Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Roman Fritz: Słowa ambasadora USA brzmią jak pogróżka

Roman Fritz: Słowa ambasadora USA brzmią jak pogróżka

Poseł Roman Fritz w Sejmie skomentował publiczne wypowiedzi ambasadora USA w Warszawie, oceniając je jako przekraczające granice dyplomacji i brzmiące jak pogróżka. W wystąpieniu odniósł się też do historii i wpływu Stanów Zjednoczonych oraz postulatu współpracy na zasadach partnerskich.

Główne tezy


Poseł Roman Fritz podkreślił, że choć USA mają liczne osiągnięcia gospodarcze, kulturalne i militarne, to nie brak w ich historii elementów przemocy wobec rdzennych mieszkańców. W Sejmie skrytykował też publiczne komentarze amerykańskiego ambasadora w sprawach wewnętrznych Polski.

Przykłady wypowiedzi dyplomaty


Fritz przytoczył konkretne wypowiedzi ambasadora, w tym komentarze wobec marszałka Sejmu i wpisy dotyczące polityków polskich, które zdaniem posła miały charakter naciskowy i zapowiadający konsekwencje dla tych, którzy nie będą „przyjaciółmi” Stanów Zjednoczonych.

Postawa Konfederacji Korony Polskiej


Poseł zaznaczył, że Konfederacja Korony Polskiej deklaruje chęć dobrej współpracy polsko-amerykańskiej, ale na zasadach partnerskich, nie paternalistycznych. Wystąpienie zawierało bezpośrednią krytykę określonych działań dyplomatycznych i ich retoryki.

Roman Fritz — moment z przemówienia: Roman Fritz: Słowa ambasadora USA brzmią jak pogróżka (28.05.2026)

Konkluzja i życzenia


Mimo krytycznych uwag Fritz zakończył wystąpienie słowami życzeń dla Stanów Zjednoczonych z okazji 250-lecia powstania kraju: Bożej opieki, pokoju i prosperity. Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, wspominane w projekcie uchwały wartości oświeceniowe nasuwają na myśl przede wszystkim fakt, że USA powstały na bazie swoistej podmiany ludnościowej, eliminując jej rdzennych mieszkańców bez specjalnych sentymentów. Ameryka to jednak kraj ogromnych sukcesów gospodarczych, muzycznych, militarnych czy sportowych. Potęga wielkiej trójki samochodowej Ford, General Motors, Chrysler czy Coca-Cola, najbardziej rozpoznawalna marka świata, to wizytówka Stanów Zjednoczonych. Takie nazwiska jak Irvin Magic Johnson, Karim Abdul-Jabbar, Larry Bird, Chris Mullin, czy też Isaiah Thomas, albo Carl Malone, John Stockton, Charles Barclay. To są nazwiska znane na całym świecie nie tylko fanom koszykówki. USA mają także znaczne sukcesy kosmiczne. Niektórzy wprawdzie powątpiają w prawdziwość lądowania człowieka na Księżycu przed 57 laty, twierdząc, że była to zwykła mistyfikacja, ale amerykańskie rakiety z pewnością tu i u gdzie jednak latają. Dolatują na przykład, niosąc wraz z sobą swoiste amerykańskie wartości, aby te były tam bezkrytycznie podzielane, do takich krajów jak Nigeria, Somalia, Jemen, Syria, Irak, Wenezuela czy Iran. A w kolejce czekają Kuba, Grenlandia i inne, dla których bycie bombardowanym przez USA to pewnie prawdziwy zaszczyt. To dotyczy zaledwie okresu pierwszego roku prezydentury Donalda Trumpa. A jak kształtują się obecne relacje USA-Polska? Dzisiejszy syjonistyczny ambasador USA w Warszawie pozwalał sobie na publiczne zbestanie marszałka Sejmu i wtrącanie się w kwestii wewnętrznej walki politycznej w Polsce. Trzymał siedzibę PiSu na Nowogrodzkiej w grudniu, a w lutym komentował możliwy wynik Konfederacji Korony Polskiej w przyszłych wyborach parlamentarnych. Cytuję. Nie chcę w żaden sposób przesądzać wyników wyborów w Polsce. To nie moja rola. Te decyzje muszą podjąć polscy wyborcy. Ale Braun jest jednak bardzo antyamerykański. Każdy wie, jak tym opozycja, że byłoby nam trudno coś podobnego zaakceptować. Byłby to dla nas poważny problem. Mówił jego ekscelencja Rose. Państwo rozumiecie. Największa potęga militarna świata, supermocarstwo stwierdza ustami swojego przedstawiciela, że jeżeli gdzieś tam w Polsce jakaś partia notowana w rankingach na czwartej pozycji wejdzie do rządu, to będzie to dla tego supermocarstwa poważny problem. Na tym nie koniec. W marcu amerykański dyplomata pozwolił sobie na iście a dyplomatyczny komentarz, gdy po wpisie Grzegorza Brauna do księgi gondolencyjnej wystawionej po śmierci przywódcy Iranu Ali Khamenei napisał w mediach społecznościowych krótko, how disgusting. Na tym jednak nie poprzestał. W kolejnym wpisie zasugerował, że tego typu gesty zostaną zapamiętane w Stanach Zjednoczonych. Ameryka i prezydent Donald Trump nie zapomną, kto jest ich przyjacielem, a co ważniejsze, kto nim nie jest, stwierdził amerykański dyplomata. To brzmi jak pogróżka. Konfederacja Korony Polskiej wyraża wolę prowadzenia dobrej współpracy polsko-amerykańskiej, lecz na zasadach partnerskich, a nie paternalistyczno-fasalskich. A syjonistycznemu ambasadorowi należy się przypomnienie, że dla Polaków tego typu postawa, godna raczej gubernatora, przychodzi jedno znaczną konotację z końca XVIII wieku. Dziękuję bardzo. Ostatnie zdanie. Gdy Polska na długie 123 lata zniknęła z map świata, Amerykanom z okazji 250-lecia powstania Stanów Zjednoczonych życzę Bożej opieki, pokoju i prosperity. God bless America.