PiS: Alternatywa dla rolników - ratunek dla polskiej wsi
Przemysław Czarnek (PiS) wystąpił na konwencji wojewódzkiej i wezwał do natychmiastowej ochrony polskiej wsi oraz zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego. Zaapelował o szybkie uchwalenie ustawy o produkcyjnej funkcji wsi i o konkretne programy wsparcia dla hodowców i sadowników.
Przemysław Czarnek podkreślił, że bezpieczeństwo żywnościowe jest filarem suwerenności państwa, równie ważnym jak bezpieczeństwo militarne czy energetyczne. Wskazał na pilną potrzebę odbudowy pogłowia trzody chlewnej i bydła oraz na konieczność przywrócenia programów finansowego wsparcia dla produkcji zwierzęcej.
Czarnek skrytykował decyzje rządu KO, PSL, Lewicy i Polski 2050, które - jego zdaniem - zrezygnowały z programów pomocowych przygotowanych wcześniej przez PiS (wskazując m.in. na program o wartości 250 mln zł). Zwrócił uwagę na brak dopłat do nawozów i paliwa oraz na konsekwencje umów międzynarodowych, w tym skutki Mercosuru dla cen mięsa na rynku.
Mówca zaapelował o przyjęcie ustawy o produkcyjnej funkcji wsi złożonej przez prezydenta Karola Nawrockiego, ułatwienia inwestycyjne dla hodowców oraz dostęp do tanich, długoterminowych kredytów gwarantowanych przez państwo. Postuluje też powiązanie nauki z przemysłem mleczarskim, promocję przetworzonych produktów mlecznych i działania na rzecz stabilizacji cen dla producentów.

PiS zapowiada wznowienie cyklu konwencji wojewódzkich i szybką realizację przygotowanych projektów ustaw po powrocie do rządzenia. W wystąpieniu padały przykłady spadków cen (m.in. mięsa wołowego i trzody chlewnej) oraz wyraźny apel o odbudowę krajowej produkcji zwierzęcej jako warunku bezpieczeństwa żywnościowego.
Wideo przedstawia całość wystąpienia Przemysława Czarnka oraz fragmenty debaty z udziałem lokalnych rolników i przedstawicieli środowiska wiejskiego, którzy opisują sytuację rynkową i postulaty zmian.
Najważniejsze tezy
Przemysław Czarnek podkreślił, że bezpieczeństwo żywnościowe jest filarem suwerenności państwa, równie ważnym jak bezpieczeństwo militarne czy energetyczne. Wskazał na pilną potrzebę odbudowy pogłowia trzody chlewnej i bydła oraz na konieczność przywrócenia programów finansowego wsparcia dla produkcji zwierzęcej.
Kontekst i krytyka działań rządu
Czarnek skrytykował decyzje rządu KO, PSL, Lewicy i Polski 2050, które - jego zdaniem - zrezygnowały z programów pomocowych przygotowanych wcześniej przez PiS (wskazując m.in. na program o wartości 250 mln zł). Zwrócił uwagę na brak dopłat do nawozów i paliwa oraz na konsekwencje umów międzynarodowych, w tym skutki Mercosuru dla cen mięsa na rynku.
Konkrety i postulaty PiS
Mówca zaapelował o przyjęcie ustawy o produkcyjnej funkcji wsi złożonej przez prezydenta Karola Nawrockiego, ułatwienia inwestycyjne dla hodowców oraz dostęp do tanich, długoterminowych kredytów gwarantowanych przez państwo. Postuluje też powiązanie nauki z przemysłem mleczarskim, promocję przetworzonych produktów mlecznych i działania na rzecz stabilizacji cen dla producentów.

Konsekwencje dla polityki i społeczeństwa
PiS zapowiada wznowienie cyklu konwencji wojewódzkich i szybką realizację przygotowanych projektów ustaw po powrocie do rządzenia. W wystąpieniu padały przykłady spadków cen (m.in. mięsa wołowego i trzody chlewnej) oraz wyraźny apel o odbudowę krajowej produkcji zwierzęcej jako warunku bezpieczeństwa żywnościowego.
