Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o lobbingu, demografii i emeryturach

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o lobbingu, demografii i emeryturach

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podczas spotkania publicznego mówiła o dyrektywie platformowej, relacjach państwa z biznesem, kryzysie demograficznym i przyszłości systemu emerytalnego. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej przedstawiła także stanowisko w sprawie wieku emerytalnego kobiet, urlopów menstruacyjnych, zdrowia psychicznego młodzieży i programu in vitro.

Dyrektywa platformowa i lobbing


Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wyjaśniła, dlaczego Ministerstwo Pracy nie prowadziło rozmów z Pyszne.pl przed przygotowaniem projektu ustawy wdrażającej unijną dyrektywę platformową. Podkreśliła, że przedsiębiorcy mogą zgłaszać uwagi w transparentnych konsultacjach, ale nie powinni pisać przepisów obowiązujących wszystkich. W tym kontekście odniosła się także do sprawy Zonda Krypto i zapowiedziała potrzebę aktualizacji przepisów antylobbingowych.

Demografia i polityka rodzinna


Minister sprzeciwiła się obwinianiu młodych kobiet i mężczyzn za niski poziom urodzeń. Jej zdaniem państwo powinno usuwać bariery związane z brakiem mieszkań, niestabilnym zatrudnieniem, dostępem do opieki nad dziećmi i leczeniem niepłodności, zamiast ingerować w prywatne decyzje dotyczące rodzicielstwa.

Wiek emerytalny i emerytury stażowe


Dziemianowicz-Bąk stanowczo odrzuciła pomysł uzależniania wieku emerytalnego od liczby dzieci lub rodzicielstwa. Dopuszcza natomiast rozmowę o stopniowym zrównaniu wieku emerytalnego w dół oraz popiera emerytury stażowe dla osób, które wcześnie rozpoczęły ciężką pracę. Wskazała również na skrócenie czasu pracy i nowe technologie jako sposoby wspierania dłuższej, dobrowolnej aktywności zawodowej.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk — migawka z wypowiedzi: Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o lobbingu, demografii i emeryturach (27.08.2026)

Wsparcie społeczne i zdrowie psychiczne


W rozmowie pojawiły się także pytania o urlopy menstruacyjne w Ochotniczych Hufcach Pracy, dostęp do psychologów w szkołach, regulację zawodu psychologa, świadczenia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami oraz rozszerzenie programu in vitro. Minister zapowiedziała dalsze prace nad systemem wsparcia i dialog z Ministerstwem Zdrowia. Obejrzyj nagranie i poznaj szczegóły odpowiedzi.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
To już my, tak? Dobrze, wspaniale. Bardzo cieszę się, że tutaj jesteśmy zgromadzeni tak licznie. Ja nazywam się Marta Nowak, jestem z Gazeta.pl. Mam ogromną przyjemność rozpocząć to spotkanie z panią minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Agnieszką Dziemianowicz-Bąk. Dzień dobry. Formuła wydaje mi się, że jest znana i niekontrowersyjna. Najpierw ja zacznę, ja będę miała mikrofon, potem zapraszam do pytań. Chciałabym zacząć od takiego tematu, który wydaje mi się głośny ostatnio. Chciałabym się być może od niego bardziej odbić, niż rozmawiać stricte o nim. Chodzi o dyrektywę platformową Pyszne.pl i generalnie relacje resortu i biznesu, które wydają mi się interesujące dosyć. Dla osób, które nie znają sprawy, to może trzy zdania wprowadzenia. Otóż Pyszne.pl ogłosiło ostatnio, że rozwiąże umowy ze swoimi kurierami i że będzie teraz z nimi współpracować poprzez partnerów flotowych. Po tym w Pyszne.pl rozpoczęły się kontrole Państwowej Inspekcji Pracy. Pyszne.pl wystosowało list otwarty do ministry pracy, pytając czemu te kontrole i apelując o dialog