Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
PiS: Alternatywa dla rolników - ratunek dla polskiej wsi

PiS: Alternatywa dla rolników - ratunek dla polskiej wsi

Przemysław Czarnek (PiS) wystąpił na konwencji wojewódzkiej i wezwał do natychmiastowej ochrony polskiej wsi oraz zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego. Zaapelował o szybkie uchwalenie ustawy o produkcyjnej funkcji wsi i o konkretne programy wsparcia dla hodowców i sadowników.

Najważniejsze tezy


Przemysław Czarnek podkreślił, że bezpieczeństwo żywnościowe jest filarem suwerenności państwa, równie ważnym jak bezpieczeństwo militarne czy energetyczne. Wskazał na pilną potrzebę odbudowy pogłowia trzody chlewnej i bydła oraz na konieczność przywrócenia programów finansowego wsparcia dla produkcji zwierzęcej.

Kontekst i krytyka działań rządu


Czarnek skrytykował decyzje rządu KO, PSL, Lewicy i Polski 2050, które - jego zdaniem - zrezygnowały z programów pomocowych przygotowanych wcześniej przez PiS (wskazując m.in. na program o wartości 250 mln zł). Zwrócił uwagę na brak dopłat do nawozów i paliwa oraz na konsekwencje umów międzynarodowych, w tym skutki Mercosuru dla cen mięsa na rynku.

Konkrety i postulaty PiS


Mówca zaapelował o przyjęcie ustawy o produkcyjnej funkcji wsi złożonej przez prezydenta Karola Nawrockiego, ułatwienia inwestycyjne dla hodowców oraz dostęp do tanich, długoterminowych kredytów gwarantowanych przez państwo. Postuluje też powiązanie nauki z przemysłem mleczarskim, promocję przetworzonych produktów mlecznych i działania na rzecz stabilizacji cen dla producentów.

PiS (konferencje prasowe) — migawka z wypowiedzi: PiS: Alternatywa dla rolników - ratunek dla polskiej wsi (23.05.2026)

Konsekwencje dla polityki i społeczeństwa


PiS zapowiada wznowienie cyklu konwencji wojewódzkich i szybką realizację przygotowanych projektów ustaw po powrocie do rządzenia. W wystąpieniu padały przykłady spadków cen (m.in. mięsa wołowego i trzody chlewnej) oraz wyraźny apel o odbudowę krajowej produkcji zwierzęcej jako warunku bezpieczeństwa żywnościowego.

Wideo przedstawia całość wystąpienia Przemysława Czarnka oraz fragmenty debaty z udziałem lokalnych rolników i przedstawicieli środowiska wiejskiego, którzy opisują sytuację rynkową i postulaty zmian.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
braciom oraz rodzicom, gospodarzom tego miejsca, którzy nas dzisiaj tutaj w tych pięknych warunkach goszczą. Dziękujemy. Szanowni Państwo, tak jak powiedziałem, spotkaliśmy się tutaj po to, żeby rozmawiać, żeby rozmawiać z Państwem, dlatego od razu przechodzimy do części programowej naszego spotkania. Jako pierwszego bardzo proszę o zabranie głosu Pana Wiceprezesa, Pana Profesora Przemysława Czarnka. Dziękujemy. Szczęść Boże, dzień dobry Państwu. Pięknie jest przyjechać do normalnego miejsca, do normalności, którą jest po prostu piękna polska wieś. Dlatego raz jeszcze Państwu Dąbrowskim szczególnie dziękuję za to przyjęcie, tak jak i Państwu Milewskim za pokazanie wcześniej małeckim gospodarstwa i hodowli bydła. Ale przyjeżdża do Was człowiek, który jedzie też z normalności, bo przyjeżdżam z Natalina z gminy Jastków, gminy rolniczej Lubelszczyzny i wychowanek rolniczego Goszczanowa w powiecie sieradzkim rolniczym. W związku z tym wszystko, co tu widzę nie jest mi obce i mogę spokojnie podejmować dyskusję i taką chcę podjąć rzetelną, bardzo szczerą