Andrzej Śliwka wnioskuje o wotum nieufności dla Marcina Kierwińskiego
Andrzej Śliwka (poseł) wystąpił przed komisją z wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra Marcin Kierwińskiego. Argumentuje, że szef MSWiA ponosi polityczną odpowiedzialność za liczne zaniedbania w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego.
Andrzej Śliwka przedstawia serię zarzutów wobec ministra Kierwińskiego: brak prewencji przed aktami dywersji (uszkodzenie torów na linii Warszawa-Lublin), nieefektywne współdziałanie służb, ucieczka sprawców oraz chaos komunikacyjny resortu. Posłowi zależy na odpowiedzi ministra dotyczącej procedur, nadzoru i skuteczności działań.
W wystąpieniu zwrócono uwagę na sytuację na granicy zachodniej, powstanie społecznych patroli i serie fałszywych alarmów, które uruchamiały służby przeciwko osobom publicznym. Śliwka pyta o mechanizmy weryfikacji zgłoszeń, analizę powtarzalnych schematów i koordynację między policją, Strażą Graniczną i innymi formacjami.
Poseł krytykuje też stan Policji i Służby Ochrony Państwa - od wakatów i patologii w jednostkach po poważne skandale personalne. Zwraca uwagę na konieczność priorytetowych szkoleń przeciw zagrożeniom hybrydowym i ochrony infrastruktury krytycznej.

Śliwka zarzuca ministrowi Kierwińskiemu przesunięcie priorytetów resortu na kwestie światopoglądowe zamiast bezpieczeństwa. W efekcie wnioskuje o wotum nieufności jako środku zabezpieczenia bezpieczeństwa obywateli i przywrócenia skutecznego nadzoru nad służbami. Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Główne zarzuty
Andrzej Śliwka przedstawia serię zarzutów wobec ministra Kierwińskiego: brak prewencji przed aktami dywersji (uszkodzenie torów na linii Warszawa-Lublin), nieefektywne współdziałanie służb, ucieczka sprawców oraz chaos komunikacyjny resortu. Posłowi zależy na odpowiedzi ministra dotyczącej procedur, nadzoru i skuteczności działań.
Granice, prowokacje, ochrona obywateli
W wystąpieniu zwrócono uwagę na sytuację na granicy zachodniej, powstanie społecznych patroli i serie fałszywych alarmów, które uruchamiały służby przeciwko osobom publicznym. Śliwka pyta o mechanizmy weryfikacji zgłoszeń, analizę powtarzalnych schematów i koordynację między policją, Strażą Graniczną i innymi formacjami.
Służby i kadry
Poseł krytykuje też stan Policji i Służby Ochrony Państwa - od wakatów i patologii w jednostkach po poważne skandale personalne. Zwraca uwagę na konieczność priorytetowych szkoleń przeciw zagrożeniom hybrydowym i ochrony infrastruktury krytycznej.

Priorytety resortu i wniosek
Śliwka zarzuca ministrowi Kierwińskiemu przesunięcie priorytetów resortu na kwestie światopoglądowe zamiast bezpieczeństwa. W efekcie wnioskuje o wotum nieufności jako środku zabezpieczenia bezpieczeństwa obywateli i przywrócenia skutecznego nadzoru nad służbami. Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Andrzej Śliwka - wręczenie zaświadczenia o wyborze z 26.10.2023
Sejm: A. Śliwka w obronie Z. Ziobro
Andrzej Śliwka o konsolidacji rynku wokół Krajowej Spółki Cukrowej
Andrzej Śliwka: krytyka marszałka i pytania o port w Elblągu
Andrzej Śliwka – Prokuratura upolityczniona. Kto wyznacza sędziów?
Andrzej Śliwka krytykuje większość za odrzucenie ustawy powodziowej
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Janusz Pęcherz
Janusz Pęcherz - Akcyza 40 zł na e-papierosy indukcyjne
Michał Wójcik
Michał Wójcik: Patostreaming zjada społeczeństwo - zaostrzyć prawo
Alicja Łuczak
Alicja Łuczak pyta o brak odpowiedzi instytucji
Anna Cicholska
Anna Cicholska o roli kobiet w samorządzie
Marcin Kierwiński
Marcin Kierwiński: PiS zagraża bezpieczeństwu Polski
Krzysztof Kwiatkowski
Krzysztof Kwiatkowski - Ustawa wzmocni współpracę karną
Transkrypcja
Szanowna Pani Przewodnicząca, Wysoka Komisjo,
rozpatrujemy dziś sprawę fundamentalną dla bezpieczeństwa państwa.
