Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Roman Fritz: Rodzice i państwo oddają pole walkowerem

Roman Fritz: Rodzice i państwo oddają pole walkowerem

Roman Fritz, poseł, w wystąpieniu w październiku 2025 przypomniał pruskie represje wobec polskiego języka i zestawił je z dzisiejszymi ustępstwami rodziców i państwa. Ostrzegał, że planowany koncert w kościele farnym, gdzie polskie dzieci miały śpiewać żydowskie pieśni po niemiecku, był symptomem utraty pola kulturowego.

Pruska polityka językowa


Roman Fritz przywołał słowa Otto von Bismarcka i opis polityki germanizacyjnej wobec Polaków, wskazując na zakazy i naciski językowe. Przypomniał ustawę o nadzorze szkolnym z 1872 roku i rozporządzenie z 1873 roku jako kroki legislacyjne dążące do eliminacji języka polskiego ze szkół i urzędów.

Opór społeczeństwa i Kościoła


Poseł omówił bunt społeczny, ze szczególnym uwzględnieniem wrzesińskich dzieci oraz reakcji arcybiskupa Mieczysława Halka Ledóchowskiego, który zalecił wykładanie religii po polsku w pierwszych klasach. Przypomniał też losy księdza Jana Laskowskiego oraz masowe protesty obejmujące Poznań i mniejsze miejscowości.

Represje i skutki


W swoim wystąpieniu Fritz przytoczył dane o skazaniach z początku XX wieku (około 1500 osób skazanych w latach 1901-1902) oraz udziałie dzieci w protestach (nawet 100 tysięcy uczestników w Wielkopolsce). Podkreślił, że represje były systemowe i sięgały różnych sfer życia publicznego.

Współczesne echo i konkretne zdarzenie


Poseł odniósł się do październikowego 2025 zdarzenia: planowanego koncertu w kościele farnym, podczas którego polskie dzieci miały wykonywać żydowskie pieśni po niemiecku. Według Fritzów jedynie interwencja Grzegorza Brauna i działaczy Konfederacji Korony Polskiej zapobiegła temu wydarzeniu.

Roman Fritz — klatka z wypowiedzi: Roman Fritz: Rodzice i państwo oddają pole walkowerem (14.05.2026)

Konkluzja i apel


Roman Fritz zestawił historyczny opór rodziców i dzieci z dzisiejszą postawą, twierdząc, że współczesne ustępstwa oznaczają oddanie „pola cywilizacyjnego” bez walki. Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowny Panie Marszałku, Wysoka Izbo, Kanclerz Niemiec Otto von Bismarck mówił Agitacja Polska żyje tylko dzięki dobroduszności rządu pruskiego. Miał przy tym coraz większy problem z polskim językiem na terenie swojego państwa. Nie mógł go ścierpieć. Z Polakami trzeba by wreszcie zrobić porządek. Dość poważania. Nauczyć posłuchu i niemieckiego porządku można ich tylko po niemiecku. Pisz, myśl i módl się po niemiecku. Ale wrzesińskie dzieci nie zapomniały o Polsce. Nie ugięły się nawet pod razami wymierzanymi przez nauczycieli oprawców. Należało się zatem pozbyć polskiego języka zewsząd. Od urzędów począwszy, a na wojsku skończywszy. No i oczywiście ze szkół. Państwo powinno mieć kontrolę nawet nad tym, w jakim języku modlą się polskie dzieci. Pierwszym do tego krokiem było zatwierdzenie w 1872 roku przez pruskiego króla ustawy o nadzorze szkolnym i dalsze rozporządzenie ministra oświaty z 1873 roku. Zadbano by te nowe zasady zostały wprowadzone. Ostatecznie szkolnym światem uczniów w tym zaborze miały stać się Niemcy. Ale zapewne nie spodziewano się reakcji. Jako pierwszy bunt podniósł arcybiskup poznański Mieczysław Halka Leduchowski. Zalecił on nauczycielom religii, wykładanie jej po polsku w pierwszych czterech klasach, a jedynie w dwóch ostatnich po niemiecku. Sprzeciwił się także rządowej kontroli nad nauczaniem religii. Nie był to jedyny kapłan, który znalazł się na celowniku władzy. W związku ze strajkiem we wrześniu takim kozłem ofiarnym stał się ksiądz Jan Laskowski, ówczesny wikary, który prowadził działalność polegającą na krzewieniu polskości wśród dzieci i młodzieży. O buntach wiele powiedziano już wcześniej moi przedmówcy. Protesty objęły Poznań i wiele mniejszych miejscowości. Łącznie w całej Wielkopolsce brało w nich udział nawet 100 tysięcy dzieci. Ale nie ustawały represje. W latach 1901-1902 skazanych zostało około 1500 osób. A dziś w październiku 2025 roku w kościele farnym we wrześniu miał się odbyć koncert żydowskiego kompozytora, kiedy to miały śpiewać polskie dzieci z wrzesińskich szkół żydowskie pieśni po niemiecku. Tylko interwencja Grzegorza Brauna i działaczy Konfederacji Korony Polskiej zapobiegło tej surrealistycznej kompromitacji. Konkluzja. 125 lat temu rodzice i dzieci nadstawiali karku za możliwość nauki religii dla swoich pociech w szkole. I pruskiemu zaborcy było niezwykle trudno wdrażać kolejny etap kultur kampu. Natomiast dziś zarówno rodzice, jak i polskojęzyczny aparat państwowy oddają to cywilizacyjne pole po prostu walkowerem. Nadzieja właśnie tylko i wyłącznie w polskich dzieciach. Bardzo dziękuję.