Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Razem: mieszkania, bezpieczeństwo i państwo Tuska pod lupą

Razem: mieszkania, bezpieczeństwo i państwo Tuska pod lupą

Partia Razem podsumowuje najważniejsze wydarzenia tygodnia: kryzys mieszkaniowy, nominację Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego, spór o bezpieczeństwo państwa oraz eksmisje na osiedlu Maltańskim. Aleksandra Owca przedstawia także propozycje Razem dla Krakowa i kampanię prezydencką w mieście.

Kryzys mieszkaniowy


Partia Razem wskazuje, że w ubiegłym roku powstało niewiele ponad 4 tysiące mieszkań w społecznym budownictwie czynszowym, podczas gdy na mieszkania komunalne czeka około 120 tysięcy rodzin. Aleksandra Owca przekonuje, że w ciągu jednej kadencji powinno powstać 300 tysięcy mieszkań społecznych, komunalnych i miejskich.

Propozycje Razem


Wśród rozwiązań znajdują się podatek antyspekulacyjny, budowa publicznych akademików, uregulowanie najmu krótkoterminowego oraz samorządowe centra najmu. Partia Razem postuluje również jednolity wzór umowy i możliwość rezygnacji z najmu w ciągu pierwszych 30 dni w przypadku lokali nienadających się do zamieszkania.

Praworządność i bezpieczeństwo


W materiale skrytykowano plan powołania Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, wskazując na sprzeczność z wcześniejszymi deklaracjami dotyczącymi odbudowy praworządności. Partia Razem ocenia także, że spory między Donaldem Tuskiem, prezydentem Karolem Nawrockim oraz przedstawicielami rządu osłabiają wiarygodność państwa i utrudniają prowadzenie odpowiedzialnej polityki bezpieczeństwa.

Eksmisje i interes mieszkańców


Marcelina Zawisza angażuje się w sprawę osiedla Maltańskiego w Poznaniu, gdzie około 200 rodzin walczy o prawo do pozostania w swoich domach. Partia Razem krytykuje brak zaangażowania władz miasta i zapowiada dalsze wsparcie mieszkańców zagrożonych eksmisją.

Razem (konferencje prasowe) — moment z wypowiedzi: Razem: mieszkania, bezpieczeństwo i państwo Tuska pod lupą (21.08.2026)

