Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Konferencja prasowa Premiera Donalda Tuska i Ministra Finansów i Gospodarki Andrzeja Domańskiego

Konferencja prasowa Premiera Donalda Tuska i Ministra Finansów i Gospodarki Andrzeja Domańskiego

Donald Tusk i Andrzej Domański przedstawili propozycję zmian podatkowych, które od 2027 roku mogą objąć około 3,5 miliona podatników. Rząd chce podnieść próg podatkowy do 130 tysięcy złotych i wprowadzić stawkę 24% dla dochodów między 130 a 150 tysięcy złotych, finansując reformę wyższymi obciążeniami dla najbogatszych firm i osób.

Ulga dla klasy średniej


Donald Tusk podkreślił, że rosnąca liczba pracowników wpada w drugi próg podatkowy mimo uzyskiwania wynagrodzeń typowych dla rozwijającej się klasy średniej. Zgodnie z propozycją stawka 12% ma obowiązywać do 130 tysięcy złotych, a stawka 32% dopiero od nadwyżki ponad 150 tysięcy złotych.

Finansowanie zmian


Andrzej Domański wskazał, że z reformy w przyszłym roku może skorzystać 3,5 miliona podatników, a roczna korzyść może wynieść do 3600 złotych. Rząd zapowiada podniesienie CIT z 19 do 22% dla firm osiągających przychody powyżej 50 milionów euro, zwiększenie daniny solidarnościowej do 5% oraz ograniczenie limitu ryczałtu do równowartości 250 tysięcy euro.

Odpowiedzialna polityka budżetowa


Donald Tusk zaznaczył, że pakiet ma być zbilansowany i neutralny dla budżetu. Projekt ustawy ma trafić do parlamentu wraz z projektem budżetu na 2027 rok, a jego wejście w życie będzie zależało od decyzji parlamentu i podpisu prezydenta.

Spór o możliwe weto


Premier skrytykował wcześniejsze decyzje prezydenta Karola Nawrockiego dotyczące obciążeń dla dużych koncernów i wyraził obawę, że podobny scenariusz może dotyczyć zmian podatkowych. Donald Tusk zaapelował o uwzględnienie interesu milionów pracowników oczekujących na ulgę.

Donald Tusk — ujęcie z przemówienia: Konferencja prasowa Premiera Donalda Tuska i Ministra Finansów i Gospodarki Andrzeja Domańskiego (19.08.2026)

Pozostałe tematy konferencji


Podczas konferencji Donald Tusk odniósł się również do sytuacji Marcina Romanowskiego, debaty o migracji i strefie Schengen, zmian w rządzie, reformy systemu ochrony zdrowia oraz przyszłości kwoty wolnej od podatku.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Trwa ożywiona debata i to nie tylko w mediach, ale przede wszystkim w polskich domach na temat systemu podatkowego i przede wszystkim problemu, jaki dotyka rosnącą klasę średnią w Polsce. A więc tych, którzy zmagają się z najbardziej dotkliwymi obciążeniami podatkowymi, a dzięki swojej pracy starają się bogacić i wpadają w tak zwany drugi próg. Jak Państwo wiecie, ten problem jest szczególnie dotkliwy jesienią, kiedy ludzie dowiadują się nagle, że dostaną mniej pieniędzy, ponieważ system podatkowy właśnie wepnął ich poza pierwszy próg, ten który wynosi 12%. Postanowiliśmy wspólnie z panem ministrem Andrzejem Domańskim, aby w dwóch wymiarach ulżyć i pomóc tej rosnącej klasie średniej, a więc ludziom, którzy zarabiają w Polsce średnio, średnio plus i których liczba rośnie. Zmiany podatkowe, o których za chwilę wspólnie z panem ministrem powiemy w szczegółach, oznaczają, że około 3,5 miliona podatników w przyszłym roku, a ta grupa będzie rosła mniej więcej o pół miliona w kolejnym roku, bo wynika to po prostu z rosnących płac i wzrostu gospodarczego. Warto sobie jeszcze raz uświadomić, nie mówię tego po to, żeby się chwalić, bo zdaję sobie sprawę, że to jest ciągle nie dla wszystkich wystarczająco, ale od czasu, kiedy objęliśmy ster rządów, płace w polskiej gospodarce, a więc mówimy o wszystkich, którzy pracują, wzrosły o 30%. Ale te wysokie płace czasami okazywały się właśnie taką obietnicą, która jesienią okazywała się obietnicą nie do końca spełnioną, właśnie dlatego, że ludzie wchodzili w drugi próg. Zmiany, jakie proponujemy, one oczywiście oznaczają wielomiliardowe potrzeby. To są miliardy złotych, które trzeba znaleźć, aby sfinansować podniesienie progu ze 120 tysięcy do 130 tysięcy. Tym bardziej, że drugą decyzję, jaką podjęliśmy, także trzeba sfinansować, a ta decyzja oznacza, że dla tych, którzy przekroczą 130 tysięcy i osiągną