Bronisław Foltyn: ostre słowa o 'aferze prezerwatywy' i KAS
Bronisław Foltyn (Klub Parlamentarny Konfederacja) w wystąpieniu w Sejmie skrytykował skalę działań Krajowej Administracji Skarbowej wobec sprawy Tomasza Sidorczuka, który kupił „prezerwatywę” z odniesieniem do Donalda Tuska. Poseł wskazał na dysproporcję priorytetów organów ścigania i zaapelował o równe traktowanie spraw o większym znaczeniu.
Poseł Foltyn przedstawił szczegóły śledztwa, wskazując, że w Katowicach nad sprawą pracuje „prawie połowa KAS”, akta liczą blisko 100 stron, przesłuchano kilkanaście osób, a akt oskarżenia przewiduje karę do 720 stawek dziennych i do 5 lat więzienia.
W swoim wystąpieniu Foltyn przywołał nazwisko Tomasza Sidorczuka i fakt, że zakupu „prezerwatywy” dokonano m.in. w aptece; krytykował, że tak intensywne działania prowadzone są wobec tej sprawy, zamiast koncentrować się na poważniejszych aferach, które - jego zdaniem - nie są rozliczane.
Poseł ocenił, że państwo nie może być „słabe wobec silnych i silne wobec słabych” i pytał, czy priorytety KAS oraz instytucji państwowych są właściwe. Wskazał też na ryzyko, jakie - jego zdaniem - niosą happeningi organizowane z pulpitu Sejmu oraz obowiązki, które mogą spadać na pracowników kancelarii.

W wypowiedzi pojawiła się krytyka wobec praktyk związanych z organizowaniem protestów i happeningów w Sejmie oraz uwaga, że tego typu działania mogą angażować służby i narażać bezpieczeństwo pracowników. Foltyn mówił też o potrzebie nagłośnienia sprawy i skierowania jej do opinii publicznej.
Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Najważniejsze fakty
Poseł Foltyn przedstawił szczegóły śledztwa, wskazując, że w Katowicach nad sprawą pracuje „prawie połowa KAS”, akta liczą blisko 100 stron, przesłuchano kilkanaście osób, a akt oskarżenia przewiduje karę do 720 stawek dziennych i do 5 lat więzienia.
Kontekst sprawy
W swoim wystąpieniu Foltyn przywołał nazwisko Tomasza Sidorczuka i fakt, że zakupu „prezerwatywy” dokonano m.in. w aptece; krytykował, że tak intensywne działania prowadzone są wobec tej sprawy, zamiast koncentrować się na poważniejszych aferach, które - jego zdaniem - nie są rozliczane.
Ocena i konsekwencje
Poseł ocenił, że państwo nie może być „słabe wobec silnych i silne wobec słabych” i pytał, czy priorytety KAS oraz instytucji państwowych są właściwe. Wskazał też na ryzyko, jakie - jego zdaniem - niosą happeningi organizowane z pulpitu Sejmu oraz obowiązki, które mogą spadać na pracowników kancelarii.

Reakcje proceduralne
W wypowiedzi pojawiła się krytyka wobec praktyk związanych z organizowaniem protestów i happeningów w Sejmie oraz uwaga, że tego typu działania mogą angażować służby i narażać bezpieczeństwo pracowników. Foltyn mówił też o potrzebie nagłośnienia sprawy i skierowania jej do opinii publicznej.
Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artur Łącki
Artur Łącki pyta: Czy minister zawetuje ustawę dla Pomorza?
Wiesław Różyński
Wiesław Różyński o pożarze Puszczy Solskiej i śmierci pilota
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia: Krytyka projektu PiS i obrona krypto
Sławomir Nitras
Sławomir Nitras prostuje: zarzuty Kowalskiego o kampus nieprawdziwe
Barbara Bartuś
Barbara Bartuś: Piłsudski, pamięć i lekcje przewrotu
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek: To jest nielegalne - spółki Skarbu Państwa toną
Transkrypcja
Przepraszam, pan poseł Bronisław Foltyn, Klub Parlamentarny Konfederacja.