Działania lokalne Razem


Razem sprzeciwia się również sprzedaży terenów w rejonie Doliny Lipinki w Świętochłowicach, sprawdza dostępność stacji kolejowych dla osób z niepełnosprawnościami oraz wspiera inicjatywy mieszkańców w Szczecinie, Otwocku i Wrocławiu. Materiał przedstawia także kampanię Aleksandry Owcy na prezydentkę Krakowa oraz lokalne wydarzenia Razem w całej Polsce.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Kolejny tydzień, a w nim Donald Tusk robi po prostu to samo, co PiS. Święto Wojska Polskiego. Piękna defilada, popisowa nawalanka. Smutne dane o mieszkaniach. Marnej klasy Western. Brutalna eksmisja komornicza. Zyski deweloperów stały nad zdrowiem mieszkańców. No i znowu błysnęli nasi liberałowie. Wow. Kandyduję na prezydentkę Krakowa z ramienia partii Razem. Zapraszam na podsumowanie tego dnia. Jak słucham Państwa z rządu, którzy są z siebie bardzo zadowoleni, jeżeli chodzi o budownictwo, to czasem się zastanawiam, czy my patrzymy na te same liczby. Za nami 3 lata rządu. Ten rząd zbliża się już do końca kadencji. A wiecie ile w zeszłym roku zbudowano mieszkań w społecznym budownictwie wciążowym? Trochę ponad 4 tysiące. To jest niestety margines rynku. Margines pozbawiony znaczenia na rynku kompletnie zdominowanym przez deweloperów. Mieszkań komunalnych więcej się w Polsce prywatyzuje niż buduje. A mieszkania współdzielcze? Powstaje ich. Jak na lekarstwo. To, co budują dziś samorządy, to jest kropelka w morzu potrzeb. Na oficjalnych listach ludzi, którzy czekają na mieszkanie komunalne jest w tym momencie 120 tys. rodzin. Setki tysięcy wynajmują mieszkania na wolnym rynku, bo nie mają ani szans, ani nadziei na to, że znajdzie się dla nich mieszkanie od miasta. Żeby opanować rynek, żeby pchnąć w dół, istotnie pchnąć w dół cenę mieszkań, powinniśmy zbudować 300 tys. nowych mieszkań społecznych, komunalnych, miejskich w ciągu kadencji. Mieszkań potrzeba tam, gdzie ludzie przeprowadzają się za pracą. Więc co możemy zrobić tu i teraz, skoro ani na samorządy, ani na wielki program rządowy nie ma co liczyć? Trzeba działać punktowo. I to proponujemy. Po pierwsze podatek antyspekulacyjny. To uwolni na rynek mieszkania, które dzisiaj kiszą multimilionerzy i nie będzie kosztowało budżetu państwa ani złotówki. Napisaliśmy ustawę o podatku antyspekulacyjnym, żeby to zmienić. Ale w tym Sejmie nie ma chętnych, żeby ją przyjąć. Po drugie budowa akademików. W największych miastach studenci to jest znaczna część klientów, którzy wynajmują na rynku prywatnym. Muszą, bo w akademikach miejsc tanich nie ma. Wiecie ilu miejsc w akademikach brakuje w stolicy, w Warszawie? Według różnych szacunków około kilkudziesięciu tysięcy. A ile zbudowano nowych publicznych akademików? Okrągłe zero. Budowa nowych akademików zmniejszy popyt na rynku i obniży od ręki ceny. Tylko trzeba to w końcu zacząć robić. Po trzecie możemy uregulować patohotelarskie biznesy. Ja jeszcze pamiętam jak Airbnb wchodziło i była taka opowieść, że to nie będzie biznes tylko ekonomia współdzielenia. Tylko dzisiaj ten najem krótkoterminowy to jest już zupełnie inna sprawa. W wielu dzielnicach to się pozamieniało w kompletny nowotwór. Imprezownie działające 7 dni w tygodniu, niszczące życie wszystkich sąsiadów na klatce, biznesy i to duże biznesy. Naukowcy poniczyli, kto tak naprawdę oferuje te lokale w najmie krótkoterminowym. No i okazało się, że przygniatająca większość z nich jest oferowana przez podmioty, które mają po kilka, po kilkanaście mieszkań. A bywa i tak, że są faceci, którzy mają tych mieszkań po 100 albo po 200. To jest już po prostu duży biznes. Najem krótkoterminowy można uregulować. Razem przedstawiło odpowiednie propozycje w parlamencie. Tak, żeby dać lokalnym wspólnotom, żeby dać mieszkańcom prawo głosu, żeby to oni mogli decydować, czy na ich klatce, czy w ich bloku będzie prowadzone najem