Donald Tusk: Mette Frederiksen ratuje naszą cywilizację
Donald Tusk w wystąpieniu chwali Mette Frederiksen za twarde, odpowiedzialne przywództwo i wyraża wsparcie dla jej próby utworzenia nowego rządu. Podkreślił jej rolę w obronie wartości i bezpieczeństwa Europy wobec wyzwań migracyjnych i geopolitycznych.
Donald Tusk wskazuje Mette Frederiksen jako przykład liderki łączącej siłę z wrażliwością. Podkreśla jej pragmatyczne podejście, nieustępliwość oraz to, że „czyny są ważniejsze od słów”, co w jego ocenie czyni ją jednym z nielicznych wartościowych polityków na scenie europejskiej.
Tusk wspomina pierwsze spotkanie z premier Danii i opisuje, jak szybko rozpoznał u niej determinację do szybkich i odpowiedzialnych decyzji. Zwraca uwagę na ich zgodność poglądów dotyczących konieczności odchodzenia od ideologicznych sporów na rzecz realnych, pragmatycznych rozwiązań.
W wystąpieniu przypomniane zostały stanowiska Frederiksen dotyczące obrony granic, przeciwdziałania nielegalnej migracji oraz zdecydowanego wsparcia Ukrainy. Tusk podkreśla, że jej stanowisko zdobywa dziś większą wagę niż radykalne retoryki, ponieważ łączy humanistyczne wartości z gotowością do obrony kontynentu.

Donald Tusk wskazuje, że w obecnej sytuacji Europy potrzebni są liderzy, którzy potrafią jednocześnie bronić wolności i stosować siłę adekwatną do wyzwań. Wyraża poparcie dla Mette Frederiksen w trudnym zadaniu formowania rządu i apeluje o docenienie takiego przywództwa w Europie.
Pochwała przywództwa
Donald Tusk wskazuje Mette Frederiksen jako przykład liderki łączącej siłę z wrażliwością. Podkreśla jej pragmatyczne podejście, nieustępliwość oraz to, że „czyny są ważniejsze od słów”, co w jego ocenie czyni ją jednym z nielicznych wartościowych polityków na scenie europejskiej.
Doświadczenia i wspólne przekonania
Tusk wspomina pierwsze spotkanie z premier Danii i opisuje, jak szybko rozpoznał u niej determinację do szybkich i odpowiedzialnych decyzji. Zwraca uwagę na ich zgodność poglądów dotyczących konieczności odchodzenia od ideologicznych sporów na rzecz realnych, pragmatycznych rozwiązań.
Bezpieczeństwo, granice, Ukraina
W wystąpieniu przypomniane zostały stanowiska Frederiksen dotyczące obrony granic, przeciwdziałania nielegalnej migracji oraz zdecydowanego wsparcia Ukrainy. Tusk podkreśla, że jej stanowisko zdobywa dziś większą wagę niż radykalne retoryki, ponieważ łączy humanistyczne wartości z gotowością do obrony kontynentu.

Kontekst polityczny i konsekwencje
Donald Tusk wskazuje, że w obecnej sytuacji Europy potrzebni są liderzy, którzy potrafią jednocześnie bronić wolności i stosować siłę adekwatną do wyzwań. Wyraża poparcie dla Mette Frederiksen w trudnym zadaniu formowania rządu i apeluje o docenienie takiego przywództwa w Europie.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk: Odbudowa reputacji Polski i naprawa dyplomacji
Donald Tusk o nakazach ICC, Macierewiczu i zabezpieczeniu granicy
Donald Tusk: Podpalacz z Żoliborza.
Donald Tusk: Prowokacja na dużą skalę, nadzwyczajne posiedzenie rządu
[KPRM]: Udział premiera Donalda Tuska w Kongresie Nauka dla Biznesu
Donald Tusk wzywa na Westerplatte: 'Nigdy więcej samotności'
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
VideoParlament
Marcin Wiącek: Raport RPO 2025 o prawach człowieka
Fryderyk Kapinos
Fryderyk Kapinos: Jak rosło minimalne wynagrodzenie przez 8 lat
Marcin Józefaciuk
Marcin Józefaciuk: To nie podwyżka - to podniżka
Włodzimierz Skalik
Włodzimierz Skalik domaga się odebrania orderu Zełenskiemu
Sławomir Ćwik
Sławomir Ćwik: Zarzuty wobec PiS o marnotrawstwo w szpitalach
Maria Kurowska
Maria Kurowska: RPO potwierdził nadużycie, ale to za mało
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Szanowni Państwo, kiedy redaktor Wieliński dał mi znać,
że w redakcji Gazety Wyborczej powstała idea,
aby uhonorować tytułem Człowieka Roku panią premier Mette Frediksen,
z entuzjazmem wyraziłem swoją opinię.