Wideo przedstawia całość wystąpienia Przemysława Czarnka oraz fragmenty debaty z udziałem lokalnych rolników i przedstawicieli środowiska wiejskiego, którzy opisują sytuację rynkową i postulaty zmian.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Przedstawiciel PiS: Sukces Karola Nawrockiego i oszustwo ws. kwoty wolnej
PiS: NASK miało służyć jako nieformalny sztab Trzaskowskiego
PiS: Stop Patowładzy alarmuje - służba zdrowia jako folwark
PiS żąda wyjaśnień ws. terminalu zbożowego w Gdyni
Poseł PiS: Niemcy podrzucają imigrantów, rząd realizuje pakt
Rafał Kowski-Pap o pierwszej setce nominacji i Komisji Weneckiej
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
VideoParlament
Sławomir Cenckiewicz: Karol Nawrocki gwarant relacji z USA
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek: Polska wieś potrzebuje normalności i ochrony
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński: Ataki na media i odpowiedzialność władzy
Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty: Prezydent nieskuteczny, blokady dla ludzi
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński: Wystąpienie prezesa PiS
Antoni Macierewicz
Antoni Macierewicz: Decyzja USA zmienia historię Polski
Artykuły
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Debata o ETS, wyroku NSA i ryzyku zaangażowania w konflikt - spór w Radiu ZET
Transkrypcja
braciom oraz rodzicom, gospodarzom tego miejsca,
którzy nas dzisiaj tutaj w tych pięknych warunkach goszczą. Dziękujemy.
Szanowni Państwo, tak jak powiedziałem, spotkaliśmy się tutaj po to, żeby rozmawiać,
żeby rozmawiać z Państwem, dlatego od razu przechodzimy do części programowej naszego spotkania.
Jako pierwszego bardzo proszę o zabranie głosu Pana Wiceprezesa, Pana Profesora Przemysława Czarnka.
Dziękujemy.
Szczęść Boże, dzień dobry Państwu.
Pięknie jest przyjechać do normalnego miejsca, do normalności, którą jest po prostu piękna polska wieś.
Dlatego raz jeszcze Państwu Dąbrowskim szczególnie dziękuję za to przyjęcie,
tak jak i Państwu Milewskim za pokazanie wcześniej małeckim gospodarstwa i hodowli bydła.
Ale przyjeżdża do Was człowiek, który jedzie też z normalności,
bo przyjeżdżam z Natalina z gminy Jastków, gminy rolniczej Lubelszczyzny
i wychowanek rolniczego Goszczanowa w powiecie sieradzkim rolniczym.
W związku z tym wszystko, co tu widzę nie jest mi obce i mogę spokojnie podejmować dyskusję
i taką chcę podjąć rzetelną, bardzo szczerą dyskusję na temat tego, co się dzieje dzisiaj w Polsce,
co się musi dziać w Polsce, co się działo w Polsce i w jakim miejscu jesteśmy.
Bo to miejsce i sytuacja, w której znajduje się polskie rolnictwo, polska hodowla,
polskie sadownictwo naprawdę jest bardzo trudne. Jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie.
Chcemy proszę Państwa rozmawiać o normalności. Normalności takiej jak u Państwa Małecki,
jak u Państwa Dąbrowski, jak u mnie w Natalinie, w Goszczanowie czy w wielu innych miejscach w Polsce.
A co to jest normalność? Normalność to jest rzeczywistość.
Jeśli ktoś nie widzi rzeczywistości, jeśli ktoś nie widzi natury,
jeśli ktoś nie widzi tego wszystkiego, co na co dzień po prostu się dzieje,
bez człowieka także, ten nie jest w stanie odczytać rzeczywistości taką, jaką ona jest,
a w związku z tym nie jest w stanie zaplanować normalności.
My, to znaczy Prawo i Sprawiedliwość, wszyscy ministrowie Prawa i Sprawiedliwości,
w rządach Prawa i Sprawiedliwości i całe nasze środowisko i wielu tych, którzy nas popierają,
także Państwu tu na tej sali, tę normalność chcemy Polsce przywrócić.
Jesteśmy po to i zaczynamy cykl konwencji wojewódzkich w całej Polsce,
żeby przywracać normalność na polskiej wsi, normalność dla Polski.
Normalność zaczyna się jednak właśnie od tego, o czym powiedziałem, od odczytania rzeczywistości.
Jurek Małecki, przed momentem znakomity starosta PiS-ki, a przed momentem nasz znakomity kolega Zław Poselski,
to ładnie powiedział na samym początku.
Czym jest bezpieczeństwo żywnościowe? Czyli czym jest w ogóle rolnictwo?
Hodowla, sadownictwo. To nie jest branża jak każda inna.
Na ostatnim szczycie medycznym rozmawiałem z tymi, którzy tam uczestniczyli i mówią,
no ale tu trzeba też zlikwidować ten rozdział pomiędzy KRUS-em, ZUS-em, bo jednak są gospodarstwa, które płacą mniej.
W tym samym czasie mówiłem w mojej rozmówczyni, ale dokładnie dzisiaj ci sadownicy i rolnicy,
którzy płacą KRUS, a nie ZUS, dzisiaj zamiast spać o 4.30, tak jak my spaliśmy,
to właśnie rozpalają ogniska i próbują ratować swój cały dobytek.
I go nie uratowali w wielu miejscach.