krótkoterminowe. To wyeliminowałoby część tych najbardziej patologicznych biznesów. Te mieszkania wróciłyby na rynek. To zwiększyłoby podaż i obniżyło ceny. No i wreszcie trzeba ucywilizować też normalny rynek najmu. Możemy na przykład wyeliminować zupełnie niepotrzebnych pośredników. Zamiast nich stworzyć samorządowe centra najmu. Bez złodziejskich prowizji, bez oszustów, którzy zaludniają dzisiaj serwisy ogłoszeniowe. Jednolity wzór umowy, który chroni uczciwych wynajmujących i uczciwych najemców. Wreszcie możliwość wyjścia z najmu przez pierwsze 30 dni. Tak, żeby skończyć z tymi cwaniackimi biznesami, gdzie wciskają ludziom na rok, na 2 lata mieszkanie z grzybem, albo mieszkanie z karaduchami i zmuszają do tego, żeby płacić za mieszkanie, chociaż w tym mieszkaniu nie da się mieszkać. Pod tą ustawą, pod ustawą Razem, zebraliśmy w Sejmie podpisy, złożyliśmy ją do Marszałka Sejmu, można ją przyjąć choćby jutro. Tylko trzeba chcieć. O to walczymy w Sejmie, o to walczymy w samorządach. Chcesz nam pomóc? Dołącz .partiarazem.pl A jeśli nie możesz dołączyć do partii, to zawsze zostaje opcja druga. Wejdź na stronę wesprzy.partiarazem.pl To dzięki Waszej pomocy, dzięki Waszemu wsparciu możemy skutecznie walczyć o zmiany, których potrzebuje Polska, których potrzebują nasze miasta. Razem damy radę! Halo Kraków! Pamiętajcie, rozkręca się kampania Aleksandry Owcy. W tym momencie trwa zbiórka podpisów. Nasi wolontariusze, nasze wolontariuszki zbierają podpisy na ulicach Krakowa. Można też ściągnąć listę do zbierania podpisów wśród swoich znajomych, wśród przyjaciół ze strony owca2026.pl A, no i zbieramy środki na kampanię. Wystarczy ten QR-kod, czytać go, żeby wejść na stronę i dowiedzieć się szczegółów, jak można pomóc kampanii, jak dołożyć swoją cegiełkę. Każda złotówka się liczy. No to oddaję głosowcy. W Krakowie trwa kampania wyborcza, w której kandyduję na prezydentkę Krakowa z ramienia partii razem. Śledź moją kampanię, wejdź na moje social media i zobacz co robimy. Zobacz naszą akcję jednym głosem, nasze postulaty programowe i materiały kampanijne. A już w tę sobotę od 15.00 zapraszam serdecznie na spotkanie plenerowe na krakowskich Błoniach. Będą sety DJ-skie, występy muzyczne i świetna okazja, żeby w dobrej atmosferze porozmawiać ze mną o tym, jaki Kraków chcemy i możemy zbudować. Głosujcie na Aleksandrowce, przekonujcie znajomych, żeby głosowali na Aleksandrowce, porozmawiajcie z rodziną, porozmawiajcie z kuzynami, porozmawiajcie z sąsiadami. Walczymy o miasto dla ludzi. O Kraków dla ludzi. Donald Tusk postanowił bardzo brzydko zagrać. Ze swoimi wyborcami, ze swoimi posłami, ze swoimi koalicjantami, ale co najgorsze z państwem polskim. Najpierw ogłosił, że jego prawa ręka, Maciej Berek, odejdzie z rządu i przejdzie do innych zadań. Potem okazało się, że te inne zadania, do których Donald Tusk kieruje Berka, to jest funkcja sędziego Trybunału Konstytucyjnego. No i tutaj oczywiście jest kłopocik, bo obecna koalicja rządząca doszła do władzy na hasłach przywrócenia praworządności. Doszła do władzy głosami ludzi, którzy walczyli o wolne sądy, o apolityczne wyroki, o przywrócenie apolityczności zawłaszczonego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego. Tego samego Trybunału, który bez żadnego procesu ustawodawczego, bez żadnej ustawy zaostrzył prawo aborcyjne. Co więcej, dwa lata temu już obecna większość parlamentarna uchwaliła nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, która przewidywała właśnie m.in. zakaz objęcia funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego przez ludzi, którzy zasiadali w parlamencie, czy w rządzie w ciągu ostatnich czterech lat. Ustawa co prawda nie weszła w życie, bo ówczesny prezydent Andrzej Duda skierował ją właśnie do Trybunału Konstytucyjnego, który ją zablokował, ale bardzo słusznie wskazywała przyczyny tego chaosu prawnego, jakim obecnie jest Trybunał Konstytucyjny. A teraz Donald Tusk robi po prostu to samo, co PiS. Są miliony ludzi, którzy głosowali na obecnie rządzących, bo liczyli na odbudowę uczciwego państwa. Liczyli na stworzenie wymiaru sprawiedliwości, który działa dla ludzi. A dostali marnej klasy western, gdzie demokracja walcząca staje o świcie naprzeciw obozu patriotów, a rykoszetem dostają normalni ludzie. 