Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Razem: Rząd zawodzi, a Kraków zasługuje na więcej

Razem: Rząd zawodzi, a Kraków zasługuje na więcej

Razem podsumowuje najważniejsze wydarzenia tygodnia: krytykuje reakcję władz na alarm na Lubelszczyźnie i awarię rządowych serwerów, komentuje wycofanie darmowej kranówki w restauracjach oraz przedstawia kampanię Aleksandry Owcę w Krakowie. W materiale pojawiają się także informacje o publicznej aplikacji dla szkół i lokalnych działaniach Razem.

Bezpieczeństwo i dezinformacja


Razem ostrzega przed emocjonalnym wykorzystywaniem wydarzeń wokół Ceuty i wskazuje, że europejskie państwa powinny reagować na podobne działania solidarnie i bez ulegania internetowej histerii.

Kranówka i decyzje rządu


W materiale skrytykowano rezygnację z obowiązku oferowania bezpłatnej wody z kranu w restauracjach. Razem ocenia, że argumenty o rzekomym zagrożeniu dla gastronomii pokazują niechęć władz do wprowadzania prostych rozwiązań korzystnych dla klientów.

Publiczna aplikacja dla szkół


Ministerstwo Edukacji uruchamia pilotaż publicznej aplikacji do kontaktu rodziców, uczniów i nauczycieli. Razem podkreśla, że takie narzędzie powinno być bezpłatne, bezpieczne, a jego kod źródłowy dostępny publicznie.

Alarm na Lubelszczyźnie i awaria serwerów


Razem krytykuje brak szybkiej informacji dla mieszkańców po uruchomieniu alarmu oraz wysłanie przez RCB wiadomości SMS z linkiem, który doprowadził do przeciążenia rządowej infrastruktury. W materiale pojawia się postulat politycznej odpowiedzialności ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego.

Razem (konferencje prasowe) — ujęcie z przemówienia: Razem: Rząd zawodzi, a Kraków zasługuje na więcej (07.08.2026)