zarobek między 130 a 150 tysięcy, mówimy cały czas o płatnikach PIT-u oczywiście, przygotowaliśmy stawkę 24%, a więc nie dość, że nie wchodzimy na drugi próg podatkowy przy 120, dopiero przy 130 tysiącach, to wtedy, kiedy przekraczamy 130 tysięcy, nie łapiemy się na ten najwyższy próg 32%, tylko będziemy mieli 24%. Nie będziemy obciążali wszystkich podatników tym kosztem, no bo jak powiedziałem, to wymaga miliardów złotych. W związku z tym podwyższymy podatki i mam głębokie przekonanie, że podwyższenie podatków, o których za chwilę powiem, jest bardzo sprawiedliwe i uczciwe. Zaproponujemy podniesienie CIT-u z 19 do 22% dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 milionów euro, czyli 200 milionów złotych oraz dla podatkowych grup kapitałowych, a więc tych osiągających największe przychody koncernów i dużych przedsiębiorstw. Zakładamy także podwyższenie o 1 punkt procentowy do 5% daniny solidarnościowej od tych, którzy zarabiają ponad milion złotych rocznie, a więc także wyłącznie od tych najzamożniejszych. Jeśli chodzi o ryczałt, wrócimy do wcześniejszego limitu przychodów, który wynosi 250 tysięcy euro rocznie, a więc też milion złotych. Mówiąc krótko, chcemy, aby to największe, najbogatsze, osiągające najwyższe przychody firmy i koncerny oraz płatnicy ryczałtowi, którzy są milionerami w sensie rocznym i zarabiają ponad milion złotych, żeby to oni przyjęli na siebie przynajmniej część finansowania tego projektu. Jestem absolutnie przekonany, że będzie to powodowało, że nasz system podatkowy będzie trochę sprawiedliwszy i przede wszystkim, że dotyczyć będzie milionów ludzi, którzy dzisiaj ponoszą najcięższe daniny. I nie może być tak, że ci, którzy... I nie mówimy przecież tutaj o bogaczach. Mówimy o tej właśnie rozwijającej się klasie średniej i to na jej barkach dzisiaj spoczywa w dużym stopniu finansowanie bezpieczeństwa państwa, dużych wydatków na obronę, etc. Dlatego chcemy zrównoważyć ten wysiłek finansowy wszystkich obywateli i obciążyć trochę, nie radykalnie, obciążyć trochę najbogatszych i najbogatsze firmy, tak aby ci, którzy ciężko pracują na tą swoją średnią płacę, odczuli wyraźnie tę ulgę. Warto sobie uświadomić, że w związku z tym, że podnosimy ze 120 na 130 tysięcy ten pierwszy próg i drugi do 24%, do 150 tysięcy, więc z tego wynika, że ci płatnicy, którzy będą płacili 32%, oni także będą mieli lekką ulgę, bo będą, jak wiecie, te 32% będzie płacone od nadwyżki ponad 150 tysięcy rocznie. Brzmi to czasami skomplikowanie, ale zainteresowani wiedzą o co chodzi. Tak jak już wspomniałem, bardzo byśmy chcieli, aby ludzie, których ta liczba dynamicznie rośnie, a zakładamy, że zarobki będą rosły, tak jak będzie rosła polska gospodarka, żeby ta wyższa pensja, wyższe wynagrodzenie nie było za karę. To znaczy, żeby się nie okazywało w październiku, listopadzie, grudniu, że nagle to wynagrodzenie jest wyraźnie mniejsze, bo przekracza się kolejne progi podatkowe. Wiem, że to było oczekiwane przez miliony Polek i Polaków i dlatego zdecydowaliśmy się na tę decyzję. Ona oczywiście, ponieważ jest to prawo podatkowe, obowiązywałaby, jeśli przejdzie to przez parlament i uzyska podpis prezydenta, od roku 2027. Panie premierze, szanowni państwo, polska gospodarka dynamicznie rośnie. Jesteśmy w tej chwili najszybciej rosnącą dużą gospodarką Unii Europejskiej. W ślad za tym również dynamicznie rosną wynagrodzenia. Tak powiedział pan premier, od początków rządu naszej koalicji wynagrodzenia wzrosły o ponad 30%. W 2024 roku mieliśmy na marginesie największy realny wzrost wynagrodzeń w XXI wieku. Konsekwencją tego również wyraźnie, widzimy to rok po roku, rośnie grupa podatników wpadających w tak zwany drugi próg podatkowy. Nie mówimy tutaj o żadnych milionerach, mówimy o budującej się klasie średniej. Tej klasie, która stanowi fundament gospodarki. Ci podatnicy, którzy przekraczają 120 tysięcy złotych dochodu, płacą w tej chwili, jak państwo wiedzą, od tej nadwyżki 32%. Dlatego chcemy to zmienić. Nie może być tak, że to klasa średnia na swoich barkach musi nieść całość ciężaru związanego chociażby z rosnącymi nakładami na bezpieczeństwo, rosnącymi nakładami na obronność. Dlatego ten próg 