Poszedł z mrozem, bo ten dym i to ognisko nie wystarczało przy nawet 10 stopniowych mrozach.
Takie jest właśnie rolnictwo, takie jest sadownictwo, taka to jest branża.
Branża bardzo niepewna, narażona i nastawiona przede wszystkim na czynniki zewnętrzne, pod czynnikami zewnętrznymi.
Ale czymś więcej jest ta branża.
Otóż od tego wszystkiego, co się dzieje tu w Kuskach, tu w Białej Piskiej, tu w powiecie piskim,
czy tam w Natalinie, w Jastkowie, w Sieradzu, Opocznie, czy gdziekolwiek jesteśmy we Wrocławku,
zależy coś, co stanowi warunek sine qua non, bez którego nie da się przeżyć.
Warunek naszej suwerenności, niepodległości, naszej niezależności.
Bo bezpieczeństwo żywnościowe jest dokładnie tak samo ważne, jak bezpieczeństwo militarne, czy bezpieczeństwo energetyczne.
Dokładnie tak samo ważne.
Wyobraźcie sobie Państwo, że nie jesteśmy w stanie wytwarzać my naszej żywności w jakichkolwiek sytuacjach kryzysu.
Jesteśmy pod takim samym ostrzałem i pod takim samym naciskiem z zewnątrz, jak wówczas, kiedy nie mamy niezależności energetycznej,
jak wówczas, kiedy nie mamy bezpieczeństwa militarnego.
To jest dokładnie tak samo ważne, jeśli nie ważniejszy.
Jeśli nie ważniejszy.
Przypomina mi się taki obrazek z początków drugiej wojny światowej,
znaczy obrazek z książki oczywiście, zupełnie jasne.
Z pięknej książki Ojciec Wolnych Polaków o błogosławionym kardynale Stefanie Wyszyńskim,
który wracał z wschodnich części Polski z powrotem do Włocławka, w sutannie
i widział we wrześniu, wówczas, kiedy te bomby spadały na Polskę 1939 roku, rolnika, który wsiał zboża.
I mówi tak, no ale po co to robi?
Przecież bomby spadają.
Ale mówi, bo jak to zostanie w stodole, spadnie bomba i nic z tego nie będzie.
A jak to wrzucę w ziemię, to ktoś z tego jakiś chlebu piecze.
Będzie miał z tego pożytek.
Tak wygląda polskie rolnictwo.
Jeśli go nie będzie, jeśli nie będzie warunków do tego, żeby rozwijać polską wieś
i nie będzie bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce,
nie będziemy niepodlegli, nie będziemy suwerenni, nie będziemy niezależni.
To jest podstawowa gałąź gospodarki polskiej.
Rolnictwo, sadownictwo, hodowla, uprawy i za to wszystkim rolnikom dziękujemy,
że trwają na tym posterynku bezpieczeństwa dla Polaków.
Proszę Państwa, ale to się zmienia.
Ludzie lubią polską wieś.
To widać w tych migracjach.
Ludzie bardzo często wynoszą się już teraz z centrów miast i osiadają na wsi.
Bo ładnie, bo świeżo, bo zielono, bo spokojnie.
Tak, to wszystko jest polska wieś.
Bo tradycyjnie, bo kulturalnie.
Tak, proszę Państwa, bo kultura polska w całości, w całości
osadzona jest na fundamencie kultury ludowej polskiej.
Nie ma polskiej kultury w ogóle, jeśli nie jest osadzona na kulturze ludowej.
A ta ludowa osadzona jest na chrześcijaństwie, na polskości.
I ludzie to lubią.
Ale przyjeżdżają i mają widok piękny przy nowym domu pobudowanym na wsi,
na pole, na pastwiska, po których chodzą krowy, byki.
I nagle się okazuje, że przychodzi zima,
a tu rolnicy zwożą odpowiednie produkty i robią kiszonkę.
Wiem, czym to jest, dlatego że przez piętnaście lat mieszkałem
naprzeciwko kiszonki, po drugiej stronie drogi.
To był dla mnie zapach dzieciństwa.
To jest coś normalnego, że krowy zimą też muszą jeść, prawda?
A na łąkach leży śnieg.
Więc rolnik musi, hodowca musi przygotować im jedzenie.
No ale przyjeżdżają i mówią, tak nie może być.
Skarżą się na rolnika, że zapachy do niego docierają nieciekawe.
Jedna pani na Roztoczu, kiedy obsługiwałem tam kilka gmin,
jako prawnik jeszcze przed karierą polityczną,
skarżyła się, że drewnem palą i wysuszają tytoń.
A czym mają palić?
Ropą? Gazem?
No na litość boską, a no to przyjechała odpocząć.