Nie jest to kwestia zwykłego sporu politycznego, nie jest to tylko formalny punkt obrad.
Nie jest to też okazja do partyjnej wymiany poglądów czy sprzeczek.
Rozmawiamy dziś o odpowiedzialności Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji
za bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej,
za sprawność służb, za ochronę granic, za reakcję państwa na kryzysy
i coś, co jest bardzo istotne, Panie Ministrze Kierwiński,
za autorytet instytucji, które każdego dnia mają chronić życie, zdrowie i bezpieczeństwo obywateli.
Trzeba powiedzieć jasno i większość społeczeństwa także ma taki pogląd.
Marcin Kierwiński nie daje rękojmi właściwego wykonywania funkcji
Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.
To Pan ponosi polityczną odpowiedzialność za poważne osłabienie sprawności państwa
w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego, za utratę zaufania do służb podległych ministrowi
oraz za model zarządzania, który w kolejnych kryzysach,
który często Pan sam generował, okazywał się reaktywny, spóźniony
i podporządkowany bieżącej komunikacji politycznej nie nawet rządu,
tylko Pana Partii Politycznej.
I tu nie chodzi o pojedynczą pomyłkę, nie chodzi o jeden incydent,
który można byłoby tłumaczyć nadzwyczajnymi okolicznościami,
nie chodzi o jedną wypowiedź czy jedną wpadkę.
Chodzi o powtarzalny schemat działania państwa pod nadzorem ministra Marcina Kiermińskiego.
Najpierw pojawia się kryzys, często wygenerowany przez Pana, Panie Ministrze.
Potem okazuje się, że państwo jest zaskoczone.
Następnie mamy konferencję prasową, często Pani rzecznik, wpisy w mediach społecznościowych,
zapewnienie, że wszystko jest pod kontrolą, a później się okazuje,
że najważniejsze pytania pozostają bez odpowiedzi.
Szef MSWiA nie może być wyłącznie komentatorem sytuacji kryzysowych.
Minister Spraw Wewnętrznych nie jest rzecznikiem prasowym rządu.
To, że Pana rzeczniczka próbuje być rzecznikiem i jej to bardzo słabo wychodzi, to jedno.
Ale to są oczywiście pewne aspiracje, do których Pani rzecznik dąży.
Tylko aspiracje czy Pana ministra, czy Pani rzecznik, czy innych członków kierownictwa,
jest Was ośmiu, to nie jest coś, co powinno dyktować działania resortu.
Pan minister Kierwiński nie jest od tego, by tłumaczyć, że służby działają, ale po fakcie.
Minister Spraw Wewnętrznych odpowiada za prewencję, procedury, koordynację, nadzór i autorytet państwa.
Właśnie w tych obszarach panie ministrze pan zawiódł.
Najpoważniejszym zarzutem dotyczącym realnego bezpieczeństwa państwa są akty dywersji
wymierzone w infrastrukturę kolejową, uszkodzenie torów na linii Warszawa-Lublin.
Wszyscy doskonale pamiętamy ten incydent na strategicznej linii kolejowej.
I to nie był zwykły wybryk.
To były działania wymierzone w bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej, ruch kolejowy
i potencjalne życie polskich obywateli.
W tej sprawie nie wystarczy powiedzieć, że właściwe służby po fakcie prowadziły czynności.
W tej sprawie, panie ministrze, państwo nie zdało egzaminu wbrew temu, co pan mówił.
I zarzut wobec pana ministra dotyczy tego, że mechanizmy prewencji i podległe panu służby
nie zadziałały przed zdarzeniem.
Sprawcy, terroryści, ukraińscy obywatele opłacani przez Kreml z kartoteką, która pęka w szwach
wjechali na terytorium Rzeczpospolitej przez nikogo niepokojeni, przez nikogo niesprawdzeni.
Dokonali aktu sabotażu i opuścili nasz kraj.
Również przez nikogo niepokojeni.
Według publicznych informacji osoby podejrzane o dokonanie tego zdarzenia, tego incydentu, tego po prostu aktu sabotażu
przedostały się przez granicę polsko-białoruską.
Ten fakt jest druzgocący dla oceny skuteczności państwa.
Sprawcy nie tylko dokonali tego aktu sabotażu, zdołali zbiec, zanim państwo ich zatrzymało.