32% będzie obowiązywał, stawka 32% będzie obowiązywała powyżej 150 tysięcy złotych. Natomiast do 130 tysięcy złotych obowiązującą stawką będzie nadal 12%. Wprowadzamy dodatkową stawkę, po to aby ten przeskok, państwo wiedzą, w trakcie roku nie był aż tak bolesny, dodatkową stawkę 24%, która będzie obowiązywała pomiędzy 130 a 150 tysięcy złotych. To jest zmiana, na której w przyszłym roku skorzysta 3,5 miliona podatników. Roczny zysk, korzyść z tej reformy może wynieść do 3600 zł. To są pieniądze, które zostaną w portfelach Polaków. Jednocześnie my musimy prowadzić odpowiedzialną politykę fiskalną, odpowiedzialną politykę budżetową. Po naszych poprzednikach otrzymaliśmy zerowy wzrost gospodarczy, potężną lukę wad, którą na szczęście udało się sprowadzić z niemal 15% do poniżej 5%. Ale wciąż oczywiście mierzymy się z deficytem, mierzymy się z długiem, więc nasze zmiany muszą być wprowadzane w sposób odpowiedzialny. Dlatego od przyszłego roku przedsiębiorstwa, firmy, które osiągają przychód powyżej równowartości 50 mln euro, będą płaciły wyższy podatek CIT. To nadal ta stawka 22% to jest mniej więcej średnia dla Unii Europejskiej. Są kraje takie jak chociażby Słowacja, która zupełnie niedawno podniosła podatek CIT do 24%. I pamiętajmy, że mówimy tutaj o tych największych firmach, tych, które mają dochód powyżej równowartości 50 mln euro. Kolejną zmianą jest zmiana dotycząca podatku tzw. ryczałtu. W chwili obecnej ten próg, do którego można rozliczać się na zasadzie ryczałtu i płacić wyraźnie niższy podatek, niż osoby, które rozliczają się na skali czy podatkiem liniowym, wynosi 2 mln euro. Chcemy go przywrócić z powrotem do poziomu równowartości 250 tys. euro, no bo uważamy, że ten system podatkowy musi być po prostu bardziej sprawiedliwy. W tej chwili często osoby, które mają bardzo podobne dochody, płacą zupełnie różne podatki w zależności od wybranej formy rozliczenia. System musi być bardziej sprawiedliwy, wspierać wzrost gospodarczy i wspierać polskie rodziny. Bardzo dziękuję. Są zapewne pytania. Bardzo proszę pan redaktor. Dzień dobry, Łukasz Kisłow, Fakty TVN. Ja mam pytanie, kiedy rząd zamierza skierować te projekty ustaw do parlamentu? I panie premierze, jak pan sądzi, czy prezydent tym razem podpisze, czy zawetuje ewentualnie te zmiany? No bo mamy po jednej stronie ulgę, ale z drugiej też jest zaostrzenie, jeśli chodzi o niektóre tutaj grupy podatników. A drugie pytanie, jeśli można, w innym temacie. Panie premierze, chciałem się spytać, jak Polska zamierza ściągnąć Marcina Romanowskiego i czy to jest w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę to, gdzie się odnalazł pan Marcin Romanowski? Jak już informowaliśmy, w najbliższy piątek odbędzie się nieformalne posiedzenie rządu, aby ustalić już wszystkie detale i szczegóły projektu budżetu państwa na rok 2027, projektu przygotowanego przez pana ministra Domańskiego. I oczywiście ten projekt budżetu będzie brał pod uwagę oczywiście to, co proponujemy w tym projekcie ustawy. A więc będziemy gotowi, bo tydzień później w kolejny piątek rząd podejmie ostateczną decyzję w sprawie budżetu i później są ustawowe terminy dotyczące konsultacji. I zgodnie z tymi ustawowymi terminami, razem z projektem budżetu, także ten projekt ustawy trafi do parlamentu. No i będziemy nadawali mu możliwie wysoki priorytet, jeśli chodzi o posłów i senatorów, no z oczywistych względów. Jeśli ludzie mieliby tę ulgę odczuć w 2027 roku, to musimy to w tym roku sfinalizować. Pytanie o ewentualne weto prezydenta jest zasadne. Oczywiście bardzo trudno podejmuje się decyzje rządowe, które mają na celu zmienić prawo wtedy, kiedy gdzieś tam za rogiem czai się prezydent z długopisem i z groźbą weta. A jak wiemy prezydent Nawrocki jest absolutnym rekordzistą w tej sprawie. Myślę, że nie tylko w skali naszego kraju. Już raz z niezrozumiałych i wciąż dla mnie względów stanął po stronie wielkich koncernów, mówię tu o koncernach paliwowych, które chcieliśmy także obłożyć podatkiem, bo osiągają w czasie kryzysu paliwowego nadzwyczajne zyski i stanął przeciwko polskim kierowcom, tym którzy tankują i czasami płaczą jak tankują. Więc ja nie wiem kto podsunął, czy co