dyskusję na temat tego, co się dzieje dzisiaj w Polsce, co się musi dziać w Polsce, co się działo w Polsce i w jakim miejscu jesteśmy. Bo to miejsce i sytuacja, w której znajduje się polskie rolnictwo, polska hodowla, polskie sadownictwo naprawdę jest bardzo trudne. Jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie. Chcemy proszę Państwa rozmawiać o normalności. Normalności takiej jak u Państwa Małecki, jak u Państwa Dąbrowski, jak u mnie w Natalinie, w Goszczanowie czy w wielu innych miejscach w Polsce. A co to jest normalność? Normalność to jest rzeczywistość. Jeśli ktoś nie widzi rzeczywistości, jeśli ktoś nie widzi natury, jeśli ktoś nie widzi tego wszystkiego, co na co dzień po prostu się dzieje, bez człowieka także, ten nie jest w stanie odczytać rzeczywistości taką, jaką ona jest, a w związku z tym nie jest w stanie zaplanować normalności. My, to znaczy Prawo i Sprawiedliwość, wszyscy ministrowie Prawa i Sprawiedliwości, w rządach Prawa i Sprawiedliwości i całe nasze środowisko i wielu tych, którzy nas popierają, także Państwu tu na tej sali, tę normalność chcemy Polsce przywrócić. Jesteśmy po to i zaczynamy cykl konwencji wojewódzkich w całej Polsce, żeby przywracać normalność na polskiej wsi, normalność dla Polski. Normalność zaczyna się jednak właśnie od tego, o czym powiedziałem, od odczytania rzeczywistości. Jurek Małecki, przed momentem znakomity starosta PiS-ki, a przed momentem nasz znakomity kolega Zław Poselski, to ładnie powiedział na samym początku. Czym jest bezpieczeństwo żywnościowe? Czyli czym jest w ogóle rolnictwo? Hodowla, sadownictwo. To nie jest branża jak każda inna. Na ostatnim szczycie medycznym rozmawiałem z tymi, którzy tam uczestniczyli i mówią, no ale tu trzeba też zlikwidować ten rozdział pomiędzy KRUS-em, ZUS-em, bo jednak są gospodarstwa, które płacą mniej. W tym samym czasie mówiłem w mojej rozmówczyni, ale dokładnie dzisiaj ci sadownicy i rolnicy, którzy płacą KRUS, a nie ZUS, dzisiaj zamiast spać o 4.30, tak jak my spaliśmy, to właśnie rozpalają ogniska i próbują ratować swój cały dobytek. I go nie uratowali w wielu miejscach. Poszedł z mrozem, bo ten dym i to ognisko nie wystarczało przy nawet 10 stopniowych mrozach. Takie jest właśnie rolnictwo, takie jest sadownictwo, taka to jest branża. Branża bardzo niepewna, narażona i nastawiona przede wszystkim na czynniki zewnętrzne, pod czynnikami zewnętrznymi. Ale czymś więcej jest ta branża. Otóż od tego wszystkiego, co się dzieje tu w Kuskach, tu w Białej Piskiej, tu w powiecie piskim, czy tam w Natalinie, w Jastkowie, w Sieradzu, Opocznie, czy gdziekolwiek jesteśmy we Wrocławku, zależy coś, co stanowi warunek sine qua non, bez którego nie da się przeżyć. Warunek naszej suwerenności, niepodległości, naszej niezależności. Bo bezpieczeństwo żywnościowe jest dokładnie tak samo ważne, jak bezpieczeństwo militarne, czy bezpieczeństwo energetyczne. Dokładnie tak samo ważne. Wyobraźcie sobie Państwo, że nie jesteśmy w stanie wytwarzać my naszej żywności w jakichkolwiek sytuacjach kryzysu. Jesteśmy pod takim samym ostrzałem i pod takim samym naciskiem z zewnątrz, jak wówczas, kiedy nie mamy niezależności energetycznej, jak wówczas, kiedy nie mamy bezpieczeństwa militarnego. To jest dokładnie tak samo ważne, jeśli nie ważniejszy. Jeśli nie ważniejszy. Przypomina mi się taki obrazek z początków drugiej wojny światowej, znaczy obrazek z książki