branżowy z właśnie platformami, partnerami flotowymi itd. w sprawie zatrudniania kurierów. Chciałabym właśnie zapytać trochę o to, jak to wygląda z perspektywy resortu, mając też w pamięci, że za kilka miesięcy będziemy musieli wdrożyć jako Polska dyrektywę platformową unijną. Ale też chciałabym zapytać, dlaczego resort i przedsiębiorcy nie mogą żyć w zgodzie? Dziękuję za to takie otwierające i myślę gorące pytanie. Dziękuję też za zaproszenie. Cieszę się, że mogę tutaj z państwem z wami być i trochę opowiedzieć o kuchni pracy, ministerstwa pracy, ale także o takich wyzwaniach, w których z pewnością jest dialog z światem pracy i gospodarki. To znaczy z przedsiębiorcami, pracodawcami, ale także z związkami zawodowymi i pracownikami. Bo oczywiście Ministerstwo Pracy w mojej ocenie jest przede wszystkim ministerstwem, które musi się upominać o jakość tej pracy, dobrostan pracowników. Ale nie da się tego robić bez uwzględnienia także perspektywy i tego kontekstu biznesowego, czyli tych, którzy miejsca pracy tworzą, pracę oferują, z pracy pracowników korzystają. To nie jest tak, że Ministerstwo Pracy żyje w jakimś permanentnym konflikcie z biznesem czy z przedsiębiorcami, bo to w ogóle nie jest relacja emocjonalna. To nie jest tak, że będziemy żyć w przyjaźni albo w konflikcie. Ministerstwo Pracy jako jeden z resortów państwa, jako jeden z organów państwa jest odpowiedzialny za to, żeby państwo realizowało swoje konstytucyjne ustawy, sprawowe obowiązki i zapewniało pewną równowagę sił w tym nierównym z definicji układzie, jakim jest układ pracownik i pracodawca. Jeżeli chodzi konkretnie o dyrektywę platformową, to po pierwsze warto podkreślić, że ta dyrektywa została przyjęta na poziomie europejskim przy aktywnym i jednoznacznym poparciu Polski, polskiego rządu, obecnego rządu, bo widzimy od lat potrzebę uregulowania tej takiej zupełnie nieuregulowanej strefy, jaką jest praca czy to kurierów, czy kierowców. To nawet nie jest uśmieciowienie, bo tym czym jest śmieciowe zatrudnienie, to wszyscy wiemy, to wypychanie na umowy, zlecenia na umowy o dzieło. Bardzo często w tej branży platformowej pojawiają się jeszcze bardziej absurdalne pomysły, jak na przykład umowa wynajmu hulajnogi, na której później jeździ kurier. Więc to jest taka udawana relacja biznesowa. No i zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym widzimy potrzebę, żeby to uregulować i przygotowujemy się do tej regulacji. Przygotowaliśmy projekt ustawy, ustawa trafiła do konsultacji i to jest ten moment, kiedy w sposób transparentny, jasny, wszyscy aktorzy sceny publicznej i związki zawodowej, pracownicy i pracodawcy, i biznes, i ta konkretna spółka, i wszystkie inne spółki mogą zająć stanowisko. Natomiast nie ma i ja nie widzę takiej możliwości, żeby jakikolwiek przedstawiciel biznesu miał zajmować swoje stanowisko, zanim ten projekt powstał. A tutaj mam takie wrażenie, i czytam w doniesieniach prasowych, czy listach tej konkretnej spółki, oburzenie, dlaczego Ministerstwo Pracy nie chciało się spotkać z tą spółką, zanim ten projekt ustawy powstał. No nie chciało się spotkać, dlatego, że to nie biznes będzie pisał projekty ustaw. Biznes może się do nich odnieść, biznes może zgłosić uwagi, biznes może wyrażać oczekiwania, to jest normalne. Ale jeżeli dochodziłoby do jakichś spotkań ministra pracy z tym czy innym przedstawicielem biznesu, a potem powstawałaby ustawa, to przepraszam, ale mielibyśmy sytuację, jak w tej chwili czytamy o Zonda Krypto. Tak, że poseł Prawa i Sprawiedliwości pojechał sobie na Ibizę, tam się spotkał z szefem Zonda Krypto, potem przyjechał do Polski i w sposób magiczny pojawiły