Tak się zastanawiałam, co pan poseł niesie, owinięte w folii, ale widzę, że już się dowiemy.
Szanowna pani marszałek, Wysoka Izbo.
Chciałem wam dzisiaj opowiedzieć o pewnej historii.
Nie o aferze senatora Lenca, przez którego szpital musi zapłacić 134 tys. złotych kary.
Nie o aferze Romana Giertycha, który był oskarżony o przywłaszczenie 92 mln złotych.
Która niedawno została umorzona.
Chciałem opowiedzieć o naprawdę największej w tej chwili aferze, która jest na południu Polski.
I którą zajmuje się prawie połowa Krajowej Administracji Skarbowej w Katowicach.
Połowa pracowników.
Akta sprawy liczą już prawie 100 stron.
Przesłuchano kilkanaście osób.
A tempo jest błyskawiczne.
W zaledwie dwa miesiące postawiono akt oskarżenia bardzo groźnemu przestępcy.
Także pół KAS-u pracuje nad tym.
Akt oskarżenia przedstawiony.
Grozi człowiekowi 720 stawek dziennych.
Czyli maksymalna kara to jest 46 mln zł.
I do 5 lat więzienia grozi.
Kim jest ten człowiek i co on takiego zrobił?
Co to za bandyta?
No proszę państwa, człowiek nazywa się Tomasz Sidorczuk.
Jest z mojego miasta, z Bielska Białej.
I kupił rezerwatywę na Donalda Tuska.
Bandyta numer jeden.
Nakręcił też filmik w aptece, gdzie kupował tą rezerwatywę za 11 zł.
Cała Krajowa Administracja Skarbowa właściwie w Katowicach się na niego rzuciła.
I powstaje pytanie, gdzie my żyjemy?
W jakim świecie my żyjemy?
Skoro pół tej skarbówki u nas zajmuje się tym człowiekiem.
I to jest takie przestępstwo numer jeden.
A te wszystkie afery, które właściwie mieliście rozliczać,
a ich nie rozliczacie.
Mamy o wiele poważniejsze prawdopodobnie afery w Polsce niż te rezerwatywy.
Proszę państwa, ja to robię po to, żeby to puścić w świat, żeby to poszło.
Nie może państwo tak wyglądać.
Państwo nie może być słabe wobec silnych i silne wobec słabych.
Panie pośle, będzie pan odpowiedzialny, żeby to ściągnąć.
Nie wiem, jak pan tam wyjdzie.
Ale rozumiem, że chce pan, żeby poszło w świat,
ale nie musi pan z Sejmu robić cyrku.
To zaraz zgłoszę do Straży Marszałkowskiej, bo to jest niebezpieczne, co pan zrobi.
I będzie pan za to odpowiadał.
Ja rozumiem, że trzeba zaszokować, pokazać coś innego.
Ale naprawdę, proszę zobaczyć.
Proszę zobaczyć na górę.
Proszę mi powiedzieć, kto to ściągnie.
Nie. Kto to ściągnie?
Jeżeli pan myśli, że kancelaria Sejmu i pracownicy będą teraz się zastanawiać, jak to złożyć,
to zrzuca pan ten obowiązek.
Ale niech pan nie posłucha.
Pan może sobie happeningi robić na własny koszt.
Ale zmusza pan teraz pracowników kancelarii Sejmu, żeby się tym zajęli.
Będą narażać swoje bezpieczeństwo dla pana happeningów.
Tak się kończą happeningi.
Mógł pan mieć pudełko, zabrałby z posyłkami pudełko.
A teraz będziemy się zastanawiać, jak to stamtąd ściągnąć.
A pan pójdzie sobie spać i będzie się pan cieszył, że pan viral zrobił.
Na tym polega polityka? Chyba nie.
Zapraszam pani Mariusz.