Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Razem: susze, weta Nawrockiego i polityczny chaos

Razem: susze, weta Nawrockiego i polityczny chaos

Razem podsumowuje najważniejsze wydarzenia tygodnia: skutki zmian klimatu, koszty wet prezydenta Karola Nawrockiego, pomysły PiS dotyczące deportacji Ukraińców oraz zarzuty dotyczące podziału pomocy powodziowej na Dolnym Śląsku. Materiał pokazuje także lokalne działania Razem w całej Polsce i kampanię Aleksandry Owcy w Krakowie.

Zmiany klimatu i woda


Razem wskazuje, że susze, gwałtowne ulewy, wysychanie źródeł i degradacja mokradeł są konsekwencjami wieloletniej polityki gospodarowania wodą. W materiale przedstawiono postulaty odbudowy mokradeł, ochrony torfowisk, rozwoju retencji, zielonych dachów i ograniczenia zabudowy terenów zalewowych.

Koszty prezydenckich wet


W programie omówiono szacunki dotyczące kosztów wet Karola Nawrockiego i jego wniosków do Trybunału Konstytucyjnego. Według przywołanych danych mogą one oznaczać nawet 7,3 mld zł, które nie trafią do budżetu państwa.

PiS, migracja i Straż Praw


Razem krytykuje zapowiedzi PiS dotyczące deportacji Ukraińców oraz pomysł utworzenia Straży Praw. W materiale wskazano możliwe konsekwencje tych propozycji dla rynku pracy, praworządności i funkcjonowania państwa.

Pomoc powodziowa i Kraków


Materiał omawia medialne informacje o możliwych nieprawidłowościach przy rozdysponowaniu 4,5 mln zł pomocy powodziowej na Dolnym Śląsku. Aleksandra Owca komentuje również kampanię Moniki Piątkowskiej w Krakowie, wskazując na spór o wiarygodność deklaracji dotyczących retencji, odbetonowania miasta i usług publicznych.

Razem (konferencje prasowe) — moment z przemówienia: Razem: susze, weta Nawrockiego i polityczny chaos (14.08.2026)