oczywiście, zupełnie jasne. Z pięknej książki Ojciec Wolnych Polaków o błogosławionym kardynale Stefanie Wyszyńskim, który wracał z wschodnich części Polski z powrotem do Włocławka, w sutannie i widział we wrześniu, wówczas, kiedy te bomby spadały na Polskę 1939 roku, rolnika, który wsiał zboża. I mówi tak, no ale po co to robi? Przecież bomby spadają. Ale mówi, bo jak to zostanie w stodole, spadnie bomba i nic z tego nie będzie. A jak to wrzucę w ziemię, to ktoś z tego jakiś chlebu piecze. Będzie miał z tego pożytek. Tak wygląda polskie rolnictwo. Jeśli go nie będzie, jeśli nie będzie warunków do tego, żeby rozwijać polską wieś i nie będzie bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce, nie będziemy niepodlegli, nie będziemy suwerenni, nie będziemy niezależni. To jest podstawowa gałąź gospodarki polskiej. Rolnictwo, sadownictwo, hodowla, uprawy i za to wszystkim rolnikom dziękujemy, że trwają na tym posterynku bezpieczeństwa dla Polaków. Proszę Państwa, ale to się zmienia. Ludzie lubią polską wieś. To widać w tych migracjach. Ludzie bardzo często wynoszą się już teraz z centrów miast i osiadają na wsi. Bo ładnie, bo świeżo, bo zielono, bo spokojnie. Tak, to wszystko jest polska wieś. Bo tradycyjnie, bo kulturalnie. Tak, proszę Państwa, bo kultura polska w całości, w całości osadzona jest na fundamencie kultury ludowej polskiej. Nie ma polskiej kultury w ogóle, jeśli nie jest osadzona na kulturze ludowej. A ta ludowa osadzona jest na chrześcijaństwie, na polskości. I ludzie to lubią. Ale przyjeżdżają i mają widok piękny przy nowym domu pobudowanym na wsi, na pole, na pastwiska, po których chodzą krowy, byki. I nagle się okazuje, że przychodzi zima, a tu rolnicy zwożą odpowiednie produkty i robią kiszonkę. Wiem, czym to jest, dlatego że przez piętnaście lat mieszkałem naprzeciwko kiszonki, po drugiej stronie drogi. To był dla mnie zapach dzieciństwa. To jest coś normalnego, że krowy zimą też muszą jeść, prawda? A na łąkach leży śnieg. Więc rolnik musi, hodowca musi przygotować im jedzenie. No ale przyjeżdżają i mówią, tak nie może być. Skarżą się na rolnika, że zapachy do niego docierają nieciekawe. Jedna pani na Roztoczu, kiedy obsługiwałem tam kilka gmin, jako prawnik jeszcze przed karierą polityczną, skarżyła się, że drewnem palą i wysuszają tytoń. A czym mają palić? Ropą? Gazem? No na litość boską, a no to przyjechała odpocząć. Otóż nie może być tak, że ludzie narzekają na rolnika, który wyjeżdża kombajnem późnym wieczorem i robi żniwa, kosi zboże. Nie może być tak, że ludzie narzekają na rolnika, który chce rozbudować swoje gospodarstwo, na hodowcę, który chce rozbudować swoją hodowlę. Nie. Oni muszą to zaakceptować. Ale przede wszystkim państwo musi dać tą akceptację rolnikom, sadownikom, hodowcom, przede wszystkim hodowcom. I państwo musi uchwalić ustawę autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości, złożoną do laski marszałkowskiej przez pana prezydenta Karola Nawrockiego. Ustawę o producenckiej, produkcyjnej funkcji wsi. O produkcyjnej funkcji wsi. Rolnik musi mieć prawo się rozwijać. I to jest ustawa, która leży dzisiaj u marszałka Czarzastego, wcześniej leżała u marszałka Hołowni, a która będzie natychmiast uchwalona po zmianie rządów, która będzie natychmiast przyjęta raz jeszcze przez Radę Ministrów na pierwszym posiedzeniu Rady Ministrów i natychmiast skierowana do laski marszałkowskiej i uchwalona w najszybszym