Kraków i lokalne działania Razem


Aleksandra Owca kandyduje na prezydentkę Krakowa. Kampania koncentruje się na dostępnych mieszkaniach, miejscach pracy i spójnym transporcie publicznym. Razem informuje również o działaniach samorządowych dotyczących pustostanów, przedszkoli, transportu, bezpieczeństwa mieszkańców i usług publicznych w wielu miastach.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
W tym tygodniu pół litra nie będzie, mamy za to atak hakerski w wykonaniu ministra spraw wewnętrznych no i prawicowe pelikany, które łykają co im Netaniahu podrzuci. Zapraszam na podsumowanie tygodnia. Widzieliście te dramatyczne obrazki z CEUT-y? Politycy polskiej prawicy, wybitne umysły, pan Matecki, pan Berkowicz postanowili udowodnić, że jak jesteś młotkiem, to wydaje ci się, że wszystko jest gwoździem. No więc panowie zobaczyli w tym wielką islamską inwazję, już się szykowali do bitwy pod Kowadongą, a prawda jest taka, że po prostu marokańskie władze ich rozegrały. Bo w tym całym konflikcie chodzi o to, że Maroko ma spór z Hiszpanią. Maroko chciałby odebrać Hiszpanii CEUT-a. No i Maroko chciałaby, żeby świat uznał zagarnięcie przez nich Zachary Zachodniej. A Hiszpanie nie chcą uznać aneksji Zachary Zachodniej, chcieliby utrzymać CEUT-a, jeszcze w dodatku nawiązali bliższe kontakty niż dotąd z arcywrogiem Maroka, czyli z Algerią. No i jest jeszcze jeden kontekst. Hiszpanie zaszli za skórę Izraelowi, więc było tak. Marokańskie władze, policja, wojsko naganiały ludzi, żeby przekraczali tę granicę. Izraelscy politycy i będący pod ich wpływem influencerzy zaczęli rozkręcać histerię, a nasza prawica łyknęła to wszystko jak polikany. Na koniec te tłumy, które wszyscy widzieliśmy na filmikach, które udostępniali pan Matecki z panem Netaniahu, te tłumy wróciły z powrotem do Maroka. Natomiast po drodze cały świat zobaczył, że Europę bardzo łatwo można emocjonalnie rozgrywać. Albo będziemy odpowiadać Maroku, Turcji, Białorusi na tego typu akcje twardo i solidarnie, albo po prostu będą mogli nas rozgrywać. Niestety, okazało się, że dla wielu polityków, i to nie tylko u nas, lajeszek na Facebooku dzisiaj jest ważniejszy od wspólnego bezpieczeństwa jutro. Więc już się możemy szykować na kolejne tego typu akcje. Sterowane, czy to z Rabatu, czy z Tel Awiwu, czy z Mińska. Słuchajcie, to nie są tanie rzeczy. Taka szklanka wody z kranu mogłaby kosztować nawet dwa grosze. Gdyby restauracje musiały oferować bezpłatną wodę z kranu dla gości, to mogłoby zrujnować polską gospodarkę. Niech żyje wolna Polska przed komuną! Miało być tak, że restauracje będą miały obowiązek dać pół litra kranówki do posiłku bezpłatnie. Ale po raz kolejny okazało się, że nic się nie da zrobić i rząd cichaczem zrezygnował z tej propozycji. Jak słucham tych argumentów, że nie możemy wprowadzić szklanki bezpłatnej wody w knajpach, chociaż to rozwiązanie działa w innych krajach, bo gdybyśmy to zrobili, to natychmiast wszystkie restauracje pobankrutują, albo podniosą zaraz cenę o 100%. Tak się zastanawiam, czy ci ludzie, którzy to mówią, mówią to na poważnie? Naprawdę uważacie, że ktoś uwierzy, że nie da się w Polsce spiąć restauracyjnego biznesu, jeżeli nie będzie się sprzedawało szklanki wody z kranu za 16 zł? Podziwiam ludzi, którzy z poważną twarzą to mówią, tak samo jak tych, którzy twierdzą, że nie da się prowadzić biznesu bez śmieciówek. No więc da się. Mam też informacje dla tych wszystkich niedasiów, którzy opowiadają, że nic się nie da zrobić. Są knajpy w Polsce, które zachowują się w porządku. Nie wyciskają ani klientów, ani pracowników jak cytryny. Płacą