i zdrowie jak najszybciej się da. Chociaż zgadzam się z panem redaktorem. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo.