Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Marcelina Zawisza: Premier ignoruje apel mieszkańców Leska

Marcelina Zawisza: Premier ignoruje apel mieszkańców Leska

Marcelina Zawisza przekazała w Sejmie podpisy mieszkańców Leska i okolic w obronie miejscowego szpitala. Podpisy zebrano w dwutygodniowej, oddolnej akcji - prawie 6 tysięcy osób domaga się zatrzymania likwidacji.

Przekazanie podpisów


Marcelina Zawisza wraz z liderem akcji mieszkaniowej przekazała w Sejmie petycję w obronie bieszczadzkiego szpitala. Mieszkańcy zanieśli podpisy nawet na Połoninę Caryńską i przywieźli je do Warszawy, gdzie czekali na spotkanie z premierem.

Skala i przebieg akcji


Podpisy zbierano przez około dwa tygodnie; organizacja była oddolna i zgromadziła blisko 6 tysięcy podpisów. Akcja miała zwrócić uwagę na ryzyko likwidacji ostatniego w regionie szpitala z SOR-em.

Reakcja kancelarii i premiera


Według relacji, początkowo kancelaria nie chciała przyjąć podpisów, a później ich przedstawiciele zabrali dokumenty. Premier odmówił bezpośredniej rozmowy z mieszkańcami, mimo że delegacja czekała przed Sejmem.

Znaczenie dla regionu


Mieszkańcy podkreślają, że zamknięcie szpitala utrudni rozwój Bieszczadów i pogorszy bezpieczeństwo zdrowotne, zwłaszcza w sezonie turystycznym. Dyskusja dotyczy dostępności opieki medycznej poza dużymi miastami.

Kontekst polityczny


W nagraniu pada odniesienie do kampanii 2023 roku i wcześniejszych obietnic premiera dotyczących równego dostępu do ochrony zdrowia. Sprawa nabiera znaczenia lokalnego i ogólnokrajowego ze względu na skalę zgromadzeń i dramatyzm sytuacji.

Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzisiaj przekazałam podpisy od mieszkańców Leska i okolic, gdzie tak naprawdę mieszkańcy zwracają się do pana premiera, żeby zatrzymać likwidację szpitala. Potem, jak zamknięto porodówkę, teraz całemu szpitalowi grozi zamknięcie. Mieszkańcy zorganizowali się, zebrali prawie 6 tysięcy podpisów. I to była niesamowita akcja organizowana oddolnie. Tutaj jest lider tej akcji, może zapraszam Duszan, gdybyś mógł przedstawić, jak to wyglądało. Bo pan premier na początku nie chciał odebrać podpisów, ostatecznie te podpisy zostały zabrane. Co dowie się pan premier? Tak, podpisy zbieraliśmy dwa tygodnie, zebraliśmy ponad 5 tysięcy podpisów. To były podpisy w obronie naszego bieszczadzkiego szpitala. Ostatniego takiego szpitala z SOR-em w naszym regionie. Bez tego szpitala po prostu nie jest możliwy dalszy rozwój regionu, ale też bezpieczeństwo zdrowotne. Obsługa ruchu turystycznego staje się problematyczna. I te podpisy zanieśliśmy na szczyt Połoniny Caryńskiej, dostaliśmy je w skrzyni, potem przyjechaliśmy do Warszawy, gdzie w wozie taborowym czekaliśmy na spotkanie z panem premierem. Niestety pan premier do nas nie wyszedł. Dlatego zdecydowaliśmy się, że wręczymy je w Sejmie, wręczymy je pani Marcelinie i pani Marcelina. Była przekazać te podpisy panu premierowi, ale mieliśmy takie dziwne wrażenie, że on po prostu nie chce ich nawet dotknąć. A mimo wszystko czekaliśmy przed Sejmem w naszym wozie, na to, że się z nami spotka. No niestety widzieliśmy tylko, jak przejeżdża bardzo szybko na sygnale kolumna razem z panem premierem. Podjeżdżał się ją dalej, a myśmy zostali tam, gdzie stoimy, czyli na krawędzi zapaści zdrowotnej w Bieszczadach. No tak, to była absurdalna sytuacja, ponieważ pan premier ucieka po prostu przed zwykłą rozmową w sytuacji, w której mieszkańcy domagają się tego, żeby zajął się tematem mniejszych miejscowości, szczególnie z naciskiem na Lesko. Biorąc pod uwagę, że w kampanii 2023 roku pan premier doskonale wiedział, gdzie Lesko się znajduje, ponieważ przyjechał tam i sam mówił o tym, że nie może być tak, że system ochrony zdrowia jest tylko dla mieszkańców dużych miast, tam gdzie gęstość zaludnienia jest duża. Tylko, że ten system musi być również dostępny dla takich rejonów jak Bieszczady. No więc dzisiaj zobaczyliśmy po prostu, że nie tylko nie chciał początkowo odebrać tych podpisów, ktoś z kancelarii te podpisy zabrał, ale przede wszystkim odmówił rozmowy, czyli takiej podstawowej rzeczy, która powinna być oczywistością dla każdego polityka.