11 przestępstw, udział w zorganizowanej grupie przestępczej, przywłaszczenie 107 milionów złotych i usiłowanie przywłaszczenia kolejnych 58 milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości. To są zarzuty, które prokuratura stawia byłemu wiceministrowi sprawiedliwości z ramienia PiS. Każdy uczciwy człowiek, który usłyszy coś takiego, domyśla się od razu, z kim ma do czynienia. Z kanalią. Bo tak jak dzisiaj słyszymy o żerowaniu na publicznych pieniądzach, które przez to nie trafią do ofiar powodzi, czy do pacjentów, tak za czasów Prawa i Sprawiedliwości order za największą obrzydliwość należał się organizatorom Funduszu Sprawiedliwości. W tym przede wszystkim Zbigniewowi Ziobrze oraz jego wiceministrowi, a w końcu dzisiejszemu antybohaterowi Marcinowi Romanowskiemu. Fundusz Sprawiedliwości miał pomagać ofiarom gwałtów, wypadków, czy przemocy domowej. Zamiast tego pieniądze szły na laptopy dla kół gospodyń wiejskich z okręgów wyborczych polityków suwerennej Polski, na Pegazusa, czy na fundacje powiązane z obozem Zjednoczonej Prawicy. Okazało się jednak, że Romanowski nie jest zwykłą kanalią, ale może się okazać być kanalią wyjątkową. Do warszawskiego sądu wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z koperty i z pisma wynika, że przesyłka została nadana z Naddniestrza, separatystycznego regionu, który w świetle prawa międzynarodowego jest częścią Mołdawii, ale faktycznie pozostaje pod kontrolą putinowskiej Rosji. Jeśli te informacje się potwierdzą, to trzeba sobie powiedzieć otwarcie. Ucieczka posła Romanowskiego do strefy wpływów Putina to ostateczna kompromitacja dla niego i dla jego obozu politycznego, który ma czelność pouczać innych o patriotyzmie. Patriota staje przed polskim sądem i dowodzi swojej niewinności, a nie szuka schronienia pod parasolem służb Putina. Ja naprawdę nie wiem, co się jeszcze musi stać. Ile ruskich rakiet musi uderzyć w polskie terytorium, aby najważniejsze osoby w państwie w końcu spoważniały. W mijającym tygodniu obchodziliśmy święto Wojska Polskiego. Była piękna defilada, pokaz naszego sprzętu, naszych możliwości i oczywiście tradycyjna, popisowa nawalanka. Naprawdę w nawet tak fundamentalnej kwestii jak obrona Rzeczpospolitej prezydent i premier nie mogą sobie odpuścić. W swoich przemówieniach na defiladach w Gdyni i w Warszawie zajmowali się głównie sobą nawzajem. Czy w takie święto, święto Wojska Polskiego, przy takich okolicznościach jak wojna za naszą wschodnią granicą, głowa państwa i szef polskiego rządu nie mogliby schować swojej dumy i politycznego interesu na parę godzin do kieszeni? My naprawdę możemy w nieskończoność robić defilady, pokazywać nasz nowy sprzęt, chwalić się polskimi żołnierzami, chwalić się modernizacją, pokazywać na niebie nowe Fy 35. No tylko to nie wygrywa wojen. Sam sprzęt nic nie da, jeśli najważniejsze osoby w państwie nie wyjdą ponad swój interes polityczny i nie wezmą odpowiedzialności za nasze bezpieczeństwo. Nie mamy polskiej doktryny obronnej, komunikacja leży, co pokazała ostatnia sytuacja ruskiej rakiety na Lubelszczyźnie. Obywatele nie wiedzą, co mają robić w sytuacjach kryzysowych, a oni zamiast działać kłócą się w mediach, popełniają kolejne gafy za gafami i nie mówię tutaj tylko o obrońcach Monte Cassino prezydenta Nawrockiego. Wyobraźcie sobie, że wiceministra obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka wyszła do mediów i zaczęła rozpowiadać wszem i wobec na antenie nasze rzekome