normalnie i przyzwoicie, a ich celem nie jest to, żeby klienta oszukać i żeby ten klient przyszedł raz, zapłacił jak najwięcej, sparzył się i nigdy nie wrócił. Tylko, że wrócił drugi, trzeci, czwarty, piąty raz dostając jedzenie za przyzwoite pieniądze i jedząc w przyzwoitych warunkach. Więc jak ktoś chce robić biznes nie na jeden sezon, tylko na kilka sezonów, no to przecież kluczowe jest to, że klienta przyzwyczaić do tego, że marka jest w porządku. No to jest naprawdę elementarz. Ale jedna sprawa to obrażone uczucia restauratorskie w tej sprawie, a druga no to przepraszam bardzo, ale jakaś kuriozalna tchórzliwość władzy. Serio już się przyzwyczaiłem, że ta ekipa się boi każdego, kto jest silny. Że się boją korporacji, że się boją spekulantów mieszkaniowych, że deweloperów się boją. No ale bać się facetów, którzy panga jako dorsza sprzedają? Serio? Dwa grosze. Dobra. To dla odmiany coś pozytywnego. Pamiętacie opowiadałem tutaj kiedyś o sprawie dzienników elektronicznych. To jest jakaś kuriozalna historia, bo rodzice, żeby móc skontaktować się z nauczycielami muszą wykupić płatną aplikację mobilną, żeby móc wygodnie z nimi korespondować. I pomiędzy szkołą, uczniem, a nauczycielem jest prywatna firma, która mówi płać. Jak na początku tej kadencji zwróciłem się w tej sprawie do Ministerstwa Edukacji, to odpisali mi, że żadnych zmian nie planują, że żadnych zmian nie będzie. No i generalnie proszę się rozejść. Więc mam dobrą informację. Udało się namówić Ministerstwo Edukacji do tego, że zmieniło w tej sprawie swoje stanowisko i w tym momencie rusza pilotaż. Rusza pilotaż publicznej aplikacji, bo tak jak mówiłem to już wtedy mamy świetnych ekspertów, świetnych informatyków, świetnych programistów, którzy stworzyli M-Obywatela i nic nie stoi na przeszkodzie, żeśmy mieli też porządną, wygodną aplikację do kontaktu pomiędzy rodzicami, uczniami i nauczycielami. Tak to działa w innych krajach, tak powinno też działać w Polsce. Taka aplikacja powinna być za darmo, powinna być bezpłatna. To powinna być oczywista usługa publiczna. Sytuacja, w której pomiędzy publiczną instytucję, a obywateli wchodzi prywatna firma i mówi płać, to naprawdę nie jest zdrowa sytuacja. Doceniam tę zmianę stanowiska ze strony ministerstwa i mam nadzieję, że uda się także doprowadzić do tego, żeby to oprogramowanie, oprogramowanie, które powstanie za publiczne pieniądze, żeby jego kod źródłowy był w pełni dostępny. Tak, żeby nie tworzyły się kolejne teorie spiskowe, co ta aplikacja robi, czego nie robi. Tak, żeby ludzie mogli być pewni, że jest bezpieczna. Zwróciłem się w każdym razie w tej sprawie do ministerstwa i mam nadzieję, że tu też kropla wydrąży tę skałę. Jest taka dobra zasada. Jak rząd wysyła do obywateli miliony broszur, a w tych broszurach mówi, że jeżeli będzie alarm, to ludzie zostaną poinformowani, dlaczego ten alarm został ogłoszony, to warto dotrzymywać słowa. No, ale ewidentnie ktoś w rządzie albo nie doczytał rządowej broszury, albo uznał, że to nieważne i ludzie na Lubelszczyźnie, których obudził alarm, którzy bali się, że zaraz się zacznie bombardowanie, że coś im spadnie na głowy, przez wiele godzin nie dowiedzieli się od państwa polskiego, co się tak naprawdę dzieje. Nie było informacji w mediach, w telewizji, w radiu. Ludzie sami pokątnie gdzieś w internecie dowiadywali się o tym, dlaczego właściwie był włączony ten alarm. Ktoś też szanił po prostu jej udawanie, że nic się nie wydarzyło, jest zwyczajnie niepoważny. No, ale pan minister spraw wewnętrznych, od którego to zależy, on jest zawsze z siebie zadowolony. Jeszcze mu uśmiech nie