Później powiedział, że wiąże się to z obowiązkiem laudacji,
skoro jestem takim entuzjastą,
co oczywiście jeszcze bardziej zwiększyło mój entuzjazm, jak się domyślasz.
Ale to jest szczególny przypadek, kiedy wygłoszenie przemówienia
do tak szacownego grona nie kojarzy mi się z obowiązkiem,
tylko z zaszczytem i prawdziwą przyjemnością.
Nie można było lepiej wybrać.
Mówię o osobie...
Nie wiem, czy pani premier nas słucha.
Jeśli tak, to...
Na pewno pamiętasz nasze pierwsze spotkanie.
Byłem wtedy w finale swojej misji w Brukseli jako szef Rady Europejskiej,
a pani premier Mette Frediksen zaczynała właśnie swoją karierę,
pierwszą kadencję najmłodszego premiera Danii, najmłodszej premierki Danii.
Spotkaliśmy się w moim gabinecie i po już pięciu minutach
pomyślałem sobie, że mój następca w funkcji szefa Rady Europejskiej
będzie miał bardzo poważny problem.
Bo moja rozmówczynia okazała się osobą twardą,
bezwzględną w swoich opiniach, bardzo bezpośrednią.
Wykazywała to bardzo zdrowe i mądre niezrozumienie.
Dlaczego podejmowanie decyzji trwa tak długo?
Dlaczego trzeba spędzić 8 godzin, wieczór, w nocy w tej Unii Europejskiej,
żeby podjąć decyzje oczywiste?
I wyraz jej twarzy wskazywał jednoznacznie, że ma zamiar to zmienić.
To była ta twarz, którą ja będę pamiętał, ten wyraz twarzy,
bo to są twarze ludzi bardzo rzadkich, takich mądrych i odpowiedzialnych buntowników.
Bunt i odpowiedzialność nie zawsze idą w parze,
ale pani premier od samego początku swojej obecności
i w roli premiera Danii, i w roli członka Rady Europejskiej,
osoby współodpowiedzialnej za Europę, tak, od samego początku
dawała jasno do zrozumienia, że jest osobą bardzo odpowiedzialną
i że ma wielką wolę zmiany na lepsze.
Ma wielką wolę w jakimś sensie rewolucji, w sposobie postępowania.
Od początku było widać, że jest osobą, która wie, że nie można marnować czasu.
Że Europa i świat znalazły się na krawędzi.
Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, ani ona, ani ja,
że jesteśmy tak blisko naprawdę krawędzi,
ale jej intuicja i właśnie poczucie odpowiedzialności
kazały jej to mówić od samego początku.
Nie mamy czasu. Musimy działać i odważnie, i bardzo odpowiedzialnie.
Jak powiedziałem, to był trudny początek.
Być może nawet się pokłóciliśmy. To była nasza pierwsza rozmowa.
Być może wówczas droga metę z ulgą uświadomiła jej sobie,
że mnie zaraz tam nie będzie.
Los zrządził, że spotkaliśmy się ponownie.
Pani premier nadal w roli szefowej rządu duńskiego,
a ja po powrocie do Polski też po raz kolejny w roli premiera.
I nic się nie zmieniło, poza tym, że nagle zrozumiałem,
że mam do czynienia z kimś, kto myśli właściwie tak samo jak ja
o tych wszystkich problemach, które stoją przed Europą i przed naszymi krajami.
Jak wiecie, prawie każdy polityk, akurat nie Mette Frediksen,
ale prawie każdy polityk to egotyk.
Więc jak ja sobie pomyślałem, że pani premier myśli o wszystkim tak samo jak ja,
to musi być genialne. I się nie pomyliłem, szczerze powiedziawszy.
To co... No tak, właściwie mogę powiedzieć, że zaprzyjaźniliśmy się bardzo mocno.
Chyba nie mam w tej chwili bliższej osoby w Radzie Europejskiej niż pani premier.
Rozumiemy się praktycznie bez słów. Ja się bardzo cieszę, bo jest jedną z tych osób,
która nie nadużywa słów, a to jest bezcenne w Brukseli.
Spotkać polityka, który wie, że czyny są ważniejsze od słów,
to jest naprawdę skarb, wiecie. I ja to bardzo, bardzo doceniam.
