Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o lobbingu, demografii i emeryturach
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podczas spotkania publicznego mówiła o dyrektywie platformowej, relacjach państwa z biznesem, kryzysie demograficznym i przyszłości systemu emerytalnego. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej przedstawiła także stanowisko w sprawie wieku emerytalnego kobiet, urlopów menstruacyjnych, zdrowia psychicznego młodzieży i programu in vitro.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wyjaśniła, dlaczego Ministerstwo Pracy nie prowadziło rozmów z Pyszne.pl przed przygotowaniem projektu ustawy wdrażającej unijną dyrektywę platformową. Podkreśliła, że przedsiębiorcy mogą zgłaszać uwagi w transparentnych konsultacjach, ale nie powinni pisać przepisów obowiązujących wszystkich. W tym kontekście odniosła się także do sprawy Zonda Krypto i zapowiedziała potrzebę aktualizacji przepisów antylobbingowych.
Minister sprzeciwiła się obwinianiu młodych kobiet i mężczyzn za niski poziom urodzeń. Jej zdaniem państwo powinno usuwać bariery związane z brakiem mieszkań, niestabilnym zatrudnieniem, dostępem do opieki nad dziećmi i leczeniem niepłodności, zamiast ingerować w prywatne decyzje dotyczące rodzicielstwa.
Dziemianowicz-Bąk stanowczo odrzuciła pomysł uzależniania wieku emerytalnego od liczby dzieci lub rodzicielstwa. Dopuszcza natomiast rozmowę o stopniowym zrównaniu wieku emerytalnego w dół oraz popiera emerytury stażowe dla osób, które wcześnie rozpoczęły ciężką pracę. Wskazała również na skrócenie czasu pracy i nowe technologie jako sposoby wspierania dłuższej, dobrowolnej aktywności zawodowej.

W rozmowie pojawiły się także pytania o urlopy menstruacyjne w Ochotniczych Hufcach Pracy, dostęp do psychologów w szkołach, regulację zawodu psychologa, świadczenia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami oraz rozszerzenie programu in vitro. Minister zapowiedziała dalsze prace nad systemem wsparcia i dialog z Ministerstwem Zdrowia. Obejrzyj nagranie i poznaj szczegóły odpowiedzi.
Dyrektywa platformowa i lobbing
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wyjaśniła, dlaczego Ministerstwo Pracy nie prowadziło rozmów z Pyszne.pl przed przygotowaniem projektu ustawy wdrażającej unijną dyrektywę platformową. Podkreśliła, że przedsiębiorcy mogą zgłaszać uwagi w transparentnych konsultacjach, ale nie powinni pisać przepisów obowiązujących wszystkich. W tym kontekście odniosła się także do sprawy Zonda Krypto i zapowiedziała potrzebę aktualizacji przepisów antylobbingowych.
Demografia i polityka rodzinna
Minister sprzeciwiła się obwinianiu młodych kobiet i mężczyzn za niski poziom urodzeń. Jej zdaniem państwo powinno usuwać bariery związane z brakiem mieszkań, niestabilnym zatrudnieniem, dostępem do opieki nad dziećmi i leczeniem niepłodności, zamiast ingerować w prywatne decyzje dotyczące rodzicielstwa.
Wiek emerytalny i emerytury stażowe
Dziemianowicz-Bąk stanowczo odrzuciła pomysł uzależniania wieku emerytalnego od liczby dzieci lub rodzicielstwa. Dopuszcza natomiast rozmowę o stopniowym zrównaniu wieku emerytalnego w dół oraz popiera emerytury stażowe dla osób, które wcześnie rozpoczęły ciężką pracę. Wskazała również na skrócenie czasu pracy i nowe technologie jako sposoby wspierania dłuższej, dobrowolnej aktywności zawodowej.