możliwym tempie. Bo tego potrzebuje polska wieś. Tego potrzebuje rolnik, tego potrzebuje hodowca. Hodowca, który jeśli chce zbudować kolejną oborę, który chce zbudować kolejne budynki, fermy, kur, kaczek czy innej. Hodowca, który chce zbudować kolejne budynki albo postawić kolejne silosy musi mieć do tego absolutnie prawo. On oczywiście musi spełniać warunki, jak każdy. To nie jest tak, że bezwarunkowo możemy postawić wszystko. Ale jeśli spełnia warunki i ma możliwość rozwoju swojego gospodarstwa, to ma mieć najkrótszy z możliwych czasów, najkrótszy z możliwych terminów na to, żeby natychmiast móc inwestować. Nie czekanie w jakichś długich procedurach administracyjnych, w jakichś długich procedurach środowiskowych. I oczywiście nie odbijanie absurdalnie głupich argumentów tak zwanych ekologistów, a tak naprawdę terrorystów ekologicznych. Ludzi, którym się wydaje, że wiedzą, co to znaczy hodować zwierzęta. Ludziom, którym się wydaje, co to znaczy prowadzić gospodarstwa. Ludziom, którym się wydaje, co znaczy dobrostan zwierząt. Co to znaczy, oni mówią tak zwane prawa zwierząt. Niech im będzie. Nie ma czegoś takiego. Człowiek jest podmiotem praw i obowiązków i ma święty obowiązek dbać również o dobrostan zwierząt. Ale zwierzę to nie człowiek. Zwierzę to istota żyjąca, która jest hodowana przez człowieka i człowiek ma święty obowiązek zajmować się nim najlepiej jak to tylko możliwe. I najlepiej robi to polski hodowca, polski rolnik. Moi niemal wszyscy wujkowie z tej gminy Goszczanów, z tego powiatu sieradzkiego, to są rolnicy hodowcy. Ja dokładnie wiem, jak wygląda to życie. W większości przypadków, nie chcę powiedzieć, że we wszystkich, ten rolnik hodowca bardziej dba o tą krowę, o tę świnię czy o inne zwierzę hodowlane, które hoduje, niż o siebie samego. On wstaje i najpierw idzie tam, do tej obory. On idzie tam, gdzie te zwierzęta są, żeby zadbać o ich dobrostan. Żeby tę krowę wydoić, żeby obszątnąć, żeby zmienić podkład. Dopiero jak to wszystko zrobi, to wraca do domu, myje się i zaczyna dbać o siebie. To jest obraz, prawdziwy obraz polskiego rolnika, polskiego hodowcy. I żaden ekologista, ekoterrorysta nie będzie nam wmawiał, że on wie, że on wie, jak dbać o dobrostan zwierząt. Wiedzą to najlepiej ludzie polskiej wsi. I z tym trzeba skończyć. Z jakimkolwiek napuszczaniem terrorystów ekologicznych na polskich hodowców, polskich rolników. Dlaczego? Nie tylko ze względu na uczciwość względem polskiej wsi, ale ze względu na interes całego państwa polskiego. Dziś, proszę Państwa, stoimy przed wielkim zadaniem. To zadanie było już przygotowane wstępnie przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, przez obecnych tu ministrów. Z ostatniego rządu i sprzed ostatniego rządu zadanie odnowy pogłowia polskiej trzody chlewnej, ale szerzej powrotu do wielkiej produkcji zwierzęcej. Nie ma przyszłości polskiej wsi, nie ma przyszłości polskiego rolnictwa w ogóle bez odnowy polskiej produkcji zwierzęcej. To jest nasze podstawowe zadanie. Musimy zdecydowanie zwiększyć pogłowie trzody chlewnej, pogłowie bydła w Polsce, innych zwierząt hodowlanych, bo od tego zależy przyszłość wszystkich. I nie tylko rolników. Od tego zależy bezpieczeństwo żywnościowe wszystkich Polaków. Także tym, którym niekiedy z uwagi na to, że oglądają nie tę telewizję, której trzeba, gdzieś na czternastym czy piętnastym piętrze wydaje się, że żywność rodzi się w supermarkecie. Nie. Ona