Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Roman Fritz: Projekt Lewicy to cios w polskie firmy

Roman Fritz: Projekt Lewicy to cios w polskie firmy

Roman Fritz, poseł Konfederacja Korony Polskiej, w wystąpieniu w Sejmie skrytykował projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (druk 1811), uznając go za zagrożenie dla polskiego biznesu i miejsc pracy. Argumentował, że proponowane rozwiązania podniosą koszty pracy, zwiększą represyjność państwa i doprowadzą do redukcji zatrudnienia.

Główne zarzuty


Roman Fritz wskazuje, że projekt Lewicy wyłącza z minimalnego wynagrodzenia dodatki funkcyjne, premie i nagrody, co w praktyce oznacza narzut kosztów dla pracodawców. Poseł podkreśla, że administracyjne podnoszenie płac bez uwzględnienia kosztów gospodarczych spowoduje obciążenie przedsiębiorstw.

Konsekwencje dla rynku pracy


Fritz argumentuje, że dodatkowe koszty zostaną przerzucone na ceny, konsumentów, samorządy lub rozwiązywanie umów o pracę, co najbardziej uderzy w najmniej zarabiających oraz w małe i lokalne firmy. Wskazuje też na ryzyko ograniczania zatrudnienia w warunkach rosnącego bezrobocia i automatyzacji.

Represyjność regulacji


Poseł zwraca uwagę, że projekt zwiększa także sankcje i kontrolę nad przedsiębiorcami, co - według niego - potwierdza trend traktowania pracodawców bardziej jak podejrzanych niż partnerów państwa.

Roman Fritz — moment z wypowiedzi: Roman Fritz: Projekt Lewicy to cios w polskie firmy (29.05.2026)

Alternatywne propozycje


Konfederacja Korony Polskiej, reprezentowana przez Romana Fritza, postuluje inne rozwiązania dla realnego wzrostu płac: obniżkę podatków, niższe koszty energii, ograniczenie biurokracji i zaprzestanie polityk podbijających inflację. W swoim wystąpieniu poseł wnosi o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo Lewica znowu przyszła z prezentem dla polskiego pracownika. Nazywa się to projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, druk numer 1811. Brzmi pięknie. W praktyce to klasyczny socjalistyczny cios w polski biznes, w polskie firmy i w realne miejsca pracy. Cóż oni proponują? Wyłączają z minimalnego wynagrodzenia dodatek funkcyjny, inne dodatki, premie i nagrody. Brzmi jak sprawiedliwość. Dla pracownika, który dostaje premie za wyniki, to znaczy, że pracodawca będzie musiał mu zapłacić minimum na czysto, a potem jeszcze premie. Koszty idą w górę. Kto za to zapłaci? Polski przedsiębiorca. Ten sam, który ledwo przeżył inflację, Zielony Ład i szaleństwo podatkowe tej koalicji. W sytuacji wzrostu bezrobocia i lawinowego wypychania pracowników z rynku pracy przez sztuczną inteligencję płaca minimalna jest kompletnym, drogim i absurdalnym anachronizmem. Wskutek tych szkodliwych regulacji najbardziej ucierpią najsłabiej wykształceni i najmniej zarabiający. Pracodawcy w dobie globalnego generowania kryzysów po prostu będą wstrzymywać przyjęcia do pracy. I znowu widzimy ten sam mechanizm. Państwo najpierw niszczy fundamenty gospodarki, inflacją, kosztami energii, podatkami, ZUS-em, biurokracją, a potem przychodzi jako rzekomy wybawiciel pracownika i mówi podniesiemy administracyjne płace, dołożymy obowiązków, podniesiemy kary, dokręcimy śrubę przedsiębiorcom. Ale gospodarki nie da się zadekretować ustawą. Ten projekt nie bierze pieniędzy znikąd. Każda złotówka administracyjnie wymuszonego kosztu zostanie przerzucona na ceny, na konsumentów, na samorządy, na redukcję zatrudnienia albo na zamykanie małych firm. Najbardziej uderzy to właśnie w tych, którzy mają najmniej odporności. Małe przedsiębiorstwa, firmy rodzinne, mniejsze miejscowości, usługi lokalne. A równocześnie projekt zwiększa represyjność państwa. Wyższe grzywny, nowe wykroczenia, większa kontrola. Przedsiębiorca w Polsce już dziś jest traktowany nie jak partner państwa, ale jak podejrzany. I jeszcze jedno. Autorzy projektu sami przyznają w ocenie skutków regulacji, że nie mają pełnych danych dotyczących skali skutków gospodarczych. Czyli najpierw uchwalimy, a potem zobaczymy. To jest właśnie problem współczesnego państwa. Eksperymentowanie na obywatelach cudzym kosztem. Konfederacja Korony Polskiej mówi jasno. Jeżeli chcecie realnie podnieść wynagrodzenia Polaków, to obniżcie podatki. Obniżcie koszty energii. Zlikwidujcie bariery dla przedsiębiorców. Ograniczcie biurokrację. Przestańcie pompować inflację. Precz, SEIF, KSEF, SEND, ETS i jakie tam jeszcze skróty sobie wymyślacie. Bogodna Płaca bierze się z silnej gospodarki i uczciwego państwa, a nie z kolejnych nakazów i kar. Wnoszę o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Bardzo dziękuję.