Razem działa lokalnie


W końcowej części przedstawiono działania Razem w Ustroniu, Otwocku, Warszawie, na Górnym Śląsku, w Małopolsce, Opolu, Wieleniu Górze i Wielkopolsce. Tematy obejmują najem krótkoterminowy, nocną sprzedaż alkoholu, mieszkalnictwo, połączenia kolejowe, bezpieczeństwo i lokalne kampanie samorządowe.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
W tym tygodniu działo się. Nie wiem jakim trzeba być zwyrodnialcem. Już teraz mamy w państwie kompletny chaos. A teraz przed państwem DJ Adrian. A poza tym mamy lato, więc jak to latem bywa prawicowi troglodyci ogłaszają, że nie ma zmian klimatu. Zapraszam na podsumowanie tego dnia. No to znowu latem zajrzamy w ten sam cykl. Najpierw hardkorowe upały, potem radykalna zmiana pogody, potem znowu upały, potem robi się chłodniej, wychodzą prawicowi troglodyci i ogłaszają he he, żadnych zmian klimatu nie ma. No więc są, dane są jednoznaczne. Czy to oznacza, że będziemy od jutra mieli w Polsce Indie? Że już nigdy nie będzie zimy? Oczywiście nie. Ale to nie znaczy, że będzie dobrze. Już nie jest. Zmiany widać gołym okiem. W średnich temperaturach, w zmieniających się uprawach roślin, w gwałtownych zjawiskach pogodowych, w wysychaniu źródeł, w wysuchaniu mukradeł i to ostatnie. Woda uderzy w nas najszybciej. Bo ulewy i susze. Susze i ulewy na przemian to są dwie strony dokładnie tej samej monecy. To nie są jakieś nieszczęścia, które są niezależne od nas i zupełnie przypadkiem na nas spadają. To niestety także efekt kilkudziesięciu lat prowadzonej w Polsce polityki. Źle gospodarujemy wodą. Zmiany już odczuwają rolnicy, a niedługo uderzą i w przemysł, i w energetyka. W tym nowym świecie deszcz rzadziej pada, siąpi przez kilka dni, a coraz częściej to jest ulewa, która spada w godzinę, woda szybko się pojawia i również szybko znika. Dlaczego? Bo zabetonowaliśmy korytarzek. Bo pogłębiliśmy rowy medioracyjne. Bo osuszyliśmy mokradła. Bo zabudowaliśmy tereny zalewowe. Sami prosiliśmy się o kłopoty. Mokradła, torfowiska to są naturalne magazyny wody. Woda ma tam gdzie wsiąknąć, ale my od kilkudziesięciu lat likwidujemy mokradła. Osuszamy je, likwidujemy torfowiska. Osuszamy krajobraz. Zamiast robić coś dokładnie odwrotnego, bo powinniśmy przywracać mokradła, powinniśmy te torfowiska chronić. To samo dotyczy rzek. Jak się rzekę przyrobi w betonową rurę, która prowadzi do morza, no to deszcz zostanie szybko odprowadzony tą rurą do morza. Nie ma starorzeczy, nie ma rozlewisk. Woda nie ma gdzie wsiąknąć. Już nie mówiąc o tym, że zabudowywanie terenów zalewowych to jest proszenie się o kłopoty i przy każdej powodzi to widzimy. Jak dodamy do siebie wysoką temperaturę, niski poziom wody, do tego jeszcze syf zrzucany przez nieuczciwe firmy do rzek, no i odpowiedni procent ludzkiej głupoty, to raz po raz kończy się katastrofą ekologiczną. Widzieliśmy to na Odrze, widzieliśmy to w tym roku na Bobrze. To jest rzeka Bubr. A remont tamtej zapory doprowadził niedawno do katastrofy ekologicznej, w wyniku której zginęły tysiące ryb i innych organizmów wodnych. Państwo reaguje dopiero wtedy, jak ryby zaczynają pływać brzuchami do góry. Ten system niestety nie działa i nie zadziała tak długo, jak będziemy go trzymać pod kuratelą Ministerstwa Infrastruktury, która ewidentnie po prostu sobie z tym nie radzi. Trzeba być realistą, przez najbliższe lata nie zatrzymamy zmian klimatu, one będą się nasilać. Musimy do tego dostosować nasze gospodarki, nasze społeczeństwa, nasze rolnictwo, nasze miasta. To są tysiące zmian. Drzewa sadzone na ulicach, żeby można było się ukryć w ich cieniu. Szpitale dostosowane do tego, że w naszych miastach będą się pojawiały fale gorąca, fale upałów i uderzały w osoby starsze. Zbiorniki zatrzymujące deszczówkę i zielone dachy. Zamiast zabudowywania terenów zalewowych, nowoczesna retencja w zgodzie z przyrodą. Ale też inwestycje. Bardzo dużo inwestycji w energetykę, w nowe uprawy w rolnictwie, takie technologie w przemyśle, które oszczędzają wodę. Albo zaadaptujemy się do tych zmian klimatu, albo zapłacimy za to wysoką cenę z naszych portfeli. W sklepie, w pracy, w codziennym życiu. Tawka jest taka, czy będziemy mieli przez cały rok wodę do mycia. Ile będzie kosztować produkowany w Polsce chleb? Czy nasze elektrownie