Wsparcie społeczne i zdrowie psychiczne
W rozmowie pojawiły się także pytania o urlopy menstruacyjne w Ochotniczych Hufcach Pracy, dostęp do psychologów w szkołach, regulację zawodu psychologa, świadczenia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami oraz rozszerzenie programu in vitro. Minister zapowiedziała dalsze prace nad systemem wsparcia i dialog z Ministerstwem Zdrowia. Obejrzyj nagranie i poznaj szczegóły odpowiedzi.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wzywa do ratowania porodówki w Strzelinie
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o 'ręce wdowie' i ochronie seniorów
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk pyta o brak 13 tys. nauczycieli
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wzywa rząd do finansowania kosztów stałych
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: Lewica uderza w śmieciówki
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: Popiera surowsze kary, alarmuje o protestach
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
VideoParlament
Rafał Trzaskowski: Kampus Polska Przyszłości rusza w Olsztynie
Jakub Rutnicki
Jakub Rutnicki żąda działań w sprawie Radosława Piesiewicza
Mariusz Gosek
Mariusz Gosek ostro o Kampusie Polska i segregowaniu mediów
Kacper Płażyński
Kacper Płażyński proponuje zaostrzenie prawa wobec agresywnych psów
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki zaprasza na Narodowe Czytanie 2026
Paweł Szrot
Paweł Szrot: Gawkowski może być za cienki na Facebooka
Artykuły
Transkrypcja
To już my, tak? Dobrze, wspaniale.
Bardzo cieszę się, że tutaj jesteśmy zgromadzeni tak licznie.
Ja nazywam się Marta Nowak, jestem z Gazeta.pl.
Mam ogromną przyjemność rozpocząć to spotkanie z panią minister
Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Agnieszką Dziemianowicz-Bąk.
Dzień dobry.
Formuła wydaje mi się, że jest znana i niekontrowersyjna.
Najpierw ja zacznę, ja będę miała mikrofon,
potem zapraszam do pytań.
Chciałabym zacząć od takiego tematu,
który wydaje mi się głośny ostatnio.
Chciałabym się być może od niego bardziej odbić,
niż rozmawiać stricte o nim.
Chodzi o dyrektywę platformową Pyszne.pl
i generalnie relacje resortu i biznesu,
które wydają mi się interesujące dosyć.
Dla osób, które nie znają sprawy, to może trzy zdania wprowadzenia.
Otóż Pyszne.pl ogłosiło ostatnio,
że rozwiąże umowy ze swoimi kurierami
i że będzie teraz z nimi współpracować poprzez partnerów flotowych.
Po tym w Pyszne.pl rozpoczęły się kontrole Państwowej Inspekcji Pracy.
Pyszne.pl wystosowało list otwarty do ministry pracy,
pytając czemu te kontrole
i apelując o dialog branżowy z właśnie platformami,
partnerami flotowymi itd.
w sprawie zatrudniania kurierów.
Chciałabym właśnie zapytać trochę o to,
jak to wygląda z perspektywy resortu,
mając też w pamięci, że za kilka miesięcy
będziemy musieli wdrożyć jako Polska dyrektywę platformową unijną.
Ale też chciałabym zapytać,
dlaczego resort i przedsiębiorcy nie mogą żyć w zgodzie?
Dziękuję za to takie otwierające i myślę gorące pytanie.
Dziękuję też za zaproszenie.
Cieszę się, że mogę tutaj z państwem z wami być
i trochę opowiedzieć o kuchni pracy, ministerstwa pracy,
ale także o takich wyzwaniach,
w których z pewnością jest dialog z światem pracy i gospodarki.
To znaczy z przedsiębiorcami, pracodawcami,
ale także z związkami zawodowymi i pracownikami.
Bo oczywiście Ministerstwo Pracy w mojej ocenie
jest przede wszystkim ministerstwem,
które musi się upominać o jakość tej pracy,
dobrostan pracowników.
Ale nie da się tego robić bez uwzględnienia
także perspektywy i tego kontekstu biznesowego,
czyli tych, którzy miejsca pracy tworzą,
pracę oferują, z pracy pracowników korzystają.
To nie jest tak, że Ministerstwo Pracy
żyje w jakimś permanentnym konflikcie
z biznesem czy z przedsiębiorcami,
bo to w ogóle nie jest relacja emocjonalna.
To nie jest tak, że będziemy żyć w przyjaźni albo w konflikcie.
Ministerstwo Pracy jako jeden z resortów państwa,
jako jeden z organów państwa jest odpowiedzialny za to,
żeby państwo realizowało swoje konstytucyjne ustawy,
sprawowe obowiązki i zapewniało pewną równowagę sił
w tym nierównym z definicji układzie,
jakim jest układ pracownik i pracodawca.
