Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Władysław Kosiniak-Kamysz: Gloryfikacja UPA jest nie do przyjęcia

Władysław Kosiniak-Kamysz: Gloryfikacja UPA jest nie do przyjęcia

Władysław Kosiniak-Kamysz w wystąpieniu odnosi się do decyzji o nadaniu ukraińskiej jednostce imienia bohaterów UPA i apeluje o jej ponowne rozważenie, wskazując na ból polskiej pamięci historycznej i ryzyko dla relacji polsko‑ukraińskich. Mówi, że Polska wsparła Ukrainę po rosyjskiej agresji, ale pamięć ofiar Wołynia nie może być przedmiotem kompromisu.

Najważniejsze tezy


Władysław Kosiniak-Kamysz przypomina, że Polska od pierwszych godzin wojny stała po stronie Ukrainy - otwierano granice, domy, szkoły i szpitale oraz przekazywano pomoc humanitarną i wojskową. Jednocześnie podkreśla, że państwowa gloryfikacja UPA budzi w Polsce głęboki ból i sprzeciw.

Pamięć i historyczny kontekst


Mówca zwraca uwagę na skalę zbrodni dokonanych w latach 1943-1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, wskazując, że wiele ofiar nadal nie ma grobów ani miejsca pamięci. Podkreśla, że pamięć ofiar nie może być traktowana instrumentalnie ani politycznie relatywizowana.

Bohaterowie współczesnej Ukrainy


Kosiniak-Kamysz wskazuje, że dzisiejsza Ukraina ma własnych bohaterów - żołnierzy broniących kraju przed rosyjskim imperializmem - i że można ich uhonorować w sposób, który nie rani pamięci polskich ofiar.

Konsekwencje dla relacji i bezpieczeństwa


Autor wystąpienia ostrzega, że decyzja o wynoszeniu UPA na sztandary szkodzi relacjom polsko‑ukraińskim i daje paliwo rosyjskiej propagandzie. Apeluje o gest dojrzałości, który pozwoli zachować zaufanie między narodami i wzmocnić współpracę w obronie przed rosyjskim imperializmem.

Władysław Kosiniak-Kamysz — kadr z wypowiedzi: Władysław Kosiniak-Kamysz: Gloryfikacja UPA jest nie do przyjęcia (04.06.2026)

Apel i oczekiwania


Władysław Kosiniak-Kamysz apeluje do władz Ukrainy o ponowne rozważenie nazwy jednostki i o wybranie formy uhonorowania współczesnych żołnierzy, która nie będzie raniła pamięci polskich rodzin. Podkreśla, że prawdziwa przyjaźń między narodami zaczyna się od prawdy, szacunku i pamięci.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Drodzy przyjaciele z Ukrainy. Mówię te słowa z szacunkiem, życzliwością i poczuciem wspólnoty, która połączyła nasze narody po rosyjskiej agresji. Polska od pierwszych godzin wojny stanęła po stronie Ukrainy. Otworzyliśmy granice, domy, szkoły i szpitale. Przekazywaliśmy pomoc humanitarną, wojskową, logistyczną i polityczną. Bo wiemy, że wolna Ukraina to także bezpieczeństwo Polski i całej naszej części Europy. Ale właśnie dlatego muszę powiedzieć jasno. Decyzja o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA budzi w Polsce głęboki ból, niepokój i sprzeciw. Rozumiemy, że dla części Ukraińców UPA może być postrzegana przez pryzmat walki z sowieckim zniewoleniem. Rozumiemy, że naród, który dziś broni się przed rosyjskim imperializmem szuka symboli odwagi i niezłomności. Ale dla Polaków UPA nie jest neutralnym symbolem walki o wolność. Dla Polaków UPA jest przede wszystkim symbolem zbrodni dokonanych na bezbronnych cywilach. W latach 1943-1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zamordowano dziesiątki tysięcy Polaków. Kobiety, dzieci, osoby starsze. Mordowano całe rodziny i wsie. Wiele ofiar, do dziś nie ma grobów, krzyży ani miejsca, gdzie ich bliscy mogliby zapalić znicze. Tego bólu nie da się unieważnić. Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem. Pamięć ofiar nie może być przedmiotem politycznego kompromisu. Chcę też powiedzieć jasno, ta zbrodnia nie była dziełem narodu ukraińskiego. UPA mordowała również Ukraińców, którzy ratowali Polaków, ostrzegali sąsiadów, ukrywali rodziny i odmawiali udziału w nienawiści. To oni są prawdziwymi bohaterami. Ludzie, którzy w czasach terroru wybrali człowieczeństwo. Dlatego tym bardziej trudno jest nam zrozumieć wynoszenie UPA na sztandary współczesnego państwa ukraińskiego. Dzisiejsza Ukraina ma własnych bohaterów. Ma żołnierzy, którzy bronią Charkowa, Donbasu, Zaporoża, ukraińskiego nieba. Ich odwaga zapisuje wielką kartę historii. Nie potrzebują patronów, którzy dzielą sojuszników i ranią pamięć rodzin ofiar. Polska pomoc dla Ukrainy nie oznacza, że Polska zapomniała o woły. Oznacza, że mimo tej tragicznej pamięci potrafiliśmy stanąć po stronie narodu napadniętego przez Rosję. Tym bardziej mamy prawo oczekiwać, że Ukraina uszanuje polską pamięć. Ta decyzja szkodzi nie tylko relacjom polsko-ukraińskim. Szkodzi także samej Ukrainy. Daje tlen rosyjskiej propagandzie i argumenty tym, którzy chcą zniszczyć zaufanie między naszymi narodami. Ale to nieprawda o wołyniu służy Moskwie. Moskwie służy przemilczenie prawdy i każdy gest, który wbija klin między Polskę i Ukrainą. Dlatego apeluję do władz Ukrainy o ponowne rozważenie tej decyzji i znalezienie takiej formy uhonorowania współczesnych ukraińskich żołnierzy, która nie będzie raniła pamięci polskich ofiar. Nie chodzi o upokorzenie Ukrainy. Chodzi o gest dojrzałości, odpowiedzialności i szacunku wobec narodu, który w momencie najtrudniejszym stanął przy Ukrainie. Polska pozostanie po stronie Ukrainy w walce z rosyjskim imperializmem. Ale prawdziwa przyjaźń wymaga prawdy. A prawda jest taka. Dla Polaków państwowa gloryfikacja UPA jest nie do przyjęcia. Wierzę, że Polacy i Ukraińcy mogą być filarem bezpieczeństwa tej części Europy. Możemy razem powstrzymać rosyjski imperializm. Możemy zbudować relacje silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Ale ta przyszłość wymaga zaufania. A zaufanie zaczyna się od prawdy, szacunku i pamięci.