zszedł z twarzy po sprawie szpitala południowego, teraz też wystąpił w parlamencie i mówił, że wszystko jest ok. Jest tak ok, że następnego dnia miliony obywateli dostały SMS-a z RCB. A w tym SMS-ie linka. W sumie nie wiem, od czego zacząć. Chyba zacznę od tego, że nie należy z kont rządowych wysyłać do milionów ludzi linków prosząc, proszę kliknij na linka. Od lat wszyscy eksperci od bezpieczeństwa tłukli i słusznie, że tak się nie robi, żeby nie zachęcać ludzi do klikania w linki w SMS-ach, które dostają od jakichś przypadkowych nadawców, którzy mogą się przecież podszywać pod państwo. Zupełnie podstawowa zasada bezpieczeństwa, o której zresztą rząd wie, bo sam informował, że RCB linków nigdy nie będzie wysyłać. No chyba, że pan Kierwiński ma taką fantazję. Ale to nie koniec tej serii doskonałych decyzji, bo ktoś, kto podjął decyzję, że wysłać tego SMS-a nie pomyślał o tym, co się stanie, jak miliony ludzi wejdą w tym samym momencie pod ten sam adres. Więc stało się to, że padły rządowe serwery, padła domena.gov.pl i ludzie nie tylko nie mogli znaleźć tych informacji, do których prowadził link, ale też wielu innych, których na co dzień tysiące ludzi potrzebują i szukają na stronach rządowych. Ja nie wiem, jaki proces myślowy zaszedł w głowie faceta, który podejmował te decyzje, ale wiem, że ktoś, kto takie decyzje podejmuje nie powinien być ministrem spraw wewnętrznych. Zwłaszcza w takiej sytuacji, jaką mamy teraz. Przecież sytuacja międzynarodowa jest trudna. Mamy tuż za miedzą mucarstwo, które bardzo chętnie zdestabilizowałby sytuację w Polsce. No i kogoś, kto podejmuje decyzje w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, w kluczowym Ministerstwie Siłowym i kto ewidentnie nie myśli na dwa kroki do przodu. Na jeden krok do przodu. Na pół kroku do przodu. No i chyba też nie słucha ludzi, którzy się nad tym znają, no bo każdy naprawdę nie potrzeba do tego eksperta, kto miał do czynienia cokolwiek z infrastrukturą informatyczną wie, że tak się po prostu nie robi. Ale pan minister Kierwiński zdaje się być pewny swego i nie przypadkiem, no bo skoro afera szpitala południowego nie zakończyła się dla niego dymisją, no to taka głupotka jak położenie infrastruktury informatycznej państwa. Kto by się tym przejmował? W tym tygodniu zarejestrowaliśmy komitet w wyborach na prezydentkę miasta Krakowa. Dość czekania. Referendum odbyło się już dwa miesiące temu. I od tego czasu Kraków trwa w pewnym zawieszeniu. Jedyne, czego się dowiadujemy, to czego nie wyremontujemy, czego nie wybudujemy, jakich możliwości nie wykorzystamy. Kraków zasługuje na więcej. Teraz przed nami decyzja, w jakim kierunku pójdzie miasto. Jaki Kraków zbudujemy dla naszych rodziców, dla naszych dziadków, dla naszych dzieci i dla przyszłych pokoleń. W jakim Krakowie będziemy mieszkać. Kandyduję w wyborach na prezydenta Krakowa, bo wierzę, że razem możemy zbudować Kraków dla ludzi. Kraków, gdzie można mieszkać po ludzku, nie w byle klitce za pół pensji z niekończącą się imprezą za ścianą. Kraków, gdzie jest pewna praca, a władze miasta aktywnie włączają się w walkę o miejsca pracy, szczególnie dla młodych ludzi. Kraków z nowoczesnym, europejskim transportem, gdzie wykorzystujemy w pełni nasze możliwości. Kolej, tramwaje, autobusy, drogi dla rowerów, metro połączone w jeden, spójny, wygodny system. Od maja dołączyły do nas setki wolontariuszy. Zapukaliśmy już teraz do tysięcy drzwi, ale to była dopiero rozgrzewka. Dopiero teraz wchodzimy w czas pełnej mobilizacji. Jeżeli jesteś z Krakowa i chcesz nam pomóc, pamiętaj owca2026.pl przez wolontariat możesz robić