Jeżeli chodzi konkretnie o dyrektywę platformową,
to po pierwsze warto podkreślić,
że ta dyrektywa została przyjęta
na poziomie europejskim przy aktywnym
i jednoznacznym poparciu Polski,
polskiego rządu, obecnego rządu,
bo widzimy od lat potrzebę uregulowania
tej takiej zupełnie nieuregulowanej strefy,
jaką jest praca czy to kurierów, czy kierowców.
To nawet nie jest uśmieciowienie,
bo tym czym jest śmieciowe zatrudnienie,
to wszyscy wiemy, to wypychanie na umowy,
zlecenia na umowy o dzieło.
Bardzo często w tej branży platformowej
pojawiają się jeszcze bardziej absurdalne pomysły,
jak na przykład umowa wynajmu hulajnogi,
na której później jeździ kurier.
Więc to jest taka udawana relacja biznesowa.
No i zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym
widzimy potrzebę, żeby to uregulować
i przygotowujemy się do tej regulacji.
Przygotowaliśmy projekt ustawy,
ustawa trafiła do konsultacji i to jest ten moment,
kiedy w sposób transparentny, jasny,
wszyscy aktorzy sceny publicznej
i związki zawodowej, pracownicy i pracodawcy,
i biznes, i ta konkretna spółka,
i wszystkie inne spółki
mogą zająć stanowisko.
Natomiast nie ma i ja nie widzę takiej możliwości,
żeby jakikolwiek przedstawiciel biznesu
miał zajmować swoje stanowisko,
zanim ten projekt powstał.
A tutaj mam takie wrażenie,
i czytam w doniesieniach prasowych,
czy listach tej konkretnej spółki,
oburzenie, dlaczego Ministerstwo Pracy
nie chciało się spotkać z tą spółką,
zanim ten projekt ustawy powstał.
No nie chciało się spotkać, dlatego,
że to nie biznes będzie pisał projekty ustaw.
Biznes może się do nich odnieść,
biznes może zgłosić uwagi,
biznes może wyrażać oczekiwania, to jest normalne.
Ale jeżeli dochodziłoby do jakichś spotkań
ministra pracy z tym czy innym przedstawicielem biznesu,
a potem powstawałaby ustawa,
to przepraszam, ale mielibyśmy sytuację,
jak w tej chwili czytamy o Zonda Krypto.
Tak, że poseł Prawa i Sprawiedliwości
pojechał sobie na Ibizę, tam się spotkał z szefem
Zonda Krypto, potem przyjechał do Polski
i w sposób magiczny pojawiły się poprawki
dokładnie zgodne, zgłoszone przez tego posła,
dokładnie zgodne z intencją biznesu.
Przepraszam, ale to jest po prostu lobbing.
Jak coś wygląda jak lobbing,
jak coś ma skutki jak lobbing,
to to jest lobbing, a państwo nie jest od tego,
ani organy państwa, żeby temu lobbingowi ulegać.
I my jako Ministerstwo Pracy
ulegać temu lobbingowi nie będziemy,
niezależnie od tego, jakie lamenty
jaka spółka będzie podnosiła
i jakie listy będą pisane.
Na wszystkie listy, które do nas trafiają, odpowiadamy,
ale przede wszystkim zapraszamy do
rzetelnych, transparentnych konsultacji,
uwag i tak to po prostu jest.
Bo zbyt często
słyszymy, czytamy, dowiadujemy się,
że jakiś biznesmen, jakiś
przedsiębiorca chciałby pisać przepisy,
które później obowiązują.
To tak nie działa, bo państwo ma działać w interesie
wszystkich grup społecznych,
a nie jakiejś jednej konkretnej prywatnej firmy.
A czy...
Tak zastanawiam się teraz, kiedy rozmawiamy
już w takich dużych
ogólnikach, to znaczy
rozmawiamy o całym biznesie, a nie o jednej
konkretnej spółce czy branży. Czy
są też jakieś inne
przypadki, kiedy do Ministerstwa
Pracy puka biznes
i pyta o konsultacje
w jakiejś sprawie, a resort pracy mówisz, że nie?
Tak.
Oczywiście, że tak. I myślę, że nie tylko do
Ministerstwa Pracy pojawiają się
takie próby
i to nawet nie ma co liczyć na to, że się nie będą
pojawiały zaproszenia na konferencje,
czasami do udziału w jakimś panelu,
czasami
właśnie jakiegoś spotkania.