się nie rodzi w supermarkecie. Ona się nie rodzi w fast foodach. Ona się rodzi tutaj, na wsi. Tu, w Kuskach, w Białej Piskiej, w Powiecie Piskim i w całej Polsce. A żeby ona rzeczywiście była opłacalna, ta produkcja, każda rolna, to zdecydowanie trzeba wrócić do produkcji zwierzęcej. Najpierw zdejmując z rolnika hodowcy to odium człowieka niedbającego zwierzęta, bo to jest absurd. Nieprawda. A dwa, zapewniając mu dostęp do środków finansowych, które będą wzmacniać jego działalność hodowlaną. Bardzo trudną działalność hodowlaną. Wszyscy, co żyją na wsi, wszyscy, którzy tu jesteśmy, u Państwa Dobrowskich, wiemy, że czym innym jest prowadzenie działalności roślinnej, produkcji roślinnej, a czym innym jest prowadzenie produkcji zwierzęcej. Prawda? A jak coś wprowadzi dwie naraz, a najczęściej tak jest, to wie, na czym polega cały ten trud. I wie też, dlaczego dzisiaj mamy nadwyżki zbóż, dlaczego dzisiaj zboża są tak nieprawdopodobnie tanie, kompletnie nieopłacalne w sprzedaży. Jest to także, bo nie tylko, ale także powód tego, że jednak po głowie trzody chlewnej, bydła w Polsce i w ogóle zwierząt hodowlanych spadło. To trzeba odnowić. Rząd Prawa i Sprawiedliwości miał na to pomysł, miał gotowy program, miał przeznaczony na ten program wstępnie 250 milionów złotych. Po to, żeby przede wszystkim po głowie trzody chlewnej produkcja warchlaków, żebyśmy mieli swoje, niezagraniczne, mogła być odnowiona. 250 milionów złotych na start to wcale nie jest mało. Ten program został wyrzucony do kosza przez obecnych bohaterów w cudzysłowie upadku polskiej wsi. Tak, proszę Państwa, bo ten rząd Koalicji Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Lewicy i Polski 2050, to jest rząd upadku polskiej wsi i trzeba to tu zaznaczyć na pierwszej konwencji wojewódzkiej. Dlaczego tak mówię? Bo mam doświadczenie. Raz, ten program, 250 milionów złotych wyrzucony do kosza. Dwa, no jesteśmy na terenie Warmii i Mazur, na którym mamy wielką produkcję i hodowlę bydła mlecznego. Mnóstwo mleka macie. Mnóstwo mleka, tylko wam się to dzisiaj średnio opłaca albo się nie opłaca. Tego mleka w Polsce naprawdę mamy bardzo dużo i to naprawdę bardzo dobrej jakości. Kiedy byłem ministrem edukacji i nauki przygotowałem program pilotażowy ścisłego powiązania naszych wydziałów mleczarskich, naszych uniwersytetach przyrodniczych, rolniczych w całej Polsce, bardzo dobrych, od SGGW przez Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie, we Wrocławiu przez Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, wasz znakomity wydział i po inne ścisłe powiązanie naukowców zajmujących się produkcją mleka i przetwarzaniem mleka, odkrywających nowe sposoby, nowe sposoby przetwórstwa mlecznego, ale też coraz lepsze sposoby karmienia krów i coraz lepszą produkcją tego mleka i jeszcze tańszą. To wszystko w nauce. Nauka odkrywa nam rzeczywistość. Oni mogą to zrobić. Ścisłe powiązanie z naszymi spółdzielniami mleczarskimi, które rzeczywiście w tym zakresie mleczarskim działają dobrze. Można je tylko rozwijać. W czym jest problem? Problem jest w tym, że my nie potrafimy wyeksportować wszystkich tych przetworzonych produktów mlecznych z waszego znakomitego mleka na taką skalę, żeby wam się opłacało zdecydowanie bardziej produkować to mleko. Jak to zrobić? Powiązać naukę z tą naszą spółdzielczością mleczarską. Dałem na to 100 milionów złotych. Chcieliśmy dawać więcej. W naszym programie