Co to oznacza? Trzeba sobie zadać podstawowe pytanie, co to oznacza.
Oznacza to konieczność postawienia właśnie tych fundamentalnych pytań o współdziałanie policji,
straży granicznej, służb specjalnych, administracji rządowej.
Gdzie była prewencja, panie ministrze? Gdzie była koordynacja? Gdzie był nadzór ministra?
Jak to możliwe, że osoby podejrzewane o tak poważne działania mogą przekroczyć granicę,
zaatakować infrastrukturę krytyczną i opuścić Polskę?
Zdarzenia te wiązały się z realnym niebezpieczeństwem katastrofy w ruchu lądowym.
Bezpieczeństwo setek pasażerów nie może zależeć, panie ministrze, od przypadku.
Nie może zależeć od szczęścia albo czujności pojedynczych pracowników kolei.
Państwo znajdujące się pod presją działań hybrydowych musi działać z wyprzedzeniem.
To jest dla pana pewnie szokujące, że tak powinno być,
ale w cywilizowanym państwie tak funkcjonują poważne instytucje.
Minister właściwy do spraw wewnętrznych i administracji powinien umieć odpowiedzieć,
dlaczego infrastruktura krytyczna była podatna na takie działania.
Dlaczego sprawcy nie zostali zatrzymani i dlaczego dopiero po fakcie opinia publiczna
usłyszała o tak wielkiej skali zagrożenia.
Minister Kierwiński mówi, że materiał dowodowy jest bogaty i że państwo zdało egzamin.
Panie ministrze, jak państwo zdało egzamin, to gdzie są sprawcy?
Bo nie w rękach polskich służb, nie przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Jeśli sprawcy uciekli, to to nie jest zdany egzamin.
To jest porażka państwa. To jest pana porażka.
Kolejnym obszarem odpowiedzialności politycznej ministra jest sytuacja na granicy zachodniej.
Przez wiele miesięcy opinia publiczna otrzymywała sprzeczne komunikaty
dotyczące zawracania cudzoziemców przez służby niemieckie,
różne działania Straży Granicznej, jaka jest rzeczywista skala presji migracyjnej.
Najbardziej obciążające dla ministra Kierwińskiego jest to,
że w wielu miejscach obywatele polscy uznali, iż muszą się sami zorganizować,
aby obserwować i dokumentować sytuację na granicy.
Powstanie społecznych patroli było, panie ministrze, obywatelskim wotum nieufności wobec państwa, wobec pana.
Jeżeli mieszkańcy terenów przygranicznych, działacze społeczni, wolontariusze
dochodzą do wniosku, że muszą sami kontrolować granicę,
oznacza to, że państwo ich nie przekonało, że państwo nie wykonuje swoich podstawowych obowiązków.
Obywatele nie powinni być stawiani w sytuacji, w której czują się zmuszani zastępować państwo.
Państwo powinno być widoczne, skuteczne, transparentne, stanowcze.
Granica państwa ma być chroniona przez Straż Graniczną, przez inne służby,
a nie przez mieszkańców działających na własną rękę, a do tego doprowadziliście.
Granica państwowa także nie może być przedmiotem chaosu komunikacyjnego.
Nie można jednocześnie zapewniać, że sytuacja jest pod kontrolą,
przyznawać, że funkcjonują formalne mechanizmy przyjmowania cudzoziemców z Niemiec,
przedłużać kontrolę, atakować obywateli, którzy pytają o rzeczywistą skalę zjawiska.
Taki sposób działania podważa zaufanie panie ministrze do państwa.
Kolejna kwestia to fałszywa alarmy i podatność państwa na prowokacje.
Seria fałszywych zawiadomień dotyczących osób publicznych, mediów, polityków, opozycji i ich rodzin
pokazała, że system reagowania państwa jest podatny na manipulacje.
Fałszywe zgłoszenia prowadziły do interwencji służb, wejści do mieszkań,
używania środków przymusu oraz działań, które następnie stawały się elementem dyskusji politycznej.
Państwo ma obowiązek reagować oczywiście na zgłoszenia dotyczące życia i zdrowia.
Tego nikt nie kwestionuje.
Ale panie ministrze, po serii niemal identycznych prowokacji dotyczących tych samych osób,
służby nie mogą działać mechanicznie.
Tu nie było pogłębionej analizy ryzyka.