w głowie pana prezydenta się narodziło, żeby taką decyzję podjąć. Nadal jej nie rozumiem. Tutaj mamy dość podobną sytuację. Chcemy ulżyć tym, którzy dostali uzasadnione podwyżki, mówimy przecież o ludzi, którzy rozliczają się na skali podatkowej, są płatnikami PIT-u. Oni otrzymali długo oczekiwane podwyżki i to nie są mówię biznesmeni na wielką skalę, tylko właśnie ludzie średnio zarabiający i ledwie dostali tę wymarzoną podwyżkę, to jesienią się dowiedzieli, że jednak jest to wyraźnie mniej niż oczekiwali. Więc i chcemy, żeby sfinansowały to najbogatsze firmy osiągające największe przychody i najbogatsi ludzie, którzy mają najniższe obciążenia podatkowe. Przez te lata tak się porobiło i tutaj premier Morawiecki ma największe zasługi, że ci, którzy zarabiają ponad milion rocznie proporcjonalnie płacą najniższe podatki. Czasami to jest też składka zdrowotna, której de facto nie płacą rozliczenie ryczałtowe. Mówię cały czas o tych milionerach w skali roku. Jeśli prezydent przyjmie logikę ze kwestii paliw, to obawiam się, żeby ich chciał zawetować. To znaczy ochroni tych, którzy mają 200 milionów rocznie przychodu, takie firmy czy koncerny, a najlepiej zarabiającym, nie wiem, pielęgniarkom, nauczycielom, urzędnikom, a więc tym średnio zarabiającym na skali podatkowej zabierze te pieniądze. Być może tak będzie i też tego nie będę rozumiał. Ale mam nadzieję, że presja tych milionów ludzi, którzy czekają na tę decyzję może wywoła jakiś impuls w sumieniu pana prezydenta. Musimy tutaj liczyć na jakąś elementarną logikę w jego działaniu. Staramy się monitorować sytuację, jeśli chodzi o pana Romanowskiego. Sprawa nie jest prosta. Każdy kto wie, jak wygląda Naddniestrze, kto tam rządzi, kto kontroluje sytuację. To jest formalnie część Mołdawii, ale wiemy, kto tam de facto rozdaje karty, a więc w jakimś sensie wiemy, że tak jak powiedziałem prawie na 100%, że w tej części Mołdawii, która jest właściwie pod kontrolą rosyjską, ochronę znalazł właśnie pan Romanowski. Staramy się dyskretnie i naprawdę profesjonalnie sytuację monitorować i niewykluczone, że znajdziemy sposób. Jeszcze jedno zdanie uzupełnienia odnośnie działań pana prezydenta. Mianowicie na jego weta, na jego obstrukcje zwracają uwagę agencje ratingowe. Państwo doskonale wiedzą, że w ostatnich raportach właśnie ten temat był przez agencje ratingowe podnoszony. Pan prezydent musi w końcu zdać sobie sprawę, że wetując działania, dzięki którym wzmacniamy finanse państwa działa na szkodę Polski i może przyczynić się do pogorszenia naszego ratingu. Dziękuję bardzo i kolejne pytanie. Proszę bardzo Panie Redaktorze. Katarzyna Dybińska, Redakcja Zero.pl. Do Pana Ministra Finansów najpierw pytanie. Wspomniał Pan o ratingu Polski. Czy nie obawia się Pan, że zmiany w systemie podatkowym, które będą obciążeniem dla strony dochodowej i budżetu mogą spowodować pogorszenie się ratingu w tej jesiennej rundzie ocen? Chciałam również zapytać, jak zmiany podatkowe odnoszą się do tego, co rząd zapisał w średniookresowym planie budżetowo-strukturalnym, że zamrożenie stawek podatkowych będzie sprzyjało redukcji deficytu poniżej wartości referencyjnej? I od razu do Pana Premiera pytanie w innym temacie politycznym. Wczoraj ze strony Pana Morawieckiego padła zapowiedź, że dobrze by było taka refleksja powołać służbę, która zajmowałaby się deportacją nielegalnych imigrantów. Jak Pan Premier uważa, czy to jest początek licytacji z Grzegorzem Braunem? I jak Pan w ogóle ocenia taki pomysł, jak również pomysł referendum dotyczącego naszego członkostwa w strefie Schengen? Dziękuję bardzo. To odnośnie agencji ratingowych i ich oceny tych zmian. To chcę powiedzieć, że zaproponowane dzisiaj zmiany, one się mniej więcej bilansują. W związku z czym jest to chyba pierwsza od wielu, wielu lat zmiana w systemie podatkowym, która nie kosztuje budżet, tylko jest z punktu widzenia budżetu neutralna. I myślę, że to jest odpowiedź też na drugie pytanie dotyczące Komisji Europejskiej. My prowadzimy, oczywiście jesteśmy w dialogu z Komisją Europejską i prowadzimy odpowiedzialną politykę fiskalną. Jeszcze jedno zdanie komentarza, kiedy rozmawiałem, a od wielu tygodni przecież rozmawiamy