Takie propozycje będą się pojawiały,
nie bądźmy naiwni,
ale obowiązkiem państwa, obowiązkiem
pozycjom nie ulegać. Tym jakimś
ofertom nie dać się
skusić
i być takim wyczulonym
na to, kiedy to się może
pojawić. Ja staram się zresztą, przy okazji
tej dyrektywy platformowej, skierowałam
do odpowiednich
organów taką
prośbę o uwrażliwienie wszystkich
aktorów, wszystkich innych resortów
na możliwe jakieś wpływy,
czy próby wpływania.
One będą, tylko musimy być
na to odporni.
Ja to zresztą uważam, że chyba powinniśmy
zastanowić się i pochylić
nad anty-lobbingowymi przepisami.
Bo teoretycznie my je mamy.
Teoretycznie jest tak, że jak ktoś jest lobbystą
zarejestrowanym, to powinien się wylegitymować
i mieć swoje miejsce w całym tym procesie
także parlamentarnym.
Tylko z mojego doświadczenia, jak tak patrzę,
to ci oficjalni lobbyści
to gucio mogą i żadnego
lobbyingu realnego nie robią.
Ci prawdziwi
to są ci, o których nikt nie wie, albo dowiadujemy się,
kiedy wyjdzie na jaw jakaś
afera. Myślę,
że w 2026,
czy 2027 roku
to jest taki czas na jakąś
aktualizację przepisów anty-lobbingowych,
żeby się po prostu przed tym lepiej
chronić. Bo czasem to jest lobbying w interesie
jakiegoś biznesu. Ale można sobie wyobrazić
lobbying,
który zagraża bezpieczeństwu,
suwerenności, suwerenności technologicznej
i to się
robi wtedy już naprawdę niebezpieczny,
nie tylko ekonomicznie, no ale także,
jeżeli chodzi o takie bezpieczeństwo wewnętrzne.
Chciałabym przeskoczyć teraz z pracy
do rodziny. Skoro
mamy tylko my na rozmowie
jakieś 30 minut, a resort jest szeroki.
Ostatnio,
ostatnie miesiące, tak w zasadzie mam wrażenie, że
w Polsce organizuję trochę debatę,
którą,
w której pytanie zadawane
często brzmi, dlaczego Polki nie chcą
mieć dzieci? Ja bym to pytanie trochę
zmieniła, ponieważ, o ile
dobrze pamiętam, to dziecko nie rodzi się z
inicjatywy jednej osoby zazwyczaj
i jej tylko mocą
biologiczną. Więc
dlaczego w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci?
Czy
są jakieś plany,
pomysły na to, jak te sytuacje
zmienić, jak ten kryzys demograficzny
największy od II wojny światowej, w którym jesteśmy
odwrócić? I też być może
przekornie zapytam, czy to jest
konieczne, żeby te Polki więcej dzieci rodziły?
Przede wszystkim
zgadzam się, że ta debata się
toczy i oczywiście debata o demografii
jest ważna, demografia jest
istotna i dla
rynku pracy, i dla
zabezpieczenia emerytalnego itd.
Ale
ja się bardzo zrzymam, jak słyszę
to takie piętnowanie, czy to
młodych kobiet, częściej kobiet, ale młodych
mężczyzn też, po prostu młodych ludzi,
że są tacy źli, bo
nie chcą mieć dzieci.
I uważam, że to jest
przede wszystkim w pierwszej kolejności zawsze prywatny
wybór każdej młodej osoby,
każdej kobiety, każdego mężczyzny, czy
chce, jak chce żyć, z kim chce żyć, czy
chce zakładać rodzinę, czy jej zakładać
nie chce. Zadaniem państwa
i obszarem, którym państwo powinno się interesować,
bo nie indywidualnymi wyborami ludzi,
ale obszarem, którym państwo musi się interesować
jest to, żeby każdy, kto chce
założyć rodzinę, każdy, kto chce
mieć dziecko, miał
do tego jak najlepsze możliwości.
Jeśli przeszkodą są
problemy zdrowotne, mamy
program In Vitro, finansowany
z budżetu państwa i wsparcie w leczeniu
niepłodności.
A wiemy, że tak jest.