Otóż nie może być tak, że ludzie narzekają na rolnika,
który wyjeżdża kombajnem późnym wieczorem
i robi żniwa, kosi zboże.
Nie może być tak, że ludzie narzekają na rolnika,
który chce rozbudować swoje gospodarstwo,
na hodowcę, który chce rozbudować swoją hodowlę.
Nie.
Oni muszą to zaakceptować.
Ale przede wszystkim państwo musi dać tą akceptację
rolnikom, sadownikom, hodowcom, przede wszystkim hodowcom.
I państwo musi uchwalić ustawę
autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości,
złożoną do laski marszałkowskiej przez pana prezydenta
Karola Nawrockiego.
Ustawę o producenckiej, produkcyjnej funkcji wsi.
O produkcyjnej funkcji wsi.
Rolnik musi mieć prawo się rozwijać.
I to jest ustawa, która leży dzisiaj
u marszałka Czarzastego,
wcześniej leżała u marszałka Hołowni,
a która będzie natychmiast uchwalona po zmianie rządów,
która będzie natychmiast przyjęta raz jeszcze przez Radę Ministrów
na pierwszym posiedzeniu Rady Ministrów
i natychmiast skierowana do laski marszałkowskiej
i uchwalona w najszybszym możliwym tempie.
Bo tego potrzebuje polska wieś.
Tego potrzebuje rolnik, tego potrzebuje hodowca.
Hodowca, który jeśli chce zbudować kolejną oborę,
który chce zbudować kolejne budynki, fermy,
kur, kaczek czy innej.
Hodowca, który chce zbudować kolejne budynki
albo postawić kolejne silosy
musi mieć do tego absolutnie prawo.
On oczywiście musi spełniać warunki, jak każdy.
To nie jest tak, że bezwarunkowo możemy postawić wszystko.
Ale jeśli spełnia warunki
i ma możliwość rozwoju swojego gospodarstwa,
to ma mieć najkrótszy z możliwych czasów,
najkrótszy z możliwych terminów na to,
żeby natychmiast móc inwestować.
Nie czekanie w jakichś długich procedurach administracyjnych,
w jakichś długich procedurach środowiskowych.
I oczywiście nie odbijanie absurdalnie głupich argumentów
tak zwanych ekologistów,
a tak naprawdę terrorystów ekologicznych.
Ludzi, którym się wydaje,
że wiedzą, co to znaczy hodować zwierzęta.
Ludziom, którym się wydaje, co to znaczy prowadzić gospodarstwa.
Ludziom, którym się wydaje, co znaczy dobrostan zwierząt.
Co to znaczy, oni mówią tak zwane prawa zwierząt.
Niech im będzie. Nie ma czegoś takiego.
Człowiek jest podmiotem praw i obowiązków
i ma święty obowiązek dbać również o dobrostan zwierząt.
Ale zwierzę to nie człowiek.
Zwierzę to istota żyjąca,
która jest hodowana przez człowieka
i człowiek ma święty obowiązek zajmować się nim
najlepiej jak to tylko możliwe.
I najlepiej robi to polski hodowca, polski rolnik.
Moi niemal wszyscy wujkowie z tej gminy Goszczanów,
z tego powiatu sieradzkiego, to są rolnicy hodowcy.
Ja dokładnie wiem, jak wygląda to życie.
W większości przypadków, nie chcę powiedzieć, że we wszystkich,
ten rolnik hodowca
bardziej dba o tą krowę, o tę świnię
czy o inne zwierzę hodowlane,
które hoduje, niż o siebie samego.
On wstaje i najpierw idzie tam, do tej obory.
On idzie tam, gdzie te zwierzęta są,
żeby zadbać o ich dobrostan.
Żeby tę krowę wydoić, żeby obszątnąć,
żeby zmienić podkład.
Dopiero jak to wszystko zrobi, to wraca do domu, myje się
i zaczyna dbać o siebie.
To jest obraz, prawdziwy obraz polskiego rolnika,
polskiego hodowcy.
I żaden ekologista, ekoterrorysta
nie będzie nam wmawiał, że on wie,
że on wie, jak dbać o dobrostan zwierząt.
Wiedzą to najlepiej ludzie polskiej wsi.
I z tym trzeba skończyć.
Z jakimkolwiek napuszczaniem
terrorystów ekologicznych na polskich hodowców,
polskich rolników.
Dlaczego?
Nie tylko ze względu na uczciwość
względem polskiej wsi,
ale ze względu na interes całego państwa polskiego.
Dziś, proszę Państwa,
stoimy przed wielkim zadaniem.
To zadanie było już przygotowane wstępnie
przez rząd Prawa i Sprawiedliwości,
przez obecnych tu ministrów.
Z ostatniego rządu
i sprzed ostatniego rządu
zadanie odnowy
pogłowia polskiej trzody chlewnej,
ale szerzej powrotu
do wielkiej produkcji zwierzęcej.
