Roman Fritz: Słowa ambasadora USA brzmią jak pogróżka
Poseł Roman Fritz w Sejmie skomentował publiczne wypowiedzi ambasadora USA w Warszawie, oceniając je jako przekraczające granice dyplomacji i brzmiące jak pogróżka. W wystąpieniu odniósł się też do historii i wpływu Stanów Zjednoczonych oraz postulatu współpracy na zasadach partnerskich.
Poseł Roman Fritz podkreślił, że choć USA mają liczne osiągnięcia gospodarcze, kulturalne i militarne, to nie brak w ich historii elementów przemocy wobec rdzennych mieszkańców. W Sejmie skrytykował też publiczne komentarze amerykańskiego ambasadora w sprawach wewnętrznych Polski.
Fritz przytoczył konkretne wypowiedzi ambasadora, w tym komentarze wobec marszałka Sejmu i wpisy dotyczące polityków polskich, które zdaniem posła miały charakter naciskowy i zapowiadający konsekwencje dla tych, którzy nie będą „przyjaciółmi” Stanów Zjednoczonych.
Poseł zaznaczył, że Konfederacja Korony Polskiej deklaruje chęć dobrej współpracy polsko-amerykańskiej, ale na zasadach partnerskich, nie paternalistycznych. Wystąpienie zawierało bezpośrednią krytykę określonych działań dyplomatycznych i ich retoryki.

Mimo krytycznych uwag Fritz zakończył wystąpienie słowami życzeń dla Stanów Zjednoczonych z okazji 250-lecia powstania kraju: Bożej opieki, pokoju i prosperity. Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Główne tezy
Poseł Roman Fritz podkreślił, że choć USA mają liczne osiągnięcia gospodarcze, kulturalne i militarne, to nie brak w ich historii elementów przemocy wobec rdzennych mieszkańców. W Sejmie skrytykował też publiczne komentarze amerykańskiego ambasadora w sprawach wewnętrznych Polski.
Przykłady wypowiedzi dyplomaty
Fritz przytoczył konkretne wypowiedzi ambasadora, w tym komentarze wobec marszałka Sejmu i wpisy dotyczące polityków polskich, które zdaniem posła miały charakter naciskowy i zapowiadający konsekwencje dla tych, którzy nie będą „przyjaciółmi” Stanów Zjednoczonych.
Postawa Konfederacji Korony Polskiej
Poseł zaznaczył, że Konfederacja Korony Polskiej deklaruje chęć dobrej współpracy polsko-amerykańskiej, ale na zasadach partnerskich, nie paternalistycznych. Wystąpienie zawierało bezpośrednią krytykę określonych działań dyplomatycznych i ich retoryki.

Konkluzja i życzenia
Mimo krytycznych uwag Fritz zakończył wystąpienie słowami życzeń dla Stanów Zjednoczonych z okazji 250-lecia powstania kraju: Bożej opieki, pokoju i prosperity. Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Roman Fritz - podatek od wydobycia niektórych kopalin
Roman Fritz: państwo nie ma prawa reglamentować myślenia
Roman Fritz wnioskuje o odroczenie obrad po spotkaniach w Koppenhadze
Roman Fritz - Dzień Pamięci Prezydenta Gabriela Narutowicza
Roman Fritz - oświadczenie poselskie
Roman Fritz oskarża 'ośrodek monitorowania myśli' i krytykuje prokuraturę
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
PiS
PiS pyta o przekształcenie Centrum Czochralskiego w Instytut PAN
Kazimierz Choma
Kazimierz Choma: to tylko kosmetyka
PSL
PSL: Orliński pyta o inwestycje PERN i bezpieczeństwo energetyczne
Maria Kurowska
Maria Kurowska: Bł. Wyszyński błogosławi Sejm i Polskę
Józefa Szczurek-Żelazko
Józefa Szczurek-Żelazko: Rząd wypycha pacjentów do prywatnych
Bożena Lisowska
Bożena Lisowska: Związek Metropolitalny dla Trójmiasta
Artykuły
Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, wspominane w projekcie uchwały wartości oświeceniowe
nasuwają na myśl przede wszystkim fakt, że USA powstały na bazie swoistej podmiany ludnościowej,
eliminując jej rdzennych mieszkańców bez specjalnych sentymentów.