Jeżeli sprawcy fałszywych alarmów są w stanie uruchomić państwo przeciwko obywatelom i osobom publicznym,
oznacza to, że procedury filtrujące spreparowane zgłoszenia są niewystarczające.
Szczególnie oburzenie opinii publicznej wywoła sytuacja związana z wejściem służb do domu rodzinnego pana prezydenta Nawrockiego.
Wydarzenie to ujawniło poważne pytanie o weryfikację zgłoszeń, ocenę ryzyka, koordynację działań podległych panu służb.
Pomimo wcześniejszych przypadków podobnych prowokacji, państwo nie wypracowało skutecznych mechanizmów.
Jeszcze jedna kwestia, panie ministrze.
Pan dopiero zajął się tą sprawą na poważnie, jak doszło do sytuacji właśnie wejścia do domu rodzinnego pana prezydenta Nawrockiego.
Wcześniej pan śmieszkował sobie na konferencjach prasowych.
Wcześniej pan udawał, że nie ma tego problemu.
Poim więcej, pan prowokował kolejnych sprawców do takich działań.
Jeżeli oni widzą, że minister spraw wewnętrznych lekceważy, z pogardą podchodzi do tego typu zdarzeń, to jest woda na młyn dla nich.
Oni tylko zacierają ręce.
W poważnym państwie działania by zostały podjęte natychmiast.
Pan pozorował ruchy.
Pan się przestraszył, jak mały bobas.
Przestraszył się pan.
I zasadniczym problemem tej całej sytuacji jest to, że te pozorowane ruchy, wie pan do czego doprowadziły?
Do tego, że do dziś nie wiemy, kto stoi za tymi fałszywymi alarmami.
Do dziś tego nie wiemy.
To jest pana kompromitacja.
To jest pana osobista kompromitacja.
Trzeba zadać także konkretne pytania.
Kto oceniał wiarygodność zgłoszeń przed wejściem siłowym?
Czy istnieją procedury wykrywania seryjnych zgłoszeń?
Czy analizowane są powtarzalne schematy, adresy IP, kanały komunikacji?
Czy po kilkunastu podobnych alarmach stosuje się specjalny tryb eskalacji?
Czy w zdarzeniach dotyczących osób publicznych jest współpraca pomiędzy policją, PSP, SOPem?
Na te pytania minister powinien odpowiedzieć jasno i konkretnie.
Pan w tym zakresie nic nie zrobił.
Po czwarte, działania policji wobec mediów i osób publicznych.
Szczególne znaczenie mają interwencje wobec dziennikarzy i osób publicznych krytycznych wobec rządu.
Nawet jeżeli funkcjonariusze działali w przekonaniu o konieczności reakcji na zgłoszenie,
polityczna odpowiedzialność ministra polega na tym, że nie zabezpieczył pan system
przed wykorzystaniem służb jako narzędzia prowokacji i nękania.
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji powinien w takich sytuacjach
dotyczących mediów, osób publicznych zachować chłód, dystans, język instytucji państwa.
Powinien pan tonować emocje, wyjaśniać procedury, budować zaufanie do służb
i jednocześnie gwarantować poszanowanie praw obywatelskich.
Tymczasem pan minister Kierwiński wielokrotnie, jak to ma w zwyczaju,
przyjmował język konfrontacji politycznej. Przyjmował język takiego osiedlowego hejtera.
Nie wolno używać, panie ministrze, funkcjonariuszy jako także tarczy politycznej,
bo co jest najbardziej bulwersujące w tej całej sytuacji, to pan minister Kierwiński
każdą krytykę, każdą uwagę ze strony polityków, dziennikarzy, ekspertów, obywateli
uważa jako atak na funkcjonariusza. Nie, panie ministrze.
To jest to, że pan jako nieudolny minister, skompromitowany, nieprofesjonalny, chaotyczny
powoduje to, że Polska jest w niebezpieczeństwie. Nie znaczy, że my krytykujemy funkcjonariuszy,
którzy często niestety wstydzą się za pana. Wstydzą się za pana. Potwornie się wstydzą za pana.
W tym kontekście jeszcze trzeba powiedzieć o jednej historii, bardzo bulwersującej.
To jest gruźbę wobec pana redaktora Piotra Nisztora, redaktora Telewizji Republika.
Funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, bo to jest służba, w której bardzo źle się dzieje.
A źle się bardzo dzieje z tego powodu, panie ministrze, że pan podejmuje fatalne decyzje personalne.