Nie ma przyszłości polskiej wsi,
nie ma przyszłości polskiego rolnictwa w ogóle
bez odnowy
polskiej produkcji zwierzęcej.
To jest nasze podstawowe zadanie.
Musimy zdecydowanie zwiększyć
pogłowie trzody chlewnej,
pogłowie bydła w Polsce,
innych zwierząt hodowlanych,
bo od tego zależy przyszłość wszystkich.
I nie tylko rolników.
Od tego zależy bezpieczeństwo żywnościowe
wszystkich Polaków.
Także tym,
którym niekiedy z uwagi na to,
że oglądają nie tę telewizję, której trzeba,
gdzieś na czternastym czy piętnastym piętrze
wydaje się, że żywność rodzi się w supermarkecie.
Nie.
Ona się nie rodzi w supermarkecie.
Ona się nie rodzi
w fast foodach.
Ona się rodzi tutaj, na wsi.
Tu, w Kuskach,
w Białej Piskiej, w Powiecie Piskim
i w całej Polsce.
A żeby ona rzeczywiście była opłacalna,
ta produkcja, każda rolna,
to zdecydowanie trzeba wrócić do
produkcji zwierzęcej.
Najpierw zdejmując z rolnika
hodowcy to odium człowieka niedbającego
zwierzęta, bo to jest absurd.
Nieprawda.
A dwa,
zapewniając mu dostęp do środków
finansowych, które będą wzmacniać
jego działalność hodowlaną.
Bardzo trudną działalność hodowlaną.
Wszyscy, co żyją na wsi, wszyscy, którzy tu jesteśmy,
u Państwa Dobrowskich, wiemy, że czym innym
jest prowadzenie działalności
roślinnej,
produkcji roślinnej, a czym innym jest
prowadzenie produkcji
zwierzęcej. Prawda?
A jak coś wprowadzi dwie naraz, a najczęściej
tak jest, to wie, na czym polega
cały ten trud.
I wie też, dlaczego dzisiaj mamy
nadwyżki zbóż,
dlaczego dzisiaj zboża są tak
nieprawdopodobnie tanie, kompletnie
nieopłacalne w sprzedaży.
Jest to także,
bo nie tylko,
ale także powód tego,
że jednak po głowie trzody chlewnej,
bydła w Polsce i w ogóle zwierząt
hodowlanych spadło. To trzeba
odnowić. Rząd Prawa i Sprawiedliwości
miał na to pomysł, miał gotowy
program, miał przeznaczony na ten program
wstępnie 250 milionów złotych.
Po to, żeby przede wszystkim
po głowie
trzody chlewnej produkcja warchlaków,
żebyśmy mieli swoje, niezagraniczne,
mogła być odnowiona.
250 milionów złotych na start to wcale nie jest mało.
Ten program
został wyrzucony
do kosza przez obecnych bohaterów
w cudzysłowie
upadku polskiej wsi. Tak,
proszę Państwa, bo ten rząd
Koalicji Obywatelskiej,
Polskiego Stronnictwa Ludowego,
Lewicy i Polski 2050,
to jest rząd upadku
polskiej wsi i trzeba to tu zaznaczyć
na pierwszej konwencji wojewódzkiej.
Dlaczego tak mówię?
Bo mam doświadczenie.
Raz,
ten program,
250 milionów złotych wyrzucony do kosza.
Dwa, no jesteśmy na terenie
Warmii i Mazur,
na którym mamy wielką produkcję
i hodowlę
bydła mlecznego.
Mnóstwo mleka macie.
Mnóstwo mleka, tylko wam się to dzisiaj
średnio opłaca albo się nie opłaca.
Tego mleka w Polsce
naprawdę mamy bardzo dużo i to naprawdę
bardzo dobrej jakości. Kiedy byłem ministrem
edukacji i nauki przygotowałem
program pilotażowy
ścisłego powiązania naszych
wydziałów mleczarskich,
naszych uniwersytetach
przyrodniczych, rolniczych w całej Polsce,
bardzo dobrych, od SGGW
przez Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie,
we Wrocławiu przez Uniwersytet
Warmińsko-Mazurski, wasz znakomity
wydział
i po inne ścisłe powiązanie
naukowców zajmujących się produkcją
mleka i przetwarzaniem mleka,
odkrywających nowe sposoby,
nowe sposoby przetwórstwa
mlecznego, ale też coraz lepsze
sposoby karmienia krów
i coraz lepszą produkcją
tego mleka i jeszcze tańszą.
To wszystko w nauce. Nauka odkrywa nam rzeczywistość.
Oni mogą to zrobić.