każdego dnia o elementach budżetu na 2027 rok i innych decyzjach, takich jak wydatki na obronność. No to ustaliliśmy z Panem Ministrem Domańskim i oczywiście nasi partnerzy koalicyjni i Panie i Panowie Ministrowie przyjęli to do wiadomości. Nie wszyscy z entuzjazmem, że my nie podejmiemy żadnej decyzji, która mogłaby zwiększyć deficyt albo narazić nas na przyspieszenie zadłużenia Polski. Proszę Państwa, ja nie przepadam za tą metodą obciążania za wszystko powszedników, sam byłem często ofiarą tego typu politycznej propagandy. Ale warto wreszcie dzisiaj bardzo wyraźnie powiedzieć, Pan Minister Domański już wspomniał o tym, w jakim stanie otrzymaliśmy z rąk poprzedników Pana Morawieckiego i jego ministrów finanse publiczne i stan gospodarki. Byliśmy blisko recesji, poziom inflacji Państwo pamiętacie, ale właściwie nikt tak naprawdę głośno nie powiedział z jakim zadłużeniem zostawił nas PiS. Każdy mówi dzisiaj o rekordowym zadłużeniu Polski. Tak, to jest dla nas też oczywiście ból głowy i będziemy robili wszystko, żeby to nie zagrażało szansom rozwojowym Polski. Ale warto sobie już świadomić, że my płacimy potężną daninę z tytułu długu, jaki narobił PiS w ostatnich miesiącach i latach swoich rządów. I dlatego musimy szukać takich metod, tak jak w tym przypadku, aby ewentualne obniżanie podatków, tak jak to jest w tym projekcie, nie naraziło nas na większy deficyt. To jest warunek sine qua non i zresztą Pan Minister będzie informował wszystkich zainteresowanych także jeśli chodzi o instytucje międzynarodowe, że przyjęliśmy taką zasadę i ona jest zasadą absolutnie żelazną. Od tego nie ma mowy, żebyśmy od tej zasady odeszli. I dlatego to wymaga tak bardzo ostrożnych działań. Jeśli mamy dzisiaj deficyt w okolicach 7%, to wiadomo, że on nie może być wyższy. Choćby nas pokroili i równocześnie nikt się nie zgodzi i nie mówię tu już o wetach prezydenta, ale wszyscy wiemy przecież, że my musimy dozbroić polską armię i te wydatki na zbrojenia przez jakiś czas będą bardzo wysokie. Takie mamy okoliczności. I rosnące płace. To jest rzeczywiście łamigłówka, którą każdego dnia staramy się rozwiązywać. Ta propozycja jest jednym z rozwiązań tej łamigłówki. A więc wiemy, kto zapłaci, najbogatsi, najpotężniejsze firmy, za to, żeby średnie zarabiający mniej cierpieli od podatków. I to była nasza intencja. Pani mnie pytała o... Grzegorz Braun jeszcze tak. Pan premier, to jest absolutnie bezwstydne. Znaczy kombinowanie trochę wzorem amerykańskim, ale to nie jest w moim zdaniem najlepszy wzór. Mówię tutaj o tym tak zwanym ICI, znaczy o tych specjalnych służbach, które są wyposażone w jakieś nadzwyczajne kompetencje, jak zauważyliśmy, często nadużywane i budzące bardzo dużo emocji. Ale ja rozumiem, bo w Stanach Zjednoczonych problem migracji jest naprawdę bardzo napięty, powiedziałbym. U nas problem migracji skończył się wraz z rządami, nielegalnej migracji, wraz z rządami Mateusza Morawieckiego. Pewnie już Państwo zapomnieli o tym, że Mateusz Morawiecki, zarówno handel wizami, absolutnie masowe zezwolenia na pracę i to dla migrantów, pracowników, turystów z krajów, o których wiemy, że są największym ryzykiem z naszego punktu widzenia, jeśli chodzi o nielegalną migrację, te decyzje Morawieckiego, one osiągały poziom setek tysięcy rocznie. A pseudo-zapora na granicy z Białorusią przepuszczała nielegalnych imigrantów tysiącami w ciągu miesiąca. Myśmy ograniczyli prawie do zera i jeden i drugi proceder. Państwo polskie najlepiej w Europie dzisiaj radzi sobie z nielegalną migracją. Więc Pan Morawiecki, w mojej ocenie, jest ostatnią osobą, która w ogóle powinna zabierać głos. Najlepiej niech robi filmiki z Panem Ministrem, który dzisiaj pokazał, jak się gotuje jakieś pierogi, a który odpowiadał za handel wizami w jego rządzie. Jak się nazwał ten Pan Minister? Minister Wawrzyk, nie? I kolejne pytanie. Pani redaktor z Polsat. A referendum w sprawie Schengen, do kogo Pani nawiązuje? Nie wierzę. To znaczy, że mu się coś stało. Coś mu się stało. Nie, na pewno nie będzie żadnego referendum w sprawie Schengen. Niektórzy narzekają na różne konsekwencje członkostwa Polski w Unii Europejskiej, ale nie znam nikogo, kto by