Na panu ciąży odpowiedzialność za to, co się dzieje w Służbie Ochrony Państwa.
I te sytuacje dotyczące grożenia śmiercią dziennikarzowi, który jest krytyczny wobec pana władzy,
wobec pana systemu, wobec pana rządu, rodzi naprawdę pytania o standardy obowiązujące w służbach podległych panu.
Przypomnę, SOP ma chronić osoby w państwie, osoby najważniejsze.
Ta służba powinna być profesjonalna, zdyscyplinowana i apolityczna.
Każdy sygnał o tego rodzaju zachowaniach powinien być traktowany z najwyższą powagą.
Państwo zaniechaliście w tym zakresie działania.
Państwo, gdyby nie media, byście się tym tematem kompletnie nie zajęli.
Przechodzę do kolejnego tematu, czyli kwestii związanych w policji.
Za czasów politycznej odpowiedzialności pana ministra Kierwińskiego
Polska Policja zmaga się z niedoborami kadrowymi,
także z kompromitującymi sprawami uderzającymi w dyscyplinę i wiarygodność formacji.
Państwo się śmiejecie, ale szczególnie wstrząsująca była sprawa gwałtu na policjantce.
Tak, szanowni państwo, gwałtu na policjantce.
Ja rozumiem państwa zdenerwowanie tą sytuacją,
ponieważ państwo nic w tym zakresie nie zrobiliście.
Szanowni państwo, zdarzenia, które miały miejsce, były tak wstrząsające.
Były wstrząsające z wielu względów, ale także dlatego, że miały mieć związek
z libacją alkoholową na terenie jednostki.
Ta sprawa nie może być sprowadzana wyłącznie do jednostkowego przestępstwa.
Jeżeli na terenie jednostki mogła odbywać się alkoholowa impreza,
jeżeli ofiarą miała być podwładna, a w tle pojawiały się informacje
o wcześniejszych sygnałach dotyczących alkoholu, to mamy do czynienia z pytaniem
o kulturę służby, standard nadzoru, ochronę młodych funkcjonariuszy,
funkcjonariuszek oraz realne procedury dyscyplinarne.
Równolegle policja pozostaje obciążona poważnym kryzysem wakatów.
Braki kadrowe, szczególnie w dużych garnizonach, oznaczają realne osłabienie państwa
do reagowania na przestępczość, zabezpieczenie protestów,
ochronę porządku publicznego i wykonywanie codziennych zadań.
W lutym wskazywano blisko 9 tys. wakatów w całej Polsce.
W Warszawie braki kadrowe przekraczały 20%.
To nie są abstrakcyjne liczby. To są, szanowni państwo, puste miejsca w patrolach,
przeciążenie funkcjonariusza, dłuższy czas reakcji i niższe poczucie
bezpieczeństwa obywateli.
Wszystkie te problemy należy rozpatrywać także w kontekście kierownictwa policji.
Pana nominat, pan komendant Boroń brał udział w głośnym zdarzeniu
i zderzeniu z września 2024 roku, gdzie jego samochód dachował na autostradzie A1
i stało to się, panie ministrze, symbolem problemów związanych z odpowiedzialnością
i standardami w kierownictwie formacji.
Szczególne kontrowersje wzbudził fakt, że pomimo poważnego charakteru zdarzenia
nie ustalono nawet prędkości, z jaką poruszał się pojazd,
ponieważ sprawę zakwalifikowano jako kolizję, a nie wypadek drogowy.
Trudno nie dostrzec, panie ministrze, dysonansu pomiędzy wymaganiami
stawianymi zwykłym obywatelom, a pana politycznym nominatom.
W tym miejscu także trzeba zapytać o priorytety szkoleniowe.
Panie ministrze, w sytuacji rosnącej presji migracyjnej, zagrożeń dywersji,
licznych fałszywych alarmów, zagrożeń cybernetycznych, braków kadrowych,
absolutnym priorytetem powinno być wzmacnianie kompetencji funkcjonariuszy
właśnie w tym zakresie. A czego mogą się spodziewać funkcjonariusze?
Na przykład w komendzie wojewódzkiej w Olsztynie państwo w tym zakresie
nie prowadzicie tych szkoleń, tylko szkoleń w zakresie LGBT.
To jest odpowiedź pana ministra Kierwińskiego na te realne zagrożenia.
Wnioskodawcy także wskazują na decyzję pana ministra dotyczącą transkrypcji
zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych.