Ścisłe powiązanie z naszymi
spółdzielniami mleczarskimi, które rzeczywiście
w tym zakresie mleczarskim
działają dobrze.
Można je tylko rozwijać.
W czym jest problem?
Problem jest w tym, że my nie potrafimy
wyeksportować wszystkich tych przetworzonych
produktów mlecznych
z waszego znakomitego mleka
na taką skalę, żeby wam się opłacało
zdecydowanie bardziej produkować to mleko.
Jak to zrobić? Powiązać naukę
z tą naszą spółdzielczością mleczarską.
Dałem na to 100 milionów złotych.
Chcieliśmy dawać więcej. W naszym programie
było założone dużo więcej i jest
założonych dużo więcej pieniędzy
na to właśnie działalność i na
promocję przez państwo
naszych produktów mlecznych, świetnie
przetworzonych przez nasze spółdzielnie mleczarskie
na całym świecie, bo wtedy wam
to mleko będzie się opłacać.
Ta hodowla krów mlecznych, wydła mlecznego
będzie się opłacać.
Co zrobił rząd K.O.,
PSL-u, Lewicy
i Polski 2050?
W pierwszej kolejności rzucił się na te pieniądze.
I mówił tak. Po co im te pieniądze?
Przecież mają tyle pieniędzy
z tego mleka. Nie wolno dawać
na te krowy, które jeszcze jakiś ślad
węglowy czy coś tam zostawiają. Ja się na tym
nie znam. Oni się znają na tym, jak
krowy szkodzą środowisku. To niech przyjadą
i niech zobaczą, jakie piękne środowisko
jest tutaj, w Kuskach,
tutaj w powiecie piskim, tutaj
w gminie Biała Piska.
I my do tych
programów rozwojowych,
po to, żeby branża
przetwórstwa mlecznego, a wcześniej
hodowla bydła
mlecznego była opłacalna.
Ale wrócimy do innych jeszcze rzeczy.
Proszę Państwa,
dziś
rolnik, który widzi możliwości
rozwoju, musi mieć dostęp.
Musi mieć dostęp
do
tanich,
długoterminowych, co najmniej piętnastoletnich,
gwarantowanych przez państwo
stabilnych kredytów.
Nie ma zmiłuj, żeby zainwestować
w rozwój czegoś takiego, jak hodowla
bydła. Zainwestować w rozwój
czegoś takiego, jak ferma
kur czy kaczek. A musimy
inwestować. Posłanka
Koalicji Obywatelskiej, której nazwiska
nie przypomnę ze względu na litość i miłosierdzie
chrześcijańskie,
mówiła, że dzisiaj hodowcy w Polsce
i ci, którzy mają fermy, działają
poza prawem. A w tym samym czasie na Ukrainie
pod Lwowem powstaje wielka ferma,
która ma produkować 7,5
miliona brojlerów.
Potężna konkurencja
dla rolnictwa polskiego.
My musimy polskim
hodowcom, polskim rolnikom
dać dostęp, a jest taka
możliwość, do tanich,
długoterminowych, stabilnych kredytów
po to, żeby mogli się rozwijać.
Żeby mogli się rozwijać.
Musimy również dać gwarancję ochrony i pomocy.
To jest, proszę Państwa,
dziadostwo
pierwszej klasy.
Oszustwo i dziadostwo pierwszej klasy,
na które niestety Polska dała się nabrać.
Kilka
porównań.
Kiedy mieliśmy, proszę Państwa,
kryzys wynikający
z wybuchu pełnoskalowej
wojny Rosji przeciwko Ukrainie
w 2022 roku.
I następnie wielkie problemy
również polskiego rolnictwa, związane z tym,
że ten kontyngent
europejski zboża
ukraińskiego zalewał nasze ziemię.
Państwo polskie,
nie tam jacyś brukselczycy.
Państwo polskie,
tu obecni ministrowie,
wyasygnowało 16
miliardów złotych
na środki pomocowe dla rolników.
16 miliardów złotych.
Gdzie jest dzisiaj pomoc dla rolnictwa?
Gdzie jest pomoc od PSL-u?
To jest Polskie Stronnictwo Ludowe?
Czy Grzebania Polskiej Wsi?
Pytam tutaj, w Kuskach.
Nie ma tej pomocy.
Nie ma pomocy dla sadowników.
Mrozy były
kilka tygodni temu.
Przyjechał Pan Krajewski
do sadów,
porozmawiał z sadownikami
i nic.
Żadnych konkretów.
Żadnych konkretów.
Już nie mówię o żadnej pomocy,
bo pomocy jest zupełnie oczywiste, że jej nie ma.
Ale nie ma żadnych konkretów, żadnej informacji
dla tych sadowników.
Więcej, tydzień temu byłem w gminie,
w której nie rozpoczęło się jeszcze szacowanie strat.