będą działać normalnie? Czy też każdego lata będziemy drżeć? Czy nie trzeba ich zamknąć? I to nie jest scenariusz z science fiction, bo to już się przecież dzisiaj dzieje. I to całkiem niedaleko, u Węgrów. Dalsze udawanie, że nic się nie dzieje to po prostu głupota. Woda jest dobrem wspólnym i musimy o nią dbać, jako dobro wspólne. A nie podejmować decyzji pod dyktando konkretnych biznesów. Pod dyktando konkretnych lobbystów. Bo oni myślą o krótkoterminowych zyskach, a nie o tym, gdzie wszyscy, jako społeczeństwo, będziemy za 5, 10, 15 lat. W tym tygodniu prezydent Nawrocki obchodził rocznicę swojej prezydentury. I kiedy mówię obchodził, mam na myśli solidną imprezę. Z laudacjami, z raperami. No to przyjrzyjmy się, jak wyglądał ten rok prezydentury Karola Nawrockiego. I ile Polskę i Polaków kosztował. money.pl oszacowało, że koszt wet prezydenta Karola Nawrockiego, a także jego wniosków do Trybunału Konstytucyjnego to jest nawet 7,3 mld zł do budżetu państwa. Mówimy o konkretnych, zawetowanych projektach. Uszczelnienie przepisów o fundacjach rodzinnych szacuje się, że mogły być to wpływy nawet na poziomie 196 mln zł. Podwyżka opłaty cukrowej i podatku od wygranych szacuje się na 294 mln zł. Podniesienie stawek akcyzy na alkohol to jest 1,8 mld zł. To jest weto kompletnie niezrozumiałe. Uszczelnienie podatków i rozszerzenie systemu SENT 1,2 mld zł. I wreszcie niedawny podatek od nadzwyczajnych zysków szacowany na 3,8 mld zł. To są konkretne kwoty, które nie trafią do budżetu państwa. Ale to oczywiście nie wszystko. Mamy weto w sprawie kryptowalut. Weto w sprawie tej ogryzkowej ustawy dotyczącej regulacji par jednopłciowych. I obraz tej prezydentury niestety wyłania się bardzo jasny. Zamiast polskich szans rozwojowych mamy lizanie butów wielkim koncernom i najbogatszym. Zamiast wolności zaściankowy zamortyzm. Tak wielkiej Polski nie zbudujemy. Prawo i Sprawiedliwość postanowiło skopiować kolejną amerykańską modę. Tym razem trafiło na amerykański ICE i chcą deportować Ukraińców. Nie powinno to niby dziwić w partii kongresmena Tarczyńskiego, ale jednak służby do polowania na ludzi to jest nowa jakość w polskiej polityce. PiS w rozpaczliwej próbie zatuszowania rozłamów we własnej partii sięgnął po stare, sprawdzone rozwiązania. Ściganie się z brownistami i z Konfederacją na szczucie. Niestety wygląda na to, że było coś w tym twierdzeniu o tym, że z PiSu odeszło całe jego zaplecze intelektualne, ponieważ głupszego pomysłu dawno nie widziałam. Bo jak to w ogóle ma działać? Ojciec polskich dzieci straci pracę i jak zaraz nie znajdzie nowej, to zostanie deportowany na front? A co z ludźmi, którzy mają jednoosobową działalność gospodarczą? Co z tymi, którzy są na śmieciówkach? No i przede wszystkim, dlaczego tylko Ukraińcy? Czy jest jakiś powód inny niż to, że geniuszom z Prawa i Sprawiedliwości to właśnie się najlepiej klika? Czy może po prostu nie chcą przeszkadzać nieuczciwym agencjom pracy w sprowadzaniu do Polski praktycznie niewolników z zagranicy? Bo tutaj trzeba dodać, że jest to postulat szczególnie zuchwały z ust ugrupowania odpowiedzialnego za aferę wizową. Ugrupowania, które oddało kontrolę nad migracją zarobkową z rąk państwa w ręce nieuczciwych agencji pracy i Januszeksów. I zarówno całkowita kapitulacja państwa w kwestii migracji zarobkowej, jak i tego typu chore pomysły, nie pozostaną bez wpływu na polski rynek pracy. Bo jak polski pracownik ma konkurować z pracownikiem ukraińskim, jeśli ten drugi obawia się, że straci pracę i trafi na front? Taki pracownik zgodzi się na każdą stawkę, zgodzi się na każde warunki pracy. No i w pakiecie dochodzi drugi chory postulat. Straż praw. Na papierze ma to być służba, która ma służyć praworządności, ale w praktyce to ma być nowy siłowy parasol ochronny dla rządu, żeby mógł po prostu zająć w państwie kompletny chaos. Nie wiadomo, które wyroki są ważne, które są nieważne, którzy sędziowie są neosędziami, którzy paleosędziami. A na to wszystko przychodzi cały nabiało Przemysław Czarnek i mówi, że trzeba stworzyć jeszcze jedną służbę. Służbę, która będzie stała ponad policją, ponad strażą graniczną i co? Będzie broniła gmachów przed przejęciem? Bo to oznacza, że będzie broniła de facto instytucji, nie tylko przed zmianą władzy, ale także