Minister właściwy do spraw wewnętrznych i administracji,
zamiast koncentrować się na bezpieczeństwie państwa, kryzysie służb,
granicy, ochronie ludności, przeciwdziałaniu dywersji, sabotażowi,
zaangażował autorytet resortu, bo nie chcę powiedzieć autorytet pana,
w decyzję o charakterze światopoglądowym.
Polska konstytucja w artykule 18 stanowi, że małżeństwo jest to związek
kobiety i mężczyzny i znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczpospolitej.
Jeżeli rząd chce zmienić fundamentalne instytucje prawa rodzinnego,
jakim jest małżeństwo, powinien stanąć przed sejmem z projektem ustawy.
Nie można przeprowadzić takiej zmiany tylnymi drzwiami przez praktykę
administracyjną czy akt wykonawczy.
Ten wątek w ogóle ma bezpośrednie znaczenie dla oceny pana ministra,
ponieważ pokazuje odwrócenie priorytetów.
Kiedy państwo mierzy się z dywersją, sabotażem, presją, kryzysem kadrowym,
patologiami w służbach, problemami ochrony ludności,
szef MSWiA angażuje resort w decyzje ideologiczne.
Polacy oczekują od ministra spraw wewnętrznych i administracji
porządku, bezpieczeństwa, sprawnych służb i ochrony granic.
Nie oczekują, by resort odpowiedzialny za bezpieczeństwo
był wykorzystywany do realizowania agendy światopoglądowej.
To są naprawdę, panie ministrze, realne problemy,
na które państwo nie znajdujecie żadnej odpowiedzi.
Pani przewodnicząca, proszę dać mi skończyć moje wystąpienie.
Zawsze, za każdym razem.
Pani jest wieloletnią posłanką, doświadczoną.
Wie pani o tym doskonale, że komisje potem są zwoływane,
żeby parlamentarzyści, także wnioskodawca,
nie byli ograniczeni czasowo w zakresie prezentowania uwag,
prezentowania kwestii, które są zarzutami wobec danego ministra.
Naprawdę, dyskutujmy merytorycznie.
Pani pośle, czas na dyskusję będzie.
To, co pani w tym momencie przewodnicząca robi, to próbuje uniemożliwić mi...
Przepraszam, będzie czas absolutnie na dyskusję.
Pani mi uniemożliwia...
Przepraszam, proszę mnie wysłuchać.
Umawialiśmy się maksymalnie na 20 minut.
To jest i tak czas dłuższy, niż jest w regulaminie Sejmu,
na posiedzeniu Sejmu, dla wystąpienia wnioskodawców.
Także bardzo proszę zmierzać do końca.
Tym bardziej, że ten wniosek wszyscy mamy.
Pan go w większości czyta.
Myśmy się z nim zapoznali, przeczytaliśmy go.
Państwo posłowie chcą zadawać pytania.
Pan minister ma się do tego ustosunkować,
więc proszę także szanować czas innych.
I proszę w tej chwili zmierzać do końca.
Trzy minuty, bardzo proszę zmierzać do końca.
Niech pani szanuje czas Polaków.
I pani się sama ze sobą umówiła.
Pan nie włącza sobie samodzielnie mikrofonu, panie pośle.
Pan jest znany z tego, że pan zakłóca porządek obrad celowo,
po to, żeby wywołać awanturę.
Panie pośle, śliwka, proszę kończyć trzy minuty.
To niech pani przyjdzie mi mnie...
Bez sensu wypowiedź.
Kasia, weź zapanuj na tym.
Naprawdę, widzisz, że to jest żenada.
Pani przewodnicząca, jednak myślę,
że w pewnych standardach parlamentarnych
dobrze byłoby, gdyby przedstawiciele wnioskodawców
mogli zaprezentować wniosek w całości.
Więc proszę nie marnować czasu, tylko naprawdę zmierzać do końca.
Pani przewodnicząca, gdyby pani przewodnicząca mi nie przerwała,
nie przedstawiła swojego statementu kilkuminutowego,
myślę, że już bym skończył.
Ale to, że pani woli prowadzić pewien spór polityczny,
to świadczy o pani.
Jeżeli pani przewodnicząca by mi nie przerwała,
będę szalenie wdzięczny.
Szczególnym symbolem utraty powagi urzędu przez pana ministra
było wystąpienie pana ministra Kierwińskiego
podczas centralnych obchodów Dnia Strażaka w 2024 roku.