się poprawki dokładnie zgodne, zgłoszone przez tego posła, dokładnie zgodne z intencją biznesu. Przepraszam, ale to jest po prostu lobbing. Jak coś wygląda jak lobbing, jak coś ma skutki jak lobbing, to to jest lobbing, a państwo nie jest od tego, ani organy państwa, żeby temu lobbingowi ulegać. I my jako Ministerstwo Pracy ulegać temu lobbingowi nie będziemy, niezależnie od tego, jakie lamenty jaka spółka będzie podnosiła i jakie listy będą pisane. Na wszystkie listy, które do nas trafiają, odpowiadamy, ale przede wszystkim zapraszamy do rzetelnych, transparentnych konsultacji, uwag i tak to po prostu jest. Bo zbyt często słyszymy, czytamy, dowiadujemy się, że jakiś biznesmen, jakiś przedsiębiorca chciałby pisać przepisy, które później obowiązują. To tak nie działa, bo państwo ma działać w interesie wszystkich grup społecznych, a nie jakiejś jednej konkretnej prywatnej firmy. A czy... Tak zastanawiam się teraz, kiedy rozmawiamy już w takich dużych ogólnikach, to znaczy rozmawiamy o całym biznesie, a nie o jednej konkretnej spółce czy branży. Czy są też jakieś inne przypadki, kiedy do Ministerstwa Pracy puka biznes i pyta o konsultacje w jakiejś sprawie, a resort pracy mówisz, że nie? Tak. Oczywiście, że tak. I myślę, że nie tylko do Ministerstwa Pracy pojawiają się takie próby i to nawet nie ma co liczyć na to, że się nie będą pojawiały zaproszenia na konferencje, czasami do udziału w jakimś panelu, czasami właśnie jakiegoś spotkania. Takie propozycje będą się pojawiały, nie bądźmy naiwni, ale obowiązkiem państwa, obowiązkiem pozycjom nie ulegać. Tym jakimś ofertom nie dać się skusić i być takim wyczulonym na to, kiedy to się może pojawić. Ja staram się zresztą, przy okazji tej dyrektywy platformowej, skierowałam do odpowiednich organów taką prośbę o uwrażliwienie wszystkich aktorów, wszystkich innych resortów na możliwe jakieś wpływy, czy próby wpływania. One będą, tylko musimy być na to odporni. Ja to zresztą uważam, że chyba powinniśmy zastanowić się i pochylić nad anty-lobbingowymi przepisami. Bo teoretycznie my je mamy. Teoretycznie jest tak, że jak ktoś jest lobbystą zarejestrowanym, to powinien się wylegitymować i mieć swoje miejsce w całym tym procesie także parlamentarnym. Tylko z mojego doświadczenia, jak tak patrzę, to ci oficjalni lobbyści to gucio mogą i żadnego lobbyingu realnego nie robią. Ci prawdziwi to są ci, o których nikt nie wie, albo dowiadujemy się, kiedy wyjdzie na jaw jakaś afera. Myślę, że w 2026, czy 2027 roku to jest taki czas na jakąś aktualizację przepisów anty-lobbingowych, żeby się po prostu przed tym lepiej chronić. Bo czasem to jest lobbying w interesie jakiegoś biznesu. Ale można sobie wyobrazić lobbying, który zagraża bezpieczeństwu, suwerenności, suwerenności technologicznej i to się robi wtedy już naprawdę niebezpieczny, nie tylko ekonomicznie, no ale także, jeżeli chodzi o takie bezpieczeństwo wewnętrzne. Chciałabym przeskoczyć teraz z pracy do rodziny. Skoro mamy tylko my na rozmowie jakieś 30 minut, a resort jest szeroki. Ostatnio, ostatnie miesiące, tak w zasadzie mam wrażenie, że w Polsce organizuję trochę debatę, którą, w której pytanie zadawane często brzmi, dlaczego Polki nie chcą mieć dzieci? Ja bym to pytanie trochę zmieniła, ponieważ, o ile dobrze pamiętam, to dziecko nie rodzi się z inicjatywy jednej osoby zazwyczaj i jej tylko mocą biologiczną. Więc dlaczego w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci? Czy są jakieś plany, pomysły na to, jak te sytuacje zmienić, jak ten kryzys demograficzny największy od II wojny światowej, w którym jesteśmy odwrócić? I też być może przekornie zapytam, czy to jest