Ale przede wszystkim odnaleźliśmy się w takim wspólnym przekonaniu,
że to co kiedyś wieścił Raimond Aron i co w jakimś sensie na naszych oczach
się zaczęło dziać, ale dopiero znalazło swój finał, nie we wszystkich głowach,
nie we wszystkich sercach, ale chyba znalazło na pewno finał w myśleniu
i pani premier i w moim myśleniu, to to, że to jest koniec wieku ideologii.
Że wyrastamy z pewnych fundamentalnych wartości, ale one nie wskazują nas
i nie powinny wskazywać nas na kajdany jakiejś wąskiej ideologii,
jakiegoś ideologicznego zacietrzewienia.
Że mamy wystarczająco dużo poważnych problemów do rozwiązania
i to takich naprawdę rozstrzygających o być albo nie być.
Wystarczająco dużo, żeby nie wikłać się w spory bardzo często z przeszłości,
z jakichś fascynacji, które dzisiaj nie mają żadnego pokrycia w faktach i w rzeczywistości.
A więc z całą pewnością pani premier to jest symbol dzisiaj w Europie
i zdrowego rozsądku, pragmatyzmu, takiej twardości i czegoś, co było wyjątkowe,
muszę powiedzieć, bo jako socjaldemokratka pokazała, że w wielu sprawach
potrafi się zachowywać jak taka twarda konserwatystka,
w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Kiedy rozmawiamy ze sobą i mam ciągle przed oczami tekst Leszka Kołakowskiego,
nie mieliśmy okazji z mety o tym rozmawiać, ale ten słynny katechizm
jak być konserwatywno-liberalnym socjalistą pani premier wypełnia w 100%.
Dobrze wie, co to są wartości, o które warto walczyć.
Te, z których wszystkich pochodzimy, z których wszyscy pochodzimy,
których nikt mądry nie powinien kwestionować.
Pani premier też dobrze wie, że wśród tych wartości
te fundamenty liberalnej demokracji, prawa człowieka, wolność jednostki,
wolna gospodarka, rządy prawa, tak, w tym sensie jest też liberałką.
I pozostaje socjaldemokratką w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Może dlatego, że jej korzenie to jest taka pełna wrażliwość.
Czy to są prawa ludzi, czy to była jej fascynacja Mandelą,
nieprzypadkowo wybrała afrykanistykę jako kierunek studiów.
Była bardzo młodą działaczką związków zawodowych.
To też coś, co nas łączy, ale wyciągała z tych swoich młodzieńczych fascynacji,
z tej takiej determinacji i waleczności właśnie o prawa słabszych,
o prawa gnębionych. Wyciągnęła wnioski mądrzejsze niż wielu jej rówieśników.
Dobrze zrozumiała i to się objawiło wtedy, kiedy rozpoczęła się ta wielka debata w Europie
na temat granic. Czy Europa ma być otwarta?
Czy Europa ma zrozumieć, że obrona terytorium i granicy to jest coś,
co jest obowiązkiem każdej władzy publicznej?
I pani premier ku zdumieniu niektórych koleżanek i kolegów z europejskiej socjaldemokracji
okazała się najtwardszą rzeczniczką tego, aby Europa stanęła na nogi,
podniosła wysoko głowę i powiedziała tak, jesteśmy gotowi bronić także
naszego kontynentu, naszych granic, zarówno przed wrogami zewnętrznymi,
jak i przed niekontrolowaną, nielegalną migracją.
Ja wiem, że to są ciągle niepopularne tezy, także w tym budynku czasami,
ale wierzcie mi, właśnie obecność kogoś takiego jak Mette Fredriksen,
osoby ufundowanej na najgłębszych humanistycznych, socjaldemokratycznych wartościach,
że jej decyzje, jej opinie mają dzisiaj w Europie dużo większą wagę
niż najbardziej takich zatwardziałych, wiecie, prawicowców,
bo ona dobrze wie, że przyszłość tego, co nazywamy demokracją, humanizmem,
wolnością człowieka, tego wszystkiego, co tak bardzo cenimy,
zależy od tego, czy będziemy nie tylko wierni wartościom,
ale czy będziemy także wystarczająco silni, aby te wartości bronić.
Coraz większą karierę robi to sformułowanie silni wartościami,
ale też naszą wartością musi być siła. Tak, świat staje się znowu bezwzględny.
Nie ma się co oszukiwać. Nasze wartości same się nie obronią.
Pani premier zrozumiała to jako jedna z pierwszych liderek w Europie
i dlatego jej pozycja, jej reputacja jest tak wyjątkowa.
Nie wszyscy to doceniają. Znamy to nie tylko z jej historii.