przed zmianą prawa. Od tych zapowiedzi jeży się włos na głowie. Bo też co może pójść nie tak? Jeśli raz powołamy do życia formacje uzbrojonych ludzi, którzy mają określone cele, to ta machina nie zatrzyma się w momencie, kiedy powstrzyma przejęcie TVP albo wyśle na front wszystkich niepracujących Ukraińców. Ta nowa esbecja będzie musiała uzasadnić swoje istnienie, swoje budżety, swoje miejsca pracy. Wyjdzie w praniu, czy zajmą się pałowaniem opozycji, czy tłumieniem strajków pracowniczych, ale na pewno nie rozejdą się do domów. Nie jesteśmy skazani na to, żeby o naszej przyszłości decydowali pan Czarnek z panem Berkowiczem. Lepsza przyszłość jest możliwa. Chcesz do niej dołożyć swoją cegiełkę? Wejdź na dołącz.partiarazem.pl A jeżeli nie możesz wstąpić do Razem, jeżeli nie możesz działać, to zawsze możesz pomóc. wesprzyj.partiarazem.pl Rok temu dowiedzieliśmy się o aferze z jachtami z KPO. W tym roku działacze Dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej postanowili powiedzieć resortowi Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz potrzymaj mi piwo i pokazali coś jeszcze bardziej obrzydliwego. Przenieśmy się pamięcią do roku 2024, kiedy nasz region dotknęła powódź. Powódź spowodowała poważne straty w kilku województwach, zniszczyła majątki, zniszczyła życie setek tysięcy ludzi. Bilans w województwie dolnośląskim 9 ofiar śmiertelnych, 238 tysięcy poszkodowanych, ucierpiało 12 tysięcy firm. Tymczasem bezwstydne sępy z Koalicji Obywatelskiej zobaczyły w tej tragedii szansę na łatwy zarobek. Szymon Jadczak ujawnił w wirtualnej Polsce porażające nieprawidłowości i oszustwa związane z rozdziałem środków przeznaczonych na pomoc na usuwanie skutków powodzi. Wszystko zaczyna się z Karkonoską Agencją Rozwoju Regionalnego. To właśnie ona zajmowała się udzielaniem przedsiębiorcom pożyczek na usunięcie szkód powodzi z września 2024 roku. Wiceprezeską tej agencji od lutego 2025 roku jest Anna Konieczyńska. Działaczka Koalicji Obywatelskiej. Dziś dziennikarze informują, że 4,5 miliona pomocy powodziowej trafiło z agencji kontrolowanej przez Samorząd Województwa do trzech firm w jednej wsi. Jedna z tych firm to firma męża pani wiceprezeskiej agencji. Druga to ich sąsiedzi. Trzecia to właściciel lokalnej telewizji współpracującej z samorządem. Mąż pani Anny Konieczyńskiej wystąpił o zaświadczenie o szkodzie dopiero w czerwcu 2025 roku. Dziewięć miesięcy po powodzi i pięć miesięcy po tym, jak jego żona została wiceprezeską Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Dziennikarze dotarli do zdjęć tych rzekomych szkód, które miały być warte 200 tysięcy z publicznych pieniędzy. Pęknięta płytka, wytarta fuga, nic, co wskazywałoby na to, że przyczyną tych szkód faktycznie była powódź. Nie wiem, jakim trzeba być zwyrodnialcem, żeby zobaczyć ludzi, którzy stracili domy, biznesy, którzy stracili swoich bliskich w powodzi. Ludzi, którzy do dzisiaj zeskrobują grzyba ze ścian swoich domów i pomyśleć, o no to jest świetna okazja, żeby wyciągnąć z budżetu parę milionów do własnej kieszeni. Ale może to jest w Platformie Obywatelskiej jakaś nowa jakość. Był szpital południowy, teraz powódź, a wszystko pod czujnym okiem ministra do spraw afer Marcina Kierwińskiego. Nie wiem, co jeszcze musi się stać, żeby ten człowiek w końcu trafił do dymisji. Kampania prezydencka w Krakowie nabiera rumieńców i pojawia się wszystkim znany schemat cyrku. To znaczy kandydaci zaczynają udawać, że są wszystkimi naraz, mają wszystkie poglądy naraz, żeby wszystkim się spodobać. Prym w tym biedzie, bez wątpienia, kandydatka Monika Piątkowska, którą najpierw na kandydatkę Koalicji Obywatelskiej i PSL-u ogłosił sam premier Tusk w Warszawie, a teraz założyła Komitet Obywatelski i udaje bezpartyjną. Monika Piątkowska, która najpierw ogłosiła, że będzie mnie pozywać za to, że przypominam ludziom, że była dyrektorką Wydziału Strategii i Planowania w czasie, kiedy w Krakowie usługi publiczne się zwijały. W tej konkretnej sprawie jest już Kancelaria Prawna i po prostu wniosę poza. Ta sprawa będzie miała finansowanie. I argumentowała, że przecież nie miała wtedy na to żadnego wpływu, a potem zaczęła robić setki rolek o Krakowie, który zbudowała, sugerując, że właściwie to wszystko zrobiła sama i może nawet miała