było założone dużo więcej i jest założonych dużo więcej pieniędzy na to właśnie działalność i na promocję przez państwo naszych produktów mlecznych, świetnie przetworzonych przez nasze spółdzielnie mleczarskie na całym świecie, bo wtedy wam to mleko będzie się opłacać. Ta hodowla krów mlecznych, wydła mlecznego będzie się opłacać. Co zrobił rząd K.O., PSL-u, Lewicy i Polski 2050? W pierwszej kolejności rzucił się na te pieniądze. I mówił tak. Po co im te pieniądze? Przecież mają tyle pieniędzy z tego mleka. Nie wolno dawać na te krowy, które jeszcze jakiś ślad węglowy czy coś tam zostawiają. Ja się na tym nie znam. Oni się znają na tym, jak krowy szkodzą środowisku. To niech przyjadą i niech zobaczą, jakie piękne środowisko jest tutaj, w Kuskach, tutaj w powiecie piskim, tutaj w gminie Biała Piska. I my do tych programów rozwojowych, po to, żeby branża przetwórstwa mlecznego, a wcześniej hodowla bydła mlecznego była opłacalna. Ale wrócimy do innych jeszcze rzeczy. Proszę Państwa, dziś rolnik, który widzi możliwości rozwoju, musi mieć dostęp. Musi mieć dostęp do tanich, długoterminowych, co najmniej piętnastoletnich, gwarantowanych przez państwo stabilnych kredytów. Nie ma zmiłuj, żeby zainwestować w rozwój czegoś takiego, jak hodowla bydła. Zainwestować w rozwój czegoś takiego, jak ferma kur czy kaczek. A musimy inwestować. Posłanka Koalicji Obywatelskiej, której nazwiska nie przypomnę ze względu na litość i miłosierdzie chrześcijańskie, mówiła, że dzisiaj hodowcy w Polsce i ci, którzy mają fermy, działają poza prawem. A w tym samym czasie na Ukrainie pod Lwowem powstaje wielka ferma, która ma produkować 7,5 miliona brojlerów. Potężna konkurencja dla rolnictwa polskiego. My musimy polskim hodowcom, polskim rolnikom dać dostęp, a jest taka możliwość, do tanich, długoterminowych, stabilnych kredytów po to, żeby mogli się rozwijać. Żeby mogli się rozwijać. Musimy również dać gwarancję ochrony i pomocy. To jest, proszę Państwa, dziadostwo pierwszej klasy. Oszustwo i dziadostwo pierwszej klasy, na które niestety Polska dała się nabrać. Kilka porównań. Kiedy mieliśmy, proszę Państwa, kryzys wynikający z wybuchu pełnoskalowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie w 2022 roku. I następnie wielkie problemy również polskiego rolnictwa, związane z tym, że ten kontyngent europejski zboża ukraińskiego zalewał nasze ziemię. Państwo polskie, nie tam jacyś brukselczycy. Państwo polskie, tu obecni ministrowie, wyasygnowało 16 miliardów złotych na środki pomocowe dla rolników. 16 miliardów złotych. Gdzie jest dzisiaj pomoc dla rolnictwa? Gdzie jest pomoc od PSL-u? To jest Polskie Stronnictwo Ludowe? Czy Grzebania Polskiej Wsi? Pytam tutaj, w Kuskach. Nie ma tej pomocy. Nie ma pomocy dla sadowników. Mrozy były kilka tygodni temu. Przyjechał Pan Krajewski do sadów, porozmawiał z sadownikami i nic. Żadnych konkretów. Żadnych konkretów. Już nie mówię o żadnej pomocy, bo pomocy jest zupełnie oczywiste, że jej nie ma. Ale nie ma żadnych konkretów, żadnej informacji dla tych sadowników. Więcej, tydzień temu byłem w gminie, w której nie rozpoczęło się jeszcze szacowanie strat. A są miejsca również w tej gminie, gdzie jest 100% strat. W jabłkach, gruszkach, czereśniach, bo tak chodziła ta fala mrozów. Nieraz do 10 stopni mrozów. Nawet szacowania strat. Wczoraj, trochę inna branża, ale wszystko polska wieś. Wszystko polscy chłopi. Byłem w Łukowej. To