tę kampanię razem z nami. A jeśli nie jesteś z Krakowa, albo masz trochę mniej czasu, możesz zawsze wspomóc nas finansowo. Już wkrótce otworzymy dedykowane konto kampanii, a do tego czasu tradycyjnie wesprzyj.partiarazem.pl Do końca sierpnia zbieramy też podpisy pod moją kandydaturą. Jeśli chcesz mi pomóc, zbierz podpisy wśród swoich znajomych, wśród swojej rodziny i przynieś podpisy do naszego krakowskiego biura przy Alei Pokoju lub zobacz w moich social mediach i social mediach Razem Małopolska, gdzie akurat zbieramy podpisy. W tych wyborach idziemy po zwycięstwo. Kraków naprawdę zasługuje na więcej i razem możemy te wybory wygrać. Każdy Wasz lajk, każde podanie dalej jest super ważne, bo pozwala nam dotrzeć do ludzi, którzy jeszcze nie znają Razem, których musimy jeszcze przekonać. Więc łapka w górę, podaj dalej i lecimy dalej. Kolejny tydzień i tym razem już bardziej wakacyjne. Co słychać w Razem? Na początek najnowsze wieści z frontu samorządowego. Dobra wiadomość jest taka, że Antoni Chwastek dostał się do zarządu w głosie dla Stare Miasto w Nowym Sączu. To oznacza kolejnego samorządowca Razem. Tempa nabiera też kampania na wójta Mateusza Jarczyńskiego z gminy Rokietnica. No i co najważniejsze wiemy już kiedy będą wybory w Krakowie. 27 września oddajcie głos na Aleksandrę Owcę. A póki co zbieramy 3000 podpisów, żeby zarejestrować kandydaturę. Wejdźcie na owca2026.pl i dowiedzcie się jak możecie pomóc. Za to na mapy naszych wakacyjnych spotkań dołącza Międzyrzecz i Skarżysko Kamienna. No i oczywiście walczymy o dziesiątki lokalnych spraw. W Bydgoszczy udało się zebrać podpisy pod inicjatywą podatku od martwych mieszkań. Podobne projekty uchwał składamy w wielu miastach Polski. Chodzi o to, żeby wysłać rynkowi jasny sygnał. Żeby nie opłacało się trzymać pustych, niewynajmowanych mieszkań, które mogłyby komuś służyć, mogłyby obniżać ceny na rynku, a dzisiaj tego nie robią. Teraz piłeczka po stronie Rady Miasta. Cały czas walczymy też o przedszkola. Petycja ograniczenia limitu dzieci w oddziałach przedszkolnych do 18 pojawiła się już w Pszczynie. Podpisy zbiera Razem pod Beskidzie. Podobnie w Kielcach nasze struktury zabiegają o oddziały dla dzieci ze specjalnymi potrzebami, z niepełnosprawnościami w szkołach i przedszkolach. Dziś w Kielcach oferta edukacyjna dla tych dzieciaków jest praktycznie zupełnie sprywatyzowana. Za to w Jonowie Lubelskim posłanka Marta Storzek wspólnie z Joanną Sulimą interweniowali w sprawie placówek opiekuńczo-wychowawczych. Mieszkańcy zgłaszali tam listę nieprawidłowości, w tym zupełnie niepotrzebne rozdzielanie rodzeń. Na nasz wniosek rozpoczęły się kontrole w placówkach. Spraw mieszkańców są dziesiątki. W Szczecinie zabiegamy o to, by ulica Jagiellońska była bardziej przyjazna pieszym. Walczymy o konsultacje społeczne w tej sprawie. W Opolu interweniowaliśmy w sprawie zatrutej wody w komorznie. Przez wiele dni mieszkańcy nie mieli dostępu do normalnej, pitnej wody. A w Poznaniu nasze struktury zajmują się priorytetem dla tramwajów na rondach. Podobnie w Lesku. Dużo na Augustyn i Marcelina Zawisza w Sejmie mówili o głośnych doniesieniach medialnych dotyczących korupcyjnej afery ciążącej nad Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. No i na koniec jeszcze świeża informacja z Gliwic, gdzie rozpoczęła się zbiórka podpisów pod obywatelską inicjatywą uchwałodawczą dotyczącą nosnej ciszy alkoholowej. Jeżeli jesteście z Gliwic, koniecznie się podpiszcie. Na dziś to wszystko. Wy chroncie się przed upołami i nawadniajcie. A jak chcecie działać razem z nami, wejdźcie na dołącz.partierazem.pl