A są miejsca również w tej gminie,
gdzie jest 100% strat.
W jabłkach,
gruszkach, czereśniach,
bo tak chodziła ta fala mrozów.
Nieraz do 10 stopni mrozów.
Nawet szacowania strat.
Wczoraj, trochę inna branża,
ale wszystko polska wieś.
Wszystko polscy chłopi.
Byłem w Łukowej.
To jest ta gmina, jedna z dwóch obok Józefowa,
która najbardziej ucierpiała w tym
pożarze Puszczy Solskiej.
Spotkałem się ze strażakami
na roboczej naradzie.
I problem sprzętu to jest problem sprzętu.
Nie gasiliby tego pożaru,
gdyby nie sprzęt od rządu Prawa i Sprawiedliwości.
Dla wszystkich to jest oczywiste.
Ale dzisiaj problem chłopów.
To są lasy chłopskie, które spłonęły.
I oni nie mają żadnej informacji.
Co mają z tym zrobić?
Czy mają wycinać to już, a należałoby,
bo zaraz wejdzie kornik i straty będą jeszcze większe?
Czy nie wycinać, bo dopiero będą
szacowane straty?
Nikt im nic nie mówi.
To państwo kompletnie przestało działać.
Nie ma żadnego programu,
żadnego pomysłu na pomoc rolnikowi,
hodowcy, sadownikowi,
który jest odpowiedzialny
za bezpieczeństwo żywnościowe Polski.
To państwo skapitulowało na polskiej wsi
i jest to państwo
platformy PSL-u, Lewicy
i Polski 2050.
I to wyraźnie trzeba podkreślać.
A jak było w sytuacji...
A jak było w sytuacji kryzysów największych?
Pszenica nie była
po 600 czy 700 zł, czy po 550,
tylko po 1300.
A mimo tego, że była po 1300,
czyli dwa razy droższa niż dzisiaj,
to i tak państwo pod rządami
Prawa i Sprawiedliwości dopłacało
400 zł do tony pszenicy,
po to, żeby opłacalność była
na normalnym poziomie.
Widzicie państwo różnicę między 1700,
a 500 czy 600?
No ja widzę, choć nie uprawiam pszenicy.
Ale wydaje mi się, że wszyscy ci,
którzy uprawiają pszenicę, widzą przepaść,
nie tylko różnicę.
Jak było w sytuacji, kiedy
w wyniku wojny Rosji
i Ukrainy, napaści
Rosji na Ukrainę, ceny nawozu poszły w górę.
Natychmiast skierowaliśmy
wniosek do Brukseli
o udzielenie zgody
na dopłaty do nawozu.
I natychmiast wyasygnowaliśmy
4, blisko 4
miliardy złotych z polskich
pieniędzy na pomoc rolnikom.
Żeby była dopłata do tony
nawozu. Była? Była.
Dzisiaj jest?
Nie ma.
Widzi się różnicę?
Bohaterów PSL-owskich?
Krajewskiego, Merkosura?
Ale zgoda jest.
Bo trzeba przypomnieć, że jest zgoda
w Brukseli już od kilku tygodni na to,
żeby były dopłaty i do paliwa,
i do nawozu.
Rolnicy pytają,
gdzie są te dopłaty, panie Krajewski?
Gdzie są te dopłaty,
panie Kosiniak, Kamysz, Zgorzelski
i inni bohaterowie
polskiej wsi?
Nie ma?
A dlaczego były wówczas, kiedy były
rządy Prawa i Sprawiedliwości? Bo były.
4 miliardy złotych tylko na dopłaty do
nawozu. I takich, proszę państwa,
obszarów było dużo więcej.
Pewnie, że były rzeczy,
które nie poszły po naszej myśli.
Pewnie, że były rzeczy, które można było
zrobić inaczej. Pewnie,
że w obronę
polskiego rolnika, zwłaszcza hodowcy
przed ekoterroryzmem,
terrorystami ekologicznymi mogliśmy
zaangażować jeszcze bardziej i angażujemy się.
Ale wieś wówczas
i wieś dzisiaj to są dwie różne
rzeczywistości.
Dlatego, proszę państwa,
wracamy do normalności.
Normalność to znaczy
państwo polskie i rząd polski,
który widzi, że wieś,
że rolnictwo, że hodowla,
że sadownictwo to jest
podstawa filaru bezpieczeństwa
Polaków wszystkich, bezpieczeństwa
żywnościowego.
Trzeba to ponownie zauważyć.
I wracamy do ochrony.