narzekał z tego powodu, że dzisiaj bez paszportu, bez żadnych kłopotów, żadnych procedur możemy swobodnie przemieszczać się po Europie. No, stracił rozum. Bardzo proszę. Dzień dobry, Aleksandra Zarzycka, Polsat News. Panie premierze, czy możliwy jest scenariusz, w którym Szymon Hołownia wchodzi do rządu i zastępuje na stanowisku minister funduszy Katarzynę Pełczyńską na Łęcz? To jest pierwsze pytanie. Drugie dotyczy systemu ochrony zdrowia. Szpital w miastku złożył w sądzie wniosek o upadłość. Szpital był zadłużony. Dodatkowo jeszcze nałożona na ten szpital została kara przez Narodowy Fundusz Zdrowia. I jeszcze tutaj w tym wątku Interia ustaliła, że w zeszłym roku radiolog w szpitalu w Zamościu osiągnął zarobki na poziomie 2,7 mln zł w zeszłym roku. Więc prośba o odniesienie się do tej sytuacji w systemie ochrony zdrowia. No i jeszcze na koniec trzecia rzecz. Prosiłabym o kilka słów wspomnienia. Odeszła Wanda Traczyk-Stawska. Miałem zaszczyt, bo to dla mnie był zaszczyt poznać i chyba mogę powiedzieć zaprzyjaźnić się z panią Wandą. I dla mnie była, jest, chociaż odeszła, ale jest i będzie zawsze przykładem odpowiedzialnego patriotyzmu. To był ten patriotyzm naszych bohaterów, którzy wtedy, kiedy trzeba było narazić swoje życie, zdrowie, nie wahali się ani chwili. Byli gotowi przelać swoją krew za Polskę, a w czasie pokoju byli wzorem odpowiedzialnych zachowań. Pani Wanda Traczyk-Stawska nie musiała co pięć minut krzyczeć Polska, honor. Pani Wanda Traczyk-Stawska była tym najlepszym co w Polsce i uosobieniem honoru. Dzięki pani Wandzie, także ja, ale myślę, że bardzo wielu Polaków wierzyło głęboko, że patriotyzm może być wolny od ksenofobii, od agresji, od pogardy wobec innych ludzi. I ja będę zawsze pamiętał jej i słowa, i czyny. I to co mówiła, ona mi też to powiedziała patrząc mi w oczy. Któregoś dnia, że dla niej najważniejsze zawsze było i liczy na mnie w tej sprawie, żeby naprawdę reagować na każde zło, jakie się widzi. Żeby nie patrzeć na ryzyka, żeby nie zastanawiać się ile to będzie kosztowało. Ale jak widzisz zło i niezależnie w jakie stroje przebrane jest to zło, reaguj, nie czekaj na innych. To dzisiaj jest ważne bardzo przekazanie. To smutny dzień, bo to była wyjątkowa postać. Wczoraj miałem kolejne godziny mogę powiedzieć pracy nad projektem ustawy, która jest jak wiecie już w konsultacjach, która ma wyeliminować, a przynajmniej zredukować te patologie płacowe w systemie ochrony zdrowia. Szpital w Miastku nie jest odosobniony. Myśmy założyli z panią minister zdrowia, że nie będziemy szukali takich prymitywnych rozwiązań takich na zasadzie, a trzeba zlikwidować szpitale, które nie mają racji bytu w tym czy innym powiecie. Bo w każdym powiecie placówka zdrowia się przyda, tylko trzeba zmienić jej profil bardzo często. Szpital w Miastku, ale wiele innych szpitali, jakby szuka sposobów na zarabianie pieniędzy. Bardzo często wpada w długi, bardzo często tam właśnie mamy do czynienia z patologiami płacowymi i dlatego oprócz tej ustawy, która ma wprowadzić limity i wyeliminować takie sytuacje jak ta w Zamościu, o której pani mówi i ten projekt jak wiecie jest gotowy, to będziemy także chcieli bez straty, bez krzywdy dla ludzi, którzy mieszkają daleko od dużych miast, a więc żeby mieli także dostęp do swojego szpitala, ale żeby te szpitale działały naprawdę racjonalnie. A więc trzeba będzie zmienić także profil wielu tych placówek. No to jest w tej chwili główne zadanie i dla mnie i dla pani minister. Pracujemy też, ja nie chcę żadnych negatywnych konsekwencji. Ja dzisiaj najbardziej rozmawiam z ekspertami, z lekarzami, menedżerami, z pacjentami. Co zrobić, żeby ograniczyć te kominy płacowe i żeby nie było tych nadużyć, ale równocześnie, żeby motywować lekarzy, żeby więcej, znaczy nie mówię, że jeszcze więcej, ale żeby nie wykonywali mniej procedur, ponieważ wprowadzimy limity. Znaczy ja muszę uniknąć za wszelką cenę sytuacji, w której ograniczenie tych najwyższych zarobków albo te dwuznaczne często umowy ze spółkami, które oferują usługi szpitalom, żeby to nie doprowadziło do tego, że tych usług, procedur, tej pracy na rzecz pacjenta, żeby było mniej. I to jest bardzo trudne