do powiedzenia więcej niż sam prezydent Majerowski. No więc teraz Monika Piątkowska będzie chwalić się, że ona to zrobi świetną małą retencję i miasto gąbkę i odbetonuje. Zmywanie wody tam, gdzie ona spada, czyli mała retencja. Zbiorniki przydomowe dla deszczówki? Też. To szeroki program, bo też realizowanie inwestycji w taki sposób, nawierzchnie parkingowe, odbetonowanie miasta. A z drugiej strony wrzucacie rolki o tym, że zobaczcie jak pięknie, własnymi rękami tutaj ślicznie Plac Szczepański zabetonowała. No więc senator Piątkowska będzie teraz udawać kogoś, kim nie jest. Będzie chować swoje środowisko polityczne i nic dziwnego, bo to jest właśnie to środowisko polityczne, które doprowadziło nas do tego, że Kraków ma prawie 9 miliardów zadłużenia, które sprawiło, że w Krakowie jest teraz problem, coraz większy problem na rynku pracy, które doprowadziło do tego, że chore ceny mieszkań powstrzymują rozwój miasta. Ale też czego spodziewać się po kimś, kto miał już każde poglądy i zaliczył całe bingo partii politycznych. Moje poglądy i moje barwy polityczne znacie. Ja ich nie będę chować i się ich nie wstydzę. Jeśli chcesz pomóc mi w kampanii, wejdź na www.owca2026.pl przez wolontariat i dołącz do naszych wolontariuszy. Albo jeśli nie masz tyle czasu, albo nie jesteś z Krakowa, wejdź na www.owca2026.pl przez Wesprzyj i pomóż nam finansowo. Cześć! Krwa lato, Myrta na urlopie, więc zastępuję go ja, Chrystian Talik. Zapraszam na Co Słychać Wrazem. Mimo upałów nie zatrzymujemy się. Robota pali nam się w rękach w całej Polsce. Ostatnio Okręg Podbeskidzki zorganizował konferencję prasową w sprawie inicjatywy Dątonie Hotel w Ustroniu. Ustroń jest miejscowością, którą szczególnie mocno dotyka problem najmu krótkoterminowego. Mieszkańcy Ustronia i Wisły z niecierpliwością czekają na narzędzia, aby móc zawalczyć o spokój w swoich miejscach zamieszkania. Jest lato, a my w ramach Lata z Razem spotykamy się z wami w całej Polsce, w wielu miejscowościach. W ostatnią niedzielę z ekipą Mazowieckiego Razem spotkaliśmy się z wami w Otwocku. Rozmawialiśmy o naszej inicjatywie uchwałodawczej Bezpieczny Otwock, Nocna Cisza Alkoholowa. Chcemy, by Otwock śladem innych samorządów ucywilizował nocną sprzedaż alkoholu w mieście. Rozmawialiśmy też o sytuacji Powiatowego Centrum Zdrowia, o dzikach i o planowanej wycince drzew. Jeśli chodzi o Mazowsze, to nie koniec. Niedługo widzimy się w Mińsku Mazowieckim. W ramach Lata z Razem działały też nasze warszawskie struktury. Zofia Piotrowska i nasi działacze spotkali się z mieszkańcami, aby porozmawiać o projektach mieszkaniowych na Woli. Ale nie tylko. Odbył się również spacer. Tym razem po Mokotowie. Z Mazowsza szybko przenosimy się na Górny Śląsk. Tam nasza ekipa kontynuuje objazd po wszystkich powiatach metropolii górnośląsko-zagłębiowskiej i ziemi rybnickiej. Chcemy być jak najbliżej Was, poznać Wasze potrzeby i działać dla Was. Zbieraliśmy też podpisy pod petycjami w sprawie nocnej ciszy alkoholowej i podatku od martwych mieszkań. Zostajemy na Śląsku, bo dzieje się sporo. Osoby, które były w ostatni weekend na festiwalu pewnie już wiedzą, jak trudno jest wrócić w nocy z Katowic do Krakowa. Ale wyobraźcie sobie, że mieszkańcy tych dwóch miast mają tak na tydzień. Jest im bardzo trudno m.in. wrócić z pracy. Stąd kola pokręgów górnośląskiego i małopolskiego. By wywalczyć dodatkowe połączenia kolejowe w godzinach nocnych, uruchomiliśmy petycję w tej sprawie. W specjalnej konferencji prasowej udział wzięli m.in. kandydatka na urząd prezydenta Krakowa Aleksandra Owca, Magdalena Mierzejewska i dwa Michały, Gęsiarz i Puchała. W Opolu i Wieleniej Górze wzięliśmy udział w lokalnych marszach przeciwko przemocy. Chcemy żyć w Polsce, w której ludzie nie boją się wyjść na ulicę ze względu na swoją narodowość czy akcent. Dlatego nie mogło nas tam zabraknąć. A w Wielkopolsce rozkręca nam się kolejna lokalna kampania. Nasz radny krajowy Mateusz Jarczyński startuje tam na Wójta Rokietnicy. Zbieramy podpisy, częstujemy kawą i herbatą, a w niedzielę Mateusz zaprasza mieszkańców na wycieczkę rowerową. A jeszcze jak jesteśmy w Wielkopolsce, to Razem Konin zaprasza wszystkich bardzo serdecznie na piknik z serii Tęczowe Lato. Szczegółów szukajcie w ich mediach społecznościowych.