Jednym z głównych
problemów jest lęk przed brakiem
mieszkania, brakiem dachu nad głową,
przed brakiem miejsca,
w którym to dziecko można wychować,
tę rodzinę można założyć. To rolą
państwa jest zwiększenie dostępności
tych mieszkań, dlatego
budujemy mieszkania, dlatego chcemy
oferować mieszkania na wynajem, tak, żeby
były dostępne, żeby młodzi ludzie,
jeśli rozważają założenie rodziny,
to mieli to poczucie komfortu,
że mają gdzie ją
zakładać. Wiemy także, że
przeszkodą, czy jedną z
obaw młodych ludzi, młodych kobiet
przed założeniem
rodziny, przed rodzicielstwem
jest lęk o
stabilną pracę. Dlatego
właśnie z taką determinacją walczymy
z umowami śmieciowymi, z niestabilnymi formami
zatrudnienia, upowszechniamy
umowy o pracę, wzmacniamy Państwową
Inspekcję Pracy. To nie jest tylko
reforma, czy działanie
z zakresu rynku pracy, to jest
także działanie z zakresu polityki
rodzinnej, bo żeby zdecydować
się na rodzinę, trzeba mieć poczucie
bezpieczeństwa dla siebie i
dla tego kogoś, kto ma przyjść
na świat. A jest fundamentalna
różnica między umową o zlecenie, umową o
dzieło, a umową o pracę, jeżeli chodzi o te kwestie
rodzicielskie. To się nazywa na przykład urlop
macierzyński, albo czas na opiekę
nad dziecko, albo pewność o tym, że nie straci
mama czy tata z dnia na dzień
pracy, tylko jeśli już będzie
miała ją stracić, no to nie wiem, będzie jakiś okres
wypowiedzenia, będą jakieś
bezpieczniki. To są rzeczy,
które państwo może robić. Państwo
może i powinno i tworzy
miejsca w usługach opiekuńczych.
Wspiera instytucje
opieki nad małym dzieckiem. Doprowadziliśmy
do tego, że żłobki są de facto w Polsce
skarmowe. Dzięki
programom, dzięki dofinansowaniu,
dzięki dofinansowaniu, czy to
na opiekę niani, czy właśnie na miejsce
żłobka. I to są zadania państwa.
Ale zadaniem państwa nie jest mówienie,
że kobiety nie rodzą dzieci,
bo piją za mało albo piją za dużo.
Już nie pamiętam, który z prawidłowych
polityków powiedział, że za mało czy za
dużo. Ale nie, to nie przez alkohol lub
jego brak mamy taką, a nie
inną sytuację demograficzną. Mamy
taką, a nie inną sytuację demograficzną przez
wieloletnie zaniedbania, jeżeli chodzi
o usługi publiczne, jeżeli chodzi
o politykę rynku pracy, jeżeli chodzi
o politykę mieszkaniową. Te zaniedbania
zaczynamy odwracać.
Odwracamy je
tak od dwóch lat, więc pewnie na
efekty jeszcze trzeba będzie poczekać.
Ale też nie ma co łudzić się,
że te efekty będą jakieś spektakularne
i nagle zmieni się
styl życia, sposób funkcjonowania
i każda młoda osoba
będzie miała trójkę dzieci,
bo to się po prostu nie dzieje.
To są trendy w całej
Europie i we wszystkich państwach
rozwijających się. Natomiast te
bariery, które są, po prostu musimy
likwidować i to konsekwentnie
robimy bez wtrącania się
w czyjeś prywatne, indywidualne decyzje,
bo jak ktoś nie chce mieć dzieci,
to niech ich nie ma, jeżeli jest to jego
wybór. Ale jeżeli chce,
to nie rzucajmy mu kłód pod nogi, tylko je usuwajmy.
Tak, ja jeszcze chciałabym pociągnąć
przez chwilę ten temat, bo przypomniało mi się w trakcie
tego, gdy pani ministro
odpowiadała na pytanie, jak
nagrałam taki materiał
po tym, jak premier
Donald Tusk powiedział w wywiadzie
dla Timesa, że
młodzi ludzie są,
brakuje im poczucia odpowiedzialności. Tutaj upatrywał
jakichś przyczyn związanych
z kryzysem
demograficznym. Wtedy
sporo osób napisało mi, że
to jest trend właśnie w całej Europie,
że to nie jest tak, że jak będzie
stabilna praca, że jak będą mieszkania, to nagle
ludzie zaczną te dzieci mieć, że
w Szwecji też przyrost naturalny się zmniejsza
i tak dalej. Więc
chciałabym zapytać,
zakładając, że ten trend się
nie odwróci, zakładając, że będziemy
mieli coraz mniej
dzieci, czy będziemy mieli coraz
mniej ludzi w Polsce,
czy da się, czy Polska
upadnie? Może tak powiedzmy.