zadanie. Naprawdę nie chcę demotywować lekarzy. I dlatego to wymaga bardzo takiej intensywnej i bardzo szczegółowej pracy nad ustawą i także nad działaniami NFZ-u, agencji, które są w dyspozycji ministra zdrowia. Także jeszcze chwilę czasu potrzebujemy, żeby nie wylać dziecka z kąpielą za żadną cenę. Pytała Pani jeszcze o... Szymona Hołowni, ewentualne zmiany w rządzie. Ja swoje uwagi na temat pracy Pani Minister Pełczyńskiej skierowałem do niej w osobistej rozmowie i także na posiedzeniu rządu, ale ja nie należę do tych premierów, którzy narzekają na swoich ministrów na konferencjach prasowych. Tylko wtedy, kiedy uważam, że trzeba dokonać zmiany, to dokonuję tej zmiany. Nie spodziewajcie się takich zmian w sierpniu. Nie spodziewajcie się takich zmian w sierpniu. Mamy sierpień na razie. I to chyba musi wystarczyć. Pan redaktor Żółciak, proszę. Dzień dobry, Tomasz Żółciak, Wirtualna Polska i Many.pl. Pierwsze pytanie do Pana Premiera, też trochę z innej beczki. Minister Waldemar Żurek zapowiada podjęcie, tutaj cytuję, stosownych kroków, by wyjaśnić, czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, której szefował Bogdan Święczkowski w okresie 2006-2007, czy nie dochodziło tam do inwigilowania Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przy udziale ABW. Bogdan Święczkowski stwierdził tylko w wywiadzie w jednej z telewizji, że informacje te, kiedy szefował ABW, pochodziły z wnętrza ETPC i to zrodziło podejrzenie, czy tam dochodziło do jakiejś nielegalnej inwigilacji. Więc pytanie, jak Pan się do tego odniesie. I pytanie też do Pana i do Pana Ministra Domańskiego. Na ile ta propozycja dotycząca zarówno nowej stawki PIT, jak i podniesienia proku jest sztywna, a na ile jest negocjowalna? No bo zakładam, że kiedy ta propozycja trafi do parlamentu i biorąc pod uwagę, że te propozycje były bardzo różne, słyszeliśmy o 140 tysiącach, Przemysław Czarnek podbijał to do 180 tysięcy. Na ile to jest propozycja sztywna, a na ile to jest propozycja wyjściowa do ewentualnych jeszcze negocjacji? Co ja mam powiedzieć o Panu Święczkowskim? Mnie zastanawia ta wrzawa wokół kandydatury Pana Macieja Berka, na członka Trybunału Konstytucyjnego w kraju, w którym prezesem tego Trybunału jest ktoś taki jak Pan Święczkowski. Jego osoba, fakt, że jego wyznaczono na nadzór nad Trybunałem Konstytucyjnym, to jest najbardziej radykalna ilustracja upadku instytucji prawa w tym Trybunału Konstytucyjnego pod rządami PiSu i Pana Dudy, a dzisiaj prezydenta Nawrockiego. To, że w ogóle komuś taki pomysł do głowy wpadł, żeby osobę z takim dorobkiem zawodowym i z takimi kwalifikacjami także etycznymi i politycznymi jak Pan Święczkowski uczynić szefem Trybunału Konstytucyjnego, tak, to rzeczywiście, ja na początku myślałem, że to jest jakaś prowokacja i że to nie jest możliwe. Więc ja nie jestem tutaj od tego, żeby rozstrzygać na ile Pan Święczkowski odpowiada za różne złe rzeczy, jakie działy się w czasie rządu PiSu, ale z całą pewnością będziemy podejmowali działania na rzecz uzdrowienia i mamy coraz mniej czasu na to, jeśli chodzi nie tylko o Trybunał Konstytucyjny. Tutaj w ogóle, jak zauważyliście, postęp jest powolny. To nie jest slogan. Oni naprawdę zabetonowali system sprawiedliwości w Polsce ustawami, które niewiele mają wspólnego z Konstytucją, ale które bardzo trudno unieważnić, szczególnie ze względu na rolę prezydentów i Dudy i Nawrockiego. Oni bronią tego chorego systemu jak niepodległości. Ja się nie dziwię, ja wiem dlaczego, ale nie będziemy się wahali i ja użyję wszystkich dostępnych, zgodnych z prawem, wszystkich dostępnych metod, aby tę sytuację ostatecznie uzdrowić. I dotyczy to także Pana Święczkowskiego. Niezależnie od tego, kogo podsłuchiwał, wiem, że lubił podsłuchiwać i według wielu danych także ja i moja rodzina byliśmy tego ofiarami. Tak, to naprawdę bardzo ciekawe, że ktoś taki jest szefem Trybunału, ale mam nadzieję, że najbliższe tygodnie pokażą, że jesteśmy w stanie sobie poradzić z tą sytuacją. Pan minister. Odnośnie elastyczności tego rozwiązania. Przede wszystkim chcę powiedzieć, że to jest pakiet, który będzie trzech rozwiązań, które będą zawarte w jednej ustawie. Jest to pakiet