jest ta gmina, jedna z dwóch obok Józefowa, która najbardziej ucierpiała w tym pożarze Puszczy Solskiej. Spotkałem się ze strażakami na roboczej naradzie. I problem sprzętu to jest problem sprzętu. Nie gasiliby tego pożaru, gdyby nie sprzęt od rządu Prawa i Sprawiedliwości. Dla wszystkich to jest oczywiste. Ale dzisiaj problem chłopów. To są lasy chłopskie, które spłonęły. I oni nie mają żadnej informacji. Co mają z tym zrobić? Czy mają wycinać to już, a należałoby, bo zaraz wejdzie kornik i straty będą jeszcze większe? Czy nie wycinać, bo dopiero będą szacowane straty? Nikt im nic nie mówi. To państwo kompletnie przestało działać. Nie ma żadnego programu, żadnego pomysłu na pomoc rolnikowi, hodowcy, sadownikowi, który jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo żywnościowe Polski. To państwo skapitulowało na polskiej wsi i jest to państwo platformy PSL-u, Lewicy i Polski 2050. I to wyraźnie trzeba podkreślać. A jak było w sytuacji... A jak było w sytuacji kryzysów największych? Pszenica nie była po 600 czy 700 zł, czy po 550, tylko po 1300. A mimo tego, że była po 1300, czyli dwa razy droższa niż dzisiaj, to i tak państwo pod rządami Prawa i Sprawiedliwości dopłacało 400 zł do tony pszenicy, po to, żeby opłacalność była na normalnym poziomie. Widzicie państwo różnicę między 1700, a 500 czy 600? No ja widzę, choć nie uprawiam pszenicy. Ale wydaje mi się, że wszyscy ci, którzy uprawiają pszenicę, widzą przepaść, nie tylko różnicę. Jak było w sytuacji, kiedy w wyniku wojny Rosji i Ukrainy, napaści Rosji na Ukrainę, ceny nawozu poszły w górę. Natychmiast skierowaliśmy wniosek do Brukseli o udzielenie zgody na dopłaty do nawozu. I natychmiast wyasygnowaliśmy 4, blisko 4 miliardy złotych z polskich pieniędzy na pomoc rolnikom. Żeby była dopłata do tony nawozu. Była? Była. Dzisiaj jest? Nie ma. Widzi się różnicę? Bohaterów PSL-owskich? Krajewskiego, Merkosura? Ale zgoda jest. Bo trzeba przypomnieć, że jest zgoda w Brukseli już od kilku tygodni na to, żeby były dopłaty i do paliwa, i do nawozu. Rolnicy pytają, gdzie są te dopłaty, panie Krajewski? Gdzie są te dopłaty, panie Kosiniak, Kamysz, Zgorzelski i inni bohaterowie polskiej wsi? Nie ma? A dlaczego były wówczas, kiedy były rządy Prawa i Sprawiedliwości? Bo były. 4 miliardy złotych tylko na dopłaty do nawozu. I takich, proszę państwa, obszarów było dużo więcej. Pewnie, że były rzeczy, które nie poszły po naszej myśli. Pewnie, że były rzeczy, które można było zrobić inaczej. Pewnie, że w obronę polskiego rolnika, zwłaszcza hodowcy przed ekoterroryzmem, terrorystami ekologicznymi mogliśmy zaangażować jeszcze bardziej i angażujemy się. Ale wieś wówczas i wieś dzisiaj to są dwie różne rzeczywistości. Dlatego, proszę państwa, wracamy do normalności. Normalność to znaczy państwo polskie i rząd polski, który widzi, że wieś, że rolnictwo, że hodowla, że sadownictwo to jest podstawa filaru bezpieczeństwa Polaków wszystkich, bezpieczeństwa żywnościowego. Trzeba to ponownie zauważyć. I wracamy do ochrony. Kiedy Unia Europejska nie reagowała na nasze apele, żeby zamknąć ten kontyngent z Ukrainy, tu obecny minister Telus, tu obecna pani minister Gębicka, rząd Prawa i Sprawiedliwości zamknął granicę na Ukrainie bez zgody Unii Europejskiej i zmusił Unię Europejską do normalnego działania. Dzisiaj granica jest otwarta na oścież. Kiedy trąbiliśmy, że Merkosur to jest wielkie niebezpieczeństwo dla