Przemówienie szefa resortu odpowiedzialnego za Państwową Straż Pożarną
było tak niewyraźne, że wywołało natychmiastową ogólnopolską dyskusję
o stanie ministra.
I skompromitowało centralną uroczystość
jednej z najważniejszych służb państwowych.
Minister tłumaczył później sprawę pogłosem, problemami z nagłośnieniem.
Nawet panie ministrze przyjmując tę wersję, trzeba zadać pytanie.
Jak to możliwe, że centralne obchody służby podległej MSWiA
zostały przygotowane w taki sposób,
który doprowadził do tak głębokiego kryzysu wiarygodności ministra
i samego resortu?
Jeżeli winna była organizacja techniczna,
oznacza to kompromitację nadzoru nad uroczystością państwową.
Jeżeli komunikacja po zdarzeniu była chaotyczna,
oznacza to kompromitację zarządzania kryzysowego.
Ta sprawa nie była jedynie wpadką wizerunkową.
Ona była zapowiedzią stylu sprawowania urzędu.
Po fakcie pojawiły się tłumaczenia,
po tłumaczeniu pojawiły się kolejne pytania,
a odpowiedzialność za chaos rozmywa się pomiędzy
techniką, procedurą i komunikatem politycznym.
Ja sam, panie ministrze, jestem strażnikiem-ochotnikiem.
Znam wielu ludzi, którzy...
Chyba strażakiem, proszę pana.
Strażakiem-ochotnikiem.
Chyba, że strażnikiem z ruchu oznany granic.
Proszę mnie przerywać.
Ja znam wielu ludzi, którzy codziennie, panie ministrze,
służą i poświęcają się.
I narażają własne zdrowie, życie.
I oni wiedzą, czym jest honor.
I odpowiedzialność.
I czym jest służba.
Wiele z nich było, panie ministrze,
tamtą sytuacją zwyczajnie zawstydzonych.
I wtedy naprawdę wystarczyło się
zachować odpowiedzialnie, po męsku,
przeprosić i wziąć konsekwencje na siebie.
Tego zabrakło.
Tego naprawdę zabrakło.
Pan minister Kierwiński wielokrotnie
prezentował w swojej, można powiedzieć,
dotychczasowej aktywności na stanowisku
szafa resortu spraw wewnętrznych administracji
styl zarządzania oparty na politycznej
konfrontacji, reakcji po fakcie
i komunikacji obliczonej tylko i wyłącznie
na bieżący efekt medialny.
W normalnym resorcie politycznym
byłoby to obciążające.
W resorcie odpowiedzialnym
za bezpieczeństwo wewnętrzne
jest to szczególnie groźne, panie ministrze.
MSWiA nie jest ministerstwem
odpartyjnych ripost.
To resort policji, straży granicznej,
państwowej straży pożarnej,
służby ochrony państwa,
ochrony ludności, administracji,
bezpieczeństwa wewnętrznego.
Jego szef powinien budować zaufanie
i posiadać autorytet.
Powinien rozwiązywać kryzysy,
a nie je generować.
Powinien wzmacniać służby,
a nie osłabiać ich wiarygodność.
Powinien dawać funkcjonariuszom
jasne procedury i polityczne wsparcie,
a nie wykorzystywać ich
jako osłonę przed krytyką.
Podsumowując,
pani przewodnicząca,
pan minister Kierwiński ponosi
pełną polityczną odpowiedzialność
za niewydolność państwa w obszarze
bezpieczeństwa wewnętrznego
oraz brak skutecznego nadzoru
nad podległymi służbami i administracją.
Bezpieczeństwo obywateli
nie może być przedmiotem
politycznych eksperymentów
ideologicznych, obejść
chaosu komunikacyjnego,
a nie działań nastawionych wyłącznie
na efekt medialny, na efekt polityczny
jednej partii politycznej.
Państwo musi działać
zanim dojdzie do kryzysu,
a nie generować kryzysy,
albo działać dopiero wtedy,
gdy trzeba coś opisać
na konferencji prasowej.
Dlatego w trosce o bezpieczeństwo Polski,
bezpieczeństwo polskich rodzin,
obywateli, wnosimy wniosek
o wyrażenie wotum nieufności
wobec pana ministra Kierwińskiego
i wnoszę o to, żeby Wysoka Komisja
pozytywnie go zaopiniowała.
Dziękuję.