konieczne, żeby te Polki więcej dzieci rodziły? Przede wszystkim zgadzam się, że ta debata się toczy i oczywiście debata o demografii jest ważna, demografia jest istotna i dla rynku pracy, i dla zabezpieczenia emerytalnego itd. Ale ja się bardzo zrzymam, jak słyszę to takie piętnowanie, czy to młodych kobiet, częściej kobiet, ale młodych mężczyzn też, po prostu młodych ludzi, że są tacy źli, bo nie chcą mieć dzieci. I uważam, że to jest przede wszystkim w pierwszej kolejności zawsze prywatny wybór każdej młodej osoby, każdej kobiety, każdego mężczyzny, czy chce, jak chce żyć, z kim chce żyć, czy chce zakładać rodzinę, czy jej zakładać nie chce. Zadaniem państwa i obszarem, którym państwo powinno się interesować, bo nie indywidualnymi wyborami ludzi, ale obszarem, którym państwo musi się interesować jest to, żeby każdy, kto chce założyć rodzinę, każdy, kto chce mieć dziecko, miał do tego jak najlepsze możliwości. Jeśli przeszkodą są problemy zdrowotne, mamy program In Vitro, finansowany z budżetu państwa i wsparcie w leczeniu niepłodności. A wiemy, że tak jest. Jednym z głównych problemów jest lęk przed brakiem mieszkania, brakiem dachu nad głową, przed brakiem miejsca, w którym to dziecko można wychować, tę rodzinę można założyć. To rolą państwa jest zwiększenie dostępności tych mieszkań, dlatego budujemy mieszkania, dlatego chcemy oferować mieszkania na wynajem, tak, żeby były dostępne, żeby młodzi ludzie, jeśli rozważają założenie rodziny, to mieli to poczucie komfortu, że mają gdzie ją zakładać. Wiemy także, że przeszkodą, czy jedną z obaw młodych ludzi, młodych kobiet przed założeniem rodziny, przed rodzicielstwem jest lęk o stabilną pracę. Dlatego właśnie z taką determinacją walczymy z umowami śmieciowymi, z niestabilnymi formami zatrudnienia, upowszechniamy umowy o pracę, wzmacniamy Państwową Inspekcję Pracy. To nie jest tylko reforma, czy działanie z zakresu rynku pracy, to jest także działanie z zakresu polityki rodzinnej, bo żeby zdecydować się na rodzinę, trzeba mieć poczucie bezpieczeństwa dla siebie i dla tego kogoś, kto ma przyjść na świat. A jest fundamentalna różnica między umową o zlecenie, umową o dzieło, a umową o pracę, jeżeli chodzi o te kwestie rodzicielskie. To się nazywa na przykład urlop macierzyński, albo czas na opiekę nad dziecko, albo pewność o tym, że nie straci mama czy tata z dnia na dzień pracy, tylko jeśli już będzie miała ją stracić, no to nie wiem, będzie jakiś okres wypowiedzenia, będą jakieś bezpieczniki. To są rzeczy, które państwo może robić. Państwo może i powinno i tworzy miejsca w usługach opiekuńczych. Wspiera instytucje opieki nad małym dzieckiem. Doprowadziliśmy do tego, że żłobki są de facto w Polsce skarmowe. Dzięki programom, dzięki dofinansowaniu, dzięki dofinansowaniu, czy to na opiekę niani, czy właśnie na miejsce żłobka. I to są zadania państwa. Ale zadaniem państwa nie jest mówienie, że kobiety nie rodzą dzieci, bo piją za mało albo piją za dużo. Już nie pamiętam, który z prawidłowych polityków powiedział, że za mało czy za dużo. Ale nie, to nie przez alkohol lub jego brak mamy taką, a nie inną sytuację demograficzną. Mamy taką, a nie inną sytuację demograficzną przez wieloletnie zaniedbania, jeżeli chodzi o usługi publiczne, jeżeli chodzi o politykę rynku pracy, jeżeli chodzi o politykę mieszkaniową. Te zaniedbania zaczynamy odwracać. Odwracamy je tak od dwóch lat, więc pewnie na efekty jeszcze trzeba będzie poczekać. Ale też nie ma co łudzić się, że te efekty będą jakieś spektakularne i nagle zmieni się styl życia, sposób funkcjonowania i każda młoda osoba będzie miała trójkę dzieci, bo to się po prostu nie