polskiej wsi, to jeszcze w grudniu ubiegłego roku pan Tusk w Brukseli mówił, że koledzy z Polskiego Stronnictwa Ludowego wprowadzili takie poprawki do tej umowy, że w zasadzie Polska wieś jest bezpieczna. I puścili to Niemcom zupełnie bez warunków. Niemcy dopchnęli to kolanem i weszło to w życie 1 maja. I wiecie, co się dzieje? Mówi mi pan Małecki, właściciel gospodarstwa, hodowli, bydła 2 godziny temu. Tylko w ciągu tych kilkunastu dni od wejścia w życie Merkosuru dopychanego kolanem przez Niemców za zgodą Tuska, Kosiniaka, Kamysza i Krajewskiego Merkosura cena kilograma mięsa wołowego spadła z 32 do 27,6 zł o około 15% tylko w ciągu kilku tygodni. Kilkunastu dni w zasadzie. Co będzie dalej? Ja państwu powiem, co będzie dalej. Wraca normalność na polską wieś. Wraca ochrona polskiego rolnictwa, polskiej hodowli. Wraca ochrona interesów państwa polskiego i wszystkich Polaków. Zamykamy granice na Merkosur. Wyrzucamy to z naszego słownika, języka polskiego. Bo tego nie wymaga tylko i wyłącznie interes rolników tutaj w miejscowości Kuski, państwa Dąbrowskich. Tego nie wymaga interes wszystkich rolników w gminie Biała Piska, w powiecie piskim, ani nawet wszystkich rolników w całej Polsce. Tego wymaga interes całej Polski i wszystkich Polaków. Normalność dla polskiej wsi życzę państwu żywych, bardzo szczerych dyskusji, bardzo dobrych wniosków, które my, rząd Prawa i Sprawiedliwości, wykonamy natychmiast. Dziękuję bardzo. Dziękujemy. Dziękujemy panu profesorowi Przemysłowi Czarnkowi, kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości na premiera za te słowa. Panie premierze, pan wiemy, że z nami będzie do końca i będzie przesłuchiwał się tym głosom z paneli wypływającym i proszę wziąć te uwagi, które tutaj dzisiaj wypłyną, bardzo szczegółowo, pod rozwagę i w miarę szybko, jak rząd powstanie, żeby te wnioski rolników, podkreślnie wnioski rolników, mogły być zaakceptowane i wprowadzone w życie. W tej chwili poproszę na scenę panią Annę Giembicką, posła na Sejm, byłą panią minister rolnictwa. Szanowni państwo, drodzy rolnicy, bardzo się cieszę, że możemy się dzisiaj spotkać. To jest pierwsza nasza wojewódzka konwencja rolna, konwencja Prawa i Sprawiedliwości. Zaczynamy właśnie od państwa województwa. Chcemy wysłuchać państwa głosów, bo program Prawa i Sprawiedliwości zawsze był tworzony podczas rozmów z Polakami. On nie był gdzieś tworzony w zaciszu gabinetu, w oderwaniu od rzeczywistości, w oderwaniu od normalności, o której mówił pan profesor Czarnek. On powstawał właśnie na takich spotkaniach. Dzisiaj nie bez powodu będziemy, jako pierwszy panel dyskusyjny, będzie panelem rolniczym. Panelem, w którym wystąpią rolnicy, specjaliści, którzy, powiem szczerze, w swoim imieniu i Roberta, do których sami często dzwonimy, pytamy, rozmawiamy o tym, jakie zmiany trzeba wprowadzić, bo tak to powinno wyglądać. Program nie powinien mieć, tak jak niektóre partie robią, dwie, trzy strony i na tym kończą. Nie. Kiedy rozmawialiśmy z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim o tym, jak ma wyglądać ta część programowa dotycząca rolnictwa, on powiedział tak. Nie. To ma być oddzielny program dla rolnictwa i polskiej wsi. Bo my rolnictwo i polską wieś traktujemy bardzo poważnie, bo wiemy, jak ważne jest bezpieczeństwo żywnościowe. Można mieć najlepsze wojsko, można mieć najlepszy sprzęt, można mieć tanią energię, której niestety też nie mamy, ale