Czy da się jakoś tak,
wiedząc, że jesteśmy w kryzysie,
ułożyć nasze zabezpieczenia
społeczne, ułożyć
rolę państwa, żebyśmy
dalej trwali
tutaj jako naród,
jako naród, czy jako
wspólnota, bez jakiejś
zapaści w komforcie życia,
w warunkach życia?
Polska nie tylko nie upada, ale
Polska jest
wspaniałym miejscem do życia.
Jest nie tylko dwudziestą gospodarką
świata, ale także miejscem, które
na miejsce do swojego życia wybiera
coraz więcej ludzi.
To już nie mamy problemu
masowej emigracji,
wyjazdów młodych ludzi za pracą,
czy to na wyspy brytyjskie,
czy gdziekolwiek indziej.
Raczej obserwujemy powroty,
ale także przyjazdy innych
obcokrajowców
i wybieranie życia w Polsce.
Wzrasta jakość
życia, rosną wynagrodzenia,
to poczucie bezpieczeństwa rośnie,
więc w żadnym wypadku Polska nie upada. Natomiast
oczywiście, że polityka demograficzna
to nie jest tylko polityka
prodzietnościowa, czy taka, która ma
zachęcać, czy ułatwiać decyzję o
rodzicielstwie. Polityka demograficzna musi
patrzeć na to, jak faktycznie
wygląda struktura demograficzna
i zastanawiać się, w jaki sposób odnaleźć się
w tej rzeczywistości
i dostosowywać też tę rzeczywistość
do tych
wyborów społecznych.
Od drugiej strony
mamy dzietność, oczywiście ułatwianie
instytucje opiekuńcze,
budowa mieszkań, stabilna
praca. Ale od drugiej, demografia
to jest także fakt, że społeczeństwo się starzeje,
że mamy coraz więcej osób
w wieku emerytalnym, przedemerytalnym,
poemerytalnym, w wieku
senioralnym, które
cały czas chcą być
aktywne w życiu społecznym, w życiu kulturalnym,
ale także w życiu zawodowym.
Chcą, coraz częściej
deklarują, że chciałyby
na przykład dłużej pracować. Nie zawsze
mają do tego możliwość, nie zawsze
ten rynek pracy
stwarza warunki, które pozwalają im
faktycznie dłużej,
na przykład pozostawać dłużej w aktywności
zawodowej. Jakie mamy na to
odpowiedzi? Po pierwsze, jedna
z odpowiedzi jest taka obiektywna, przychodząca z zewnątrz.
To są nowe technologie,
to jest automatyzacja, to jest wsparcie
technologiami cyfrowymi,
które dobrze wykorzystane, nie wpuszczone na żywioł,
na wolny rynek, tylko dobrze
wykorzystane, mogą być wsparciem
dla tych starszych pracowników
w ich dłuższej aktywności
zawodowej. Ale
kolejną sprawą jest to, w jaki
sposób zmienimy
regulacje dotyczące
sposobu wykonywania pracy. Dlatego
m.in. testujemy skrócenie czasu pracy
z zachowaniem wynagrodzenia.
Przeprowadzamy największy, chyba na świecie,
nie tylko w Europie, pilotaż skrócenia
czasu pracy przy
zachowaniu wynagrodzenia,
m.in. z myślą o
właśnie starszych pracownikach, o tym, żeby ludziom,
którzy osiągną nawet wiek emerytalny,
bo nie zamierzamy
go podwyższać, nie będzie żadnego podwyższenia
wieku emerytalnego ustawowego,
ale osiągną ten wiek, będą chciały
pracować dłużej, ale
osoby starsze, no nie wiem, mogą się szybciej męczyć,
mogą potrzebować więcej czasu na regenerację,
mogą pracować dobrze i korzystać ze swojego
świetnego doświadczenia, ale nie móc
pracować 8 godzin
przez 5 dni w tygodniu,
bo zdrowie na przykład im na to nie pozwala.