dzieje. To są trendy w całej Europie i we wszystkich państwach rozwijających się. Natomiast te bariery, które są, po prostu musimy likwidować i to konsekwentnie robimy bez wtrącania się w czyjeś prywatne, indywidualne decyzje, bo jak ktoś nie chce mieć dzieci, to niech ich nie ma, jeżeli jest to jego wybór. Ale jeżeli chce, to nie rzucajmy mu kłód pod nogi, tylko je usuwajmy. Tak, ja jeszcze chciałabym pociągnąć przez chwilę ten temat, bo przypomniało mi się w trakcie tego, gdy pani ministro odpowiadała na pytanie, jak nagrałam taki materiał po tym, jak premier Donald Tusk powiedział w wywiadzie dla Timesa, że młodzi ludzie są, brakuje im poczucia odpowiedzialności. Tutaj upatrywał jakichś przyczyn związanych z kryzysem demograficznym. Wtedy sporo osób napisało mi, że to jest trend właśnie w całej Europie, że to nie jest tak, że jak będzie stabilna praca, że jak będą mieszkania, to nagle ludzie zaczną te dzieci mieć, że w Szwecji też przyrost naturalny się zmniejsza i tak dalej. Więc chciałabym zapytać, zakładając, że ten trend się nie odwróci, zakładając, że będziemy mieli coraz mniej dzieci, czy będziemy mieli coraz mniej ludzi w Polsce, czy da się, czy Polska upadnie? Może tak powiedzmy. Czy da się jakoś tak, wiedząc, że jesteśmy w kryzysie, ułożyć nasze zabezpieczenia społeczne, ułożyć rolę państwa, żebyśmy dalej trwali tutaj jako naród, jako naród, czy jako wspólnota, bez jakiejś zapaści w komforcie życia, w warunkach życia? Polska nie tylko nie upada, ale Polska jest wspaniałym miejscem do życia. Jest nie tylko dwudziestą gospodarką świata, ale także miejscem, które na miejsce do swojego życia wybiera coraz więcej ludzi. To już nie mamy problemu masowej emigracji, wyjazdów młodych ludzi za pracą, czy to na wyspy brytyjskie, czy gdziekolwiek indziej. Raczej obserwujemy powroty, ale także przyjazdy innych obcokrajowców i wybieranie życia w Polsce. Wzrasta jakość życia, rosną wynagrodzenia, to poczucie bezpieczeństwa rośnie, więc w żadnym wypadku Polska nie upada. Natomiast oczywiście, że polityka demograficzna to nie jest tylko polityka prodzietnościowa, czy taka, która ma zachęcać, czy ułatwiać decyzję o rodzicielstwie. Polityka demograficzna musi patrzeć na to, jak faktycznie wygląda struktura demograficzna i zastanawiać się, w jaki sposób odnaleźć się w tej rzeczywistości i dostosowywać też tę rzeczywistość do tych wyborów społecznych. Od drugiej strony mamy dzietność, oczywiście ułatwianie instytucje opiekuńcze, budowa mieszkań, stabilna praca. Ale od drugiej, demografia to jest także fakt, że społeczeństwo się starzeje, że mamy coraz więcej osób w wieku emerytalnym, przedemerytalnym, poemerytalnym, w wieku senioralnym, które cały czas chcą być aktywne w życiu społecznym, w życiu kulturalnym, ale także w życiu zawodowym. Chcą, coraz częściej deklarują, że chciałyby na przykład dłużej pracować. Nie zawsze mają do tego możliwość, nie zawsze ten rynek pracy stwarza warunki, które pozwalają im faktycznie dłużej, na przykład pozostawać dłużej w aktywności zawodowej. Jakie mamy na to odpowiedzi? Po pierwsze, jedna z odpowiedzi jest taka obiektywna, przychodząca z zewnątrz. To są nowe technologie, to jest automatyzacja, to jest wsparcie technologiami cyfrowymi, które dobrze wykorzystane, nie wpuszczone na żywioł, na wolny rynek, tylko dobrze wykorzystane, mogą być wsparciem dla tych starszych pracowników w ich dłuższej aktywności zawodowej. Ale kolejną sprawą jest to, w jaki sposób zmienimy regulacje dotyczące sposobu wykonywania pracy. Dlatego m.in. testujemy skrócenie czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia. Przeprowadzamy największy, chyba na