Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Krzysztof Bosak: Parlament musi mieć narzędzia do kontroli obronności

Krzysztof Bosak: Parlament musi mieć narzędzia do kontroli obronności

Krzysztof Bosak w wystąpieniu zwrócił uwagę na systemowy brak informowania Parlamentu o działaniach MON i Sił Zbrojnych oraz zaapelował o zmiany ustawowe i regulaminowe. Podkreślił potrzebę nadania komisjom sejmowym konkretnych narzędzi, by mogły wymagać informacji i mieć dostęp do dokumentów.

Najważniejsze ustalenia


Krzysztof Bosak wskazał, że problem nie dotyczy jednego obozu politycznego - to trwały mechanizm: parlament często nie otrzymuje rzetelnych informacji o tym, co robi Ministerstwo Obrony Narodowej i Siły Zbrojne. W efekcie posłowie dowiadują się od zagranicznych partnerów o ustaleniach własnego państwa, a nie od administracji.

Skutki dla bezpieczeństwa


Bosak alarmuje, że brak przejrzystości osłabia morale społeczne i motywację do przygotowań obronnych. Według niego rozchwianie ocen i emocji sprzyja propagandzie szkodzącej odporności państwa i armii.

Konieczność zmian systemowych


Poseł postuluje zmiany ustawowe i regulaminowe: komisje sejmowe, szczególnie odpowiedzialne za resorty siłowe, powinny otrzymać konkretne, wiążące narzędzia do wymuszania informacji, a nie jedynie formę próśb i wniosków. Chodzi o obowiązek udzielania odpowiedzi oraz dostęp do dokumentów, zarówno w trybie jawnym, jak i niejawnym.

Debaty parlamentarne i kultura polityczna


Bosak wskazał też na potrzebę reformy pracy parlamentu - apeluje o organizowanie debat problemowych oceniajacych nie tylko projekty ustaw, lecz także ich skutki. Zwrócił uwagę, że regulaminowe ograniczenia blokują merytoryczną dyskusję na temat wykonania planu modernizacji sił zbrojnych.

Krzysztof Bosak — ujęcie z przemówienia: Krzysztof Bosak: Parlament musi mieć narzędzia do kontroli obronności (07.05.2026)