Ameryka to jednak kraj ogromnych sukcesów gospodarczych, muzycznych, militarnych czy sportowych.
Potęga wielkiej trójki samochodowej Ford, General Motors, Chrysler czy Coca-Cola,
najbardziej rozpoznawalna marka świata, to wizytówka Stanów Zjednoczonych.
Takie nazwiska jak Irvin Magic Johnson, Karim Abdul-Jabbar, Larry Bird, Chris Mullin,
czy też Isaiah Thomas, albo Carl Malone, John Stockton, Charles Barclay.
To są nazwiska znane na całym świecie nie tylko fanom koszykówki.
USA mają także znaczne sukcesy kosmiczne.
Niektórzy wprawdzie powątpiają w prawdziwość lądowania człowieka na Księżycu przed 57 laty,
twierdząc, że była to zwykła mistyfikacja, ale amerykańskie rakiety z pewnością tu i u gdzie jednak latają.
Dolatują na przykład, niosąc wraz z sobą swoiste amerykańskie wartości, aby te były tam bezkrytycznie podzielane,
do takich krajów jak Nigeria, Somalia, Jemen, Syria, Irak, Wenezuela czy Iran.
A w kolejce czekają Kuba, Grenlandia i inne, dla których bycie bombardowanym przez USA to pewnie prawdziwy zaszczyt.
To dotyczy zaledwie okresu pierwszego roku prezydentury Donalda Trumpa.
A jak kształtują się obecne relacje USA-Polska?
Dzisiejszy syjonistyczny ambasador USA w Warszawie pozwalał sobie na publiczne zbestanie marszałka Sejmu
i wtrącanie się w kwestii wewnętrznej walki politycznej w Polsce.
Trzymał siedzibę PiSu na Nowogrodzkiej w grudniu, a w lutym komentował możliwy wynik Konfederacji Korony Polskiej
w przyszłych wyborach parlamentarnych.
Cytuję.
Nie chcę w żaden sposób przesądzać wyników wyborów w Polsce.
To nie moja rola.
Te decyzje muszą podjąć polscy wyborcy.
Ale Braun jest jednak bardzo antyamerykański.
Każdy wie, jak tym opozycja, że byłoby nam trudno coś podobnego zaakceptować.
Byłby to dla nas poważny problem.
Mówił jego ekscelencja Rose.
Państwo rozumiecie.
Największa potęga militarna świata, supermocarstwo stwierdza ustami swojego przedstawiciela,
że jeżeli gdzieś tam w Polsce jakaś partia notowana w rankingach na czwartej pozycji wejdzie do rządu,
to będzie to dla tego supermocarstwa poważny problem.
Na tym nie koniec.
W marcu amerykański dyplomata pozwolił sobie na iście a dyplomatyczny komentarz,
gdy po wpisie Grzegorza Brauna do księgi gondolencyjnej wystawionej po śmierci przywódcy Iranu Ali Khamenei
napisał w mediach społecznościowych krótko, how disgusting.
Na tym jednak nie poprzestał.
W kolejnym wpisie zasugerował, że tego typu gesty zostaną zapamiętane w Stanach Zjednoczonych.
Ameryka i prezydent Donald Trump nie zapomną, kto jest ich przyjacielem,
a co ważniejsze, kto nim nie jest, stwierdził amerykański dyplomata.
To brzmi jak pogróżka.
Konfederacja Korony Polskiej wyraża wolę prowadzenia dobrej współpracy polsko-amerykańskiej,
lecz na zasadach partnerskich, a nie paternalistyczno-fasalskich.
A syjonistycznemu ambasadorowi należy się przypomnienie,
że dla Polaków tego typu postawa, godna raczej gubernatora,
przychodzi jedno znaczną konotację z końca XVIII wieku.
Dziękuję bardzo.
Ostatnie zdanie.
Gdy Polska na długie 123 lata zniknęła z map świata,
Amerykanom z okazji 250-lecia powstania Stanów Zjednoczonych
życzę Bożej opieki, pokoju i prosperity.
God bless America.