świecie, nie tylko w Europie, pilotaż skrócenia czasu pracy przy zachowaniu wynagrodzenia, m.in. z myślą o właśnie starszych pracownikach, o tym, żeby ludziom, którzy osiągną nawet wiek emerytalny, bo nie zamierzamy go podwyższać, nie będzie żadnego podwyższenia wieku emerytalnego ustawowego, ale osiągną ten wiek, będą chciały pracować dłużej, ale osoby starsze, no nie wiem, mogą się szybciej męczyć, mogą potrzebować więcej czasu na regenerację, mogą pracować dobrze i korzystać ze swojego świetnego doświadczenia, ale nie móc pracować 8 godzin przez 5 dni w tygodniu, bo zdrowie na przykład im na to nie pozwala. Więc takie rozwiązania innowacyjne, z jednej strony technologiczne, z drugiej strony organizacyjne, mogą być odpowiedzią na przykład rynku pracy na kwestie związane ze starzejącym się społeczeństwem. Drugim wyzwaniem jest upowszechnianie opieki długoterminowej. Bo jednym z takich poważnych problemów czy wyzwań dziś jest to, że osoby w wieku emerytalnym, które odchowały już swoje dzieci, wnuków, być może nie mają, bo ich dzieci nie zdecydowały się na rodzicielstwo, ale opiekować się muszą swoimi starszymi rodzicami, a same są, wchodzą już w ten wiek podeszły. Dlatego takie rozwiązania jak na przykład bon senioralny, jak upowszechnianie usług społecznych, to jest taki znak czasów tych europejskich społeczeństw, które, no tak, doświadczają zmian demograficznych i także tego starzenia. Skoro już emerytury, to wróćmy jeszcze do tych emerytur, domykając po prostu tę trylogię głośnych spraw. Wiek emerytalny dla kobiet pojawiły się niedawno propozycje rozmaite, spontaniczne dosyć mam wrażenie, że może by powiązać wiek emerytalny po pierwsze z tym, czy kobieta ma dzieci, ale też głosy o tym, że warto by było wiek emerytalny kobiet i mężczyzn zrównać. I teraz znów, no nie wiem, bawiąc się trochę w Adwokata Diabła albo po prostu przywołując pytania, które też często widzę. Ok, skoro nawet nie, dajmy na to, że nie zrównujemy wieku kobiet w górę, nie każemy kobietom pracować do 65. roku życia, ale dlaczego na przykład nie spotkacie w pół drogi? Dlaczego nie zrobić wspólnego wieku emerytalnego 62,5? Dlaczego nie wydłużyć kobietom tego wieku do 62. roku życia? Albo, bo to też jest rzecz, o której pani ministra mówiła, że ewentualnie możemy w przyszłości myśleć o tym, aby wiek emerytalny mężczyzn obniżyć, to znów pytanie, czy w obliczu starzającego się społeczeństwa Polska wytrzyma? Dlaczego nie podwyższać wieku emerytalnego? Ja myślę, że takie najbardziej demokratyczne i uczciwe odpowiedź na to pytanie jest taka, bo Polki i Polacy tego nie chcą. Jeżeli ludzie nie chcą i jednoznacznie ze wszystkich badań, ze wszystkich sondaży, ze wszystkich rozmów wynika, że nie chcą być przymuszani ustawowo do dłuższej pracy, to nie wolno tego robić. Na tym też polega demokracja, że się po prostu słucha stanowiska i opinii społeczeństwa. Dlaczego tego nie robić? Bo nie ma takiej potrzeby. Dlatego, że ci, którzy mogą i którzy mają do tego warunki, obserwujemy tę tendencję od lat i tak pracują dłużej. Pracują dłużej dobrowolnie. To, co możemy robić, to, co należy robić, to właśnie ułatwiać tą dłuższą, dobrowolną aktywność zawodową, która się opłaca, która się kalkuluje, która też pozwala zaspokajać taką potrzebę bycia produktywnym, bycia aktywnym, która nie znika w wieku 60 czy 65 lat. Jeżeli popatrzymy na dane, to widzimy, że i kobiety i mężczyźni pracują średnio więcej niż wskazywałby na to ustawowy wiek emerytalny. Jeżeli chodzi o zrównanie wieku, to tak, uważam, że zrównanie w dół tego ustawowego wieku emerytalnego w połączeniu z ułatwieniami i zachęcami do dobrowolnej, dłuższej aktywności