Konsekwencje polityczne


Poseł podkreślił, że o tę zmianę walczył już wobec rządów PiS i że będzie poruszał ten temat niezależnie od obecnej koalicji, wskazując na potrzebę przybliżenia standardów do najlepszych praktyk europejskich.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Problem jest ponadpartyjny. Mała liczba polityków zainteresowanych obronnością, tak na serio. Drugi problem, systemowa kultura nieinformowania Parlamentu o tym, co się dzieje w Siłach Zbrojnych i w MON-ie. Można chodzić przez 10 lat na Komisję Obrony i prawie nic się nie dowiedzieć. Na jednej wizytacji człowiek więcej się znacznie dowie niż przez kadencję chodzenia na Komisję Obrony. To nie powinno tak być. Wydaje mi się, że brak informowania Parlamentu, Komisji Obrony, dbania o prawidłowe poinformowanie przywództw partyjnych, szefostw klubów, wynika chyba z jakiejś obawy po stronie MON, że gdyby te dokumenty zaczęły płynąć, jakieś sprawozdania o tym, co się dzieje, to posłowie byliby lepiej poinformowani i skutecznie szukaliby dziury w całym, opozycja mogłaby zyskać jakieś dodatkowe punkty. Wydaje mi się, że to jest trochę antypaństwowe. To jest znów mechanizm, który trwa teraz, trwał wcześniej, on trwa niezależnie, kto rządził. Jak rozmawiam z politykami, czy z ekspertami, czy z dyplomatami z innych państw, oni się nie mogą nadziwić, że u nas Parlament prawie nic nie wie. Jest rzeczą dosyć typową, że polski polityk, albo nawet polski dyplomata, od zagranicznych partnerów dowiaduje się o tym, co ustalił jego państwo, a nie od swojej własnej administracji. Więc wydaje mi się, że to powinny znać zmiany systemowe i powinniśmy rozmawiać o tym, jak te zmiany systemowe zrobić. To nie wystarczy mówić o zmianie kultury. Komisje sejmowe muszą uzyskać, szczególnie odpowiedzialne za resorty siłowe, jakieś konkretniejsze narzędzia pozwalające wymagać, a nie tylko prosić i wnioskować, wymagać odpowiedzi na różne pytania, zadawać wiążące, gdzie prawem jest wymagane podanie prawdy w trybie jawnym i niejawnym, pytania, na które będą odpowiedzieć i pewien dostęp do dokumentów. Ja się zastanawiam czasami, po co my z ustawy jako posłowie mamy dostęp do tajnego, skoro administracja żadnych tajnych dokumentów nigdy nam nie przekazuje. To jest niedorzeczne. Gdyby nam zabrać dostęp do tajnego, który mamy z ustawy, 455 z 460 pozów nie zauważyłoby różnicy. Wydaje mi się, że to wymaga naprawdę przemyślenia i potrzebne są zmiany ustawowe, regulaminowe, potrzebne jest też być może wprowadzenie jakichś obowiązków po stronie administracyjnej. Apelowałem o to, żeby to zmienić jeszcze kiedy rządził PiS. Będę apelował i podnosił ten temat także teraz, kiedy za to odpowiada PSL, ale mamy rząd z Platformy po lewicach. I chciałbym, żebyśmy kulturą tego cywilnego zwierzyństwa nad środkozbrojnymi przybliżyli się do państw europejskich, które robią to lepiej, na wyższym poziomie konsensusu i wyższym poziomie profesjonalizmu. I wówczas też to rozchwianie emocji i ocen trochę by zniknęło, bo moim zdaniem to rozchwianie ocen i emocji, które mamy w tej chwili, ono jest korzystne dla naszych przeciwników. Ono daje ogromny podkład pod sianie bardzo negatywnej propagandy osłabiającej finalnie morale i armii i społeczeństwa i osłabiające też motywację do po prostu przygotowań obronnych i wzmocnienia bezpieczeństwa naszego państwa. Bo jeżeli duża część społeczeństwa jest przekonana, że wszystko jest beznadziejne i nic nie działa, no to w sumie po co się starać. Kwestia debat parlamentarnych. Ja uważam, że jakby obok krytyki powinniśmy szukać rozwiązań. I w parlamencie mamy problem polegający na tym, że wszystkie debaty, które są organizowane dotyczą wyłącznie zmian prawa. To znaczy nie ma projektu, nie ma debaty. W związku z czym coś takiego jak parlamentarna debata nad wykonaniem planu modernizacji sił zbrojnych po prostu nie wchodzi w grę, bo nie mieści się w ogóle w regulaminowych uwarunkowaniach. Sądziłem, że ze swoim innowatorskim podejściem marszałek Szymon Hołownia spróbuje rzeczywiście otworzyć sen na jakąś realną, a nie tylko pozorowaną dyskusję. Niestety nic takiego nie nastąpiło. Uważam, że żeby pójść do przodu z jakością debat trzeba by zacząć organizować w parlamencie debaty problemowe, w której ocenialibyśmy nie tylko jakość propozycji aktów prawnych, ale skutki ich obowiązywania, efekty, które one powodują. I wówczas w takich problemowych debatach poziom mógłby być wyższy. Debaty wyłącznie nad nowelizacjami aktów prawnych są często traktowane po prostu jako przykry i monotonny obowiązek. Ludzie, którzy znają się na rzeczy często w ogóle na nie nie przychodzą, ani ich nie słuchają. To by wymagało zmiany regulaminu sejmu prawdopodobnie i częściowej przemiany kultury politycznej. Żeby to nastąpiło musi być taka myśl w koalicji, czy w większości parlamentarnej, która weźmie większość i u marszałka, który miałby wizję, żeby w ten sposób parlament przekształcać. Nie uwierzycie Państwo, ale ja prowadziłem debatę nie z wyboru, ale z obowiązku, gdzie przez kilka godzin pod rząd omawialiśmy projekty uchwał w sprawie nadania, że rok 26 będzie rokiem czyjś. I zaproponowałem na prezydium, żeby to połączyć, żebyśmy wspólnie to przedyskutowali, żeby to były wspólne stanowiska w sprawie pięciu czy siedmiu propozycji. Nie było zgody, więc w sprawie każdej uchwały organizowaliśmy osobną dyskusję przez kilka godzin. Te uchwały nie miały żadnego skutku ani finansowego, ani kulturowego, ani prawnego dla porządku w naszym państwie. Jednocześnie na rzeczach takich jak poruszane na Defence Day, czy innych konferencjach obronnych, nie ma po prostu w ogóle miejsca w programie debat. To jest niepojęte, jest to jakiś absurd, do którego my wszyscy jako naród się zaadaptowaliśmy i uwierzyliśmy, że tak po prostu ma być. Tak nie musi być.