odpowiedzialny, zbilansowany. Pakiet, który ma wzmacniać finanse klasy średniej. To jest ponad 10 miliardów złotych, które zostanie w kieszeniach podatników. I uważam oczywiście, że to jest bardzo dobra propozycja. Więc ja, Panie redaktorze, będę tej propozycji się trzymał. Domyślam się też intencji, przepraszam, jeśli pozwolisz jeszcze. Myśmy brali pod uwagę różne oczekiwania także naszych partnerów koalicyjnych. To nie jest tak, że to jest autorski pomysł, to jest ciężka praca pana ministra. Ale to nie jest tylko autorski pomysł ministra Domańskiego i jego resortu. To jest wypadkowa także rozmów, propozycji, które pojawiały się w przestrzeni, także naszych obietnic wyborczych. I to zostało jakby przeskalowane przez to, co jest realne, co jest możliwe. Więc traktujcie Państwo tę propozycję jako propozycję, która w mniejszym, jakimś stopniu, ale wyraża intencje, nadzieję, oczekiwania całej koalicji rządowej. Nawet jeśli nie wszyscy będą w 100% tym usatysfakcjonowani. Więc na pewno czeka nas jeszcze batalia w parlamencie, ale jestem dobrej myśli. Szanowni Państwo, pan minister finansów będzie jeszcze w tym tygodniu dostępny dla Was. I dziś i w najbliższych dniach. Także ostatnie pytanie już teraz bardzo proszę i kończymy. Bartłomiej Ślak, TVN24. Dzień dobry. Po pierwsze chciałem panie premierze, panie ministrze jeszcze zapytać, czy te rozwiązania, które dzisiaj panowie proponujecie to oznaczają całkowite pogrzebanie, już wrzucenie do kosza pomysłu z podwyższeniem kwoty wolnej, który był w stu konkretach. I drugie pytanie, panie premierze, jeszcze wracając do Marcina Romanowskiego, dlatego że pan powiedział, że jest wysoce prawdopodobne, właściwie na 99%, że Marcin Romanowski jest w Naddniestrzu. Mecenas Lewandowski, który Marcina Romanowskiego reprezentuje stwierdził, że to jest doskonała wiadomość dla jego klienta w staraniu się o uzyskanie listu żelaznego i że składa wniosek do sądu o przesłuchanie pana w charakterze świadka. Jest pan gotów się na takie przesłuchanie stawić? Jest pan chętny do tego? Ja jestem obywatelem bardzo lojalnym wobec własnego państwa. Udowadniałem to, jak byłem premierem poprzednio, jak byłem szefem Rady Europejskiej. I teraz, kiedy mam wezwanie w charakterze świadka przez prokuraturę czy przez sąd w różnych sprawach, to zawsze się stawiam. Jestem dyskretny, nie robię z tego wielkiego halo. Raz przesłuchanie, kiedy przyjechałem do Warszawy, to parę tysięcy ludzi przyszło mnie wesprzeć, ale nie zmieniło to faktu, że po 7 i 8 godzin nie przesłuchiwano. Jeśli mogę w czymś pomóc sądowi, to w ogóle nie mam z tym problemu. Pan Lewandowski to jest ten znany adwokat. Na pewno ma dużo do powiedzenia o Naddniestrzu i rosyjskiej kontroli. Nie dziwi mnie, że akurat taka ekipa się zebrała razem i że finałem tego jest Naddniestrze. To bardzo mi pasuje do profilu wszystkich zaangażowanych w tę paskudną sprawę. I kwota wolna. Jeszcze było pytanie o kwotę wolną? Pan minister będzie na pewno o tym jeszcze wielokrotnie mówił. Tak, ja sobie zdaję sprawę z tego, że oczekiwanie dotyczy także kwoty wolnej. My na pewno w tej chwili nie jesteśmy w stanie tego zobowiązania zrealizować i ze względów, o których wspominałem wcześniej, to znaczy tak długo jak długo nasz wysiłek zbrojny, ten dotyczący sytuacji, bo on jest związany wprost z wojną za naszą granicą i bezpośrednim zagrożeniem ze strony Rosji. Więc prawdopodobnie jakiś czas będziemy w okolicach 5% finansowali przezbrojenie naszej armii. To jeszcze dużo pracy i dużo środków potrzebujemy. Nie rezygnujemy z tego, ale tak bez tortur mogę przyznać, że na pewno w roku 2027 i w roku 2028 kwota wolna, bo zakładam, że przez te dwa lata jeszcze będziemy mieli ten wielki wysiłek na rzecz obronności, to kwota wolna jest mało realna. Ale nie chcę z tego w żadnym wypadku rezygnować, bo myślimy także o tych najmniej zarabiających, ale w tej chwili biorąc pod uwagę skalę wydatku, jakie by to oznaczało, muszę uczciwie powiedzieć, że na pewno w perspektywie półtora roku to nie będzie możliwe. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo. Przepraszam, ale... Wszystkie telewizje są nasycone przeze mnie wieloma odpowiedziami, że raz na jakiś czas...