plany przekazywania lub nie przekazywania Ukrainie rakiet PAK-3. Rozumiecie to? Sprawy uzbrojenia, które powinny być tajne. Obce mocarstwa nie potrzebują nawet wysyłać szpiegów do Polski, żeby wydobyć takie informacje. Mogą sobie po prostu włączyć radio. I po tej serii gaf, po tym chaosie, który został wywołany przez ruską rakietę, która uderzyła na terenie Lubelszczyzny wychodzi pani wiceminister obrony narodowej i mówi, że kwestie powiadamiania kryzysowego obywateli zostaną rozwiązane już wkrótce w ciągu dwóch tygodni. Problem w tym, że o tej rewolucji wiedziała chyba tylko ona sama. Bo jeszcze tego samego dnia wiceminister rządu Krzysztof Gawkowski zapytany o to w telewizji zaczął rugać wiceministrę obrony narodowej i mówić, że jeśli ona ma jakieś konkrety to niech wyjdzie i powie o co w tym tak naprawdę chodzi bo tak naprawdę to jego resort zajmuje się tymi kwestiami, a nie jej. I tak to się kręci. No i co? I czujecie się bezpiecznie? No ludzie kochani, jak ludzie w kraju mają czuć się bezpiecznie kiedy w takich sytuacjach jedyne co widzą w mediach to chaos. Jedyne co widzą to kłótnie. Przecież polskich mediów nie oglądają tylko Polacy. Z kolei prawica i prawicowe media odlatują już zupełnie i kontynuują swoją histerię der safe. Za nic mając to, że my z sejfu na już potrzebujemy gigantycznych środków na modernizację armii i na inwestycje w nasz przemysł obronny. Bezpieczeństwo wymaga spokoju, planowania i powagi, a nie chaosu, nawalanki i humorków jednego czy drugiego. A więcej o odpornym społeczeństwie i bezpiecznej Polsce możecie poczytać w naszym programie partiarazem.pl Musimy opowiedzieć Wam, co wydarzyło się ostatnio na osiedlu maltańskim. Większość z Was zna już tę sprawę, ale dla tych, którzy nie wiedzą. Osiedle maltańskie leży nad jeziorem maltańskim w miejscu rekreacji poznaniaków. Od kilku lat mieszkańcy tego osiedla walczą o swoje domy i o prawo do mieszkania w nich z Kościołem katolickim. W styczniu tego roku Kościół sprzedał ziemię wraz z ludźmi niczym wkładkę mięsną. Deweloper kupił to osiedle za 421 milionów od archidiecezji poznańskiej. Przez ostatnie dwa lata spotykaliśmy się z władzami miasta ostrzegając urzędników, ostrzegając miejskich radnych, że mieszkańcy tego osiedla będą wyrzucani na bruk z ich własnych domów. I właśnie to wydarzyło się w ostatnią środę. Brutalna eksmisja komornicza nie miała nic wspólnego z miłosierdziem i pomocą ubogim, tak jak naucza Kościół. Jeszcze w czerwcu tego roku mieszkańcy słuchali w mediach zapewnień, że nie będzie eksmisji na bruk. Dwa miesiące później okazało się to fikcją. Zresztą jak wszystko co obiecywano mieszkańcom. Sprawa jest bulwersująca, bo dotyczy około 200 rodzin, które na osiedlu maltańskim mieszkają. I musimy sobie jasno powiedzieć jedną rzecz. To, że mieszkańcy osiedla maltańskiego zostali pozostawieni sami sobie przez władze miasta Poznania jest skandaliczna. Jacek Jaśkowiak odmówił spotkania z mieszkańcami osiedla maltańskiego, gdy Marcelina Zawisza w trybie interwencji poselskiej próbowała spotkać się z nim i porozmawiać na ten temat. Nie znalazł sobie odwagi, aby spotkać się z mieszkańcami osiedla maltańskiego wtedy. Nie znalazł też tej odwagi miesiąc później, kiedy Marcelina Zawisza ponownie pojawiła się w Urzędzie Miasta Poznania. Pełnomocniczka Prezydenta ds. Lokatorskich nie była obecna na środowej eksmisji pana Krzysztofa, a miejscy radni z Koalicji Obywatelskiej totalnie olali sprawę i nie było ich, gdy komornik wraz z policją łomem wyważali drzwi do mieszkania pana Krzysztofa. W Poznaniu, tak jak w każdym mieście w Polsce praktycznie nie buduje się mieszkań socjalnych i komunalnych, a to, co obecnie znajduje się w zasobie, nie odpowiada na potrzeby mieszkaniowe poznaniaków. Mieszkańcy osiedla maltańskiego, tak jak wszyscy inni mieszkańcy Poznania, czekają w wieloletniej kolejce na przydział do