Wiemy, że musi walczyć o zrozumienie i w swoim kraju, i wśród wielu sojuszników.
Znamy to także z naszych doświadczeń polskich, ale widzę w niej taką niezwykłą nieugiętość.
Taką gotowość do bycia równocześnie bezkompromisową i pragmatyczną.
Wydaje mi się, że to jest w ogóle kwestia, która rozstrzygnie o naszej przyszłości.
Ten nasz świat, nie musimy się dzisiaj bawić w precyzyjne definicje.
Chyba wszyscy czujemy, o co chodzi nam, kiedy mówimy nasz świat.
Ten nasz świat, jego przyszłość, jego przetrwanie zależy dokładnie od takich ludzi jak pani premier.
Ludzi rozumiejących, że szlachetność, dobro, solidarność, wolność człowieka, przywiązanie do prawa
to nie musi być obszar pozbawiony siły i determinacji, wręcz przeciwnie.
Pani premier wielokrotnie udowodniła, że wie i rozumie, że dobro, wolność same się nie obronią.
Że zadaniem polityka, zadaniem władzy publicznej, która chce chronić wolność,
zadaniem tym jest także uzbrojenie samych siebie, tak aby nie być bezsilnym wobec zła i kłamstwa,
które dzisiaj z taką bezczelnością i tupetem szerzy się w świecie i na naszym kontynencie.
Nie chcę przesadzić, ale właściwie mówię o tym z pełnym przekonaniem.
Takie osoby jak pani premier Fredriksen, one ratują w jakimś sensie naszą cywilizację.
One nadają sens walce. To nie jest walka dla walki. To nie jest walka dla spektaklu.
To jest walka i twardość i determinacja w imię tych wartości, które zbyt często w naszej historii
okazywały się bezsilne. Adamie, ty najlepiej pamiętasz naszą wspólną fascynację,
generacyjną słowami Hawla, siła bezsilnych. Jak to fajnie było być prześladowanym,
w cudzysłowie, bo przecież racja była po naszej stronie. Nie, nie wystarczy.
Nie wystarczy, abyśmy mieli przekonanie, że jesteśmy po stronie racji.
Nie wystarczy nasze przekonanie, że jesteśmy moralni, etyczni i że zależy nam na człowieku.
Trzeba być także silnym i zdeterminowanym, żeby bronić tej sprawy.
I pani premier Fredriksen jest tego najlepszym przykładem. Ciągle rzadkim, ale bardzo wyrazistym.
Czy to była kwestia europejskich granic, nielegalnej migracji? Ukraina, jej determinacja
i jednoznaczność w sprawie wsparcia Ukrainy też zrobiła wielkie wrażenie na tych,
którzy w zachodniej części kontynentu lubili czasami dzielić włos na czworo.
Szukali dziwnych symetrii. Pani premier była tutaj absolutnie jednoznaczna.
Nawet w takich konkretnych sytuacjach, pamiętam jak dziś nasze spotkanie,
bodajże w Sztokholmie, kiedy rozmawialiśmy o tym, co robić z podejrzanymi statkami,
głównie z rosyjską załogą, które buszowały po Bałtyku i usiłowały,
czasami czyniły spustoszenie w naszej europejskiej infrastrukturze.
To ona jako jedna z pierwszych powiedziała dosyć tego.
Nie można być miękkim w takich sprawach. Trzeba pokazać, że jesteśmy gotowi
odpowiedzieć w sposób twardy i adekwatny. I nie przeszkadzała jej aksjologia.
Jest politycznym, bezcennym darem, ponieważ jest tak niewielu polityków,
którzy rozumieją, że siła i wrażliwość nie muszą być w konflikcie,
tylko mogą i powinny iść w parze. A więc od takich ludzi jak pani premier Fredriksen
zależy przyszłość naszej cywilizacji. Brzmi patetycznie, głęboko wierzę w te słowa.
Tak, naprawdę tak jest. Dzisiaj pani premier ma przed sobą trudne zadanie,
bardzo wymagające utworzenia nowego rządu. Coś wiem o tym, jak trudno jest
po raz trzeci zostać premierem. Jestem z tobą, Mette, w tym trudnym zadaniu.
Walcz dziewczyno, walcz. Bez ciebie będzie gorzej. Europa, Dania, Polska potrzebuje ciebie.
Głęboko w to wierzę, że jeszcze nie raz nas zadziwisz i na niejedną nagrodę zasługujesz.
Nikt tak nie zasłużył na tę nagrodę Gazety Wyborczej jak ty. Dziękuję bardzo.