Więc takie rozwiązania
innowacyjne, z jednej strony technologiczne,
z drugiej strony organizacyjne,
mogą być odpowiedzią na przykład rynku pracy
na kwestie
związane ze starzejącym się
społeczeństwem. Drugim wyzwaniem
jest upowszechnianie opieki długoterminowej.
Bo jednym z takich
poważnych problemów czy wyzwań
dziś jest to, że osoby
w wieku emerytalnym, które
odchowały już swoje dzieci,
wnuków, być może nie mają,
bo ich dzieci nie zdecydowały
się na rodzicielstwo, ale opiekować
się muszą swoimi starszymi
rodzicami, a same
są, wchodzą już w ten wiek
podeszły. Dlatego takie rozwiązania
jak na przykład bon senioralny,
jak upowszechnianie
usług społecznych, to
jest taki znak czasów
tych europejskich
społeczeństw, które, no tak,
doświadczają zmian demograficznych
i także tego starzenia.
Skoro już emerytury, to wróćmy jeszcze
do tych emerytur, domykając
po prostu tę trylogię głośnych
spraw.
Wiek emerytalny dla kobiet
pojawiły się niedawno
propozycje rozmaite,
spontaniczne dosyć mam wrażenie,
że może by powiązać
wiek emerytalny po pierwsze
z tym, czy kobieta ma dzieci,
ale też głosy o tym,
że warto by było wiek emerytalny
kobiet i mężczyzn zrównać.
I teraz znów, no nie wiem, bawiąc się trochę
w Adwokata Diabła albo po prostu przywołując
pytania, które też często
widzę. Ok, skoro
nawet nie,
dajmy na to, że nie zrównujemy wieku kobiet
w górę, nie każemy
kobietom pracować do 65. roku życia,
ale dlaczego na przykład nie spotkacie
w pół drogi? Dlaczego nie zrobić wspólnego
wieku emerytalnego 62,5?
Dlaczego nie wydłużyć kobietom tego
wieku do 62.
roku życia? Albo,
bo to też jest rzecz, o której
pani ministra mówiła, że ewentualnie
możemy w przyszłości myśleć o tym, aby
wiek emerytalny mężczyzn
obniżyć, to znów pytanie,
czy w obliczu starzającego się społeczeństwa
Polska wytrzyma?
Dlaczego nie podwyższać wieku emerytalnego?
Ja myślę, że takie najbardziej
demokratyczne i uczciwe odpowiedź na to
pytanie jest taka, bo Polki
i Polacy tego nie chcą.
Jeżeli ludzie nie chcą i jednoznacznie
ze wszystkich badań, ze wszystkich sondaży,
ze wszystkich rozmów wynika, że nie chcą
być przymuszani ustawowo
do dłuższej pracy,
to nie wolno tego robić.
Na tym też polega demokracja, że się po prostu
słucha stanowiska i opinii
społeczeństwa. Dlaczego tego
nie robić? Bo nie ma takiej potrzeby.
Dlatego, że ci, którzy mogą i którzy mają
do tego warunki, obserwujemy tę
tendencję od lat i tak pracują
dłużej. Pracują dłużej dobrowolnie.
To, co możemy robić, to, co należy
robić, to właśnie ułatwiać tą
dłuższą, dobrowolną aktywność
zawodową, która się opłaca,
która się kalkuluje, która też pozwala
zaspokajać taką potrzebę bycia
produktywnym, bycia aktywnym,
która nie znika w wieku 60
czy 65 lat. Jeżeli
popatrzymy na dane, to widzimy, że i kobiety
i mężczyźni pracują średnio
więcej niż wskazywałby na to
ustawowy wiek emerytalny.
Jeżeli chodzi o zrównanie wieku,
to tak, uważam, że zrównanie
w dół tego ustawowego wieku emerytalnego
w połączeniu z ułatwieniami i
zachęcami do dobrowolnej, dłuższej
aktywności zawodowej, to jest kierunek
wart rozpatrzenia.
Natomiast z całą determinacją
i stanowczością chcę powiedzieć, że
jakiekolwiek pomysły, żeby uzależniać
wiek emerytalny, czy to kobiet, czy mężczyzn,
od tego, czy mają dzieci, ile
tych dzieci mają, czy te dzieci są
zdrowe, czy nie są zdrowe, kto je wychowuje,
to absolutnie nie ma
na to zgody, bo
taki w ogóle pomysł, gdyby go trochę
bardziej rozwinąć, prowadzi do absurdu.