zawodowej, to jest kierunek wart rozpatrzenia. Natomiast z całą determinacją i stanowczością chcę powiedzieć, że jakiekolwiek pomysły, żeby uzależniać wiek emerytalny, czy to kobiet, czy mężczyzn, od tego, czy mają dzieci, ile tych dzieci mają, czy te dzieci są zdrowe, czy nie są zdrowe, kto je wychowuje, to absolutnie nie ma na to zgody, bo taki w ogóle pomysł, gdyby go trochę bardziej rozwinąć, prowadzi do absurdu. Co z kobietami, które dzieci mieć nie mogą? Co z kobietami, które doświadczą poronienia? Co z rodzicami, którzy stracą swoje dziecko? Co z sytuacją, w której kobieta dziecko urodzi, ale wychowuje je samodzielnie ojciec mężczyzna? Jaki my musielibyśmy mieć system monitorowania ludzkich losów, żeby wyliczać indywidualnie jakiś wiek emerytalny w oparciu o rodzicielstwo? Absurdalny, zły, niebezpieczny pomysł, który ja ubolewam, że w ogóle trafił do debaty, dlatego że ja mam za sobą tygodnie objazdów razem z lewicą takiej trasy i spotkań z ludźmi w różnych miejscach i w zasadzie na każdym spotkaniu, czy to w dużym, czy w małym mieście, jakaś kobieta podchodziła do mnie i pytała mnie, przerażona, czy będzie jej podniesiony wiek emerytalny, bo, i tutaj opowiadała jakieś swoje doświadczenie, nie ma dzieci, albo nie wychowywała tych dzieci, albo dziecko straciła, no okrutny, zły pomysł, nie będziemy go rozpatrywać, nie będziemy go rozważać, nikt nie będzie podnosił w tym rządzie wieku emerytalnego kobietom, nikt nie będzie uzależniał wieku emerytalnego od rodzicielstwa, macierzyństwa czy liczby dzieci. Rozmawiajmy o emeryturach stażowych, rozmawiajmy o tym, żeby tam, gdzie to możliwe, wprowadzać tą równość, bo tak, to zróżnicowane, ono nie jest sprawiedliwe. Nie oszukujmy się. Ale róbmy to tak, żeby to było w zgodzie z opiniami polskiego społeczeństwa i bez krzywdy, bez typowania jakichś kozłów ofiarnych do karania ich za to, jak ich dokonali życiowych wyborów, jeżeli chodzi o rodziny. Emerytury stażowe, czyli emerytury za x przepracowanych lat. Tak, to jest taka koncepcja, która dostrzega... To nie jest duża grupa ludzi oczywiście, ale są wciąż takie osoby, które z różnych powodów rozpoczęły na przykład pracę bardzo wcześnie. Jako bardzo młode osoby pracowały ciężko, pracowały w trudnych warunkach. Dla nich dopracowanie do tego wieku emerytalnego ustawowego bardzo odbija się na ich zdrowiu. Są po prostu bardzo zmęczone, bo tak się ich życie potoczyło, że ich praca była szczególnie ciężka i szczególnie wcześnie rozpoczęta. Dla takich osób przygotowane jest rozwiązanie właśnie emerytur stażowych, czyli po przepracowaniu określonej liczby lat ja nie chcę przesądzać teraz, czy to miało być 35, 37 czy 40, mogłyby, jeżeli by się na to decydowały, korzystać z emerytury stażowej. To oczywiście nie zawsze byłoby dla nich opłacalne, to wiązałoby się z pewnymi wyrzeczeniami, ale umożliwienie ludziom takiego wyboru, czy chcesz przejść na tą wcześniejszą stażową emeryturę nawet za cenę tego, że ona będzie nieco niższa niż gdybyś doczekał czy doczekała do tego wieku emerytalnego. Czy jednak chcesz dłużej pracować? To jest takie rozwiązanie uczciwe, sprawiedliwościowe i wolnościowe i my jako Lewica taką propozycję zgłaszamy i chcemy o niej rozmawiać także w gronie koalicji. Ja bardzo dziękuję. Myślę, że skończę swoją część, bo widzę, że jest dużo osób i myślę, że można zachęcić do podnoszenia rąk i no właśnie, i jest osoba z mikrofonem, która pytania będzie zbierać. Panie Panie, tylko ogromna prośba do Was. Jedno szybkie pytanie, to więcej osób jej po prostu zada. Szanowna Pani Minister, w grudniu 2024 roku w podległych Pani Ochotniczych Chówcach w Pracy wprowadzono urlop