mieszkania, a wielu z nich nie kwalifikuje się do miejskiego programu. Są zbyt biedni na własne mieszkanie lub na najem na rynku, ale jednocześnie zbyt bogaci, żeby zakwalifikować się do miejskiego programu. Dla polityków Koalicji Obywatelskiej to nadal nie jest argument, aby na poważnie wziąć się za budownictwo mieszkaniowe. Eksmisja pana Krzysztofa nie jest ostatnią. W środę, 2 września, odbędzie się kolejna eksmisja na bruk, tym razem matki z dzieckiem. Śledźcie na mediach społecznościowych profil Stowarzyszenia Mieszkańców Maltańskiej Nasz Dom. Podawajcie dalej ich materiały, a jeżeli jesteście z Poznania, przychodźcie na wydarzenia organizowane przez stowarzyszenie. Tylko dzięki solidarnemu działaniu jesteśmy w stanie wywrzeć presję, a dzięki presji już wiele udało się w tej sprawie wywalczyć. I pamiętajcie, Maltański zostaje. Co słychać wrazem? I od razu jedziemy na Śląsk, do Świętochłowic. Trwa tam właśnie spór o sprzedaż blisko 12 hektarów miejskich gruntów w rejonie Ajski i Doliny Lipinki. Za śmieszną kwotę 9,5 mln zł miasto chce pozbyć się zielonych terenów pod patodeveloperkę. Artur Pankiewicz z mieszkańcami i Śląska ekipa razem walczą z tymi planami. Jeszcze postępujący proces wyprzedaży kolejnych nieruchomości w mieście. Ajska to dawna hałda cynkowa, w której zalegają ogromne ilości ołowiu i kadmu. Natura przez lata wytworzyła tam unikalny ekosystem, które te trucizny wiąże. Jakiekolwiek roboty ziemne na tym terenie grożą uwolnieniem tych trucizn. Nie pozwolimy, by zyski deweloperów stały nad zdrowiem mieszkańców. Jeśli chcecie znać więcej szczegółów, zapraszam Was na profile Razem Śląsk i Artura Pankiewicza. Na Śląsku sprawdzamy też dostępność stacji kolejowych dla osób z niepełnosprawnościami. Jako partia Razem konsekwentnie dążymy do tego, aby transport zbiorowy był w pełni dostępny i przyjazny dla osób z niepełnosprawnościami i dla seniorów. W Szczecinie inba o ulicę Jagiellońską trwa w najlepsze. Czy powinna stać się deptakiem, czy powinna zostać otwarta na ruch samochodowy. Inba trwa już bardzo długo, a rozwiązań brak. I tu z rozwiązaniem przychodzi partia Razem. Radek Kopkiewicz i Szczecińskie Razem zebrali wymaganą ilość podpisów, by rozpocząć w Szczecinie konsultacje społeczne w tej sprawie. Podpisy udało się zebrać także w Otwocku. Tamtejsza ekipa zebrała wymaganą ilość podpisów pod inicjatywą uchwałodawczą Bezpieczny Otwock, Nocna Cisza Alkoholowa. Szczegółów możecie dowiedzieć się na profilach Razem Mazowsze i Dominika Wasilewskiego. We Wrocławiu partia Razem rozpoczęła zbiórkę podpisów pod petycją Z dala od szpitala, skierowaną do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Domagamy się skutecznej ochrony pacjentek i personelu przed zgromadzeniami Ordo Iuris i im podobnych pod szpitalami. Czas z tym skończyć. O petycji możecie przeczytać i podpisać ją na stronie zdalaodszpitala.pl No i oczywiście nie zatrzymujemy się. Spotykamy się z wami w całej Polsce. Lato z Razem w Warmińsko-Mazurskim. W ostatni weekend odwiedzone miasta Gołdap, Olecko, Ełk, Pisz, Rucianenida. A we wcześniejszych dniach Szczytno, Mrągowo, Giżycko, Litzbark Warmiński, Bartoszyce, Kętrzyn, Węgorzewo. Łał. Razem Lubuskie kontynuuje swoją wakacyjną trasę Spotkajmy się razem. W niedzielę widzieliśmy się w Zulechowie, a w kolejną sobotę dwudziestego drugiego widzimy się w Podgorzowskiej Witnicy z okazji Gminnych Dożynek. W Koninie odbył się Piknik Równości zorganizowany w ramach cyklu Tęczowe Lato. Wydarzenie połączyło rozmowę o prawach osób LGBT z luźną piknikową atmosferą. Swoją trasę po wszystkich powiatach okręgu kontynuuje Razem Śląsk. W zeszły weekend byliśmy w Żorach i w Chorzowie. A już w najbliższą niedzielę dwudziestego trzeciego sierpnia na swój piknik do Parku Jana Kochanowskiego zaprasza Razem Bydgoszcz. Będzie okazja, żeby zbić piątkę, porozmawiać o programie i o polityce.