Co z kobietami, które
dzieci mieć nie mogą? Co z kobietami,
które doświadczą poronienia?
Co z rodzicami, którzy stracą
swoje dziecko? Co z sytuacją,
w której kobieta dziecko
urodzi, ale wychowuje je
samodzielnie ojciec mężczyzna?
Jaki my musielibyśmy mieć
system monitorowania ludzkich
losów, żeby wyliczać indywidualnie
jakiś wiek emerytalny w oparciu
o rodzicielstwo? Absurdalny, zły,
niebezpieczny pomysł,
który ja ubolewam, że w ogóle trafił
do debaty, dlatego że ja mam za sobą
tygodnie
objazdów razem z lewicą
takiej trasy i spotkań
z ludźmi
w różnych miejscach i w zasadzie
na każdym spotkaniu, czy to w dużym, czy w małym
mieście, jakaś kobieta podchodziła
do mnie i pytała mnie, przerażona,
czy będzie jej podniesiony wiek emerytalny,
bo, i tutaj opowiadała jakieś swoje doświadczenie,
nie ma dzieci, albo nie wychowywała
tych dzieci, albo
dziecko straciła, no okrutny,
zły pomysł, nie będziemy
go rozpatrywać, nie będziemy go rozważać,
nikt nie będzie podnosił w tym rządzie
wieku emerytalnego kobietom,
nikt nie będzie uzależniał wieku emerytalnego
od rodzicielstwa, macierzyństwa
czy liczby dzieci.
Rozmawiajmy o emeryturach
stażowych, rozmawiajmy o tym, żeby
tam, gdzie to możliwe, wprowadzać tą równość,
bo tak, to zróżnicowane,
ono nie jest sprawiedliwe.
Nie oszukujmy się.
Ale róbmy to tak, żeby to było w zgodzie
z opiniami polskiego
społeczeństwa i bez krzywdy,
bez typowania jakichś kozłów ofiarnych
do karania ich za to, jak ich dokonali
życiowych wyborów, jeżeli chodzi o rodziny.
Emerytury stażowe, czyli
emerytury za x przepracowanych lat.
Tak, to jest taka koncepcja,
która
dostrzega...
To nie jest duża grupa ludzi oczywiście,
ale są wciąż takie osoby, które
z różnych powodów rozpoczęły
na przykład pracę bardzo wcześnie.
Jako bardzo młode osoby
pracowały ciężko, pracowały
w trudnych warunkach.
Dla nich dopracowanie do tego wieku
emerytalnego ustawowego bardzo
odbija się na ich zdrowiu.
Są po prostu bardzo zmęczone, bo tak się ich życie
potoczyło, że
ich praca była szczególnie ciężka i szczególnie
wcześnie rozpoczęta.
Dla takich osób przygotowane jest
rozwiązanie właśnie emerytur stażowych,
czyli po przepracowaniu określonej liczby lat
ja nie chcę przesądzać teraz, czy to miało być
35, 37 czy 40,
mogłyby, jeżeli by się na to
decydowały, korzystać z emerytury
stażowej. To oczywiście nie zawsze
byłoby dla nich opłacalne,
to wiązałoby się z pewnymi wyrzeczeniami,
ale umożliwienie ludziom
takiego wyboru, czy chcesz
przejść na tą wcześniejszą stażową
emeryturę nawet
za cenę tego, że ona będzie nieco niższa niż gdybyś
doczekał czy doczekała do tego wieku
emerytalnego. Czy jednak
chcesz dłużej pracować?
To jest takie rozwiązanie uczciwe,
sprawiedliwościowe i
wolnościowe i my jako Lewica
taką propozycję
zgłaszamy i chcemy o niej
rozmawiać także w gronie koalicji.
Ja bardzo dziękuję. Myślę, że
skończę swoją część,
bo widzę, że jest dużo osób i myślę, że
można zachęcić do podnoszenia rąk i
no właśnie, i jest osoba
z mikrofonem, która pytania będzie zbierać.
Panie Panie, tylko ogromna prośba do Was.
Jedno szybkie pytanie, to więcej osób
jej po prostu zada.
Szanowna Pani Minister,
w grudniu 2024
roku w podległych
Pani Ochotniczych
Chówcach w Pracy wprowadzono urlop