Kiedy Unia Europejska
nie reagowała na nasze apele, żeby zamknąć
ten kontyngent z Ukrainy,
tu obecny minister
Telus, tu obecna pani minister Gębicka,
rząd Prawa i Sprawiedliwości
zamknął granicę na Ukrainie
bez zgody Unii Europejskiej
i zmusił Unię Europejską do normalnego
działania. Dzisiaj granica jest otwarta
na oścież. Kiedy trąbiliśmy,
że Merkosur
to jest wielkie niebezpieczeństwo dla polskiej wsi,
to jeszcze w grudniu
ubiegłego roku pan Tusk
w Brukseli mówił, że koledzy z Polskiego
Stronnictwa Ludowego wprowadzili takie poprawki
do tej umowy, że w zasadzie Polska
wieś jest bezpieczna. I puścili
to Niemcom zupełnie bez warunków.
Niemcy dopchnęli to kolanem i weszło
to w życie 1 maja. I wiecie, co się
dzieje? Mówi mi pan
Małecki, właściciel
gospodarstwa, hodowli, bydła
2 godziny temu.
Tylko w ciągu tych kilkunastu
dni od wejścia w życie
Merkosuru dopychanego kolanem przez
Niemców za zgodą Tuska,
Kosiniaka, Kamysza i Krajewskiego Merkosura
cena kilograma
mięsa wołowego
spadła z 32 do 27,6 zł
o około 15%
tylko w ciągu kilku tygodni.
Kilkunastu dni w zasadzie.
Co będzie dalej? Ja państwu powiem,
co będzie dalej. Wraca normalność
na polską wieś. Wraca
ochrona polskiego rolnictwa,
polskiej hodowli. Wraca ochrona
interesów państwa polskiego i wszystkich Polaków.
Zamykamy granice
na Merkosur. Wyrzucamy to z
naszego słownika, języka polskiego.
Bo tego nie wymaga tylko i wyłącznie
interes rolników tutaj
w miejscowości Kuski,
państwa Dąbrowskich.
Tego nie wymaga interes
wszystkich rolników w gminie
Biała Piska, w powiecie piskim,
ani nawet wszystkich rolników
w całej Polsce. Tego wymaga
interes całej Polski
i wszystkich Polaków.
Normalność dla polskiej wsi
życzę państwu żywych,
bardzo szczerych dyskusji, bardzo
dobrych wniosków, które my,
rząd Prawa i Sprawiedliwości, wykonamy natychmiast.
Dziękuję bardzo.
Dziękujemy.
Dziękujemy panu
profesorowi Przemysłowi
Czarnkowi, kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości
na premiera za te słowa.
Panie premierze, pan wiemy, że z nami
będzie do końca i będzie przesłuchiwał się tym głosom
z paneli wypływającym
i proszę
wziąć te uwagi,
które tutaj dzisiaj wypłyną,
bardzo szczegółowo, pod rozwagę
i w miarę szybko,
jak rząd powstanie, żeby
te wnioski rolników, podkreślnie
wnioski rolników, mogły być
zaakceptowane i wprowadzone w życie.
W tej chwili poproszę
na scenę
panią Annę Giembicką,
posła na Sejm,
byłą panią minister rolnictwa.
Szanowni państwo,
drodzy rolnicy,
bardzo się cieszę, że możemy się dzisiaj spotkać.
To jest pierwsza nasza wojewódzka
konwencja rolna,
konwencja Prawa i Sprawiedliwości.
Zaczynamy właśnie od
państwa województwa. Chcemy wysłuchać
państwa głosów, bo program
Prawa i Sprawiedliwości zawsze
był tworzony podczas rozmów
z Polakami. On nie był
gdzieś tworzony w zaciszu gabinetu,
w oderwaniu od rzeczywistości,
w oderwaniu od normalności, o której
mówił pan profesor Czarnek.
On powstawał właśnie na takich spotkaniach.
Dzisiaj nie bez powodu
będziemy, jako pierwszy
panel dyskusyjny, będzie panelem
rolniczym. Panelem, w którym wystąpią
rolnicy, specjaliści,
którzy, powiem szczerze,
w swoim imieniu i Roberta, do których sami
często dzwonimy, pytamy,
rozmawiamy o tym, jakie zmiany
trzeba wprowadzić, bo tak to powinno
wyglądać. Program nie
powinien mieć, tak jak niektóre
partie robią, dwie, trzy
strony i na tym kończą.
Nie. Kiedy rozmawialiśmy
z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim
o tym, jak ma wyglądać
ta część programowa
dotycząca rolnictwa, on powiedział
tak. Nie. To ma być
oddzielny program dla rolnictwa
i polskiej wsi. Bo my
rolnictwo i polską wieś traktujemy
bardzo poważnie, bo wiemy,
jak ważne jest bezpieczeństwo żywnościowe.
Można mieć najlepsze wojsko,
można mieć najlepszy sprzęt,
można mieć tanią energię, której
niestety też nie mamy, ale